-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
Pierwsze wyjścia, pierwsze rozłąki... czyli mama na imprezie!
Mari odpowiedział(a) na kajka84 temat w Noworodki i niemowlaki
Ja pierwszy raz Julka zostawiłam z babcią jak miał 2-3 tygodnie, bo musialam wyjść do urzędow sprawy pozałatwiać. Wtedy mnie nie było może 1,5 godziny. I wtedy było mi łatwiej go zostawić niż teraz... :/ Do pracy wróciłam jak miał 3,5 miesiąca, pracuję tyle ile chcę, więc od tamtej pory nie ma mnie w domu maksymalni 3 godziny pod rząd :) Nie podaję mm, ale teraz jest mi prościej, bo niby powinien posiłki stałe już jeść (co niekoniecznie pokrywa się z praktyką...) Pierwszy raz wyszłam na koncert na początku grudnia,czyli miał 5,5 miesiąca i to było wszystko wyliczone ;) Budził się dopiero koło 24, więc spokojnie mogłam sobie wyjść i wrócić na karmienie :) Kolejny raz wyszłam tydzień później ;) Byłam w miejscach, gdzie zasięgu na szczęscie nie było ;) Dziewczyny wychodźcie z domu i zostawiajcie dzieci ojcom, przecież to też ich dzieci, więc dlaczego tylko Wy macie rezygnować z życia towarzyskiego? Żadnych wyrzutów sumienia nie powinnyście mieć, bo dlaczego? To nic złego. Będziecie jeszcze szczęśliwsze, jak wyjdziecie :) -
Wiktorio też nie wiedziałam że są rózne woreczki dla chłopców i dziewczynek ;) ale mój mąż je kupował, więc nie miałam pojecia :) A ten mój mąż szalony... i wiecie co on zrobił? Kupił mi te perfumy nad którymi się tak zastanawiałam, ale sobie spaliłam niespodziankę ;) Bo mieliśmy od kolegi testery w niższej cenie, podobały mi się jedne, ale pomyślałam o tej kierownicy co Julkowi kupiłam i że pościel muszę mu kupić i tak pomyślałam, że 100 razy bardziej wolę na niego wydać ;) Mąż zapytał, czy mi się podobają, powiedziałam, że tak, ale nie będę kasy na bzdury wydawać (bo jakb nie patrzeć jest to zbędny luksus). Pojechałam do siostry dzisiaj i wzięlam perfumy, żeby sobie czegoś poszukali może, chciałam jej pokazać, które mi się podobają ;D hehe... nie mogłam ich znaleźć ;D Znowu sobie spaliłam niespodziankę ;D Mojemu mężowi nigdy jeszcze nie udało się mnie zaskoczyć, zawsze się domyślam, ZAWSZE, choćby nie wiem jak się starał ;) Zaza byłam ciekawa, jak Ci tam dzisiaj poszło. To dobrze, że Sergiusz nie płakał, tak jak Ropuszka i Mamamajki mowią. Wiem jakie to uczucie. Julek się dokładnie tak samo zachowywał na początku, jak go do sąsiadki dawałam! Ja tu stęskniona biegłam, a ten spojrzał na mnie i bawił się dalej! Ani uśmiechu, ani nawet zwieszenia wzroku na mnie... :( Wtedy mi się serce krajało :( ale teraz już jest śmiech i radość i zaraz do mnie tupta :) ale na szczęście nie płacze jak wychodzę... mamalina Julek każdego dnia doskonali swoje umiejętności z "bezpiczenym" upadaniu ;) Czasem z podziwu wyjść nie mogę jak mu to zgrabnie wychodzi... Powoli się uodparniam na te upadki, uwierz mi, będzie ich wiele, bo teraz już mogę o stwierdzić, a co nas jeszcze czeka? Ostatnio fiknął do tyłu tak zgrabnie, że zrobił bardzo ładny przewrót w tył przez ramię ;) aż mu brawo biłam ;D On już serio próbuje chodzić przy meblach :) dziś zrobił kroczek od stołu do sofy i z powrotem :) A miałam się Was zapytać, bo Julek tak śmiesznie robi kupy. To znaczy od razu wiem kiedy. Wtedy się najlepiej bawi, kiedyś robił na leżąco na brzuchu, teraz na stojąco. Do tego strasznie wtedy gadatliwy jest ;) a jak zrobił to zaraz do mnie idzie, żeby mu pieluszkę zmienić ;) choć ja mało bystra nie zawsze się domyślam o co mu chodzi ;) Wasze dzieci też mają takie swoje pozycje do robienia kupy?? ;) Mamamajki a rzeczywiście, kiedyś i na tę patrzyłam i też jest fajna :) Gucio się nią już bawi?
-
Styczeń 2013-zapraszam na pogaduchy:)
Mari odpowiedział(a) na marzycielka temat w Noworodki i niemowlaki
Też się tak wtrące, bo sobie czytam wspominając jak to bylo i przeczytalam co Pycia napisała. Z tego co wiem to szałwia laktację zatrzymuje, więc z tym bym nie ryzykowała, jeśli bym chciała dalej karmić... -
Coś jest z tym siadaniem na kocyku ;) Charlie robi to samo!
-
Ropuszko ja za to sobie nie mogę już wyobrazić i przypomnieć, jak to było, kiedy on tak leżał tylko na kocu, albo na czworaka i się nie ruszał. Teraz jest w pełni samoobsługowy prawie ;) Mamy dużo radości, uwielbiam to i czasem narzekam, ze z przymrużeniem oka, bo tak naprawdę to cieszy mnei strasznie, że taki sprytny. Radość jest, jak za którymś razem na przyklad zaglądam do pokoiku, czy jeszcze drzemie, a on szczęsliwy sobie stoi w łóżeczku i na mnie czeka :) Co do gonienia za czymś to żadnej huli kuli ani nic z tych rzeczy Julkowi nie trzeba ;) on ma takie kółeczka nakladane jedno na drugi wg wielkości i za kółeczkiem takim biega po całym mieszkaniu ;) albo za psem ;) który ostatnio zaczął się przed nim chować ;D Zaza właśnie, mialam Ci życzyć powodzenia. Trzymaj się tam jutro w pracy. Na ile godzin wreszcie idziesz? Załatwilaś to zaświadczenie o karmieniu? Tak sobie myślałam, jak Ty dajesz radę z dwoma psami dużymi i dzieckiem i to psy jeszcze gubia sierść. Ja teraz codziennie z miotłą lub odkurzaczem latam, bo Julek to zbiera strasznie, ale mój pies choć sierści nie gubi. Za to u teściów masakra jest z jednym psem. I w ogóle Zaza i luigi jak tam przyjaźnie Waszych dzieci z psami? U nas jednego dnia to Charlie zaczepia Julka, kolejnego ucieka przed nim. Warczy na niego, jak nie chce być w tej chwili dotykany, ale on tak warczy na każdego, nie wynika to z agresji, bo ugryźć nie ugryzie, choć Julka złapał delikatnie już zebami, ale wiem, że niczego poza złapaniem zębami mu już nie zrobi :) Bo Charlie to przecież mój peirwszy "synek"był ;) Ale dalej zazdrosny i potrafi chodzić za mną pół dnia i "łasić się". Ropuszka, a widziałaś filmik z tą kierownicą? Mi się strasznie podoba :) Powiedzcie jak to jest? Nie potrafię wyjść ze sklepu nie kupując choćby głupiego słoiczka dla Julka ;) Zastanawiam się od kilku dni, czy sobie kupić perfumy, choć po okazyjnej cenie, a Julkowi bez zastanowienia kupuję kolejną zabawkę - też nie tanią...
-
A guzik :( wcale nie jest łatwiej z każdym następnym guzem... u nas to już taki standard - dzień bez guza, dniem zmarnowanym... Co on cuduje to głowa mała... a dziś prawdopodobnie zrobił pierwszy krok przy krzesłach, jak wychodziłam z kuchni był przy jednym krześle, a jak wróciłam przenosił już ciężar i stawał przy drugim krześle... Generalnie niczego się nie boi, jak raz coś zrobił i się wywrócił to go to nei hamuje przed kolejną próbą... ;) Dziś stał przy krześle i walił w nie obydwoma rączkami jednocześnie, czyli momentami się nie trzymał... - nie na moje to nerwy, ale w takich chwilach pamiętam co mi mamamajki swojego czasu napisała, że dzieci są bardziej odporne na na te upadki i wszelakie guzy niż nam się wydaje i tak staram się nie panikować i pozwalam mu na jego kombinowanie... Spostrzeżenie sąsiadki - jak jej synek do niej przychodzi na kolana to choć chwilę usiedzi, a jak Julek do niej przychodzi to ani sekundy, zaraz się wygina, obraca, wspina... Wiktorio brawo dla Michalinki! Jak już pierwsze kroczki były to teraz musi się w kolejności połapać i pójdzie! a skąd śliweczka pod okiem? niecierpliwa Ty karmisz jeszcze piersią, prawda? Jak często budzi się Iza w nocy, bo nic o tym nigdy nie piszesz :) nikitaka ja się na cenach nie znam, ale wydaje mi się, że 16 zł za całość to chyba nie jest dużo i blisko ceny normalnego... mylę się? mamamajki gratuluję ząbka
-
Tak mi się przypomniało Zaza, a buraczki? pisałaś, że nie masz pomysłu na obiadki, buraki chyba już nasze dzieci mogą, prawda? Planuję dać Julkowi spróbować :) a chyba nie są alergenami. Dziewczyny wejdźcie sobie na Weltbild, wycofują sie podobno z naszego rynku i są duże wyprzedaże. Ja kupuję wlaśnie kierwonicę Vtech dla Julka, akurat ona dużo przeceniona nie jest, ale kiedys chwiliśmy ją kupić i sobie powiedzieliśmy, że jak do 100 zł kosztuje to bierzemy, wtedy kosztowała akurat 150 ;) no ale teraz... a Julek jako że w bardzo zmotoryzowanej rodzinie urodzony, kierownicę musi mieć! ;)
-
niecierpliwa ja sobie odpuściłam sklepy eko, bo siedząc cały czas z Julkiem i pracując, nie mam jak się wyrwać do tego sklepu o którym pisałam, bo jest za daleko. Gdyby było ciepło to bym poszła na spacer długi po prostu, a tak? Zimno i mokro... Dlatego warzywa kupuję w zieleniaku zwykłym, ale co ja tam mogę napisać o tym gotowaniu, jak Julek nic nie je i większość i tak ląduje w koszu, więc nawet jeśli kupię naszprycowane to on się od tego uchroni ;) ale mięsko, tak jak pisałam, biorę z Gerbera. Wczoraj obiadku swojego nie zjadł, za to zjadł ze mną mój, czyli jest z tych dzieci, które chcą tylko "dorosłe", przysięgam... Bo jak inaczej wyjaśnie to, że banana ze słoiczka zje niechętnie, a od mamy wyskrobanego zje z wielką chęcią? Na obiad miałam potrawkę z kurczaka z ziemniakami. Było całkowicie bez soli,jedynie ziemnaki trochę posoliłam, ale czuć nie było, bo jak zwykle za mało posoliłam, bo solić nie potrafię ;) Do potrawki wystarczyło dodać warzywa i koperek i było pycha :) Więc Julek się zajadał... jedyny minus, że warzywa były ugotowane w tej wodzie co kurczak... od którego miesiąca dzieci mogą już jeść warzyw ugotowane w tej samej wodzie z mięsem? nikitaka dzięki za ten link, nie wiedziałam o takiej firmie. A jak cenowo on wychodzi? Ropuszka 8200 w wieku 4 miesięcy? a jaka była waga urodzeniowa? Bo jak 5000 (ostatnio u ojego ucznia w rodzinie siętakie dziecko urodziło) to w sumie się nie zdziwię, ale Julek teraz jeszcze nie ma 8kg, nie wyobrażam sobie jak na piersi tak duże dziecko może być ;) mamalina chyba każda matka się boi tego, że dziecko spadnie... Mi się na razie udaje chwycić Julka w ostatniej chwili, jakiś cud... ale zdążyłam przeczytać Twojego posta, poszłam do kuchni, Julek się bawił w pokoju i nagle uslyszałam wielki grzmotnięcie jego główki o podłogę... W międzyczasie podszedł do bujaczka (jest zablokowany, żeby się nie bujał), wstał na nogi, zlapał się pałąka z grzechotkami i tylko tego pałąka się trzymał, musiał polecieć i pałąk się odczepił, bo jak się przewrócil to pałąk został mu w ręce. A wiem jak to zrobił, bo potem zrobił dokładnie to samo przy mnie. Huk był koszmarny, a ja aż zamarłam. Serduszko mu biło szybko przez dobrą chwilę, a ja go nie mogłam uspokoić i balam się, czy nic mu nie jest... Koszmarne są takie upadki :( ale niestety są wpisane w naukę poruszania się naszych dzieci :( A tak a propos wyrzutów sumienia... Julek nie spał pół nocy... od 0 do 3 budził się co pół godziny, a ja? Czułam, że coś smierdzi kupą, ale mamy kosz na pieluchy w pokoiku, myślałam, że mąż może po prostu go wieczorem nie opróżnił... tak sie odzwyczaiłam o d tego, że Julek robi kupę w nocy, że do głowy mi nie przyszło, że placze, bo ma kupę! :( Teraz mam koszmarne wyrzuty sumienia :/ biedny chciał mi coś przekazać, a ja nic :( Wiktorio powodzenia w lapaniu ;) mi się udało Julkowi za pierwszy razem, ale to nie wyczyn u chłopaka ;)
-
ZazaNa pewno mają gluten, bo to jest mieszanka kilku zbóż i na każdej jest napisane, że pomaga wprowadzać gluten. Wiktorio Julek usiedzi spokojnie, jak się czyms zainteresuje mocno lub kiedy go drapię, miziam, bawię się w głaskanie :) Ale przyzwczajam się do niego, czasem tylko nie wyrabiam ;) ale to jest taka ruchliwość spowodowana ciekawością świata, tylko usłyszy odgłos i już chce sprawdzić co to, tylko coś nowego zobaczy, już chce to zbadać. Śmieję się, że mały adhdowiec z niego, ale tak naprawdę to cieszy mnie jego ciekawość świata i to, ze nie boi się ryzykować :) Zaza kiedy idziesz pierwszy dzień do pracy?
-
Ja lubię Program Alternatywny, MiniMax, LP3, i... zapomniałam jak sięnazywa o 13 od pn do pt na 3 ;) Generalnie jestem uzależniona od Trójki i gra u mnie niemal cały czas, bo się boję, że coś przegapię ;) Jak za dużo tam gadają(rano zazwyczaj...) to przełączam na Czwórkę lub Eskę Rock.
-
Zaza jakiś czas temu pisałam, jak to Julek przez ladny miesiąc jadł tę kaszkę Zdrowy Brzuszek na wodzie, zanim się doczytałam, że tam nie ma mleka ;) Są zdecydowanie bez mleka ;) Brawo dla Sergiuszka za postępy, wstawanie na nogi i pełzanie. Niedługo zacznie też siadać, zobaczysz :) ale pamiętam ten etap u Julka, kiedy nie potrafił usiąść... musiałam mu pomagać i co chwilę jęczał, żeby go posadzić... ehhh... No niestety Sergiusz przynajmniej wie, że czegoś mu zakazujesz, a Julek się śmieje, jak mu mówię, że nie wolno :( do płaczu mu daleko...
-
hahaha!!! ;D Ropuszka zapomniałam o oliwie!!! ;D pamietam, jak gotując myślalam o tym, żebym nie zapomniałam ;D no cóż... muszę dodać... matko ja to go na siłę podswiadomie nie chcę utuczyć ;D a to kaszki niechcący na wodzie robię ,a to o tluszcze zapominam ;) masakra ;) Ropuszka Ty Oskarka zastajesz na czworaka, a Julek co się obudzi to na nogi wstaje. Łóżeczko dziś obniżyliśmy na sam dół. Dzisiaj go położyłam w dzień spać, słyszę a ten gada, wchodzę, a tu karuzelkę sobie włączył i już jest z drugiej strony łóżeczka i majstruje przy rzeczach na komodzie. Jak ja się cieszyłam, że mąki ziemniaczanej nie dorwał, bo stała na wyciągnięcie jego ręki... ufff..... to by był widok, wejść do pokoju i zobaczyć Julka i wszystko w mące ziemniaczanej... W ogóle to jak słyszę jego gadanie to potrafie powiedzieć, kiedy sobie gada bawiąc się, a kiedy gada bo wstał ;) nie wiem, on po prostu wtedy wydaje charakterystyczne dźwięki ;) Ropuszka to ładnie Oskarek waży :) u nas bez zmian w wadze ;) może 7600 jest... :] no ale na roczek dzieci potrajają wagę więc powinien mieć wtedy nie więcej niż 9150, więc do Oskarka mu daleko :) a ile Oskarek iał przy porodzie?
-
Nocny pokarm jest najbardziej tłusty, ale jesli mały dobrze przybiera na wadze to ja bym osobiście bardzo się ucieszyła, gdyby moje dziecko przesypiało noc ;) Moja koleżanka miała podobny dylemat, aż poszła z małym do lekarza, tam jej powiedzieli to co Tobie - skoro dobrze przybiera to ma go nie budzić i nie budziła, chłopczyk ma się bardzo dobrze :)
-
Mi osobiście ten Zdrowy Brzuszek bardzo smakuje i zawsze liczę, że Julek nie zje ;) a ostatnio o dziwo zjada kaszki tyle ile mu zrobię, czyli około 50 ml :) Ta kaszka z lipą na opakowaniu ma napisane niby, że jest na dobranoc, ale nie piszą nigdzie, żeby miała właściwości uspokajające tylko, że zapewnia sytość na dłużej. Wiktorio i Madzia czyli mowicie, że ten typ tak ma po prostu? Ja mu co kilka dni daję napar z melisy delikatny do picia ;) o dziwo smakuje mu bardzo. W ogóle jak nie chciał pić z butelki, tak teraz butelka z wodą lub meliską to najlepszy przyjaciel ;) Zawsze jest gdzieś koło niego ta butelka i sam sobie pije kiedy chce. Dla mnie to przełom, bo do niedawna pil tylko moje mleko... Mamamajki nie martw się... siostra się ze mnie śmieje, ze i do nas ktoś wezwie wreszcie opiekę spoleczną, jak beda takiego posiniaczonego Julka cały czas oglądać... a on po prostu jakby się bił wygląda... Nos podrapany, siniole symetrycznie po obu stronach czoła i drapnięcie na czubku głowy (pojęcia nie mam jak to zrobił). No i kolana od raczkowania strasznie posiniaczone... I niczego się nie boi... Już znalazł kilka rzeczy poza mną przy których wstaje na nóżki, przy innych, niższych, wstaje, ale na kolana i klęczy ;) A dziś stanął przy krześle w kuchni, drugą ręką zlapał psa za sierśc, puścił krzesło i zrobił krok trzymając się tylko biednego psa ;) Ja zawalu o malo nie dostałam, bo już widziałam jak leci i uderza głową o kant nogi stołu...oczywiście zaraz znów się chwycił krzesła spokojnie się zniżyl do raczkowania i było ok... Madzia Lenka zaczyna szaleć! :) coś musi miec z brata przecież ;) Julek za to wstaje w wannie sam i to bardzo szybko i chce się wspinać... Dziś nie mogłam nawet po ręcznik sięgnąć, bo co ja go w dół to ten do góry... Zupkę zjadł, nawet juz przetrawił ;) Może bez zbędnego zachwycania się nad nią i szalu z ilościa nie było, ale liczy się, że zjadł cokolwiek, bo w ogóle nie chciał jeśc słoiczkowych... i mam wrażenie, że to krzesełko do karmienia go parzy. Od razu z niego się chce zsuwać, marudzi, dziś znów wróciłam do bujaczka. mamamajki nieciekawe wieści od Ciebie o tych chorobach... mam nadzieję, że u Gucia to rzeczywiście ząbki, oby!
-
Przepraszam, ze sie wtracam :) moj Julek tez sie wyginal kinia i jak poczytasz o rozwoju fizycznym dziecka to czasem mozesz przeczytac, ze to kolejny etap rozwoju takie robienie mostka. O tak, dobrze znam to wyginanie sie ze zlosci ;) a teraz wygina sie jak go klade do lozeczka spac, na lezaco, tez sie martwilam, ale wreszcie do mnie dotarlo, ze on tak trze policzkiem o poduszke na zebki ;)
-
Dla równowagi dam bananka i będzie dobrze ;) Mi te zupki smakują bardzo! Do niektórych dodałam raz natkę pietruszki a raz koeprek dla smaku, nie mogę się doczekać, kiedy będe mogla więcej ziół mu dawać, bo my w sumie głównie tylko ziołami wszystko doprawiamy :)
-
Powiem tak: w kaszce bez cukru jest go 21 gram ;) Madzia a no tak, "moje" dziecko w UK też tak poszło do przedszkola, najpierw na 3 dni po 3 godziny, kolejny trymestr chyba 5 dni, kolejny 3 dni cały dzień i 2 pół... jakoś tak. Dawno to było i już slabo pamiętam ;) Twój Michał też tak? Bo tamten był w prywatnej szkole... Madzia Julek w sumie sie podciąga tylko o łóżeczko i o mnie, bo... nie ma za bardzo niczego więcej :( Może gdyby miał to by miał więcej okazji do ćwiczenia poruszania się w bok... a tak wszystko jest na takiej wysokości za wysokiej dla niego jeszcze... No ale mały adhdowiec mi rośnie ;) Żebyście widziały, jak wygląda wieczorna toaleta... przynoszę go w ręczniku, klade, a ten myk i go nie ma, bez pieluchy lata, złapałam go... założyłam pieluchę, sięgam po body, a tu myk! i znów go nie ma i ta w kółko... próbuję go zając czym się da, ale nie zawsze się daje. Albo się na mnie wspina, biorę go na ręce to zaczyna skakać... A teraz uwaga uwaga, ugotwałam dla niego pierwsze obiadki, sama na oko, bez przepisu. Jedna zupka z kalarepą, kolejna z brukselką, potem pomidorowa i na koniec warzywa z żółtkiem. Kurczaka do zupek wzięłam ze słoiczka Gerbera. Niech mi spróbuje nie jeść! Na mój smak są pyszne ;)
-
To pierwszy dzien Michala w przedszkolu? Brawo dla Lenki za postepy :) Jak mnie sie ktos pyta, jak mozna pisac lewa reka to ja sie pytam, jak mozna pisac prawa ;) tak ja sie mnie pytaja, jak sie dowiedza, ze mam blizniaka, czy czuje to co on... ;) Z innej beczki to jak pisałymy o kaszkach z cukrem ktoś zapytał "a ile tam tego cukru jest?", wczoraj sprawdziłam na 100g kaszki słodzonej jest, o ile dobrze pamiętam, o 10g więcej cukru niż w ciasteczkach dla dzieci typu Miśkopty. Akurat taki asortyment miałam pod ręką do porównania ;) to była jakaś naprawdę duża liczba, nie wiem czy przesadzę, jak powiem, że chyba 30g, czy gdzieś nawet i 40g widziałam, ale juz dobrze nie pamiętam. W każdym razie pamietam, że ciasteczka miały znacznie mniej cukru od kaszki... Wiecie jak to jest, jak się tak wstaje od kilku miesięcy po kilka razy w nocy... człowiek nie wszystko pamieta i fakty się mieszają :/ Ja nie wiem czasem co kiedy się wydarzyło, czy dziś, czy wczoraj, czy tydzień temu... Mam pytanie do doświadczonych mam. Jak takiemu małemu dziecku przekazać, że czegoś nie wolno... Jestem cierpliwa i cierpliwie powtarza, że nie można dotykać... ale Julek się świetnie bawi, jak ja mówię "nie", a staram się mówić naprawdę surowym głosem, chociaż moj głos, czy surowy, czy nie i tak jest słaby :/
-
Haha ;) Tyle mówiłaś o tym piwie co czeka, a tu o ;) smak Ci się zmienił ;) ale może tak być, mama mi mówiła, ze ona znowu piwo zaczęła pić dopiero po ciąży z nami (miała prawie 34 lata). No to ja nie zrozumiałam żartu ;) u mnie w sumie to się tylko teść ze mnie nabija, ale on już taki jest wesoły, data urodzenia zobowiązuje - 1.kwietnia ;) zresztą na fb, jeśli przejrzysz mój profil to komentuje prawie wszystko u mnie i zawsze z przymrużeniem oka ;) Julek też nie traktuje cysia jako smoczka i też w placzu go nie nakarmię, na pewno nie jest to uspokajacz... ale lubi cysia i tyle... a ja go lubię karmić ;) choć czerwonego wina do serków dobrych bym się napiła... ;) Dałam dziś Julkowi pierwszy raz do ręki kalarepę surową :) W sam raz na jego dziąsełka, bo zimna była, a nie ugryzie bo za twarda :) Resztę ugotowałam i planuję mu zrobić zupkę. I mamy kolejnego guza na czole ;) Ciekaw jestem czy mu czoła na te guzy starczy... :]
-
Czy Wasze dzieci nie domagaly sie piersi? Ja sobie na razie nie wyobrazam odstawienia Julka, bo on po prostu wchodzi na mnie i mnie rozbiera, albo probuje przez bluzke zlapac piers... Wlasnie wrocilismy z dnia otwartego zlobka i bylo super. Julek sie pobawil, wszystko jest ladnie, z glowa zaplanowane, mozna samemu posilki przyniesc lub wziac catering, no i najwazniejsze. Koszt do 20godzin w tygodniu to 450 zl i moge Julka przynosic np jednego dnia na 6 innego na 2 godziny, co dla mnie jest ekstra! Maja zajecia z rytmiki i plastyczne i cos tam jeszcze, taki standard, wiec jestem baaaardzo teraz spokojna, bo jest opcja na pazdziernik, kiedy bede chciala na studia wrocic, a moja sasiadka sie wyprowadzi. Docelowo ma byc 21 dzieci na 3 opiekunki. I moge tez im zanosic dziecko okazjonalnie, to tez fajna opcja. Nie musze placic za miesiac, tylko jesli wiem, ze za tydzien nie bede miala przez dwie godziny co zrobic z Julkiem to moge sie umowic i zaniesc go do zlobka - bomba :) Przesadzacie z ta leworecznoscia. Nigdy nie zdarzylo mi sie, zeby ktos nie chcial obok mnie siedziec, ani nikt sie ze mnie nie śmiał. Raczej slysze "Jak mozna pisac lewa reka?" i ten kto pyta zaraz probuje sam pisac lewa (to znaczy glownie dzieci tak robia ;D). Mnie tylko wkurza, ze wszystko jest po prawej stronie.
-
Nie uwierzycie, ale z tymi stronami to bardziej problem ma moj praworeczny maz niz ja ;) ale tez jestem wzrokowcem i z historii bylam rowniez zawsze z dat obkuta ;) ucze sie piszac, raz napisze i pamietam :) ale czy to jest zwiazane z leworecznoscia? Nie wiem
-
No tak, o tym tez zapomnialam, ja rowniez pilam herbatki z koperku i rumianku na problemy brzuszkowe, ale my kolki nie mielismy, tylko bole brzuszka czasem i gazy przez nabial przeze mnie zjedzony... no coz, powodzenia :)
-
Dokladnie Madzia, moja mame na sile przeuczono :( co za czasy to byly ;/ a ja jestem lewus na maksa ;) tylko nozyczkami tne jak Ty, prawa reka, bo kiedys nie bylo nozyczek dla leworecznych dostepnych, a myszke uzywam raz ta , raz druga reka ;) musialam sie dopasowac do srodowiska ;) ale rękę, nogę, oko, wszystko co lewe mam silniejsze w przeciwienstwie do mojego blizniaka, ktory lewa reka tylko pisze.
-
Ja bym probowała, bo u nas było dokładnie to samo. Julek się tak samo bawił... teraz jak mu dałam tę butelkę to już specjalnie z zamiarem "do zabawy" i się bawił nią jakiś czas, aż załapał, że można possać ;) Może niech się pobawi, może załapie? Nie mam innego pomysł na naukę butelki, moja mama dokonała tego cudu, jak z nim została, chyba tylko uporem swoim, cierpliwością i determinacją, nie pytałam się jej, jak to zrobiła. No ale ile razy ja mu dawałam butelkę to było tak jak piszesz... u nas smoczek służy jako gryzak i kolejna zabawka ;)
-
A próbował dawać mu ktoś inny butelkę? Wiem, że od mojej mamy brał butelkę, wlaśnie jak ja musialam wyjśc na chwilę chociaż. Zostawialam im wtedy wodę zwykłą, żeby małego oszukać na chwilkę i od mojej mamy, kiedy mnie nie widział to pił. Tak samo ze smoczkiem, teraz w ogóle nie chce smoczka, ale za każdym razem, kiedy zostawał z moją mamą lub teściową to smoczka brał. Rzeczywiście, ja mojemu też kilka razy na brzuszek dawałam herbatkę z kopru i ta sama historia... ja wychodziłam z pokoju, a mąż go poił i się udawało. Może bez rewelacyjnych wyników, ale coś pociągnął.