Skocz do zawartości
Forum

Regina

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Regina

  1. Kaskasto, życzę Ci serdecznie, żeby sen stał się jawą. Matko, mieć grzeczne dziecko. Marzenie ... Pogoda dziś masakryczna. U nas deszcz pada. Ciekawe, jakie będą Święta. Jak na razie zapowiadają się "nieźle".
  2. Radość, dużo sił Ci życzę na jutro!!
  3. Żadna to praca, jak człowieka coś boli, a jak ząb, to już w ogóle. A jak poza tym znosisz tę ciążę? Wszystko dobrze?
  4. Chwała Panu, ze ten dzień się kończy. Po cudownej nocy i ciężkim dniu w pracy, jeszcze gorzej było w domu. Mały dał w kość najpierw mężowi, a potem mnie. Teraz zmierzyłam mu temperaturę i miał 37'7. I ten, kurde, katar i kaszel. A już nic mu z noska nie leciało. Jutro będzie tydzień, jak choruje. A mnie łeb nawala, a tu by się zdało popracować jeszcze , tym bardziej, że mężuś wybył na piłeczkę wtorkową, więc cisza w domu.
  5. cześć. ja już w pracy. Wierzyć sie nie chce, że dziś dojazd zajął mi tylko 45 minut!!!!!!!!!! Noc była EXTRA!!! Mały obudził się z katarem, kaszlem i temperatura o 2.30 i zasnął o 4.30. I to upierał się, wrzaskiem, oczywiście, żeby usnąć mi na rękach. ostatni raz lulałam go tak kilka miesięcy temu. Nie mam pojęcia, co się stało. Mnie tez kaszel nie odpuszcza. Bleee ... Miłego dnia. Dla mnie będzie pewnie śpiący, ale na szczęście dziś tylko do 13.00.
  6. Dominika, uważaj, nie forsuj nogi!! Ja tak zawsze forsuję ze zdrowiem. Teraz też jestem niedoleczona, a za przeproszeniem, zaiwaniam, bo co zrobić ... Wczoraj o 17.30 wracałam z pracy a na ulicach tyle było samochodów, jakby to nie była niedziela. Przedświąteczny amok. Kiedyś przez kilka lat z rzędu wyjeżdżałam na święta, raz wyjechaliśmy z mężem też na narty. W pierwszy dzień Świąt. I za rok też trzeba będzie tak zrobić. Skomercjalizowane, itd. Kiedyś bardziej na nie czekałam, itd. Chyba mam doła ...
  7. Cześć Dziewczynki. Powoli Mały wraca do zdrowia. Tylko ... kaszel się zaczął. Idzie oszaleć. Tak rzadko tu ostatnio bywam, ze straciłam wątek. Radość, cieszę się, że u Was dobrze, że Piotruś zniósł wszystko dzielnie i że jest ok. Ufff ... Kaskasto witaj. Co do opon, to niezłe kolejki są. Mój mąż zmieniał opony od piątku, tzn. w swoim zmienił w piątek, a w moim dziś. Przy okazji umył mi samochód. Kiedyś myślałam, ze jak już będę miała własny, a nie tatusiowy samochód, to będzie lśnił od zewnątrz, a w środku będzie nienaganny porządek. A w rzeczywistości - tego, co na zewnątrz od środka nie widzę, więc jeżdżę w brudzie, a w środku ... okruchy, bo kiedyś trzeba jeść śniadanie, papiery, bo mi listy studentów z teczki wypadają, itd. I tak już jest od lat ... Na szczęście mój mąż ma jeszcze gorzej. Przynajmniej, nie doznajmy szoku, jak musimy się zamienić na samochody. :36_2_27:
  8. Witajcie przerwie. Z zakupów nici, bo mi się dziecię rozchorowało. Pierwsza w jego życiu prawdziwa choroba - opryszczka na gardle. Co to, skąd to? Masakra. Temperatura strasznie wysoka, niczym nie dawała się zbić. Do tego masakryczny katar. Ale to już za nami, bo zaczęło się w środę wieczorem. Mnie też coś dopadło. jednodniowa temperatura, prawie 39 stopni. Wzięłam leki i przeszło. Tylko kaszel został. Dziwne. Dziś 3/4 dnia spędziłam w robocie. Generalnie mam dość wszystkiego. :36_8_5:
  9. Cześć. Nie było mnie, bo mąż wyjechał na ponad tydzień i zostawił mnie bez laptopa, a wieczorami nie siedziałam przed komputerem, bo bym świeciła Małemu prosto w oczy. Zaliczmy właśnie pierwsze w życiu Michała choróbsko - opryszczka gardła. Masakra. Ale na szczęście najgorsze za nami. Ja pracuję na szóstym biegu aż mi się sprzęgło pali. Czasem mam dość. :36_8_5: Dziś 3/4 dnia spędziłam w pracy.
  10. Hejka! zapraszam na śniadanko i kawę. Właśnie wróciliśmy od lekarza; szczepień ciąg dalszy. Tym razem obowiązkowe, więc w gratisie.
  11. Radość, po Warszawie w godzinach szczytu tak się jeździ. Normalnie, do pracy samochodem przy mojej jeździe to jest 20-25 minut. Sukces jest, gdy rano w tygodniu przejadę ten odcinek w 50 minut. A i godzina z haczykiem nie jest źle, bo np. w ubiegły wtorek jechałam półtorej godziny. Masakra Ale co zrobić. Ale dziś padłam. Mąż wrócił chory do domu i wieczór przespał, a ja usnęłam razem z Michałem o 20.00. Matko! Jutro rano lecimy na szczepienia po skończonym roczku. A pojutrze wyjazd służbowy (:36_2_42:) do Krakowa. Pociąg o 7.05. Ależ mi się nie chce. I nie tylko mnie. Idę spać dalej, Kochane. Do zgadania któregoś pięknego dnia. Jutro czeka mnie wyprawa po kombinezon i buty dla Miśka. I trzeba w obu samochodach opony pozmieniać, bo normalnie szok. Zwłaszcza na mniejszych uliczkach. Buziaki!
  12. Witam w mroźny poranek!! Dziś jechałam do pracy tylko (!!) godzinę i pięć minut. jak na taką pogodę to nieźle. Mąż wrócił a z nim laptop, więc będę pewnie częściej zaglądała Póki co lecę do pracy. Brrr, aż się nie chce wychodzić z budynku. tu tak miło świeci mi w okno i ciepła herbatka pod ręką. A trzeba przejść do drugiego budynku, w którym jest diabelnie zimno. :36_5_3: Miłego dnia, Kobietki!!! :36_3_9:
  13. Hmmmm niebo w gębie. A ja potem zapraszam na Sangrię, bo mam chęć, a samej to jakoś tak głupio się winko pije.
  14. Już mróz lepszy, bo chociaż pogoda stała. To był dzień siedzenia w domu.Na szczęście, nie było tak źle.
  15. Oby. U Was tez dziś pogoda taka tragiczna? Wiało, padało i ogólnie syf. A ciemnica taka, że prawie cały dzień miałam zapalone światło. jesień na całego
  16. Tak, w sobotę w pracy (raz sobota raz niedziela). Ale jestem też sama w domu, od soboty.
  17. Ja sama walczę. czasem bywa ciężko, ale byle do niedzieli.
  18. Cześć. Oj, wymiera nam wątek, wymiera. Ja przez ten tydzień jestem rzadko, bo w sobotę mąż wyjechał i zabrał laptopa, więc nie siedzę przed kompem wieczorami, bo by Małemu w oczka świeciło. Jedynie tyle, co w ciągu dnia. W ciągu dnia z kolei, mały daje czadu, poza tym praca, dom. Boże, ledwo daję radę. A jeszcze odkąd jestem sama ... Łączenie domu, opieki nad dzieckiem z pracą zawodową to normalnie cyrograf na "swoje ciało i psychikę". Wczoraj miałam wieczorem siąść do pracy, ale padłam po 20.00 razem z Michałkiem. Szok. Dominika, duuużo zdrówka dla Was i szybkiego powrotu do zdrowia. Niech ni Ci się nóżka szybko "skleja do kupy", Bidulko. Do tego jeszcze zimnica za oknem. Bleee ....
  19. Nic tylko za kieszeń się trzymać. Witajcie z początkeim tygodnia. Oby był dobry!!!
  20. Fajnie, że jesteś!! Choróbska Was dopadły? Mam nadzieję, że teraz będzie juz dobrze.
  21. Weekend weekend. U mnie ciężki, bo cała niedziela w pracy.
  22. Cześć. Zimno jak jasny gwint. U mnie też roboty multum. Do tego wszędobylskie dziecko. Normalnie, wymiękam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...