Regina
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Regina
-
Oj, Bidulko, nic Ci się nie stało? Fakt, u nas też zima. Paskudnie na zewnątrz. Justynka, coś poważnego małą dopadło? Coś się Was trzymają te choróbska. Na szczęście już bliżej wiosny jak dalej. Zdrówka, Kochane! :36_3_16:
-
Yo yo, Justynko! Kawę już popijam, ale pewnie nic nie da.
-
Radość, przydadzą się! Dzisiejsza nocka extra. Poszłam spać wcześnie, bo o północy, za to 3.30 Misiek się obudził. Leżał grzecznie dwie godziny, ale ja też już nie spałam, a jak w końcu zasnął, to wstałam. Suma summarum 3,5 godziny snu. Właśnie mąż zaserwował mi kawę, zapraszam.
-
Cześć Dziewczynki, czasu brak - jutro chyba odstawię Małego do rodziców to i pouczę się jak człowiek i może prześpię ciut dłużej niż pięć godzin. Masakra. :36_2_49: Monika, z moją babcią jest podobnie. Mam jej proponowała, żeby sprzedać ich mieszkanie i babci i kupić np. dom, żeby mieszkać z nią. Jej syn, proponował przeprowadzkę do nich. Gdzie tam! Najlepiej, żebyśmy się wszyscy sprowadzili do niej. I tylko płacz i lament, bo jest chora i sama. Tylko, ze to drugie poniekąd na własne życzenie. A dodam tylko tyle, że babcia jest strasznie upierdliwa. Nikt nie jest tak chory jak ona. Obiecałam sobie, że po obronie będę do niej częściej jeździć. Jeny, kiedy to będzie. Póki co zaczynam być sztywna ze strachu. Zmykam czytać cały ten mój bełkot.
-
Cześć, Dominika, fajne zdjęcia. Ja jutro chyba oddam dziecię do rodziców na dwa dni. Pouczę się jak człowiek i wyśpię, bo niby już się przyzwyczaiłam do pięciogodzinnego anu, ale niewiele mi do łba chce wejść. :glassziś Mały pospał w ciągu dnia ponad trzy godziny. Ale ostatnio to nie zdarza się za często. Poza tym jestem już sztywna ze strachu. Żeby choć kawa coś dawała. Cztery filiżanki mocnej kawy i ... idę spać. Niby Red Bull, ale tylko niby. Chyba po prostu zmęczenie materiału. Ściskam.
-
Cześć Dziewczynki, nie jestem teraz zbyt częstym gościem na forum. U mnie nocki różne; Miśkowi idą kolejne zębole, a do tego moje kucie. Ale do wszystkiego da się przyzwyczaić, nawet do pięciogodzinnego snu, tyle, ze do łba nic nie chce wejść. Ale co tam, odbiję sobie. Normalnie jestem już sztywna ze strachu. Jutro chyba oddam Miśka rodzicom na dwa dni. Ściskam Was Kochane.
-
Cześć, padłam z papierami w garści. Dzisiaj wpadła do nas siostra cioteczna Michałka (19 letnia). Jak to jest, on niby taki szkrabek, a popisywał się przed nią jak stary. Niezłe jaja. W każdym razie dziewczyna wymiękła, gdy przez jej ponad godzinną obecność u nas, Mały na dłuższą chwilę zatrzymał się tylko raz - gdy dostał picie w garść. Idę dalej. Buziaki!
-
Sorka, padłam z papierami w garści. Jutro kursik numer jeden.
-
Sorka, usnęłam z papierami w rękach. Normalnie wymiękam. Radość, humorzasty szef to moja specjalność. Za moim nie nadążysz. Podobno kobieta w ciąży ma humory, huśtawki nastrojów, itp. Przy nim niejedna się chowa.
-
Hej, ja mam dziś dzień kucia, więc nie włączałam nawet kompa. Ja dziś na Tigerze cały dzień, zero kawy. I tak, kurde, nie działa. A szkoda, bo po kolejnej extra nocy - 4,5 godziny snu - przydałaby się z rana. Też lubię rozpuszczalną z mleczkiem i cukrem. Ale tak naprawdę, to jestem fanką herbaty - mocna i gorzka. Wieczorkiem muszę napisać maila do firmy cateringowej. Myślałam, ze załatwię to telefonicznie. No, ciekawa jestem na ile mnie skrobną.
-
Dominika, powodzenia! Ja chyba się "pozbędę" Michała. Oddam go rodzicom, bo obrona za dwa tygodnie, a nauki kupa. Nie wiem, czy z nocami włącznie, ale na pewno na całe dnie. Tylko trochę jeżdżenia mnie czeka w te i wewte. Ale muszę, bo przez ostatnie dwa tygodnie śpię max 5 godzin, i już padam na pysk. A do łba nic nie chce wejść.
-
Radość, super że odpoczęłaś. My właśnie wróciliśmy z imprezy u bratowej męża. Musimy chyba częściej chodzić "po ludziach", bo Michał grzeczny aż miło. Kawa na mnie już kompletnie nie działa - cztery filiżanki i zasypiam jak niemowlę. Masakra, a jak otwieram Red Bulla, to mi się zbiera od tego zapachu. Masakra! Małgosia, też się nad tym filmem zastanawiałam. W takim razie nie pójdziemy Testosteron był i tak (moim i męża zdaniem) najlepszy, choć nic nie pobije Kilera i Kilerów dwóch. Dobra biorę się za naukę. I Red bulla. U Was też taki syf na dworzu?
-
Z tymi przedszkolami to jakiś obłęd. Ja mam takie fajne, integracyjne ze 200 metrów od domu. Mam nadzieję, że za te dwa lata właśnie do niego uda się posłać Michałka. Pogoda extra! Mąż poszedł z Małym na spacer po obiadku, to mogłam "pokuć" trochę. Szkoda, ze mrozy mają wrócić.
-
Wow, super. Należy Wam się odrobina (chociaż!) bycia sam na sam. Mój mąż właśnie usypia Michałka, a ja ... muszę zerknąć, co by tu ze studenciorami jutro zrobić (puścić do domu) i trochę się pouczyć do obrony. Dobrej (niespokojnej) nocki!!
-
Andzia, wczoraj usnęłam w fotelu. A dziś ledwo zwlokłam się po 6.00 do nauki. Maż mnie wczoraj godzinę dobudzał, żebym poszła się umyć i spać w normalnych warunkach. Walczyłam z nim raz przez sen raz na jawie. Masakra. A dziś cudna pogoda. Wiosennie. Szkoda, że ma jeszcze wrócić zimno. Dla mogłaby już zostać taka pogoda. Napawa optymizmem, a ostatnio u mnie z tym raczej marnie. Miłego weekendu, Dziewczynki!!
-
Dziś piękna słoneczna pogoda. Normalnie, jak wiosna. Miłego weekendu! Ja jutro do pracy.
-
no to - dobrej nocki
-
Andzia, pamiętaj, że dzieciobójstwo to też przestępstwo. Nic, tylko udusić Gada.
-
No nie? Oj, Michałek jest dzieckiem nie od parady. Przy nim zwykłe ... siku (w moim wydaniu) to czasem problem. Bo ... nie mam czasu. Ten emotikon jest super dla mnie :36_8_5:
-
Michał ostatnio upodobał sobie siedzenie na parapecie i oglądanie świata za oknem. Niby ok, bo przynajmniej mniej świruje a ja nie ganiam z jęzorem do pasa, ale z drugiej, to jestem kompletnie przykuta ... do parapetu.
-
Ja mam do ubrania tylko jednego Michałka, a wychodzę zgrzana. To, ze jeszcze się nie rozchorowałam, to cud jakiś. Zwykle ubieram go na naszym wielkim łóżku, czyli dziecię ma dokładnie 1,60x2m do szaleństw. Nieraz ganiam go po tym łóżku. Zanim wbiję go w kombinezon, to jestem już zgrzana, zmęczona i mam dość spaceru. Z drugiej strony, na spacerze nie świruje, a w domu owszem, i to coraz bardziej.
-
Taaaaa ... Kurde, popatrzyłam na te buty i jeszcze bardzie mi się już wiosny zachciało.
-
Nie da rady; garnitur jest taki jakiś czarniawy w paseczki, a buty ciemnobrązowe, lakierowane, w takie jakby łączenia. Kompletnie nie pasuje. A może by je założyć. Jak będę wyglądać jak pajac, to się tym zajmą, a nie moją pustką w głowie.
-
andziaDzisiaj jestem w kuchni i cos tam robie, wchodzi Staś i pyt: Mamo, moge lizaka? Odpowiadam, ze nie, bo za chwile bedzie kolacja. Wchodzi znowu za 5 minut z miną aniołka i mówi: Mamusiu, jak Ty dzisiaj pięknie wyglądasz. A jakie masz śliczne skarpetki. Nowe???Padłam:)
-
Andzia, stary to będzie mąż (wybiera się, rzecz jasna), no i ... buty.