Skocz do zawartości
Forum

Joaś

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Joaś

  1. Joaś

    Styczeń 2010

    Aaaa dzisiaj STUDNIÓWKA u mnie - sto dni do porodu
  2. Joaś

    Styczeń 2010

    witam dziewczynki, u mnie paskudna pogoda, wieje i leje, aż się nie chce z domu ruszać. ja zgodnie z obietnicą nie poszłam do pracy. no ale idę na 10tą do położnej do szkoły rodzenia a potem na 14 do ginka, więc niestety muszę wyjść z domku. a jest tak paskudnie Asiu, Kasiu współczuję Wam tego leżenia, ale może jeszcze się sytuacja poprawi. tymczasem dbajcie o siebie i dzidziolki. jak trzeba to trzeba niestety i odłogiem leżeć. ja mam nadzieję że przez swoją głupotę i nerwy w pracy nie zaszkodziłam synkowi i szyjka u mnie w porządku. obiecuję sobie że teraz i tak już będę więcej polegiwać sobie żeby nic się nie stało. póki co od wczoraj Adaś uaktywnił się i rozpycha się łobuz i puka do nas. więc jestem szczęśliwa. chyba był po prostu w poniedziałek obrażony że tak długo i nerwowo w pracy i się nie odzywał do mnie za karę. ale już wszystko dobrze.
  3. Joaś

    Styczeń 2010

    miałam napisać że już 4 chętne.. ale zjadło mi czwórkę
  4. Joaś

    Styczeń 2010

    już chętne na 22 styczeń, może się rozpakujemy grupowo coo
  5. Joaś

    Styczeń 2010

    to nieźle Kropka. Pewnie jego zona nie pracuje w ciąży. Mojego kierownika żona np całą ciążę była na l4 bo miała bezdusznika pracodawcę. wiadomo nie chodzi o to żeby Cię pracodawca traktował jak rodzinę no ale o elementarne zasady kultury i zrozumienia. A Ty jak jesteś od wrzesnia na zwolnieniu to już chyba pracodawca Ci nie płaci albo lada chwila przejdziesz pod ZUS. a co do dodatkowej kasy to ja mam dostać premię w tym miesiacu ale ona dotyczy poprzedniego kwartału i starych projektów. więc chamówka by była jakbym nie dostała. no zobaczymy. kasa już przyznana i podzielona między pracowników, tylko wypłata ma byc pod koniec miesiąca.
  6. Joaś

    Styczeń 2010

    kropka1981katarzyna3004Kropka po części masz rację, ale czy szef nie szanował cie jak nie byłaś w ciąży i zarabiałaś dla niego kase, bez zwolnień i narzekań?? Dopiero chyba teraz ma jakieś sapy, czy się mylę??Miał wcześniej - kiedy nie zostawałam po godzinach za które nie płaci, że o ciągłym mamrotaniu o niedochodowości nie wspomnę... Od samego początku nie było przyjemnie. A czara goryczy dopiero teraz mi się przelała. o to kropka mamy podobnie, wieczne niezadowolenie że nie chcesz pracowac po godzinach za darmo. no bo przecież chyba powinnyśmy ich po stopach całować za to że łaskawie nam pracę dali. No i ciągła gadka o braku kasy.
  7. Joaś

    Styczeń 2010

    Ja myslę dziewczyny że tu może nie chodzi o stricte bycie w ciąży tylko generalnie o jakieś problemy pracownika. Dopóki wszytsko jest OK, nie ma zwolnień (no poza jakims tam raz w roku, bo to każdemu się może zdarzyć) to po prostu nie ma często takich ekstremalnych sytuacji nerwowych to pracownik jest dobry. A jak pojawia się taka sytuacja to wtedy wyłazi szydło z worka. Z jednej strony trudno oczerkiwać ciepłych uczuć ze strony obcej osoby którą mało co obchodzi kobieta i jej dziecko, ale z drugiej strony każdy ma przecież rodzinę (mój szef ma 2 dzieci, kierownik a małego synka) i przeciez żadenz nich by nie chciał żeby jego żonę tak potraktowano. Więc uważam że takie zachowanie jest po prostu brakiem kultury, chamstwem i nie wróży na dobre współpracy dalszej. zwłaszcza że w moim przypadku tak naprawdę chodziło o zorganizowanie zastępstwa na jeden dzień, a właściwie popołudnie, o co poprosiłam kilka dni wcześniej. więc ja nie mam złudzeń.
  8. Joaś

    Styczeń 2010

    świnie Ci pracodawcy. Kropka ja tez będę szukać innej pracy na pewno po macierzyńskim, ale póki co odpocznę sobie od tego wszystkiego. a teraz oczywiście koleżanka była gadać z szefem na temat dalszych projektów tak do końca roku co mamy do roboty itp. i on do niej że chce ze mną porozmawiać czy może bym chciała w domu pracować itp. Dzisiaj. On chce rozmawiać. w piątek jak uprzedzałam o tym że nie będę po godzinach siedzieć to była afera, wczoraj nie będę w ogóle pisać jak było ale chamówka na maksa. A dzisiaj on chce rozmawiać. Dobre sobie. Ja oczywiście nie chcę z nim gadać. Żenada. szkoda gadać... koniec i kropka. trzeba myśleć o sobie i dzidzi.
  9. Joaś

    Styczeń 2010

    Wanilijka na mnie nakrzyczała normalnie ale masz rację kobieto. jutro już nie idę do pracy a dzisiaj tylko sprzątam biurko. oczywiście nic w pracy się nie chwaliłam, po prostu jutro przyniosę zwolnienie i już.
  10. Joaś

    Styczeń 2010

    hej dziewczyny, witam się dzisiaj jeszcze z domku. przeżyłam ten koszmarny wczorajszy dzień w pracy ale ciężko było. generalnie nawet się poryczałam z bezsilności jak musiałam zostać dłuzej. niestety mojego pracodawcę i kierownika nic nie ruszyło.. nie będę tego komentować bo szkoda słów. to był taki pierwszy i ostatni raz bo od jutra zamierzam iść na zwolnienie. nie dam już rady ani fizycznie a tym bardziej psychicznie. a dzisiaj idę na 10 tą ale i tak spać nie mogę rano. pogoda do bani, coś znowu pada i ciemno jest. jesień pełną gębą. zdrówka dla Was wszytskich, dla synka Margo. Trzymajcie się. JUż od jutra mam nadzieję będe częściej zaglądać na forum. a teraz lecę jeszcze troszkę poleżeć chociaż.
  11. Joaś

    Styczeń 2010

    ja w sumie nie wiem ile ma moja szyjka, gin mi nigdy nie mówił. zawsze tylko przy macanku mówi że dobrze i tyle. moze się zapytam następym razem. chociaż chyba wie co robi. mam nadzieję że tam u mnie wszystko ok, już miesiąc minął od wizyty ale póki co nic niepokojącego mnie nie spotkało. zobaczę co tam słychać w środę. no i chyba w środę już nie pójdę do pracy, pójde za to na zajęcia ze szkoły rodzenia bo jeszcze nie byłam (tylko zwiedzać porodówkę) a potem do ginka. piwka też bym się napiła albo jakiegoś fajnego drinka, no ale póki co trzeba się obejść smakiem. ciekawe czy karmi mozna się napić albo bezalkoholowego lecha bo one niby bez ale coś tam minimalnie może być.
  12. Joaś

    Styczeń 2010

    zapomniałam napisać ze mój syn od wczoraj jakieś dzikie harce urządza, normalnie zasnąć nie mogłam, brzuchem trzęsie łobuz mały. i to rozpychanie takie intensywne że hoho. nabrał masy pewnie i z impetem po ścianach matce śmiga cześć mika. ja to z rana muszę lecieć śniadanko jeść bo już o 7ej głodna leżę. i potem już nici ze spania.
  13. Joaś

    Styczeń 2010

    hej, u mnie też pochmurno i pada, zapowiada się dzień leniuchowania w wyrku bo nawet nie chce się wyłazić. Muszę tylko do sklepiku wyskoczyć coby dokupić conieco do jedzonka. mogłam wczoraj zakupki zrobić ale kurcze nigdy nie wiem co mi się będzie chciało jeść. jak pokupuje wcześniej to potem leży w lodowce i patrzec nie mogę nawet na to. dzisiaj na obiad chyba mielone zrobię, a na kolację naleśniki. Evelka cieszę się że się wyjaśniło wszystko. i oby więcej się nie powtórzyło. tak to jest jak chłopu coś strzeli do głowy. ale kurcze teściowa powinna go na kopach do domu pogonić, przecież kobieta powinna lepiej rozumieć kobiece nerwy. no trudno, stało się, miejmy nadzieję pierwszy i ostatni raz. a gdzie reszta babeczek się pochowała?? pod pierzyną siedzą?
  14. Joaś

    Styczeń 2010

    cześć kobietki, trochę odespałam ten wstrętny tydzień w pracy i już lepiej się czuję. Evelka, no ten Twój to niezły numer wyciął. Kurczę czasem się zastanawiam czy faceci naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego jakie to nerwy dla nas. Mój aż tak to nie zrobił nigdy bo ma generalnie anielską cierpliwość do mnie, ale czasem jak fochy były to mnie normalnie z nerwów szlag trafiał a on nic. wyjść z siebie można. mam nadzieję ze wszystko się Wam szybko wyjaśni bo nerwy niewskazane ale rzeczywiście nieodpowiedzialnie się zachował i należy mu się porządna reprymenda. Anno, ja jak byłam na zwolnieniu ostatnio przez miesiąc też myślałam że się zanudzę a tu jakoś tak fajnie te dni leciały na wypoczynku. można się wyspać, spokojnie ogarnąć chałupkę, pospacerować. A teraz jesczze po sklepach troszkę pochodzić porozglądać się za rzeczami dla maluszka. zobaczysz jak czas szybko zleci. Wanilijka dbaj o sibie i dużo odpoczywaj. Ja ostatnio zwiedzałam porodówkę. Wygląda sympatycznie, byle tylko udało się załapać bo miejsc do rodzenia nie ma za wiele i jak dużo rodzących to odsyłają. no ale tego nie da się przewidzieć więc trzeba być dobrej myśli. Łóżka do porodu wielkie i jakieś tajkie nowoczesne chyba wielopozycyjne. Poza tym położna mówiła że można rodzić tak jak kobiecie wygodnie, nie trezba leżeć więc chyba dobrze. lekkiego stresa miałam po wyjściu no ale przetłumaczyłam sobie ze trzeba i już. a i widziałam takiego maluszka tuż po urodzeniu...cudeńko malutkie a dzisiaj u mnie z rana był pan mierzyc okna bo musimy wymienić przynajmniej w pokoju bo są nieszczelne więc remontów ciąg dalszy będzie..
  15. Joaś

    Styczeń 2010

    widzę, że tu sobie gadu gadu uprawiacie. Fajnie, ja zaglądam tylko na chwilkę żeby się odstresować i pożalić. dzisiaj się właśnie przekonałam że niestety mój szef nie liczy się na poważnie z moim stanem jednak, chciał żebym została w poniedziałek jak będzie potrzeba w pracy dłużej, bo "przecież musimy to do północy złożyć". powiedziałam że nie dam rady ale przykro mi się zrobiło że w ogóle to zaproponował. totalny brak słów. także to całe gadanie że jak będę pracować to mi będą pomagać i w ogóle to ściema. przynajmniej juz wiem jak to wygląda i mogę się tylko sama palnąć w głowę że tak długo tu byłam. ale dość.. w środę już nie przyjdę tu i na wizycie poproszę o zwolnienie. musiałam się wyżalić.
  16. Joaś

    Styczeń 2010

    cześć dziewczyny, życzę miłego dzionka (mimo paskudnej pogody) i uciekam dalej pracować. Chorowitki zdrowiejcie szybko. Goska - możesz mi na pierwszej stronie dopisać, że synek. buziole dla brzuszków
  17. Joaś

    Styczeń 2010

    no i właśnie też myślę o jakiś naklejkach na ściany czy coś takiego do ozdoby, żeby jakiś motyw wrzucić ale jeszczec nie mam pomysłu jaki. muszę męża o jakieś półki zmolestować. jak będę miała czas to poprzeglądać conieco w necie, może coś się rzuci na oko. tyle tego teraz.
  18. Joaś

    Styczeń 2010

    Ja mam neutralne kolorki w pokoju gdzie będzie synek, malowaliśmy w tym roku, jak go jeszcze nie było ale z myślą ze w przyszłości będzie tam jego pokoik. Kolorki są takie ciepłe - jakby kawa z mlekiem/brązik - w dwóch odcieniach - na dwóch ścianach jest jaśniejszy, a na dwóch ciemniejszy. z tego co pamięta to sami mieszaliśmy pigment i chyba ugier się nazywał. do tego kolorku wszytsko co drewniane i w brązach pasuje, więc na razie mam tam wersalkę brązową (pewnie będę tam pomieszkiwać z synkiem) i komody z ikei. a dodatki jakieś to będę w odcieniach właśnie beży, brązów ewentualnie kupować.
  19. Joaś

    Styczeń 2010

    witajcie, ja na chwilkę wpadłam przywitać się i życzyć miłego dnia bo mam dużo pracy. wczoraj strasznie odchorowałam stresujący dzień w pracy, źle się czułam przez te nerwy i utwierdziłam się w przekonaniu że już muszę odpocząć bo siedząc tu źle robię sobie i synkowi. wydawało się że jest ok, ale niestety... nie będę wnikać co w tej pracy się dzieje bo nie chce mi się o tym myśleć nawet, za tydzień mam wizytę u ginka i myślę że już wezmę zwolnienie. a tymczasem staram się zdystansować i jakoś robić swoje przez ten tydzień. buziaki dla Was, nawet już nie pamiętam co popisałyście, jeszcze trochę i będę z Wami więcej na forum a i wczoraj odebrałam komplecik dla synka który wylicytowałam ostatnio i jeszcze body gratis dorzucili. piekne są te ubranka tylko mój mąż mówi:"przecież on tu nóżki nie włoży, ja nawet ręki nie wsadzę"
  20. Joaś

    Styczeń 2010

    no to Katarzynko pierwszy synuś będzie u Ciebie. To tak jak u mnie. Przyszły tata pewnie dumny jak paw. ja jeszcze z zakupkami nie szaleje ale myslę że powoli mozna kupować. na razie kupuję jak coś mi się spodoba lub okazja jest. mam kilka ciuszków jedynie a tak to nic kompletnie. myślę że w listopadzie i grudniu się konkretniej zabiorę póki jeszcze na chodzie będę. chciałabym pochodzić po sklepach i popatrzeć ale pewnie i tak większość ostatecznie na allegro kupię bo taniej mozna te same rzeczy dostać. na koniec zostanie wózek i łózeczko. myślę że nie jest za wcześnie na zakupy, trzeba być dobrej myśli i nie zakładać że coś będzie nie tak. zresztą na pewno zakup ciuszków na to nie ma wpływu.
  21. Joaś

    Styczeń 2010

    hej kobietki, witam wtorkowo. u mnie dzisiaj wyszło słoneczko w końcu, co prawda za ciepło nie jest ale przynajmniej deszcz nie pada. dotarłam do pracy i niedługo się zabieram do roboty, strasznie mi się nie chce. Witam nową koleżankę i kolejnego chłopaczka na forum. Katarzynko pisz z nami jak najczęściej. To Twoja pierwsz dzidzia czy masz już dzieciaczki?? Ja też jak bym kaskę miała to bym kupowała i kupowała. tyle że pewnie dzidziek by tego wszystkiego nie zdążył ubrać pewnie więc na początek zrobię listę i w miarę rozsądnie postaram się zaopatrzyć. Na razie pojedyncze rzeczy kupuję, ale już jak nie będe do pracy chodzić to wezmę się poważnie za listę i zakupki. miłego dzionka stycznióweczki
  22. Joaś

    Styczeń 2010

    tez myślę że nie ma co kupować niewiadomo jaką ilość wielką, ale bodziaki to nowe się opłaca te allegro. bo w sklepach patrzyłam to ceny mniej więcej zaczynają się od 8-10 zł za zwykłe np białe bodziaki. a te są fajne kolorowe.
  23. Joaś

    Styczeń 2010

    Mikka - za bodziaki zapłaciłam 25 zł + przesyłka. EARLY DAYS R.0-3M wyprzedaz!!!!!!!!7pak (751796063) - Aukcje internetowe Allegro a tak to na allegro można za około 30-38 zł + przesyłka kupić różne wzory.
  24. Joaś

    Styczeń 2010

    hej babolki widzę że ogarnia nas szał zakupów powoli, ja na razie jeszcze spokojnie, w weekend zakupiłam jeden 7pac bodziaków early days, myslę że wystarczy na początek w rozmiarze 0-3. dokupie jeszcze kilka z długim rękawkiem. poza tym jestem już zmęczona w pracy, mam teraz ciężki tydzień, ciężki projekt do poprawy do skończenia do piatku, także mimo że dopiero poniedziałek mam dość. ale już w następną środę idę do ginka i chyba wezmę zwolnienie już bo mnie wszystko boli od tego siedzenia i nerwy mnie męczą. synkowi się chyba też to za bardzo nie podoba, rozpycha się bidulek pewnie mu niewygodnie. jak sobie w domku poleguję to maluszek weselsze harce jakieś urządza. kurczę, smęcę jak stara baba, sorry kobiety ale już ledwo tutaj siedzę.
  25. Joaś

    Styczeń 2010

    cześć dziewczyny ja się witam na wieczór. nabiegałam się dzisiaj za butami tak że ledwo żyję. straszny zawsze mam problem z zakupami bo mam wysokie podbicie i do tego chyba nieznacznie szerszą lewą stopę a teraz to już w ogóle. Szok, przymierzyłam kilkanaście par i tylko jedne jako tako pasowały - adidasy. Więc nie wybrzydzałam i wzięłam mimo iż drogie były. ale cóż nie mam butów na jesień, nic mi nie pasuje. już się boję zakupu kozaków. Donia - piękne zdjęcia, a zwłaszcza panna młoda. Gratulacje Witaj Elwiro w styczniowym gronie, pisz jak najwięcej z nami. Mój brzuch też wydaje się rośnie jak szalony będziemy zrzucać kg po ciąży. miejmy nadzieję ze dzieciaczki wycisną jak najwiecej z nas. Margolcia Ty przynajmniej masz co odsypiać,nie dziwię się ze zmęczona jesteś, przy gromadce trzeba się nabiegac. A ja nic nie robię i tak ciągle bym spała, nawet posprzątac mi się nie chciało. Może jak nie będę do pracy chodzić to mi trochę sił witalnych wróci i ogarnę chatę porządnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...