-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
Rozmawialam z siostrą o tym, że Julek taka przylepa. Ona mówi, że to normalne, że w sumie trochę starsze dzieci to przechodzą, bo tak kolo 9-10 miesiąca, ale my niedługo przecież ten 9. zaczniemy... Poczytałam też przed chwilką w Pierwszy roku życia dziecka o tym i jest dokładnie tak jak tam jest napisane. Jedyne wyjście to przeczekać, Julek się nauczyć musi, że inni też są dobrzy, a ta nieśmiałość na spotkaniu tez jest z tym związana. Dzisiaj aż byłam przerażona jego zachowaniem, bo wczepiał się we mnie, jakby się strasznie czegoś bał... ale nie miał czego poza psem, który nic nie robił tylko siedział... Nie potrafię Wam tego wytlumaczyć, to jest takie wdrapywanie się na mnie z wczepywaniem, a jest do tego koszmarnie silny i robi to bardzo zawzięcie. Zaza nie ma mowy o wydłużanych moich wyjściach, bo ja na lekcje muszę wyjść i tyle... Zresztą zostaje beze mnie od samego początku i nie ma problemu, jak wychodzę... to znaczy pojawił się wczoraj, jak mój mąż go odebrał od sąsiadki, ale nikt poza nim nie ma z Julkiem problemu. alatra tak się zastanawiam, bo piszesz, że masz z Jaśkiem trzy światy, a jak on się zachowuje w miejscu, którego nie zna? Julek wszędzie poza domem jest tak spokojny, że nikt mi nie wierzy, że on taki gagatek w domu ;) No i cieszę mnie dobre wieści z poradni i czekam na te od neurologa. Wiktorio brawo dla Michaśki! :) to teraz kilka dni i będzie stała! :) Zaza no właśnie tak mi się wydaje, że kruszynka z Julka... chciałabym poznać jakieś dziecko w podobnym wieku, bo nawet sobie tego Waszego 74-80 nie potrafię wyobrazić ;) My mamy 68-74, a co najgorsze krzesełko do karmienia nie przewidziało takich małych dzieci ;) jego blat jest za wysoko... dość trochę za wysoko, a chcialam dać Julkowi, żeby sam jadł :( trudno. Z mężem to ja nie wiem, czy coś wskóram, bo jego i tak nie ma całe dnie w domu :/ Czasem się czuję taka pozostawiona sama z Julciem... jakbym to tylko ja była za niego odpowiedzialna... mąż mówi, że on nie rozumie Julka tak jak ja, że on tego nie wie, tamtego. Mi też nikt nie powiedział, sama się muszę nauczyć... powtarzam mu to w kółko... nie wiem czy wierzy. Julek skapitulował całkiem i od dwoch dni nie je absolutnie żadnych pokarmów stałych... Wczoraj nawet mu zrobiła mm na kolację, bo kaszki jeść nie chciał. Mogę zapomnieć o mm. On nawet tego do buzi nie chce wziąć, tylko poczuł co to i zaczął pluć :/ Zaza gratulacje dla Sergiusza za liczne nowe umiejętności i nie chcę nic mówić, ale Julek też zaczynał wstawać przy kimś i to była kwestia kilku dni, kiedy zaczał wstawać przy innych rzeczach :)
-
Jakoś nie mam nastroju ostatnio... Mój mąż znowu wybył bo MUSIAŁ. Ja nie wiem, czy on nie potrafi powiedzieć, że nie może czegoś zrobić, bo ma małe dziecko? Po bzdurę pojechał... Ja jestem wykończona, bo mam całe dnie pracy, pół nocy ostatnio też siedzialam i nie mogę tego odespać, chodzę taki zombie, a najgorzej jest w nocy, kiedy jest mi po prostu słabo i kręci mi się strasznie w głowie... Julek ma jakiś lęk separacyjny POWAŻNY... Alatra chyba już wiem, jak się czułaś, jak pisałaś, że się pakowalaś i nie mogłaś Jaśka nawet na chwilę zostawić samego w pokoju. Julek cały czas za mną chodzi, a jak nie może dogonić to placze. Jak już mnie dopadnie to się wspina po mnie, że chce na ręce... Jak usiądę z nim na kocu to nie mogę siedzieć obok niego, on się bawi dopiero, jak jest u mnie na rękach , wczepiony we mnie. Caly czas muszę go przytulać. Dziś mąż z nim było od 18 do 19, mówi,ze płakał całą godzinę, nawet słyszałam, bo dzwonił w międzyczasie. Próbował wszystkiego: jeść, pić, smoczka, sprawdzał pieluchę - nic, uspokoił się dopiero jak mnie usłyszał. Z pozytywnych rzeczy. Zostawiłam Julka w pokoju, poszłam mu szykować jedzenie do sąsiadki. Zostawiłam go stojącego przy bujaczku, jest on wystarczajaco niski, żeby sobie poradzil z zejściem do parteru. Ja wracam a Julek siedzi na bujaczku!!!!!!!!!! Pierwszy raz udało mu się gdzieś wspiąć, a kombinował od kilku dni, jak tylko podpatrzył u Jasia, jak on to robi :]
-
Zapomniałam dodać. Julek wczoraj z tego wstydu zaczął ssać kciuka na tych zajęciach! Przez rękaw :] On już dobry miesiąc nie ssał kciuka, a wczoraj widać tak się czuł zagubiony, że o nim sobie przypomniał...
-
Elektroniczny zegar pielęgnacji dziecka - co sądziecie?
Mari odpowiedział(a) na Margeritka temat w Noworodki i niemowlaki
Ale o ile dobrze zrozumiałam to chodzi o to, żeby zapisać sobie, kiedy dziecko ostatnio jadło, ile czasu, kiedy spało i również ile czasu, kiedy była zmiana pieluszki i co zrobiło, żeby poznać plan dnia dziecka... Ja mam taką aplikację właśnie w telefonie, tkóra w rezultacie pokazała mi, że moje dziecko plan dnia ma w nosie ;) Żartuję, no trochę miał w nosie, bo w nocy miał wszystko zawsze regularnie. A aplikacja jest firmy NEstle i nazywa się Zdrowy Start w Przyszłosć. Jest tam nawet wiecej rzeczy niż w tym elektronicznym urządzeniu. Dla mnie naciąganie gadżeciarzy :] -
RedakcjaJak sądzicie, czy my - mamy, mamy wpływ na alergię naszego dziecka? Czy będąc w ciąży możemy w jakiś sposób na nią wpłynąć? Moim zdaniem mamy mają ogromny wpływ. Przede wszystkim karmić piersią jak najdłuzej, po drugie nie trzymać dziecka w sterylnych warunkach no i zwracać uwagę na składniki w jedzeniu! Wystarczy poczytać o dodatkach do artykułów spożywczych, wiele z nich wywołuje alergię! Sama jestem przykładem - reaguję alergicznie na dodatki do mięs :/ A przede wszystkim nie pozwalać nikomu palić przy dziecku! Mi geny plus rodzice i w ogóle wielu bliskich palących w pobliżu (niestety mama przede wszystkim,), zgotowali alergie z ryzykiem astmy... Objawów nie miałam długo, w liceum się źle czułam, mialam chroniczne zapalenie zatok na zmianę z anginą ropną, ciągły ból głowy, aż kiedyś przyjechałam już odwiedzić rodziców i obudziłam się z dusznościami nad ranem. Tego samego dnia pojechałam do alergolog - alergia na sierść kota... Teraz mam na kota, psa, prawdopodobnie doszła mi ostatnio na gryzonie, podobno też na brzozę i bylicę, ale nie zauważam symptomów, choc zobaczymy jak to będzie po ciąży.
-
Ja Ci mogę powiedzieć, jak zamierza zrobić moja przyjaciółka. Mieszkają w Polsce, ona jest Angielką, on Polakiem i postanowili, że od początku on będzie mówił do dziecka tylko po polsku, ona tylko po angielsku. Nie wiem jak im to wyjdzie, bo język w jakim się między sobą porozumiewają to jest pół na pół. A co ja bym zrobiła na Twoim miejscu? Pewnie bym śpiewała od małego po angielsku, tak jak to robię teraz i w formie zabawy oswajała dziecko z językiem, ale w domu bym mówiła po polsku, a angielski niech będzie na zewnątrz. Jakieś rozgraniczenie musi byc, żeby dziecko wiedziało który język jest który.
-
Elektroniczny zegar pielęgnacji dziecka - co sądziecie?
Mari odpowiedział(a) na Margeritka temat w Noworodki i niemowlaki
hmmm... szczerze to mam darmową aplikację w telefonie, która ma dokładnie takie same funkcje ;) -
Zdążyłam... wyobraźcie sobie, że to moje szalone, rozbrykane, żywe dziecko jest nieśmiałe! I to jak! Nie chciał siedzieć, nie chciał raczkować, nie chciał do niczego podejśc, tylko jak go stawiałam na nogi to się obracał i się we mnie wczepiał. Generalnie polegało to na tym, że pani puszczala piosenki i pokazywała do nich i my to samo mieliśmy robić rączkami dzieci... mi się to nie udało, w ogóle zanim Julek się ośmielił to był już koniec ;) najpierw to on mnie trzymał za ręce i ja rękami moimi na nim pokazywałam, w międzyczasie chciał cysia i musiałam mu dać, a jak był już koniec to sie rozkręcił i zaczął się tak chichrać, że wszystkich zagłuszał ;) a było to to: Angielski dla dzieci, zajÄcia dla dzieci, MusicalBabies Ja na to Julka na pewno nie zapiszę, bo ja mu część tych piosenek śpiewam w domu i podobnie się z nim bawię w celu zabawy nie nauki ;) więc nie będę wydawać 76 zł miesięcznie na to.. ale ciekawe zajęcia, bo jakimś czasie na pewno fajnie by się bawił :) mamamajki cieszę się, że zmieniliście tę nianię, niedobrze, że w takich okolicznościach i że tylko będzie dwa miesiące... Co to za niania była, która na spacery wychodzić nie chciała? I biedna Maja, że tak ją przeżywała, a dla Gucia wielkie gratulacje za bycie takim grzecznym! :) jestem pod wielkim wrażeniem! Ropuszka Julek jeździ jeszcze w nosidełku ;) ono jest chyba do 11 kg :] a on ma raptem może 8. Mieści się nawet w kombinezonie zimowym, a nastepny fotelik mamy już zaklepany od znajomego :) Tylko dowiedzieć się od facetów nie mogę jaki, bo odpowiadają tylko "na pewno dobry, bo on byle czego nie kupuje" :/ Ropuszka fajnie jak tak dziecko już samo się porusza po cały mieszkaniu, prawda?? JAk bawi się w pokoju i do Ciebie do kuchni zajrzy :) Wyobraźcie sobie, że Julek z rozmiaru 68 wyrasta! Najwyższa pora! :) ale szybko ten czas rozmiaru 68 poleciał ;) A tak w ogóle to mamy problem... Julek nie daje się uspokoić tacie... Mój mąż nie może do niego już pójść w nocy za mnie, bo wtedy jest histeria... Nie wiem, kiedy to się zmieniło, było ok i nagle nie jest... Może wyczuwa, że on zdenerwowany jest? Zapewne. I cały czas ostatnio tylko krzyczy :/ Najlepsze jest to, że mąż go cały czas chce ciasno kocykiem opatulać, jak kiedyś, a Julek odkąd się porusza śpiąc to się wkurza, że jest owinięty ;) W ogóle z Julka ostatnio zrobiła się straszna przylepa... cały czas chce się do mnei przytulać, jak przychodzę go odebrac od sąsiadki to do końca dnia mnie nie chce puścić ani odstąpić na krok i tylko się wkurza, bo ja szybciej chodzę niż on raczkuje...
-
mamalina idziemy na zajęcia na 17. Zadanie dla mnie karkołomne, bo kończe lekcję o 16, muszę dojechać do domu, odebrać Julka od sąsiadki, nakarmić go, ubrać, pójśc po sąsiadkę, zamontować jej fotelik, pojechać na te zajęcia i zdążyć, bo zajęcia trwają tylko 30 minut... trzymajcie kciuki :]
-
Tak, wiem, że wiesz ;) Ja mam tak z Volvo, jak Ty z Audi ;) Volvo było naszym pierwszym samochodem i pierwszym autem, który prowadziłam. Chociaż było stare to bardzo dobrze wykonane z dobrych materiałów (mówię o środku ;)) i nic nawet nie trzeszczało. I w ogóle je uwielbiała. Teraz po Audi zacznę i tę markę chyba uznawać, bo też mimo wieku to w ogóle po nim tego nie widać. Ehhh... mam nadzieję, że teraz kupimy Volvo... Tak naprawdę wszystko i tak mi się rozchodzi o bezpieczeństwo (choć wygoda ma nie mało do gadania ;)). Wiktorio moje dziecko też sie rozgadałao własnie :) nareszcie! Chociaż na szczęście nie piszczy jak Michasia, uffff...... Za to mówi "tata" :) Wczoraj przyszedł do mnie do łazienki, ja powiedziałam "cześć", a on coś po swojemu gadając powiedział coś podobnego do "cześć" ;) Wiem, że to przypadek, ale fajnie wyszło ;) edit: przyszedł Julek i mi sięprzypomniało, on może nie piszczy, ale za to strasznie krzyczy ;)
-
Własnie też chyba dostałam tę paczkę tylko muszę się po nią przejśc na pocztę :) wiktorio ja mam świetny samochód do sprzedania ;) Nic kompletnie nie ma w nim do zrobienia, chyba, że chcesz sobie antenę od telewizorka lepiej ustawić ;) Super wygodny i na drodze nie ma sobie równych ;P
-
A co tu taka cisza?? :( U nas dziwny dzień był... Julkowi coś się przestawia i od dwóch dni ma tylko dwie drzemki za to bardzo długie, ale jak się obudzi z drugiej o 16.30-17 tak nie śpi do końca dnia. Dziś nawet nie był marudny. Plus taki, że jest zmęczony i jak go po kąpieli przyniosłam do pokoju i położyłam, tak leżał taki rozłożony i się prawie nie ruszał ;) Co jest wielki zaskoczeniem, czasem pupą podskoczył. Szybko zjadł i bez niczego odłożony do łóżeczka zasnął. Tak więc teraz ma dwie drzemki po 2-3 godziny :] Do tego wszystko ładnie dzisiaj jadł! Zjadł rano cała kaszkę (bo od sąsiadki-wiadomo lepsza ;P), obiadku prawie cały mały słoiczek! I kaszkę wymieszaną z deserkiem (bo mi czasu zabrakło na deserek) wieczorem też prawie całą. Jego nową umiejętnością, ale nie wiem od kiedy, zauważyłam to przedwczoraj, jest wkładanie większej zabawki do mniejszej :) Dziś wyszłam na lekcję tak w sumie bez machania mu, tlyko szybki cmok, jak go mąż przebierał i nawet nie widział, ze wychodzę i poszłam. Mąż mówi, że jakby mnie potem szukał, że chodził z pokoju do pokoju i popłakiwał... a jak mnie zobaczył to aż zapiszczał z radości i nawet się nie rozebrałam a już miałam na jednym kolanie Julka, a na drugim psa ;) Jutro idziemy na te Musical Babies :) doczekać się nie mogę :)
-
Moja sąsiadka kupuje w Rossmanie Rossmanowskie i mówi, że dziecku smakują, ja kupuje czasem owoce i jogurt w słoiczku, ale zamierza w sezonie sama robić z jogurtu naturalnego i owoców sezonowych, tak jak to robiłam dla siebie do tej pory.
-
nikitaka Sława mówi mi dużo, bo tam jest jezioro :) zobaczę sobie, jak daleko to jest :) mamalina u nas nikt takich badań genetycznych nie ma robionych, na pewno nikt z moich koleżanek w ciąży ;) no gdybym miałam to bym wiedziala, że mam Julcia, a nie Różyczkę w brzuszku ;) połówkowe jest, ale na USG i badają wtedy dokładnie wszystkie narządy i wlaśnie wtedy Julkowi zawinęła się pępowina miedzy nózkami i przez prawie pół godziny (tyle trwało badanie) się nie odwinęła... Katarzyna no cóż... Julek również jarzynek dla dzieci nie chce... kaszki trochę zje, owoców też. Oczywiście najwięcej owocka zje tego co i mama je... Właśnie siępokłóciłam z mężem, bo się śmieje ze mnie, że wszystko do polowy robię i prasowanie firanki leży od tygodnia rozłożone, jedną uprasowałam, druga czeka. Ja mu tłumacze, że jak mu przeszkadza to niech to zrobi, ja przy małym gorącego żelazka nie mogę włączyć, a jak śpi, ja muszę ugotowac obiad, albo mam pracę... a dzis mnie wkurzył i mu to wypomnialam, że i jego zdenerować. Dzisiaj przyszedł jak oglądała Ugotowanychm chcial mi przełączyć. To bło włączone, jak bawiłam się z małym, oglądałam jednym okiem, ale jak już czekam cały program kto wygra to chce zobaczyć koncówkę ;P Po programie chcialam ,żeby sięzajął małym, a ja pójdę pozmywać. To nie, krzyczy zaraz za mną "Julek do ciebie idzie", mowię, że mial go zając czymś, a on mi na to "czy ja mogę obejrzeć coś co mnie interesuje". Kurde jasne, jednoczesnie bawiąc się z synem... nie ma przecież problemu. To nie, on musi mieć święty spokój, rozwalić sie na kanapie. Wybral, że pozmywa potem, a ja miałam zajać się jego synem, żeby on sobie pooglądał. Rozumiecie???!!!! Wybrał TV od syna, którego nawet nie ma czasu zobaczycw tygodniu. Jestem na niego wściekła i to do potęgi, bo mam coś jakby okres...
-
mamalina mnie jakoś w takie morzy na dwór nie ciągnie ;) więc dla mnie to był dzisiaj wyczyn, jestem baaaaaaaaaaardzo ciepłolubna, choć pochodzę z gór ;) i nawet te góry kocham ;) Czemu robicie badania genetyczne? Brawo dla Lilianki za postępy :) teraz powinno pójść szybko z resztą :) a Julek sprytny, oczywiście w rodzinie męża się uważa, że wygląda po tatusiu, a ruchliwość po moim szwagrze... ehhh... jakoś nikt mnie nie słucha, ale ja tam swoje wiem i moja mama też ;) Byłam identyczna w ruchliwości i nawet mam na zdjęciu uwiecznione Masz rację co do wychowania dzisiaj, chociaż mam porównanie do innych dzieci, bo prawie same dzieci uczę, a że z jakiegoś powodu bardzo mnie lubią to obowiązkowo na początku lekcji sobie rozmawiamy i mi się zwierzają ;) Uwierz mi, że prawie wszystkie te dzieci mają zakaz gry na komputerze w ciągu tygodnia, ewentualnie jeśli potrzebują coś do lekcji. Rodzice bardzo dbają też o ich ruch, więc nie jest tak źle :) Moja siostrzenica najmłodsza jest poszkodowana, bo jej starsze siostry nie chcą się z nią bawić, a dzieci w jej wieku w okolicy brak... więc włączają jej ten komputer i mają młodsza sisotrę z głowy... w ogóle on taka cichutka i nieśmiała jest. Moja siostra stara się z nią pracować ile może, ale w domu jest zazwyczaj o 19 lub 20... co drugi weekend zjazd... a w mężu ma całkowity brak oparcia :( (moja siostra, że nas mieć z głowy bawiła się z nami w szkołe ;P zadawała zadanie i miała spokój ;D) monkalot ja się łączę w bólu pobudek co dwie godziny. Zazwyczaj ejst tak, że jak mam dużo pracy i siedzę do 1 lub 2 w nocy to Julek ma super nockę z jedną pobudką i druga około 6, a jak mogę pospać jak dzis w nocy to się budzi co 2 godziny... Na szczęście jest lepiej niż było z tymi pobudkami odkąd mu zaczęłam dawać kaszkę również na noc. Wczesniej miałam co noc pobudki co jedną-dwie godziny...
-
monkalot nie wiedziałam, że też jeszcze karmisz piersią... co do butelki to no cóż, dzieci cycusiowe chyba tak już mają po prostu, bo Julek też dopiero teraz załapuje, że jak zacznie ssać to coś z butelki wyleci. Czasem nawet przez cały dzień uda mu się wypić 150 ml wody, częśc wyleci, część wyssie ;) Nie uwierzycie, ale byliśmy na spacerze... :) Mroźno trochę ,ale było ok;) I czuję, że Julek szybko zacznie jeść nasze jedzenie... Dziś nałożyłam obiad sobie i jemu. On miał łososia z ziemniaczkami ze słoiczka, ja makaron z tuńczykiem, pesto pomidorowym i bazylią. Zjadł trochę swojego i potem moje wcinał... dużo mu nie dałam, ale jak mu dawalam jego to był krzyk, że chce wyjśc, jak tylko zaczęłam dawać swoje to spokój i uśmiechy...
-
Dziewczyny gratuluję dzieciom postępów w raczkowaniu :) oby tak dalej! Madzia w sumie też nie wiem, czy można to nazwać raczkowaniem, ale widać Lenka radzi sobie jak może i może na tyle jej na razie po prostu siły w rękach starcza :) ale zdolna! U nas też postępy. Julek chodzi przy meblach coraz sprytniej :) przechodzi od jednego do drugiego mebla. My tylko z mężem co chwilę krzyczymy "widziałeś co on zrobił?!", albo "patrz, gdzie on już jest!". A najlepsze są wizyty osób, które go dawno nie widziały, jak moja mama która nie była u nas jakiś czas i nie widziała, jak on się podnosi do stania i jak utrzymuje równowagę, cały czas krzyczała "łap go", "o matko co on robi!", albo mnie wołała "patrz co on wyprawia" ;) No i pisałam już na fb, wczoraj była u mnie moja 7-letnia siostrzenica, spędziła z nami cały dzień i ok 18 wreszcie mnie pyta: "ciociu, czy on kiedyś przestanie się wreszcie tak ruszać?" ;) Julek wtedy siedział u mnie na kolanach podskakiwał i machał rękami, tak jakby w coś uderzał ;) (tak naprawdę to próbował wcelować we mnie :]). Mam taką zasadę, że nie wtrącam się w sposób wychowywania dzieci moich sióstr, głównie dlatego, że wiem jak to denerwuje i sama nie chciałabym, żeby mi się ktoś wtrącał, ale zmartwił mnie pobyt mojej siostrzenicy... Przez cały dzień prawie nic nie wypiła, a jeśli już to zmuszona przeze mnie.... nie wspomnę o jedzeniu... no i zamiast opowiadać co w szkole się wydarzyło, o koleżankach itp. to jedyne o czym opowiada to co się w Simsach wydarzyło.Moja siostra ma 3 dzieci i nie dość, że pracuje (mieszkają w Warszawie i na sam dojazd traci co najmniej godzinę w jedną stronę :/) to jeszcze studiuje i uczy się niemieckiego na kursie opłacanym przez pracodawcę. Mało ma czasu dla dziewczynek. Stara się bardzo, jak wraca do domu, się nimi zająć, odrobić zadania domowe, ale trochę mnie ta moja mała siostrzenica niepokoi :(
-
Dokładnie tak się poczułam Ropuszka, że my tu o pierdołach paplamy, a biedna alatra na prawdę ma się czym martwić :( Mam nadzieję, że po wizycie u neurologa wszystko się wyjaśni i przyjdziesz tu napisać, że już jest ok.
-
alatra biedny Jasio :( jak ja mocno trzymam kciuki, żebyście wreszcie z tego wyszli wszystkiego :9 Rozumiem Cię, że masz dość, podziwiam Cię, że dajesz radę i jeszcze się przeprowadziliście... daj znać po wizycie u neurologa koniecznie!!!! Wszystkiego najlepszego dla Olesi!
-
Ropuszka tak się złożyło, że jakoś obfito w dzieci ostatnio w moim towarzystwie :) Mamy dwóch kolegów z marca 2012, jednego z maja 2012, na dniach nam się kolejny urodzi i mojej przyjaciółce urodzi się w lipcu jeszcze nie wiadomo co :) Dzieci będzie co nie miara :) Tak, ja daję lekcje angielskiego, ale z tym przystopowałam teraz mając Julka i mam z 13 w tygodniu (w ciąży będąc już w zeszłym roku szkolnym dobijałam do 30 w tygodniu - jest to bardzo dużo, bo dojazdy i przygotowanie się zajmuje sporo czasu), ale zmierzam do tego, żeby to tłumaczenia były moim głównym zajęciem. Różne rzeczy tłumaczę, głównie techniczne tłumaczenia takie jak własnie instrukcje obsługi do aparatów (moje ulubione ;P), telewizorów, ale też to jakiejś maszynerii. Zaczęłam też z tydzień temu współpracę z kolejnym biurem tłumaczeń, dla których będę robiła zwykłe tłumaczenia i ostatnio np. miałam od nich hasła reklamowe M&S ;) więc lekkie i przyjemne,a wymagające inwencji (uwielbiam to ).
-
Pierwsze wyjścia, pierwsze rozłąki... czyli mama na imprezie!
Mari odpowiedział(a) na kajka84 temat w Noworodki i niemowlaki
Ja absolutnie nie widzę w tym nic złego, bo choć mi koszmarnie ciężko przychodzi rozstanie się z Julkiem, jak wychodzę (jemu już tak ciężko nie jest.... ;P) to rozsądek mi mówi, że tak trzeba i że to jest zdrowe dla nas, i że musi się nauczyć być też bez mamy, i że tata jest równym w prawach, obowiązkach i ważności rodzicem co i mama i musi sobie dać radę z nim. -
Jak patrzę wlaśnie na dzieci moich koleżanek (Julek jest najmłodszy) to zupełnie czasem ich rozwój się różni. Z Jasiem to już w ogóle inaczej wszystko ;) Mamy kolegę miesiąc starszego, ale leniuszka i spokojnego od początku i nie próbuje raczkować jeszcze, nie wiem, czy pełza... no ale jak się spotkałyśmy z koleżanką to jej grzecznie leżał, mając pół roku, w gondoli, a mój 5-miesięczny wtedy skakał po mnie i zwalał wszystko ze stolika... dwa różne temperamenty, ale jaki ten Julek mógł być, jak ja z nim cała ciążę w biegu byłam ;) mamalina oj racja, teraz jest więcej czasu. Pamiętacie, jak narzekałam, że w domu syf? ufff... to już za nami :) idealnie nie jest, ale staram się maksymalnie co drugi dzień zamieść i odkurzyć, co kilka dni przelecieć mopem podłogi. I pozmywane jest i jedyny bałagan to ten co Julek robi, a robi niemiłosierny ;) Na szczęście tak wszystko obmyśliłam, że szybko się sprząta :) wszystko do pudeł i tyle :) Do tego półka pod ławą jest już jego i położyłam tam gazety, które może drzeć i kilka razy dziennie je zwala stamtąd ;) i mi wyciąga na środek kuchni reklamówki z szuflady ;) ale to takie rzeczy co sie raz dwa sprząta :) Muszę Wam się pochwalić :) we wtorek idziemy do klubu maluszka na spotkani pt. Musical Babies - czyli śpiewający angielski dla dzieci :) ja wiem, że Julek ma to w domu ;) ale tam na pewno ładniej śpiewają i przede wszystkim nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak się będzie zachowywał w towarzystwie większej ilości dzieci i to w podobnym wieku :)
-
Ropuszka Julkowi trochę zajęło od stawania na czterech do raczkowania. Najpierw jednak stawał na czterech, potem dopiero nauczył isę siadać i zaraz potem raczkować. Pierwszy raz stanął na czworaka - mam zapisane - 22. listopada, a raczkować zaczął 6. stycznia. Siadać zaczął jakoś w czasie świąt, nawet nie wiem, kiedy... Ale przede wszystkim trzeba pamietac, ze nie kazde dziecko raczkuje ;) Julek na przykład pominął w sumie to pełzanie... niby co stam pełzał, ale bardziej się czołgał i rzucał do przodu. W porównaniu do naszego sąsiada, który na prawdę pełzał nieźle i długo to Julka poruszanie się wtedy nie można nawet przy nim nazwać pełzaniem ;)
-
Jakbym o swoim synku czytała tylko, że jest karmiony piersią ;) A zaczęło się chyba odkąd pierwsze ząbki zaczęły sie przebijać. Odkąd zaczął raczkować to już całkiem nic nie je, usiedzi tylko chwilę w foteliku, czy bujaczku... Śmieję się, że kaszki dla siebie robię, bo i tak ja je zjadam, choć robię może maksymalnie 40 ml :]
-
Ehh... a u mnie inny problem. Niby wszystko ok, czasem jak nie jestem zmęczona to nawet mam ochotę ;) Nawet powiedziałabym, ze po ciąży jest lepiej. Całą ciążę pościliśmy, bo odczuwałam ból spowodowany prawdopodobnie suchością, ale nawet żele nie pomagały :/ Po ciąży dalej celibat, przez kolejne 3 miesiące, bo dalej odczuwałam ból. Teraz to wygląda tak, że mój mąż się ze mną kocha, ja mam zero przyjemności, bo dalej mnie boli. Nie wiem co, prawdopodobnie blizna i już trzech różnych lekarzy patrzyło i każdy twierdzi, że ślicznie się zrosłam, śladu nie widać. Mój mąż twierdzi to samo, że on różnicy nie widzi, mój lekarz tłumaczy mi, że tkanka jest inna teraz, mniej elastyczna i mogę odczuwać przez to ból, ale żeby tak cały czas? ;( W sumie to jest to dla mnie tragiczne, bo popęd czuję i kiedyś bardzo lubiłam się kochać z mężem, doczekać nie mogłam się, kiedy znów będziemy mogli, a tu? ;( za każdym razem ból i gryzienie poduszki :/.