Skocz do zawartości
Forum

Joaś

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Joaś

  1. Joaś

    Styczeń 2010

    cześć dziewczyny, u mnie dzisiaj też kiszka za oknem, wieje, pada i pewnie zimno. siedzę w wyrku jeszcze i pewnie niewiele dzisiaj zrobię, lenistwo pełną gębą. muszę jedynie męża na jakieś zakupki wyciągnąć bo jedzonko się skończyło. a za mną "chodzi" dzisiaj czekolada mleczna. Margolcia nie martw się siedzeniem w domu, najważniejsze że z Zosią dobrze. Kropka, dobrze że i u Ciebie się wyjaśniło, niepotrzebnie się martwiłaś na zapas. Miejmy nadzieję, że Donia ,a lepszą pogodę dzisiaj niż u mnie.
  2. Joaś

    Styczeń 2010

    Doniu !!! Niech ten cudowny dzień na zawsze zostanie w Waszej pamięci jako najszczęśliwsza chwila a miłość, radość i szczęście niech towarzyszą przez całe Wasze WSPÓLNE ŻYCIE...
  3. Joaś

    Styczeń 2010

    Hej, ja tylko dzisiaj na chwileczkę bo miałam mały sajgon w pracy. dopiero niedawno coś zjadłam. nic tylko spotkania dzisiaj więc nawet przy kompku nie siedziałam. a teraz też już niedługo się zwijam bo idę na te badania słuchu i muszę wcześniej wyjść z pracy. zajrzę pewnie jutro bo dzisiaj mąż wraca i muszę jakieś zakupy jedzeniowe zrobić bo ja cały tydzień się poza domem stołowałam i w lodówce mam chyba tylko światło. jeny jak fajnie że już weekend. buziaki dla Was
  4. Joaś

    Styczeń 2010

    oj chorowitki, trzymajcie się i zdrowiejcie szybko. Kropka nie martw się, na pewno lekarze poradzą sobie z Twoją anemią. Ja też niby wszystko ładnie jem i witaminki, a morfologia się pogarszała do tej pory i jem żelazo i póki co nic. ale nie ma się co załamywać, to się zdarza w ciąży i najważniejsze to być pod kontrolą. Margolcia bidulo współczuję zastrzyków. najważniejsze że Zosia ma się dobrze i nie otwierasz się bardziej więc trzymaj się dzielnie. a siusianie jeszcze pewnie przed nami jak dziciaczki podrosną takze trzeba się oswajać z tym chyba. ja teraz w nocy wstaję raz lub dwa, nad ranem pewnie bym jakoś przeleżała ale jak próbowałam to brzuszek boli więc wolę wstać. ja już od dwóch godzin w piżamie w wyrku jeszcze trochę to od razu po przyjściu z pracy będę się kładła. mogłabym tak leżeć i drzemać bez końca i do tego ta jesień za oknem.. zmykam dalej się wygrzewać. miłego wieczorku
  5. Joaś

    Styczeń 2010

    hej ja jestem, próbuję nie zasnąć w pracy. masakra. pogoda do bani, zimno i pochmurno. jesień pełna gębą. a ja chyba w sen zimowy najchętniej bym zapadła. wczoraj po pracy to samo, tylko położę się na kanapie już po mnie, zero pożytku ze mnie ostatnio. dopóki siedzę lub chodzę to jeszcze funkcjonuję, a na leżąco padam. synek w miarę spokojny, delikatnie co jakiś czas się rozpycha, ale nie jest to dziki szał jak w weekendy bywa. mój mąż ma teorie że to dlatego że on wtedy ze mną jest i synek do tatusia się tak raduje. może i prawda. najgorzej mam jak chodzę, bo wtedy mam chyba jakiś ucisk na pęcherz, w każdym razie od razu siuku mi się zachciewa. jak usiądę jest ok. wesoło jednym słowem, powinnam przenośny kibelek nosić ze sobą
  6. Joaś

    Styczeń 2010

    Osiem osób ma się wczorajszą wygrana dzielić, i wychodzi po 4 mln 700 tak mówili dzisiaj rano. ciekawe tylko czy wszyscy się zgłoszą z losami.
  7. Joaś

    Styczeń 2010

    cześć, i ja się witam z pracy. ja nic nie wygrałam bo totka zapomniałam nadać w drodze z pracy także nadal muszę tu być. u doktorka byłam wczoraj ale nic się nie dowiedziałam co z tym uchem, dostałam skierowanie do specjalistycznej poradni na badania słuchu. o dziwo zapisałam się już na piątek, myślałam że dłużej się czeka. lekarze chyba boją się cieżarnych tak mi się wydaje, pewnie gdyby nie ciąża to by mnie dalej nie badali. a tak się przebadam we wszystkich możliwych kierunkach umówiłam się też z położną ze szkoły rodzenia, za dwa tygodnie idę na pierwsze spotkanie. kurcze, w życiu tyle razy u lekarza nie byłam co teraz chodzę. pogoda u nas niezbyt fajna, popaduje deszcz. chyba jesień puka do drzwi. nie nastraja to optymistycznie.
  8. Joaś

    Styczeń 2010

    40 mln...ech... ja bym przede wszystkim z wielką satysfakcją pożegnała się z moim szefem. no i domek bym chciała z ogródkiem w jakieś cichej okolicy. marzenia...
  9. Joaś

    Styczeń 2010

    goskaa to prawda tyle ze juz chyba te czasy minely i teraz jest bardziej znieczulica bo ludzie nawet w autobusie miejsca nie ustapiąl najgorzej to u lekarza jest. ostatnio zajrzałam w kolejkę do punktu pobrania krwi to szok. sami emeryci i na końcu kobietka w zaawansoanej mocno ciąży i z dwójką dzieci. Nikt jej nie przepuścił, aż wstyd normalnie. bym tam stała chyba z godzinę albo dłużej. na szczęście mi mama albo jej kolezanki pobierają bo pracuje w tej przychodni.
  10. Joaś

    Styczeń 2010

    mąż byłby szczęśliwy gdybym dodatkowo na wózeczek chociaż odłożyła bo chcemy jeszcze samochód zmienić a wózek to jednak z naszych zakupków największy wydatek. ja bym chciała jeszcze aby mi odrobinkę zostało na jakieś ubrankowe dodatkowe szaleństwo..
  11. Joaś

    Styczeń 2010

    Goska no ja tez czasem wątpię już w jego słowa. ale dostaliśmy już wstępne rozliczenie funduszu premiowego, to potem kierownicy dzielą między nas, więc szansa jest że te pieniążki jednak będą. ostatnio było w czerwcu, teraz powinno być we wrześniu ale wypłata przesunie się na październik. także liczę że będzie OK. tym bardziej że zawzięliśmy się razem z naszymi kierownikami że wywalczymy sobie aby to było co kwartał rozliczane i codziennie się upominaliśmy o rozliczenie.
  12. Joaś

    Styczeń 2010

    ja jestem, ale chyba normalnie bym usnęła gdybym mogła. Niestety w pracy kanapy brak żeby się gdzieś zdrzemnąć. Czuję się jakby był juz koniec dnia a tu dopiero 10.30 :leee: i jak tu wytrwać do 16tej. po pracy się wybieram do laryngologa. W uszy jeszcze mi nikt w ciąży nie zaglądał, większość otworów juz zaliczone więc pora na uszy. coś mi w jednym świszcze od dłuższego czasu i przejdę się pokazać. a co mi tam. w pracy jednak dodatkowych pieniążków nie będzie teraz, mają być w następnym miesiącu. szef jak zwykle odwleka, oby wypłacił to na wózek odłożę przynajmniej większą część.
  13. Joaś

    Styczeń 2010

    cześć babulce Asiolek super foteczka córeńki a Twój brzuszek zgrabniutki, mój mi się ciągle wielki wydaje. znowu ktoś mnie wczoraj pytał: to już końcówka?? ciąży oczywiście. i to w dodatku baba w aptece ale jak patrze na Wasze fotki to mój się jakoś szczególnie monstrualny nie wydaje, więc nie wiem co te ludzie tak gadają. MAMAS&PAPAS cudny komplecik dla Synka 56-62cm (746899373) - Aukcje internetowe Allegro nie powstrzymałam się i takie cudeńko kupiłam. normalnie rozbrajaja mnie takie rzeczy. muszę powoli stworzyć listę żeby nie nakupować za dużo albo nie to co trzeba. ale piękniutkie są te wszystkie ubranka. gosiak - sukienka super. ja też miałam prostą do ślubu, brałam tylko cywilny ale i tak szyłam tradycyjną ślubną. teraz stoi w komisie, miałam nadzieję ją sprzedać i przeznaczyć kasiorkę na wyprawkę ale na razie się nie udało. Evelka - współczuję bólu i przeżyć szpitalnych. Oby już było dobrze i bez takich atrakcji. miłego dzionka
  14. Joaś

    Styczeń 2010

    Gratulacje Asiolek. wstydnisia małej z Twojej córci, tak się ukrywa.
  15. Joaś

    Styczeń 2010

    hej dziewczyny ja też niedługo mam zamiar połazić po sklepach, a że podobnie jak wanilijka zielona jestem zupełnie to też będą niezapomniane zakupki na pewno. mam zamiar połazić z mamą moze ona conieco pohamuje gdybym za niepotrzebne albo mało potrzebne rzeczy się łapała. mam jeszcze zamiar porównać z cenami z allegro bo u mnie w mieście nie ma aż tak dużo większych sklepów więc ceny mogą być przesadzone a po co przepłacać jak można za to coś więcej kupić
  16. Joaś

    Styczeń 2010

    i ja się witam poniedziałkowo. dajcie znać jak na wizytach. a co do facetów to z nimi źle, a bez nich chyba jeszcze gorzej. poza tym bez nich nas by tu nie było bo naszych maluszków też by nie było mój się własnie na tydzień wyeksportował znowu na szkolenie także tydzień sama jestem, już się do mamy na obiady zapisałam bo pewnie nie będę gotować. może trochę posprzątam, bo mój to jak tornado przez mieszkanie przechodzi, poza tym my ciągle trochę rozgrzebani w remontach, ale już po tym szkoelniu nie odpuszczę i zapowiedziałam zmasowany atak na małżonka celem wymuszenia dokończenia rozgrzebanych tu i tam spraw remontowych. poza tym chyba powoli jesień się zbliża, rano jest już ciemno i strasznieeeee nie chce mi się wstawać i przyłazić do pracy.
  17. Joaś

    Styczeń 2010

    ja aktywnie przespałam pół dnia, właśnie wstałam dopiero ledwo co taka mnie senność opanowała. jedyne co mnie z łóżka ruszyło do siusiu i jeść bo obiad przespałam. jak zjadłam to mi się synek rozbrykał i fika na całego. ja miałam kilka razy lekkie twardnienie brzucha ale krótkotrwałe. lekarz też mi mówił, że moze sie zdarzać. ostatnio jakoś nie mam już. czasem czuję rozciąganie jakby ale to jak mały się rozbryka więc to raczej on, zresztą brzuch mam miękki. tak mi się wydaje. kurcze też się czasem zastanawiam co jest normalne a co nie, się człowiek wsłuchuje w brzuch z niepokojem. najspokojniejsza jestem po wizycie.
  18. Joaś

    Styczeń 2010

    hej ja nie śpie ale jak poczytałam na lutówkach jak się smutno skończyło to jakoś tak nastrój opadł. Straszna tragedia. miejmy nadzieję, że jak najmniej takich zdarzeń będzie. wczoraj jednak znajomi u nas byli, więc na szczęście nie musiałam wyłazić z domku i dobrze bo po 22 już tylko ziewałam. obciach normalnie ale po całym tygodniu pracy to nieżywa jestem. dzięki wizycie mam już ogarnięte od wczoraj w chacie i nie muszę dziś nic robić. takze zaraz lecę do wyrka wylegiwać się. mam lenia starsznego.
  19. Joaś

    Styczeń 2010

    ja już zaraz tez uciekam. wreszcie dobijam do końca kolejnego dnia pracy tym razem szczęśliwego bo piątek. postaram się zajrzec potem ale nie wiem czy zdążę bo mnie gdzieś mąż wyciąga do znajomych (mi się średnio chce bo koło 21-22 to juz zasypiam) no ale jak obieca jakąś wyżerkę do pójdę jak nie zajrzę dziś to na pewno jutro, także miłego piątkowego popołudnia i wieczorku
  20. Joaś

    Styczeń 2010

    no właśnie czytałam że na lutówkach coś się dzieje. straszne, aż się wierzyć nie chce że tak szybciutko się takie rzeczy dzieją. strach mnie obleciał i dreszcz jak przeczytałam. ale miejmy nadzieję, że maluszek posiedzi jeszcze długo w brzuchu. mój syneczek dzisiaj tez nad wyraz aktywny szturcha i rozpycha się wiercipiętek. w ogóle w ostatnich dniach tak bardziej odczuwalne mam ruchy maluszka, chyba skubaniec podrósł i siły nabrał i tak matkę szturcha z werwą teraz kochaniutek
  21. Joaś

    Styczeń 2010

    Anno - ja mam pracę biurową a tez nie daję rady już. ciężko wysiedzieć fizycznie i jeeszcze te stresy bo mam nielekko w pracy. także tez niedługo uciekam stąd, tyle że na zwolnienie. o tyle dobrze że tak można u nas. teraz dziecko najważniejsze, nie ma co z siebie bohatera robić, jak jest ciężko do do domku trzeba wiać. i nie mówmy już może na razie o porodach, chyba że wesołe historie, bo na to na pewno przyjdzie czas niedługo. ja już mam dreszcze na samą myśl
  22. Joaś

    Styczeń 2010

    gosiak na zwolnionko szykuję się przy następnej wizycie, już mam dość i fizycznie i psychicznie w tej firmie. nie będę się na ten temat rozpisywać bo staram się nie denerwować. jeszcze do wizyty mam za 2,5 tygodnia. co do diety.. to była długodystansowa chyba ponad rok trwała. generalnie ograniczenie słodyczy i tłustych rzeczy, pieczywa itp. ale bez głodzenia się. do tego spacery i gimnastyka (na pilates chodziłam). chudłam powoli ale skutecznie. potem niestety zaszalałam po ślubie i conieco wróciło. przed ciążą już nie zdążyłam zrzucić bo mi się Adaś pojawił po pierwszym miesiacu starań, a chciałam troszkę zgubić. także dietki długodystansowe i bez głodzenia się to chyba najlepsza metoda. będziemy testować w przyszłym roku na pewno. co do rodzenia z mężem.. to ja też bym się chyba wstydziła, chociaż w mojej decyzji trochę egoistycznie stwierdziłam, że głównie chodzi o to że przy mamie będe się czuła bezpieczniej i chyba ona bardziej mi pomoże. tak na razie mi się wydaje. filmów z porodami unikam jak ognia póki co
  23. Joaś

    Styczeń 2010

    Ja mam od początku + 5 kg. początkowo bardzo mało tyłam, długo był tylko 1 kg mimo że brzuszek był. a teraz przyspieszyło. czytałam że mniej więcej 0,5 kg na tydzień mozna, ale reguł nie ma. staram się trochę pilnować ale ciężko bo żarłoczna się zrobiłam. zresztą przed ciążą w rok od ślubu przytyłam 8 kg wcześniej przed ślubem w rok zrzuciłam ponad 20. na razie do wagi w najgorszym okresie przed ślubem jeszcze mam daleko. poza tym wiadomo że teraz większość w brzuszek idzie. mam nadzieję tylko że nie będę monstrualna ale cóż oby Adasiowi dobrze było fotkę w domu zrobię, na razie w pracy siedzę
  24. Joaś

    Styczeń 2010

    gosiak - ja mam to samo, włosy rosną i na brzuchu i na pośladkach. dobrze że na klatce piersiowej nie rosną bo to dopiero by było podobno to normalne i ma minąć potem więc ja nie ruszam owłosienia póki co. boję się jak zacznę golić to wystrzeli wtedy dopiero obficie.
  25. Joaś

    Styczeń 2010

    mój mąż aż tak bardzo nie chce być przy porodzie, tzn powiedział że jeśli ja chcę to będzie. ale to chyba nie o to chodzi. zresztą ja też wolę żeby mama ze mną była, jakoś bezpieczniej się będę czuła, zwłaszcza że ona w szpitalu pracowała a teraz też cały czas w zawodzie. i mój pępek też już zanika, brzucholek rośnie i rośnie ech.. dzisiaj się ważyłam jak co piatek, w tym tygodniu na szczęście tylko + 400 gram, poprzednio jak zaszalałam ro ponad kg był w tydzień. w weekend się obfotografuje jeszcze ku pamięci.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...