Skocz do zawartości
Forum

Jomira

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Jomira

  1. Uodpornic to sie na pewno nie uodporni. Za duzo tez nie dobrze. Twoj organizm tez moze w koncu nie wydolic. W zoladku mamy laktaze do trawienia laktozy z mleka. Laktazy w zoladku jest ile jest. Wiem, ze stopniowo mozna wyprodukowac jej wiecej (Misiek po 6 latach niepicia mleka, musial sobie laktaze wyprodukowac od zera), ale wydaje mi sie, ze jak nagle zaczelas spozywac tak wielkie ilosci mleka, to zoladek moze sie zbuntowac. Aczkolwiek :) nic Ci sie nie stanie... po porstu za przeproszeniem jedyne slowo jakie mi teraz pasuje :) to "sraczke" bedziesz miala na potege :) Generalnie alergia jest dziedziczna, wiec dzieci bez obciazen genetycznych miec jej nie powinnny. Problem jedynie jest w tym, ze jeszcze 15-20 lat temu nie bardzo zajmowano sie alergia, ze nie wspomne o czasach dawniejszych, kiedy to dziecko musialo sie po prostu wydrapac. Tak wiec, tak naprawde nie wiemy za wiele o historii naszych przodkow. Zwlaszcza, ze procesy alergiczne u niektorych osob, mogly zaniknac, a o ich dziecinstwie nikt juz (nawet oni sami) nie pamietaja. Ja pamietam ze swojego dziecinstwa, ze mialam wiecznie czerwone gardlo i dziwne anginy bez goraczki. Teraz juz wiem, ze to zadne anginy nie byly (mojemy synowi tez takie anginy wmawiano). Zwlaszcza, ze gdy mialam 30 lat alergia sobie o mnie przypomniala. Moje dzieci oczywiscie alergiczne.
  2. Flor, tez trzymam kciuki i jesli to faktycznie maj, to bede mogla sie przylaczyc do forumowej wyprawki :) Dragon, ja CI tez deszczu moge poslac, spooko. Widzisz ile juz masz w zapasie? Tylko brac ! Mamo2 corun, ja przeciez przez wiele lat gotowalam, ale w ciazy mi smierdziec zaczelo, maz musial gotowac no i sie wszyscy przyzywczaili :) Najbardziej ja :) Mam lenia do kwadratu i straaaasznie mi sie nie chce. Poza tym, nie bede im pokazywac, ze mam juz sily, a co mi tam - moje ostatnie 5 miesiecy laby. Jak sie Maja urodzi, to bedzie gonitwa na okraglo, zwlaszcza, ze nie mam mozliwosci przejscia na macierzynski i bede musiala co nieco pracowac. U nas afera w szkole :) Misiek chodzi do 8 klasy, a powinien do 7. W Danii osmoklasisci odbywaja tygodniowe praktyki w zakladach pracy, a Misiek sie na to nie lapie, bo brakuje mu roku. No i afera polaczona ze lzami, bo bardzo chcialby juz pracowac, a przynajmniej miec ten tydzien praktyki. Chyba bedziemy musieli mu cos wykombinowac w meza pracy. Druga sprawa: dzieci z jego klasy ida w maju do komunii (protestanckiej). No i znow zgrzyt co mamy robic. Misiek u komunii zwyklej nie byl, bo w gre nie wchodzilo zaliczenie rzeszy modlitw, a juz wogole przebywanie w zatloczonym kosciele (Misiek jest autystykiem). No i teraz sie zastanawiamy czy poslac go do protestanckiej komunii, czy zrobic mu "niekomunie" - tutaj dzieci, ktore nie ida do komunii maja taka sama impreze jak "komunisci", by nie czuly sie inne. SObie mysle, ze religia katolicka i protestancka to w koncu ta sama religia - koscioly "rozwiodly sie" dopiero w wyniku reformacji. A z drugiej strony, ani ja ani maz, do zadnego (katolockiego czy protestanckiego) kosciola nie chodzimy, wiec po co robic cyrk? CHyba zrobimy po porstu te "niekomunie" - imprezka, gajerek i prezenty - w szkole bedzie niebieski poniedzialek, gdzie dzieciaki, beda musialy do szkoly w gajerkach przyjsc. I po wszytskim. ps. dzis na obiad byl Mc Donald's, ale tylko dlatego, ze to spotkanie w szkole bylo i mialam 15 minut by cos zrobic, zjesc i wyjsc z Miskiem z domu :) az tak leniwa to juz nie jestem :)
  3. Witam po latanym dniu :) No afera w szkole :) Misiek chodzi do 8 klasy, a powinien do 7. W Danii osmoklasisci odbywaja tygodniowe praktyki w zakladach pracy, a Misiek sie na to nie lapie, bo brakuje mu roku. No i afera polaczona ze lzami, bo bardzo chcialby juz pracowac, a przynajmniej miec ten tydzien praktyki. Chyba bedziemy musieli mu cos wykombinowac w meza pracy. Druga sprawa: dzieci z jego klasy ida w maju do komunii (protestanckiej). No i znow zgrzyt mamy co robic. Misiek u komunii zwyklej nie byl, bo w gre nie wchodzilo zaliczenie rzeszy modlitw, a juz wogole przebywanie w zatloczonym kosciele (Misiek jest autystykiem). No i teraz sie zastanawiamy czy poslac go do protestanckiej komunii, czy zrobic mu "niekomunie" - tutaj dzieci, ktore nie ida do komunii maja taka sama impreze jak "komunisci", by nie czuly sie inne. Brzuszki macie sliczne. Moj tez juz niezle widac, przykrywam go dumnie obcislymi bluzkami :) a co mi tam. Jezeli chodzi o wage, ja wciaz stoje namoim minus 3. Apetyt mi sie poprawil, ale jeszcze waga nie ruszyla w gore. W sumie dobrze - im pozniej tym lepiej. Co do tych orzeszkow, to jest teoria, ze nie powinno sie w ciazy jesc pokarmow zaliczanych do silnie alergizujacych (np. orzeszki ziemne), z uwagi na ryzyko wystapienia uczulenia u dziecka. Ale wszystko w ramach zdrowego rozsadku. Bez przesady. Alergia glownie jest uwarunkowana genetycznie, a zeby wywolac ja poprzez spozywanie pokarmow alergizujacych, trzeba je jesc w sporych ilosciach. Tak naprawde nikt nie jest w stanie przewidziec na co dziecko bedzie mialo uczulenie w przyszlosci. Owszem mleko jest na czarnej liscie, ze wzgledu, ze jest najczestszym alergenem, ale i tez najwczesniej i najpowszechniej spozywanym pokarmem. Na przykladzie mojego syna moge wykazac, ze teoria teoria, a praktyka praktyka. Syn od urodzenia mial bardzo ciezka alergie. Oczywiscie mleko na czarna liste, mimo ze z krwi mleko nie wychodzilo, ale przeciez powszechnie wiadomo, ze mleko itp. Po dwoch latach ciezkich zmagan, prowadzenia dzienniczkow zywienia, w koncu odstawienia od cycka i wdrazania pokarmow jeden po drugim. W koncu po prostu prowokacjach w szpitalu, okazalo sie, ze Misiek oczywiscie, ze nie mial alergii na mleko. MIal natomiast na make pszenna. NIkomu do glowy nie przyszlo, bym ze swojego zywienia wyeliminowala make. Generalnie uwazam, ze ze wszystkim po porstu wystarczy zachowac umiar i zdrowy rozsadek i bedzie dobrze. Oczywiscie za wyjatkiem pokarmow, o ktorych wyzej napisalyscie: surowe miesa, jajka, itp, ktore po prostu sa zakazane ze wzgledu na ryzyko wystapienia w nich groznych bakterii.
  4. :) Nasz jamnik w koncu dostal "matczyne" becki od suni wielkosci owczarka niemieckiego. Mial szczescie, ze trafil na suke, bo ta zupelnie bez agresji, z poblazaniem rzucila gowniarza na plecy i powarczala nieco. Kilkudziesieciosekundowa akcja, a jaki sie od razu grzeczny zrobil :) Od tego czasu, nieco wytonowal, ale jeszcze nie do konca. Ja sobie mysle, ze te duze psy sa po prostu w ciezkim szoku, ze takie male cos, warczy, szczeka i probuje byc grozne. Moj golden tez za kazdym razem stal jak sierota z totalnie zdziwiona mina :)
  5. No dzien dobry, dzien dobry... Ja dzis sobie obiecalam sumiennie popracowac :) wiec strasznie przepraszam, ale wpadne na dluzej wieczorkiem, heheh... albo i nie :) kobieta w koncu zmienna jest.... Wiecznie to tluke mezowi do glowy, jak kupuje kolejne ciuszki... Bo on zawsze: "no przeciez obiecalas... " :) Ja mu na to: "klamalam" :)
  6. No taaak... jestem blondynka, chce byc brunetka :) Ja mam dosc deszczu, nawet jezeli wiaze sie on z soczysta trawa. Mieszkamy nad morzem - 800 m do plazy, na ktorej nie bylismy od polowy lipca - zimno! Hehe... chetnie bym sie przeniosla tam gdzie ciepelko. Generalnie smiejemy sie z mezem, ze powinnismy gdzies do Afryki, gdzie pogoda zmienia sie dwa razy w roku. Ja mam straszne migreny. Przez rok prowadzilismy kalendarzyk - kiedy migrena i jaka pogoda/cisnienie. Okazalo sie, ze ewidentnie zmiana pogody/cisnienia = migrena. Tak wiec jeno biegun, albo Afryka sa dla mnie :)
  7. Takie male najbardziej wredne sa :) My mamy goldena i jamnika. Jamnikowi wydaje sie, ze jest krolem dzungli. Napada wszystkie psy jakie spotka w okolicy. Nie ma dla niego znaczenia czy to dog, czy amsftaf. Chodzimy obecnie do psiej szkoly i walczymy z tym, ale to fakt, ze czasem male psy gorsze sa do duzych. Kiedys wydawalo mi sie, ze te wszystkie male srajdy, ktore napadaly na naszego goldena po prostu nie wychowane sa. Teraz juz sama wiem ile czasu poswiecam bandycie i ze wychowanie takiego zakapiora to sztuka. Aczkolwiek przyznam tez, ze sa rezultaty, wiec moze jednak faktycznie niewychowane, albo nie poswiecono im wystarczajacej ilosci czasu?
  8. Witaminko - serdecznie wspolczuje. Brak doslownie slow. Ja bym jeszcze w jakis sposob rozumiala, jabyscie gnietli sie z nimi razem w jednej kawalerce. Ale jak napisalam - "w jakis sposob bym zrozumiala". Bo tak naprawde to Wasze zycie, Wasza decyzja, Wasza rodzina. Straszni ludzie, pewnie z tych co to przepis na caly swiat maja. Przychodzi mi do glowy jeszcze, ze byc moze w ten sposob wyrazaja troske o Ciebie, Twoj stan zdrowia i Twoja rodzine, ale robia to koszmarnie, obrzydliwie wrecz. Trzymaj sie i nie mysl o nich, a juz wogole nie placz. Nie zasluguja na Twoje lzy. Kontakt pewnie jakis tam bedziesz musiala z nimi podtrzymac, ale od tej pory tez bym im dziecka na 5 minut pod opieke nie dala, zeby sie przypadkiem nie nadwyrezyli.
  9. Nasz wynik nieco przeklamany, po niby po 12 cyklu, ale w drodze inseminacji, wiec trudno powiedziec kiedy by sie samo zdarzylo. CHoc przyznam, ze wciagu tych 12 cykli, nie zawsze bylismy sumienni :)
  10. Dziewczyny, dzieki za pamiec. Zyje, zyje... jedno na policji od rana siedzialam... Raz na jakis czas wpada mi od nich swietnie platne zleconko na tlumaczenie, wiec jade jak wolaja... Witaminko - sto lat w usmiechu i radosci, a przede wszystkim nardziny najsliczniejszego dzieciatka na swiecie :) Pomyslalam to samo co dziewczyny, ze moze maz cos na wieczor kombinuje??? Wiec na razie nie zlorzecz mu :) Mafinko przezylam bez problemow. Wiesz, ja mam bardzo dziwny uklad trawienny. MOge na przyklad miec caly dzien problemy zoladkowe i jedynym na co mam ochote po wszytskim sa surowe warzywa np. ogorek, najlepiej kiszony, pomidor... O dziwo takie rzeczy lagodza mi wszystko i nie gonia mnie do toalety. Pamietam, gdy kiedys na obozie w Bieszczadach, jak to w Bieszczadach, wraz z polowa obozu lezalam w izolatce 3 doby z powodu koszmarnej biegunki. Po wszystkim, pozolono mi zjesc sniadanie - sucha bulke i herbatke. Jak ja spojrzalam na ta bulke, to od razu mi wszystko podeszlo.... Natomiast wzrok moj padl na pomidorka... Marzenie.... wciagnelam dwa pomidory. Lekarz jak mnie z nimi zobaczyl, to trupem malo nie padl. A mi po tych pomidorkach nic, a nawet lepiej :) ! Generalnie - moge wrabac kilo sliwek, grochu, kiszonych ogorkow i moj zoladek nic na to. Natomiast tluste obojetnie co - nawet tlusta smietana, goni mnie w ciagu godziny i praktycznie plucze mi caly zoladek. Ale ja od dziecka potrafilam obalic pol kilo kapusty kiszonej w drodze z domu do warzywniaka (moze ze 100 metrow), ku utrapieniu mojej mamy :) Jak chciala robic bigos, albo surowke, musialam ganiac do warzywniaka po kapuste minimum dwa razy :) Co do samego bigosiku, za Wasza rada dodalam cebulke i mala glowke slodkiej kapusty i Michu stwierdzil, ze smakuje za... swietnie :) Powidla sliwkowe....ech marzenie, u nas nawet zwyklych wegierek nie ma :( Karim Twoja sytuacja z tym dlugim czekaniem na wyniki, przypomina mi sytuacje z mojej poprzedniej ciazy. Bardzo mnie bolaly biodra i bylo podejrzenie, ze mi sie spojenie lonowe rozchodzi. Skierowano mnie do ortopedy, zadzwonilam a Pani mi termin na sierpien serwuje. Ja jej na to, ze w sierpniu to ja juz dawno po porodzie bede, a Pani na to: "no to bedzie po problemie". Spoookoo! Asiuniu heh... Ty nie masz telewizji dlugo, ale raz. U mnie telewizja i internet sa nadawane przekzem radiowo-satelitarnym. Antene mamy jakies 50 km od domu, wiec jak pada deszcz, albo jest bardzo pochmurnie, to sygnal internetowy spada jakby "byl produkowany przez Murzynow na rowerach", a obrazu telewizyjnego nie ma. Biorac pod uwage, ze u nas leje prawie od miesiaca, wiec takie sensacjie mamy juz prawie na stale :) Zmiana dostawcy nie pomoze. Kabel do nas nie dochodzi :) Witaminko no niestety ze sluzba zdrowia cuda sie dzieja na calym swiecie. U nas tez wypisuja od reki, byle miec pacjenta z glowy. Rok temu mialam robiana artroskopie stawu barkowego, no niby tak, ze wchodzili tylko do stawu przez dwie malutkie dziurki, ale kurcze wyskrobali mi pol stawu ze zwapnien, cos tam wycieli, cos tam przestawili. Operacja trwala 3 godziny, wiec jak na taki staw, to sie nagrzebali. Operacja skonczyla sie o 11, a ja juz o 12 moglabym isc do domu jakbym sie dobrze czula (mialam pelna narkoze). Maz mnie zabral o 14, choc jeszcze mi sie w glowie krecilo, ale mialam dosc lezenia na oddziale pooperacyjnym, ktory miescil sie za parawanem na korytarzu! Jakbym sie zle czula, moglam w szpitalu zostac AZ do 18.00!!! Po porodzie naturalnym tez zaraz mozna isc do domu, ale jak sie kobieta czuje niepewnie to moze zostac dobe na oddziale. Czuje, ze wywolam skandal, bo bede chciala polskie 3 doby!!! Po cesarce idzie sie do domu po dwoch dobach. Ze nie wspomne, ze dziecko opuszcza szpital nieobejrzane przez pediatre!!! Moi przyjaciele (ci od blizniaczek) zazadali pediatry i przyszla w koncu, ale musieli o to stoczyc mala bitewke!!!
  11. Dziekuje za powitanie i porady. Dodalam jak pisalyscie cebulke i zwykla (niekiszona kapuste), trafilam na taka stozkowa (jest bardzo delikatna). Michu wlasnie przerobiony biogosil wsuwa i twierdzi, ze jest za... swietny :) Dragon, domeczku zazdraszczam podwojnie. W Danii buduje sie zupelnie inaczej. Domy w wiekszosci parterowe, sufity nisko, okna czesto od sufitu do ziemi.... Standardem jest salon na 70 metrow kwadratowych i pokoiki dla dzieci po 8-9. Dlugo szukalismy i znalezlismy nasz, w ktorym salon ma okolo 40 metrow, a dzieciaki normalne okolo 15 metrowe pokoje. Ale gdzie tam naszemu dusnkiemu domkowi, do Twojej slicznosci. Powiem szczerze, ze przecietna polska willa jest 3 x ladniejsza do dunskich domkow.
  12. Dziewczyny, ratuuunku .... :) :) Najgorzej jak sie "ciezarowka" zabiera za bigos :) Dziewczyny, jak odkwasic bigos? NIe wyplukalam kapusty, bo mi sie kwasnego bigosu chcialo, ale syn "wymiekl" w polowie jedzenia - znaczy nie byl w stanie zjesc swojej porcji, takie bylo kwasne :) Musze bigos jakos uzdatnic. Mi przychodzi do glowy dodanie swiezej kapusty, ale to juz nie bedzie to samo. Macie jakies inny pomysl?
  13. Ja bym pewnie i zjadla, ale meza nie ma, wiec nie ma komu gotowac normalnych obiadow, wobec tego zywie dzieci "nienormalnie". Tak wiec bigos mial byc na dwa dni - w opcjach roznych - z chlebkiem, ziemniaczkami.. No, ale jak pisalam, syn "wymiekl" juz pierwszego dnia :) A innego zarelka, ni chu chu ... nie zrobie :)
  14. :) Najgorzej jak sie "ciezarowka" zabiera za bigos :) Dziewczyny, jak odkwasic bigos? NIe wyplukalam kapusty, bo mi sie kwasnego bigosu chcialo, ale syn spuchl w polowie jedzenia :) Musze bigos jakos uzdatnic. Mi przychodzi do glowy dodanie swiezej kapusty, ale to juz nie bedzie to samo. Macie jakies inny pomysl?
  15. hehe... dobrze, ze meza nie ma :) ciekawe czy psy ze mna wytrzymaja w nocy :) ALe coz sie dziwic, bigos i kapuste kiszona ostatni raz na oczy widzialam chyba w styczniu.
  16. Figuniu :) To hormony, w koncu jestes w ciazy :) Ale przyznam Ci sie szczerze, ze na swoim pierwszym slubie tez wytrzymalam tylko do 1 w nocy - ale mialam wytlumaczenie, zeby sie zmyc - moja corka wtedy miala roczek i trzeba bylo do niej wracac :) Drugie wesele zrobilismy juz tylko do 23.30 i wszyscy byli bardzo zadowoleni, zwlaszcza goscie, ktorzy przyjechali do nas az z Danii (wesele bylo w Polsce). Ciezko byc glowna atrakcja wieczoru, zwlaszcza jak sie jest juz mama, ktora ma w sobie dzieciatko.
  17. Karim, ja sie chyba z Toba dzis "doslownie" polacze w bolu. Kolezanka przywiozla mi z Polski ogorkow malosolnych, kapusty kiszonej i kielbas. Kielbasy pal szesc, ale pudeleczko ogrokow juz wciagnelam. Kapustke tez pociagam przy okazji probowania bigosu. Na kolacje oczywiscie bigooos... Pekne w nocy, ale co podjem to moje :)
  18. Przezyjemy :) ! Dzieki temu, ze mieszkamy w drodze z autostrady kolezanka w drodze z Polski podrzucila mi ogorkow kiszonych, polskich kielbas i kapusty kiszonej. Rarytasy. Mamy to raz na kwartal, wiec dzieciaki poki co zapchaly sie kabanosami i suchym (POLSKIM!) chlebem :) Szczesliwe jak nie wiem co :) A na kuchence gar bigosu :) bedzie gdzies do piatku. A pozniej juz tylko do nastepnego piatku :) Juhu!
  19. Hehe... ja kiedys tez pilam po kilka kaw dziennie i z kubkiem kawy w reku moglam zasnac. Od poczatku ciazy kawy nie pije, wiec mam teraz jak Ty. Jak sie w koncu skusze to pol nocki z glowy :) Normalnie jak narkoman po odwyku :)
  20. Karim, a moze Ty oprocz dzieciatka, masz jeszcze jakis kamyczek do urodzenia w nerce? Bo to by tlumaczylo i krew w moczu i bol w nerce. Wolalabym, zeby to bylo nic, ale tak mi jakos z tym kamyczkiem do glowy przyszlo.
  21. Karim, trzymam kciuki, odezwij sie jak wrocisz. I koniecznie napisz, ze to nic nie bylo :)
  22. Kochana, jakiej Biedronce :) Ja do najblizszej mam kole 500 km. Chyba, ze w lnii prostej przez morze :) My w Danii mieszkamy, wiec tu mrozonki, nie dosc, ze cholernie drogie, to jeszcze srednio jadalne (dla kogos, kto jednak znaczna czesc zycia w Polsce spedzil :) ) . Aczkolwiek do sklepu polskiego w Kopenhadze mam tylko 40 km, wiec chyba sie w koncu do nich wybiore, tam jak piszesz - pierozki, gotowe mrozone zupki itp., ze nie wspomne o normalnym polsko-smakujacym chlebie (pieczonym w Szwecji, ale przez polskiego piekarza). Ze nie wspomne, ze ta Twoja wyliczanke: pierogi, paszteciki, kapusta z grzybami brzmia prawie jak znecanie sie nade mna :) skad ja tu kapusty kiszonej wezme??? Znaczy niby jest w jednym z supermarketow, ale taka niemiecka w puszczce - nazwijmy ja kiszono podobna :) Nosz sie normalnie poslinilam :) Na pocieche dodam, ze maz latwo w Emiratach nie ma. Tam jest teraz Ramadan, czyli znaczna czesc restauracji pozamykana. Zdany jest glownie na hotelowa. Ale juz szczytem jest, ze jak w biurze chce sie wody napic, to musi sie ukrywac. Za picie czy jedzenie publiczne w promieniach slonecznych mozna zaplacic ogromna kare. Ja z pierwszego zawdodu nauczycielka jestem. I tak sobie umyslam, by po macierzynskim wkrecic sie w jakas szkole - bardzo praktyczny zawod jak ma sie male dziecko, ktore potrzebuje wakacji. Zreszta jak uwielbiam z dziecmi pracowac. Jedynie wysokosc pensji w Polsce, na poczatku lat 90, z zawodu mnie wygonila - moja pensja wystarczala jedynie na czynsz, a bylam samotna mama, wiec oznaczala puste brzuszki :(
  23. Odradzam sklep internetowy BabyClub - Avent | Laktator | Artykuły dla niemowląt | sklep dla dzieci | Monitor oddechu | Medela Nie maja w magazynie produktow, ktore oferuja. Czekalam prawie 2 tygodnie na skompletowanie przesylki. Ostatecznie zrezygnowalam z brakujacych produktow. Niestety paczka przyszla niekompletna - zamiast dwoch sztuk jednego produktu, byla tylko jedna. Praktycznie nie zrealizowali polowy mojego zamowienia. Platnosc oczywiscie z gory karta kredytowa. Na zwrot gotowki czekam juz tez prawie drugi tydzien. Tak wiec, omijajcie babyclub szerokim lukiem.
  24. To super, ze pracka przyjemna. Nie wazne co sie robi, wazne by miec z tego radosc. Ja za swoja praca juz nie przepadam, wiec za jakis czas bede myslala nad powrotem do mojego pierwszego zawodu. Devachan: wymeczylam nalesniki dzisiaj. Choc przyznam, ze mialam juz telefon w reku, by zamowic jakas chinszczyzne :) Spagetti zrobione przez meza na trzy dni, zamrozilismy, bede wyciagac jak juz bida totalna bedzie. Smierdzi mi wciaz smazone miecho, a juz kompletnie jak tluste bleee... Tak wiec automatycznie masa potraw odpada. Ale przezyjemy na jakichs zupkach czy risottach. Problem jedynie z synem, on miesozerny.
  25. Wojna idzie jeno chopoki sie rodzom :) Moze w koncu jakies inne bezjajcoki sie pojawia ! DObrej nocy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...