-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez kati1991
-
Justi- mój pępek wyszedł już jakiś czas temu, ale tylko górna część. Dolna zrównała się ze skórą brzucha i nie odstaje. Według porzekadeł ludowych pępek wystaje bo siusiak go wypycha Twój brzuszek też jest śliczny, ale w sumie nie o kształt chodzi... Najlepsza jest "zawartość" Diana super wieści :) Aniaradzia współczuję pobudki. Ja dzisiaj całą noc się kręciłam i walczyłam z mężem o kołdrę, bo zawinął naleśnika i nijak nie mogłam jej wyciągnąć spod niego :) A brzuch był twardy standardowo. Wzięłam nospę i na niewiele to się zdało. Rano samo się ustabilizowało. Trzymam kciuki za negocjacje! Co do smaków w ciąży- u mnie górą słodycze i nabiał. Mamalina podziwiam za opanowanie przy porodzie
-
Mamalina ja miałam pobierane po 1 i po 2 godzinach, ale to zależy od laboratorium :) A co do igły- ponad 5 lat temu miałam operację na kolano i też miałam znieczulenie w kręgosłup. Sam moment wkłucia igły wcale nie był miły, ale nie znowu aż taki bolesny. Jeśli jednak udałoby się uniknąć takiej opcji to ja bardzo chętnie
-
Adaszelki, ja przyznam bez bicia, że też niczego sobie nie odmawiałam. Ostatnio powoli ograniczam słodycze, bo faktycznie nie chcę utyć (nie chcę przekroczyć 20 kg.... heh, na początku nie chciałam przekroczyć 15 ale chyba się nie uda). Co do wagi to się nie zgodzę, wcale takiej dużej różnicy między nami nie było, a poza tym moja ciąża jest tylko niecały tydzień starsza. Powiedzmy, że jesteśmy podobnych wymiarów. Może lekarz chce Cię zmobilizować do diety? Nie wiem, skąd oni mają te wytyczne. Przecież każda kobieta będzie przybierać indywidualnie, a 30 kg nadprogramu Ci nie grozi, bo już teraz musiałabyś mieć około 20 kg na plusie :) Ja uważam, że nie przytyłam mało, ale też nie za dużo. Organizm musi mieć z czego wytwarzać mleko i szybko to spalimy po porodzie, głowa do góry :) Wizytę mam po świętach, jeszcze się konkretnie nie umawiałam, pewnie we środę. Jak dalej tak będzie twardniał brzuch to zadzwonię do lekarza i zapytam o co tu chodzi, ale póki co wolę przeczekać. Może akurat minie... Malutka super, że u Ciebie wszystko ok i u dzidzi :)
-
Adaszelki, jestem od Ciebie wyższa jakieś 3 cm i miałam podobną wagę wyjściową (55 kg). Teraz ważę jakieś 67 kg, czyli również jakieś 12 kg na plusie. Nikt mi nie powiedział, że to dużo. Bez przesady z tą tyranią... Ja po sobie widzę, że nabrałam dużo wody (mam cellulit wodny) i dlatego skuszona wpisami dziewczyn piję herbatę z pokrzywy już dwa dni. Zobaczymy, co lekarz mi powie, po świętach mam wizytę. A mój brzuszek wygląda podobnie do Twojego, załączam fotkę. Justi, to już powoli staje się tradycją :/
-
Dziewczyny, a ja właśnie oglądałam kilka porodów SN i jestem pozytywnie zaskoczona. Nie ma tam nic z dramaturgii, żadnych drastycznych scen itp. Sama naturalna droga. Chciałam obejrzeć poród CC ale po dwóch minutach wyłączyłam. Okropieństwo.
-
O matko, ależ to forum pędzi- nijak nadążyć Adaszelki, że niby za dużo utyłaś?? Dobre sobie, wyglądasz świetnie! U mnie zaczyna się wieczorna rutyna- czyli twardnienie brzucha. To już chyba standard w moim przypadku.
-
A co do porodu- ja tam się nie boję i nie słucham opowieści. Wiem tylko, że na sali porodowej mąż nie da zrobić nam krzywdy a to już dużo. Poza tym poród z bliską osobą jest o tyle dobry, że nawet te wredne położne muszą się pilnować i ugryźć w język jakby chciały sobie powiedzieć coś chamskiego. A najważniejsze jest jedno- skoro jakoś Maleństwa tam weszły to i muszą wyjść. Chwila przyjemności za chwilę bólu. Nagrodą będą te malutkie istotki, całkowicie od nas zależne i bezwarunkowo nas kochające
-
Mój brzuch wystrzelił do przodu- jeszcze kilka dni temu mogłam zapiąć kurtkę, dzisiaj to już niemożliwe Mały tak się rozpycha, że czasami czuję jego rączki albo nóżki (ułożenie ma już główkowe). Jest bardzo żywotny;) tylko bardzo się złości jak brzuch się spina, zauważyłam, że wtedy bardzo mocno się zapiera ciałkiem jakby było mu ciasno. Mam możliwość skontaktowania się z lekarzem, ale znając życie położy mnie do szpitala. Tam dadzą tylko magnez i nospę, a to mogę brać w domu. Nie wiem... nie chcę z drugiej strony panikować, ale nawet mąż wczoraj potwierdził, że brzuch jest twardy jak cegła. I tak przez kilka godzin. Szyjkę miałam badaną w szpitalu, jest miękka ale zamknięta. Nie wiem już sama. Na pocieszenie kupiłam sobie kurtkę w SH i ślliczne rzeczy dla Maluszka ;) w dzień brzuch się nie spina, więc mogłam poszaleć.
-
Aniaradzia, mi wcale nie puszcza. Mam twardy jak kamień przez kilka godzin. A do tego boli. Już kilka dni tak mam.
-
Witam nowe mamusie :) Aniaradzia, małe kobietki zawsze wybiorą różowy Co do skurczy- u mnie jest to trochę dziwne. Bo większość z Was pisze, że macie spięty brzuch przez kilkadziesiąt sekund i puszcza, i znowu od początku. U mnie tak nie ma. Jak mi się wieczorem napnie to tak aż boleśnie i trzyma cały czas. Ale to tylko wieczorami i na noc. W dzień jakoś spokojnie. Nie wiem, czy skontrolować to u lekarza czy dać sobie spokój. Biorę magnez i nospę i nie pomaga. Rano samo przechodzi.
-
Dziewczyny a u mnie od 22 przez całą noc miałam bolesne stawianie się brzucha. Strasznie twardy przez cały czas, nawet na chwilę nie puszczało. Wzięłam nospę i magnez i dalej nic. Rano samo przeszło. Też tak macie? Bo zauważyłam, że w dzień jest ok, ale noc to porażka.
-
Kurcze, nie lubię pelargonii :/ Mam balkon nasłoneczniony tylko do 10, potem już przez resztę dnia panuje półcień. Maliny mnie urządzają, pomidorki koktajlowe również. Aby nie pelargonie :/ Z tym pachnącym groszkiem to też dobry patent. Mam sporo miejsca do zagospodarowania, a z drugiej strony chciałabym jakieś roślinki mało wymagające. Wyobraźcie sobie, że kot zmasakrował mojego bonsaia i do tej pory nie odbił :( już nie wiem, co zrobić. Dałam za niego tyle kasy i aż szkoda mi go wyrzucać, a nie mam już pojęcia, co mogę jeszcze zrobić :/
-
Justi nie wchodzi mi ten sprzedawca na allegro. Mogłabyś podać link? Nie wyszukuje mi go :/ Emilia86 śliczne łóżeczko :) Aniaradzia, to i ja będę trzymać kciuki z mężem :) zawsze to kilka kciuków więcej :)
-
Martyna ja planuję na lato używać kocyka i pieluszek, a dopiero we wrześniu zakupić kołderkę (chyba, że ktoś sprezentuje wcześniej). Nie wiem, ale wydaje mi się, że kołderka na lato jest za gruba.
-
Aniaradzia, brzuch nie twardniał ani razu, pilnowałam się jak mogłam i rozkładałam na części sprzątanie :) Ty też się oszczędzaj, bo takie twardnienie nie jest normalne. U mnie z kolei pojawia się tylko wieczorem i trwa całą noc, w ciągu dnia mam jakby spokój. Super, że teść pomoże z meblami. Jak we wrześniu skręcaliśmy do naszej sypialni to mieliśmy dość, chyba trzy dni nam to zajęło :) Co do scalingu to też robiłam równo rok temu i przydałoby się powtórzyć, ale wolę zaczekać i zrobić to po porodzie. Wiadomo, że teraz niewskazane ryzykować bez potrzeby. Martyna no ja nie mogę nic innego poradzić niż: UCIEKAJCIE STAMTĄD GDZIE PIEPRZ ROŚNIE. Ta baba jest psychiczna! Przecież to jest normalnie nękanie! Agusia mój balkon jest od strony południowo- wschodniej i mam problem, co tam sadzić. Mieszkamy na parterze i klatka schodowa troszkę przysłania, więc chyba pozostają mi bluszcze. Ale co jeszcze mogłoby urosnąć? W przyszłym roku na pewno weźmiemy sobie działkę w ogródkach działkowych, ale w tym dałam sobie spokój ze względu na ciążę. Emilusia, ja z kolei załapałam paciorkowca i ponoć musze dostać antybiotyk w trakcie porodu SN. A też człowiek dba o siebie jak może...
-
Moniś- owszem, pracowity dzionek. Ty też odpoczywaj :) Anuszka87- pod tym linkiem jest kocyk, który mi się podoba (do wózka idealny, no i przede wszystkim ma też podusię). Jak klikniesz na wszystkie przedmioty sprzedającego to tam jest bardzo dużo rzeczy, które nas jako mamy będą interesować :) http://allegro.pl/ty-i-my-komplet-do-wozka-kocyk-poduszka-misie-i5179930016.html
-
Uff, dzisiaj pracowity dzień. Umyłam okna w sypialni, sprzątnęłam balkon, poprałam firanki (mężuś się spisał i pomagał mi we wszystkim), wyszorowałam podłogę w kuchni oraz meble. Na dzisiaj daję sobie spokój, aby nie przesadzić z robotą. Teraz kończę spóźniony obiad Martyna, lepiej uprzedź partnera, że jego matka była i zrobiła awanturę (żeby ta później sobie niczego nie wymyśliła). To trzeba nie mieć rozumu, żeby tak nękać kobietę w ciąży. Aż ciśnienie mi się podniosło. To jakaś wariatka i lepiej stamtąd się wyprowadźcie, bo nie można w takim otoczeniu spokojnie żyć. Supermoniczka współczuję, że masz taką siostrę. Ale masz rację, najlepsze w tym wszystkim jest to, że jesteś od niej niezależna i że możesz mieć tą satysfakcję, że nie jest Ci do niczego potrzebna. Dacie radę sami! Benq i Surikatko- gratuluję :) Katee może bierz 2 pigułki dziennie? Żelazo wykorzystujesz na bieżąco i może tak być, że ta dawka jest za mała. Poród w moim przypadku jest na 100% z mężem, tylko muszę go przekonać, żeby się ze mną nie droczył i nie żartował nawet, że chce tam zaglądać :)Bo ciągle jeszcze wierzę, że to tylko droczenie się
-
Martyna, dobrze jest czasami z siebie wyrzucić takie złe emocje. Bardzo dużo rozumiem z tego, co napisałaś, nawet więcej niż Ci się wydaje. Sama nigdy nie miałam dobrego kontaktu z mamą, poprawiło się, jak się wyprowadziłam z domu. Zeszłam jej z głowy- tak w skrócie. Moja mama też nic nie kupiła dla maleństwa. Póki co nic mi nie pomaga w kompletowaniu wyprawki, robimy z mężem wszystko sami- od A do Z. Nawet nie zapytała, czy coś trzeba, nic kompletnie. Ale radzimy sobie sami. Nie pomogła mojej starszej siostrze więc nie łudzę się, że mi pomoże. Czasami tak to bywa. Trzeba się wziąć w garść i mieć to wszystko w nosie. Skoro nie chce wam pomagać, to nawet się o to nie upominajcie. Unieś się honorem i nie wspomnij ani słowem, że coś chcesz. Najlepiej by było dać jej odczuć dystans i chłód. Wiem, że to może dziecinne, ale inaczej się nie da. Ogranicz z nią kontakty do minimum, nie dzwoń. Może sama wpadnie na pomysł, że coś jest nie tak, skoro córka nie chce z nią nawet przez telefon rozmawiać.
-
Martyna jeśli to nie tajemnica to możesz powiedzieć, dlaczego matka odpycha Cię na drugi tor? Co to za jakaś zagrywka?
-
Ja też myślę o ogródku na balkonie, ale mamy od strony południa i nie wypali. Muszę poszukać roślin, które lubią takie ustawienie. Martyna, a nie możecie się "zalegalizować" w urzędzie stanu cywilnego? Może wtedy daliby Ci spokój? W moim przypadku mąż chce być przy porodzie i muszę z nim walczyć o to, aby "tam" nie zaglądał. Bo on jest strasznie ciekawski i szczerze powiedziawszy mam miękkie kolana jak sobie pomyślę, że "tam" zajrzy. Powiedziałam, że jak to zrobi to go wyrzucę z porodówki a on się śmieje, że nie będę miała siły ani tym bardziej w głowie aby tak powiedzieć...
-
Nie wiem, co czują dzieciaczki, ale mój Aleks bardzo się wtedy pręży i wydaje mi się, że niezbyt to dla niego miłe... Ale nie wiem jak mu pomóc, aby tak się nie denerwował :/ Mam nadzieję, że to jednak fizjologiczne. A co do tamponów to ja też jestem ich zwolenniczką, ale cóż... Trzeba będzie się jakoś przemóc.
-
Dziewczyny byłam przed chwilą w kauflandzie i jak zobaczyłam te wkłady poporodowe to prawie zemdlałam... One mają milion metrów długości i tysiące szerokości. Wprost nie mogę uwierzyć, ile tego będzie, skoro te wkłady są tak gigantyczne.... Martyna nie mogą wymeldować, bo musi być przy tym partner. Ale lepiej się uwolnić z tego miejsca i żyć mając święty spokój. Wybór należy do was. Ja na zgagę piję mleko i przechodzi jak ręką odjął Madziunia witaj w klubie. U mnie twardnienie (i to bolesne) pojawia się na wieczór i trwa całą noc. Kilka dziewczyn jednak ma już takie objawy więc może to normalne na tym etapie?...
-
Witam dziewczyny. Też zamierzam zamawiać podkłady i wkładki laktacyjne przez internet (bo u tego samego sprzedawcy chcę kupić kocyk dla Synka) to zamówię kilka sztuk jednego i drugiego. A noc minęła mi z twardym brzuchem. To już chyba taki urok. Zazwyczaj na wieczór się zaczyna i trwa całą noc.
-
Migotka ja mam spięty brzuch od 19 praktycznie non stop. I twardy jak kamień. Ale chyba tak ma być... Nie wiem zresztą. Magnez biorę, nospę staram się raczej ograniczyć. Może to już taki urok ciąży.
-
Dziękuję Gosia za szczerą odpowiedź o to właśnie chodzi, aby pierworódki mogły wesprzeć się Waszym doświadczeniem. Mniej więcej wiem co mnie czeka, ale wiadomo- trzeba się przygotować na wszystko. Nawet na te skrzepy. Jak sobie pomyślę o tym, że będzie się tego tyle lało, to aż ciarki mnie przechodzą. Chyba Synek chce mnie pocieszyć i odwrócić uwagę, bo kopie i wierci się jak po napoju energetyzującym