-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
Nauka zasypiania samodzielnego wymagała od nas trochę konsekwencji i wytrwałości, ale wiedziałam, że się da, chociaż szczerze powiem, że to mąż się tym zajął, bo mi brakło cierpliwości trochę i szybko chciałam się poddać. Polecam Ci ksiażkę "Język Niemowląt". Postępowaliśmy wg wskazówek w niej i się udało :) W ogóle książka bardzo nam się przydała na początku :)
-
I Julek zrobił pierwszą jabłuszkową kupkę ;) Już nie taką płynną i śmierdzącą ;P a co się nastękał! To jest plus tego, że siada, odkąd woli tę pozycję robienie kupki już nie jest takie trudne jak było to kiedyś, siada po prostu i stęka ;) Najczęściej na moich kolanach, najczęściej niestety mu z tej pieluszki wycieka :/ Zaza my tu marzymy o dwóch pobudkach w nocy, a wiktorio nam o żadnej już mówi... ehhh człowiek się szybko do dobrego przyzwyczaja ;) Drugą noc z rzędu się wyspałam - ale luksus!! Tak się zastanawiam, czy ten skok rozwojowy teraz nie jest związany ze spaniem, każda z nas po kolei przechodzi te 3-4 pobudki w nocy, jak widzę... Za każdym razem jak Julek prześpi ładnie noc, mam nadzieję, że już mu się odmieniło... oby tak bylo tym razem...
-
mój mały podniósł się pierwszy raz do siadu na tydzień przed skończeniem 3 miesięcy. To znaczy podniósł się leżąc w pół siadzie u tatusia na rękach, po prostu zrobił hop i usiadł. Też się bałam, ale co my go na dół z powrotem dawaliśmy to on znów się podnosił, wreszcie po rozmowach z wieloma osobami, doszłam do wniosku, że dziecko samo wie lepiej, kiedy jest na co gotowe i jak chce siadać, niech siada.
-
Nie usypiamy :) Sam zasypia w sumie od początku prawie chyba. Karmię go, a jak już skończy jeść odkładam go do łóżeczka i tam sam sobie zasypia, w dzień na brzuszku, w nocy na pleckach. Na początku, żeby mógł sam zasnąć musiał być ciasno owinięty kocykiem. Trochę mieliśmy na początku problemów z jego spaniem dopóki nie odkryliśmy, że lubi być ciasno owinięty, ale teraz to już krótka historia wieczorem :)
-
Madzia a jej kupka nie byla taka od tej borowki? dziewczyny u nas szal, po kilku tygodniach 3-4 pobudek w noocy (to tak od poczatku wrzesnia trwalo jak zaczelam go na plecach spac klasc) dzisiaj obudzil sie RAZ :) o 3.40, szybko zjadl i spal do 6.30. Piersi myslalam, ze mi pekna ;)
-
zaza26 Wiktorio a to tylko jedną pobudkę macie w nocy? Sergiusz znowu budzi się 2 razy i trzeci nad ranem około 5-6 Wiktorio ale Ty chyba jesteś na mm? dobrze pamiętam? a Ty zaza w nocy karmisz piersią? No my mamy często 4 pobudki, więc zaza Twoje 3 to nie jest tak źle, ale dzisiaj Julek poszalał i miał dwie i nie musiałam w ciągu dnia pić kawy :) Nakupowałam zapas słoiczków dzisiaj :) Julek zajada się jabłuszkiem, owija sobie pieluszkę na kciuki i po każdej łyżeczce ładuje kciuka do buzi ;) monkalot ja w sumie chyba wróciłam już jakiś czas temu do swojej wagi, nawet nie wiem kiedy, liczę, że ten kg nadmiaru to piersi, które mi o tyle urosły i że po karmieniu to znikinie. Brzuch o dziwo też mi nie został... w ogóle nie wyglądam jak po ciaży, a nic nie ćwiczyłam, bo mnie bolą koszmarnie kolana, bark i kręgosłup. Na coś się zdało moje ćwiczenie wcześniej...
-
Ja gdzieś słyszałam, że wzrost przy narodzinach dzieci mają po ojcu, wagę po matce. Julek miał 52 cm i 3050 g Mój mąż urodził się długi 54 cm, ja ważyłam 1800g (ponad miesiąc za wcześnie się urodziłam). Więc chyba by się zgadzało ;)
-
asiorek3521.synek (wcześniak) waga 3000g i 51 cm Ładny wcześniak, miał tyle mniej więcej co mój donoszony synek ;) Mój miał 3050 g i 52 cm
-
kaska ja bym zmienila pediatre, wystarczajaco o niej nam powiedzialas, albo chociaz te kupki bym skonsultowala z innym lekarzem. Ja nie wiem od czego zalezy, kiedy Julek przesypia noc. Dzis przespal, pobudka byla o 3 i 5.30. Nie wiem o ktorej rano sie obudzil, bo maz wstal, a ja spalam i nic nie slyszalam. Teraz niby nasze dzieci przechodza jakis dlugi skok rozwojowy. Nie widze duzych zmian poza tym spaniem wlasnie,, czesto sie w nocy budzi a w dzien jest mi ciezej go do lozeczka odlozyc. ale zapomnialam Wam napisac jakie sa ulubione dzwieki Julka ostatnio, w sumie nie wiem jak go opisac ;) pierdzi buzia i cmoka ;) bo my tak do niego ostatnio czesto robilismy i cos jakby B probowalm, bo do niego robie caly czas takie wybuchowe B, bo sie wtedy bardzo smieje ;)
-
Sympatyczna jestes Mandarynka nie ma co. Napisalam swoje zdanie, bo nagonka na nacinanie krocza jest bezpodstawna w przypadku, gdy nie robi sie go rutynowo, a od tego sie juz mam nadzieje odeszlo. Owszem byla sluszna, gdy robilo sie to kazdej kobiecie bez wzgledu na okolicznosci, ale teraz w szpitalach raczej idzie sie w strone ochrony kobiety, jesli tak to moge nazwac, przynajmniej ja z takim podejsciem sie sptkalam ;) wiec nie traktujcie personelu z gory, ze Wam chca krzywde zrobic, to tylko niepotrzebnie jeszcze Wam nerwow doda.
-
oj to niedobrze nika... biedny, ledwo 3 miesiące i już zapalenie :( zdrowia dla niego. mamalina Julek nie podniesie chyba sam zabawki z kocyka, chyba że przypadkiem, co mu się udało kilka razy, ale był tym zaskoczony ;) Od wczoraj doskonali grzechotanie ;) mamy kilka grzechotek które są lekkie i łatwo mu je trzymać. Dzisiaj mnie kopiował i machał swoją grzechotką tak jak ja ;) Kurcze, mamy nawet taką leciutką jedną, którą mu dawałam do rączki jak miał około miesiąca ;) o taką: http://image.ceneo.pl/data/products/10930176/i-babyono-grzechotka-dwie-kule-669.jpg A ja mam się lepiej na szczęście po tych lekarstwach, choć jutro zostaję jeszcze w domu. Martwi mnie jednak ,że pierwszy raz w życiu mam łupież :/ jakby wypadanie włosów to było za mało
-
mandarynka79Adhara - zgadzam się z Tobą co do nienacinania krocza. Nie rodzilam jeszcze, ale usłyszałam wystarczająco wiele opinii na ten temat, żeby się jednak upierać o zrezygnowaniu z tego zabiegu, wolę samoistnie pęknąć jakby co - a może uda mi się urodzić bez szwanku :) Przepraszam, żę Wam się wtrącam, wpadłam zobaczyć, czy któraś już urodzila i powspominać jak to było jak u nas na wątku po kolei każda rodziła ;) Co do nacięcia to w UK nie masz wyboru, bo tam i tak nikt nie umie nacinać, ale powiem Wam, że też miałam takie rozterki, ale porozmawialam z moją znajomą ginekolog-położnikiem, która miała kilka staży w UK (teraz jest znów Londynie, zalapałam się na jej opiekę rzutem na taśmę, tydzień potem wyjechała), że w życiu w Polsce nie naoglądała się tylu pęknięć 4. stopnia (delikatnie mówiąc od dziurki do dziurki), co w UK, mówi, że zdarza się kilka w miesiącu. Porozmawialam z nią o nacięciach i mnie przekonała, ale u nas w szpitalu nie robi się tego rutynowo, czekają aż to będzie konieczne. Niestety u mnie było :( mały 3 razy był owinięty pępowiną w okół szyi :( próbowano obyć sie bez nacinania, ale nie chciał przejść:( gdyby nie to, przeszedł by bez problemu. Tak więc u mnie w szpitalu byłam pewna, że bez potrzeby nie natną mi krocza. Co do kolejnych ciąż, to przy każdej kolejnej prawdopodobieństwo nacięcia jest mniejsze. To mi powiedziała zarówno kolezanka lekarz, jak i siostra potwierdziła, która ma 3. dzieci. Nacinali ją tylko przy pierwszym. Trzymam za Was kciuki za łatwe porody i przetrwanie pierwszego miesiąca ;) Powodzenia :)
-
Nie widzę niczego fajnego w fast foodzie, trzeba zjesc duzo zeby ie najesc, wiec drogo wychodzi, a i tak smaczne nie jest, do tego ocieka tłuszczem, brzuch po tym boli, a do tego czlowiek ociezały. Wolę taki obiad jak zjadłam wczoraj, pierś z kurczaka ugotowana w sumie w folii ;) w ziołach, z kus kusem i sałtką pyszną, człowiek jest najedzony, ale nie ociężały i nie senny. Gadałam o tym z moim mężem. On jest z Łodzi ja z Jeleniej Góry. On jest do fast foodów przyzwyczajony, bo w Łodzi to było dostępne, w Jeleniej McDonalda pierwszego otworzyli jak byłam w liceum ;) wcześnie była tylko Pizza Hut, ale tam było za drogo jak dla mnie. W tej Jeleniej to nawet nie miałam gdzie się nauczyć jeść takiego jedzenia ;) a tak to było tylko od wielkiego dzwonu na wycieczce klasowej ;)
-
Moja siostra robi też kartki metodą quillingu - tutaj można zobaczyć jej "dzieła". Zajmuje sięteż innymi rzeczami, co również można obejrzeć na jej blogu: Atelier Sztuk Wszelakich
-
Ja swojej chrześnicy w zeszłym roku kupiłam zegarek z medalikiem, teraz w maju ma mój chrześniak komunię i planuję kupić rolki. U mnie w rodzinie jakoś nie szalejemy z prezentami na komunię, zawsze jest to coś też pamiątkowego (chrześniakowi też kupię może łańcuszek), a i dzieci nie oczekują niczego wielkiego :)
-
nika zdrówka dla Łukaszka. Mój mąż wracając ze szkoły kupił mi lekarstwa Oscillococcinum i jakis syrop dla kobiet karmiących i w ciąży, jest niby lepiej, za to dzisiaj doszedł ból głowy, ale chociaż już mnie gardło nie drapie... zaza ja szaleję czasem, ale nie miałam takich problemów jak ty, czy luigi, ja muszę uważać na nabiał i tak teraz już piję co rano kawę z odrobiną mleka, ostatnio zjadłam pierogi z twarogiem i jagodami, mama mi też wczoraj przyniosła bułkę słodką, która była po brzegi nadziana jagodami z jogurtem i twarożkiem, codziennie też do tej kawy jem kanapkę z serem żółtym. Gdzie wyczytałam, że aby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie na wapń, wystarczy zjeśc plasterek sera żółtego i jem ;) Tyle moich szaleństw. w fast foodach nie jadam, więc tego nie wypróbuję ;) Kurcze karmienia o 15.30 i 22... a u mnie to jeszcze pomiędzy tymi godzinami z 4 karmienia są ;) Ostatnio liczyłam, że jak mamy słabszy dzień, że mały sie w nocy 4 razy obudzi to potrafięgo i 12 razy na dobę karmi, albo raczej czasem podkarmiać... Mam czasem wrażenie, że on chce się tylko przytulic do cysia.
-
masakra ;( nie mam siły, cały dzień jestem sama z Julkiem, bo mąż w szkole jest od 8 do 20.30, a ja chora, że aż mi się płakać chce ;( z nosa mi cieknie, kicham co chwilę, gardło drapie, oczy łzawią, a malutki marudzi, bo nie mam siły się nim zająć i staram się unikać kontaktu z nim, więc tylko albo bujaczek, albo karuzelka, albo mata i tak go przenoszę od zabawki do zabawki. Teraz leży pod karuzelką, a ja idę szykować kąpiel... edit: cwaniak mały, właśnie go podejrzałam w pokoiku, jak dobrze zadrze nogi do góry (robiąz prawie świecę ;P) to sięga zabawek na karuzelce i sobie je teraz kopie ;)
-
mojej koleżanki dziecko karmione mm przesypia noc od niemal początku, poleciała na początku do lekarza, bo się wystraszyło, czemu on śpi 8 godzin, a lekarze powiedzieli, że powinna się tylko cieszyć, że się może wyspać ;) Ja bym nie wybudzała, chyba, że okazało by się, że dziecko za mało przybrało na wadze, wtedy lekarz może Ci ta zalecić, ale jeśli jest wszystko ok, to się ciesz :)
-
zaza26 Mari a swędzi go to? bo jak nie to pewnie nie skaza i ja bym poczekała... Po buzi na pewno się nie drapie, co do pleców nie wiem. Zaczął robić mostek ostatnio... tzn... od jakiś 3 tygodni robi mi go często i myślałam, że to ze zniecierpliwienia, wczoraj mi przyszło do głowy, że może go swędzi? No ale w nocy śpi spokojnie... No ale alarm chyba odwoluję, wczoraj mu te plecki intensywnie nawilżałam, prawie przy każdej zmianie pieluchy smarowałam mu plecki i dziś te plamy jakby zmalały.... siostra mnie wczoraj niepotrzebnie nakręciła na tę skazę ;P nikitaka gratuluję Małgosi sukcesów :) Julek też się obraca z brzuszka na plecy, a z pleców na brzuszek już nie, ze dwa razy może mu się udało. Chyba łatwiej jest z brzuszka się przekręcić, tak mi to wygląda, bo Julek po prostu prostuje jedno ramię leżąc na brzuszku i się już przewraca na plecki, a z plecków to musi się dobrze zamachnąć nózkami, żeby na brzuszek mu się udało...
-
też Polsatu nie oglądam, tam jest jedna wielka niekończąca sie telenowela pt. reklamy ;) co przełączę na ten kanał to wlasnie lecą ;)
-
skojarzyłam z raczkowaniem, bo Julek nie tylko podkulił wczoraj te nóżki ale do tego się podniósł na jednej rączce ;) do raczkowania nam pewnie jeszcze daleko, ale podejrzewam, że może zobaczył jak to sąsiad się uczy raczkować i może załapał, że z tymi rękami trzeba coś zrobić ;) Co do jego odkrycia, że dotyka rączkami nóżki to mu się tak to spodobało, że przychodzę do niego o 3 w nocy, bo krzyczał strasznie mnie wołając, patrzę a ten się bawi nóżkami! O spaniu w ogóle nie myślal, ale napił się ciepłego mleczka i zasnął :) luigi to mnie uspokoiłaś, bo on plamki trochę suchej skórki ma od ponad miesiąca, a na pleckach to wygląda to tak samo od jakichś dwóch tygodni i się nie zmienia, przy czym plamki na twarzy wyglądają inaczej niż te na buzi. Czuję się gorzej niż wczoraj, żeby tylko Julek się nie zaraził :(
-
Czytam o tej skazie i nie pasuje mi, ze pisza ze ta sucha skora sie luszczy i cos z niej wycieka. U Julka to tylko suche plamy, nic sie nie luszczy... Nie wiem co robic :( isc do lekarza? Jak i tak za 1,5 tygodnia ja widzimy? Ehhh
-
Jeśli mogę się wtrącić o witaminach. Ja brałam tylko kwas foliowy, bo jego nie jesteśmy w stanie sobie w naturalny sposób zapewnić wystarczającą ilość, w przeciwieństwie do innych witamin. Całą ciąże miała świetne wyniki i dzidzia zdrowa się urodziła i w sam raz dla mnie do urodzenia, bo ważył 3050 i miał 52 :) A też słyszalam, że witaminy niepotrzebnie napędzają wzrost dziecka. No i uważajcie na żelazo o ile dobrze pamiętam, bo powoduje zaparcia ;) Na szczęście i to mnie ominęło :) Więc dużo warzyw i owoców i wartościowego mięsa,a będzie dobrze :)
-
Mamy Internet wreszcie! :) Kurde, właśnie wklepałam w wyszukiwarkę "skaza białkowa" i oglądam zdjęcia i na niektóych wygląda to jak u Julka :( nie chcę się nakręcać i w sumie kurcze skąd ta skaza, jak ja nabiału nie jadłam długi czas, a teraz sporadycznie odrobinę? No i nie drapie się wcale... chociaż zaczynam się zastanawiać, czy nie robi mi mostku ostatnio tak często, nie ze zniecierpliwienia a dlatego, że go swędzą plecy... Kurde, może wcześniej się wybiorędo tej pediatry, choć szczepienie mam 17.. Zadzwonię w poniedziałek i dowiem się kiedy mnie może najszybciej przyjąć. Czytam, że to jaskrawoczerwona wysypka, a u Julka jest blada, no ale Julek ma ciemniejszą karnację więc może to się nie rzuca w oczy? Z osiągnięć Julka dzisiaj to... zjadł pierwszy raz jabłuszko. Moja uczennica przyszła o dobre 15 minut za wcześnie i nie zdążyłam Julka nakarmić, ale karmiłam go godzinę wczesniej, wiec miałam nadzieję że będzie ok. Nie było i na 20 minut przed końcem lekcji słyszałam jak mamie marudzi w pokoju obok, zadałam zadanie uczennicy i poleciałam do kuchni po słoiczek i łyżeczkę, powiedziałam mamie, że jak nie uda jej się go inaczej uspokoić to niech mu da kilka łyżeczek jabłuszka (mamy takie bardzo malusie dla niego łyżeczki na początek z jajek nadziewanych Wedla, może któras kojarzy ;)) i mama mu dała ;) Niestety nie było dane mi to zobaczyć :( ale podobno się zajadał i się dopominał o jeszcze jak mama skończyła go karmić. Dzis też leżąc na brzuszku zaczął podciągać kolana i podnosić pupę!!! ja nie wiem, psa podpatrzył? czy sąsiada, który zaczął własnie raczkować? Raz nawet mu się dało podnieś pupę i kawałek na jednej ręce, a stękał przy tym! Wreszcie pamiętał o rączkach, bo ostatnio merda nózkami żeby się przesunąć na tym kocu i mu się udaje na leżąco przesunąć do przodu, ale zawsze zapominał o rączkach ;) i mu gdzieś zostawały ;) No i odkrył nóżki w tym sensie, że zaczął je łapać rączkami :) a z jakim zainteresowaniem je badał ;) Mam złe przeczucie, że te plamy to nic dobrego ;(
-
Zdradz co jest w drugiej paczce? :) Dzieki za podpowiedzi, mam sok malinowy, od sąsiadki dostalam sok z czarnego bzu i pije herbatę za herbatą. Zaza być może to alergia ale nie zmieniałam kosmetyków i uzywamy emolientu :( smaruje to kremem bambino i jakby znika, moze wystarczy nawilżyć? :( Kurcze, widze, ze to AZS wcale nie zdaza sie tak sporadycznie, jak juz chyba trojka czerwcowych dzieci to ma o ile dobrze licze. Od czego to sie robi? Na szczescie u nas w rodzine nie ma ani AZS ani luszczycy, u mojego meza gdzies tam ta luszczyca sie kiedys w rodzinie pojawila, ale gdzies w dalszej rodzinie cos slyszalam. tak sie zastanawiam, czy u Julka to nie przez orzeszki ziemne, bo ostatnio z nimi sobie pofolgowalam. Zobaczymy, juz nie jem niczego, co by mialo zwiazek z fistaszkami.