Skocz do zawartości
Forum

Oddalamy się...?


Gość agula7777

Rekomendowane odpowiedzi

Gość agula7777

Mam wspaniałego mężczyznę,półtora roczną córeczkę i teraz jestem w 4
miesiącu ciąży.Niby wszystko ładnie,pięknie....ale....od pewnego
czasu wogóle nie możemy z mężem znaleść wspólnego tematu,w zaszdzie
to na dzień dzisiejszy nie rozmawiamy o niczym.On ucieka w pracę a
mi pozostaje dom i dziecko.Już nie nawet ze sobą nie sypiamyzero
czułości,wsparcia....nie wiem co mam zrobić,żeby wróciło to co było-
a byliśmy naprawdę szczęśliwi

Odnośnik do komentarza
Gość patrycja`81

pewno to chwilowe-ale nie ma co przeciagac-tylko od razu brac sie do rozwiazania tej sytuacji-najlepiej znalezc chwilke i pogadac
szczera rozmowa-to pierwszy i najwazniejszy krok do sukcesu:)
Powodzenia:usmiech:

Odnośnik do komentarza

Podstawa to rozmowa, szczera, bez wyrzutów czy oskarżen... w sprzyjajacych warunkach, kiedy nie bedzie trzeba sie spieszyc tylko na spokojnie porozmawiac, o wszystkim co lezy na sercu
zycze powodzenia :flower2:

kurcze,tak po chwili zastanowienia przyszla mi mysl, ze ja ze swoim M. rozmawiamy glównie o dziecku i wszytko sie w okol K. kreci... czegos mi brakuje w tej aktualnie relacji..bliskosci? bo zajmujemy sie przede wszystkim dzieckim, a dla siebie nie mamy czasu... czy wiez sie rozluznia? jak koncza sie nam tematy o K, to jakos czasem zapada milczenie... to tak jakbysmy przestawili sie troche na inne tory... nasz wspolny, tylko we dwójke, czas zostal drastycznie uciety...to musi sie odbic na zwiazku jesli nie zadba sie o zorganizowanie wiecej czasu tylko dla siebie., a moze wcale nie wiecej ale trzeba by bylo zadbac o JAKOŚĆ tych chwil spedzonych razem : wypad do restauracji wieczorem a nie kolejny wieczór spedzony w milczeniu przed Tv...,.nawet kolacyjka w domu z cicha muzyczka w tle sprzyjajaca rozmowom, moze zwierzeniom... to takie moje refleksje...bo u mnie tez sie cos pozmienialo, co niekoniecznie mi sie podoba...
moze warto dodac troche koloru szarej codziennosci, zahwiac powtarzalnosc wydarzen...
sorka, ze tak sie rozpisalam :)
wierze, ze uda ci sie z mezem wszystko obgadac. pozdrawiam

http://lilypie.com/pic/2010/05/31/F2iO.jpghttp://lb2f.lilypie.com/EotVp1.png

http://lmtf.lilypie.com/KNv2p1.png

Odnośnik do komentarza

AGULLA-Współczuję ci bo ja to teraz też przechodzę kryzys w małżeństwie.wszystko się dzieje tak jak u ciebie.kurcze nie wiem co się dzieje na tym świecie, A może byscie gdzieś sobie wieczorkiem we dwoje wyskoczyli na jakąś kolacje ,czy na spacer i wtedy sobie porozmawiać ,szczerze co was boli.a córunie zostawić u babci żebyście byli tylko we dwoje .życzę ci aby udało ci się rozwiązać ten problem powodzenia.

U mnie od jakiegoś czasu też coś się po zmieniało strasznie się od siebie oddaliliśmy.nie rozmawiamy razem.mąż praca ja dom i dzieci i tak zostało nie mamy czasu nawet pięć minut dla siebie ,i ja też zaczynam sobie z tym nie radzić .mój m strasznie się zmienił jak urodziłam synka cztery lata temu, bo po za nim niczego więcej nie widzi ,córce nie robi krzywdy ale już inaczej ją traktuję a synusiowi wszystko by dał nawet gwiazdkę z nieba,

http://www.suwaczek.pl/cache/a30f33254d.png

http://www.suwaczek.pl/cache/1faa45c665.png

http://s2.suwaczek.com/20010901040114.png

Odnośnik do komentarza
Gość agula7777

Dziękuje...Narazie nie wiele się zmieniło ale mam nadzieję,że będzie lepiej?Musi być.Faktyczie wszystko się zmieniło od czasu kiedy pojawiło się dziecko-mąż praca,a ja dom i tak wygląda każdy dzień.Jutro jak wróci z pracy,czas na poważną rozmowę,musimy sobie wyjaśnić co nam leży na sercu i spróbować odbudować to co było:-)

Odnośnik do komentarza

agula mam nadzieję że odnowicie swoje relacje i że obydwoje się postaracie coś z tym zrobić, najważniejsza jest rozmowa, wyartykułowanie własnych potrzeb i zrozumienie dla drugiej strony, my też próbujemy coś robić choć nie zawsze się udaje
powodzenie i nie ustawajcie w staraniach

http://lbym.lilypie.com/zW7Gp2.pnghttp://lb3m.lilypie.com/epfRp2.png
28.04.2007 12 tgc

11.05.2005 26 tgc
Odnośnik do komentarza

ja tez porozmawiam z M. jak juz wkoncu przyjedzie...tyle, ze znajac mojego meza, musze wyczuc dobry moment, bowiem kiedy jest napiety, zmeczony to jakakolwiek trudna rozmowa moglaby miec nie taki final jaki chcialabym uzyskac...
mysle sobie, ze wiekszosc par przechodzi taki 'kryzys' w momencie gdy pojawia sie dziecko i wywraca nasz swiat do góry nogami...i faktycznie bez rozmów na ten temat, jak sie w tym czujemy i jak znalezc swoje i nasze miejsce w nowej sytuacji, moze powstac problem...

moja przyjaciólka ma pewien system, ktory akurat im odpowiada... przynajmniej raz na miesiac przeprowadza z mezem dialog :) (a nie monolog)- raz na miesiac musi byc, nie ma wyjatku..i obgaduja wazne i te mniej wazne sprawy... smiala sie, ze kiedy ma jakas trudna sprawe do poruszenia ( dot. ich relacji) to najpierw stosuje pewna sztuczke... pochlebia mezowi, troche poslodzi ... ten sie rozprezy, nabierze pozytywnego nastawienia do rozmowy... i wtedy delikatnie przechodzi na trudniejszy temat... mówi, ze w przypadku jej meza to dziala... bo jesli poruszylaby od razu trudny temat, to z pewnoscia by sie nastroszyl... i nie poszloby tak gladko :)

moj M. tez nalezy do jeżowatych :ehhhhhh: , wiec spróbuje zastosowac sposób przyjaciólki, na pewno na tym nie strace

pozdrawiam

http://lilypie.com/pic/2010/05/31/F2iO.jpghttp://lb2f.lilypie.com/EotVp1.png

http://lmtf.lilypie.com/KNv2p1.png

Odnośnik do komentarza
Gość agula7777

Na dzień dzisiejszy nie wiele się zmieniło.Praktycznie wogóle się ostatnio nie widujemy-jak wraca z pracy to ja już szukam miejsca gdzie by się tu położyć i poprostu iść spać.Oczywiście wyszło,że to ja jestem ta zła,bo ostatnio mąż mi zarzucił,że jak wraca z pracy,to ja nie chcę z nim posiedzieć tylko śpię.On chyba myśli,że jak się siedzi z dzieckiem w domu to nic się nie robi-tylko odpoczywa:-(-zresztą juz mi to parę razy powiedział.Tak,że jak widać narazie nie zanosi się na jaką kolwiek poprawę-poza tym,żeby było lepiej muszą się starać dwie osoby,a narazie jestem w tym osamotniona:-(.Mam jednak nadzieję,że w końcu zrozumie co jest ważne a co ważniejsze.Zawsze był pracoholikiem ale teraz to jest lekka przesada-wychodzi z domu jak dziecko śpi i wraca jak usypia-poprostu rewelacja.Ja też już pomału mam tego dosyć,bo przez cały dzień nie mam się praktycznie do kogo odezwać:-(Ufffff.ależ się rozżaliłam....:-(

Odnośnik do komentarza

AGULLA-Bardzo ci współczuję u mnie dokładnie tak samo mi m mówi.mój też jest pracoholikiem ,i mnie to też doprowadza do szału bo nigdy nie mam czasu z nim porozmawiać ,ja wieczorem też jestem padnięta przy dwójce dzieciaczków i obowiązki domowe ale mojego m to nie obchodzi bo za każdym razem mi mówi a co ty się narobisz w domu ,to jest cholernie przykre .ja tez w tym wszystkim jestem winna .ja nie wiem co oni myślą ,że jak się siedzi w domu to się odpoczywa ja bym wolała iść do pracy na budowę tam gdzie mój m pracuję niż siedzieć w domu , bo gorzej się umęczę nie raz niż on.

kurczę co mam ci kochana poradzić ,próbuj porozmawiać z mężem spokojnie wygadaj się co leży tobie na sercu , co byś chciała zmienić na pewno będzie trudno ,ale warto spróbować .trzymam kciuki żeby wam się udało dogadać jak najszybciej.

http://www.suwaczek.pl/cache/a30f33254d.png

http://www.suwaczek.pl/cache/1faa45c665.png

http://s2.suwaczek.com/20010901040114.png

Odnośnik do komentarza
Gość agula7777

Chciałam dziś porozmawiać,bo o dziwo wrócił wcześniej z pracy ale jakoś nie miałam ochoty na kolejną kłótnie.Każda rozmowa w końcu sprowadz się do tego,że ja nic nie robię-zajmowanie się dzieckiem gotowanie,pranie,sprzątanie-to przecież żadna robota:-(.Najchętniej poszłabym do pracy,do ludzi...ale niestety narazie nie jest to możliwe.Jutro wybieram się z mężem i dzieckiem nad jezioro:-),może jak spędzimy miło czas z dala od domu to coś się zmieni?Cały czas na to liczę i zrobie wszystko żeby tak było-żeby znów było tak jak kiedyś:-).Oboje musimy nad tym popracować,bo szkoda by było zmarnować to uczucie:-).Pora już kończyć to pisanie-wracam do łóżeczka i życzę spokojnej nocki.Odezwę się jutro-jak czas oczywiście pozwoli:-)

Odnośnik do komentarza
Gość agula7777

Mam nadzieje,że teraz bedzie juz tylko lepiej:-)w końcu to była gorąca miłość-byliśmy na przekór wszystkim razem,bo zarówno moi jak i jego rodzice nie akceptowali tego związku.A my im udowodniliśmy,że damy sobie radę i że się kochamy:-)to bardzo dużo

Odnośnik do komentarza

Hej dziewczyny
Może coś malutkiego podpowiem. U nas też po ponad pół roku od pojawienia się córeczki, było ciężko. Ja czułam się osaczona tylko domem i dzieckiem, a mężulek tylko praca. Ale nam pomaga kilka rzeczy. Warto zebrac w spboie siły na przygotowanie kolacji dla dwpjga w domku. takiej romantycznej, jak za dawnych czasów. Muzyczka, seksowna kreacja, makijaż (tedy i my czujemy się o niebo lepiej). Takie wyeksponowanie sibie, że nie jesteśmy tylko mamusiami biegającymi w dresie, czy w fartuszku po kuchni. Wtedy łatwiej mężczyznom się otworzyc...
Owszem i my musimy się pozytywnie nastroic i wtedy powolutku, krok po kroczku zaczynac rozmowe O NAS! Czyli np.nie tylko jak minął dzień, ale co i nasz facet chce. Co ja-co on. Taka wymiana, najlepiej na luzie. Jak się da:)

Innym razem wieczorek z komedią romantyczną, albo jakąś szaloną, by się pośmiac, zrelaksowac.
A w weekend np.taki dzień dla siebie (tłumaczymy, że oczywiście nie ma innego wyjścia:) i kosmetyczka, kawa z koleżank lub zwykłe odwiedziny mamy. Ale mąż zostaje sam z dzieciaczkiem i listą co ma zrobic - zupka, spanko, spacerek, może przygotowanie obiadu i dla was, prasowanko popołudniu, kilka drobnych zakupów itp.
Będzie w szoku, jak my dajemy sobie z tym radę:)

Nam pomogło... i pomaga:) Bywają gorsze dni, bo nikt z nas nie jest idealny, ale warto próbowac walczyc o miłośc, o czułośc i bliskośc... Ja teraz jestem w drugiej ciąży, od 3 miesięcy leżę w domu, bo ciąża zagrożona. I choc ja wysiadam psychicznie z tej bezradności to moj mąż wreszcie wpadł w wir domowych obowiązków i zrozumiał chyba bardziej niż moje opisy dnia codziennego:) Nie polecam takiej opcji, ale różnie w życiu bywa...

Powodzenia wiec dziewczyny w walce o swoich mężczyzn!!!!

Jak sobie coś przypomne to nabazgram jeszcze:)

http://www.suwaczki.com/tickers/ojxevcqgfei98xdu.png

http://www.suwaczki.com/tickers/km5s20mml6e7tyi4.png

http://www.suwaczki.com/tickers/39f8egz2mum14a43.png

Odnośnik do komentarza

dorotea72
Madzikosc
prosze tylko nie kojarzyc milosci z kaktusem, fakt, potrafi ukluc, ale niestety jest bardziej wymagajaca

czasem miłość jest jak kaktus i trzeba się nagimnastykować, ale myślę że warto i masz większą satysfakcję gdy ci kaktus zakwitnie:)[/QUOT
ciekawa mysl...
a jakie stosujesz metody pielegnacyjne na kaktusa aby zakwitl? ;P

http://lilypie.com/pic/2010/05/31/F2iO.jpghttp://lb2f.lilypie.com/EotVp1.png

http://lmtf.lilypie.com/KNv2p1.png

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...