Regina
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Regina
-
Ależ jestem przymulona. kawa była, teraz herbata szatan. Mam nadzieję że ta mieszanka pomoże, tylko serce mi zaraz wyskoczy.
-
Super. :Uśmiech:
-
Michał też już padł. :Uśmiech:
-
W rodzinie mojego męża, niestety, ale obchodzi się wszystko. A jego brat ma trzy córki. Zawsze muszę te kilkanaście osób liczyć. Przyznam, że od jakiegoś czasu nie cierpię spotkań rodzinnych. Poza tym, a może to właśnie dlatego, że pogorszyły się nasze relacje z rodziną męża. 30 obchodziłam rok temu, więc był duży grill. W tym roku nie ma nic. Jutro wpadną moi rodzice z babcią, ot na ciasto.
-
te psy nigdy nie są spokojne. szczekają aż padną. Naprawdę beznadziejnie głupie. mela go nie trawi. z przepisem zdążę. Moje urodziny są za tydzień, ale toru nie robię. W ogóle chrzanię w tym roku imprezy. Jestem za bardzo zmęczona i zajęta, plus budowa w toku.
-
jasne, że dam. Parę lat temu dostałam od koleżanki. Poszperam, bo on jest na takiej malutkiej karteczce, więc muszę przejrzeć wszystkie przepisy. A jest ich co nieco, bo ja lubię gotować nowe rzeczy. Dość już schaboszczaków, rosołów itd. A my mamy przerąbane (chyba) przez kolejne dni albo i tygodnie. Sąsiadki córka właśnie przywiozła jej na przechowanie taką rozszczekaną bestię - małe białe paskudztwo psiopodobne (nie york, tylko to podobne). Tak wnioskuję, bo z samochodu wytoczyło się toto i jeszcze akwarium z chomikiem czy świnką i torba (z żarciem, jak mniemam).
-
Oj, już mam dość pracy!! Ja mam jeden fajny przepis na tort. W miarę prosto się go robi, a dobry przy tym. Co do zdjęć, to faktycznie. Wrzuciłam je tak po prostu do galerii. Tzw. "na szybko". U nas dziś fajne, bezchmurne niebo. Zauważyłyście, że ranki już nie są takie ciepłe i ciemno się z wieczora szybko robi? Nie lubię tego. Zawsze szkoda lata ...
-
Cześć Dziewczynki!:Uśmiech: Ale dałam wczoraj zmianę! Usnęłam przy pacy i spałam prawie do 2.00 w nocy. Mąż już spasował; nie był w stanie mnie dobudzić.
-
MONIKA, niezła bestia z Twojego Kubusia. Przyznam, że czytając śmiałam się pod nosem, ale będąc na Twoim miejscu trzeba by chyba cenzurę nakładać na moje słowa.
-
On ostatnio nie bardzo chce jeść zupki, więc daję mu sam wywar zmieszany z Nestle - Misiowy ogródek (dynia albo marchewka z groszkiem - swoją drogą, kto wymyśla te nazwy Misiowy ogródek :duren:), a marchewka i mięsko wylądowały w psiej misce. Może z cudzej michy lepiej smakuje ... ups :Uśmiech::Uśmiech:
-
Moja Mela też miała być jamnikiem, ale coś nie wyszło ... Chyba mamusia popełniła mezalians. Mamusia może i jamnikiem była, bo Mela jest długa, ma długie uszy, ogon i umaszczenie jamnikowate. Gorzej z kufą i w ogóle "posturą". Oni z Michałem się po prostu kochają. Mela chciałaby go lizać po twarzy. On z kolei grzebie jej w misce (pełnej!!), a ona nic. Wczoraj stałam przy kuchni i nie od razu się zorientowałam, ze Mały z leżał na ziemi z ręką w jej misce. W gruncie rzeczy widok przezabawny.
-
Tak tak, wpadłam na to. Wreszcie!! Trochę techniki i się gubię.
-
Dałam kilka i do profilu, ale więcej w Galerii członków. Twoje też znalazłam, w profilu. Mały Słodziak. :Uśmiech:
-
Nie pomyślałam, żeby zrobić to na profilu i mam w galeriach członków.
-
A zobacz "Galerie członków" i tam Regina.
-
Chyba im dziecko starsze, tym trudniej zmusić go do ćwiczeń. I co znalazłaś zdjęcia? Ja Twoich szukałam pod imieniem - Lidka - i nic.
-
To tak ja ja Twoich. Umieściłam je przed chwilą,więc powinny być na samym początku.
-
Właśnie zamieściłam w Galerii kilka zdjęć mojego Michałka. :Uśmiech:
-
Witajcie z wieczora! My już w komplecie. Pan Starszy jest doma. Kurcze, od tego siedzenia w domu dopiero dziś się zorientowałam, że przed nami długi weekend.
-
Przyłączam się do gratulacji!!
-
Michałek własnie się obudził. Czyli ... spadam. Moze i na dwór się wywleczemy. Nie pada. Przynajmniej na razie.
-
Michał spi już z poł godziny i chwała Bogu, bo mogę nadrobić z pracą. Wraca dziś mój mąż, i wiadomo, z jednej strony się cieszę, ale z drugiej, wiem, że to niewiele zmieni, czyli że z dzieckiem i domem nadal będę sama.
-
Nie żebym chciała narzekać, ale czuję się jak te gorsze baterie z reklamy Duracel. Już po nocach pracować nie mogę, 23.00, a ja padam. Jeszcze wczoraj przedźwigałam się i w kręgosłupie mi skrzypi. Mały od rana zaiwania po mieszkaniu z piłką, a ja, niestety, muszę za nim. Teraz siedzi na łóżku ze stara klawiaturą od komputera. To był dobry pomysł, żeby mu ją dać. Chyba zaraz trzeba pomyśleć o położeniu go spać, choć czarno to widzę. A robota czeka. A ja już padnięta, zresztą pewnie podobnie, jak i Wy.
-
To może to przypadłość dzieci z wielkich miast. Jakaś choroba cywilizacyjna, czy większe zanieczyszczenie środowiska
-
A tak a propos raczkowania. Dużo dzieci teraz omija ten etap rozwoju i od razu zaczyna chodzić. Idą z postępem