Regina
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Regina
-
monika4andzia Monika szambo???hehe właśnie!!! do tego z dachem, to taki eksperyment:ok: - słowa Kuby regina czyli czar prysł, szkoda Ach z tym jego czarem ...
-
Andzia, ja też do ślubu miałam taki sobie obcasik. W ogóle z moim szczypactwem i praktycznością, chciałam buty, w których bym mogła jeszcze gdzieś kiedyś pójść. A że suknia była ecru, więc nie było o takie trudno. A na obcas mogłam sobie pozwolić, bo mąż to chłop jak dąb. Tyle, ze gdybym kupiła wysoki obcas, to byłabym już w tych butach zdana tylko na męża, bo musiałabym się kogoś trzymać.
-
Właśnie miałam napisać, że może podmienili. Ale nie. W domciu już był inny ... taki swój. Mnie się szpilki podobają, ale chodzić bym w nich nie umiała.
-
No to garnitur kupiony. Butów brak; same dziwolągi albo wysokie obcasy. A moje dziecko spisało się na medal. Był taki grzeczny, jak nie on.
-
monika4ja tez czuję się czasami jak ubezwłasnowolniona, jakoś nie potrafię "pójść w miasto" i zaszaleć, nawet jak wyjdę na spotkanie klasowe - jedyne miejsce, że bez jakiegoś ogona, to mam poczucie winy No jakbym siebie słyszała!!! I gonię do domu na zbity pysk. A mąż mi na to - no i po co, myślałaś, ze sobie nie poradzimy we dwóch? Wiem, ze jest ok, ale ciąży na mnie jakieś zamargane poczucie obowiązku.
-
Ja mam ripostę w stylu - ty też się z żurnala się urwałeś.
-
monika4gabalasmonika4gabi wyjdź gdzieś z domu, nawet na spacer bez celu, sama!!!!!!!!!!!!!!! najlepiej zaraz, bo zwariujesz!!!! niech faceci zostaną sami, jedyna nadzieja, że się nie pozabijają a nawet gdyby... masz racje wyjde chcby sobie na lawce pod blokiem posiedziecale koniecznie tyłem do bloku siadaj, bo jeszcze któregoś przez okno zobaczysz!!!!!!!!!!! Ja to czasem nie mam ochoty do domu wracać ...
-
Gabi, czasem to działa. Monika, mój mąż z kolei mi wytyka, że chodzę ubrana jak dziad.
-
monika4gabi wyjdź gdzieś z domu, nawet na spacer bez celu, sama!!!!!!!!!!!!!!! najlepiej zaraz, bo zwariujesz!!!! niech faceci zostaną sami, jedyna nadzieja, że się nie pozabijają a nawet gdyby... ... tego kwiata pół świata
-
Monika, mam dokładnie to samo. Otwieram szafę i ciuchland, tylko w mniejszych ilościach. Żal kupować nowe. Gorzej jak przyjdzie do jakiegoś wyjścia. Okazuje się, ze nie mam co na siebie włożyć, bo to dziadowo jakieś. Fakt, ze moja praca to raptem wyjście z domu dwa razy w tygodniu. To też nie mobilizuje do kupowania nowych rzeczy. Myślę, zby to może zmienić, tzn. pracę. Gabi, mnie Mały i stres związany z robotą też dobija, a to niekorzystanie odbija się na ukałdach z mężem. Były momenty (byłyby nadal, ale staram się, zeby już tak nie było), że przez cały dzień zamieniliśmy ze trzy zdania. Ja zasępiona, wściekła i bliska płaczu. Jak już dzidziuś się urodzi, będzie ciężko, ale może to jakoś zmieni Starszego. I nie żałuj decyzji. W końcu kiedyś będzie dobrze!! Ściskam mocno!!! :36_3_16:
-
Muszelka, oby jak najdłużej. Mój mężuś właśnie usypia Gada, a ja siedzę do pracy. Już mi się chce nią Potem obiad i jedziemy do sklepu, bo muszę sobie jakąś garsonkę nabyć w drodze kupna. Buty też by się przydały. Ja mam ten "problem", że kompletnie nie zdzieram butów. Mam buty sprzed dziesięciu lat. Dawno wyszły z mody, ale mnie, szczypie, ciężko ot tak po prostu wyrzucić.
-
monika4hehehe to wam jeszcze puszczę, ja umarłam, chociaż nic śmiesznego Monika, to jest REWELACYJNE! Kilka lat temu widziałam to w TV. Oglądaliśmy z rodzicami i wszyscy troje płakaliśmy ze śmiechu.
-
agaqDoświadczone mamy mam pytanie, czy jak maluszek choruje...( nie ma juz goraczki) tylko bardzo kaszle(kaszel mokry, badzo uciązliwy) kąpiecie maluszka? Ja bym nie kąpała. Może nasmaruj Małemu plecki i klatkę piersiową Pulmex Baby (o ile, oczywiście, tego już nie znasz )
-
Witajcie, och te noce. Poszłam spać grubo po północy, a o 6.00 zadzwonił budzik, bo musiałam usiąść do pracy. Mały w nocy nie spał z godzinę. Aż by się chciało zaśpiewać Jest super, jest super, więc o co ci chodzi.
-
Oj, padłam wczoraj jak mucha. Może na saneczki? U nas powrót zimy!
-
Dobrej nocki, Andzia. Ja chyba dziś zrobię sobie dzień dziecka, bo mózg odmawia posłuszeństwa.
-
Muszelka, ja w wakacje skończę 32 lata, więc jeśli miałabym "ochotę" na kolejnego Taliba, to raczej powinnam się streszczać. Ale co raz bardziej zaczynam wątpić w to "chciałabym".
-
Piszę autoreferat. Za trzy i pół tygodnia bronię doktorat.
-
Mnie ostatnio pani w mięsnym powiedziała - No, niech się pani nie dziwi, że ma żywe dziecko. A pani to spokojna była w czasie ciąży? Ganiała pani przecież, ze ho ho. Może coś w tym jest ... Nie mam pojęcia. W każdym razie siły tez nie mam. Na przykład teraz powinnam pracować, ale po niespełna pięciu godzinach snu, bo o 6.00 wstałam, żeby podgonić robotę, oczy mi się kleją, a mózg pracuje na wstecznym.
-
Jak to jest, najpierw człowiek chce dziecka, a jak potem pojawia się ono na świecie, to z rozczuleniem wspomina dawne czasy. A najlepsze jest pytanie (gdy marudzę, ze Michał taki niegrzeczny, "żywy") w mojej rodzince - to po kim on taki jest? Kurna, po sąsiedzie.
-
Siła wyższa. Pocieszam się, ze niedługo się to skończy. Ale przy moim mężu i jego pięciu kawach dziennie to ze mnie mały pikuś.
-
Ja piję coraz mocniejszą (dwie łyżeczki na pół kubka plus mleko) i coraz więcej w ciągu dnia (ostatnio trzy). Ale efektów szczególnych nie widzę. Jedynie jakbym wypiła a czekałby mnie lekki chociaż stres, to by było delirium.