Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Małgosia

Powrót pozytywki

Rekomendowane odpowiedzi

Większość maluchów uwielbia słodycze, ale te, które mają do nich szczególne upodobanie, mogą cierpieć na depresję - wynika z amerykańskich badań, o których informuje pismo "Addiction".

Także dzieci obciążone rodzinnym ryzykiem alkoholizmu chętniej sięgają po słodycze.
Naukowcy kierowani przez psychologa dr Julie Mennellę z Monell Chemical Senses Center w Filadelfii doszli do takich wniosków po przebadaniu 300 dzieci w wieku od 5 do 12 lat. Miały one spróbować 5 wodnych roztworów o różnej zawartości cukru i wybrać ten, który smakuje im najbardziej.

Więcej na stronach:
Łasuchy ze skłonnością do depresji - Rzeczpospolita


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy z Harvard Medical School odkryli trzecią, kluczową przyczynę nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt – niedobór serotoniny.

Niezrozumiała i niespodziewana śmierć zdrowego niemowlęcia spędza sen z powiek wielu młodym rodzicom. Dotychczas stwierdzono jedynie, że pierwszy rok życia dziecka jest czasem podwyższonego ryzyka, okresem krytycznym dla jego prawidłowego rozwoju.

Jednakże, pomimo coraz większej świadomości rodziców i przykładania większej wagi do badań kontrolnych w pierwszych miesiącach życia, przypadki zgonów niemowlaków, bez jakiejkolwiek zdiagnozowanej przyczyny, ciągle się zdarzają.

Więcej na stronach:
Znamy przyczynę nagłej śmierci łóżeczkowej - Odkrywcy - WP.PL


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przedszkolaki z grup starszaków już pod koniec tego roku szkolnego dostaną świadectwa oceniające ich chęć do nauki, grzeczność i samodzielność. Pedagodzy boją się, że mogą przyczynić się do segregacji maluchów.

Na pomysł, by świadectwa otrzymywały już pięcio - i sześciolatki, wpadło Ministerstwo Edukacji Narodowej, które od zeszłego roku z mizernym efektem promuje reformę obniżenia wieku szkolnego, wchodzącą w życie za dwa lata. Do czasu jej wprowadzenia to sami rodzice mają decydować, czy sześciolatek pójdzie do zerówki, czy do pierwszej klasy.

Więcej na stronach:
MEN chce wprowadzić segregację przedszkolaków?


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na samą myśl o nim bledniesz, bo panicznie boisz się bólu? Nie musisz cierpieć. Sprawdź, co może przynieść ci ulgę.

Niektórzy twierdzą, że ból jest potrzebny kobiecie, by wydała dziecko na świat. Sprawia on, że w organizmie przyszłej mamy wzrasta poziom hormonów niezbędnych do prawidłowego przebiegu porodu.

Narastające skurcze zaś doprowadzają do rozwarcia szyjki macicy, dzięki czemu dziecko może urodzić się naturalnie. W tej teorii pewnie jest sporo racji. Jednak to nie znaczy, że musisz cierpieć na porodówce.

Więcej na stronach:
10 sposobów na łatwiejszy poród - Poród - Dziecko w INTERIA.PL - ciąża i wychowanie dzieci, planowanie ciąży, forum dla rodziców


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygląd kupki twojego maluszka już w ciągu pierwszego roku wielokrotnie zmieni się. Niektóre z tych zmian będą dla ciebie wiadomościami, że niemowlę jest chore, ma problemy z układem trawiennym czy alergię.

Jednak często zmiany w konsystencji i kolorze kupki nie są objawami choroby, ale tylko konsekwencjami zmiany diety lub rozwoju układu wydalniczego.

Czarne początki

Pierwsza kupka noworodka, tzw. smółka, jak na to wskazuje jej nazwa – jest czarna jak smoła. Pojawia się w pierwszej lub drugiej dobie życia maleństwa, a swój kolor zawdzięcza wodom płodowym, połykanym przez maleństwo jeszcze w brzuchu mamy. Zrobienie przez noworodka pierwszej kupki świadczy o tym, że jego układ pokarmowy jest na właściwym etapie rozwoju.

Więcej na stronach:
Niemowlęca kupka – kiedy niepokoić się jej wyglądem? - dziecko24.pl


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Były kupy śniegu, teraz zostały tylko kupy. Właściciele niechętnie sprzątają po swoich psach. Straszące na chodnikach odchody to nie tylko sprawa estetyki i porządku, ale również poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi.

Każdego roku w miastach przybywa zwierząt, przez co zwiększa się także liczba kup na ulicach. W samej Warszawie jest ok. 120 tysięcy psów, które produkują dziennie ponad pięć ton nieczystości. Coraz więcej właścicieli sprząta po swoich pupilach. Jednak wciąż niewielu ma świadomość, że chodzi nie tylko o higieniczny wygląd chodników, ale również o zdrowie zwierząt i ludzi.

Początkowo niespecyficzne objawy, takie jak bóle brzucha, głowy, mięśni oraz rozwolnienie, bardzo rzadko są rozpoznawalne przez lekarzy pierwszego kontaktu. Przeważnie leczenie objawowe nie przynosi zamierzonego rezultatu. Dopiero szpitalne testy wykazują obecność w organizmie przeciwciał przeciwko toksokarom, czyli, mówiąc prościej, gliście psa lub kota.

Więcej na stronach:
Od psiej kupy twoje dziecko może oślepnąć! - Wiadomości - WP.PL


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Irytuje cię fakt, że wszyscy wiedzą lepiej niż ty, co byłoby najbardziej odpowiednie dla ciebie i twojego malca? Nauczymy cię, w jaki sposób powstrzymać lawinę niechcianych, dobrych rad.

Kiedy jesteś w ciąży, możesz się poczuć jak prawdziwa gwiazda. Wszyscy nagle interesują się twoim życiem i komentują każdy twój krok.

Ponad 70 proc. Polek ankietowanych przez psychologa pracy, Ewelinę Marek, uważa, że ich środowisko przekracza pewne granice.

Współpracownicy i dalecy znajomi ingerują w intymne sprawy przyszłych rodziców, ba, często nawet podważają podjęte przez nich decyzje, które dotyczą nie tylko ciężarnej, ale także jej dziecka i partnera.

Większość przyszłych mam uśmiecha się wtedy nerwowo, nie wiedząc, co odpowiedzieć, żeby nie obrazić rozmówcy.

Podpowiemy ci, w jaki sposób poradzić sobie w takich sytuacjach i kulturalnie, acz stanowczo, dać do zrozumienia, że - bez względu na to, co sądzi otoczenie - ty i tak zamierzasz pozostać przy swoim zdaniu.

Więcej na stronach:
Moje dziecko, moje decyzje - Dziecko w INTERIA.PL - ciąża i wychowanie dzieci, planowanie ciąży, forum dla rodziców


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdemu noworodkowi, jeszcze w szpitalu, bada się słuch. Wczesne wykrycie i leczenie nieprawidłowości daje szanse m.in. na prawidłowy rozwój mowy.

Słuch odgrywa ogromną rolę w prawidłowym rozwoju ruchowym i psychicznym dziecka. – Brak stymulacji ośrodkowego układu nerwowego w początkowym etapie rozwoju owocuje spowolnieniem dojrzewania psychoruchowego. W okresie szkolnym, w przypadku braku leczenia, staje się problemem w edukacji.

Dzieci z nawet lekkim niedosłuchem uczą się gorzej, zdecydowanie częściej powtarzają klasy. Nieleczona choroba utrudnia dorastanie i funkcjonowanie w społeczeństwie – mówi dr n.med. Jarosław Mielnik, specjalista otolaryngolog z Oddziału Otolaryngologii i Ośrodka Protezowania Słuchu Niemowląt w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu oraz we wrocławskim Lux-Medzie.

Od ponad siedmiu lat, dzięki sfinansowaniu przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy zakupu sprzętu do badań słuchu, diagnostyką jest objętych ponad 95 proc. noworodków w Polsce. Bezbolesne, krótkie badanie, zwane otoemisją, wykonywane jest już w drugiej – trzeciej dobie po urodzeniu. Jego nieprawidłowy wynik nie musi świadczyć o wadzie słuchu.

Więcej na stronach:
Najważniejsze szybkie rozpoznanie - Rzeczpospolita


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sprawdź, jak w ciąży poradzić sobie z różnymi dolegliwościami, by jak najszybciej poczuć ulgę, a jednocześnie nie zaszkodzić maluszkowi.

Dopóki nie spodziewałaś się dziecka, niewielkie dolegliwości, takie jak ból głowy, gorączka czy przeziębienie, przeważnie nie wzbudzały w tobie silnego niepokoju.

Rozwiązanie było proste: tabletka przeciwbólowa, trochę odpoczynku i... po kilku dniach odzyskiwałaś formę.

Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Obawiasz się, że twoje złe samopoczucie może w jakiś sposób zaszkodzić maluszkowi.

Do leków, które zwykle brałaś, podchodzisz z rezerwą, zastanawiając się, czy są bezpieczne dla dziecka.

Sprawdź zatem, w jaki sposób możesz sobie poradzić z najczęstszymi dolegliwościami tak, byś ty poczuła się lepiej, a maleństwo nie odczuło zgubnych skutków twojej kuracji.

Więcej na stronach:
Bezpieczne leki - Ciąża - Dziecko w INTERIA.PL - ciąża i wychowanie dzieci, planowanie ciąży, forum dla rodziców


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od szóstej ma dla mnie czas, bo wraca o piątej, a o szóstej kończy sprzątanie po tacie - oznajmił nam jeden z naszych małych rozmówców. Warto się czasem przejrzeć w cudzych oczach. Zwłaszcza w oczach naszych własnych dzieci.

Więcej cytatów z dzieci na stronach:
Moja mama... Jak nas widzą własne dzieci


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Surowe czy gotowane, ze skórką czy bez, tarte czy gryzione? Jakie owoce powinny jeść dzieci?

Kiedy w diecie dziecka powinny pojawić się owoce?

Rozszerzanie diety zwykle zaczynamy w 5.-6. miesiącu. Na początku możemy dziecku zaproponować warzywo, owoc lub kaszkę - nie ma znaczenia, co będzie pierwsze. Chyba że jest powód, by tę kolejność wyraźnie określić. Jeśli malec np. cierpi na zaparcia (jego kupki są twarde i zbite), sięgamy najpierw po owoce, które mają dużo błonnika i pomagają w prawidłowych wypróżnieniach. W takiej sytuacji możemy podać je nawet wcześniej, po ukończeniu przez dziecko 4 miesięcy. Nie wcześniej. Kiedyś podawało się sok z jabłka już trzymiesięcznym niemowlętom, ale dziś żyjemy w świecie bardziej zanieczyszczonym, częściej zdarzają się alergie i nowości lepiej nie wprowadzać zbyt wcześnie.

W Polsce najczęściej zaczynamy od podawania jabłek. Dlaczego?

Bo są bogatym źródłem witamin i błonnika, są łagodne i rzadko uczulają, jest ich wiele odmian i można wśród nich odnaleźć tę ulubioną. A każda z nich ma nieco inny skład i wartości. Warto podawać dziecku odmiany nie tylko słodkie, mdłe, ale i kwaskowe, jak antonówka.

Więcej na stronach:
Jakie owoce powinny jeść dzieci?


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eurodeputowani kończą prace nad nowelizacją unijnych przepisów, które zapewnią pracownicom w ciąży jednakowe we wszystkich krajach UE urlopy i ochronę przed zwolnieniem.
Okazuje się bowiem, że nie wszędzie pracownice spodziewające się dziecka, a także ojcowie nowo narodzonych pociech mogą liczyć na takie same urlopy.

Zgodnie z obowiązującą dyrektywą Rady 92/85 z 19 października 1992 r. w sprawie wprowadzenia środków służących wspieraniu poprawy w miejscu pracy bezpieczeństwa i zdrowia pracownic w ciąży, pracownic, które niedawno rodziły, i pracownic karmiących piersią minimalny wymiar urlopu macierzyńskiego w UE wynosi jedynie 14 tygodni.

Duże rozbieżności

Z danych zebranych w 2008 r. z poszczególnych państw UE wynika, że każde państwo członkowskie ma inne regulacje. Przykładowo w Austrii, Hiszpanii, Francji i Holandii pracownicy przysługuje 16 tygodni urlopu macierzyńskiego, w Belgii tylko 15, a na Malcie może liczyć jedynie na 14 tygodni takiego urlopu.

Na drugim biegunie jest Irlandia z 42 tygodniami macierzyńskiego czy Anglia, która w związku z ciążą gwarantuje pracownicom aż 52 tygodnie zwolnienia z pracy. Z tamtejszych przepisów wynika jednak, że niecały okres tego urlopu jest płatny.
W Irlandii pracownica dostaje 80 proc. dotychczasowego wynagrodzenia przez 26 tygodni, później zaś może liczyć na ok. 250 euro tygodniowo. Podobnie jest w Zjednoczonym Królestwie. Tam pracownica otrzymuje 90 proc. dotychczasowego wynagrodzenia, ale tylko przez sześć tygodni. Później dostaje już tylko 123 funty tygodniowo do końca urlopu macierzyńskiego.

całość możesz przeczytać : Wp.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mama z egzotycznego podgatunku siedzi w autobusie zamyślona i bimba sobie na pytania dziecka. Ciągnięta za rękaw strząsa zniecierpliwiona brzdąca i warczy: "Przestań!". Dziecko nudzi się najwyraźniej, zaczyna śpiewać. Mama nie reaguje. Dziecko zaczyna opowiadać historię z przedszkola, Mama milczy uznając najwyraźniej,że dość już jednego gaduły w autobusie i nie ma co dokładać decybeli. Nie ustaje w przytrzymywaniu kapiącej nóżki i zasłanianiu ręką ust coraz głośniej krzyczącego dziecka. Uporczywie próbuje trafić czapeczką na uciekającą na wszystkie strony główkę i stara się odwrócić uwagę dziecka od zaburzania spokoju pasażerom. Z ulgą oddycha gdy wreszcie opuszczają autobus.

Inna mama szarpie płaczące na cały regulator dziecko i syczy, że mu wleje jak się nie uspokoi. Warczy, wznosi oczy do nieba i wzdycha na swoje utrapienie. Czasem zniecierpliwiona wyrwie maluchowi sznurowadła z ręki, bo przecież ona wiąże szybciej i sprawnej, a bachor się ślamazarzy.

Z nóg powalają mnie złowrogie groźby, że jak dziecko nie ruszy się z miejsca to je zaraz ktoś zabierze albo co gorsza mama odda je zaraz temu strasznemu panu. Złości widok palców zaciśniętych na ramieniu dziecka i wulkan agresji werbalizowany teatralnym szeptem przez zęby.

Więcej na stronach:
Wieczne utrapienie - siec-milosci - Onet.pl Blog


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy i kiedy pozwolić przedszkolakowi na samodzielne podejmowanie decyzji w sprawach z nim związanych?

Człowiek samodzielny to człowiek wolny i odpowiedzialny za podejmowane przez siebie działania.

Samodzielność jest cechą, która rozwija się etapami i przechodzi od niższych do wyższych form rozwoju i działania. W momencie urodzenia człowiek jest w porównaniu z innymi istotami najbardziej niesamodzielny i uzależniony od pomocy otoczenia. W miarę rozwoju i nabywania doświadczeń uzyskuje tę zdolność do aktywności samodzielnej, obejmując nią coraz to nowe obszary rzeczywistości. Pierwsze oznaki samodzielności pojawiają się u dziecka około pierwszego roku życia, kiedy próbuje pokonać trudności przy chodzeniu, spożywaniu posiłków, myciu itp. Choć niektórym trudno w to uwierzyć, do samodzielności warto zachęcać już ośmiomiesięczne niemowlę - zwłaszcza, że na tym etapie nauka to przede wszystkim świetna zabawa. W późniejszym okresie kiedy dziecko zaczyna już mówić jego samodzielność wyraża się w powiedzeniu "ja sam".

Wraz z wiekiem rozszerza się także zakres działań samodzielnych, w których dziecko nie tylko nie żąda pomocy, ale i wyraża protest oraz bunt w przypadku, gdy chce się udzielić mu jej wbrew jego woli.

W okresie wieku przedszkolnego nasila się rozwój samodzielności umysłowej, praktycznej i społecznej. Jej efektywność zależy jednak od wielu czynników.

Więcej na stronach:
Czy i kiedy pozwolić przedszkolakowi na samodzielne podejmowanie decyzji w sprawach z nim związanych? - dziecko24.pl


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie tylko mamy cierpią na tzw. baby blues, czyli poporodową depresję – wynika z badań przeprowadzonych przez Amerykanów. Okazuje się, że jeden na dziesięciu świeżo upieczonych ojców również zmaga się z takim problemem.

Naukowcy z Eastern Virginia Medical School w Norfolk zebrali dane z 43 badań, które dotyczyły w sumie 28 tys. osób z różnych krajów. Badania te dokumentowały depresję u ojców od pierwszych miesięcy ciąży ich towarzyszek, do roku po tym, jak na świat przyszło ich potomek.

Więcej na stronach:
Ojcowski „baby blues” - Najważniejsze informacje - Informacje - portal TVN24.pl - 19.05.2010


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Im więcej telewizji ogląda małe dziecko, tym większe ryzyko problemów szkolnych oraz zdrowotnych czeka je w wieku 10 lat - dowiedli naukowcy

Jeśli telewizja jest niezbędna, dawkujmy ją dzieciom, dobierając odpowiednie dla wieku programy edukacyjne.
Skutki przesiadywania przed telewizorem we wczesnym dzieciństwie odezwą się najprawdopodobniej u dziesięciolatków. Maluchom wychowanym na telewizji będzie gorzej szło w szkole, będą też częściej sięgać po niezdrową żywność - wynika z badania naukowców realizowanego w ramach Quebec Longitudinal Study of Child Development Main Exposure.

Więcej na stronach:
Maluch przed telewizorem to uczeń w opałach - Rzeczpospolita


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mamo! Gdzie jesteś? - 14 rad, jak nie zgubić własnego dziecka

Siedzieliśmy rozleniwieni na plaży. Kuba z Antkiem z zapałem taplali się w wykopanym przeze mnie bajorku. Nagle wpadł na nich zapłakany chłopiec, na oko trzyletni. Kuba już miał trzepnąć go w ucho, gdy nagle obudził się w nim instynkt opiekuńczy: "Dlacego płaces?" - zapytał. "Z-z-zgubiłem mamę" - wyjąkał maluch.

"Mamo! On się zgubił!", "Nie martw się, nasa mama znajdzie twoją mamę" - trzej chłopcy wpatrywali się we mnie z taką nadzieją, że nie mogłam ich zawieść.

Ale jak miałam znaleźć tę nieszczęsną, pewnie też zapłakaną mamę, jeśli mały Mateusz (tyle udało mi się ustalić) nie wiedział, z jakiego kierunku przyszedł. Nie pamiętał, jaki kolor ma parasol mamy ani czy jej koc był przy brzegu czy pod wydmami.

Zupełnie nie wiedziałam, co robić. Żeby zyskać trochę na czasie, wytarłam Mateuszowi nos i dałam do picia soczek. W popłochu usiłowałam zebrać myśli. Rozważałam właśnie, czy powinnam w poszukiwaniu mamy latać po całej plaży, czy też raczej na krok nie ruszać się z grajdoła i czekać, aż sama się znajdzie, kiedy kilka metrów od nas dostrzegłam młodą kobietę. Rozglądała się bezradnie dookoła.

Więcej na tronach:
Jak nie zgubić malucha w tłumie


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brytyjscy naukowcy przeanalizowali wydatki rodziców na wychowanie swoich pociech i doszli do wniosku, że pomiędzy 5. a 18. rokiem życia dzieci, dziewczynki kosztują o 2 tyś. funtów więcej niż chłopcy – donosi serwis dailymail.co.uk.

Córka kosztuje co roku przeciętną brytyjską rodzinę 28,439 funtów (ok. 135 tys. zł.), a syn 26,439 funtów (ok. 126 tys. zł.). Wychowanie dzieci z roku na rok staje się coraz bardziej dotkliwe dla rodzinnego budżetu. Analitycy twierdzą, że nie ma dobrego okresu na założenie rodziny, szczególnie jeśli będzie się miało gromadkę dziewczynek.

czytaj dalej: Onet.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zainspiruj się „W głębi kontinuum” i wygraj cudowną żyrafkę Sophie!

Z okazji Dnia Dziecka wydawnictwo Mamania we współpracy z wyłącznym dystrybutorem zabawek firmy Vulli zaprasza do udziału w konkursie.

Aby wziąć udział w losowaniu 5 cudownych zestawów żyrafek Sophie, które towarzyszą dzieciom na całym świecie już od niemal 50 lat, należy w okresie od 1.06 do 20.06 kupić książkę „W głębi kontinuum” na stronie wydawnictwa Mamania lub u jednego z partnerów konkursu.

Zrób prezent sobie i już dziś zamów „W głębi kontinuum” Jean Liedloff, książkę, która inspiruje do poszukiwania szczęścia w rodzicielstwie. Na fali zainteresowania koncepcją kontinuum do łask powróciły chusty i nosidła, a brytyjski Channel 4 uznał ją za jedną z trzech najbardziej wpływowych koncepcji wychowawczych XX wieku. „W głębi kontinuum” zostało przełożone na kilkanaście języków i doczekało się wielu wznowień.

Składając zamówienie na książkę teraz w wydawnictwie lub w jednym ze sklepów partnerskich (lista poniżej), masz dodatkowo szansę na to, że w Waszym domu zagości Żyrafka Sophie. W skład zestawu wchodzi Sophie le girafe klasyczna zabawka dla dziecka oraz miniaturka Sophie dla mamy w postaci breloczka.

Żyrafka Sophie to wyjątkowa zabawka, która pomaga dzieciom poznawać świat. Narodziła się we Francji i jest tam obowiązkowym elementem wyprawki noworodka. W niezwykły sposób oddziałuje na zmysły dziecka:

Wzrok – ciemne i kontrastowe przyciągające uwagę cętki na całym ciele dostarczają wzrokowej stymulacji, dlatego niemowlę ją rozpoznaje.

Słuch - śmieszny dźwięk wydawany gdy jest ściskana bawi i pomaga w stymulacji słuchu dziecka, następnie pomaga mu w zrozumieniu przyczyny i skutku.

Smak - 100% naturalnej gumy i farby spożywczej – całkowicie bezpieczna do gryzienia, ssania i lizania jak smoczek od butelki; obła budowa i części łatwe do żucia to świetne remedium na ząbkowanie.

Dotyk - niczym delikatna skóra mamy, stymuluje fizjologiczne i emocjonalne reakcje, które uspakajają dziecko, sprzyjając jego zdrowemu rozwojowi i dobremu samopoczuciu.

Węch – zapach naturalnej gumy z drzewa Hevea czyni zabawkę wyjątkową i łatwą do identyfikacji dla niemowlęcia wśród innych jego zabawek.

Łatwa do chwycenia - kształt i rozmiar idealny dla malutkich rączek, bardzo lekka nie grozi nabiciem guza.

Więcej o konkursie na stronie wydawnictwa: mamania.pl


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twoje dziecko nie ma w szkole kolegów, na przerwach często jest samo, a co gorsza stało się obiektem drwin? Przede wszystkim spokojnie z nim porozmawaj. Spróbuj dowiedzieć się, co mu najbardziej doskwiera i co ono samo o sobie myśli. Czy postrzega siebie jako osobę brzydką i nieatrakcyjną? Czy czuje się gorsze od szczuplejszych rówieśników? Czy tusza mu przeszkadza?

To ważne, bo niezależnie od sytuacji w szkole musicie zmierzyć się z problemem nadwagi. A to wymaga sporej determinacji. Jeśli zaś docinki kolegów sprawiły, że dziecko utraciło wiarę w siebie, czeka was mozolna praca, by przywrócić mu zachwiane poczucie własnej wartości.

Więcej na stronach:
Dziecko z nadwagą - jak mu pomóc?


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki niemu nie tylko pomożesz malcowi pokonać niektóre dolegliwości, ale także poprawisz sprawność jego mięśni i... wzmocnisz odporność.
Niektóre mamy obawiają się masować swoje dzieci - wyobrażają sobie, że konieczne są wyrafinowane metody, które bardzo trudno jest opanować.

Tymczasem masaż niemowlęcia powinien przypominać delikatne głaskanie - najważniejszy jest w nim dotyk ciepłych dłoni mamy. Kiedy skóra dziecka ma z nimi kontakt, do mózgu maleństwa płyną pozytywne informacje.

Wydziela się serotonina, która rozładowuje stres i odpręża. Maluch nabiera też poczucia bezpieczeństwa.

Masaż pomaga więc zwalczać napięcie i ułatwia zasypianie. Ale to nie wszystko - codzienne głaskanie ciała niemowlęcia reguluje napięcie mięśniowe, stymuluje pracę hormonu wzrostu, usprawnia też krążenie krwi, przemianę materii oraz trawienie.

Zwiększa także odporność organizmu na infekcje!

Więcej na stronach:
Dobroczynny masaż - Pierwsze miesiące - Dziecko w INTERIA.PL - ciąża i wychowanie dzieci, planowanie ciąży, forum dla rodziców


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli dasz upust uczuciom, łatwiej będzie ci przeżyć czas hormonalnej burzy i związanej z nią huśtawki nastrojów.
Często słyszy się opinie, że za psychiczne samopoczucie kobiety odpowiadają hormony. Jednak najmocniej ich wpływ jest odczuwalny podczas ciąży.

- W ciągu godziny potrafię się rozpłakać, śmiać do rozpuku, a potem wściekać bez powodu. Na szczęście mąż przyzwyczaił się już do moich ciążowych humorków - mówi Olga, obecnie w 4. miesiącu ciąży.

Podobnych uczuć doświadcza wiele przyszłych mam. Przestawiamy sytuacje, które mogą być dla was teraz szczególnie trudne i radzimy co zrobić, by złapać potrzebny dystans, a jednocześnie jasno przedstawić otoczeniu swoje odczucia.

Więcej na stronach:
Znajdź sposób na stres - Ciąża - Dziecko w INTERIA.PL - ciąża i wychowanie dzieci, planowanie ciąży, forum dla rodziców


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy, kiedy i jak powiedzieć dziecku, że było adoptowane?

Stoi za nimi historia pokoleń, która sprawiła, że znalazły się w naszym domu, a nie wychowują się w domu swoich biologicznych rodziców. Wraz z nimi pojawiła się zatem w naszym życiu kwestia: czy, kiedy i jak powiedzieć im o biologicznych rodzicach, czyli że były adoptowane.

Czy powiedzieć?

Zdecydowanie tak. Specjaliści, pracujący z dziećmi adopcyjnymi, są w tej sprawie właściwie jednogłośni. Dziecko ma prawo znać prawdę o sobie, wiedzieć skąd i dlaczego wzięło się w swoim domu. Jeżeli uczynimy z faktu adopcji tajemnicę, jednocześnie odciśniemy na niej piętno czegoś wstydliwego, gorszego. Jeżeli jednak wychowamy dziecko w poczuciu, że adopcja jest jak najbardziej naturalną, jedną z form powiększenia rodziny – właśnie w tym przeświadczeniu wzrośnie, silniejsze o to, że ono w przeciwieństwie do swoich koleżanek i kolegów zostało przez nas wybrane. Jeżeli uważamy, że utrzymywanie dziecka w przeświadczeniu, że jest naszym biologicznym potomstwem chroni je, musimy mieć świadomość, że tak naprawdę chronimy nas samych przed własnymi lękami, do których z resztą mamy pełne prawo. Boimy się, że dziecko nas odrzuci i będzie chciało wrócić do swoich biologicznych rodziców, lub że nie będzie już nas kochać, tak bardzo jak wcześniej. Prawda jest taka, że ciekawość większości adoptowanych dzieci kończy się na poznaniu ich poprzedniego nazwiska. Niektóre chcą odszukać swoich biologicznych rodziców (to szczególnie częste zjawisko u nastolatków – być może więc naturalny etap rozwoju), ale w ogromnej większości przypadków na jednym spotkaniu się kończy. Dla dziecka ojciec i matka to przecież nie genetyka, a ludzie, którzy dali mu miłość i poczucie bezpieczeństwa.

Więcej na stronach:
Dziecko z brzuszka i dziecko z serduszka - Rzeczpospolita


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby nadal obowiązywały statystyki z lat 30., to np. w roku 2006 zmarłoby w Ameryce 160 tys. (zamiast 20 tys.) noworodków. Wielka w tym zasługa dr Apgar, choć dziś mało kto pamięta, że nazwa skali, zgodnie z którą ocenia się stan zdrowia dzieci zaraz po urodzeniu, bierze się od jej nazwiska.

Jest rok 1949. W kafeterii szpitala znanego nowojorskiego Uniwersytetu Columbia grupa studentów w towarzystwie ulubionej pani profesor od anestezjologii Virginii Apgar je śniadanie i żywo dyskutuje. - Warto by coś wymyślić, co pomogłoby nam oceniać stan noworodków zaraz po urodzeniu, bo dziś trochę się w tym gubimy - mówi jeden z młodych adeptów medycyny. - Ależ to dziecinnie proste! - odpowiada błyskawicznie Virginia Apgar. - Należy to zrobić w następujący sposób - pani profesor chwyta najbliższą dostępną kartkę papieru i szybko wypisuje na niej pięć punktów:

1. czynność serca,
2. oddech,
3. napięcie mięśni,
4. odruchy na drażnienie,
5. zabarwienie skóry.

Studenci nie mają czasu, by zareagować, gdyż Virginia zrywa się na równe nogi i z kartką w dłoni biegnie wprost do położników, by dopytać, co sądzą o jej pomyśle. Tak wyglądały narodziny słynnej skali Apgar służącej do oceny stanu zdrowia noworodków. Oceny, którą do dziś obowiązkowo przeprowadza się w każdym szpitalu położniczym na świecie. Można by rzec, że każde dziecko, które rodzi się w asyście lekarza czy położnej, jest wciąż oglądane oczami Virginii Apgar. Bohaterka tego tekstu wymyśliła swoją skalę, mając 40 lat. A co działo się z nią wcześniej?

Więcej na stronach:
Nikt się przy mnie nie udusi


Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...