Joaś
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Joaś
-
mikka84mJoaśPaola - no szczęściara jestem, przesypiam praktycznie każdą nockę bez budzenia, to w I trymestrze chyba częściej siusiałam. ale nie martw się zmieni się pewnie i to jak sie synek raczy obrócić we właściwą stronę (o ile w ogóle) albo skieruje swoje nogi na pęcherz. poki co najbardziej bolesne są te kopniaki w biodro, aż czasem gwiazdy widać. z tego co czytam to Wasze dzidzie już do wyjścia ustawione. no Margolciowa Zosia nie, ale Tobie Margolciu to nie jest konieczne bo masz i tak cc. a ja to nie wiem jak będzie. może to lepiej. będę miała niespodziankęJoas no rzeczywiscie masz spoko...ja tez biegam conajmniej ze 3 razy...czasem mam tylko takie sporadyczne noce jak pozno pojde spac, ze raz tylko wstaje...ale to niezbyt czesto hahah Ty tez masz takie uczycie ze dzidzia juz zajela kazdy wolny centymetr w brzuchu??? no mam takie wrażenie. nieraz jak się ruszy to całym brzuchem trzęsie. no i nieraz sama nie wiem już jak leży, bo nie mogę sobie tego wyobrazic. teraz np mam wrażenie jakby opierał nogi w moim lewym biodrze. ale jakiś czas temu ze 2-3 tyg to buszował w podbrzuszu centralnie i wtedy miałam odczucia jak przy owulacji. jak byłam w piątek teraz u gina to tylko dotknął brzucha i od razu mówi że dalej pośladkowo leży. a ja sie teraz cały czas zastanawiam czy może sie obraca akurat ale nie wiem ile ma tam miejsca wydaje mi sie że niewiele.
-
Paola - no szczęściara jestem, przesypiam praktycznie każdą nockę bez budzenia, to w I trymestrze chyba częściej siusiałam. ale nie martw się zmieni się pewnie i to jak sie synek raczy obrócić we właściwą stronę (o ile w ogóle) albo skieruje swoje nogi na pęcherz. poki co najbardziej bolesne są te kopniaki w biodro, aż czasem gwiazdy widać. z tego co czytam to Wasze dzidzie już do wyjścia ustawione. no Margolciowa Zosia nie, ale Tobie Margolciu to nie jest konieczne bo masz i tak cc. a ja to nie wiem jak będzie. może to lepiej. będę miała niespodziankę
-
hej brzuszki ja dziś leniwie się w domku. wstawiłam jedynie pranko i obiadek. też nie chciało mi się kombinować więc wrzuciłam co miałam i wyszła zapiekanka z makaronem, mięskiem mielonym i warzywami w sosie pomidorowym - zostało mi to tylko zapiec w piekarniku z serkiem żółtym na wierzchu i gotowe. myślałam że jak będę w domu siedzieć to jakieś fantazje kulinarne będę spełniać ale zwyczajnie mi sie nie chce. mój mały wiercipiętek chyba nadal bez zmian siedzi głową w górze, czuję go wysoko, natomiast ucisk i jakby kopniaki to gdzieś w biodro i koło pępka. na dole w podbrzuszu nic nie odczuwam, dzięki czemu w nocy wstaje maksymalnie raz siusiu. natomiast pod żebrami często jakby rogal mi wychodzi, położna mówiła ze to właśnie kręgosłup, a główkę mi się wydaje że mam nieraz w żołądku. ale w sumie to pewna nie jestem i słaby ze mnie lokalizator mojego małego lokatora. o żadnych wydzielinach mi mój gin nie mówił, moze dlatego że ja generalnie rzadko cokolwiek mam, czaem troszke śluzu bezbarwnego ale to małe ilości, więc chyba zauważę jak coś zacznie mi się sączyć. przynajmniej mam takową nadzieję.
-
Margolcia współczuję boleści. Dzieciaczki mają coraz mniej miejsca i coraz wiecej ciałka więc mogą dać się we znaki. mi czasem jak mały zasunie po biodrze to gwiazdy widzę. ale póki co nocki w miarę mam przespane. może się niedługo Zosia ustawi w pozycji jak najmniej bolesnej dla mamy.
-
hej brzuszki, wchodzę i co widzę.. taki bałagan że hoho. ale ja też dziś nie sprzątam. jako że niedziela więc leżę do góry brzuchem. fajną imprezę za to przegapiłam ale wieczorem nawet filmiku nie obejrzałam bo zasnęłam. ta pogoda jesienna chyba tak działa. synek wierci się strasznie, aż czasem conieco zaboli, wypycha się i kokosi. ciekawe czy się obkręci uparciuch, czy mu na taką akrobację miejsca starczy no i czy będzie miał ochotę. poza tym nuuuuda, pada deszczyk i jesiennie.
-
co do wagi mojego to się okaze na następnej wizycie, ale też raczej nie będzie malutki bo do tej pory był raczej większy. chociaż to też podobno nie znaczy że klocuszek będzie bo dzieci bardzo różnie przybierają. mój mąż ważył 3300. ja 2700 (wcześniak ok. miesiac przed terminem) a mój brat był w ogóle wcześniaczek z 6ego miesiaca i ważył 1900. więc trudno ocenić jacy byśmy byli donoszeni.
-
Gratulacje Kropka, same dobre wieści u Ciebie. Ja też po wizycie. Najważniejsze że wszystko u mnie pozamykane i póki co nic sie w tej kwestii nie zmienia. Tak więc czekamy wytrwale do stycznia. Mój synek póki co pokazuje że "ma to wszystko w d..." i dalej siedzi pupą w dół. no ale jeszcze jest czas na obrót więc na razie nic nie wiadomo. następną wizytę mam za 3 tygodnie i wtedy pewnie usg, może coś do tego czasu się ruszy i zobaczymy jak inne warunki do porodu. u mnie w szpitalu jak są pośladki to na bank przy pierwszym dziecku robią cc. bo wyobraźcie sobie że są miejsca, o zgrozo, jeszcze gdzie próbują sn nawet przy takim położeniu dziecka u pierworódki. no wtedy to bym już w panice była zupełnej. no zobaczymy jak się synek ustawi za jakiś czas. Kropka to mało przytyłaś, ja ostatnio znowu za dużo i wdrażam teraz dietę antysłodyczową.
-
witam ponownie, co do podwyżki to wiem, że mi teraz nie dadzą i nie zamierzam sie upominać bo nic mi to nie da. przy ewentualnym powrocie do pracy do zrobię. no ale żadnych innych rzeczy w takim razie też nie zamierzam podpisywać. mam nadzieję ze może znajdę jakąś lepszą pracę i nie wrócę tam ale kto wie. co do przytulanek to ja głównie antyseksualne mam nastawienie w ciąży. przez jakiś czas zresztą nie mogłam. ale teraz mam nadzieję że na koniec troszkę się poprawi i pomolestuje męża. najbardziej miałam ochotę jak było poczynanie hihihi, wtedy się działo. o porodzie nic nie piszę bo się strasznie boję na razie nastawiam się na "co ma być to będzie". najważniejsze żeby dzidzia zdrowa wyszła. przeszłam się po mieście trochę i czuję się zmęczona okrutnie. zakupiłam dwie koszule do szpitala z funkcją karmienia i firanki do pokoiku Adasia. teraz siedzę jak nieżywa i chyba się do wyjscia na wizytę do gina nie ruszę.
-
hej kobietki Paola - ja już większość mam. brakuje mi łóżeczka, wanienki, kosmetyków, pieluch i paru drobiazgów. no i do szpitala kilku rzeczy. mam nadzieję że uda mi się skończyć w tym roku remonty i w grudniu ciuszki poprać, poprasować i poukładać. łóżeczko chyba zamówię też w grudniu a złożę w styczniu. wózek mam zamówiony w sklepie mąż odbierze jak już Adaś będzie po drugiej stronie brzucha. Jak tam dzionek się zapowiada?? ja mam dzisiaj szkołę rodzenia, a po południu idę do gina. a najchętniej nie wyłaziłabym z domu bo mi się nie chce. mam pytanko. może któraś wie jak to prawo pracy nas chroni. u mnie w pracy będą zmiany w sposobie wynagradzania (są jakieś tam podwyżki drobne ale też zmienia się sposób wypłaty tzn że część wynagrodzenia bedzie uznaniowa). oczywiście co do podwyżek nikt sie do mnie nie odezwał nawet. więc sie teraz zastanawiam czy te pozostałe zmiany mogą teraz chcieć żebym podpisała. wydaje mi się że nie. chyba nie mogą zmienić warunków pracy babie w ciąży na zwolnieniu, coo? ale mam farta ostatnio, zawsze trafiam na początek strony.
-
witaj Paola w naszym gronie. co do stękania to coś w tym jest, im bliżej końca tym bardziej się narzeka, chociaż często i dolegliwości rzeczywiście więcej. ale co tam, ja bym chciała aby synek do stycznia jednak wysiedział. minie sylwester i nowy rok to może wychodzić. zresztą i tak nie mam nic do powiedzenia, wyjdzie kiedy bedzie chciał. mi dokucza męczenie się ale to pewnie też zasługa mojej wagi tej ciążowej troszkę ale i tej nadwyżki przedciążowej za którą mam do siusiu się przyzwyczaiłam, mój przyjaciel kibelek poza tym czasem bolą plecy głównie przy łażeniu poi sklepach lub staniu w kolejkach, no i ostatnio krocze pobolewa, też głównie przy przekręcaniu się z boku na bok albo wstawaniu z wyrka. to tyle. no i nienawidzę mojego 4ego piętra. a z tabletek to ja póki co łykam tylko witaminy. raz brałam żelazo, raz antybiotyk no i teraz chyba też będe musiała antybiotyk bo coś mi tym razem w siuskiach wyszło nie tak. ale to jutro u gina się dowiem. a co do tylu leków Paola to może rzeczywiście dla spokojności zapytaj innego lekarza.
-
aa i zastanawiam się nad jakimiś naklejkami do pokoju na ściankę przy łóżeczku. myślałam o kubusiu i znalazłam takie niedrogie zestawy z którym możnaby coś wybrać: 91 NAKLEJKI KUBUĹ PUCHATEK SUPER CENA PROMOCJA ! (821748533) - Aukcje internetowe Allegro może widziałyście jak to na żywo wygląda gdzieś w sklepie?? no i czy coś przyklejacie, wieszacie, malujecie na scianie żeby weselej było??
-
Goska - zabawa była rzeczywiście. ja mu te kolanko (łokietek) lekko wciskam z powrotem, na chwilę spokój a za moment znowu to samo - gulek na wierzch. dziwne uczucie w tym pępku no a do tego oczywiście pełne obroty całym sobą także dał popis w nocy że hoho. zazwyczaj tak się zabawia wieczorem przed spaniem a jak się kładę to już spokojny jest. mam nadzieję ze to jednorazowy wyskok. biorę się za sprzątanko jakieś. swoim żółwim tempem może do 13tej ogarnę to co mam w planie na dziś. na szczeście nie musze gotować dzisiaj bo mam obiad z wczoraj. milego dzionka i do pogadania potem mam nadzieję.
-
cześć kobietki, Evelka - strasznie współczuję. wiem co to znaczy bo też kiedyś musiałam swojego chorego psiaka pożegnać. Trzymaj sie kochana. ja dzisiaj miałam kiepską nockę. wybudziłam się koło 1szej i nie mogłam zasnąć. około 2giej synek zaczął szaleć, tak że próbował wypchnąć coś (kolanko lub łokieć jak mniemam) przez mój pępek co dawało niezłą zabawę. ja nie mogłam się ułożyć, on sobie szalał i tak kimałam. a potem chyba jeszcze dwa razy siusiu i o 7ej już wstałam bo stwierdziłam że mam dość.
-
z Zusem się nie wygra. niestety, nikt nie bierze pod uwagę tego że na l4 się często ma leżeć a nie latać załatwiać sprawy. ja też raz miałam zwrócone zwolnienie do poprawki i to niestety mi zależało żeby szybko to załatwić no bo ich nie interesuje że każdy dzień zwłoki to może być opóźnienie w wypłacie kaski, a lekarze przeciez nie są dyspozycyjni 24 h na dobę i codziennie.
-
dziwny ten zus kurcze. żeby w ratach płacić. jakby nie wiem co się miało zmienić. bo skoro masz l4 do końca miesiąca to małe prawdopodobieństwo że się coś odmieni po 16tym i nagle wrócisz do pracy czy cos. ciekawe czy ja też dostanę w ratach bo l4 mam od 10tego do 10tego więc myślałam że dostanę całość około 17 grudnia. a tak wychodzi że może coś na koniec miesiąca teraz być.
-
zapiekanka mniam. ja zjadłam sałatkę z owoców - banan, kiwi, mandarynka, winogron. ale coś czuję ze coś bym dojadła. ale wolałabym się nie dopychac na wieczór. dylematy ciężarnej.
-
hej styczniówki Monika, Gośka - to się kobiety już w tym szpitalu nie umawiajcie aż do stycznia, ok? a co do zusu to mam nadzieję że nie będzie jakiś problemów bo mi się nie uśmiecha chodzić i wyjaśniać. na razie dostałam jedną wypłatę za niecały miesiąc i było ok. no ale teraz już całość z zusu będę miała, więc też jestem ciekawa czy dadzą całą. ale takie zmiany i nikt nic nie wie, tzn mam na mysli kadry w firmach?? niestety z zusem wszystko jest mozliwe. w ogóle dla mnie to głupota te zusowskie wyliczanki. wg mnie 100% pensji to powinno być 100% a nie kobieta sie martwi bo nie wie ile jej tam wyliczą. a ten formularz do becikowego to może gin pod koniec wystawi bo tak po porodzie latać takie rzeczy załatwiac to głowy do tego nie będzie. a zresztą nie wiem w końcu jak to jest z ta kartą ciąży, tzn czy ją w szpitalu oddają po porodzie bo to na jej podstawie to trzeba wypełnić. no chyba ze lekarz prowadzi w gabinecie szczegółową dokumentację. mój np nie. ale kiedys chodziłam do takiego co wszytsko w komputer wprowadzał- każdą wizytę a wtedy nie byłam w ciaży tylko tak chodziłam na kontrole.
-
Goska - witaj z powrotem. Dobrze że się już polepszyło no i że Cię nie trzymają w szpitalu. Teraz wypoczywaj, a na pewno mały będzie grzecznie siedział. Margolcia - bidulo, Ty się masz z tymi choróbskami, ale cóż taka pora paskudna nadeszła że dzieciaki (i nie tylko) ciągle coś łapią. Paskudne te jesienne dni pod tym względem. i nie tylko w sumie... u nas sie rozpadało i wietrznie brrrr. co do obiadku to już rano zaczynam dumać bo jak już się na jakieś zakupy wybiorę to musze koncept jakiś mieć. i jak się wyturlałam z domu o 12 to z powrotem dowlekłam się na 14tą. a na obiad w końcu zrobiłam pulpety w sosie pieczarkowym z kaszą, a surówkę kupiłam, u moich rodziców w sklepiku mają fajne, świeże i smakują mi i mężowi więc korzystam. a teraz czekam aż mąż wroci celem wspólnej konsumpcji ale nie wiem czy dotrwam bo głód mnie bierze.
-
hej, ja jestem. właśnie zastanawiam się co na obiad zrobić fajnego i lekkiego w miarę. i zupelnie nie mam pomysłu.
-
już się grudniówki zaczęły wypakowywać. niedługo nasza kolej TYLKO NIECH DZIECIACZKI WYSIEDZĄ DO 2010 R.
-
styczniowki leniuchują w weekend albo zapadają w sen jesienny. ja wczoraj miałam wielkie sprzątanie a i tak jeszcze nie jest idealnie po wymianie tych okien. no i malowanie jeszcze będzie. nie lubię tych remontow i mam nadzieje że do świąt sie wszystko skończy i będzie wypucowane. a dzisiaj za to leniuchuję cały dzionek w wyrku z przerwami na przygotowanie konsumpcji. miłego dzionka życzę wszystkim leniuchom i nieleniuchom też
-
cześć brzusie co u Was?? ja już po śniadanku i kawce. wstalam bo mają przyjść te okna skończyć. ale w ogóle to mąż mój sie wkurzył na nich i pewnie opierdzieli. po pierwsze: ten straszny syf co zostawili po sobie to powinni trochę posprzątać. ja tam sie nie znam więc wydawało mi sie że tak to jest juz, chociaż rzeczywiście spodziewałam się mniejszego. ale podobno jednak aż tak nie powinni usyfić wszystkiego. a po drugie: takie dziwne komentarze strzelali między sobą (ale tak żebym ja slyszala), że niby tyle kłopotów z tymi starymi oknami i w ogóle że trzeba coś dopłacić. a ja głupia pewnie bym dopłaciła ale tak teraz pomyślałam ze to takie naciąganie ludzi jest i korzystanie z naiwności. w końcu firma ich wyceniła zlecenie (na podstawie oględzin) i nic takiego nadzwyczajnego nie zrobili. a za ich prace płaci im ich szef więc to do niego powinni takie uwagi a nie do naiwnej baby w ciąży. i tak pomyślałam że gdybym ja tak do klienta powoedziała coś podobnego to chyba by mnie szef na kopach wystawił za drzwi. przecież to nie wypada. no i mój mąż to samo powiedział, więc wkurzył się że tak chcieli sobie pograć ze mną i ma zamiar osobiście dokononać odbioru prac. ciekawe co u Gośki, może napisze coś dziś do którejś. wstawać kobiety.
-
no to ściskamy mocno kciuki za Goskę, niech się dziecię uspokoi i spokojnie siedzi w brzuchu.
-
a ja się nasprzątała i tak dupa wyszła bo dalej kurz i smugi są... chyba 3 dni to będe sprzątać albo dłużej. i musze męża do pomocy wziąć bo zmęczyłam się i teraz jak leżę to mam wrażenie że od razu mam zakwasy. ledwo żywa. Gośka - wracaj szybko do nas z pomyślnymi wiadomości bo nam tu do stycznia jeszcze trochę czasu zostało. w ogole to przeciez musimy dać się grudniówkom wypakować a tu dopiero listopadówki działają. TAKŻE GRZECZNIE DZIEWCZYNY CZEKAMY NA SWOJĄ KOLEJKĘ. Margolcia masz rację to tych wyrobów własnych. fajne są takie rzeczy i wcale nie tanie. jest taka stronka u nas fajna gdzie można zamawiać galeria wylęgarnia. W sumie tak pomyślałam że tam jakies fajne bibeloty na prezenty gwiazdkowe może poszukać.
-
ja mam zawsze kłopot z prezentami dla wszystkich tylko nie dla siebie. dla siebie mogłabym stworzyć długą listę prezentów w każdym przedziale cenowym