Skocz do zawartości
Forum

Zabawy z naszego dzieciństwa


NATKA08

Rekomendowane odpowiedzi

a grałyście na podwórku w taką grę państwa malowało się duże koło na piasku i dzieliło na tyle części ilu było graczy, każdy nazywał swoje państwo jak chciał największa walka była zawsze o Polskę a potem wywoływało się wojnę mówiąc wywołuję wojnę przeciwko .... i rzucało sie patyk na pole tego gracza któremu wywoływało się wojnę i wszyscy uciekali z państwa najdalej jak się dało a potem ten co rzucał patykiem musiał trafić w plecy tym patykiem tego co mu wojnę wywoływał jak trafił odcinał mu kawałek pola zagarniając dla siebie jak nie trafił to przeciwnik zagarniał temu co wywołał wojnę itd... wygrywał ten co miał największe państwo na koniec gry
teraz juz nie widzę by ktokolwiek w to grał ale ja doskonale pamiętam tę grę była super

Odnośnik do komentarza

NATKA08
a grałyście na podwórku w taką grę państwa malowało się duże koło na piasku i dzieliło na tyle części ilu było graczy, każdy nazywał swoje państwo jak chciał największa walka była zawsze o Polskę a potem wywoływało się wojnę mówiąc wywołuję wojnę przeciwko .... i rzucało sie patyk na pole tego gracza któremu wywoływało się wojnę i wszyscy uciekali z państwa najdalej jak się dało a potem ten co rzucał patykiem musiał trafić w plecy tym patykiem tego co mu wojnę wywoływał jak trafił odcinał mu kawałek pola zagarniając dla siebie jak nie trafił to przeciwnik zagarniał temu co wywołał wojnę itd... wygrywał ten co miał największe państwo na koniec gry
teraz juz nie widzę by ktokolwiek w to grał ale ja doskonale pamiętam tę grę była super

kurde zapomniałam o tej grze faktycznie rewelacyjna

http://www.suwaczki.com/tickers/kjmn20mmu0okh9gs.png
http://www.suwaczki.com/tickers/9o2zvhpgkhvwrq18.png

Odnośnik do komentarza

Te część, którą opisałaś pamiętam. U nas to było tak, że się rzucało piłkę jak najwyżej. Wywoływało się państwo. Osoba ta musiała zlapać piłkę. Reszta uciekała. Gdy ta osoba złapała piłkę krzyczała STOP. Wszyscy musieli się zatrzymać.

I do tego miejsca pamiętam zabawę :D ta osoba z piłką miała (chyba)prawo do kilku kroków, ale nie pamiętam od czego ta ilość zależała. Wybierała więc osobę, która była najbliżej. Następnie w nia rzucała piłką.
Później wszyscy wracali. I trzeba było zrobić kreskę na polu przeciwnika łączą ten fragment z naszym polem. Ale jakie duże połacie można było odebrać? O to pytałam :) bo nie pamiętam.

Odnośnik do komentarza

no to u nas na tej samej zasadzie tylko nie z piłką wszyscy uciekali a ta osoba która miała wywołaną wojnę musiała jak najszybciej stanąć na patyk i krzyknąć stop wtedy wszyscy stawali no i właśnie ta osoba z patykiem rzucała nim w plecy innych graczy pamiętam ze można było się ruszać byle nie oderwać stóp od ziemi jak trafiłaś to tym patykiem ile sie dało odrysować pola przeciwnikowi tyle sie zabierało oczywiście stojąc na wyprostowanych nogach przy granicy u nas to tak wyglądało
dodam jeszcze ze u nas ta osoba z patykiem nie mogła sie ruszyć poza granice swojego państwa

Odnośnik do komentarza

Znalazłam opis całej gry, z patykiem :) teraz już wszystko jasne.
Nie mogę się doczekać lata! :)

PAŃSTWA MIASTA, czyli WOJNA
Gra dla conajmniej 4 uczestników, ale maksymalnie tylu graczy, by po podziale kuli ziemskiej, wyłoniły się na tyle wystarczające terytoria państw, by grający mogli ustać na swoim polu.

Niezbędne akcesoria:
patyk na tyle duży, aby łatwo było nim rzucać, kreda lub miękki kamień do narysowania kuli ziemskiej i granic państw, jeśli gramy na betonie (lub patyk jeśli gramy na ziemi), tekst dowolnej wyliczanki.
Reguły gry:
Uczestnicy zabawy rysują na ziemi wielkie koło (co namniej 3 m średnicy) i dzielą je na tyle równych części, ilu jest uczestników (podział promieniami od środka koła). Promienie koła to granice państw. Każdy zawodnik przyjmuje nazwę wybranego kraju i wpisuje w swoje pole. Zabawę rozpoczyna uczestnik wybrany w drodze wyliczanki. Stojąc w kole i trzymając w ręku patyk mówi głośno tekst:
"Lemoniada, oranżada, wywołuję wojnę przeciwko..."(tu wymienia nazwę państwa, które wzywa do walki) np. Chiny!. W tym momencie wyrzuca patyk jak najdalej przed siebie i zaczyna uciekać w odwrotnym kierunku. Wszyscy uczestnicy rozbiegają się, ale za patykiem musi pobiec tylko wywołany przeciwnik. Gdy znajdzie i przydepnie lub podniesie patyk krzyczy: "STOP!" - wtedy wszyscy muszą się zatrzymać.
Teraz uczestnik wywołany do wojny (Chiny) wybiera państwo, któremu chce wywołać wojnę, mówiąc: “Wywołuję wojnę przeciwko Rosji”. Teraz musi ocenić swoją odległość do wybranego przeciwnika, aby znaleźć się jak najbliżej i dotknąć go patykiem. Odległość wyznaczają kroki:
- tzw. słoniowe (jak największe kroki),
- normalne,
- stópki (przykładamy piętę prawej stopy do czubka palców lewej i tak na zmianę),
- parasolki (obrót wokół własnej osi).
Uczestnik, który trzyma patyk musi i głośno podać, ile jakich kroków wykona (np. 10 słoniowych, 3 parasolki i 7 stópek) i zaczyna iść w kierunku przeciwnika. W trakcie pozostali gracze liczą razem z nim kroki, pilnując by ten nie oszukiwał i ciągle wykonywał kroki jednego rozmiaru - nie można zmniejszać np. słoniowych im bliżej celu. Oznacza to, że jeśli przeszacował, minie Rosję. Po wykonaniu wszystkich kroków zatrzymuje się. Jeśli z tej odległości dotknie przeciwnika patykiem (przed grą ustalamy, czy patyk można rzucić, czy trzeba stać na prostych nogach), ma prawo zabrać część jego terytorium. Jeśli nie zdoła dotknąć, to przeciwnik zyskuje część terytorium.
ZABIERANIE TERYTORIUM:
Czynność tę należy wykonać stojąc na swoim terytorium obiema nogami i maksymalnie się wychylając, kolistym ruchem narysować patykiem nowe granice swojego państwa.
Po tej czynności zawodnik, któremu "zabrano" ziemię, zaczyna kolejną rozgrywkę.
Z gry odpadają uczestnicy, którym nie pozostanie nawet skrawek własnej ziemi. Dopuszczalne jest wspaniałomyślne dzielenie się posiadanym terytorium ale wtedy wyłonienie zwycięzcy trwa dłużej.

Odnośnik do komentarza

Gra w gumę 'tydzień ma 7 dni'.

Najprostsza z możliwych, często w nią graliśmy podczas przerw. Często skakali z nami koledzy :)

Poziomy trudności:
I - nogi w lekkim rozkroku
II - nogi złączone, pozycja na baczność
III - jedna noga
Po za tym: kolana, uda, pas, pachy, szyja, ręce uniesione nad głową (guma trzymana w dłoniach).

Dwie osoby stoją w gumie, a jedna skacze mówiąc "tydzień ma 7 dni" (w sumie na każdej wysokości wychodzi po 4 skoki) Wchodzi się jedną nogą do środka, dajmy na to prawą, druga, czyli lewa, jest na zewnątrz, czyli jedna częśc gumy jest między nogami, należy tak skoczyć, by prawa była na zewnątrz, a lewa w środku). Jeżeli nie ma skuchy, to tak samo na wysokości kolan, ud i pasa. Na wysokości pach i rąk wchodzi się do środka. Ręce rękami nad gumą, właściwie pod własnymi pachami i trzeba było skakać i obracać się twk, żeby zawsze ręce były nad gumą i wtedy wyliczało się dni tygodnia: poniedziałek, wtorek...czyli 7 takich obrotów.
Oczywiście gdy ktoś skusił, to stawał w gumie i kolejny gracz miał szanse poskakać, zaczynając od wysokości i poziomu, na którym skończył.

Ale fajnie się to wspomina...ach! Jakby to nie zabrzmiało: kumpel godzinami stał w gumie :p

Odnośnik do komentarza

Za moich czasów szkolnych zazwyczaj grało się żetonami lub kapslami z chipsów, ale mnie to raczej nie interesowało:P To była bardziej zabawa dla chłopców;)
Gry w Państwa niestety nie pamiętam.
Ja wolałam standardowo - skakać w gumę, bawić się w podchody i klasy :)
Teraz tylko wszędzie komputery, tablety, smartfony... Fajne, podwórkowe zabawy idą w zapomnienie...

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...