-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Szef nie chce zapłacić za L4. Co robić?
marciołka odpowiedział(a) na gosiak temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
A pewnie :) Kochana, a potem można jeszcze pokombinować. Ja np. jestem na opiece nad dzieckiem, przysługuje 60 dni w roku, zwolnienie musi dać pediatra, ale tak naprawdę wystarczy pogadać uczciwie i poprosić. No najlepiej jak się ma jakiegoś zaufanego to powinien wystawić, w ten sposób siedzisz jeszcze 2 miesiące z maluszkiem i na dodatek jeszcze ci za to płacą ;) -
Skatharudis, ja miałam sączące się wody płodowe. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy ;) Poszłam na którąś z ostatnich wizyt, a lekarz mówi, że niepojąco się zmniejszyła ilość wód... Okazało się, że ja faktycznie byłam taka wilgotna, musiałam częściej zmieniać wkładki itd., ale w ogóle nie pomyslałam, że to mogą być wody. Chodziłam tak kilka tygodni, bo wody się odnawiają, tylkko trzeba jak najwięcej leżeć. A jeśli to co ty masz jest takie śluzowate, to właśnie pewnie czop śluzowy. Ja miałam taki przezroczysty, ale to też nie przesądza jeszcze o niczym ;) Powodzenia!!! Matko, jaka u nas była przed chwilą awantura w bloku!!!! Masakra, aż strach pomyśleć, co się dzieje w niektórych domach.... Aż po policję dzwoniłam, ale już mnie ktoś uprzedził. A najgorsze jest to, że to chyba u takich sąsiadów, co mają małe dziecko :( Biedaczynka musi na takie rzeczy patrzeć i pewnie się boi... :(
-
Mummy, naj naj to będziesz dla dzidzi ty!!! :)
-
Ty, dałaś mi do myślenia... Nie z tym karmieniem, bo tu mam pewne poglądy, zresztą znasz je ;) Ale odnośnie ząbkowania. Do tej pory myślałam, że raczej nie przechodzimy tego źle, bo ZOsia nie płacze, raczej tak bezboleśnie jej te zębolce wyłażą. Ale jednak wiadomo, że tak czy siak dziecko odczuwa co najmniej dyskomfort w związku z wyżynaniem. Może więc u nas objawia się to właśnie w ten sposób, że Zosia toleruje tylko te pokarmy, które są najbardziej neutralne, tj. mleczko, kaszki i kleiki? Możliwe to? Bo z apetytem to u niej jest raczej normalnie, tzn. jest głodna co 3,5-4 godziny, ale nie wciągnie nic z warzyw, a już tym bardziej łyżeczką. Dziś jej rozmieszałam owocki ze sloiczka z wodą, dodałam kaszki manny i choć na poczatku były opory to wciągnęła 180ml!!! Hurra!!!!!!!!!
-
KUrde, tylko że ja małą uczyłam jedzenia łyżeczką jeszcze zanim przeszłam na butelkę... Już serio nie mam pojęcia co robić, bo problem w tym, że mała warzywek nie je nawet z butelki - już próbowałam :( A kleiki robię i jej smakują. A co do tego karmienia cycem - ja jestem jak najbardziej za! Tyle tylko, że u nas piłuje się babki do karmienia cycem, absolutnie się odradza podawanie czegokolwiek butelką i potem wiele mam ma duży problem z odstawieniem malucha. Ja mojej Zosi dawałam wodę butelką od czasu do czasu, tak żeby potem nie przeszła zbyt dużego szoku ;) Tylko mam kilka koleżanek, które słuchały rad pań położnych i lekarzy i teraz mają 7-8 miesięczne dzieciaczki, które ciągną cyca, do buzi nie wezmą żadnego tworzywa, więc i smoczki odpadają i laski nie mogą nawet zostawić dziecka od opieką, bo jak się rozryczy to koniec - tylko cyc uspokoi... I te mamy są potem takie podłamane, czują się uwiązane i karmienie dziecka piersią przestało dawać im jakąkolwiek satysfakcję, a to przecież nie o to chodzi, nie? A co do odstawiania - ja odstawiłam Zosię m.in. dlatego, że już jej ewidentnie nie wystarczało moje mleczko - karmienia nocne co godzinę to koszmarek, uwierz mi ;)
-
Szef nie chce zapłacić za L4. Co robić?
marciołka odpowiedział(a) na gosiak temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
Gosiak, macierzyński trwa teraz 20 tygodni, ale ty się załapiesz na przedłużony do 22 tygodni. Będą przedłużać co roku, aż dojdą do bodajże 26 tygodni. Nawet jak urodzisz jeszcze w 2009 to już się załapiesz na 22 tygodnie. Ja urodziłam w 2008, wtedy było 18 tygodni, ale z racji tego, że byłam na miacierzyńskim jak się rozpoczął 2009 (czyli w momencie, kiedy przedłużyli urlop macierzyński), to automatycznie mi również wydłużył się do 20 tygodni. ZUS automatycznie wydłuża wypłatę zasiłku :) Kobitki, a co do bezikowego - może to zależy od miasta, gdzie się wypłaca, sama nie wiem... U mnie w mojej miejscowości w OPSie, we Wrocku w MOPSie. Mają właśnie miesiąc na przelanie kaski. -
co chcecie zmienic lub dodać w Parentingu ????
marciołka odpowiedział(a) na Małgosia temat w Komunikaty
A ja mam pytanie odnośnie żywienia dzieci - czy moglibyście umieścić specjalistę, który wyjaśniałby w sposób bardziej obiektywny, jak żywić maluszka. Mam wrażenie, że obecna pani ekspert nie patrzy na te sprawy obiektywnie, tylko poprzez pryzmat swoich poglądów, co myślę, że nie każdej mamie odpowiada, bo są wśród nas "żywicielki" o bardziej tradycyjnych poglądach :) Poza tym mam wrażenie, że pani ekspert odpowiada na wątki wybiórczo. Oczywiście szacun dla pani Joanny, każda z nas ma prawo do swoich poglądów :) -
aaaaaa jeszcze a propos sikania :) Raz musieliśmy przenocować znajomych u nas w mieszkaniu i położyliśmy ich w naszej sypialni. Sami spaliśmy w dużym pokoju. Mój M miewa akcje lunatyczne i niestety taka mu się trafiła ;) Wstał z łóżka, zrobił dokładnie, DOKŁADNIE tę drogę co z naszej sypialni do kibelka, ale ponieważ był w salonie... to doszedł do środka pokoju... No i nie zauważył, że kibelka nie ma hehehheheh Opieprzylam, posprzątał a rano... nic nie pamiętał :)
-
Hehrehe też znam ten tekst - zmyślasz ;) Mojemu M też się zdarzyło po imprezie siurać nie w kibelku, tylko np. wyłaził przed domek nad jeziorem. aż myślałam, że może on woli tak - wiecie, blisko przyrodi hihihihih... ale okazało sie, że on nawet nie jarzył, że idzie sikać :)
-
Mummy, moi teściowie też za bardzo fianasowo nie pomogli. Jeszcze jak byłam w ciąży to T przyniosła mi całą tobę ciuszków, które kupiła dla Zosi, bo się nie mogła powstrzymać. Wszystkie śliczne, no i dość kosztowały. Głupio mi się wtedy zrobiło, że moja mama nic nie kupiła... Ale potem... Moi rodzice nam całkowicie zrefundowali wózek, jak Zosia się urodziła to dali jej pieniążki w prezencie (ciuszki notabene w końcu też ;)), mieszkamy w innym mieście, więc urządzili Zosi kącik w naszym domu (łóżeczko, materac, wanienka...). Słowem - okazało sie, że dali więcej. Ale z drugiej strony moja mama jest daleko, Zosię uwielbiają, ale sami przyznają, że na razie baliby się wziąć ją na noc pod opiekę, bo jest jeszcze malutka, a oni panikują ;) A na teściową naprawdę mogę liczyć :) I na początku też mieli różne dziwne teorie. Ale okazuje się, że jak już masz to dziecko, to bronisz go i swojego zdania na temat wychowania jak lwica. Nie przejmujesz się, co inni pomyślą, tylko mówisz wprost jak coś nie gra. Teraz teściowa pyta się o wszystko, czy coś może dać, czy dobrze robi itd. :)
-
Skatharudis, też sobie dziś przeczytałam twojego posta i tak sobie myślałam, myślałam... i nic nie wymyśliłam. Ciężka sytuacja, bo faktycznie niby finansowo szandsa, ale tak poza tym... Ja bym się nie zdecydowała, choć nie powiem - dzieciaczka mi strasznie szkoda :( Ale oprócz tego co i ty, i mummy pisałyście - ty też nie wiesz, jak sobie będziesz radzić z dwójką swoich., NIkunia może być strasznie zazdrosna o dzidzię, poza tym dzieciaki czasem reagują na nowe dziecko w domu "cofając się", czyli same zaczynają zachowywać się jak niemowlaki... No i dziecko 2-miesięczne ma już inny rytm życia niż noworodek - pewnie nie spałabyś za dużo ;) A ten znajomy - jakiś bliski? A kto się teraz zajmuje dzieckiem? Widzisz, z drugiej srtony - jak mama ma na koncie próbę samobójczą, tato nie ma czasu dla dziecka (co akurat w tej sytuacji jak najbardziej zrozumiałe), to może wyjść kwas np. z opieką społeczną, mogą się czepić, że dziecka nie ma kto wychować i mogą próbować maleństwo odebrać rodzincom. Wiadomo jak to u nas wygląda - państwo zamiast wspomóc finansowo ojca, który ewidentnie nie ma za bardzo wyjścia z tej sytuacji, woli podobne sprawy załatwiać szybko :( Słowiem - kurde patowa sytuacja :(
-
Jejku, laski, ja jestem leń pospolity!!! Miałam pisać wieczorem pracę, a siedzę i nic nie robię!!! Aaaaa!!!! Kubek na kawalerskim, Zosia śpi, a ja odpaliłam sobie piwko (okocim pszeniczny - pychota, od jakiegoś czasu piję tylko to piwo!!) i siedzę na necie. W poniedziałek w nocy Kubek jedzie do Sztokholmu na tydzień, a we wtorek rano ja z Zosiulką uciekamy z miasta :) I oczywiście już o niczym innym nie myślę tylko o tym tygodniu nad jeziorem :) I kurde cieszę się jak diabli, że mamy to Boszkowo, bo inaczej byśmy się ugotowały we Wrocławiu ... A, no i dziś znów za nami zakupy - poszłam z Kubą kupić prezent na to kawalerskie, bo stwierdził, że nie chce nic wymyślać i kupi kolesiowi szorty. Skończyło siuę na szortach i koszulce dla kolegi i ... 3 parach szortów dla moejgo M, jednej koszulce, klapkach i spofniach lnianych! I niech nikt mi nie wmawia, że faceci się nie stroją ;) Ja oczywoiście miałam doła, że nic nie dostalam, ale nie mieliśmy nawet czasu :( Ale powiem wam, że takie przeceny, ze szok. Kuba już mi obiecał, że jak wróci to mnie weźmie na zakupy i też mi coś kupi :) Taaaa... nadzieja... ;)
-
No nie zazdroszczę. Dlatego cieszę się, że moja Zosia już na butli... Tak przy okazji - widząc problemy koleżanek z odstawianiem od cyca (niektóre dzieciaczki nawet smoka uspokajacza nie wezmą do buzi), to robię się przeciwna polityce przymuszania do karmienia cycem w Polsce. Uważam, że to przedde wszystkim decyzja mamy, ja karmiłam pół roku i obie jesteśmy zadowolone, że już mamy butlę - Zosia się najada tym mlekiem, ja już nie łapię doła z powodu tego uwiązania :) Wracając do dzieciaków - moja ZOsia lubi ogórka kiszonego. Widząc to teściowa ugotowała jej ostatnio zupkę z ogórkiem. I co? I nic! Jak nie jadła, tak nie je. Dziś jej dałam poszaleć z miseczką. Upaćkała się calutka, a do buzi i tak trafiła może łyżeczka deserku... eh... Nie wiecie jak długo dziecko może być tylko na mleku z butli?
-
Kurczę, że ja nie widziałam tego wątku wcześniej?! Moja Zosia to właśnie taki kombinator- nie chce nic oprócz mleka z butli, no jeszcze je normalnie kleiki (ryżowy i kukurydziany), lubi chrupki kukurydziane, biszkopty hippa i ogórki kiszone. I na tym się jej menu kończy. Kiedyś lubiła śliwki, ale od kilku tygodni mam kłopot z podaniem jej czegokolwiek!!! Dziś pozwoliłam jej się oswajać z jedzeniem ;) Miałam zmienić pościel, więc posadziłam gołą Zośkę na pościeli, dałam łyżeczkę, miseczkę z deserkiem.... i się zaczęło! Wszystko wokół w jedzeniu, ale do busi trafiła łącznie, podkreślam ŁĄCZNIE mniej więcej jedna łyżeczka... Spróbuję tej metody z pokruszonym sucharkiem. MOże coś da... Bo już nie wiem co robić. Lekarz mówi, ze mała pracuje już na swoją morfologię a tu takie cyrki...
-
Ja też nie wpycham :) Wychodzę z założenia, że się nie zagłodzi ;) Ale mnie wkurza to, że moja Zonia z butelko owszem ciągnie, ale nie zupki! Warzywa są dla niej blee...
-
Dziewczyny pomóżcie! Moja Zosia ma 7,5 miesiąca, je mleko modyfikowane i w zasadzie tylko mleko :( Dodaję jej kleik ryżowy lub kukurydziany, kaszkę, ale zjada to tylko z butelki. Czasem od wielkiego dzwonu łaskawie wciągnie kilka łyżeczek owocków (nasz rekord czyli większa część opakowania musu - do dziś pamiętamy). Nie chce jeść żadnych warzyw, żadnych zupek. Chętnie gryzie np. chrupki, ale raczej jej je ograniczam wychodząc z założenia, że jak zgłodnieje to może ruszy jakiś obiadek lub chociaż kaszkę łyżeczką, ale nic z tego... No i już sama nie wiem, co z nią robić. Lekarka doradziła podawanie zupki z butelki, ale Zosia nie chce tego pić, zaciska buzię i koniec! Może macie jakieś rady, sugestie itd. Dodam, że jak miała jakieś 5 miesięcy to jako tako jadła warzywka łyżeczką, a od mniej więcej 2 miesięcy koszmar...
-
Alila chrupki kukurydziane to absolutny hit też u mojej Zosi!!! ZAjada aż jej się uszy trzęsą, a potem wszystko dosłownie WSZYSTKO wokół w tych chrupkach ;) Moja jeszcze lubi andruty (nie wafle, tyllko te takie płaskie jak opłatek w kościele), no i ciasteczka hippa. Zauważyłam, że Zońka lubi kwaśne smaki. W niedzielę buszowała na stole i dorwała w łapkę cytrynę, pach ją do buzi - i eureka! Przepyszne :) Cały czas ją chciała lizać, aż musiałam tę cytrynę schować. A wczoraj i dziś jej dałam kawałek ogórka kiszonego. I też się zajada jak szalona :)
-
Witam Mam córeczkę Zosię, mała ma 7,5 miesiąca, od około 6 tygodni nie karmię już w ogóle piersią (Zosia dostaje bebilon 2). Mój problem polega na tym, że mała nie chce jeść nic poza mlekiem, czasem ewentualnie zje kaszkę, ale tylko z butelki. Jakiś czas temu zaczęłam jej wprowadzać owoce i warzywa. Niuńka przez pewien okres jadła chętnie owoce, warzywa raczej jej nie smakowały, jadła łyżeczką. Teraz zaciska buzię, jak już weźmie jakiś przecierek warzywny do buzi to zwykle wypluwa. Właściwie nie chce jeść już nawet śliwek, które do tej pory najbardziej jej smakowały... Ja sama raczej nie chciałabym jej podawać np. zupek z butelki, bo przecież trzeba je mocno rozrzedzać i miksować, więc de facto nie jestem w stanie stwierdzić, na ile pożywny byłby taki obiadek. Może ma Pani jakieś rady dot. wprowadzania pokarmów niemowlęciu, które ewidentnie nie bardzo ma na nie ochotę? A może powinnam być spokojna i karmić małą jedynie mlekiem? Co wtedy z jej gospodarką witaminową i mineralną? Lekarz pediatra sugeruje mi, że Zosia musi koniecznie jeść już w ciągu dnia przynajmniej 2 posiłki niemleczne, a u nas mleko to podstawa... Pozdrawiam Marta
-
Hejka babeczki!!! Skatharudis - masz syndrom wicia gniazda hehehe :) Ale ppopatrz tak sie bałaś, że dzidzia wyjdzie szybciej, a tu masz - już jesteś w terminie i nic :) oby tak dalej - odpoczywaj kiedy czujesz, że musisz, a poza tym trzymaj sie w formie :) Dorota, tak jak pisała Miśka. początki bywają trudne, ale to dlatego, że i wy, i mała Jula musicie się ze sobą lepiej poznać i oswoić. Miśka, no Tomcio to niezły gagatek ;) MOja Zosiula też się robi wiercipiętek. Na ręku już nie wysiedzi w jednej pozycji tylko wierci się jakby moiała owsiki w dupie ;) I w weekend nauczyła się tak: sama siadać, turlać, wstawać (na szczęścue jeszcze nie do pionu, ale jednak podnosi szanowne 4 itery i prostuje nóżki) i pełzać. Także wczoraj musieliśmy łóżeczko przełożyć na niższy poziom, bo nam fiknęła koziołka na zewnątzr - dobrze, że Kuba stał obok niej i ją złapał!! Aaaaaa- od dziś mamy 3 zęby!!! Dobra lecę się kąpać, bo teściowa wzięła małą żebym miała chwilę dla siebie :)
-
Ok to może ja ruszę :) My już znowu we Wrocku, niestety ... Ale muszę znowu ruszyć magisterkę, choć piszę ją już tak dłuuuugo, to jeszcze nie skończyłam. A potem chcemy skoczyć do Boszkowa już na dłużej, mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze. Wczoraj mieliśmy ostatni basen i powiem wam, że szkoda mi, że już koniec. Są jeszcze zajęcia w wakacje, ale szczerze mówiąc to szkoda mi kaski. Bo to będą raczej takie powtórki z tego co było na kursie, bo wakacyjne zajęcia to pomieszanie grup, rzadkie obecności itd. Stwierdziłam, że wolę sobie pójść z małą za tą kasę do aquaparku na godzinę a nie na pół tutaj. A od września zobaczymy. Ja będę chyba szukała jakiejś pracy więc nie wiem, jak z czasem będziemy stać :( Moja Zosia ma od dziś 3 zęby :) Rośnie jak na drożdżach choć nie wiem jakim cudem skoro nic nie chce jeść... Ok piszcie jakie nowinki u was :) Buźka
-
Suzy ale zarażasz.... optymizmem :) U nas też był dziś basen. Zonia najpierw maruda, ale potem się rozkręciła i nawet pani na niej pokazywała ćwiczenia :) Ale tak kiepsko trafiliśmy z godziną zajęć, chodzimy na 15 a mała zwykle o tej porze śpi... ALe za to potem... Śpioszy jak szalona ;) BYłam dziś na zakupach. Jak zwykle mam teraz doła, kupiłam Kubie 2 podkoszulki, Zośce fajne rajstopki, a sobie spódnicę. I nic więcej! A poszłam z zamiarem poważnego uzupełnienia garderoby, wyszło jak zawsze... ehhh... Ale przynajmniej darowałam sobie tym razem sportowe ciuchy, bo ileż można nosić tylko i wyłącznie proste t-shirty?? hihihihi koniec końców i tak je noszę :P
-
Dorota!!! Wielkie gratki!!!! Teraz masz wielkie wielki mały skarb przy sobie i zobaczysz, że to zmienia wszystko - życie od tej pory widzisz w innej perspektywie, a najlepsza jest świadomość, że dla kogoś jesteś WSZYSTKIM!!! Cudne uczucie :) Ninnare, u nas w porządku. Moja mgr w zawieszeniu, ale robimy sobie małe maluteńkie wakacje, tj. jutro lecimy na kilka dni nad morze. Kuba mówi, że na 2 dni, ja będę walczyć o więcej :) Zońka rośnie, co wieczór ostro walczy o swoje, czyli o spanie z nami, ale przegrywa hihihihi W każdym razie słychać jakbyśmy ją katowali, już nawet nam jej nie szkoda jak tak wyje, bo ileż można?? Usypiam ją w sypialni, a jak wchodzę do dużego pokoju to się z niej po cichu nabijamy, że takie cyrki odstawia :) Koniec końców zasypia i okazuje się, że w swoim łóżeczku można przespać całą noc :) Zonia chyba sobie zrobiła taki rytuał z tym płaczem ;) Miśka!! A ty czemu się nie odzywasz???!!! Ok, spadam póki mała śpi bo muszę składać projekty..
-
Laski co tu taka cisza??!! Wpadam sobie poczytać, co u was słychać, a tu nic... My jutro lecimy nad morze, ale na krótko :( Kuba mówi, że na 1 noc, ja się będę upierała, żeby zostać jednak na 2, bo kurde coś nam się należy, skoro jedziemy w taką syfiastą pogodę :) Tylko M zadowolony, bo ma mocno wiać, zresztą to jest powód, dla którego jedziemy :) Ten wyjazd to będzie sprawdzian - po pierwsze, czy Zosia będzie spała w łóżeczku turustycznym, po drugie sprawdzian cierpliwości dla innych, bo mała wyje jakby ją ze skóry obdzierali jak ją kładziemy spać ;) Ok, muszę poskładać projekty, póki Zonia śpi. Potem lecę na zakupy, potem basen i po południu lecimy do moich rodziców, bo rano od nich wystartujemy...
-
Śliczności :)
-
Misiaczki moje nawet nie mam czasu popisać, także dobrej nocki!!! Zwłaszcza dla ciężarówek :)