Skocz do zawartości
Forum

Mąż non stop w pracy, ja sama z dziećmi


Rekomendowane odpowiedzi

dokładnie niech kazda żyje tak jak lubi(jeśli ma wybór oczywiście)
ja absolutnie nie czuje potrzeby wracania do pracy dla komfortu psychicznego,bo najzwyczajniej w świecie nie lubiłam pracy(w sklepie),poszłam aby mieć umowę o pracę,a u nas w mieście o to nie łatwo

ale o wiele bardziej jestem szczęśliwa w domu ,niż jak musiałam zapitalać w pracy,wciskać stary towar,aby nie mieć potrącone od pensji,i starać się wszystkim dogodzić,czasem nie mając nawet jak iść za zwykłą potrzebą

A więc wszystko zależy od sytuacji
w domu nie jestem sfrustrowana,a wręcz przeciwnie
i mimo,że większość czasu jestem sama z dziećmi,to mam możliwość pobyć tylko z M,dzieci wtedy maja opiekę osób trzecich

Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Odnośnik do komentarza

ja tez nie czuję się sfrustrowana praca w domu, jak pracowałam to byłam sfrustrowana. każdy ma inne potrzeby i w czym innym czuje się dobrze, jedna mama chce "uciekać" do pracy od codzienności, a inna"ucieka" do domu żeby odpocząć od pracy.
i dobrze rokita pisze nie wszystkim "opłaca" się iść do pracy..

Odnośnik do komentarza

Rorita twoj mąż w czym się specjalizuje? Jest szansa, ze znajdzie na miejscu pracę za na tyle dobre pieniądze zeby spłacac kredyt, rachunki i zostało na godne życie? Wiem z doświadczenia, ze w teorii plany są dość łatwe do zrealizowania ale w praktyce to już gorzej.

a jak mąż jest na miejscu do odyspiasz chociaż? Wstaje do dzieci? Bo Twój stan moze bys wynikiem ciągłego niedospania.

Dziewczyny, bo trzeba szukac pracy (kto chce pracować zawodowo) którą się polubi :)

Odnośnik do komentarza

iszmaona dokładnie tak jak to opisałaś! będąc w domu z dzieckiem teraz już z dziećmi 24h/dobę i czekać na tą niedzielę kiedy dziadki przyjadą, albo kiedy my pojedziemy do nich to masakra dla mnie :/ Jak mojego A nie ma to ja wegetuję! z nim żyje ,jestem radosna, szczęśliwa ,pełna energii ... A tak? ciągle zmęczona (tak jak dzisiaj po 2h snu!) łeb mi pęka, najchętniej cały dzień spędziłabym w łóżku a przecież wstać trzeba dzieciom jeść dać ,obiad przygotować ... Oczywiście nie żałuję ,że mam dzieci tylko tego że nie mamy możliwości bycia ciągle razem. JAk A jest to obowiązki są podzielone ,a tak czas dla siebie mam dopiero jak dzieci pójdą spać ,ale najczęściej ja padam razem z nimi :Padnięty: Jenyyyyyy jesień idzie, jakieś przesilenie chyba bo narzekać bym tylko mogła :(

http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Odnośnik do komentarza

czyli widzę że temat bardzo na topie niestety na tyle to przykre że nie można mieć wszystkiego i normalnych pieniedzy i męża w domu - ja jak moj m. pracowal na dwa etaty jak młody si e urodzil tez potrzebowalam by mnie wyreczyl bo zmeczona byłam a teraz oboje pracujemy i jakoś to wszystko sie dzieli bo odkad wroiclam dopracy z psychika u mnie lepiej ale to fakt trzeba lubic swoja prace bo ja lubie i moge tam wracac i juz wiem ze nie nadaje sie by siedziec w domku

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Odnośnik do komentarza

O jaaaaaaaa to teraz wyjdzie ,że ja jako jedyna tylko taka sfrustrowana siedzeniem w domu :D

iszmaona mój jest monterem urządzeń dźwigowych ,montuje windy w biurowcach, blokach, centrach handlowych itd. W pl robi to samo ale za śmieszne pieniądze w porównaniu z tymi co ma teraz . Mój A mówi tak samo ,że wie że jak zmieni pracę to na tyle już sobie pozwolić nie będziemy mogli... Ale tak obliczyłam że jak on tu zarobi te 3tys min ,ja 2 to będzie dobrze.

Jak A jest to BARDZO pomaga! w nocy ja wstaję ,ale o tej 7 jak Alan wstaję to bierze dzieci i idą na dół a ja śpie i o tej 9-10 wołają mnie na śniadanie. Obiad zrobi, Alana ogarnie ... A ja wtedy wyspana, obiad w spokoju mogę zrobić itd

A jeszcze wracając do tego co pisałaś o energii po powrocie do domu... Zgadzam się z tym całkowicie! Pracowałam przed ciążami jako konsultant i często wieczorami do domu siię wracało to potrafiliśmy iść gdzieś do pubu wrócić do domu po 3 a o 6 wstawanie znowu do pracy i człowiek miał tą energię a teraz jej brak :/

W sierpniu wyjechałam na 3 dni na week do A do Szwecji ,pierwszy raz Alana zostawiłam nie mówiąc o Filipie. Oj dłuuugo się broniłam, bałam się. Mężo zamówił w końcu bilety ,dziadki sami namawiali że mi się należy no więc pojechałam! za rok chce też takiego week :smile_jump: fakt dzwoniłam codziennie ale tego mi było trzeba i to jeszcze z A u boku :love: myślałam że będę się czuła jak wyrodna matka,ale nie odżyłam jakoś :)

http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Odnośnik do komentarza

iszmaona
Rorita takich babek jak Ty moze być więcej wokolicy. Moze byście się zebrały i zorganizowały jakąś świetlicę? Zawsze to raźniej w grupie.

fakt tutaj większość nie pracuję ,zajmują się dziećmi i domami ... Rozmawiam z nimi jak jestem na spacerze ,ale nie chce się wcinać buciiorami w grono ,przecież one znają się od dzieciństwa :)

Od czerwca znam jedną mamkę 8km ode mnie żonę kolegi A z pracy też w domu siedzi z dziećmi i spotykamy się raz w tyg :)

Ja na brak koleżanek nie narzekam ,bo jeżdżę do nich (rzadziej one do mnie :whistle:)

Dzisiaj np po 15 jedziiemy na Gd do mamy nr 2 Filipa na kawkę ...

Ja to już sama nie wiem czego chce! chce pracować ale wiem ,że jak miałabym iść to wyła bym że dzieciaki zostawiam ,już się chyba przyzwyczaiłam do takiego stanu ... Ale z drugiej strony jakbym wiedziała że są w dobrych rękach, jakaś babcia, ciocia etc to byłoby mi dużo lżej niż zostawić w przedszkolu czy żłobku zwłaszcza po wczorajszym reportażu :alajjj:

http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Odnośnik do komentarza

iszmaona
Rorita twoj mąż w czym się specjalizuje? Jest szansa, ze znajdzie na miejscu pracę za na tyle dobre pieniądze zeby spłacac kredyt, rachunki i zostało na godne życie? Wiem z doświadczenia, ze w teorii plany są dość łatwe do zrealizowania ale w praktyce to już gorzej.

a jak mąż jest na miejscu do odyspiasz chociaż? Wstaje do dzieci? Bo Twój stan moze bys wynikiem ciągłego niedospania.

Dziewczyny, bo trzeba szukac pracy (kto chce pracować zawodowo) którą się polubi :)

u mnie nie ma szans na taka pracę,mała dziura i to turystyczna
praca tylko na czarno i to po 14 godzin w pensjonacie w sezonie
ja własnie w pracy byłam sfrustrowana i w depresji
traktowana jak niewolnik,"pan i władca-pracodawca" kiedyś opieprzył mnie ,że do wc wyszłam,po zatym całkowita dyspozycyjność wymaga

Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Odnośnik do komentarza

rorita
iszmaona dokładnie tak jak to opisałaś! będąc w domu z dzieckiem teraz już z dziećmi 24h/dobę i czekać na tą niedzielę kiedy dziadki przyjadą, albo kiedy my pojedziemy do nich to masakra dla mnie :/ Jak mojego A nie ma to ja wegetuję! z nim żyje ,jestem radosna, szczęśliwa ,pełna energii ... A tak? ciągle zmęczona (tak jak dzisiaj po 2h snu!) łeb mi pęka, najchętniej cały dzień spędziłabym w łóżku a przecież wstać trzeba dzieciom jeść dać ,obiad przygotować ... Oczywiście nie żałuję ,że mam dzieci tylko tego że nie mamy możliwości bycia ciągle razem. JAk A jest to obowiązki są podzielone ,a tak czas dla siebie mam dopiero jak dzieci pójdą spać ,ale najczęściej ja padam razem z nimi :Padnięty: Jenyyyyyy jesień idzie, jakieś przesilenie chyba bo narzekać bym tylko mogła :(

wydaje mi się ,że tu problem w tym ,ze nie masz koło siebie męża ,a nie w braku pracy
ale to tylko moje odczucie
bo są takie sytuacje,że oboje pracują i się mijają a jeszcze straszny zapieprz ,bo trzeba połączyć pracę i dom i dzieci

Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Odnośnik do komentarza

agusia20112

wydaje mi się ,że tu problem w tym ,ze nie masz koło siebie męża ,a nie w braku pracy
ale to tylko moje odczucie
bo są takie sytuacje,że oboje pracują i się mijają a jeszcze straszny zapieprz ,bo trzeba połączyć pracę i dom i dzieci

no właśnie to chciałam też napisać.
ja zawsze frustruję się kiedy m. nie mam obok, nie lubię żyć bez niego..

Odnośnik do komentarza

Yvone
agusia20112

wydaje mi się ,że tu problem w tym ,ze nie masz koło siebie męża ,a nie w braku pracy
ale to tylko moje odczucie
bo są takie sytuacje,że oboje pracują i się mijają a jeszcze straszny zapieprz ,bo trzeba połączyć pracę i dom i dzieci

no właśnie to chciałam też napisać.
ja zawsze frustruję się kiedy m. nie mam obok, nie lubię żyć bez niego..

No tak, ale póki sytuacja pracy Rority meża nie ulegnie zmianie to nie ma co się załamywać -BO TO NIC NIE DA - tylko trzeba przeć do przodu, nie rozczulac się nad sobą. Znaleźć cel, szukac pozytywów.
No Rorita jakie pozytywy?

Odnośnik do komentarza

Jedna i druga na pewno z Was ma rację ... Inaczej się czuję jak nie siedzę w domu ale to pewnie dlatego że np Alan ma u kogoś zajęcie a w domu jest baaardzo absorbujący ale zdaję sobie sprawę z tego ,że jest taki bo teraz Filip więcej uwagi potrzebuję niż wcześniej :whistle:

Także my oboje lepsze mamy samopoczucie i humory jak ktoś do nas przyjedzie albo by do kogoś podjedziemy :)

i tu właśnie super ,że mam prawko bo inaczej deprecha na maxa!

http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Odnośnik do komentarza

agusia ja sie przekwalifikowałam żeby lepiej zarabiać ,technika farmacji zrobiłam pracować będę miała gdzie ale to i tak najpierw 2 lata stażu za najniższą krajową ,ale potem lepiej będzie

Rok przerwy sobie zrobiłam ,bo po tym studium licencjat mogę mieć z kolejnym zawodem ale teraz dwójkę wozić gdzieś na czas wykładów to już mi się nie uśmiecha także postanowiliśmy z A że za rok wrócę i dokończę

Taaaaak samej w domu jest ciężko ,jak mam doła to zadzwonie do A ale wtedy on się smuci ,że ja tu sama bez niego i sam nie raz smsa mi napiszę "wcale się nie zdziwię jak znajdziesz sobie kogoś innego" itd dlatego nie chce też w chwilach kryzysu mojego jemu truć tyłka :(

Dobrze ,że Wam mogę się wyżalić :zwyrazami_milosci:

iszmaona cel????? dziecię prosi mnie o kisiel więc muszę iść go zrobić :D Ale tak na poważnie to nie mam ,nic mi się nie chce :( Mój A mi mówi zawsze - żyj! przecież na mnie świat się nie kończy!
Mogłabym na basen jechać np ale z dwójką sama mi się nie uśmiecha :( no dużo jest możliwości ale jak to ogarnąć?????

http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Odnośnik do komentarza

No to ci podpowiem:

- domek na wsi :)
- 2 dzieci (co przy tak częstym nie widywaniu sie małżeństw nie jest znów taka prostą sprawą)
- chemia pomiędzy tobą a mężem, co nie jest tak często spotykane wśród par z takim stażem
- mąż jak przylatuje to ma blisko do domu. Nie musi się tłuc pociagami przez parę godzin :D

Odnośnik do komentarza

może jak Ci czas na to pozwoli zrób jakiś ogródek(albo zaplanuj) gdzie będziecie z M spędzać czas,wiem,że nie jst łatwo taka rozłąka boli bardzo
ale może właśnie planuj coś na przyjazd męża,aby zawsze miał jakąś miłą niespodziankę

a co do integracji z innymi mamusiami-to nie przepuszczam,aby uważały ,że wchodzisz w ich świat w butach,może akurat zaprzyjaźnicie się i będzie Ci raźniej jak mąż na wyjeździe

Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Odnośnik do komentarza

co do pomocy to powiem Ci Rokita,ze dopiero od niedawna moga liczyć na mamę swoją,jak Asia była mniejsza to zwyczajnie nie chciała z nią zostawać,zawsze powtarzała,że swoje dzieci juz odchowała i chce spokoju.dopiero jak Asia jest już samodzielna i wymaga tylko doglądania,mogę liczyć na opiekę nad nią
po za tym Asia była dzieckiem tylko cyckowym(zero butli)więc musiałam ja wszędzie z sobą ciągać,nawet na wizyty do ginekologa,ja szłam do gabinetu a M ,bawił małą....bo cycek musiał zawsze być blisko

też miała chwilę zwątpienia,włości,opadałam z sił....to normalne uważam
macierzyństwo słodkie różowe ,jak pokazują w filmach nie istnieje
macierzyństwo to też wyrzeczenia,zmęczenie,zwątpienie w siebie,trud codziennego zycia a czasem i monotonia-karmienie,przewijanie,spacer i tak w kółko

Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Odnośnik do komentarza

iszmaona
No to ci podpowiem:

- domek na wsi :)
- 2 dzieci (co przy tak częstym nie widywaniu sie małżeństw nie jest znów taka prostą sprawą)
- chemia pomiędzy tobą a mężem, co nie jest tak często spotykane wśród par z takim stażem
- mąż jak przylatuje to ma blisko do domu. Nie musi się tłuc pociagami przez parę godzin :D

:36_3_15:

iszmaona
Rorita wiesz co by Ci sie przydało? Takie plany na weekend :D

ooooj taaaaaaaaaaaaaaak :smile_jump: jeden dzień w wyrku przed tv :11_9_16:

agusia moja mama to do teraz nie za bardzo się kwapi :) nigdy tego nie zrozumiem ,ale ona to inna bajka całe swoje życie poświęciła pracy my od zawsze po sąsiadkach i żłobkach się tułaliśmy ... obiadu prawie nigdy nie było jak ze szkoły się wracało ,gotowała późnym wieczorem jak z pracy wracała także dzieciaki obiad jadły po 19 :whistle: ja dla swoich dzieci chce być inna/lepsza niiż moja mama była dla mnie i mam nadzieję ,że to kiedyś docenia... i nie chodzi mi tu o pracowanie/nie pracowanie ...

eh jakby mąż był u boku to świat byłby kolorowy :whistle:

Wiiecie ,że jak mamy na siebie ochotę wieczorami a jesteśmy osobno to przesyłamy sobie pozycję z kamasutry :hahaha: także z taką pobudzoną wyobraźnią się zasypia :D

A teraz to ja obmyślam menu na chrzciny ,bo mamy W KOŃCU 3 listopada ... Wczoraj się dowiedziałam ,że nie wiadomo czy A na nie zdąży :( Znając jego będzie się starał bardzo aby być!

Pracuje tam 7 lat i przez ten czas na urodzinach moich/swoich był 3 razy, 3 razy na Walentynkach, nasze rocznice ślubu to 2 razy i urodziny Alana był 2 razy... To też jest trudne ,ale w każde to święto kurier z kwiatami przyjeżdża, ale to nie to samo :(

http://s6.suwaczek.com/200906061762.pnghttp://s6.suwaczek.com/201204141662.pnghttp://s2.pierwszezabki.pl/019/0191959d1.png?2723
:Aniołek:08.07.11

Odnośnik do komentarza

rorita
iszmaona
No to ci podpowiem:

- domek na wsi :)
- 2 dzieci (co przy tak częstym nie widywaniu sie małżeństw nie jest znów taka prostą sprawą)
- chemia pomiędzy tobą a mężem, co nie jest tak często spotykane wśród par z takim stażem
- mąż jak przylatuje to ma blisko do domu. Nie musi się tłuc pociagami przez parę godzin :D

:36_3_15:

iszmaona
Rorita wiesz co by Ci sie przydało? Takie plany na weekend :D

ooooj taaaaaaaaaaaaaaak :smile_jump: jeden dzień w wyrku przed tv :11_9_16:

agusia moja mama to do teraz nie za bardzo się kwapi :) nigdy tego nie zrozumiem ,ale ona to inna bajka całe swoje życie poświęciła pracy my od zawsze po sąsiadkach i żłobkach się tułaliśmy ... obiadu prawie nigdy nie było jak ze szkoły się wracało ,gotowała późnym wieczorem jak z pracy wracała także dzieciaki obiad jadły po 19 :whistle: ja dla swoich dzieci chce być inna/lepsza niiż moja mama była dla mnie i mam nadzieję ,że to kiedyś docenia... i nie chodzi mi tu o pracowanie/nie pracowanie ...

eh jakby mąż był u boku to świat byłby kolorowy :whistle:

Wiiecie ,że jak mamy na siebie ochotę wieczorami a jesteśmy osobno to przesyłamy sobie pozycję z kamasutry :hahaha: także z taką pobudzoną wyobraźnią się zasypia :D

A teraz to ja obmyślam menu na chrzciny ,bo mamy W KOŃCU 3 listopada ... Wczoraj się dowiedziałam ,że nie wiadomo czy A na nie zdąży :( Znając jego będzie się starał bardzo aby być!

Pracuje tam 7 lat i przez ten czas na urodzinach moich/swoich był 3 razy, 3 razy na Walentynkach, nasze rocznice ślubu to 2 razy i urodziny Alana był 2 razy... To też jest trudne ,ale w każde to święto kurier z kwiatami przyjeżdża, ale to nie to samo :(

to faktycznie długo juz ta rozłąka trwa
a jak on tam juz tyle pracuje,nie chciał Ciebie z dziećmi tam ściągnąć

Joasia
http://s7.suwaczek.com/200905264565.png
Emilka
http://s4.suwaczek.com/200405064765.png

Odnośnik do komentarza

rorita
Pracuje tam 7 lat i przez ten czas na urodzinach moich/swoich był 3 razy, 3 razy na Walentynkach, nasze rocznice ślubu to 2 razy i urodziny Alana był 2 razy... To też jest trudne ,ale w każde to święto kurier z kwiatami przyjeżdża, ale to nie to samo :(


Rorita
ale tak właściwie to te nieobecności w trakcie świąt typu urodziny itp nie mają przeciez znaczenia. Bo to przecież dzień jak co dzień. A jeśli to takie wazne dla Ciebie to świętowanie można przesunąć na bardziej dogodny okres. Ok, pewnie czujesz żal jak kolezanka jedna z drugą chwali się romantyczną rocznicą, ale jakby tak stanąć z boku, to to przecież nie ma znaczenia. Wy macie coś innego. Tęsknotę, chemię, wyczekiwanie, tajemnicę.

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×
×
  • Dodaj nową pozycję...