-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez kati1991
-
Migotka muszę wypytać ginekologa. Do tej pory żaden nie potrafił mi dobrać tabletek, bo żaden nawet nie pofatygował się, aby zrobić jakieś badania hormonów. Może to od tego miałam takie przeboje, za mocna dawka? Nie wiem. Ale te krążki, o których pisała Justi, już bardziej mnie przekonują. Zobaczymy co powie ginekolog. Po porodzie zapytam, bo teraz to uzna mnie za jakąś niewyżytą Sabrinka ja słyszałam, że witaminy faktycznie mogą wpłynąć na wielkość dziecka, bo mojej koleżance zalecili odstawić (jak była w szpitalu- dziecko ponad 3 tyg większe na usg). Może faktycznie coś w tym jest. Martyna, mam nadzieję, że przejdzie. Ja już dzisiaj myślałam, że urodzę, takie silne miałam i bolesne skurcze. Na szczęście magnez i nospa mnie uratowały. Justi chciałabym się nie stresować, ale jak sobie tylko pomyślę, że nie ma go przy mnie to aż mnie ciarki przechodzą. Strasznie tęsknię :( może to głupie, bo w sumie minęło dopiero kilka godzin, ale ja bardzo takie rozłąki przeżywam :/ Co do mojej torby kangurzycy- jest pokaźna, nie ma co :) czekam na rewanż :) Gosia Kluseczka, odpoczywałam całe popołudnie, bo wystraszyłam się nie na żarty. Ale nie wiedzieć czemu ciągle wyję :( Jak mi przejdzie to za chwilę od nowa. Wyszłam z psem na krótki spacer i znowu wpadam w nostalgiczny nastrój. Czy to tylko ja tak mam, że tęsknię za swoją drugą połówką jak wariatka???
-
Benq, od psychiatry bierze się zaświadczenie o tokofobii (czyli panicznym lękiem przed porodem). Nie doradzę natomiast lekarza z wiadomych przyczyn- odległość nie ta. A właśnie, jak to będzie z "tymi" kwestiami po porodzie? Nie bardzo mogę brać tabletki, bo miałam kilka podejść i kończyło się rozchwianiem psychicznym u mnie (radość, a za chwilę płacz i rzucanie talerzami). Prezerwatywy szczerze powiedziawszy mnie nie interesują, a stosunek przerywany to średniowiecze jak dla mnie... Ktoś coś?? Znowu mi się wyje, eh te głupie hormony :(
-
Tetide, nie było to nic ciężkiego- kupiłam podstawowe produkty spożywcze... Najgorsza jest jednak ta znieczulica społeczna. Nikt nawet nie zapytał, co się dzieje... Od razu wzięłam dwie nospy i magnez, leżałam ponad dwie godziny i w sumie ustąpiło, tylko strasznie ciągnie mnie w lędźwiach i pachwinach. Dzisiaj już nawet nosa na dwór nie wystawię... Ta, jasne. Zapomniałam o piesku. Jakoś nie chce mi się później sprzątać po nim ewentualnych niespodzianek, to jednak go wyprowadzę :) Mam ogromnego stracha i nic mu nie powiedziałam, ale wyłam praktycznie cały ranek. Do tej pory na samą myśl mam świeczki w oczach. Ech, że też musiał lecieć teraz! Strasznie się zamartwiam i może faktycznie wyolbrzymiam, ale hormony nie dają spokoju. Co do brzucha- faktycznie wyglądam jak kangurzyca nawet mąż mi tak nieśmiało sugerował :) Migotka, dzisiaj to ewidentnie ze stresu były skurcze. Bardzo się przejmuję mężem i do soboty to chyba oszaleję :/ w poniedziałek mam wizytę to zapytam gina co i jak. Może faktycznie lepiej się upewnić niż potem żałować, że się czegoś nie dopilnowało. A ja z tego żalu i smutku zrobiłam zakupy na allegro i pewnie w poniedziałek dostanę paczkę. Zostanie mi już do kupienia tylko kocyk, octanisept, wanienka i ręczniczek. Łóżeczko zamówimy po weekendzie majowym, aby chociaż parę dni wywietrzył się ten zapach drewna oraz materac. Wygląda na to, że jestem gotowa. Wczoraj kupiłam pampersy i widać, że już coraz bliżej do przyjścia na świat Maluszka!
-
Dziewczyny co do seksu to ja słyszałam, że ponoć powinno się z prezerwatywą, ale mi lekarz nigdy czegoś takiego nie powiedział na wizycie, więc szalejemy bez. Ostatnio codziennie, bo mam ochotę nie z tej ziemi (w drugim trymestrze za to nie mogłam się w ogóle zmobilizować, raz na tydzień było dla mnie za dużo). Jakoś nie mogę się przekonać do używania prezerwatywy :P Justi, zgodnie z życzeniem zamieszczam fotkę (ale czekam na rewanż :))
-
Oj dziewczyny dzięki za dobre słowa, ale co poradzić, jak człowiek się tak zamartwia :( ciągle mi się płakać chce a jak rozmawiam z nim przez telefon to nie mogę słowa powiedzieć bo głos mi się łamie. Wraca dopiero w sobotę i do soboty to oszaleję :/ Gosiu, tak się cieszę, że u Ciebie i Małej wszystko w porządku! Najważniejsze, że się uspokoiłaś. Niektóre dzieciaczki są po prostu drobne, a tamtej małpie to po prostu należy się nagana. Ignorować takich ludzi to za mało :/ Ale Malutka zdrowa i to się liczy najbardziej!
-
Dziewczyny muszę się wyżalić, bo pochlipuję sobie cały czas i nie mogę się jakoś niczym pocieszyć :( Mąż pojechał w delegację aż do Jekaterynburga, prawie na Uralu, sporo za Moskwą. Ma lecieć samolotem i strasznie się tym zamartwiam, bo co to się ostatnio słyszy to nawet lepiej nie mówić :( Ciągle o tym myślę i się zamartwiam :( Z kolei jeszcze godzinę temu myślałam, że urodzę. Wracałam z zakupów i złapały mnie takie skurcze, że będąc 50 m od domu nie mogłam się dotoczyć. Ludzie mijali i nikt nawet nie zapytał, czy coś się dzieje. Jak tylko dotoczyłam się do domu wzięłam dwie nospy i leżę, nawet się nie ruszam. Miałam okropnego stracha, że rodzę, bo już nawet miałam takie uczucie, że wody mi odchodzą. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca, ale leżę i ani drgnę :(
-
Mamalino super, że się odezwałaś, bo już wczoraj byłaś wywoływana do tablicy ;) podziwiam Cię za to, że ogarniasz opiekę nad maluchami- jesteś niesamowita, tym bardziej, że Niespodzianek też już niedługo przybędzie na ten świat :) Surikatko ostatnio z mojego szpitala na własne żądanie wypisała się kobieta. Pojechała do Lublina i tam dawali jej 5% szans na przeżycie, bo już wdawała się sepsa. Lekarze nie zauważyli ogromnego kamienia, który zablokował ujście kanalika. Miała szczęście, bo dobrze trafili z antybiotykami :/ Malutka30 trzymam kciuki za szczęśliwe donoszenie. Będzie dobrze! Niektóre kobiety mają szyjkę 1.5 cm i potrafią przenosić malucha! Mona u mnie brzuch twardnieje teraz również w dzień (w nocy to normalne) ale pocieszam się, że u mnie już 35 tydzień i jeszcze chociaż dwa tygodnie dam radę. Szyjka miękka ale zamknięta i niecałe 3 cm, także nie jest źle. Gorzej z samopoczuciem, tutaj istny rollercoaster. Hormony szaleją :) Któraś pisała o ciąży na studiach- u mnie ogólnie dobrze to przyjęli znajomi i wykładowcy. Ale jeden stwierdził, że fajnie mi bo mam przywileje. Myślałam że mu przywalę :/ w ubiegły czwartek zaliczałam przedmiot i dostałam 5 ale do jasnej cholery nie z litości. Miałam 5 w pierwszym semestrze bo byłam na każdych zajęciach aktywna- a wtedy o ciąży wykładowczyni nie wiedziała. Teraz też musiałam opanować materiał z dwóch jednostek zajęciowych i przepytała mnie. Wiedziałam wszystko. Ale taki jeden głupek potrafi nieźle człowieka zdołować.
-
Mamalino zgłoś się!!! Coś za długo się nie odzywasz?
-
Gosiu olej tą babę. Jakaś nienormalna jest. Jak można tak stresować kobietę w ciąży, przecież to zakrawa o ponury żart. Dziecko na pewno rozwija się prawidłowo a jej się po prostu nie chciało dokładnie zmierzyć! Co za szumowiny pracują w tych przychodniach, po prostu siąść i płakać. Głowa do góry! Na pewno wszystko jest ok! Mocno trzymam kciuki i przytulam wirtualnie!!!
-
Aniu mocno trzymam kciuki! Będzie dobrze :* A co się dzieje z Mamaliną? Odezwij się do nas, choć wiem, że pewnie masz mnóstwo pracy przy swojej dwójeczce ;)
-
Cześć dziewuszki. U mnie humor dzisiaj okropny, zbiera mi się na płacz i ciągle jestem zdenerwowana. Do południa chodziłam tak nabuzowana, że lepiej było do mnie bez kija nie podchodzić. Teraz mam brzuch cały twardy i bolą mnie lędźwie. Nie ukrywam, że rano strasznie się zdenerwowałam i opierniczyłam siostrę, i teraz pewnie ponoszę tego konsekwencje. Ja mam połowę ubranek wypraną i poprasowaną. W sumie lubię to robić, ale teraz inne mam rzeczy na głowie i przystopowałam ze wszystkim. Piszę pracę mgr i po prostu wykańcza mnie to psychicznie, nawet nie chce mi się o obronie myśleć (pewnie we wrześniu, bo w czerwcu po porodzie nie mam zamiaru się męczyć...). Aniaradzia, mam nadzieję, że jest ok. Odezwij się!
-
Ech... Woda mi się zatrzymuje i nawet pokrzywa przestaje działać. A już trzeci dzień z rzędu tak mi puchną nogi, że ledwie mieszczę się w jakiekolwiek buty... Doskonale was rozumiem... Postaram się zrezygnować z soli na kilka dni i zobaczę, czy coś to da. W środę pójdę pewnie na wizytę i zapytam co i jak, bo nastraszyła mnie taka dziewczyna, że lekarz na te opuchnięte nogi kazał jej zrobić jakieś badanie krwi i okazało się, że ma zatrucie ciążowe- od razu dał jej skierowanie do szpitala. Wolę się upewnić, że to nie jest to.
-
Gosiu, nie dość, że nie rozpakowana, to jeszcze takie cyrki zrobili, że szok :/ Najpierw lekarka (taka młoda, wredna i zarozumiała) stwierdziła, że w 35 tygodniu dziecko jest donoszone i nie będą hamować porodu, a sterydy nie są potrzebne. Po trzech dniach zaczęły się wycieki wód płodowych i stwierdził inny lekarz, że będą się przygotowywać na poród. Na wieczornej wizycie zapytał, czy sterydy podane. Jak koleżanka powiedziała, że nie, to ten zapytał tą lekarkę, czy wie, co może się stać, jeśli dziecko urodzi się przez cc- tamta milczała, ale opieprzył ją zdrowo. Zrobili badanie ginekologiczne a papierek lakmusowy granatowy (czyli potwierdzenie wycieku wód!) i na siłę hamowali poród, żeby zdążyć jeszcze ze sterydami. Od razu dostała na wieczór cztery kroplówki, antybiotyk i przez noc co kilka godzin sterydy. Rano od 5 do 8 dostała trzy kroplówki, sterydy (kolejne dawki), antybiotyk i na wizycie dostała kołatania serca i zemdlała (po takiej gigantycznej dawce leków to się nie dziwię). Efekt taki- nikt przez prawie tydzień nie zorientował się, że dziewczyna nie dostała sterydów, każdy lekarz mówi co innego, wczoraj ordynator nawet zarzucił koleżance, że ta sobie uroiła wyciek wód- a przecież to konkretni lekarze z dyżurów potwierdzali, że wyciekały. Teraz nadal jest na lekach rozkurczowych, wody już nie ciekną, ordynator chce wypisać ją do domu, ale położne mówią, że nie ma szans, bo za dużo bierze leków. Co lekarz to inna opinia i już nikt nie wie tak naprawdę, co jest grane. W ciągu tygodnia miała już przez cztery kolejne dni rodzić- to naturalnie, to cc, to miała czekać aż minie 24 godziny od podania sterydów, to znów cc, to znów naturalny. I na każdym obchodzie lekarskim KAŻDY lekarz mówi co innego.
-
A jeśli mam do wyboru- życie i zdrowie dziecka oraz paranoje nie poparte badaniami lub badaniami, które okazały się bublem i są teraz podstawą do siania teorii spiskowych- dla mnie wybór jest prosty. Skoro sama zostałam zaszczepiona i nic mi nie było to nie będę eksperymentować na swoim dziecku w ramach jakiegoś zbiorowego obłędu, bo dzisiaj kontestować cały dorobek medycyny w oparciu o teorie spiskowe to lekkie przegięcie. Niech dadzą mi dowód poparty badaniami medycznymi a nie insynuacje i domysły. Poza tym jestem ciekawa, czy rodzice tego dziecka, które zmarło na odrę, są tacy dumni ze swoich przekonań i czy nadal ich bronią... Przez swoją głupotę stracili dziecko i teraz co? Można tylko gdybać...
-
Hej dziewczyny, witam po dłuższej przerwie. Melduję się cała i zdrowa w dwupaku :) jakoś nie miałam weny do pisania i tak mi zeszło. Przepraszam, że Was zmartwiłam i obiecuję poprawę. Gosiu, jeszcze zdołałam zerknąć na Twoją fotkę brzuszka- cudny, ale taki zgrabny Ja mam przed sobą ogromną piłkę lekarską i nawet dzisiaj w szpitalu zapytali mnie, czy ja już po terminie :P Odwiedziłam parę razy koleżankę w szpitalu (leży już tydzień)- to, co się dzieje u nas na patologii ciąży zakrawa mi na prokuratora i mam poważne wątpliwości, czy rodzić w szpitalu w moim mieście. Coraz mniej zaczyna mi się podobać to, co wyprawiają. Co do szczepień- ja na pewno nie będę się uchylać od szczepienia. Sama byłam szczepiona na wszystko co było obowiązkowe i nic mi się nie stało. Nie znam również przypadku wśród rodziny ani znajomych, by coś takiego miało miejsce. Poza tym z całym szacunkiem, ale szczepionka nigdy nie wywoła autyzmu. Dużo czasu musi upłynąć, zanim zdiagnozuje się autyzm, a że akurat wypada to w trakcie szczepień to łatwo przypisać winowajcę. Wiem, że koncerny farmaceutyczne zbijają na tym kokosy i nie dadzą sobie odebrać tych bilionów zysków, ale chyba gorsze spustoszenie w naszych organizmach sieją przetworzona żywność i wszechobecna chemia... Dzisiaj szczepionki nie są robione z użyciem rtęci- jest bodajże tylko jedna taka, ale nie musimy się na nią decydować.
-
Mooniak ja długo nie miałam i nie jest to absolutnie nic złego. Niektóre kobiety nie mają jej w ciąży :)
-
Aporpos bycia hipciem... to My z dzisiaj i do tego pojawiła mi się jakiś miesiąc temu linia negra (ot na końcówce).
-
Benq trzymaj się, pewnie to jakaś jelitówka i musisz przez to przebrnąć... Pamiętaj, aby się nie odwodnić! Monis8931 współczuję infekcji. Taka zdradliwa pogoda może nieźle namieszać. Kuruj się i zdrowiej szybciutko! A w kwestii pampersów to te zielone z pampersa nie uczulają? U mnie w szpitalu dają ubranka dla dziecka ale pampersy muszę mieć swoje i zastanawiam się, czy nie kupić zwykłych dady albo babydream. Ktoś coś wie na ten temat?
-
Prezent świetny. Na licencjacie daliśmy promotorce bon do spa właśnie na masaże :)
-
Aniaradzia ja jak walczyłam z fugami w kuchni przed świętami to czyściłam je octem. Od razu delikatnie szorowałam je szczoteczką i pięknie się doczyściły.
-
Katee94 ja miałam bardzo liczne kryształy szczawianu wapnia. Oznacza to, że możesz mieć tendencję do piasku w nerkach. Jedz i pij jak najwięcej żurawiny, ogranicz zawiesiste soki (np. pomarańczowy). Justi super, że z Synkiem ok :) mój siostrzeniec ma na imię Marcinek :)
-
Oj co do puchnięcia to ja mam już 14 kg na plusie i masę wody w sobie :( puchnę masakrycznie, muszę zwiększyć sobie dawkę pokrzywy, bo piłam już tylko 1 dziennie. Z kosmetyków to ja mam sudocrem, szampon bambino i żel do kąpieli z rossmana. Oprócz tego kremik z bambino do pupki. Moja koleżanka (jest w 34 tyg) trafiła do szpitala bo odszedł jej czop śluzowy. Powiedzieli, że nie będą specjalnie hamować akcji porodowej. Aż mnie coś trafiło. Przecież jeśli się da to dla takiego Maluszka każdy tydzień jest ważny :/ strasznie się tym przejęłam. Uważajcie na siebie :/
-
Emilusia miejmy nadzieję, że to stan przejściowy :) A jak u Was z wagą? Bo u mnie zaczyna się robić jakaś masakra :/
-
Justi dziękuję za dobre słowa. Tu nie chodzi o próżność i że za bardzo przejmuję się swoim wyglądem- tylko zauważyłam, że pomimo nadchodzącej wiosny staję się coraz bardziej drażliwa i płaczliwa. Nie boję się porodu ani nic z tych rzeczy, na Synka czekam z niecierpliwością... Mam nadzieję, że mi przejdzie. To te hormony :/
-
Madziunia spieszę z informacją i pociechą- ja też mam okropnie siny pępek. Jest paskudny. Moje siostry orzekły "a fuj!". Za to mój kochany mąż powiedział, żebym się nie przejmowała, bo mam śliczny brzuszek. Więc się nie przejmuję- Ty też tego nie rób :) Mi plamy się porobiły na ramionach i na nogach, puchnę i czuję się jak słoń. I co się obejrzę w lustrze to na płacz mnie zbiera bo chodzę jak utuczona gęś :/