Regina
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Regina
-
radość sercaChoć po (moich studiach tak myślę) jakos większy sentyment zostaje i w ogóle w pamięci zostaje profesor wymagający ;) Pogadamy jak zostanę profesorem. :36_2_27: Choć raczej wcześniej zeświruję.
-
Rano będzie powtórka z rozrywki, czyli wywijanie ich di środka, bo zapewne się przez noc wykręcą jak będą chciały. Uwielbiam to. Przez te korki muszę wyjść od groma wcześniej z domu, wiec nie cchę pędzić z samego rana. Poza tym, lepiej nie wychodzić z niedosuszoną głową, bo z kataru będzie niezły kaszan. Faceci to mają dobrze ...
-
radość sercaRegina witaj, zdrowka życzę duzo dla Was...A to Ty taka sroga jesteś dla studentów? ;) Chyba nie. Choć po siedmiu latach nabrałam hardości.
-
Cześć. Wpadam na moment z wieczora. Chyba wreszcie skończyłam (choć sama już nie wiem). Praca w domu tak jak i praca w pracy ma swoje plusy i minusy. czasem jak za oknem paskudnie, to tylko się cieszyć, ze mogę nosa za drzwi nie wystawiać. Ale jak tak zostaję w domu n-ty dzień z kolei i nie mam do kogo gęby otworzyć, tylko praca (a od roku dziecko i gonitwa w domu i przy nim) to mam ochotę tak wyjść za drzwi i pojechać normalnie na te osiem godzin między ludzi. Zdrówka życzę Wam wszystkim i Waszym Maluchom. Ja sama "pociągająca", ot, tak nagle się katar pojawił. Michałkowi tez, ale mimo to wychodzę z nim na dwór. Jakoś dziwnie. Niby mu leci z nosa, a śpi normalnie, nie "flika" ani nic. Nie wiem. czy to możliwe, ze od zębów (właśnie mu górne kły się wyżynają)? A może alergia na coś? No, to tym razem ja się rozpisałam. Al;e spadam się myć i suszyć włosy, bo rano jadę między ludzi, czyli szprycować studentów wiedzą. Tylko czy potrzebną ...
-
No to świetnie, że się wybawiliście. Wyglądaliście razem fantastycznie.:ok: Co do fryzury, odważna i lekko zwariowana. Ale na taką imprezę jak wesele, w sam raz. My dostaliśmy zaproszenie na ślub i wesele od siostry ciotecznej mojego męża, ale raczej nie pójdziemy. Rodzina niby nie daleka, ale oni widzieli się ostatnio kilkanaście lat temu. Zero kontaktu, więc jakoś tak nijako iść. Poza tym na weselu znalibyśmy kilka osób. Chyba sobie darujemy.
-
U Was też tak wieje?? Masakra jakaś. A ja właśnie wróciłam z pracy. Wpadłam pogadać z szefem o tych moich wypocinach. I czego się dowiedziałam? Ze w ten wtorek nie na Rady, będzie za tydzień. Oj, coś pod górkę. Ale niby, co się odwlecze, to nie uciecze. Nas dziś czeka obiad z okazji urodzin teściowej. Ratunku ...
-
Mój doktorat jest pasjonujący. 5 minut czytania i zasnęłam jak niemowlę. Mnie też męczy katar, ale alergiczny. I co gorsza nie wiem, na co jestem uczulona.
-
A ja właśnie posprawdzałam pocztę, obejrzałam na Onecie zdjęcia Joli Rutowicz (Bożżż... ) i siadam wreszcie do pracy.
-
Witajcie przy sobocie. U mnie była w sumie pracowita, bo zjazdowa. A teraz trzeba by posiedzieć nad drugą robotą. A chce mi się, że hej.
-
Hej. A ja szykuję się na jutro do pracy. O 8.00 na posterunku. Kurcze, dziś pogoda to dopiero była; lało i wiało. Spacerku zero. Co do nocy, to ok. Mały przespał całą, choć połowę w naszym łóżku.
-
Cześć Lidka! Fajnie, że znów jesteś. Dominika, jak tam przygotowania do weselicha? U nas dziś pogoda masakryczna. Co chwila padało albo lało, do tego straszliwy wiatr. Ja musze się zaraz wyprasować na jutro, bo o 8.00 musze być w pracy. Może jakieś kanapeczki sobie strzelę ...
-
Hejka! U nas też wieje. Małgosia, jak nocka?
-
Ups. To Ci się trafiło. Ale zabawa i tak będzie przednia, czego serdecznie życzę. U mnie już chyba lepiej z nastrojem itd. W niedzielę mam spotkanie z promotorem i pewnie na wtorek pójdzie moja praca. :36_2_46:
-
Wczoraj to dopiero było. Spałam sześć godzin!!! Było cudownie
-
Z reguły pięć godzin. Bywało i po cztery. Plus przerywniki w tzw. między czasie na smoczka i inne bajery.
-
Spoko, przyzwyczaiłam się do krótkiej nocy. Poza tym, przeglądam te swoje wypociny. Małgosia, moze to zabrzmieć śmiesznie, ale w takich sytuacjach, kiedy żołądek jest obciązony, najlepsze są czopki. No i szybko działają.
-
A jeść możesz? Jeśli tak, to koniecznie, choćbyś miała wpychac w siebie. Ja tak kiedyś się kurowałam na siłę i na głodniaka. Pojechałam na narty i na trzeci dzień mnie coś dopadło. Więc łykałam Gripex co dwie godziny. A że przy przeziębieniu jeść się nie chce, to łykałam na pusty żołądek. A że ten mam na nieszczęście wrażliwy jak jasny gwint, to szybko ze mnie wszystko wyfrunęło.
-
Viburcol tez mu jutro dam, jeśli tylko będzie coś nie tak. Małgosia, a jak z Tobą? Boli? Kurcze, zebyś Ty miałam noc spokojną. Mój tata gdzieś czytał czy slyszał, ze podobno dorosły człowiek nie byłby w stanie wytrzymać bólu wyrzynających się zębów.
-
Oj, to chyba zęby. Dobrze, że posłuchałam męża i dałam Małemu na noc Paracetamol. Jakiż to koszmar!! Jutro będzie lepiej, bo jak tylko zobaczę, ze zapowiada się powtórka dnia dzisiejszego, to od razu dam mu syropek. No, ale jeszcze noc przed nami ...
-
Oj tak, spacerek był i to ponad godzinny. Pogoda super, cieplutko i bezwietrznie. No i jeszcze jeden plus. Bez wrzasku, bo choć na spacerze Michał był cicho. Nie wiem, czy to zęby (fakt, ślinił się koszmarnie), czy co go opętało, ale darł się, kręcił, piszczał. Jednym słowem, umordowałam się na maxa. A profesor już dzwonił i wiem, co poprawiać, czyli mogłabym posiedzieć przy pracy,a ja padam na pysk. Płakać mi się chce. :36_2_18:Chyba jestem wyrodną matką, ale mam już dość. :36_2_18:
-
Saridon brałam kilkanaście lat temu, wtedy był bez tej słodkiej otoczki. Masakra. Poza tym jak dla mnie za słaby. Póki co Mały śpi. Może i z nim wyjdę, bo niby się przejaśnia. Póki co jak się obudzi, muszę powojować z blenderem, bo zupkę mu rano upichciałm. Co do pisania, to ja od dawna nie piszę, tylko poprawiam i skracam co nieco. Teraz też to robię. Wersja na radę to tylko wersja na radę. Recenzenci, to inna bajka.
-
Współczuję Ci bardzo! W razie czego tabletki przeciwzapalne i przeciwbólowe, nie? Nurofen forte (czy inny ten najsilniejszy )jest dobry.
-
część Małgoś! To coś poważnego było? Jakby co to mam świetną dentystkę. Co prawda w Jabłonnie, ale naprawdę warto! Pogoda do luftu, nie wyjdę dziś chyba z Michałem. Strach na taką pogodę, zeby na nowo się nie zaziębił. Z drugiej, strony, jak przesiedzę z nim cały dzień w domu, to ja się rozchoruję, na głowę.:36_8_5:
-
Hejka! Pogoda do bani. W domu kawy brak, bo nie mogę się wyrwać póki co do sklepu. Wystarczyło jedynie na rano (po jednej dla mnie i męża). Teraz Mały, chwała Bogu, zasnął (oczywiście najpierw nieźle dał w kość), więc zasiadam z mocną herbatką do pracy. Miłego dnia, na przekór pogodzie!
-
Teraz jest moja ulubiona scena w Testosteronie (z panem Fistakiem), a potem tez do wyrka