-
Postów
8 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marzen@
-
I nierzadko jeszcze kilka złotych tańsze
-
Z alergiami to jest tak, że reakcja organizmu na alergen może pojawić się dopiero po kilku dniach, więc trudno wyłapać co uczula. Do tego może być alergia krzyżowa, czyli dopiero kumulacja dwóch lub więcej alergenów powoduje reakcje obronne organizmu. Testy w tym wieku raczej nic konkretnego nie pokażą, a często bywa tak, że wychodzi zupełnie co innego niż jest w rzeczywistości. Alergia jest nie tylko na jedzenie. Mogą uczulać środki do prania czy kosmetyki, a także środki do czyszczenia domu np. płyn do podłóg czy odzywki do kwiatów. Zdarza się też alergia na materiały np. wełnę czy polar lub barwniki wykorzystane do farbowania ubrań /niektóre składniki tychże wypłukują się dopiero po kilkunastu praniach/. Często uczulają grzyby i pleśnie. Najważniejsze w waszym wypadku to znaleźć dobrego alergologa.
-
Warto sprawdzic wymiary śpiworka, szczególnie jak umiejscowione sa otwory na pasy, by wygodnie można je było przełożyć. Bez pasów dziecko wyjedzie ci z wózka razem ze śpiworkiem.
-
Bratkowa, witaj :) Ja też jestem przeciwniczką przekłuwania maluchom uszu, zresztą wypowiadałam się kiedyś tu na ten temat, więc nie będę się powtarzać. U nas dziś paskudnie, deszczowo.
-
A co do moich wspomnień przedszkolnego jedzenia to pamiętam, że było obrzydliwe. Albo zupa mleczna a'la glut, albo kanapki z serem wymieszanym z przecierem pomidorowym (kto to wymyślił?!) lub paskudny serek topiony, bleee. A na drugie śniadania zawsze i w każdym przedszkolu do jakiego miałam przyjemność lub nieprzyjemność uczęszczać połówka jabłka, fakt, że w I połowie lat 80-tych ciężko było o inne owoce, a ja jabłka lubię, więc ok. Za to dziś szaleją w drugą stronę - u dzieciaka kuzyna bywają chipsy (!) na podwieczorek, a rodzice nic, masakra.
-
Janko-Szlachcianko, jesli masz zastrzeżenia co do menu przedszkolnego swojego dziecka, powinnaś porozmawiać o tym z nauczycielkami czy dyrektorką. Nic się nie zmieni, jesli nrodzice będą zezwalać na takie praktyki. Inna sprawa to często przesadnie niska stawka żywieniowa - rodzice chcą płacić jak najmniej, a to potem odbija się na jakości jedzenia. Co do rozkładu posiłków to u nas w miescie coraz więcej placówek podaje osobno zupę i drugie i tak jest lepiej. Jak dzieciak zje zupę to później nie chce drugiego, a za dwie godziny chodzi głodny. Dla tych dzieciaków, które zostają dłużej w p-kolu np. do 17 jest to problem. Marg, moja dla odmiany tylko zupami by żyła, konkrety niekoniecznie ruszy.
-
Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci, pogrzebie?
marzen@ odpowiedział(a) na Margeritka temat w Przedszkolaki
Marg, moje kondolencje z powodu śmierci cioci. Gdy Zu miała półtora roku zmarł jej pradziadek, z którym była dość mocno zżyta - kiedy przychodziła później do jego domu szukała dziadka, więc jej wytłumaczyliśmy, że dziadzio nie żyje i poszedł do nieba, po jakimś czasie pojechaliśmy na cmentarz zapalić świeczkę dla dziadziusia. Na pogrzeb jej nie brałam. Na dzień dzisiejszy już nie pamięta pradziadka. Akurat p-kole młodej jest obok koscioła i czasem odbywaja się tam pogrzeby. Ostatnio mloda była zafascynowana - musiałam z nią iść pod kościół i obserwowała cały korowód, słuchała bicia dzwonów. Zadawała pytania, więc odpowiedziałam, że ktoś umarł, bo był stary, teraz go pochowają na cmentarzu. Dziś mnie nawet zapytała kiedy znów pójdziemy do kościoła i będą biły dzwony. Poza tym niemal codziennie przechodzimy obok cmentarza, więc już nie raz widziała fragment pogrzebu i jej to nie rusza. Na pewno inaczej jest, gdy umrze ktoś, kogo się dobrze znało, ale wszystko jest do przejścia. Nie ma co się wdawać w szczegóły, że tereaz ciało idzie do ziemi i zjedzą je robaki, raczej skupić sie na duchowym aspekcie całej sytuacji, jesli ktoś wierzący to mozna opowiedzieć co się dalej z dusza człowieka dzieje. Śmierć jest częścią życia, lepiej by dzieci poznały temat od rodziców niż wysłuchiwały bzdur od koleżanek, a dzieci maja bujną wyobraźnię. Jeszcze przypomniało mi się zdjęcie, które kiedyś pokazała mi teściowa - "rodzinne", na pierwszym planie jakaś babka w trumnie, otwartej, a jakże, z przodu dzieci stoją w rządku, z tyłu reszta familii. My się zastanawiamy jak z dziećmi rozmawiać o śmierci, a nie tak dawno jeszcze nieboszczyk w domu leżał czekając na pogrzeb. I to było naturalne. -
Margeritka Marzena a znasz jakieś wygodne dżinsy dla dziecka? ja oglądałam wiele modeli i nic nie wybrałam, wszystko wąskie w pupce, mało elastyczne... Ostatnio kupiłam młodej 2 pary w h&m na gumce, szerokie i wygodne, i gumka u dołu nogawek, taki raczej krój jak dresy. Jedne (takie) wzięłam z działu dziewczęcego, drugie z chłopięcego. Bo mi zależało, by miała wygodnie, a także, gdy przyjdą chłodniejsze dni można było coś pod spód założyć - później w p-kolu dżinsy zostaną w szatni, a młoda będzie śmigać w legginsach lub rajtkach i spódniczce.
-
szybkiego powrotu do zdrowia dla dzieciaków, a Oli udanego debiutu w p-kolu.
-
Dla niektórych dzieciaków kryzys przychodzi później, wydaje się, że łatwo się zaadaptowały, a po dwóch tygodniach czy miesiącu jest bunt. I to jest normalne. Nie jest normalne natomiast, że dziecko cały dzień płacze, a panie nic z tym nie robią. Rozmawiałaś z nimi na ten temat? Jakie widzą rozwiązanie. Możesz zostać z maluchem w p-kolu kilka dni chociaż przez pół godziny lub choćby odbierać go wcześniej. Rozmawiasz z dzieckiem co mu się nie podoba? Może nie lubi leżakowania czy zajęć plastycznych albo nie potrafi odnaleźć się w grupie. Spróbuj pobawić się z maluchem w przedszkole np. jakimiś figurkami, takie scenki potrafią dużo powiedzieć o tym co się dzieje w p-kolu.
-
Bywało, że jak mała rano wychodziła było 11 st., a gdy ja odbierałam ponad 20. Krótki rękaw oraz sweterek rozpinany lub cienka bluza, na to jesli trzeba to wiatrówka czy kamizelka. Jak jest ciepło to panie nie zakładają maluchom tych kurtek na dwór. Młoda po przedszkolu biega w bluzce z kr. rekawem, bo jej ciepło. Na dół w zależności od pogody legginsy długie lub 3/4, jak zimno i wietrznie to dżinsy.
-
Moja miedzy dziećmi lepiej je niż w domu. Zupy zjada zawsze i wszędzie, ale z kanapkami czy II daniem bywa różnie. Przy czym w p-kolu śniadania zjada, a w domu niekoniecznie. W p-kolu mojej córki jest własna kuchnia, rozkład posiłków moim zdaniem fajny: 8,30-śniadanie, 11,30-zupa, 13,30-II danie, po 15 podwieczorek (na podwieczorki to bym się sama chętnie zapisała, oprócz owoców mają zazwyczaj ciasto marchewkowe lub racuchy, nalesniki, muffiny, bułeczki drożdżowe, ryż z jabłkami itp. wszystko robione na miejscu, żadne gotowce, a ciasta z minimalną ilością cukru). Śniadania trochę monotonne, mogliby się bardziej wysilić. Obiady ok, często pomidorowa, rosół, pierogi, czyli to co dzieciaki lubią najbardziej, ale też kasze, warzywa gotowane, surówki, ryba, mięsa na różne sposoby.
-
Organizowałyście roczek dla swoich dzieci?
marzen@ odpowiedział(a) na adasaga3 temat w Kącik dla mam
Roczek robiłam w domu, młodszej jeszcze przed nami. Najbliższa rodzina, też kilkanaście osób. Impreza po południu, bez obiadu, tylko sałatki, wędlina, tort, ciasta. Kawa, herbata, napoje. Przygotowań sporo, ale zdecydowanie mniej niż gdyby było z obiadem. Wiadomo, że przy dwójce maluchów każda minuta jest na wagę złota, ale nie musisz wydawać przyjęcia z obiadem i ciepłą kolacją. Tort i kawa wystarczą. Jesli chcesz więcej to szybko robi się np jajka w majonezie, sałatkę ryż+kurczak+ananas+sos jogurtowo-majonezowy, schab w galarecie, chrzan; jakieś śledzie można gotowe kupić, ciasta też zamówić w cukierni. Żeby w trakcie imprezy ciągle nie latać to herbatę podaję w dzbankach, goście dostaja filizanki i każdy sobie sam nalewa wedle potrzeby - w końcu to rodzina, nikt się nie obraża. Mam dużo zmian szklanek, filiżanek, talerzyków, sztućców, więc nie muszę myć na bieżąco, wymieniam tylko na czyste, a sprzątam po imprezie -
A co do spania to jak Ulla pisała - śpijcie razem, przynajmniej trochę się wyśpisz. A jak potrzebujesz coś zrobić to młodego do chusty/nosidła, albo niech robi z tobą - dla dzieciaka taplanie się w mące czy cieście to świetna i rozwijająca zabawa.
-
Wiem, że ci ciężko. Współczuję, trzymaj się. Próbowaliście BLW? Niektóre dzieci potrzebują czasu by przyzwyczaić się do nowości, trzeba im podać tę samą rzecz kilka razy, by się przekonały. Nie walcz z maluchem, bo im bardziej mu wciskasz tym bardziej będzie się bronił. Przygotu jakieś warzywa np. marchewke, ziemniaka, brokuła (w całości, a marchew i ziemniak w słupki) - ze 3-4 różne warzywa. Postaw na talerzyku przed maluchem, sobie nałóż to samo, usiądź naprzeciwko i jedz. Maluch najpierw będzie się przyglądał, później być może rozwalał, badał, ciapał, w końcu zacznie jeść. Nim się naje takim posiłkiem minie trochę czasu, ale przynajmniej będzie próbował - dziecięca ciekawość w końcu zwycięży
-
Przy kp całkiem normalne. Okres może sie pojawić niedługo po połogu, jak i nawet ponad rok od porodu. Nie masz się czym martwić
-
Suplementy diety dla dzieci
marzen@ odpowiedział(a) na Margeritka temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
Podpisuję się pod wypowiedzią Bettyy. Poza tym witaminy i mikroelementy zdecydowanie lepiej przyswajane są z pożywienia niż te syntetyczne z suplementów. Jedyne co podaję to w okresie jesienno-zimowym oraz niemowlakowi cały rok wit.D (młodsza w kroplach, starszej tran). Kiedyś też zdarzyło mi się podać specyfik na apetyt, po 3 m-cach chorób i spadku wagi, ogólnie młoda wyglądała już fatalnie, a nadal jeść nie chciała. Byłam sceptycznie nastawiona, ale faktycznie pomogło - młodej poprawił się apetyt, dzięki temu wróciła energia i kolorki na buzi :) -
Mocny odruch ssania - czy smoczek może być pomocny?
marzen@ odpowiedział(a) na temat w Noworodki i niemowlaki
A ile tygodni ma twoje dziecko? Jak więcej niż 4-6 to ssanie smoczka od czasu do czasu (byle nie cały dzień) nie powinno zaburzyć odruchu ssania. Moja starsza smoka załapała i ok.4-5 m-ca zaczęła pomału odrzucać (wtedy zanika ten bardzo silny odruch ssania i łatwiej smoka pożegnać), więc przestałam dawać, młodsza smoczkiem pluła na kilometr od początku, więc w miarę możliwości wisiała sobie przy piersi. Co do kształtu smoczka to lepsze dla zgryzu są tzw. ortodontyczne czyli ściete z jednej strony, ale dzieciaki miewają swoje preferencje -
Hej, my już po urlopie. Fajnie było, choć Jagódka przyzwyczaiła się do nowego miejsca dopiero w dzień wyjazdu :-/. Nie było źle, jednak widać było, że mała bardziej niespokojna, gorzej spała itp. W domu cała szczęśliwa. Ze spaniem u nas też kiepsko - trzeba przeczekać, starsza też kiepsko spała. Bywało, że budziła się 10 razy w nocy. Da się przeżyć, choć bywa ciężko.
-
Kochana, za radą położnej skończysz kp szybciej niż myślisz. Kobieta nie ma pojęcia o fizjologii karmienia piersią. Nie ma czegoś takiego jak przerwa na napełnienie, WTF? Pokarm produkuje się przede wszystkim podczas ssania, im więcej dziecka się tym bardziej nakręca laktacje. Noworodek ma prawo wisieć przy piersi niemal całą dobę, karmi się na żądanie, a nie z zegarkiem w ręku. To normalne ze maluch często domaga się piersi, bo pokarm matki jest lekkostrawny a noworodek ma żołądek wielkości orzecha, wiec dużo na raz nie zje. Zamiast podawać mm przystawiaj dziecko jak najczęściej. W tym momencie tkwisz w błędnym kole - po KP dajesz mm, dziecko jest dłużej syte więc nie domaga się piersi, piersi nie są stymulowanie ssaniem, więc nie produkują tyle ile potrzebuje maluch, maluch przyzwyczaja się że z butli łatwiej leci, więc nie chce mu się pracować przy piersi itd. Moja rada jest taka - przystawiaj dziecko jak najczęściej , żadnych przerw na napełnienie, bo piersi to fabryka, a nie magazyn, popyt nakręca podaż, za trzy dni butla nie będzie potrzebna. Powodzenia. Poczytaj też rady doradcy laktacyjnego kiedyś obecnego na tym forum, a wiele w sprawie kp ci się rozjaśni.
-
poczeka, oczywiście, eh ta autokorekta, jak się to dziadostwo wyłącza
-
Kwietniowka nie mam @, przy starszej dostałam po 9 m-cach, przy KP bywa nawet i ponad rok od porodu, więc się nie martw. My po wizytach, okazało się, że nie ma wnm, tylko jest duża dlatego jej trudniej. Któraś pytała czemu logopeda - to jest ośrodek i mają taką procedurę, że najpierw logopeda, potem lek. rehab., potem fizjoterapeuta. Dostałyśmy skierowanie na ćwiczenia by małą trochę zmotywować do ruszenia się, ale lekarka mówiła, że sama też powinna dać radę. Logopeda też powiedziała jak stymulować rozwój mowy. U nas jeszcze zębów niet, ale twarde dzxiąsła, widać, że czasem bola. Nam sprawdza się bobodent, raz podawałam nurofen. Niedługo wyjeżdżamy na kilka dni odpocząć. Asia, idź do lekarza, na dyżur do szpitala np, a od biedy to z małą do gabinetu tez wejdziesz, poczęła w foteliku sam.
-
O tak, z podbiciem bywają problemy, albo z wąską stopą - wszystkie buty za szerokie i latają. Dlatego zawsze warto mierzyć buty przed kupnem. Ola powodzenia, na pewno znajdziecie coś odpowiedniego.
-
Anitaa takie wzmożone ulewanie czy wymioty po jakimś rodzaju pokarmu mogą oznaczać alergię /np. na białko mleka krowiego/. Zupka jarzynowa jest mniej treściwą od mleka - na tym dziecka nie utuczysz, chyba, ze będziesz podawać z mięsem, a na to na razie za wcześnie. Zamiast zagestnikow postawilabym, jak mamakarolka pisała, na dodatek kaszki czy kleiku - ryzowy, kukurydziana, jaglana, gryczana są bezglutenowe. Albo do tej marchewki czy co tam jej podajesz dodaj kaszę by zwiększyć kalorycznosc. My dzisiaj do logopedy, jutro fizjoterapeuta. Zobaczymy co powiedzą.
-
Płacz niemowlaka - strach przed obcymi
marzen@ odpowiedział(a) na Arishka temat w Noworodki i niemowlaki
To normalne. Bierz na ręce, dziecko czuje się wtedy bezpieczne. Maluch rozpoznaje domowników i "obcych" - jeśli "obcy" coś do niego nawija już od drzwi, to ma prawo czuć się niepewnie. Daj dziecku czas na oswojenie. Zwróć uwagę osobom, które do was przychodzą czy spotykasz się z nimi, żeby nie zaczepiali malucha od pierwszej minuty tylko dali mu czas, by spokojnie poprzyglądał się, zapoznał się.