Joaś
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Joaś
-
donia - ja juz marzę o odpoczynku. w zeszłym tygodniu byłam chora wiec l4 było, teraz chcę trochę popracować. mam nadzieje wysiedzieć do końca września i w październiku już dac sobie spokój. mam nadzieję że moje siedzenie to wytrzyma. a tego gościa od młota to mam ochotę zabić...moze powinnam mu współczuć ale dziś wzbudza we mnie agresję. super jest bulgotanie w brzuchu..czekam na kopniaki. Mój będzie Adaś. O ile potwierdzi się na połówkowym poprzednie przypuszczenie lekarza że to naprawdę ON.
-
hej dziewczyny ja już ledwo zipię, dobijam do końca pracy..jeszcze niecała godzina i koooniec na dziś. dupa od siedzenia mnie boli maksymalnie, już nie wiem jak mam siedzieć żeby sobie ulżyć...normalnie masakra. i jeszcze cały dzień gość na dole jakimś młotem łupie w chidniku czy cos...oszaleć można od hałasu. donia - zapraszam nad morze. Ja mam ok. 15 km nad morze a byłam w tym roku 1 raz (słownie: jeden). za to kocham góry... w tym roku sobie nie pojadę bo na nizinach ledwo łażę no ale może za rok, dwa... mój maluch coś tam delikatnie pływa w brzuszku. ale bardziej go czuję na popołudniowym leżanku kanapowym i wieczorem.
-
Haloo styczniówki, śpiciejeszcze?? ja na posterunku w pracy ale mi się nie chceeeeee, będę do znudzenia powtarzać. Starciłam totalnie zapał do pracy, w sumie nawet nie zapał tylko w ogóle chęć. poza tym droga do pracy coraz bardziej mnie męczy, zwłaszcza jak taka beznadziejna pogoda, duszno i bleee.. zasapałam sie dzisiaj jak stara baba. poza tym ie mogę się wyspać, chodzę spać o 21.30 i nadal budze się ledwo co. chyba maluch wysysa mi siły wszelkie...albo chce powiedzieć daj se spokój z pracą matka po pracy padam jak nieżywa, jakbym rowy kopała a jak u Was samopoczucie??
-
Margolcia u nas tez wymiana samochodu to nie kaprys, gdyż nasz już na emeryturę powinien przejść. Ale wiadomo, że grata nie ma co kupować, a w miarę przyzwoity kosztuje. Kredyt u nas w grę nie wchodzi bo mamy hipoteczny i klops jest. Pieniędzy nigdy za wiele jednym słowem. Teraz kończymy jako tako remonty, potem trzeba będzie dzidzie zaopatrzyć i tak ciągle mało.
-
cześć Margolcia mój maluch też raczej wieczorem się ujawnia, ale bardzo delikatnie jeszcze. dzisiaj troszkę mi tam godzinkę po śniadaniu się ruszyło w brzucholu ale też słabiuteńko. Mój brzucholek nie należał do najszczuplejszych przed ciążą więć dzidziol musiporzadnie podrosnąć coby się przebić mocniej mój mąż ma teraz fazę na samochód, przydałaby się wymiana, ale kasy brak... zwłaszcza przy remoncie. miłego dzionka
-
hej, ja niestety z pracy nadaję. Wanilijka ale masz fajnie... wakacje ja już też nie mogę się doczekać Brzusio śliczny. A mój szefunio ciągle przy okazji jakiś narad wewnętrznych podkreśla że Asia z nami będzie do końca listopada, on naprawdę w to wierzy . Zero litości dla kobiety w ciąży. No cóż póki co jestem. Faktycznie Margolcia na razie wygrywa ale nigdy nie wiadomo jak nasze brzucholki dalej będą rosły, który w jakim tempie. Wszystko przed nami. Italy - całusy dla lutówki
-
Gratulacje Asiolek, najważniejsze że wyniki dobre a na podglądanie jest jeszcze czas. w ostateczności pozostaje niespodziewanka przy porodzie - to dopiero muszą być emocje. ja też już padaczka jestem, o tej porze jak chodzę do pracy to już wchodzę w 1 fazę snu, więc zaraz mykam się położyć. słodkich snów...
-
pizza mniam też ostatnio zapodałam sobie. ja nadal wariacje za słodyczami..niedobrze, walczę ze sobą żeby się nie utuczyć zbytnio. ale nie ma jak kawałek szarlotki, a po 10 minutach korniszonek
-
ale się pięknych brzuszków można naoglądać a co do tych historii z porodówki to się nieraz włos na głowie jeży. zresztą nie tylko na porodówkach, w ogóle to co się w szpitalach dzieje to strach się bać normalnie. staram się unikać oglądania takich programów żeby się nie denerwować. ale ile się człowiek w internecie może naczytać. można mieć tylko nadzieje że u nas wszystko dobrze będzie. ja nie wiem ile mój maluszek waży ani teraz już jaki długi jest. dowiem się na połówkowym 11ego. już nie mogę się doczekać. będę mieć najfajniejszy prezent urodzinowy bo 12ego mam urodzinki. już sobie nawet zaklepałam wolny piąteczek 11ego moze fryzjera odwiedzę czy coś, taki releksujący dzionek a potem usg.
-
SUPER BRZUSZKI ja chyba właśnie najbardziej też odczuwam cokolwiek w brzuszku jak na plecach leżę. może tak właśnie na początku jest.
-
co d ruchów to ja jeszcze bardzo delikatnie i nieregularnie czuję, trudno określić nawet dokładnie co to za ruchy - takie pukanie - wczoraj to nawet udało mi się trafić i poczułam także jak rękę przyłożyłam. najbardziej to jak leżę oczywiście, czasem zdarza się jak siedzę w domku ale to rzadziej. co do zakupów, ja jeszcze nic nie mam, na razie przeglądam, oglądam, przymierzam się. raczej nie mam co liczyć że dostanę coś bo wśród znajomych i rodzinki bliskiej nie ma dzieciaczków także raczej zakupy od zera mnie czekają. Liczę oczywiście na dziadka i babcie bo to ich pierwszy/a wnuk/wnuczka będzie. no ale myślę że po połówkowym może na coś się skuszę jak będę bardziej pewna płci. chociaż i tak bezpieczniej chyba conieco kupować na poczatek w neutralnych barwach. takich sprzedajacych na allegro sobie wyczaiłam na początek: Przedmioty uĹźytkownika - Aukcje internetowe Allegro Przedmioty uĹźytkownika - Aukcje internetowe Allegro no ale jeszcze oczywiście po sklepach się pokręcę.
-
Śliczny brzuszek donia, zgrabniutki. Mój z profilu mi się wydaje jakiś płaski i podłużny, ale spoko i tak jest kochany
-
czesc kobiety, ja już w pracy niestety bleee tak mi się nic nie chce że szkoda gadać, no ale cóż jeszcze trochę popracować trzeba. Wanilijka - jak tam u Ciebie, już na l4 jesteś ?? bo pisałaś że od września a to już jutro. Asiolek - kciuki mocno zaciśnięte za Twoją panienkę oby pokazała pięknie co trzeba Margolcia nie ma się co martwić brzucholkiem - jest jaki jest, nie masz na to większego wpływu. Myśl o nim jak o przytulnym domku dla dzidzi. Miłego dzionka dla Was
-
hej, ja mam dzisiaj dzień leniwy i jakiś taki bezsensowny.. pogoda taka smętna, jutro do pracy bleee i w ogóle. wczoraj musiałam jednak trochę ogarnąć bo znajomi byli i tak do północy siedzieli..ja oczywiście pod koniec juz śnięta ryba normalnie ale jakoś posiedziałam. a rano za to już od 7mej spać nie mogłam. może przynajmniej zasnę o normalnej porze żeby się jutro zwlec z wyrka. zrobiłam fotkę mego brzuchola ku pamięci już połowy ciąży, potem wrzucę jak odnajdę kabelek i zrzucę z aparatu. Margolcia współczuję teściówki. póki się taka nie wtrąca to jeszcze można z nią żyć ale jak zaczyna szerzyć swoje poglądy i w czyjeś życie wnikać to można by zadusić babę. Ja mam generalnie awarsję do ludzi którzy swoje "katolickie" poglądy w dziwny sposób próbują na siłę na innych przenosić a gderające staruszki, narzekające na "młodych" czasem bywają tak agresywne w swoim podejściu że szok. Mamaski co do badania nie doradzę bo też zielona jestem - to się chyba międzi 24 a 28 tyg robi. Mi jeszcze gin nic nie mówił. Evelka popieram w pełni Twoje zdrowe podejście do ślubu. nie rozumiem naprawdę ludzi których do tego rodzoce zmuszają bo dziecko w drodze. ja sobie obiecywałam ze jakby co to nie będę brała ślubu ze względu na ciążę, że też poczekam. no ale u mnie akurat zdarzyło się ze ślub był pierwszy.
-
cześć dziewczyny, u mnie sobota leniwa będzie. Sprzątać nie ma sensu, nadal pan na górze pracuje teraz gładzie już kładzie, jeszcze trochę jak skończy to czekają mnie wieksze porządki. Dzięki temu bez wyrzutów sumienia spędzę sobotę wylegując się i poczytując gazetki, może jakiś filmik. my na swój ślub nie za wiele wydaliśmy kaski, też stwierdziliśmy ze nie stać nas i szkoda ładować większe pieniądze w imprezę, zwłaszcza że kupowaliśmy mieszkanie i wkład własny chcieliśmy jak największy dać. Takze było skromnie ale fajnie, impreza w fajnej knajpce z super jedzonkiem, poprawiny w domu w kameralnym gronie... a w poniedziałek już byliśmy w banku z aktem ślubu po kredyt dzięki temu jestesmy sobie sami u siebie po 3 latach mieszkania z mamą. ale wiadomo - każdy inaczej sobie swój ślub wyobraża i zależy jeszcze ilu gości chce się tak naprawdę zaprosić - my mamy małą rodzinę więc i gości nie było za wielu - a nie chciałam zapraszać wszystkich, nawet ciotek nie widzianych od lat. Doniu życzę Ci abyś po prostu jak najlepiej wspominała swój wielki dzień bo to tak naprawdę tylko Wasze święto ma być.
-
hej kobiety jestem z powrotem, z moim gardłem lepiej już, mam nadal płukać. Dostałam coś na kaszel jedynie. Myślę że obejdzie się bez antybiotyku zoabzcę jak się bedę czuła w weekend ale jak dobrze to idę w poniedziałek do roboty. Zaczyna się już wrzesień. Jakoś ten miesiąc się przebimbam, a potem już robię wakacje sobie i maluchowi. w drodze powrotnej zakupiłam sobie na osłodę ciastko oczywiście z obietnicą że ostatni raz... zdecydowanie za dużo słodkości jem. co do sprzątania.. bo widzę że tu rozmowy były, to głównie ja sprzątam ale nie narzekam, jak trzeba to M. potrafi, jak poproszę to pomaga. Generalnie na mego małżonka narzekać nie mogę, ma anielską cierpliwość do mnie i wielkie serducho a że pozostawia za sobą bałagan... no cóż można się przyzwyczaić. Wkróce po remoncie czeka mnie generalne sprzątania, na razie tylko z grubsza ogarniam. I leniuchuję.
-
Cześć brzuchatki ja się niedługo zbieram do lekarza, niech obejrzy te gardło. wydaje mi się że dziś jest lepiej ale ostatnio też nie mnie jeden dzień nie bolało a potem masakra. także lepiej niech sprawdzi czy tam sie co nie zalęgło. Anna - ale macie tam przekichane w UK. U nas pod tym względem rzeczywiście bardziej ludzkie podejście do ciężarnej. Ja sobie nie wyobrażam jakbym np teraz miała do pracy chodzić a niby mam tylko przeziębienie. Gdybym nie była w ciąży pewnie nie poszłabym na zwolnienie ale tak to naprawdę strach że się coś wiecej z przeziębienia zrobi zwłaszcza że leków nie można za wiele. gdzie reszta ciężarówek się ukrywa??
-
Gosiak i ja też mam gołąbki dzisiaj mniam. Dary od teściowej - gołąbki i korniszony własnej produkcji PYCHA. Także nic nie muszę robić, nawet gotować. Leżeć i zdrowieć. Oby szybko. Nawet mój mężuś się dzisiaj postarał i niespodziewanie przywiózł pączka z cukierni o którym już chyba 2 dni marzyłam. No i sobie zapodałam najpierw pączka potem korniszona gdyby nie ból gardła byłabym w pełni szczęśliwa. i kaszel się pojawił buuu:( dostałam jeszcze pokaźną ilość gazetek ciążowych do czytania, więc sobie leżę i czytam.
-
hej, ja z wózkiem też nie doradzę bo zielona jestem w tym temacie. Ja sobie wstęonie wybrałam już, ale miałam ograniczony wybór gdyż priorytetem jest waga bo mieszkam na 4tym piętrze. JANE NOMAD AIR + CAPAZO + STRATA - H65 Waga 6,5 kg (724540068) - Aukcje internetowe Allegro zanim kupię pójdę pooglądam podotykam, moze się jeszcze coś zmieni. Poza tym cena mi się nie podoba, wolałabym tańszy, ale musi być wygodny dla malucha i lekki dla mnie więc jeśli taki się okaże to trudno, na wózku nie zaoszczędzę. Jeśli możecie mieć cięższe wózeczki to wybór jest zdecydowanie szerszy. ja niestety nadal chora, jutro wybiorę sie do lekarza bo jednak chyba nie jest lepiej, zwłaszcza z gardłem :(
-
hej, Margolcia nie martw się brzuszkiem, widocznie taka jego uroda. Ja mam na wysokości pępka 95 cm obwód, muszę się sfotografować ku potomności potem. Ale nie wiem ile miałam przed ciążą, generalnie najszczuplejsza nie byłam. Muszę się jeszcze zważyć i zobaczyć czy coś przybyło ostatnio. Pewnie tak bo wpierdzielam niestety słodkie - wczoraj wchłonęłam całą czekoladę Zabroniłam mężowi przynosić słodycze, tylko owoce, poki siedzę na l4 jestem bezpieczna. a co do ruchów jak też szaleństwa nie odczuwam jeszcze - bulgotanie, przelewanie, takie uczucie że coś się dzieje w brzuchu. Kilka razy chyba delikatne pukanie. Także cierpliwie czekajmy, pewnie jeszcze maluchy dadzą popalić.
-
Cześć dziewczynki Mamaski gratulacje. Widać Twoja dzidzia na przekór rodzocim chce ich jeszcze potrzymać w niepewności. No i pokazuje charakterek. ja nadal zalegam w łóżku, dziś nie katar a ból gardła mnie obudził i musiałam zaaplikować ciepłe płyny. Z katarkiem trochę lepiej niż wczoraj rano - odpukać - jak na razie. Może dzięki temu będę mogła trochę poleżeć w ciągu dnia. Mam trochę gazetek do przerobienia no i może sobie "Język niemowląt" poczytam, bo sobie ostatnio wydrukowałam. Buziaki dla Was i miłego dzionka
-
cześć dziewczynki ja już od 7mej nie śpię, siedzę w wyrku bo jak leżę to katar nie pozwala mi oddychać ale najważniejsze że w domku i nie muszę nigdzie łazić. Gardło już tak bardzo nie boli, najgorszy jest katar ale myślę że jak posiedzę w domku to minie. Biorę rutinoscorbin i wapno, poza tym naturalne metody, płukanie, sól fizjologiczna do nosa no i najważniejsze wygrzewanie. będę leniuchować bo sprzątć za bardzo i tak nie mam co bo remont nadal trwa, więc jedynie obiady mogę robić. miłego dzionka wszystkim
-
Wanilijka widzis jak mi nagle wyskoczyło l4 nieproszone teraz. No ale cóż wolałabym byc zdrowa. Fajnie masz że Cię szefostwo wygania. Mój pewnie by mnie wygonił, ale pod warunkiem że będę robić w domu - dlatego ja nic nie mówię o zwolnieniu. Osttanio sam zagadnął i łaskawie zaproponował, że nooo od 1 grudnia (i tak lepiej niż kierownik który myślał ze od świąt). Tak więc on uważa że do końca listopada będę pracować, niepoważni obaj, ciekawe czy swoim żonom by to samo zafundowali. Szkoda słów. Ja zobaczę, zagadam z ginkiem i myślę że jak się dobrze będę czuć to we wrześniu się przebujam. A potem pójdę i tyle. Nie muszę przecież tłumaczyć z jakiego powodu. Dzisiaj to już w ogóle myślałam, że tam padnę trupem, cała zasmarkana, ledwie gadam, a oni nic, ignorowali, nawet się żaden nie zapytał czy coś nie tak. Ignorancja.
-
Piękne Gosiu już po lekarzu. mam zwolnienie od jutra na razie do konca tygodnia, no jakieś nieszkodzące leki na przeziębienie bo póki co tak to wygląda. Jak katar się pogorszy to wtedy do laryngologa. No i ogólnie zobaczymy jak się rozwinie sytuacja. Mam nadzieję że wyleżenie wystarczy. W pracy nie są oczywiście szczęśliwi. Trudno, nic nie poradze, wolałabym być zdrowa. Teraz jeszcze siedzę w pracy, mąż po mnie zajedzie potem i jakieś zakupy zrobimy bo jak sie zabunkruje to od jutra nie wyjdę juz bo mam leżące l4.