Joaś
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Joaś
-
hej, i ja sie melduje w miare wyspana dzisiaj. w nocy dwie pobudki na jedzonko. ja daje z butli a cycem potem bo mało mam a mały lubi przy cycu podsypiac. także najpierw flaszka w ruch idzie, przynajmniej w nocy ale piersi przy każdym karmieniu też używam i pomiędzy więc może ruszą z jakąś produkcją. mogłby leniwce jedne. co do butelek to jednak już mały sie do tommee tippee do smoka przyzwyczaił więc nie będę zmieniać. inne kształty mu nie pasują jednak. kupki u mnie są różnie. 2-3 dziennie, ale to podobno reguły nie ma. kolorek żółty z grudkami czyli ok. smrodek znośny. Evelka - mój też lubi siusiać na mnie i ubranka, łóżeczko, wszystko co jest w zasięgu. a potem sie wkurza jak go przebieram. ech... raz nawet zrobił siuku i poprawił kupą, więc spoko. często tracimy pampersy nowe i ciągle ubranka. trzymakcie się mamusie. ja muszę sobie poczytać troszkę o urozmaiceniu swojej diety bo kiepsko mi to idzie, może jakieś jadłospisiki przygotuje.
-
hej Mamusie, czytam czytam co piszecie i jak zwykle nie pamiętam jak już dojde do końca. ja sie czuję dobrze, już bez szwów, tyle że wkurza ciagłe bieganie i zmienianie podpasek. Pytanie do mam po cc: długo u Was było (jest) krwawienia)??? widzę ze nie jestem jedyna dokarmiajaca. ufff. wczoraj próbowałam na cycku po południu tylko i efekt był taki ze glod był w nocy a cyce puste. i nadal nic sie nie nazbierało za bardzo. tzn coś tam leci ale to mało na pewno. zaczynam więc teraz od butelki a cycucha i te moje skromne mleczko zostawiam na dopijanie i przytulanie. a i mam pytanie: 1. jakie używacie butelki, ja mam tommee tippee ale jakos nie wiem do końca czy mu pasuje??? 2. czy używacie smoczków uspokajaczy???
-
no dzięki Margo mam nadzieje że tak będzie. myśle że jak z karmieniem troche sie uporamy to bedzie w miare. póki co moje piersi niestety nie ruszają za bardzo, ale może to miec związek nie tylko z cc ale też z jakimiś innymi sprawami bo po cc wyszło ze coś nie tak z macicą i skurczami i że może brak czynności skurczowej też mieć przecież związek z hormonami itp. może dlatego cos nie działa do konca. no zobaczymy, staramy sie ale jak nie to bedziemy sie butelkowac współczuję wszystkim bóli po cieciach, ja póki co nie narzekam a dopiero dzis ide zdjąć szwy, co podobno ma byc lepiej po. no mam nadzieje. czasem mnie cos ciągnie ale generalnie ruszam sie chyba całkiem sprawnie. a mój ssak w nocy bidulek nie chciał spać, ciągał mnie za cycochy a tam posucha niestety wiec rano flaszka poszla i śpi od 6.30. jak nie mój Adaś. generalnie lepiej w dziec\n mu sie śpi niż w nocy. nocny Marek po tacie pozdrowienka Mamunie, a w ogole to fajnie już być po...
-
ŚLICZNE WSZYTSKIE MALEŃSTWA A ja dalej walczę z pokarmem który sie ledwo ledwo pojawił ale mało go a malutek już potrzebuje więcej więc dokarmiam z flaszki. niby powienien już być pokarm ale póki co lipa jest. trudno nie będę włosów z głowy rwać bo stres nie pomoże. po prostu jak będzie tak będzie. Poza tym opornie idą mi zmiany pieluszek, ubieranie itp ale myslę ze sie wdrożę. na razie wydaje mi sie że nie mam czasu nawet siku porządnie zrobic. ile Wam Mamunie po raz pierwszy zajęło dojście do ładu jako tako z pampersami, ubierankiem bo ja na razie wkurzam syna swoją nieporadnością chyba?? mi póki co pomaga mama i teściowa troche ale myślę ze sie ogarnę. lecę sie ogarnąć bo mam dzisiaj zdjęcie szwów.
-
hej kobietki ja w domku od wczoraj ale poki co mam straszny sajgon zeby to ogarnąć wiec wybaczcie że niewiele mnie tu będzie. Adaś jest kochany tylko ja strasznie nieporadna we wszystkim więc w lekkim stresie. po cc mam problem z karmieniem i dokarmiamy mlekiem ale może powoli sie rozkreci. cos zaczyna dziac sie w piersiach więc mam nadzieje że sie powoli przestawimy. jeśli chodzi o poród to skonczyło sie cc ze względu na brak postępów. odeszły wody, zero skurczy, rozwarcie szło szybko, kiepskie skurcze tzn częste i bolesne ale nie takie jak trzeba, no i Adaś nie chciał w ogole się obniżyć. jak doszliśmy do pełnego rozwarcie on dalej nie schodził i skurcze mimo kroplówek zaczęły zanikac. więc szybka decyzja i cc. ja sie czuje dobrze w miare, ladnie sie goi i poruszam sie już bez tabletek przeciwbólowych. to tak w skrócie. więcej ogólnie i fotki jak sie troche ogarnę i wyśpię może. Madzia gratulacje w koncu sie doczekałas. Mamaski - gratuluje niespodzianki. no i kciuki za Oskarka. tyle zdążyłam poczytać. buziaki kochane, lecę sie ogarnąć póki Adaś lula.
-
Również witam koleżankę. Myśle jednak ze długo z nami nie poczekasz skoro już jesteś poterminowa. no ale oczywiście zapraszamy też z maluszkiem już do pisania. ja coś dzisiaj nie mam apetytu. może przez te cholerne przeziębienie. w ogóle straciłam smak więc nie mogę się za bardzo pocieszyć jakimś fajnym jedzonkiem bo i tak słabe mam odczucia smakowe. wyjdę później chyba na jakiś mały spacer jednak bo jak będę siedzieć w chacie ciągle to nic sie nie ruszy w końcu. poza tym kończą mi się mazidła na brzucholec i muszę coś dokupic. już myślałam że wystarczy mi do konca ciąży i kupie po porodzie a tu klopsik. maziam się i maziam. na szczęście rozstępy już bardzo się nie powiększają chociaż i tak są mega duże jak dla mnie. no cóż mam nadzieje że mój brzuch jakos wytrzyma jeszcze te......dni.
-
cześć Madzia. może powinnyśmy wykorzystywać te ostatnie przespane nocki hihi bo już niedługo. ja normalnie dzisiaj jak nie w ciąży spałam, nawet podczas przewrotek z boku na bok nic nie bolało jak zwykle.i synek spał. chociaż w sumie koło północy się kładałam dopiero to jeszcze fikał. a od rana dzisiaj leniwie się przeciąga tylko. zmieniłam sobie suwaczek żeby nie było na niby oficjalny termin porodu. te kalkulatory ciążowe to różnie pokazują. no ale skoro tak liczą w szpitalu to tak mi będą odliczać jakby co. także jeszcze mam 4 dni do terminu. a 26 moi rodzice mają 30tą rocznicę ślubu więc by był niezły prezent. a wczoraj w ramach pocieszenia wszamałam sobie jeszcze chińszczyznę. ostatni raz przed porodem zapewne i potem długo długo nie będzie.
-
hej kobietki, Madzia - witaj z powrotem w gronie czekających. ja dzisiaj spałam jak dziecko, nawet w nocy siusiu nie było. nic. wczoraj raz mnie zabolał brzuch i to tyle. także cisza u mnie. zresztą skoro oficjalny termin mam na 26 jednak to jeszcze jest czas. mam nadzieje tylko że lutowką nie będę. Doniu - masz rację co do porodu cc na życzenie. Szkoda tylko że nie wszyscy mają możliwość skorzystać ze znieczulenia zzo podczas sn. to w polskich szpitalach nie jest standard. np. ja nie mam takiej możliwości - nawet za dopłatą. dlatego sie jednak boję. no ale mam nadzieję że jakoś przeżyję i bez tego. a co do antykoncepcji to ja przed ciążą brałam tabletki i chętnie bym do nich wróciła ale zobaczę co gin poradzi. do seksu poporodowego mam jeszcze daleką drogę... Mikka - Kubuś słodziutki. Buziaki dla niego. ciekawe jak tam Linda i Gośka.
-
dziś nie rodzę. postępów porodowych u mnie nie ma. nadal 3 cm. i główka wysoko. w sumie nawet dobrze bo nie przyjmują u nas w szpitalu z braku miejsc i odsylają do mniejszych szpitalików w okolicy. do tego po przeliczeniu wg okresu wyszło mi że mój gin sie rzeczywiście pomylił i w sumie termin mam wg OM na 26 dopiero. buuuu.
-
Kasiu - poradzicie sobie ze wszystkim na pewno. nikt nie mówił że zawsze będzie super ale najważniejsze że dzidziuś zdrowy, resztę da się przetrwać. z mojej perspektywy teraz nie myśle o tym jakie zadania i problemy przede mną - karmienie, niewyspanie, płacze itp. w tej chwili najgorszy wydaje sie porod a przecież to dopiero początek. Dla wszystkich Mamusiek - dużo wytrwałości. i nie załamywać się kochane.
-
no Madzia już myślałam że urodziłaś kobieto. Może jeszcze Ci wrócą skurcze, także masz szansę na Dzień Babci. ale jeśli masz 2 cm i puszczą do domciu to lepiej iść i pokręcic sie po chałupie aż rozwarcie sie zwiększy bo zawsze co w domku to w domku. no chyba że coś dadzą na przyspieszenie ale to raczej jak sie nie jest po terminie i wszystko jest OK to czekają na rozwój akcji, przynajmniej u mnie w szpitalu. to chyba lepiej czekać w domku. ja jestem mega ciekawa jak moje rozwarcie tydzień temu było niby 3 cm. mam nadzieje że sie nie cofnęło i jest już z 5. chyba sie normalnie pmodlic trzeba czy coś albo jakieś czary mary nad brzuchem odprawić A jak mamusie się bez brzuszków czują??? bo ja mam swojego dość już i chętnie bym go zdjęła. ciekawa jestem czy za nim zatęsknię.
-
hej, ja melduję tylko że u mnie bez zmian. męczy mnie katarzysko i jest bleee. dzisiaj zgwałcę chyba położną albo co żeby coś zrobiła żebym urodziła. i mi i jej by to pasowało aby to było dziś wieczorem lub jutro więc może coś pomoże. zależy jak tam moje podwozie od wyjścia ze szpitala już tydzień minął i nicc. tymczasem chyba coś tam posprzątam jeszcze. miłego dzionka Mamuśki.
-
Jestem nadal 2 w 1. Nie opuszczę Cię tak szybko pewnie. Postępy porodowe u mnie nadal zerowe. Katar mnie męczy i leżę sobie. Evelka - Kordianek piękniutki i taki malutki kruszynek. a ja Wam wklejam fotkę Ignacego - synka Kropki. mąż wrócił z pracy i mi zrzucił z telefonu na kompka więc wklejam:
-
Asiolek - dobrze że Zosia daje Wam odpocząć. i męża masz dzielnego. mam nadzieje ze moj też się zaangażuje w opiekę i pomoże mi na początku zwlaszcza. swoja droga masz podobne pobudki jak ja, tyle że mnie budził katar i synek w brzuchu. może mały daje znać ze w nocy sie nie śpi a co do marszu na porodówkę to ja już bardzo chętnie ale póki co by mnie pewnie pogonili. bezskurczowa jestem. no chyba że mam mega szczęście i skurcze bezbolesne haha ale w to nie wierzę.
-
no jakoś tam się leczę naturalnie. generalnie dramatu nie ma bo gorączki na szczęście nie ma, a katar jakoś da sie przeżyć. najgorzej ze spaniem. tu się człowiek przed porodem chce wyspać a tu lipa. ech. udało mi sie zwlec do sklepu - 4 piętra w dół, 200 metrow marszu i z powrotem, 4 piętra w górę. o dziwo śmiesznie lekko mi sie szło, np poza schodami w górę oczywiście. już wiem czemu Adaś nie chce wyjść - za zimno na dworze i już.
-
oo jest moja towarzyszka niedoli hihi. mogłybyśmy razem udać się na porodówkę w tym samym dniu, najlepiej dziś, wtedy nikt nie zostałby sam. ja też już czekam. ale męczy mnie teraz ten cholerny katar. najgorzej w nocy oczywiście. i pewnie nie przejdzie tak szybko. złośliwość losu na samym finiszu. synek wychodź.....
-
ooo, jak cisza dzisiaj. Mamusie pewnie skarbkami się zajmują albo odsypiają nocki. a Madzia Ty gdzie się podziewasz??? czyżbym została sama??
-
witam nadal jako dwupak, chyba do wiosny tak zostanie. wczorajsze sprzątanie ani nawet zmolestowanie męża nie pomogło. co prawda obudził mnie w nocy ból podbrzusza ale przeszło i teraz nic nie boli. mój synek wyjątkowo uparty. mam nadzieje że tylko terminowy chce byc a nie przeterminowany. poza tym paskudnie sie czuję z moim przeziębieniem. katar mi leci i jeszcze do tego wczoraj krew z nosa poszła. i to po przytulankach z mężem teraz się boję że już w ogóle mnie nie bedzie chciał ruszyć. i jeszcze sms od Kropki, której napisalam pozdrowienia i krotko co na forum: "Dziękuje. Pozdrów wszystkie dziewczyny.. Trzymajcie się dzielnie. Ja niestety mam problem z pokarmem. Nie wiem jak to dalej będzie. Kropka." Kochane - mam fotkę małego Ignasia synka Kropeczki ale nie mogę kabelka znaleźć do telefonu, może któraś kobitka bardziej biegła w tym temacie to bym jej przesłała do wrzucenia słodziaka małego. Jak coś to czekam na info czy ktos może.
-
Gratulacje Paolka!!! no Madzia rzeczywiście już zostałyśmy we dwie. Jedynie Mamaski i Linda niewypakowane ale one już bliziutko są. A my to jeszcze niewiadomo. szybkie te stycznióweczki, bo przecież kilka nas było razem w grupie po 20 tym stycznia a tu wszytskie wcześniej wypakowały się.
-
MIkka - gratulacje. Szybciutko Was wypuścili. Kubuś słodziutki. ja nie mam dylematu co do porodu rodzinnego, bo u nas póki co i tak wstrzymane są a tak to jedna sala tylko więc loteria czy uda się trafić zwłaszcza ze porodów dużo. będę ze swoją położną, mam nadzieje ze wystarczy, przynajmniej mnie nie zostawi samej.
-
Witaj Asiolek. dzielna kobita z Ciebie. dałaś radę bez znieczulenia, mnie też to czeka i wierzę że się uda wytrzymać. trzeba. a ten moment jak dziecko już jest na Tobie to jakoś tego sobie wyobrazić nie mogę. musi być szok rzeczywiście. chyba muszę meża zmolestować, wczoraj jakoś nie miałam chęci wieczorem ale dziś już muszę bo moze to pomoze. oby mi tylko siły wystarczyło po dzisiejszych podlogach i innych sprzątaniowych wyczynach bo czuję się mocno wymięta. a jak nie to wybłagam polożną żeby mi coś tam pogrzebała czy coś w czwartek bo zwariuję. Madzia, chyba zostałyśmy już same na polu bitwy. Linda w szpitalu, Mamaski też jutro idzie więc juz dziewczyny z dzidziolkami wyjdą. tylko my ostałyśmy i zaginiona Paolka i Mikka ale one już może obie po. Kropeczka tak nam tutaj się zamartwiala i jak ja ruszyło. Mnie też lekarz straszyl ze w grudniu urodzę i tak oszczędzałam sie do konca roku bo chciałam w 2010 wejść. jak już styczeń się zaczął to myślałam ze zaraz będzie po a tu klopsik. do mnie dzisiaj przyszła karuzelka, którą wylicytowałam na allegro. jestem mega zadowolona bo zapłaciłam 60 zł a nówka kosztuje ponad 200. co prawda jeszcze nie podłączyłam bo nie mam beteryjek ale wygląda jak nówka. jeszcze muszę tylko zapłacić za zabaweczki które wylicytowałam i laktator i to już koniec zakupów. potem już na bieżąco sie będzie dokupować.
-
już obleciałam na kolanach wszystkie wykafelkowane podłogi w domciu. nie było tego aż tak dużo ale zmęczyłam się masakrycznie. chyba na dzisiaj już dość sprzątania. na obiad chyba zrobie pulpety w sosie pomidorowym bo tylko na to są składniki w lodówce a na wyjście się nie nadaje dzisiaj. to i tak postęp bo ostatnio w ogóle nie gotowałam bo mi sie nie chciało. może po dzisiejszej gimnastyce dziecko sie zlituje i wyjdzie, w nocy mógłby to już 20 stycznia by wskoczył - piękna data i nasz termin z usg. bosz, ale smęcę Wam tutaj. ale nie mam komu bo sama całe dnie w chacie siedzę.
-
Mamaski, Madzia - oby nasz porody też szybkie były. ja namiętnie myje podłogi dawno nie miałam tak czystych w kuchni i łazience. no i łazienkę to mam co drugi dzień wyglancowaną. dzisiaj jeszcze w korytarzyku chyba umyję. jak nic nie pomoże to zawsze mam 40 metrów paneli w pokojach ale to już masakra jest więc jak będę bardzo sfrustrowana to wtedy... na razie używam mopa do paneli. zobaczę co mi powie położna w czwartek jak sie okaze że zero postępów to załamka wtedy. gdzie Paolka?? czyżby wyrwała się na porodówkę?? no i Mikka nam się nie zameldowała dawno, na pewno już tuli kruszynkę. tak już nas mało dwupaczków zostało.
-
No to nam się Kropeczka uwinęła, chyba wyluzowała się po powrocie ze szpitala. Wiadomość: Ignacy ur. o 1.20 waga 3285 52 cm.