Skocz do zawartości
Forum

Regina

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Regina

  1. Oj, ja swoją psinę też. Choć jak czasem jednym szczeknięciem obudzi Michała, to masakra jakaś.
  2. A ja póki co siedzę z drinkiem - Finlandia z sokiem z kaktusa (bez lodu, gardło) i oglądam "Testosteron" po raz n-ty. I po raz n-ty mam ubaw. Ale po takim dniu się nalezy. Co prawda zaczęliśmy od meczu naszych, ale chłopcy chyba sobie po meczu z Czechami odpuścili, więc po co tracić nerwy jeszcze na świętą noc.
  3. Oddana. Moż we wtorek będzie na Radzie. A zupka krewetkowa, to moja ulubiona. Druga to ser w ziołach Knorra.
  4. Chwała Bogu, ze ten dzień się kończy.:36_1_10: Padam na pysk. Jem właśnie zupkę tajską krewetkową, bo nie miałam nawet kiedy zrobić obiadu. Pół dnia przed kompem, w pędzie, bo o 14.00 umówiłam się, ze o 18.00 oddam pracę. I po to przygotowywałam ją sobie powoli, żeby nie gonić na ostatni gwizdek, żeby mi profesor robił niespodzianki. Do tego Michał niedobry jak jasna cholera. Akurat kiedy ja drukowałam i sprawdzałam wszystko, ten jęczał, piszczał i kręcił się jakby miał robaki w tyłku. Potem babcia nas wkurzyła. W końcu wydarłam się na Małego, bo ten się darł i darł. Tera zmam wyrzuty sumienia, ale dawął w kość jak rzadko kiedy. Jednym słowem, dzień do bani. I na dodatek gardło nie przestaje boleć. Wręcz odwrotnie. Mam dość!!
  5. Chwała Bogu, ze ten dzień się kończy. Padam na pysk. Jem właśnie zupkę tajską krewetkową, bo nie miałam kiedy zrobić obiadu. Pół dnia przed kompem, w pędzie, bo o 14.00 umówiłam się, ze o 18.00 oddam pracę. I po to przygotowywałam ją sobie powoli, zeby nie gonić na ostatni gwizdek, żeby mi profesor robił niespodzianki. Do tego Michał niedobry jak jasna cholera. Akurat kiedy ja drukowałam i sprawdzałam wszystko, ten jęczał, piszczał i kręcił się jakby miał robaki w tyłku. Potem babcia nas wkurzyła. Jednym słowem, mam DOŚĆ!
  6. Ogladałam jakiś serial i kobitka przygotowała "super" kolację dla dwojga - zrobiła sałatkę i kupiła winko. Wszystko postawiła na stole z białym obrusem. facet wchodzi i zachwyt na twarzy - Kochanie, sama to wszystko przygotowałaś? A ja pichcę i pichcę. Brak zachwytu, jedyne, hmmmm dobre (albo super). To niby też coś, ale jednak ....
  7. Może i dla męża coś się znajdzie W końcu też tam był
  8. Oj rosną te dzieci, rosną. A tak swoją drogą, należy się Piotrusiowi jakaś nagroda..
  9. Ja siedziałam na ręczniku, a jak już pojechałam rodzić, to mi musieli ręcznie wyciskać wody. Michał zaraz po porodzie miał 54 cm, a ważył 3950. A i brzuch był mały i USG wskazywało na maluszka. Ja jakoś "trzeźwa" jestem, to se jeszcze popracuję. A Ty goń do wyrka. Dobrej nocy!!!
  10. Michał nosi jeszcze 74 (to zależy od producenta, np. H&M i C&A robią duże), ale kupując mu ciuchy na zimę kupowaliśmy na 80 i 86. Oj, nawet nie wiem, kiedy ten rok zleciał. Z jednej strony się dłużyło, ale z drugiej, minęło błyskawicznie. Pomyśleć, że rok temu o tej porze bałam się wyjęcia pessara (tzn. jak to będzie bez niego), a jadąc gdzieś dalej siedziałam na ręczniku i z torbą w bagażniku.
  11. No super! Michaś dalej robi 'cześć', 'papa', 'brawo', 'a kuku', 'kizia mizia', no i, jak na chłopaka przystało' odbija piłkę. Tylko czemu jest przy tym wszystkim taki szybki? :36_2_46:
  12. Bierz coś na rozgrzewkę, bo o przeziębienie łatwo.
  13. Małgosiaza duzo wszystkiego ;) i piętroli się nam No nie? Nie pamiętam dnia, zebym jadąc do pracy po coś się nie wracała; jak nie klucze od mieszkania, to kluczyki od samochodu. Kiedyś głowy zapomnę, jak Boga kocham.
  14. No, i obyło się bez męża. Mąż powtarzał Michałkowi "mama" już od kilku miesięcy. Teraz ja, w ramach rewanżu, uczę go "tata", ale ten za każdym razem mówi "mama". Następne zajęcia mam dopiero w sobotę od rana. Podkuruję sobie gardło z lekka. Mam nadzieję.
  15. Aaaaaaaaaa, Ty pisałaś o Inauguracji. Przepraszam, nadmiar nauki szkodzi. :36_2_49:
  16. Siedzę właśnie nad bibliografią i sprawdzam spacje i inne pierdoły. Justyna,a jak wrażenia po pierwszych zajęciach? Póki co jesteś zadowolona?
  17. Hejka! Dziś w pracy się oszczędzałam i mówiłam duuużo ciszej. Jak nie ja! A tak poza tym, to mogę się pochwalić! Michał mówi już świadomie MAMA!!
  18. To póki co mój Michał był największy. Zaraz po porodzie ważył 3950, a mierzył 54 cm.
  19. Ja tez się właśnie raczę kawą. Hejka! Małgosia, jakie tam spanie. Dziś od rańca miałam zajęcia na uczelni. Matko, przebić się przez Warszaw rano to istny koszmar. Nocka była ok. Mąż spał od brzega, żebym ja mogła pospać. Nie było tak źle. Co prawda Młody spał potem z nami, ale SPAŁ. No i dziś też z nim lepiej. Katar prawie żaden i co najważniejsze ani wczoraj ani dziś nie ma temperatury. Ze mną w sumie tez nie jest źle. Rano mnie bardziej łamało. Co do mojej pracy, to ona od roku jest skończona, tylko ciągle poprawki i poprawki. No i promotor chyba się trochę ślimaczy. Jutro chcę mu oddać ostatnią (dąłby Bóg wersję z naniesionymi poprawkami).
  20. U nich to normalne. Ja prawie od początku Małemu gotuję. Był czas, że potrafił jeść na zmianę - moją zupke i słoiczkową, ale potem mu się odwidziało. najpierw zupki słoiczkowe były be, a potem wszystkie. W końcu teraz je moje, a słoiczkowych nie tyka. Gotuję raz na tydzień. Trzy do lodówki, reszta do zamrażalnika. I jakoś leci. szkoda, z edla dorosłych się tak nie da, hihi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...