Skocz do zawartości
Forum
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
shark

Poroniłam 2 razy w ciągu roku

Rekomendowane odpowiedzi

Gość ataga2

U mnie antykogulant tocznia lekko podwyzszony i przeciwciala antylipidowe igm podwyzszone. Dostalam skierowanie na badania zwiazane z krzepliwoscia. W sumie nic sie nie dowiedzialam u lekarza. Troche zawiodlam sue. Mi sie wydaje ze moje problemy zwiazane sa z hormonami. Bo np. W 3 ciaze zaszlam bardzo dziwnie. Musial mi sie spoznic okres i w tym tyg. Zaszlam w ciaze. Robilam test po tyg. Kiedy mialam doatac@. I nie bylo drugiej kreski. Dopiero po tyg wyszla ledwo widoczna. Czyli dwa tyg od dnia spodziewanej @. Dla mnie mam PCO ale lekarze twierdza ze jak zachodze w ciaze to znaczy ze nie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość mamamama33

ja po stracie ciąży długo nie mogłam się podnieść, konieczna okazała się terapia u psychologa, dłuższe wolne w pracy i wgl wyłączenie się z życia, dopiero Pani Kamila Szopa pomogła mi pogodzić się z tym co się stało, mąż też wykazał wiele cierpliwości, ale bez Pani psycholog nie dałabym rady, a teraz jesteśmy szczęśliwymi rodzicami małej Amelki, nauczyłam się, że nigdy nie należy tracić nadziei

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ataga - moja koleżanka ma tocznia (taką wersję, że wyskakuje jej na czole raz na jakiś czas) i ma też problemy ze stawami. Ale urodziła dwójkę zdrowych dzieci. Warto szukać w necie informacji, bo lekarze niektórzy są małomówni jacyś. Trzymam kciuki! Ja biorę Clexane i Acard - działają dobrze. Trzeba pamiętać, że przy problemach z krzepliwością Duphaston może je pogłębić. W tej ciąży nie biorę (poprzednie 2. byłam na nim bez heparyny, na Acardzie tylko).
I pochwalę się - bardziej ku pokrzepieniu i żeby dać dowód, że poronienia to nie wyrok - że mam teraz dobre wyniki z prenatalnych (przezierność, nosek). Czekam jeszcze na PAPPA.


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I też mam PCO a w bonusie insulinooporność, nadwagę, lekką niedoczynność tarczycy, dwurożną macicę, niedrożny jeden jajowód, 37 lat, problemy z owulacją, miesiączki co 34-120 dni. Lekarz mi kiedyś powiedział, że nie mam się zastanawiać, jak zajść w ciążę, tylko, jak to się stało, że zaszłam poprzednio przy takich obciążeniach. A inna lekarka powiedziała, że mam takie PCO, że tylko in vitro. Kolejna kazała schudnąć, bo to pomoże. I wszystko bzdura. Zaczęłam pić Inofolic (potem zamieniłam na tańszy Inofem) - wyregulowały mi się cykle do 34 dni jak w zegarku. Brałam metforminę i poprawiły się nieco wyniki. Na zajście w ciążę dostałam Eutyrox, żeby spadło do 1, bo wtedy są warunki do zajścia lepsze, niż norma wskazuje. Zeszło mi do 1,6 kiedy zaszłam. Od ostatniej ciąży przytyłam 5 kilo - a i tak zaszłam. Czasami myślę, że lekarze natury nie rozumieją i trzeba trochę intuicyjnie działać.


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniu,
powodzenia :)
ja jestem tyg po zabiegu także jeszcze świeża rana :(
mój obecny lekarz twierdził, że wszystko ze mną OK (jakieś pół roku temu dawał mi tylko duphaston na zbyt niski progesteron), myślałam że może miał rację, bo udało się zajść ciążę bez żadnych wspomagaczy jednak niestety koło 9 tyg (ale tego dokładnie nie wiem, bo dowiedziałam się w 13 tyg) ciąża obumarła :( Boję, że mogło to być np. przez niski progesteron, ale oczywiście są też inne opcje: wada genetyczna itp. Zapewne badanie histopatologiczne niewiele powie.
A piszę tu też, bo leki o których piszesz dobrze znam, bo poprzedni lekarz twierdził że jestem typowy przykład pco, wypisywał recepty na metrforminę (czy jakoś tak), a potem prosił żeby brać inofolic. Jednak to niewiele mi pomagało w staraniach, także sama nie wiem jak to ze mną jest. Tak jak u Ciebie różne opinie lekarzy..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzymam za Ciebie kciuki - pewnie słyszysz od ludzi tyle banałów teraz, że uszy puchną. Jednak i swój powiem - próbuj dalej. To moja 4. ciąża. Poprzednia miała tyle obciążeń (obrzęk - prawdopodobnie wada genetyczna lub serca), że nie było szans.
Ciągle się obawiam. Ale i takie ciężkie przypadki, jak my, mają swoją szansę. Organizm jest teraz bardziej gotowy na kolejną ciążę - zobaczysz. Będzie silniejsza. Warto odczekać troszkę - u mnie to były 4 miesiące. Trzymaj się w tym trudnym czasie i rób małe przyjemności, rozpieszczaj.


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniu dziękuję, apropo banałów to dziś np .kolejny raz usłyszałam, że to powszechne zjawisko, ale to średnie pocieszenie..

Jako osoba niecierpliwa odczekam tylko do następnej normalnej miesiączki (zresztą zgodnie z tym co mi powiedział mój lekarz), bo ciężko mi uwierzyć, że mogłabym zajść w pierwszym cyklu jak wcześniej starałam się dwa i pół roku.. ale kto wie :)

szkoda, że nie piszemy teraz razem na wrześniówkach :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też do cierpliwych nie należę.. A pamiętam słowa jednego lekarza - bo u tylu byłam, że każdy coś innego mądrego rzekł ;) Po stracie organizm chce sobie zrekompensować i jak tylko się zregeneruje (a to wcale nie musi być rok czy pół), to chce nadrobić i płodność zwiększa się. Tego Ci życzę :) Ja się starałam ponad 1,5 roku do pierwszej ciąży, kolejna była rok później. A po niej po 4. miesiącach kolejna i tak - znów po 4. W zeszłym roku zaszłam w ciążę 3 razy. Ćwiczenia czynią mistrzem, więc mam nadzieję, że tym razem natura pozwoli mi "zostać na forum". We wrześniu miną 4 lata od rozpoczęcia starań. Kupa czasu..


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość ataga2

Czy możecie polecić mi dobrego lekarza z wrocka, który by mi pomógł. Czuje sie bezradna i zagubiona w tym wszystkim. Czy pojawienie sie tych przeciwciał antykardio... i tocznia w krótkim czasie po poronieniu wskazuje ze to własnie była przyczyna moich strat? wiecie cos?, czy zespół policystycznych jajników. Czy sama nie wiem co. Chyba dzis gorszy dzien mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

~ataga2 niestety to mogła być przyczyna.. https://portal.abczdrowie.pl/zespol-antyfosfolipidowy-charakterystyka-objawy-kuracja
Zawirowania hormonalne przy PCOS raczej w mniejszym stopniu.
Mi też jakoś dziś smutno było, a myślałam, ze gorsze dni mam za sobą :(
Nie znam lekarzy we Wrocławiu, ale polecam, tą stronę: https://ranking.abczdrowie.pl/s/Ginekolog/wroc%C5%82aw

AnkaAnka dziękuję i ciągle trzymam kciuki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asiu - dziękuję i ja także trzymam za Ciebie kciuki. Mam nadzieję, że z wiosną nastrój już się poprawia i przyjdzie czas na wielkie działania :) Tak bardzo Ci tego życzę!
Ataga - mój lekarz słaby w te klocki. Ale kilka znajomych par chodziło do doktora Gizlera. Z sukcesami w postaci 3. bobasów. Do niego dość długo się czeka, bo przyjmuje w InviMedzie. Moim zdaniem, nie warto iść do niego na Groblę, bo jak byłam, to mi tylko karteczkę z listą badań dał (nawet nie zbadał). Ale już na nie nie poszłam, bo okazało się po wizycie, że jestem w ciąży (którą, zresztą, straciłam). Powodzenia w staraniach i nie myśl, że PCO tu zawiniło - ono tylko utrudnia zajście w ciążę. Bardziej bym szukała w kierunku, o którym pisała Ci Asia.


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A i jeszcze mi się przypomniało - mam koleżankę z toczniem (paskudna wersja - wyskakuje jej na czole). Ma dwójkę zdrowych chłopaków. Więc myślę, że to się też da pokonać ;)


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniu dziękuję, nastrój zdecydowanie lepszy niż tuż po.. ale ciągle jestem przed normalną @ po
A jak tam u Ciebie? Pewnie płeć powoli będzie znana?:)
Ataga też myślę, że jak będziesz brała leki na ten zespół to powinno być dobrze :) u mnie niestety tylko można gdybać nad przyczyną..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asiu - o płci to nawet zapomniałam.. U mnie znowu chwile gorsze - wczoraj cały dzień prawie przepłakałam, bo okazało się, że mam paciorkowca. No i znowu spokoju nie ma. Od dziś jestem na antybiotyku i mam nadzieję, że będzie dobrze. Naczytałam się o tym, ile złego może się zadziać - przekleństwo internetu ;) No i wiem, że poród już wysokiego ryzyka mi się w związku z tym szykuje. Widzisz - nigdy nie będziemy miały już spokoju :) Trzymam kciuki za szybką regenerację - nie wiem, czy masz długie cykle, PCO lub insulinooporność z nim związaną, ale mi dobrze regulował cykle (nawet po każdym poronieniu nie było wydłużeń) Inofem (podobne do Inofolic, tyle, że tańsze). Myślę, zresztą, że dzięki niemu i Euthyroxowi wreszcie mi się udało zajść w dwie ciąże z zarodkami. Polecam z serca - choć to tylko kwas foliowy z myozytolem. No i trzymam kciuki bardzo mocno, żeby powrócił u Ciebie spokój.
Ataga - mam nadzieję, że wkrótce dowiesz się czegoś konkretnego i będziesz wiedziała, co dalej.


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniu mam nadzieję, że paciorkowiec został pokonany :)

u mnie właśnie skończyła się @ (o dziwo zamiast po 40 dniach jak miałam zazwyczaj przyszła po 31dniach o łagodnym i nieco wydłużonym pod względem ilości dni przebiegu)... więc chyba zaczniemy starania, w czwartek idę na kontrolną wizytę do gina, dobry termin wymyślił jeszcze w szpitalu, akurat tuż po normalnej miesiączce :)
ah ten Internet :) ja dziś szperałam trochę o wynikach morfologii (zleconej przez rodzinną), bo niektóre wskaźniki miałam niby nie normie choć nieznacznie, ale ciotka pielęgniarka uspokoiła mnie, że to bardziej szczegółowe wskaźniki badań , które mam w normie, i o dziwo też tsh, t3 i t4 mi wyszły dobrze
iNofem może się skuszę, na razie zostały mi witaminki ciążowe folik+coś tam, chyba dobrze że prawie od początku po zabiegu brałam żelazo, bo teraz mam w normie (choć raczej niskie)

pozdrawiam i mam nadzieję, że nastrój już dobry :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do paciorkowca - to właśnie skończyłam antybiotykoterapię i zobaczymy w tygodniu, jak zadziałała ;)
Cieszę się, że Twój organizm wraca do formy - bardzo mocno trzymam kciuki, żeby zaskoczyło od zaraz :)
A jakie masz TSH? Do zachodzenia najlepsze bliskie 1. A bierzesz Acard? Mi gin zaleciła jeszcze w okresie starań. Wychodzi na to, że namawiam do lekomanii - ale co tam - w tym wypadku cel wyraźnie uświęca środki ;)


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniu Acarad w domu jest, ale mąż stosuje czasem :)
TSH mam 2.5 co u mnie jest dobrym wynikiem (bez leczenia), bo zwykle miałam koło 4, zapewne gin(w czw ide) powie, że w normie choć wiem, że mógłby być najlepiej jeszcze niższy
Trochę się martwię, bo tuż po przytulankach jednego dnia miałam krwawienie żywą krwią, a drugiego bardzo lekkie plamienie, mogło to być jeszcze okresowe (dzień po), ale równie dobrze jakieś dziadostwa nadżerki itp., dlatego do czw nic nie będziemy działać..
to trzymam kciuki żeby antybiotyki dobrze podziałały :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Organizm to jednak szczwana bestia - zawsze coś wymyśli, żeby się o swoje upomnieć ;) U mnie też tak było po poronieniu w pierwszym cyklu - więc myślę, że to naturalne i nie ma ci się martwić.
Co do TSH - nie wszyscy ginekolodzy to wiedzą, bo to jest nowinka z ostatniego czasu co do tych poziomów (kiedyś kobiety w ciąży mogły mieć 4, teraz się często im zbija do 2,5, jak się gin dopatrzy). Podobno w USA nawet przy 8 w ciąży nie zalecają leków - widać, różne kraje - różne normy. Najlepiej jak ktoś ma obie specjalności - to wtedy patrzy bardziej całościowo. Sama takiego nie znalazłam, niestety.. Ale moja endo jest na bieżąco (sama miała trudności w utrzymaniu ciąży, więc bardzo troskliwie podchodzi) i poprzednia też to mówiła.
Tak czy owak - trzymam kciuki :)
Jutro czy pojutrze będę miała wyniki z badania moczu i się okaże, co i jak - oby już bez bakterii ;)


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniu dzięki za tą informację, trochę jestem spokojniejsza przed wizytą, krwawień oczywiście nie ma, bo i przytulanek nie było od niedzieli
Ja chodziłam do gin-endo, był OK, ale był nastawiony na zabieg laparoskopii, a ja chciałam zaczerpnąć opinii innego i za kadencji tego innego się udało (bez zabiegu). Być może do niego wrócę, bo chce się przebadać po kątem Hashimoto (ma babcia, mama), a do zwykłych endokrynologów są u nas terminy za jakieś 5 miesięcy na NFZ.
Też oczywiście trzymam kciuki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asiu - mi też to Hashimoto grozi, bo mama i siostra mają - ale po kilku badaniach okazało się, że mnie ominęło - czego i Tobie życzę. Ale nawet z Hashimoto zachodzi się w ciążę (powyższe osoby przykładem).
Też "uciekłam" jednemu ginowi od laparoskopii ;) W poprzedniej ciąży dało się zaskoczyć, jak już miałam termin wyznaczony ;) U mnie na endo czeka się rok, niestety. Ale teraz mnie wzięła babeczka, bo nie odmawia w takiej sytuacji.
Dziś idę na wizytę - proszę o trzymanie kciuków, bo bakterie sobie poszły, ale nadal strach (jeszcze nie czuję ruchów). I jeszcze tak pomyślałam - w poprzedniej ciąży jeden lekarz mi powiedział, że właściwie to on nie wie, jakim cudem zaszłam w ciążę. Myślę, że oni też czasami nie wiedzą, dlaczego jest tak a nie inaczej - i liczą się z cudami, zbiegami okoliczności czy jak to nazywać. Więc nawet jeśli się nie dowiesz niczego konkretnego (choć życzę, żeby jednak konkrety były), to walcz dalej - nic nie jest przesądzone a organizm zechce sobie szybko zrekompensować stratę i ani się obejrzysz, jak Cię zadziwi.


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniu to mamy więcej wspólnego niż myślałam.. uciekinierki hihi :D terminu nie miałam tylko grupę krwi do zabiegu zdążyłam zrobić :D

co do lekarza endometrium w porządku (grubość 7mm), jajniki też (oczywiście z pęcherzykami, ale taki mój urok-PCOS, dr stwierdził że prawidłowe) i mamy zielone światło :) dowiedziałam się też, że dawno przechodziłam toksoplazmozę i jestem na nią uodporniona :) - dopiero teraz widziałam moje ciążowe wyniki morfologii i wszystkie były dobre
lekarz na razie nie widział zapowiadającej się owulacji więc zapewne wrócą mi długie cykle (około 40 dni), po zabiegu miałam 31 i myślałam, że może teraz się to trochę poprawi, choć przesunięcie może nie jest takie duże, mówił że wygląda jakbym była w około 8 dniu cyklu, a jestem w 12

a jak tam Twoja wizyta? kciuki trzymane

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za kciuki - pomogły :) Lekarz mój małomówny, więc przycisnęłam nieco i zapytałam, czy wszystko ok. Powiedział, że owszem - taki z niego gaduła ;)
Dobrze, że masz dobre wyniki - to świetny start i teraz tylko działać ;)
Jak już Ci pisałam, mi się skrócił cykl do 34 (z 42 średnio) jak zaczęłam pić ten Inofem. Wyliczyłam, że ok 18 dnia powinno się coś dziać. Ale mimo to nigdy nie wiedziałam dokładnie, kiedy jest owulacja ;) Monitorowałam testami - ale straciłam cierpliwość, jak się okazało, że lekarzowi inaczej wychodzi. Potem z mikroskopem oglądałam "paprotki"- ale i to mi się znudziło po kilku miesiącach. Podobno są jednak kobiety, które czują owulację (tak mi mówiła jedna ginka) - jeśli tak masz, to super ;) No i podobno można to wyćwiczyć (obserwacją, wschłuchiwaniem się we własne ciało) - nie wiem.. ;) Trzymam kciuki :)


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aniu to super, że przezwyciężyłaś to dziadostwo :)

Nie wiem czy to nie za wcześnie, ale dziś miałam lekki ból podbrzusza,może owulacyjny?fajnie by było..
wydaje mi się, że teraz lepiej "czytam" co się dzieje w moim organizmie, ale nadal raczej nie robię pomiarów tempki

oczywiście krwawień/plamień po przytulankach już nie ma :) były tylko tuż po @

inofem może jeszcze sobie kupię

dzięki za kciuki, ja też trzymam za szczęśliwe rozwiązanie i ogólnie spokojną ciążę u Ciebie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieję, że poczułaś dobrze i trzymam mocno kciuki :) Tak bardzo wiem, co czujesz, że aż mi się gardło ściska.. Powodzenia :)
Dziękuję za trzymanie kciuków i za mnie ;)


http://www.suwaczki.com/tickers/qdkkvcqgdgdqdv4a.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...