Regina
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Regina
-
A ja właśnie wróciłam do domu z seminarium i się poryczałam. Mam już dość tej pracy, obrony, egzaminów. Jestem zdołowana. :36_2_18:
-
Cześć, nam Michał nie robi zbyt wczesnych pobudek. Jego pora na wstawanie to 7.30-8.00. Raz na jakiś czas 7.00 rano. Choć tyle. Za to nadrobi w ciągu dnia. Właśnie a propos, Super Niania się zaczyna. Biorę papiery w garść i jednym okiem będę sobie zerkać.
-
A ja życzę udanego wypadku. dziś miałam ostatnią pracującą sobotę. Ufff ... :36_1_13: Jeszcze tylko jutro trzeba bladym świtem stawić się na uczelni. Obowiązki, obowiązki ... Oj, wyrwać się tak gdzieś tylko we dwoje. I co najważniejsze, zresetować dysk (ten w głowie rzecz jasna). Miłej niedzieli. Lidka, co tam u Was?
-
Fakt, pogoda do bani. A co do frekwencji, hmmm, żeby ne powiedzieć, że też do bani. Ale jak tu pogodzić te wszystkie obowiązki? ja czasem mam ochotę spasować. Miłej niedzieli.
-
A ja witam Was z pracy. Na szczęście to już ostatnia pracująca dla mnie sobota.
-
Dobranocka
-
Dzięki za trzymanie kciuków. Oby to pomogło. Mam szczęście, bo moje relacje z rodzicami są ok. czasem z teściową są zgrzyty, choć wcześniej był ok. Dlatego sama zdziwiłam na widok tego emotikona. Jest ich za dużo, hihi.
-
Hejka. Radość, coś u nas z nockami marnie. Mam wrażenie, że idą kolejne zęby, bo kupy się prawie wylewają z pieluchy. Na szczęście bliżej jak dalej u nas. A co Ty Bidulko masz powiedzieć? Ale co tam, jak poród przeżyłyśmy to i dalej jakoś pójdzie, nie?
-
Cześć. Dopiero teraz zobaczyłam, jaki emotikon dałam po zdaniu o wizycie u moich rodziców. Aż wstyd. U teściów byliśmy wczoraj. Było w miło. Dziś u mojej babci i u moich rodziców. W sobotę po pracy albo może w niedzielę chciałabym jeszcze "obskoczyć" cmentarze z pozostałymi dziadkami. U nas zapowiadają śnieg. No nieźle. W sobotę mam ostatni zjazd Administracji zaocznej. Rany, jak się cieszę. :nana_bobo: Od tego semestru będę pracować tylko w co drugą niedzielę, a soboty będą wolne. Za miesiąc obrona, a egzaminy za jeszcze mniej. Czasem jak o tym myślę, to robi mi się autentycznie niedobrze w brzuchu ze strachu. Po co to wszystko?? No właśnie, siadam zaraz do nauki.
-
Oj, masz Ty się z nimi. A jak humor? Lepszy? Ja ponad pół godziny usypiałam Michała, w końcu mąż poszedł (akurat wrócił). Moze jemu pójdzie lepiej. Mały chyba nauczył się mnie wykorzystywać. Siadam zaraz do nauki, choć nie chce mi się straszliwie. Poza tym, ze w pracy miałam jakieś dziwne zajścia. Ach, kiedy będzie lepiej, normalnie?
-
Hej. U mnie noc masakryczna. Nie wiem, co to się dzieje. Michał śpi ładnie od zaśnięcia do jakieś 2.00-3.00 w nocy, a potem zaczyna się jazda. Dziś nie spałam ze trzy godziny. Niby nie płacze, ale leży z otwartymi oczami. To i ja nie śpię. Czasem pokrzyczy, bo chce do nas do łóżka. A że nadal mam do w naszej sypialnie, to śpi prawie koło nas, wiec go nie przenoszę. Poza tym, to by potem była walka z oduczaniem go spania z nami. Tak więc, pełna werwy, biorę się za naukę.
-
Cześć. Pewnie, dobrze że nie puściłaś Filipa do przedszkola. Lepiej dmuchać na zimne. Dziś dzień babci. Strasznie się cieszę na samą myśl o wizycie u teściów. Jutro obskoczymy moją babcię i moich rodziców. Moja siostra wyjeżdża na ferie i nie wiem, czy tego nie wykorzystam. Chciałabym zawozić Michała do rodziców rano a zabierać na wieczór przez kilka dni. Nie daję rady się uczyć z nim. Dwie-trzy godziny w ciągu dnia to za mało, a wieczorem padam. Noce są coraz fajniejsze. Dziś nie spałam ze trzy godziny. Nie wiem, co się dzieje, ze Michał tak się budzi w środku nocy. W każdy razie, jak przychodzi wieczór to ze mną już źle. :36_2_49:
-
Michał usypiał 50 minut. Ło matko!! A teraz z "pełną werwą" zasiadam do pracy. Miłego wieczorku! Radość, Farciaro, już sobie kimasz?
-
Strasznie przykra sprawa. Mam nadzieję, że ten apel wiele zdziała. Dominika, a ja Filip?
-
włączymy się!!
-
Idź spać, pewnie. Jutro będzie lepiej. Trzymam kciuki. I popłacz sobie, to pomaga.
-
Bidulek. Wiesz, u mnie to było (i jest nadal) tak, że jak mnie złapał ból piszczeli, to aż budzi w nocy. Kurcze, umorduje się Twój Filip. Wiem, co to znaczy.
-
A może spróbuj mu je rozgrzać? Może to naprawdę coś reumatycznego. jeśli by przeszło to porządnym rozgrzaniu, miałabyś już prawie pewność, ze to (niestety) to.
-
Hejka. Mąż siedzi z Michałem aż ten zaśnie a ja siadam do roboty. Michał też chodzi już od ponad tygodnia, ale jak chce się gdzieś dostać szybko to woli raczkowanie. Najważniejsze, że sam się puszcza. Nie boi się. Ja już nie chodzę z nim do rehabilitanta. Chodziliśmy raz w miesiącu, a w październiku zapomniałam i już tak zostało. Teraz nie widzę potrzeby. Lidka, pewnie u Was też już nie jest albo zaraz nie będzie to konieczne. Dominika, zęby idą na potęgę. Na raz szły dwie czwórki górne i dolna trójka. Mam wrażenie, że idzie coś następnego. W takim tempie do Świąt Wielkanocnych będzie po wszystkim. Oby.
-
Hejka! I znów przy pracy, tyle że w domu. A pogoda jak byłe blee tak i jest nadal.
-
Spadam Kochane. Obowiązki wzywają. Do zgadania później.
-
sama frajda, pójść poleżeć na wygodnym łóżeczku u dentysty. Już sie cieszę. Nie mówiąc o stówce w plecy.
-
Cześć Radość. dzięki. Mam nadzieję, że będzie ok. Jak nie urok to przemarsz wojska. Muszę się dziś umówić z dentystą, bo mi kurde plomba (albo kawałek) wypadł.
-
Witajcie! Mnie jakoś dziś łatwo przyszło dojechanie do pracy. Pogoda mizerna. Ni to śnieg ni to deszcz. Słyszałyście, że dziś jest podobno najgorszy dzień w roku? Jakiś angielski badacz badała badał i wybadał. Wziął pod uwagę czynniki ekonomiczne (musimy spłacać kredyty), społeczne (nie zrealizujemy postanowień noworocznych) itd. taki najgorszy dzień w roku wypada właśnie na trzeci-czwarty poniedziałek nowego roku. Ciekawe, nie?
-
Cześć Radość! Nie odebrałam jeszcze wyników. Jutro odbieram i idę na wizytę. Idę sama, bo żeby można się zapisać na bliski termin, musiałam się zapisać do dzieci chorych. To jest w ogóle jakaś paranoja. Jak byliśmy z nim listopadzie na szczepieniu po skończonym roczku, to powiedziałam lekarce, że jakoś niepokoi mnie to, ze mały jest taki dziwnie podpuchnięty, zwłaszcza po spaniu. No i zleciła badania. Może "taka jego uroda", a może nie. Mam tylko nadzieję, że to nic z tarczycą, po mamusi ...