Skocz do zawartości
Forum

marzen@

Moderator
  • Postów

    8
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez marzen@

  1. 1. państwo: Nepal 2. miasto: Norymberga 3. roślina: Niecierpek 4. zwierzę: Nietoperz 5. imię: Nadia 6. zawód: Nauczyciel 7. rzecz: Nić O
  2. he he, Samhain, oni juz na buspasach przyoszczędzili, bo ich nie zbudowali, tylko zabrali pas, który wczesniej był dostępny dla wszystkich. I tak zrobiły sie korki na drodze, na której wcześniej ruch był płynny :( Ot, Polska myśl technologiczna :(
  3. ZytaWitam:)A mam pytanie czy wasze dzieciaczki ubieracie jeszcze w kombinezony? Zależy od pogody - wczoraj było słonecznie, przyjemnie, to miała kurteczkę i spodnie. A dziś zimno, szaro-buro i ponuro, to kombinezon. Tym bardziej, że my na spacerku jesteśmy około 2 h i młoda w tym czasie śpi :)
  4. MartaMariaezelka to nie takie proste, mój z tych niereformowalnych :) ale będę pracować nad tym cięzkim przypadkiem a tymczasem : Koniec Dnia Kobiet ? Demotywatory.pl he he dobre A co do faceta - małymi kroczkami, każdego da się zreformować choć troszkę :)
  5. MartaMaria ja zaczynałam po prostu ze zwykłej filiżanki z lekko wywinietym brzegiem, tego typu: Mamy też doidy cup i sprawdza się świetnie. Widzę w nim, czy dziecko ma już wodę koło ust czy jeszcze nie, jest z tworzywa czyli nietłukący, a Zuzia próbuje też sama z niego pić
  6. Margeritka ja też póki co nie chodzę do pracy, ale w nocy nie mam dla męża litości :) Wiadomo, że w karmieniu mnie nie wyręczy, ale przewijanie to już na zmianę leci. A jeśli widzę, że Zu chce sie poprzytulać, a nie jeść, to też dzielimy się z mężem. Macierzyństwo to praca 24h/dobę, bez wolnych weekendów, bez urlopu i chorobowego Po prostu zacznij od męża więcej wymagać, może na początek zacznij w weekendy, żeby nie marudził, że się do pracy nie wysypia A jakiś czas temu to w ogóle dałam przypał: Zu obudziła się w nocy, pojadła, ja stwierdziłam, że na pewno ma nasikane i nie sprawdzając nawet obudziłam męża, żeby ją przewinął. On biedny wstał, naszykował wode, pieluchę, wziął dziecko na przewijak, "rozpakował" a tam sucho Od tej pory zawsze sprawdzam, nim go ściągnę z łóżka
  7. Dziewczyny, wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet He, he, Nikita nie wiem jak liczyłaś, ale mi wyszło 15 fotelików w przedziale 9-18kg z 4 gwiazdkami za bezpieczeństwo :) I to tylko z testami w latach 2008-2011, bo jeśli liczyć testowane wcześniej, to będzie z 40 :) Zuzia nadal ma katar, dziś w nocy budziła się z 8 razy. Ale skorzystałyśmy z pięknej, słonecznej i bezwietrznej pogody i byłyśmy na spacerku.
  8. realneA ja tam małej nie zamierzam odcyckowywać - wychodze z założenia że sama się odcyckuje - a czy to będzie w wieku 2,5-3,5l to mi bez roznicy, woe dawac jej moje niz modyfikowane czy krowie :-D Ja myślę podobnie, a jak wyjdzie w praktyce to się okaże. Choć już teraz Zuzia nie potrzebowałaby cyca w ciągu dnia, gdyby nie przeziębienie i to, że siedzimy w domu. Lubi się usypiać przy cycu, a na spacerku zasypia bez problemu. W niedziele byłysmy na chrzcinach siostrzeńca cały dzień i cyca w ogóle nie chciała, mimo, że wychodziłyśmy do karmienia do innego pokoju. Ale, żeby zasnęła to trzeba ja było wystawić w wózku na dwój i pobujać, odpływała raz dwa.
  9. Gratulacje i wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Maleństwa
  10. Dziubala Margeritkaw szpitalu nas poczuali, że dziecko do roku powinno mieć jak najmniejszy kontakt z innymi ludźmi, poza rodzicami,to najlepsza ochorna przed infekcjami O rany, ale wymysły . Ja jestem odwrotnego zdania. Nie mówię żeby już z takim 2-tygodniowym dzieckiem biegać po galeriach, ale dzieci absolutnie nie powinno się ograniczać w kontaktach z innymi ludźmi. Dzięki temu, że mają kontakt z innymi ludźmi to poznają inną florę bakteryjną i się na nią uodporniają. Dzięki temu, dziecko, które nie jest tak trzymane pod kloszem mniej choruje niż to, któremu ciągle ogranicza się kontakt. Popieram w całej rozciągłości. Moja ma częsty kontakt z pięciolatkiem-przedszkolakiem i dopiero drugi katar przerabiamy Co do pensji dla mam - to nie takie proste - skądś te pieniądze muszą się brać. Choć jakiś zasiłek kilka stówek by nie zaszkodził. Ale przynajmniej urlop wychowawczy wlicza się do emerytury, więc tu jest luz. A opiekunki mogą mieć wliczone lata pracy do emerytury, tylko, że rodzice nie chcą zatrudniać opiekunek legalnie (choć znam wyjątki), bo to jest dodatkowy koszt. Trzeba opłacić jeszcze podatek i zus (choc teraz zus chyba przejęło państwo)
  11. Eh, a mnie dopadło wiosenne przesilenie i mogłabym spać cały dzień. Nic mi się nie chce. Do tego Zu wciąż ma katar, doszedł kaszel. Byłyśmy u lekarza, na szczęście osłuchowo czysta :) July tak myślę, że przyzwyczajanie to ze 2-3 tygodnie potrwa. Po dwutygodniowym urlopie to człowiek przyzwyczaja się do pracy kilka dni, a co dopiero po dłuższej przerwie :)
  12. Samhain właśnie u nas polityka prorodzinna to raczej jest antyrodzinna. Urlop macierzyński krótki, wychowawczy bezpłatny, a zatrudniając opiekunkę wiele mam musiałoby oddać całą swoją pensję plus dorzucić coś z mężowskiej, niestety. A gdzie wyjścia na basen, salę zabaw, klubik?
  13. No to ładnie Ola z kupka zaszalała :) Margeritka kryzysem łyzeczkowym sie nie martw - Ola wie co robi, najszybciej nadrobi pochorobowe straty na cycu. Kiedy już całkiem wyzdrowieje to zacznie i zupki jeść :) A u nas różnie, Zuzia jest tak zajęta przemieszczaniem się, a do tego ma katar, że z sygnalizowaniem krucho
  14. Mdłości gdzieś do 14 tc i mam córę :) A siostra w jednej ciąży nie miała mdłości, w drugiej miała, a ma dwóch urwisów :)
  15. Hej, Zuzi wyszły kolejne zęby - razem mamy sześć :) Poza tym od tygodnia trzyma ja katar, na dodatek doszedł kaszel. Byłyśmy dziś na kontroli, na szczęście w oskrzelach i płucach czysto. Co do fotelików to jak najdłużej się da powinno się wozić dzieciaki TYŁEM (bezpieczniej, zdecydowanie mniejszy nacisk na kręgi szyjne w razie wypadku), możecie poczytać o tym TU i TU. I NIGDY nie kupujcie fotelików używanych, chyba, ze od najbliższej rodziny lub przyjaciół i macie pewność co do historii fotelika (bezwypadkowy). Warto też sprawdzić wyniki crashtestów dla fotelików np. TU
  16. Margeritka zaparcia nawykowe pojawiaja się po kilku "akcjach" z zaparciami. Jesli dziecko ma problem ze zrobieniem kupki, odczuwa przy tym jakis dyskomfort, np. ból to po jakimś czasie mogą pojawic się zaparcia nawykowe. A dwa, trzy dni bez kupki i to jeszcze po biegunce nie powinno być powodem do niepokoju. Ola zbiera teraz siły po chorobie, na dodatek jeśli karmisz ją głównie cycem to możliwe, że przyswaja niemal wszystkie składniki odżywcze, więc nim się coś na kupkę uzbiera może zetrwać kilka dni. IWA u nas fajnie sprawdza się jaglanka ze śliwką. Jak widzę, że Zu ma jakiś kupkowy problem, to na śniadanie dostaje takie danie :)
  17. Margeritka cieszę się, że już jesteście w domu. Wracajcie szybko do sił :) Samhain Nie zgodzę się jednak z tym, że w tym wieku dzieci bawią się obok siebie. Owszem, to kwestia indywidualna, ale z tego co wiem od siostry, która pracowała w takiej w sumie łączonej instytucji, dzieci garnęły się do siebie w każdym wieku. Widzę to też na przykładzie dzieci moich znajomych. Oczywiście, że dzieci garną do siebie, co nie oznacza, że potrafią się razem bawić Bo roczne dzieci chętnie pogłaszczą inne dziecko po głowie, poprzyglądają się, wsadzą mu palec do nosa, ale np. nie podzielą się zabawkami. Mam kontakt z dziećmi w różnym wieku i widzę, że np 4 lata + chętnie bawia się razem, wspólnie wymyślają zabawy i łażą za sobą cały dzień, dwulatek pobawi się z nimi dłuższą chwilę, a potem zajmuje się "swoimi spawami", i tak na zmianę, bawi się z nimi lub nie, a kilkumiesięczniak czy roczniak chwile się innymi zainteresuje, po czym zapamiętale liże grzechotkę Dzieci zawsze są sobą zainteresowane, co nie wyklucza tego, że nie potrafią się bawić razem. To zupełnie normalne i wynika z rozwoju dziecka. Jak wsadzisz roczniaki do piasku to nie będą razem dołka kopać, tylko każdy zajmie się swoja łopatką, od czasu do czasu zdzielając przez łeb nią swojego sąsiada, tudzież sypiąc mu piachem w oczy (ot cała wspólna zabawa ). Jak wsadzisz pięciolatki to zbudują wspólnie zamek. I nie chodzi mi o to, żeby dziecko izolować - niech spotyka się z innymi dziećmi w swoim czy innym wieku, bo to będzie rozwijać go społecznie. Ale wystarczy kilka godzin tygodniowo, a nie 8-10 dziennie.
  18. IWA a może brat i bratowa z tych ludzi, co to uważają, że dziecko samo spontanicznie się odpieluchuje (pewnie gdzieś koło dziesiątego rż ) i nie chcą małej "stresować" nocnikiem ? U nas kiepsko z komunikacją - katar, zęby i ogólnie masakra :(
  19. A ja się z wami nie zgodzę. Owszem, żłobki są potrzebne, nie każdy może sobie pozwolić na zostanie z dzieckiem w domu przez 2-3 lata, nie każdy ma na miejscu dyspozycyjną babcię, ciocię, nie każdy może sobie pozwolić na opiekunkę. Psychologowie są zgodni co do tego, że przez pierwsze 2-3 lata dziecko powinno być z matką - to dla niego najlepsze. Dzieci, owszem, garną do innych, ale w tym wieku bawią się raczej obok siebie niż ze sobą. Do "uspołecznienia" małego dziecka w zupełności wystarczą codzienne wizyty w piaskownicy, jakieś wyjścia 2-3 razy na tydzień do klubu malucha czy sali zabaw w sezonie zimowym. O ile 3-4 latkowi stały kontakt z rówieśnikami jest potrzebny, o tyle rocznemu dziecku już niekoniecznie. Takie małe dziecko potrzebuje przede wszystkim dużo uwagi, ciepła, bliskości, a żłobek tego nie zapewni. Nie zrozumcie mnie źle. Nie chce piętnować matek, które oddają dzieci do żłobka, bo rozumiem, że są różne sytuacje życiowe. Jednak osobiście uważam żłobek za ostateczność dla tak małego dziecka.
  20. July przywykniesz szybko. Początki zawsze są trudne, trzeba się przyzwyczaić. Szkoda tylko, że tak daleko musisz dojeżdżać. Nie mam weny ostatnio, nie wiem co pisać. Zu ma taki katar, że leje jej się z nosa non stop od kilku dni. Na dodatek gryzie mnie okrutnie, w rękę, w nogę, w policzek, w cyca, we wszystko. Ach te zęby...
  21. bejbelaczek cudny zwierzyniec Mama Monika ja podpinam się pod to co Yvone wcześniej napisała - koty potrzebują trochę czasu nim poznają nowe miejsce i jego domowników. Im starszy kot tym dłużej się "oswaja". Najważniejsze to nie narzucać się kotu, a za kilka dni sam przyjdzie - a widzę, że już przychodzi. Będzie coraz lepiej. Co do relacji kot-Lanka to pewnie potrzeba trochę więcej czasu, bo jak piszesz, kicia może mieć niemiłe wspomnienia z poprzedniego domu. Nie zaszkodzi jak Lenka będzie karmić kotka - ty przygotuj miseczkę, a Córcia niech postawi kotkowi, ale tak, żeby kot widział kto jeść daje - koty są trochę przekupne Fajne są też zabawy, np. muszka na nitce, niech mała rusza tą zabawką i kot w końcu podejdzie się pobawić - tylko, żeby Lenka od razu go nie łapała. Pobawi się kilka razy i będzie sam ciągnął do dziecka :)
  22. Iskra pewnie Filipek chce się poprzytulać w nocy do cyca bardziej niż jeść, stąd butla nie działa :)
  23. July świetnie Udało się za pierwszym razem, gratulacje. Na pewno sobie poradzicie, Majeczka jest przyzwyczajona do przedszkola. Szybko przyzwyczai sie do tego, ze będzie zostawać dłużej. Mężowi na szczęście pomogły fervexy, mnie też już w gardle nie drapie. Dobrze zrobiłam, że wczoraj nie wyszłam na spacer, bo było wietrznie i co chwile padał deszcz. Z doświadczenia wiem, że jak tylko coś czuję, że mi "łazi po kościach" to jak przesiedzę jeden dzień w domku to szybko się wykuruję, a jak tego nie zrobię, to potem się ciągnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...