-
Postów
8 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marzen@
-
Ullaa z tym zakładaniem ponownie to tak mnie naszło czy ciotka założyła by sobie zużytą lekką podpaskę... Taką wczorajszą
-
katasiekDzięki za miłe przyjęcie i za gratulacje :) Postaram się pisać jak najczęściej o ile mi mój Jasiek na to pozwoli Fajnie, że jest nas coraz więcej :)
-
Aneta Kościołek Co do kinder kanapki to oprócz batonów musli nie ma fajnej alternatywy na batony, wafelki dla dziecka. Batony musli są źródłem błonnkia, jednakże baton typu Nesquik już nie koniecznie. Co do kinder kanapki to proszę popatrzeć na skład oraz miejsce przechowywania na sklepowych półkach. Kinder kanapka stanowi nie tylko źródło węglowodanów, ale również białka i wapnia. Czy to koniecznie musi być batonik? Skład przeczytałam (skład mleczna kanapka)- tak jak się spodziewałam, nie powalił mnie z nóg - niemal 30% tej superkanapki to cukier, poza tym tłuszcze (zapewne utwardzone) i cały stos środków spulchniających. Miejsce przechowywania do mnie nie przemawia, w chłodniach przechowywane są również parówki. Obecnie jest bardzo duży problem z żywieniem dzieci w przedszkolach (wiedza z różnych źródeł). Co z tego że w menu tego typu posiłki się znajdują jak dzieci tego nie jedzą (proszę zapytać intendentów, we własnych przedszkolach). Dzieci nie są nauczone jeść pierogów, galaretek, kisieli o kaszy mannej nie wspomnę. Dlaczego, bo dzieci nie są nauczone ich spożywania w domach. Mamie się nie chce gotować, zresztą po co to ma robić jeśli otworzy szafkę i wyciagnie torebkę chipsów, czy kolejny batonik typu prince pole, czy princesa. Kisiele, budynie, glaretki kojarzą nam się z dzieciństwem, ale dzieci trzeba nauczyć ich jeść. Pokazać im że to też jemy i zjeść go wspólnie. Czy Państwo jedzą wspólnie posiłki? Tak, jem posiłki wspólnie z moim dzieckiem i znam wielu rodziców, którzy to robią. Moje dziecko pije kompoty, wodę. Nie znam dziecka, które nie lubi pierogów. Prawdą jest też, że wiele matek woli wyciągać "gotowce", co jest efektem tego, że od samego początku zachęca się ją do pójścia na łatwiznę. Czy nie jest tak, że na każdym kroku matce niemowlęcia wciskane w rękę są słoiczki, mleko modyfikowane, gotowe soki, jogurciki, kaszki "owocowe"? Zresztą wydaje mi się, że matka, która pisze zapytanie do dietetyka, gotowa jest "poświęcić" się nieco by zdrowo żywić swoje dziecko. Ta, która żywi dziecko chipsami, nie będzie pisać bo i po co. Co do domowych budyniów, galaretek, kisieli... nie widzę przeszkód. Można je przygotowywać od podstaw. Jednakże w obecnych czasach żyjemy szybko, jemy byle co, byle jak i byle gdzie. Wierzcie mi drodzy rodzice, że lepiej przekonać mamę do podania dziecku budyniu (z torebki), które sama przygotuje na mleku niż poda dziecku budyń przygotowany poprzez zalanie wrzącą wodą. Rozmawiam z wieloma rodzicami i jak powtarzam, że lepiej samemu przygotować jogurt z owocami lub serek owocowy niż podawać gotowy, ze względu na cukier, barwniki, aromaty i niską zawartość bakterii probiotycznych, które w niesprzyjających warunkach giną (badania na studiach). Wystarczy do jogurtu naturalnego, czy sera twarogowego dodać owoce (mrożone, swieże) i wiemy co jemy!! Ile z Was tak robi?! Zaczniemy myśleć: trzeba kupić owoce, lub w okresie letnim samemu zamrozić, potem trzeba zmielić, czyli wyciągnięcie robota kuchennego, potem mycie. Przecież łatwiej jest iśc do marketu i kupić, nieprawdaż? No bez przesady, po budyń w proszku i mleczną kanapkę też trzeba iść do sklepu - sam do nas nie przyfrunie. Owoce mrożone też można kupić w sklepie w środku zimy. A jak sie komuś nie chce to i tak poda deser typu Bakoma Satino pełen "witaminek E". Idąc tokiem rozumowania, że żyjemy szybko i na nic nie ma czasu, to od razu możemy żywić się w fast foodach, bo po co tracić czas na przygotowanie posiłków w domu. A taki BigMac to "samo zdrowie" - przecież jest tam i pomidor i ogórek i sałata, a nawet cebula Zawsze jest jakaś alternatywa dla produktu. Po co kupować gotowe wędliny jak moża w domu zrobić samemu, to samo dotyczy masła (ze smietany), soków, surówek itp itd. Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby zjeść kawałek chleba to nie trzeba od razu mieć pola z pszenicą, młyna itd itp, ale żeby mądrze korzystać z osiągnięć cywilizacji, a nie powtarzać slogany reklamowe ;)
-
Dziewczyny, ja też wierzę i wiem, że robię lepsze, co nie znaczy, że muszę wszystko robić Dziś upiekłam chlebek - tak mi Margeritka ochoty narobiła. Zuzia zjadła kromeczkę - bardzo jej smakował :) A poza tym to widzę, że ma alergie na białko mleka krowiego, bo wysypuje ja po jogurcie, nawet po cielęcinie. Wyrzuciłysmy też jedną drzemkę w dzień, więc została tylko jedna. W końcu zasypia wieczorem bez cyrkowania, gdzieś koło ósmej :)
-
Ullaa jak....dziewczynki wróciliśmy...wykąpałam się, ciepło w domku moim...ehhh a tak wczorajszej nocy -31 A racja, w Bieszczadach zanotowali ubiegłej nocy -31. U nas teraz jakieś -19, cieplutko
-
Ja robię na drożdżach, bo jakoś za ten zakwas nie potrafię się zabrać :)
-
Aż tak wrabiać to ja się nie daję, he he
-
July to chodzenie do sklepu nie dość, że ekologiczne, ekonomiczne to jeszcze dla zdrowia dobre :) Ja też lubię sobie na zakupy pieszo pójść, ale mam trochę bliżej :) Choć czasem idę też do sklepu gdzie mam ze 20-30 minut w jedną stronę, bo tam dobre mięsko i wędlinki. A mam znajomych, którzy do mamy na obiad samochodem jeżdżą, a mają do niej ze 300 metrów, eh...
-
U nas wczoraj -13 Dziś jeszcze chłodniej i nie wyszłyśmy w sumie, bo jakoś dzień mi się nie poukładał. A jutro jeśli będzie słoneczko i bezwietrznie to też choć na chwilkę wyjdziemy :) July gratuluję udanych zakupów, przynajmniej ciepło ci będzie Właśnie piekę chlebek, mam nadzieję, że nie wyjdzie mi zakalec. Już fajnie w domku pachnie :)
-
-
Na ostatnią literę - english version :P
marzen@ odpowiedział(a) na ronia temat w Humor i hobby oraz gry i zabawy
run -
Krokus
-
Ożarów
-
podbijam
-
Pomagamy - zabawa charytatywnie
marzen@ odpowiedział(a) na ronia temat w Humor i hobby oraz gry i zabawy
855,81 -
Margeritka świetnie z tym chlebkiem. Mój mąż raczej mnie nie zaszczyci takim wypiekiem, bo twierdzi, że ja najlepszy robię. Wygodne to twierdzenie
-
AgO dobrze, że się udało z używanymi. Niestety teraz jest tak, że często zmieniają się podręczniki, więc i tak trzeba nowe kupić. Moja siostra w liceum trochę kupiła używanych, ale części się nie dało, bo nauczyciele często zmieniają. A dla nauczania początkowego to są takie, po których dzieci piszą i rysują, niezależnie czy zeszyt ćwiczeń czy podręcznik i nie da się za rok wykorzystać :( Ale to interes dla wydawcy jest, takie czasy niestety... Dla jednego dziecka podręczniki kosztują sporo, a co jak ktoś ma 3 czy 4 dzieci? Do tego zeszyty, kredki, farby, strój do ćwiczeń...
-
jadzikMaja ciocia opowiadał o takiej sytuacj, że jej wnuk robił już siusiu do nocnika, bo wołał, a kupa do pieluchy, potem wyrzucała tą kupę i pamper mona z powrotem ubrać - jej słowa O matko jedyna, sobie by też ubrała osrane majtki???
-
lamponinka Slodycze tez sa dla dzieci i zjedzenie batonika czy kilka m&m-sow nie zaburzy jego rozwoju . lamponinka masz rację, wszystko jest dla ludzi i jeśli dwulatek zje od czasu do czasu cukierka czy kilka m&m'sów to nic mu nie będzie. Dziwi mnie jednak, że dietetyk poleca te draże (które prócz niewielkiej ilości kakao nie zawierają nic wartościowego) w czasach, gdy pediatrzy bija na alarm, że dzieci jedzą zbyt dużo "sklepowych" słodyczy. Czy nie lepiej posypać taki budyń tartą gorzką czekoladą czy polać domowym sokiem malinowym albo konfiturą? I co jeszcze poleca pani dietetyk - kinder kanapka? Toż to "samo zdrowie", jak te m&m'sy. Budyń z proszku, eh, tyle samo czasu zajmie zrobienie domowego budyniu, bez sztucznych barwników i innych "smakowitości". A co do żłobków czy przedszkoli - to nie zauważyłam, żeby dawali tam batony. Raczej na deser jest drożdżówka, jogurt czy owoc.
-
Ullaposzalał i ważne że nic mu się nie stało... teściowa sama przyznała, że ona rano musi długo dochodzić do siebie i nie bardzo Miki mógłby u niej spać..jak tak wcześnie wstaje...przypomnę kiedy będzie miała pomysły by młody zostawał u niej na dwa tygodnie No niezłe ma pomysły teściowa, dwuletnie dziecko na 2 tygodnie Dobrze, że nic sie nie stało z Mikim po przewróceniu szafki :) Zuzia dziękuje za życzenia
-
Witaj Kasiu Gratuluję syneczka Ulla szerokiej drogi. Długo będziecie jechać? My dzisiaj znów na saneczkach, piękne słoneczko było, aż żal w domu siedzieć, więc skorzystałyśmy
-
_Asiek_ marzen@ pisalas juz o tym chlopcu. Pamietam, ze jak to czytalam to az uwierzyc nie moglam..... Tak mi się właśnie wydawało. Ale to prawda bo widziałam na własne oczy. I nie może mi wyjść z głowy. Jadzik niezłe z tym klockiem :) Oj dobrze, że złapałaś za właściwego Dziś byłyśmy na saneczkach i i Zu ładnie wytrzymała,a po powrocie mega sik do nocnika
-
eh, to pewnie kupki normują się wam od nowa w związku z wprowadzeniem nowych pokarmów. U nas nie było z tym większych problemów, bo z 3-4 kup dziennie młoda spadła do 1
-
Karmienie butelką to nie zbrodnia
marzen@ odpowiedział(a) na Agness85 temat w Noworodki i niemowlaki
Oczywiście, że temat-rzeka A dobrze, że mama znalazła sobie inne zajęcie, bo siedzenie z tymi wszystkowiedzącymi babami, co to widzą u sąsiada źdźbło, a u siebie kłody nie zauważą, bywa dobijające -
Kiedy dziecko zaczyna przesypiać noc?
marzen@ odpowiedział(a) na goniaa00 temat w Noworodki i niemowlaki
SamhainJa tu nie widzę zbyt dobrych prognoz na wysypianie się. I nie ma co czekac na emeryturę, bo przecież nasze dzieci będą podrzucac nam swoje dzieci... Ja dlatego na dziecko zdecydowałam się po trzydziestce . Wyspałam się za młodu