Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. Dla mnie to sprawa oczywista, ale M ma jednak trochę wątpliwości co robić... Cały czas mu mówię, żeby wysłał wezwania do zapłaty i zagroził sądem. Ale on się boi, że sobie koło dupy narobi i będzie mieć mniej zleceń. Ja uważam, że to mu nie grozi bo jest bardzo konkurencyjny, robi projekty dobrze i za spoko kasę. A prawda jest taka - koleżanka pracuje dla dewelopera i sama mówi, że płaci się tym, którzy się ostro upomną, a reszta czeka na pieniądze do usranej śmierci... Inna sprawa, że nie zawsze wyrok sądu = zapłacona kasa, no ale od czego są windykatorzy
  2. Też bym się wściekła... Niektórzy naprawdę niby mądrzy, dojrzali, ale jak przyjdzie co do czego to głupota aż się rzuca w oczy... Niezła ta twoja córa. No nie ma to jak muchy w nosie i to na taką okazję ;) Sto lat dla Nikoli!!!!!!!!
  3. Tusia gratki!!!! Ale fajnie, najważniejsze to ruszyć z czymkolwiek (kupno projektu, wybór wykonawcy, fundamenty.... no cokolwiek), od razu człowiek zaczyna wierzyć, że się uda U nas praca wre :) Fundamenty wykopane, zbrojenie założone, ławy wylane. Dziś rano przyjechał transport bloczków. Dobrze, że potem stan 0 musi odtsać, bo już mnie wszystko wkurza. Ludzie nam wiszą kupę kasy (tak naprawdę to mamy na stan surowy z więźbą, tylko kur... nikt nie spieszy się z płaceniem za faktury mojemu M....wrrrrrr). A marzy nam się, żeby tyle zrobić do końca roku... No nic, trzeba wierzyc, że w końcu popłacą :)
  4. Moja mała żadnych zupek nie chciała przyjmować, więc odpadała metoda dodania kaszki do obiadku. Raz po prostu podałam jej odrobinę kaszki manny bobovity, nie było żadnych objawów alergii, podawałam coraz więcej i z czasem przestałam już zwracać uwagę na zawartość glutenu. Jak dziecko ma mieć celiaklię, to uczulenie na gluten wyjdzie nawet po małej ilości...
  5. marciołka

    Listopad 2008

    Ty, na zmęczenie nie ma mocnych, mi też się nieraz zdarzyło zasnąć zamiast czekać i Zośkę przekładać. Ale jak się potem wybudzałam w nocy, a ona spała to ją kładłam do łóżeczka. Tyle, że to zależy jak śpicie, czy mały je itp. Zocha je raz w nocy, więc nawet jak zasnęłam to prędzej czy później domagała się butelki, to wtedy ją przenosiłam. No nie jest to łatwa sprawa z tym spaniem niestety... Ale robię wszystko, byle mała spała osobno, bo z nią to żaden sen - rozpycha się, wierci, śpi w poprzek łóżka i kopie po twarzy
  6. Zapiekanka z ziemniaków, kalafiora i fasolki szparagowej z sosem śmietanowo-serowym... czyszczenie lodówki ;)
  7. marciołka

    Listopad 2008

    My dziś byłyśmy się ważyć. Mała ma już 8165 :) Pani wyliczyła, że ZOśka na urodzinki w listopadzie powinna dobić do 9 kg. Teraz śpi na szczęście, to mam chwilę dla siebie, czyli na gotowanie obiadu hihihi W weekend poszła ZOsi pierwsza krew! Upadła i przegryzła wargę, krew się lała, bo to przecież mocno ukrwione, Zocha ryczała, ale jednocześnie zlizywała krew, bo nowy smaczek się trafił ;) Asanna, ja na szczęście na razie nie muszę jeszcze pracy szukać, ale niestety zdaję sobie sprawę, że w nieskończoność tak nie będzie, tym bardziej, że zaczęliśmy w końcu budować dom. Ale u mnie fajnie wyszło z zasiłkiem za opiekę nad Zo, bo jakoś tak mi się spóźniają z płaceniem i dzięki temu non stop mam kasiorkę :) A to już 9 miesięcy w końcu minęło :) Barbarra, moja Zośka też miała taką fazę na spanie z nami, też ciężko było z łóżeczkiem. Ja zrobiłam tak, że usypiam Zosię na naszym łóżku, po jakimś czsie od zaśnięcia przenoszę ją do łóżeczka. Potem jakiś czas budziła się nad ranem i nie zsnęła póki nie leżała z nami. Więc brałam ją do nas do wyrka, a jak zasnęła to sruuuu z powrotem na łóżeczko. SPała już tam do rana. Z czasem przestała się budzić, żeby przyjść do nas :)
  8. Mona, napisz do pani Dorotki, na pewno ci pomoże. Ja miałam dużo kłopotów z karmieniem piersią, a rady p. Dorotki były proste i skuteczne. I naprawdę pomogła, no i co ważne - ona nie krytykuje, więc nie ma się czego obawiać :) Powodzenia!!
  9. Ooooo widzę, że się dzieje :) U nas też nowinka - dziś ruszyła budowa!!! Hurraaaaa!!! Tzn. dziś zaczęła ekipa fundamenty kopać. Ale wyszły kwasy jak zawsze... Mieliśmy już wyhumusowane, ale wykonawca stwierdził, że musimy jeszcze raz humusować... ech... No ale M się udało wczoraj wieczorkiem jeszcze umówić fadromę i geodetów na dziś na rano i jak ekipa zjechała to już było wszystko cacy :) Jezu, nie mogę uwierzyć, że to już! My teraz mamy ekipę tylko na stan 0. Kuba się w ten sposób rozlicza z jednym deweloperem, który mu wisi kasę za projekt :) Także na tę chwilę jedyny koszt jaki ponosimy to materiały ( a i tu jest nieźle, mój ojciec załatwił w fabryce taniuchne bloczki, stal nam zamówił tanio wykonawca, a resztę materiałów ojciec nam sprzeda po cenie fabrycznej :)). Ale oczywiście już parę tysiączków poszło... A tu jak na złość ludzie M nie płacą za projekty, M musiał zapłacić kosmiczny podatek i jesteśmy w dupie. Chyba trzeba będzie ruszyć lokatę w banku...
  10. marciołka

    Listopad 2008

    Wiecie co moja myszka zrobiła wczoraj?? Położyłam ją spać na naszym łóżku, bo tak zasypia a potem ją przekładam do łóżeczka. Siedz sobie wieczorem w kuchni z sister, a tu nagle słychać na niani takie krótkie Aaaaa! Pobiegłam do pokoju, bo myślałam, że się obudziła. Wchodzę, a ZOśki nie ma na łóżku! Siedzi sobie grzecznie na podłodze i się bawi!!! A łóżko mamy wysokie (tapczan, a na nim materac)... Potem M mi powiedział, że widział jak ZOsia schodziła parę razy u rodziców! Mówi, że najpierw spuszcza nóżki, a potem się zsuwa. Szok!!! Teraz się boję ją tak zostawiać, a zawsze była mocno poobkładana poduchami, żeby nie spadła!!!
  11. Byliśmy, byliśmy... do domu dotarliśmy o 6.07 rano! Ale to dlatego, że wracaliśmy weselnym autokarem i strasznie się ta podróż dłużyła :) Wesele fajne, potańcowałam (głównie z kolegami mojego M, bo on nie bardzo chętny, a jak już chętny, to kiepsko tańcuje, bo alkoholem zamroczony hehhehehe). Tylko w sumie wkurzyłam się, że nie wzięliśmy auta, bo bylibyśmy dużo wcześniej w domciu (jakbym wiedziała, że nie będzie piwka to bym wzięła brykę....). Zośka już zdrowiutka, łobuzuje po staremu, dziś wieszałam pranie na balkonie, Zosiulec się rozwrzeszczała, że też chce na balkon, jak ją tam posadziłam to jak ktoś szedł na dole to słyszałam: Eeeee! ;) Słodka jest jak nie wiem. Tomcio to nawet wygląda na taką iskierkę! Misiaczek przefajny :) My w pon., do lekarza, ciekawa jestem ile ZOsia waży. I nie wiem, czy nie poprpsić o skierowanie na morfologię, bo ona dalej nie je za dużo, a warzyw to już zupełnie niewiele :( Wiecie co wczoraj zrobiła? Zeszła(!!!!) sama z łóżka! Usłyszałam takie zapłakanie (ale króciutkie, taki znak sygnał), wchodzę do sypialni, gdzie ZOsia spała na naszym łóżku... a jej tam nie ma! Zlazła z łóżka isię bawiła na podłodze!
  12. Ja kąpałam Zosię jak miała gorączkę, bo taka była spocona, że hoho. ale przy tej wysypce to nie wiedziałam... No to mała znów poćwiczy pływanie w wannie ;)
  13. marciołka

    Listopad 2008

    Hehheeh teraz to wszystko trzeba chować, bo mała ma nosa do niebezpiecznych i wartościowych rzeczy ;) Problemem mojej Zosi w staniu jest to, że włazi np. pod stół i wstaje tam (mieści się na stojąco kruszynka!!!), ale zaraz dojrzy coś ciekawego i łup głową o krzesło.... Co chwilę więc płacz, ale taki bez łez, za to z dużą pretensją ;)
  14. Dzięki za książkę!!! Na pewno skorzystamy jak tylko moja królewna raczy łaskawie spojrzeć na jedzenie :)
  15. Dziewuszki, mam kłopot. Zosia właśnie przeszła trzydniówkę, wczoraj ją wysypało okropnie. I mam problem z kąpielą. Wczoraj jej nie kąpałam, bo wyszłam z założenia, że raz mogę jej tę przyjemność odpuścić. Ale dziś już bym chciała małą umyć trochę dokładniej niż wacikiem... I tu pytanie - jak kąpać malucha z wysypką? Można dać się popluskać czy raczej tak na chybcika wymyć i już?
  16. marciołka

    Listopad 2008

    Ivona, tak to niestety jest, że deficyt snu wkurza jak nic innego :) Przez ostatnie kilka nocy mam okazję się przekonać... Najpierw gorączki, potem wesele, a wczoraj panna Zo postanowiła sobie pobaraszkować przez ponad 1.5 godziny w nocy (a położyłam się po 1, bo piszę mgr). Jestem wyczerpana!!! Teraz Zosia znów śpi, a ja jakoś nie mogłam zasnąć... Z tym jedzeniem to ci zazdroszczę! Zocha od kiedy zachorowała to je jak wróbelek (max 150 ml) i w zasadzie samo mleko, ewentualnie kleik, bo teraz to nawet kaszki nie chce ruszyć :( Wczoraj jej jeszcze wcisnęłam pół pojemniczka fruta pury, ale to tak na siłę się nie da... Kurde, ale chyba każde dziecko zacznie w końcu jeść normalnie, co?
  17. Skatharudis, moja Zosia już nie ma gorączki, ale wysypało ją dziś strasznie. Najpierw rano miała tak mało krostek, że się śmiałam, że wygląda jakby ją komar ugryzł. Ale z czasem pojawiało się ich coraz więcej i więcej i wieczorem miała już cały korpus i twarz (i nawet we włosach). Najgorzej w okolicach pieluszki tj. z przydu okolice pępka, z tyłu lędźwia. Ale niczym nie smarowałam, bo podobmno samo zejdzie? Cieszę się, że Majeczce pomógł ten specyfik na kupki. Kurczę biedne te dzieciaczki... A jak Nikola? Już lepiej z oczkiem?
  18. Oj dziewuszki, za nami dzień ciało do ciała ;) Zosia cały dzień się do mnie kleiła, ale nie ma się co dziwić. Temperatura cały dzień około 37,5 stopnia się trzymała, teraz na wieczór wzrosła, jak Zosia się przebudzi to dam jej panadol w syropku. Miśka, ja właśnie też czytałam, że gorączka jest wysoka przy 3-dniówce. Ale ja np. mam taki organizm, że mój rekord życiowy to 37,8 i miałam majaki, więc może Zosia ma po mnie? No w każdym razie mam nadzieję, że nie wzrośnie za dużo ;) Teraz ma 38,4. Z weselem postanowiliśmy, że zobaczymy jak minie noc i jutro zdecydujemy, czy jechać. Choć mam nadzieję, że jednak się uda, bo to i dla Zosi byłoby fajnie jakby lekko zniosła choróbsko! A jak wasze dzieciaki? Dziewczyny z maluchami- jak brzuszki? Miśka - Tomcio dalej daje popalić? Anica, spokojnie, zobaczysz, jak zacznie siadać i raczkować, to nawet pieluchy nie dasz rady zmienić ;) A reszta babińca co? Wakacje sobie robi, hę?
  19. marciołka

    Listopad 2008

    No moja mała też zdrowa jak ryba, do tej pory raz zimą złapała jakiś katar od innych dzieci, ale minął po chyba 3 dniach. A teraz ta gorączka - w sumie będziemy mieć już za sobą :) Zosia cały dzień przy mnie, prawie non stop się przytulała, choć bywały momenty, że mimo gorączki się bawiła... Teraz znów temp. wzrosła, ale zazwyczaj rośnie wieczorem. Czekam, jak się przebudzi to dam jej panadol w syropku. Acha, dalej prawie nie je, ale czytałam, że nie trzeba zmuszać, ważne tylko, żeby podawać wodę. Przed chwilą była teściowa, też się martwi, jak to będzie z niuńką. A my postanowiliśmy, że zobaczymy, jak minie noc i wtedy zdecydujemy, co z weselem. Ale jestem dobrej myśli :)
  20. Ja też chętnie bym się z tą książeczką zapoznała :) Mój mail: marta-bmd@wp.pl Z góry dzięki
  21. A moja Zonia gorączkuje. Tzn. niby wszędzie piszą, że to stan podgorączkowy, ale jednak nie wszytko gra, nie? Mała dostała temperatury wczoraj wieczorem, miała 37,9, dziś rano miała 38,4, ale teraz znów koło 37,4. Bidulka moja, nie chce jeść, ale nikomu się nie chce przy gorączce. W sumie ma tylko tę gorączkę, nic więcej, rano nawet się chwilę pobawiła, więc zakładam, że to trzydniówka. Na razie nie idę z nią do lekarza, mam nadzieję, że temoeratura nie zacznie rosnąć. Jeszcze jej nic nie dawałam na zbicie i mam nadzieję, że nie będzie potrzeby :) Wieczorem dam jej tylko Viburcol, może będzie lepiej spała.
  22. marciołka

    Listopad 2008

    U nas gorączka :( Zosia wczoraj wieczorem co chwilę się budziła. W końcu wzięłam ją na ręce, żeby porządnie zasnęłą, leżę z nią i czuję, że jakać gorąca. Zmierzyłam temperaturę- było 37,9. Spała z nami, więc dziś oboje z M zmęczeni jak nie wiem, Zosi temperatura się lekko podniosła, potem znów lekko obniżyła, ale cały czas ma tak koło 37,4. Leży taka biedna osowiała, nie chce jeść, ale pije bardzo dużo. W sumie ma tylko gorączkę, więc czekamy co dalej, bo to raczej trzydniówka... A my jutro na wesele. Nie wiem co będzie, z Zosią ma zostać teściowa, myślę, że sobie poradzi, byle by ta gorączka się nie podniosła. Wieczorem dam małej Viburcol, może będzie lepiej spała...
  23. To i ja wrzucę - coś prostego, a można zaszpanować Mięsko z kurczaka lub indyka jakkolwiek pokroić i przyprawić, dodać cebulkę i czosnek. Jak się zeszklą to zalać mleczkiem kokosowym (w carrefourze od 5-6 zł puszka), wymieszać. Dodać DUŻO!! curry i paprykę ostrą do smaku. I włala - kokosowe curry z kurczaka gotowe Dla lepszego efektu trzeba koniecznie informować innych co jedzą
  24. marciołka

    Listopad 2008

    Zosiula dziś znów nic nie zjadła z łyżeczki :( Ale przynajmniej w nocy zjadła tylko raz a potem rano :) o 6!!!
  25. My jak jeszcze nie wiedzieliśmy, czy będzie chłopak czy dziewczynka to wymyśliliśmy określenie Sitko :) I tak przez dłuuugi czas było Sitko, aż się dowiedzieliśmy, że noszę dziewuszkę. I wtedy się zaczęło kombinowanie... Byliśmy zgodni co do imion, ale mieliśmy ich kilka: Zofia, Łucja, Urszula, Kinga... Stanęło na Zosi i imię pasuje!!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...