-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez filipka
-
Musiałam wczoraj nadwyrężyć sobie bark - koszmar ani położyć się na lewym boku bo bark bolał, ani na prawym bo ręka drętwieje. Spałam jak połamaniec na wznak i rano miałam twardy brzuch i mały nie fika. Mówię mężowi, a on w panikę że to przez spanie na wznak Mówię: facet opanuj się, zamiast mnie wspierać to panikujesz - teraz cholery pojechały, ja zjadłam i mały się wypina bo bu niewygodnie Idę poczytać
-
Dziewczyny, ledwo żyję: Zocha zrobiła mi nie miłą niespodziankę i od kilku godzin trzyma mnie nerwoból w okolicach serca - ta mała zołza razem z koleżanką, wyszły z domu, na bosaka i sobie poszły (notabene do kolegów ). Mąż latał i ich szukał - miałam wizję że ktoś je porwał, bo buty grzecznie stały na tarasie. Myślałam że małego dziada umorduję. Potem przyjechała moja przyjaciółka i trochę doprowadziła mnie do pożądku. Rano zawiozę łobuza do przedszkola i może wtedy zajżę. Idę gagatkowi przygotować rzeczy bo po przedszkolu ma jechać do babci na noc. Wymiękam - po co człowiekowi dzieci
-
rudzia witaj i pisz adria no i dobrze, że pojechałaś. Ja jutro chyba tez pojadę na badanie krwi - czyli zrobię CRP i kwas moczowy Zdycham
-
adria to że nie masz problemów z ciśnieniem o niczym nie świadczy. Mocne puchnięcie, białko w moczu iwysokie ciśnienie (powyżej 140/90) może świadczyć o zatruciu ciążowym. Ja też puchnę, ale kontroluję te rzeczy - w domu mam klapki z regulacją szerokości, a na dwór sandały z rzepami. Jeżeli nie chcesz od razu jechać do szpitala, to szybko pożycz od kogoś ciśnieniomierz i kontroluj ciśnienie co parę godzin + zrób koniecznie badanie ogólne moczu - jak białko ma wyjść to wyjdzie i z moczu ze środku dnia (kiedyś to konsultowałam). mamaola w sumie ja mogę rodzić już za tydzień Tylko, że u mnie zero rozwarcia. Jak coś top będziemy sobie 'gawędzić' z porodówki ;)
-
blumchen witaj :) Dobrze, że u Was OK. Oj cekolowanie to bym mu wybiła z głowy - brrr adria mierzysz ciśnienie? Szybciutko jedź zawieź mocz na badanie ogólne (obecność białka), albo do szpitala. Przepraszam, że tak Ci bezpośrednio piszę, ale trzeba chuchać ewentualne zatrucie ciążowe.
-
U nas duchota i moc chmur. Mi ginekolog powiedziała, że nie trzeba pod koniec ciąży ponawiać wyników HBS i WR, jeżeli nie jest się w grupie ryzyka - Wy powtarzacie, czy idziecie tylko z wpisem do książeczki z początku ciąży??? mamaola no, no - coś czuję że ja nie będę pierwsza :) Mąż mi zostawił garażowany, nowszy samochód z wyczyszczoną klimą, a sam wziął naszą rakietę 20 letnią - ufff, bo bym nie dojechałą po Zochę. Jeszcze godzinę muszę poczekać na kuriera - znajomy chce u nas składować kafle, bo ma jakieś opóźnienie na budowie - tylko jak mi goistek wyładuje paletę na środku podjazdu to uciupię ;)
-
A gdzie blumchen???
-
Witam słonecznie, jeżeli u mknie takie ciepło to co dopiero u Was w głębi lądu - u nad przynajmniej zimne morze chłodzi. Mój fochmistrz (czyt. Zosia) w przedszkolu - uff. Chwila odetchnięcia, potem jadę na pocztę i jakieś zakupy owocowe i do przedszkola. A do tego czasu będę chyba leniuchować - a co tam :) guga ciężko określić czego ja się obawiam - raczej nie samego porodu jako fizjologii (zakłądam że będzie dobrze i dam radę). Bardziej aspekty psychyczno-logistyczne mnie przerażają. Do szpitala, gdzie pracuje mój lekarz jest kawał i w godzinach szczytu będzie ciężko - ja mieszkam poza 3-miastem, a muszę wjechać w środek Gdańska. Do tego kiepsko z opieką nad Zosią - teściowie dziś wyjechali na 3 tyg urlop :( A moja mama w sytuacjach kryzysowych sie paraliżuje - tzn. kiepsko widzę ją jadącą w nocy do nas ;) slim_lady kolacyjka jak sie patrzy - jak dla mnie pycha mieszanka. U nas coś podobnego będzie na kolację, albo młode ziemniaczki, kalafior, szparagi, kapustak na ciepło i jajko :) Ale Ty maszz pory na pisanie mamaola wyspałaś się? No i iwidzę, że nie :( Kciuki za wizyte zaciśnięte. agatcha łał jakie luksusy - na pomorzu nie ma takich szpitali, chyba że prywatny Swissmed gdzie poród kosztuje drobne 6000 PLN i po 2 dobach mówią do widzenia. A jak w tym szpitalu wygląda kwestia lekarzy pediatrów i sprzętu dla noworodków? Bo to jest ważne. adria nie, żadnych imprez w domu jak jest małe dziecko - o nie ;) No chyba że dla najbliższych koleżanek. Mnie bolą stopy nawet przy dotyku - mam uczucie jakby były całe poobijane :( kasiawawa Zocha ma focha na przedszkole - nudzi jej się. Też liczy, czyta, pisze proste słowa i ciężko ją zachęcić, a jednak jest łatwiej jak na parę godzin wybędzie. Teraz jak dzieci sąsiadów wrcają ze szkół, przedszkoli to latają jak oszaleli do wieczora po dworze i cuężko ich zaciągnąć do domu. natalia oj co za nocka niefajna - ja nie zawsze się kładę w dzień po takiej nocy. Bo potem robi się błędne koło i znów wieczorem nie mogę zasnąć - ale to ja :) Idę do łazienki i na dwór
-
Mnie z dnia na dzień zaskoczyło zwolnienie - zaczęłam krwawić, potem przypałętały się kiepskie wyniki i tak zostało. W sumie nie żałuję. Wyciszyłam się, więcej czasu miałam dla chorowitego przedszkolaka. Tęskno mi za aktywnością zawodową, ale to nie ucieknie - sądzę, że długo nie będzie mi dane siedzieć w domku po porodzie: macierzyński+zaległy i bieżący urlop + max 2-3 miesiące wychowawczego i trzeba będzie wrócić :(
-
natalia hmm, dziwne, ale jeżeli wyjdzie w wymazie z odbytu, to w drogach rodnych też jest na 99%. guga to ja poproszę tak jak Ty piszesz - szybciutko i bez komplikacji ;) Dziś w nocy dopadła mnie jakaś paranoja, że ja nie chcę rodzić etc A ja się cieszę, że jest słońce - jestem bardziej optymistytcznie do życia nastawiona, chociaż ciężko mi. U mnie były placki z odrobiną jabłka i do tego koktail z truskawami i bananem - placki dzieciakom podeszły, Zocha focha na koktajl walnęła, ale za to córce sąsiadów smakowało :) adria a ja na okrągłych to już będę mamą dwójki (w październiku) - ale ten czas leci, w życiu bym nie powiedzaiała, że ja taka mamuśkowata będę ;)
-
Mały rozpycha się makabrycznie od dwóch dni. Chwilami mam warżenie że pręży się, bo brzuc robi się szeroku i czuję go z obu stron. Ja nie wiem, jak to jest: nibyu jestem w domu a ciągle jest coś do zrobienia - sterta prasowania jest masakryczna i jakoś nie znika :(
-
zwierciadełko to mieliście przeżycia. Szkoda Twojego męża - kondolencje. mamaola nie dziwię Ci się, że nie chcesz gościć tyle osób w domu. My tyle mieliśmy na parapetówce i 33 urodzinach meżą na początku marca - nie powtórzyłabym tego teraz. Mi się nie chce już nawet pojedyńczych osób zapraszać :( Zaraz Ci zapakuję trochę koktajlu -tylko go zrobię :) Opadłam z sił. adria zazdroszczę, że nie przybierasz na wadze - mi od kiedy zaczęlam puchnąć przyszło 4 czy 5 kg :( Muszę iść poszukać Zosię - ale mi się nie chce :(
-
natalia to super, że wszystko OK :) Ja mam mega awersję do mięsnych obiadów - nawet zupy nie mogę wstawić - blee kasiwawa o, to nie tylko ja sklerotyczka - to jest straszne, ale ja ciągle o czymś zapominam, ale haaa mam parterowy dom :) Idę ogórki na małosolne zrobić i kapuchę na ciepło. A potem koktajl mleczno-tuskawkowo-bananowy :)
-
slim_lady niestety takich cudów to się raczej nie da wytępić. Lepiej niech Twój tata pójdzie do prywatnego laryngologa i mu tam zrobi wymaz. A potem proponuję lekturę na temat balsamu kapucyńskiego ;) kasiawawa witaj w klubie tych co mają dylematy obiadowe. Ja na szczęście miałam zawekowany rosół, a potem postaram sie jakieś placki usmażyć - chociaż jak wspomniałam Zosi, że może jabłko tam wkroimy to już był foch. Rachunki w domu są makabryczne - ech adria nie zabiegana, tylko późno wstałam (ale się wyspałam), a potem z mozołem próbowałam co nie co zronić i d..a - mam syf w chałupie ale nie daję rady. Zośka w domu i wymiękam - fajnie bo przyszła koleżanka do niej i się legnęłam na tarasie z książką, ale 2 razy musiałam interweniować i ledwo żyję, brzuch boli :( Raz Zocha rozlałą szklankę mleka, więc musiałąm wytrzeć bo nie zabardzo może czekać, a potem afera bo zerwała jej się branzoletka z koralikami (takimi ciupcimi) i nie wiedziałam jak ją uspokoić. Do tego dziewczynki nawiozły wóżkami dla lalek tony piachu z dworu - ale towarzystwo kumate i w mig posprzątało, a ja odpaliłam odkurzacz, ale zdycham i mam dość. I sobie wszyscy poszli więc do Was zajżałam - muszę co nie co w kuchni porobić :(
-
Nie wyrabiam z Wami :) Ledwo odpiszę, a tu prawie kolejna strona zaklikana - wariactwo ;) sadza Zośka wywoływana w 42 tyg ciąży - zero skurczybyków, zero zmęczenia, opuchlizny etc. Więc dla mnie to wszystko to nowość. slim_lady dlaczego niedyskretne? Gronkowiec to powszechne badziewie -jeden ma na skórze, drugi w nosie, trzeci w gardle, a ja ma gdzie indziej. Niestety prawdopodobieństwo tego że się wtępił jest maleńkie. Raczej nosicieklem zostaje się na zawsze. Zobaczymy w piątek na wynikach czy znów się uaktywnił czy sobie ew. poszedł.
-
kasiawawa torby spakowane? Mnie odrzuca od gotowania mięsa - normalnie mam wstręt. adria to super, że się wyspałaś - od razu lepsze samopoczucie ;) Widzę, że i Ty się pakujesz - brawo mamaola ależ się nastraszyła - to straszne uczucie, jak czekasz na kogoś, budzisz się a go nie ma. Ale dobrze, że u Was juz OK. Czy Twój mąż nie pływa linią Polferies ze Świnoujścia? natalia hiii, skąd ja to znam. Ja dostaję 'szału' jak widzę porozkładane wszędzie rzeczy -brrr. Daj znac po wizycie i się niedenerwuj! guga te siostry to potrafią być starszne, dobrze że przyszedł lekarz. Rozumiem, że trzeba badać małą, ale chwile wytchnienia też Tobie trzeba dać, abyś wytrzymałą. Ale i tak zuch z Ciebie dziewczyna! sadza ale dzień. Może Cię pocieszę, ale my dostaliśmy rachunek z gazowni (prawie 1500PLN) w sumie się spodziewaliśmy, bo liczyć umiemy, ale kasy szkoda ;)
-
U mnie branie swojej położne nie jest możliwe :( tzn. w tym szpitalu co ja się wybieram. Co do znieczulenia - moja znajoma przy drugim porodzie poprosiła o nie - lekarz jednak zrobił błąd i podał za późno. Tzn. ona zaczęła prosić o znieczulenie zbyt późno, a lekarz nie powinien go podać. Mały utknął w kanale i doszło na szczęście tylko do lekkiego niedotlenienia - ale mogło być różnie. W tym szpitalu gdzie się wybieram, znieczulenie jest za friko ale jak się chyba nie zdecyduję.
-
Już drugi wieczór z rzędu łapią mnie skurcze - tzn. raczej wygląda to na ból taki jak przy intensywnej miesiączce, ale muszę wstać pochodzić, napić się wody i niestety wziąć nospę bo stękam jak diabli. guga i jak po wizycie? Co z tym paciorkowcem? adria i jak nocka? Ja spałam jak zabita. agatcha kolejna nocna bidulka. Mnie jak coś nie boli to śpie, no chyba że Zośka ma złą nockę, to wtedy czuwam. cynka trochę dziwne takie rokowania na miesiąc do przodu - hmm, może on się na urlop wybiera i mu się spieszy? :) Nie sądzę ab coś ukrywał, nie może tak robić! mamaola mam nadzieję, że się doczekałaś na meżą :)
-
No pięknie - całą stroę mam do czytania
-
goska to ja Cię wywołałam - bo się wczoraj pytałam o Twoją cesarkę Kurczę, że musisz się tyle nacierpieć. Bardzo mocno trzymam kciuki za Was. Wiem, że Ci ciężko i masz dość, ale jeszcze chwilkę wytrzymaj. Zawsze lepiej cc robić w 9 m-cu z tego co wiem, a to już moment i będzie dobrze.
-
mamaola nie starszysz. Ale inaczej nie da się zweryfikować zatrucia - tzn. na podstawie jednego czynnika. Ja mam mocz OK, ciśnienie wyższe ale w normie i ta opuchlizna. Szkoda, że ta położna Ci nie powiedziała co można jeszcze zbadać - hmmm. Ta lekark anic nie mówi, twierdzi że jest OK. Za tydzień idę do swojego głównego gina.
-
blumchen łądnie napisałaś:) guga to już nie czytaj i się nie denerwuj. Problem większy jak się nie wykryje i taki maluch po urodzeniu złapie i np. zasiedli się w jego drogach oddechowych. Ważne jest aby leczenie nie było za lekkie, bo ciężko takie gady wytrzebić. Po antybiotyku warto brać probiotyk, aby się grzyb nie przypałętał (polecam Provag, działa też w miejscach ginekologicznych) i po 10 dniach od antybiotyku moim zdaniem warto powtórzyć wymaz - ja bym tak zrobiła, bo pewności nie ma że się wytłucze. Sorki za wymądrzanie, ale ja z gronkowcem jestem już prawie na Ty i czuję, że po kuracji z początku 4 m-ca się znów pojawił :(
-
guga właśnie po to jest ten wymaz aby wykluczyć albo potwierdzić m.in. paciorkowca - dostaniesz antybiotyk, bo bez niego dzidzia się zarazi podczas porodu. Ja też raczej mam jakieś dziadostwo bo wydzielina ma nieciekawy kolor. malolatka no niestety - taka rola matki. Po pierwszej eufori przychodzi właśnie zmęczenie, czasem depresja - bywa ciężko. Jak ma się dziecko, dom, gotowanie, sprzątanie, a potem pracę na głowie, to czasu dla siebie ma się tyci albo zero :(
-
Dzięki za kciuki. Ogólnie wszystko pozamykane na amen i cicho sza. Wymaz pobrany. Niestety wydzielina już na oko brzydka :( Zobaczymy, koło piątku powinny być wyniki. zwierciadełko witaj, pisz jak najwięcej i się rozgość. adria lo, to nieźle - trzymaj się i ODPOCZYWAJ, nie ma co wariować. Jestem ciekawa jak wygląda sytuacja goski - coś mówili o wcześniejszej cesarce.
-
U nas znów prądu nie ma, więc głowy nie mogę umyć bo nie wysuszę Facet z meblami będzie dopiero pod koniec następnego tygodnia - masakra jakaś. Idę się doprowadzić do porządku, potem z Zosią jakieś II śniadanie machniemy i około 13 teściowie ją wezmą. A ja myk po zakupy i do lekaki - jestem ciekawa co mi powie. natalia jak rodziłam Zosię to nie było wiadomo co potrzebne - co było to było, więc ja popakowałam trochę aby od razu mąż nie musiał dowozić - szczególnie, że będzie miał Zosię i pracę na głowie. mamaola Ty kawę odpuszczasz bo cukier skacze, ja bo ciśnienie. Czekam na wyniki moczu, mam nadzieję, że białka tam nie ma karola ja rozumiem z kredytem i sytuacją mieszkaniową - ale Ty myślisz że się wyrobicie do porodu z wszystkimi formalnościami? Przykro mi ale nie sądzę - potem oni weryfikują wniosek i po paru dniach-tygodniach przychodzisz podpisać. A co zrobisz jak będziesz wtedy na porodówce?