Joaś
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Joaś
-
cześć kobietki, witam 2w1 nadal. nockę mam nieciekawą za sobą. nie dość że rozbolało mnie gardło i budziłam się kilka razy to jeszcze sny takie miałam że już nie wiem skąd mi się takie w głowie ulęgły - o jakimś końcu świata, tygrysach itp dziwactwach. spać się nie dało. zamiast objawów porodowych miałam cały zestaw dziwnych snów i ból gardła do tegop ech... teraz siedzę i zapijam to herbatą z cytryną i maliną, mam nadzieję ze jakos minie. poza tym ciszaaa. dzicko mi się zaparło i siedzi w ciepełku. kręci się regularnie więc pewnie mu ciasno z resztą ja już też czuje że ma klocuszek mało miejsca ale uparciuch wyjść nie chce. może poluje na 20,21 lub 26 stycznia (30 rocznica ślubu moich rodzicow). no zobaczymy. w czwartek ide do położnej na oględziny, może coś mi tak poruszy, mam nadzieje ze mi sie te rozwarcie posunie i reszta jakoś ruszy. Mamuśki - cudne są wszystkie wasze maleństwa. Tak już bym chciała swojego wyściskać. Ogólnie strasznie płaczliwa znowu się zrobiłam, jak oglądam Wasze foty albo nawet jakieś maleństwa w tv to mi same łzy lecą. ech hormony. najdziwniejsze jest że jak patrze na swój brzucholec to jakoś nie mogę sobie wyobrazić że tam w srodku taki już całkiem ukształtowany noworodek siedzi. musi to być niesamowite uczucie zobaczyć dzidziola po porodzie. jeszcze do końca tego nie ogarniam chyba. ale już nie mogę się doczekać. Linda - powodzenia w szpitalu, oby indukcja szybko poszła. ja chyba w czawartek zmolestuje położną zeby mi wyindukowała coś
-
no już niewiele nas zostało: Mamaski (w pierwszej kolejności, a na pewno w tym tygodniu), Madzia, Paola, Kropeczka, Linda i Ja. no nie wieadomo jak Mikka, ale podejrzewam że już po jest. mam nadzieje że nikogo nie pominęłam.
-
Mudiczku - piękna córeńka. fajnie że już wracacie do domciu, będziecie się mogły tulić do woli. Fajnie że nasze mamusie się uaktywniły. jeszcze kilka dni i dołączymy do nich. Dwupaczki - a może nasze dzieciątka czekają na jakieś fajne daty żeby niespodzianki nam zrobić. moze 20 albo 21 się rozpakujemy zbiorczo.
-
Kropeczko - ja też mam doła już mimo że jestem niby przed terminem. ale bym chciała już i teraz i boję sie żeby nie trafić do szpitala. nie wiem jak u Was w szpitalu ale u nas nie trzymają jak nie trzeba czyli jak już położą to wywołują dzidzię a jak jeszcze nie pora i wszystko ok to odsyłają do domciu. trzymam kciuki żebyś nie musiała tam długo czekac.
-
Donia, Margo - piękne wasze dzieciątka. mam nadzieje ze już niedługo do Was dołącze. Póki co mogę podziwiać. stresa zaczynam mieć, ze ten mój średniaczek na końcówce ciąży się w tłuścioszka zamienia chociaż jak patrze na Wasze maleństwa to już aż tak się porodem nie martwię tylko chcę już żeby się zdrowy urodził i tyle. oby tylko jak najszybciej już się zaczęło. czego sobie życzę i dwupaczkom pozostałym.
-
OOO jakie wieści. Gratulacje dla Evelki i Kordianka. Aniu - Twoja córcia miodzio. i tatuś się zakochał widać na fotce. szczęśliwa rodzinka w komplecie. Nasza ostatnia z listy już się nawet rozpakowała. Muszę chyba poważnie z synem pogadać.
-
witam z powrotem nasze szcześliwe mamunie - Asiolek, Margolcia, Anna. GRATULACJE RAZ JESZCZE. dwupaczków już coraz mniej, obyśmy się rychło rozpakowały. u mnie cisza, w nocy jedynie plecy bolały a tak to nic ciekawego. straszne to czekanie. przez to taka smętna jestem że szok. obym się do terminu chociaż wyrobiła a najlepiej już i teraz bym chciała. muszę dzisiaj męża zmolestować, może to coś pomoże. idę mu trochę posmęcić, niech pamięta że ma żonę w ciąży.
-
ja też mam łożysko III stopnia już od 3 tygodni minimum. ze względu na miałam te przepływy, które u mojego gina coś nie wychodzily mu do końca ok, więc poszłam do szpitala. a tam na usg wszystko wyszło ok. i jak mnie wypisywali to nic szczególnego z tego powodu nie zalecali. a nie sądzę aby to miało związek z bólami podbrzusza. ból brzucha raczej przed porodem jest normą, można go wiązać ze skurczami i rozwieraniem szyjki. oczywiście jeśli się Paola martwisz to sprawdzic nie zawadzi dla własnego spokoju. mi przy wypisie powiedzieli że mam się zgłaszać jeśli wystąpiłoby krwawienie lub gdybym nie czuła ruchów, a tak to zapraszają ze skurczami lub po odejściu wód na porodówkę.
-
no Gośka racja z tym szpitalem. chyba nic gorszego od leżenia tam na obserwacji nie ma. takze jak sie nic nie dzieje to lepiej czekać w domku, ewentualnie na ktg sobie jeździć. jak tam człowiek poleży to dopiero stresa można złapać. ja jak tam byłam to tylko myslałam, zeby albo mnie dali na porodówkę i wywyołali albo do domciu. jak sie okazało ze z przepływami ok to mnie od razu odesłali, zwłaszcza ze oddział w remoncie to mało miejsc mają. a z przeterminowanymi to u nas nie czekają do skończenia 42 tygodnia tylko można się zgłosić 8 dni po terminie i zaczynają dawać zastrzyki na wywolanie. taka jedna laska ze mną na sali była, właśnie się zgłosiła. i te zastrzyki podają do 3 dni - jak nie podziała to wtedy dopiero kroplówki czy ewentualnie przebicie pęcherza. Kropeczko - trzymam kciuki zeby sie u Ciebie akcja spontanicznie rozkręciła. i żebyś za długo nie czekała w szpitalu. jak widać po Wani naszej chyba szybko moze sie wszystko rozkręcić bo ona cały czas pisała ze nie ma objawów a tu hop nagle i Oskarek wyskoczył. także pocieszajmy sie tą myślą.
-
I kolejny bobasek. Gratulacje Mudik. zaczynam sie bać że w końcu sama tu zostanę. u mnie cisza nastała. mam nadzieje że mnie juz długo mój klocuszek nie bedzie trzymał bo się martwię czy dam radę takiego koloska urodzić. cały czas był mały a tu w ostatnich tygodniach się grubasek zrobił i zaczynam miec stracha.
-
mnie tez brzuch boli jak na @. i mam podbarwiony śluz ale nie wiem czy to pan czop, chyba nie. no ale wreszcie jakieś kolorki u mnie wyłażą więc mam nadzieje że cos z tego będzie. Paola - miejmy nadzieje ze nie będzie nam sie ciągnęło tak długo. ja bym chciała w ten weekend już sie rozpakować. jak nie to będę moją położną molestować o jakiś masaż albo przynajmniej macanko, może mi sie rozwarcie posunie. tak w szpitalu mi wszyscy mówili że mam dobre przygotowanie to porodu że sie już napaliłam normalnie na tą porodówkę. idę zaraz do sklepu po drobne zakupki na obiad, może jak się wdrapię na 4te piętro z powrotem to coś pomoze. a Wani miała czekać na mnie hihi. ale jej Oskarek numer wyciął i wyskoczył z nienacka. a w ogóle jak byłam w szpitalu to u mnie na sali dwie urodziły - jedną przyjęli razem ze mną przetreminowaną z bólami. a druga leżała i próbowali jej zatrzymać poród bo 33 tydzień. no i ta bidulka z bólami leżała z nami cały dzień z regularnymi skurczami co 5 minut a nawet co 2 i jęczała a rozwarcie nie chciało pójść. dopiero ją wieczorem zabrali na porodówkę ale chyba nie dała rady bo ponoć w nocy ja ciachali. a ta druga z kolei dostała skurczy ale nie takich bolesnych co 20, 15 minut i zaraz jej się z 3 na 7 zrobiło i zabrali ją o 2giej a po 4tej już urodziła. o 7 przyszła do nas bo ja przysłali na patologie a dzidziuś na tym samym piętrze co my w inkubatorku leży. dziewczyna lepiej się poruszała niż ja z tym brzuchem. także porod miała mega szybki i mało bolesny chociaż niestety przedwczesny. ale maluszek oddycha sam i waży 2000 więc na pewno będzie dobrze z nim. to tyle historii porodowych ze szpitala. lecę po zakupki.
-
wow, ale niespodzianka. Gratulacje dla Wanilijki. a tak nam kobietka narzekała ze nic sie dzieje. a tu taka niespodzianka. super. ja też już chce...
-
witam i ja 2w1. wreszcie odespałam tą nieszczęsną nockę w szpitalu. jednak co własne łóżeczko to luksusik. mam nadzieje że do szpitala to już tylko na porodówkę pojade. i mam nadzieje że już niedługo. póki co trochę mnie brzuszek pobolewa jak na @ no i lekkie plamienie mam, ale to pewnie po tych badaniach, bo mnie trzy razy macali i masaż miałam więc to dlatego. zresztą zaczęły mi sie jeszcze w szpitalu i lekarka przy wypisie mówiła że tak może być. jak tam leżałam to chciałam do domu, a teraz jak w domu i czytam wieści od Was to już chcę rodzić. mam nadzieję że to już niedługo. Aniu - witajcie z powrotem i czekamy na jakieś info jak troszeczkę ochłoniecie i się w domciu zainstalujecie. ciekawe jak tam Evelka, moze już też jest po. a resztę dwupaczków witam i pozdrawiam w naszym wspólnym radosnym oczekiwaniu
-
Wróciłam. 2 w 1 oczywiście. no i dobrze w sumie bo u nas na patologii nieciekawie, oddzial w remoncie tymczasowo przeniesiony, ciasno i okrutnie gorąco. no i w ogóle nie spałam bo mieliśmy jedną mocno chrapiącą na salce i nie szło oka zmrużyć. takze modliłam się o wyjście - albo do domciu albo na porodówkę. na porannym badaniu nadal mam ok. 3 cm rozwarcia, na dole niby ładne przygotowanie do porodu, synek mi urósł i wg wczorajszego usg ma już 3600 + - 500 gram także już bym chciała rodzic. ale póki co wczoraj miałam tylko 1 skurcz na zapisie. więc w sumie wolę na akcje poczekać w domku. może jakoś wykurzę Adasia. póki co idę położyć się bo po tej nocy to nieprzytomna jestem. oczywiście jeszcze raz gratki dla Asiolka i Margo i naszych piękniutkich Zosiaczków.
-
heloł nie ma żadnych wieści. ja już w gotowości, po 9tej jadę. ciągle mam nadzieje że sobie jeszcze wrócę do domku i nie będę musiała tam czekać, no albo ze mnie tam wezmą od razu na przyspieszenie akcji. nie chce do szpitala buuu chyba ze tylko po Adasia. no zobaczymy. trzymam kciukasy za nasze pewnie już mamuśki. abyśmy się szybciorem na forumku spotkały. pozdrowionka dla dwupaczków też.
-
ja się żegnam z Wami brzuchatki, jutro rano raczej nie zajrzę bo musze się popakować i inne takie przed szpitalem załatwić. jak coś będę smski pisać jak sie coś dowiem co ze mną będą robić. buziaki dla wszystkich
-
Powiem Ci Kropka że nie wiem skąd u mnie się to wzieło. czytałam coś tam w necie i nie wiem, bo ani nie miałam cukrzycy ciążowej, ani problemów z ciśnieniem, ani nie paliłam w ciąży więc nie wiem skąd to u mnie. na skierowaniu mam napisane cechy centralizacji krążenia u płodu, co może być wskazaniem do zakończenia ciąży. jeszcze pewnie będą powtarzać mi usg w szpitalu. też już miałam nie iść do gina tylko sobie na ktg w szpitalu chodzić ale poszłam bo chciałam własnie o te łożysko dopytać. on mi w 37 tyg (czyli 2 tyg temu) stwierdził ze jest III stopień ale przepływy były wtedy OK. ale skoro mi kazał dzisiaj KTG robić to chyba w razie czego to i KTG pokazuje jak coś zaczyna się w związku z tym dziać.
-
oj ale się dzieje. Styczniówki szturmują porodówki. Donia - gratulacje. Margolcia i Asiolek trzymamy kciuki. i u mnie też się dzieje. ale nie wiem czy tak super. jutro idę do szpitala na patologię buuu bo się mojemu ginowi nie podobają przepływy. ostatnio miałam już objawy starzejącego się łożyska ale przepływy były ok. a dzisiaj już nie. także dostałam skierowanie i jutro idę się zgłosić. dobre jest to że synek podrósł i to całkiem słusznie (pewnie trochę te usg oszukuje) no ale dzisiaj pokazywało międzi 3200 a 3600 więc synek gotów jest do wyjścia. byłam też na ktg ale tam nic nie drgnęło nie mam skurczy, więc nie wiem czy się nie skonczy jakimś przyśpieszaniem akcji u mnie albo cc. trochę zawiedziona jestem bo liczyłam na spontaniczną akcję no ale nie ma co marudzić bo maluszek najważniejszy. mam nadzieje ze albo mnie wypuszczą szybko samą albo już z Adasiem.
-
no biedna nasza ANia, się nacierpiała pewnie, ciekawe czemu jej na cc nie wzięli. ale najważniejsze że już OK, dojdzie do siebie na pewno szybko i już ma swoją kruszynę na osłodę. Wani podejrzanie grzeczne te styczniowe maluszki. może dopiero się potem rozkręcą oby wszystkim takie aniołeczki się urodziły. ja dzisiaj chyba się będę obijać, może trochę poukładam na komodzie bo mam nowy mebel do zagospodarowania. no i prasowanie pościeli mam to może dzisiaj coś zadziałam. po południu idę do gina oblukać co tam się dzieje w głębinie ale pewnie nic bo nawet nocki mam spokojne i poza lekkim bólem podbrzusza czasem to ciszaaaa. dzisiaj rano nawet meża wykorzystałam, się biedaczek opierał trochę bo do pracy się zbierał ale nie odpuściłam. może coś pomoże. synek z ranka wybujany teraz się delikatnie przeciąga. ogólnie ranki ma spokojne raczej ale wieczorem szaleje jeszcze. może ktoś urodził juz?? Mikka się nie odezwała od wczoraj. gdzie reszta?? śpią czy rodzą??
-
Kasiu szczęściara z Ciebie, taki aniołeczek C się trafił. mam nadzieję że też swojego okiełznam. Jak czytam Twoje posty to nabieram wiary, że można. Evelka, Kropka dzięki za uświadomienie w sprawie tego ojcowskiego. warto wiedzieć. zwłaszcza że jak widać interpretacje są różne i cuda można na ten temat wyczytać albo usłyszeć. mój ma jeszcze urlop z zeszłego roku niewykorzystany więc i tak go kadrowa goni na wolne. no ale zawsze ten tydzień można później wykorzystać. Może Mikka na porodówce jest?? się jeszcze dzisiaj nie pokazywała więc jest podejrzana. no i ciekawe jak tam Donia. na pewno już po tylko moze nie ma jak napisać czy coś. musiała się wczoraj rozpakować skoro juz wody odeszły i było 5 cm. no i gosiak się dawno nie pokazywała, chyba w święta ostatnio.pewnie już się też rozpakowała.
-
no Anula nam się uwinęła. po 14tej jeszcze pisała na forum a przed 18tą już Julkę tuliła. super. pewnie łatwo nie miała ale przynajmniej niezbyt długo. Kropka co do tego tacierzyńskiego to czytałam gdzieś i słyszałam że nie można go brać wtedy jak matka jest na macierzyńskim. bo to nie ma być wspólny dla rodziców w tym samym czasie tylko właśnie o to chodzi aby ojciec został z dzidziolem sam jak matka wraca do pracy. tak słyszałam ale nie wiem czy to prawda więc musiałabys sie kogoś kompetentnego zapytać. cholercia, ciekawe jak tam Donia.
-
Wow ale wieści dzielna nasza Ania. GRATULACJE DLA ANI I NASZEJ FORUMKOWEJ DZIEWUSZKI JULII. fajnie że jej się udało szybko urodzić zwłaszcza że mała się wypięła do wyjścia. u nas to od razu tną wtedy pierworódki, no chyba że się malutka wywyinęła w trakcie akcji. Evelka - te nocki to u mnie tak samo, raz umieram, boli wszystko a raz nic. dzisiaj miałam spokój też prawie jak nie w ciąży. ale nie martwmy się poród moze złapać z zaskoczenia i to nawet lepiej. nic nie boli a nagle przychodzi i już akcja się rozkręca. mamy jeszcze trochę czasu. wyprawa do fryzjera była męcząca, bo tłukłam się autobusami a poza tym kupa śniegu napadała u nas i oczywiście nic nie odśnieżone. teraz będę odpoczywać ale chyba najpierw jakieś II śniadanko wsunę, w końcu zasłużyłam.
-
ja się szybciorem melduję z rana w stanie niezmiennym bo niedługo lecę do fryzjera porządek zrobić przed godziną 0. nie miałam jeszcze wieści od Doni, ale musi być już po, tylko może zmęczona albo nie ma jak napisać. mam nadzieję ze dziś napisze bo ciekawa jestem jak Krzysio. tak jak wczoraj miałam paskudne samopoczucie, jakiś ból brzucha i w ogóle jakoś tak marudnie i blee, tak nocka udana, nawet plecki nie bolały o dziwo, tylko jedno siusiu i raz przewrotka z boku na bok. Kto dzisiaj jedzie rodzić??? może Ania albo Mikka???
-
u mnie w szpitalu też nie ma znieczulenia:( no ale cóż trudno. za poród rodzinny się nie płaci ale jest tylko jedna sala do rodzinnych więc pewnie cieżko się wstrzelić. ja i tak nie planowałam ale to musiałoby być przykre nastawić się na rodzinny i nie załapać się w ostatniej chwili. dlatego ja idę z osobą towarzyszącą położną. podobno naprawde wiele zależy od położnej więc liczę że jakoś przetrwam. zresztą całyczas wbijam sobie obraz dzidziolka do głowy. na pewno przetrwamy jakoś a nagroda będzie piękniejsza niż wszystko inne.
-
Nasza Donia na porodówce!!!! Sms: Właśnie jestem na porodówce. Skurcze miałam tak silne że nie dawałam rady. Wzięłam znieczulenie. Wody odeszły. Rozwarcie ostatnio na 5 cm. Pzdr". napisałam że trzymamy mocno kciuki. dzisiaj już będzie ściskać Krzysia. Szczęściara.