oosaa
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez oosaa
-
Czaki fajna opcja z menu. Pamiętam, że mnie serwowali dobre śniadania, dobre kolacje i przepyszne zupy! Ale drugie dania były kiepściunie w smaku .... ale zupy, mówię wam, lepsze niż w najlepszych restauracjach, aż błagałam o repety Asia1985 gratuluję córuni Kassandra niestety nie spotkałam się z takim przypadkiem jak Twój, ale trzymam mocno kciuki aby wszystko się ładnie poukładało. A ja siedzę rozżalona, albo wściekła, w sumie sama nie wiem, które z tych uczuć doskwiera mi bardziej :( Całymi dniami zajmuję się dzieckiem, nie mam praktycznie żadnych przyjemności bo nie ma kiedy, do tego czuję się ostatnimi dniami na prawdę kiepsko, ledwo chodzę przez ten ból w pośladku, przedwczoraj krwawiłam, do tego zeszłej nocy bardzo źle spałam, jeśli to w ogóle można spaniem nazwać po chrapał jak popierdolony za przeproszeniem a on wpada dzisiaj do domu o 18:30 i obwieszcza mi, ze ma czas na szybki prysznic i idzie z kolegą na piwo na 19tą. To bym jeszcze jakoś przeżyła, ale oczywiście akcja tyczy się alkoholu po którym kurewsko chrapie. No ja pierdole!! Jak ma nie pić piwa to rzuca focha i nigdzie nie idzie. Zero wyrozumiałości, jakiegokolwiek współczucia. I jeszcze mi kota ogonem obraca, ze nie jego wina, że nie spotykam się ze znajomymi. No niby kiedy jak ledwo wiążę koniec z końcem :| Od 18 miesięcy jestem niewyspana, może 10 nocy przespałam całych za ten czas , zapierdzielam od rana do wieczora i staram się narzekać jak najmniej. Zamiast docenić do mi dowali do pieca ... Przestałam już liczyć rozczarowania, jestem chyba z największym egoistą na świecie!
-
Dziewczyny jeśli jeszcze nie ma Was na liście listopadóweczek zachęcam! https://docs.google.com/spreadsheet/ccc?key=0AoC_JJU6jJEvdGNlbFNldjkyczBhdEhKbFpLSjdKOUE&usp=sharing#gid=0 widzę, że na forum więcej synusiów jak na liście ;)
-
babelek78 gratuluję synusia! też nie wierzę w przesądy, musi być dobrze i koniec kropka!
-
Kasia79 nam sperma przyspieszyła poród Równiusieńkie 12 godzin po strzale poczułam pierwszy skurcz Dodam, ze ciąży zagrożonej nie miałam, wszystko było książkowe i przez ostatni miesiąc nie uprawialiśmy sexu bo było mi ciężko na krzyżach strasznie i w żadnej pozycji nie dawałam rady. Na siłę się posexiliśmy bo już byłam tak zmęczona tą ciążą że bardzo chciałam przyspieszyć akcję :) W niedzielę byliśmy u rodziców na grillu a w poniedziałek rano dzwoniłam z gratulacjami, że są już dziadkami
-
Igajula, jak tylko opuściliśmy salę od razu się uspokoił :) więc ewidentnie mu hałas przeszkadzał :) na szczęście kabaret i tak był średni :) lidka86, my mamy mieszańca boksera z amstafem, sunię. Od samego początku jak tylko pojawiło się w domu dziecko bardzo się trzęsła nad nim, jak tylko Grześ zapłakał ona już była pod drzwiami i wyła :) zdarzało się, że była szybsza od nas i aż nas karciła wzrokiem, że jeszcze nas nie ma Jest strasznie opiekuńcza, może dlatego, że nigdy młodych nie miała i nie została też wykastrowana ( ma 10 lat ) Teraz się gonią na wzajem, wyrywają sobie zabawki :) ale czasami, jak młody mękoli, ewidentnie ma go dosyć :) aż mnie błaga wzrokiem, żebym go uciszyła :)
-
ja już się wypowiadałam dosyć obszernie w kwestii usg. Wszyscy lekarze zgodnie mówią, że 4d jest dla nas żeby nacieszyć oko, nie dla nich. Jeśli zastanawiasz się nad połówkowym 4d to szczerze Ci odradzam bo lekarz nie widzi wszystkiego dokładnie. Zwykłe usg jest dokładniejsze! Najlepiej szpitalne. Z życia przykład wzięty, o którym też pisałam, kuzynka mojego R. poszła na 4d. Po porodzie okazało się, że była w bliźniaczej ciąży i drugie dzieciątko obumarło. Od początku biegała jak oszalała na 4d , nigdy nie wykryło drugiego zarodka a potem płodu.... W pierwszej ciąży robiłam tylko zwykłe usg i dzięki temu miałam pewność, że badania są przeprowadzone prawidłowo. A zdjęcia płodu? w zupełności mi wystarczały i nadal w zupełności wystarczają te ze zwykłego usg. Fotki nadrabiam za to odkąd młody przyszedł na świat! Pierwszy rok nie mieści nam się w wielkim albumie
-
em87, iskierka80 widzę, że dzisiaj odwiedzacie lekarzy! Dajcie znać iwka87 Ty z kolei tak jak ja w piątek pędzisz! Ja pewnie chwilę później będę miała połówkowe, bo jeszcze mi daty nie wyznaczył, chce koło 22 tygodnia robić, mówi, że wówczas serduszko najlepiej można zbadać :) No i się rozpadało :/ masakra z tą pogodą :/
-
justys88 no niestety w pierwszej ciąży miałam to samo, i nasiliło się w pewnym momencie do tego stopnia, że nie byłam w stanie wstać z łóżka, iść sama do toalety, wziąć prysznica, no nic a nic. R. musiał brać wolne żeby się mną zająć :( Boję się, żeby sytuacja się nie powtórzyła. Co innego było leżeć pół dnia jak nie miało się dziecka ciekawego świata :) Modlę się, żeby sytuacja się nie powtórzyła...
-
a co do weekendu długiego u nas zapowiada się pracowicie. Raz, że zapomnieliśmy ustalając wizytę u ginekologa, ze to długi weekend ( a przełożyć nie możemy bo do 20 mam L4 ), dwa, cała ta nasza przeprowadzka... Tak więc jutro się opierdzielamy, w piątek z rana szczepimy Grzesia, wieczorem ginekolog, w sobotę pewnie montujemy gniazdka, karnisze itp .... może w niedzielę jakąś wycieczkę sobie zrobimy jeśli pogoda dopisze.... póki co przeróżnie za oknem. Raz słońce świeci, raz szaro jakby zaraz miało lunąć. A ja mam takie bóle w pośladku, że ledwo się ruszam, nawet nie mam jak z młodym wyjść na spacer :( Na szczęście babcia się na popołudnie zobligowała, oby tylko resztek pogody szlag nie trafił...
-
Nie po to tu jesteśmy, żeby sobie skakać do gardeł a wymieniać doświadczeniami i wspierać się w gorszych chwilach. Ja osobiście też nie uważam tematów sexu za tabu i nie miałam oporów aby przyjaciółkom powiedzieć, że mam rozjebaną cipkę z zakażeniem i sex jest przechujowy a wręcz go nie ma bo boli jak jasna cholera. Nie widzę powodów dla których miałabym biegać i opowiadać ludziom, ze coś było zajebiste jak było chujowe nazywając rzeczy po imieniu. Jak wróciło do normy też się tym pochwaliłam. Często na babskich alkoholowych imprezkach potrafiłyśmy przegadać całe noce o tym co jak gdzie z kim i uważam, ze to całkiem naturalne jeśli tylko ma się z kim otwarcie pogadać. Nie wyobrażam sobie natomiast aby było to jakiekolwiek tabu z partnerem, to jest dla mnie po prostu chore i nie prowadzi do niczego dobrego. U mnie w domu nie mówiło się o seksie w ogóle, ja natomiast mam inne podejście ( chyba z kosmosu ;p ) i ze swoimi dziećmi chcę rozmawiać na tyle, na ile same mi pozwolą. Każda z nas jest inna. Zamiast się osądzać, po prostu przyjmijcie racje drugiej i tyle. Wydaje mi się, że dalsza dyskusja w tym temacie jest zbędna... szkoda forum na takie klimaty. http://www.tvn24.pl/katowice,51/w-osmym-miesiacu-ciazy-ze-skierowaniem-pilne-trzy-godziny-czekala-na-lekarza-dziecko-zmarlo,440795.html patrzcie jaka tragedia. Całe szczęście, ze w Krakowie nie ma w ogóle takich przypadków jak ten, czy te z Włocławka .... jak wylądowałam przedwczoraj w szpitalu z krwawieniem zostałam przyjęta w przeciągu 5-10 minut odkąd minęłam wejście na oddział położnictwa. Strasznie to przykre, ze przez zaniedbania, niechlujstwo i czyste nieróbstwo personelu takie rzeczy mają miejsce :(
-
to ja pociągnę już może ten nowy ;p Ostatnio byliśmy na Future Folk i Elthonie Johnie 2 tygodnie temu mieliśmy jechać na Zakopower ale okazało się, ze zamiast w sobotę był w niedzielę, no i był problem z opieką dla młodego. Za to mamy już całą ekipą zakupione bileciki na Memoriał Huberta Polska Rosja będzie się działo! Oby tylko Hania nie zmusiła mnie do opuszczenia Areny przed końcem. Pamiętam, że jak byliśmy w 8 miesiącu ciąży na Kabarecie, nagłośnienie było tak głośne, że musieliśmy wyjść bo myślałam, że Grzesiek mnie zakopie. Teraz będzie głośniej, ale to będzie 6 miesiąc więc mam cichą nadzieję, że ni będzie tak źle. A jak będzie, cóż, trzeba będzie opuścić trybuny ....
-
powiem Wam, ze z racji tego, że oboje jesteśmy z R. dosyć temperamentni i uwielbiamy sex, bardzo się bałam tego jak będzie po porodzie naturalnym. Byłam nacięta bo syn był ułożony buzią do sufitu. W trakcie porodu tego nie czułam, bolało potem jak emocje opadły. Jak pisałam, później wdało się zakażenie i bolało jak diabli. Kiedy się wygoiłam postanowiliśmy spróbować. Byłam załamana! Bolało jak jasna cholera, bałam się, że za ciasno mnie zszyli bo w ogóle nie mogliśmy wprowadzić penisa! Pamiętam jak wyłam! Nie poddawaliśmy się, chociaż było to okupione moim mega stresem, z każdą nieudaną próbą byłam sfrustrowana coraz bardziej. Potem, kiedy w końcu wszedł, i miało być lepiej, nie było bo bolało jak jasna cholera! A lubię mocny sex więc "lekki" ból mnie nie zraża. To jednak bolało tak bardzo, że nie byliśmy w stanie kontynuować. Dodatkowo miałam wrażenie, że moja pochwa jest nie wiem jakim cudem płytsza! Po około 6 miesiącach sex zaczął mi sprawiać przyjemność jak kiedyś. Dzisiaj minął ponad rok od porodu i czasem jeszcze zaboli jeśli pod złym kątem do blizny jest za duży nacisk, ale jest dobrze. W sumie doznania mamy takie same jak przed porodem. Nie mam pochwy jak wiadro, mam taką jak przed porodem, R. też twierdzi, że nie czuje już żadnej różnicy. Ale też nie mogę powiedzieć, że sex jest teraz lepszy jak kiedyś bo nie jest. Jest taki sam. Może po prostu od początku był tak dobry, że już lepszy być nie może hahah
-
justys88 amen! podpisuję się rękami i nogami pod tym co napisałaś. Nic dodać , nic ująć ;)
-
Czaki w pierwszej ciąży rozmawiałam z moim lekarzem na temat porodu w wodzie. Mówił, że jest mniej bezpieczny dla dziecka bo jeśli cokolwiek złego by się działo wszystkie reakcje choćby personelu są automatycznie opóźnione. Właśnie dlatego wybiłam go sobie z głowy, nie chciałam ryzykować... Nie wiem dziewczyny co jest, chyba jakaś czarna fala z tymi krwawieniami. Wylądowałam wczoraj wieczorem w szpitalu. Wieczorem rozbierając się do prysznica zauważyłam zbrudzoną bieliznę. Nie czekając ani chwili pojechaliśmy do szpitala. Na szczęście wszystko z Hanią w porządku. Musiała to być krew z jakiegoś krwiaka, pewnie z tego, który był na początku ciąży. Dziwiło mnie właśnie, że w trakcie wchłaniania nie plamiłam ani trochę. Także zostaliśmy uspokojeni, ale w drodze do szpitala przeżywałam istny koszmar psychiczny. Byłam przerażona, wyłam, nie mogłam się uspokoić, w głowie roiło się o d samych czarnych wizji. No masakra. Dzięki Bogu, że wszystko gra. W piątek mamy wizytę więc po niej pewnie już całkowicie się uspokoję. Nie wiem, ale ten nasz lekarz działa na mnie bardzo uspokajająco. Mam do niego pełne zaufanie... A tak w ogóle to właśnie dzisiaj mamy połowę ciąży :) zaczynam 21 tydzień :) z tego tytułu dzisiaj z rana kurier dostarczył mi dwie śliczne opaseczki z kokardkami tylko jakieś takie duże się wydają, a miał być rozmiar niemowlęcy, chyba będę je musiała przerobić. W sumie mam na to 4,5 miesiąca heheh :) Malyna co do poświęceń, to działa w 2 strony. Skoro jemu będzie luźniej, Ty też będziesz go lżej czuła. A sex jest w końcu bardzo istotny, ten udany rzecz jasna. Powiem Wam, że ja w pierwszej ciąży rozmawiałam na temat porodu z każdą znajomą chyba i z rodziną też. Na fejsie chyba do każdej znajomej matki napisałam w tej sprawie hahah. tak strasznie byłam posrana :) Jedne polecają sn inne cc. Wszystko w zależności od tego jak przeszły poród i co było dalej. Znam przypadek po sn, gdzie dziewczyna czeka na podwiązanie macicy bo wszystko jej zaraz wyleci od parcia na sucho bo wody wcześniej odeszły. Sex do bani, nietrzymanie moczu, mijają lata, dziecko ma już 6 lat a ona dalej czeka ...z NFZ. Znam też przypadek, gdzie po cc dziewczyna spędziła prawie 2 miesiące w szpitalu. Wszystko było ok, rana się goiła, była już z dzieckiem w domu, a po 2 tygodniach zaczął się koszmar w postaci mega migren, omdleń, w ranę prawie zagojoną wdało się zakażenie, finalnie kilka dni była w szpitalu, jak było lepiej wracała do domu, potem znowu erką do spzitala i tak w kółko.... mogłabym pisać o jeszcze kilku streszczeniach dot. okresu rekonwalescencji od moich znajomych ale nie chcę nikogo straszyć. Tak naprawdę dopiero z perspektywy czasu będziemy mogły ocenić czy dobrze zrobiłyśmy decydując się na rodzaj porodu :) Niestety, a szkoda :) Powtarzam sobie jednak, że skoro przeżyłam poród naturalny raz, to przeżyję i drugi raz, tym bardziej, że drugi ponoć szybszy i lżejszy. Zobaczymy jak będzie :)
-
Lidka cieszę się, że sytuacja w normie i jesteście z dzieciaczkiem bezpieczni! Emiii ja podałam dwa wymiary pierwszy na wysokości pępka / drugi w najszerszym miejscu :) Malyna lepiej idź od razu. Grzybica nie jest bezpieczna dla dziecka. Myślę, że nie ma co zwlekać. Niestety występuje w ciąży bardzo często:/ Ja w pierwszej miałam, dostałam globulki Macmirror 500 i Clotrimazolum w maści. Po tygodniu nie było śladu:) Więc do wizyty z założenia zdążysz wyleczyć dwa razy ;)
-
doczytałam :( Lidka trzymam mocno kciuki!
-
oj, ominęłam kwestie Lidki, nie mogę się doszukać. CO się dzieje? Mam nadzieję, że nic poważnego i to fałszywy alarm jakiś!
-
Detuś nawet jeśli nie masz szczepienia na WZW B szpital nie może Cię odesłać z kwitkiem! To raz. Dwa, nie mówią o szczepieniach , kobiety nawet planujące dziecko nie wiedzą, ze wypada zrobić. Ja nie miałam ani przed pierwszą ciążą, ani teraz nie mam. Po prostu robię badanie w 2 trymestrze i tyle. To samo tyczy się tatuaży. Nikt nie informuje ludzi o tym, że zrobione w "złym miejscu", czyli na miejscu ewentualnego wkłucia do podania znieczulenia stają się przeszkodą do jego podania. Ja panicznie bałam się pierwszego porodu. Mam bardzo duże problemy z kręgosłupem w odcinku lędźwiowym więc wiedziałam, że bóle krzyżowe mnie zmiażdżą ( tak też się stało ). Przez całą ciążę zapierałam się, ze chcę CC i głównie dlatego zaczęłam chodzić do lekarza ze szpitala w którym chciałam rodzić. Bałam się też nietrzymania moczu po porodzie i gorszego sexu, że moja pochwa będzie jak wiadro...Byłam umówiona na niedzielę na CC. DO piątku miałam lekarzowi potwierdzić czy ma mnie wpisać na bank czy nie. Wydygałam! Przerażało mnie to, że nie będę mogła własnego dziecka wziąć na ręce nie wiadomo jak długo, że będę dłużej dochodzić do siebie ( nie mam porównania, ale w ranę po cięciu przy SN wdało mi się zakażenie więc i tak miesiąc do siebie dochodziłam i kurewsko, za przeproszeniem , bolało. ) Z niedzieli na poniedziałek wylądowałam na porodówce :) więc urodziłam naturalnie dobę później niż planowane miałam cc. Z perspektywy czasu nie żałuję, że wydygałam z cc i postanowiłam w ostatniej chwili spróbować urodzić naturalnie. Bolało jak diabli, fakt, ale jak patrzyłam w szpitalu na laski po cc, które nie mogły się ruszyć, nie mogły wziąć własnych dzieci na ręce, nie były w stanie same się nimi zajmować, do tego miały opóźnione laktacje i problemy z karmieniem, szczerze doceniałam swoją sytuację i dobrze podjętą decyzję. Dziewczyna, która ze mną leżała, leżała od 2 dni - BEZ DZIECKA , bo była po cc, podczas gdy ja już na zszywaniu krocza miałam Grzesia na piersi pod koszulą włożonego. Wzięłi mi go tylko do przemycia i od razu oddali, był calusieńki czas ze mną. I te chwile były przecudowne, nie do opisania, NIE DO ZASTĄPIENIA, na prawdę! Dopóki nie dostałam zakażenia, czułam się lepiej niż większość dziewczyn po cc. Wszyscy mi odmawiali cc a ja się tym strasznie irytowałam. Miałam żal, że nie próbują mnie zrozumieć, że narzucają mi jak mam rodzić i jak traktować swoje ciało itd. Wiedziałam, że wynikało to z troski ale i tak toczyłam w domu mega, na prawdę mega afery. Sporo przepłakałam, czułam się nierozumiana. Aż , im bliżej rozwiązania, tym bardziej zaczął ogarniać mnie strach. A co jeśli coś pójdzie nie tak? A co jeśli mój organizm źle zniesie operację? A co jeśli rana na brzuchu będzie się źle goić, a co jeśli mi coś zaszyją, nie wyczyszczą do końca , w końcu takie rzeczy się zdarzają? Potem doszła obawa o przepuklinę. Co jeśli zajdę w ciążę wcześniej niż będę mogła? Czy zszyta macica będzie na pewno bezpieczna dla kolejnego dziecka? Im bliżej operacji tym gorzej było. Nie spałam po nocach, byłam kłębkiem nerwów... Nie wiem, czy wybierając SN mniej się nacierpiałam niż wybierając CC, nie wiem, czy miałabym jakieś skutki niepożądane, tego się nie dowiem, mogę tylko gdybać. To Twoja ciąża, Twoje dziecko, Twoje ciało i Twoje decyzje. Masz jeszcze kupę czasu by na spokojnie się zastanowić co wybrać. Może się też okazać, że wybierze za Ciebie dzieciątko układając się w sposób uniemożliwiający naturalny poród. Ja właśnie tak podeszłam do sprawy i to pomogło mi podjąć ostateczną decyzję i zwiać z planowanego cc. Gdyby natura chciała abym urodziła przez cc i założyła, że nie dam rady urodzić siłami natury, mój syn ułożyłby się tak, że cc było by jedynym sposobem na rozwiązanie ciąży. Skoro ułożony był "prawidłowo" do SN znaczy to, ze Bóg wie co robi :) Wiedział :)
-
Odżywka do rzęs Revitalash - ktoś stosuje?
oosaa odpowiedział(a) na Daffodil temat w Zdrowie i pielęgnacja oraz dobra forma
ja stosowałam raptem 3 tygodnie bo okazało się, że jestem w ciąży więc wymieniłam na Regenerum do rzęs. Po 3 tygodniach miałam piękne efekty :) Teraz podtrzymuje je Regenerum. -
Czaki mnie też przeraża opieka nad dwójką dzieci, tym bardziej, że będzie mała różnica wieku bo 17 miesięcy . Sram w gacie jak nie wiem co :) Ale powtarzam sobie codziennie, że i mniejsze różnice wieku ludzie mają i jakoś dają radę. Mam tylko nadzieję, że z Hanią nie będzie takich problemów jak z Grzesiem, który przez pierwsze 4 miesiące płakał dzień i noc .... też mam twardy brzuch, praktycznie na okrągło, ale nie jest to żaden powód do niepokoju. W końcu macica musi kilka kilo utrzymać więc musi być twardy ;) Kupiliśmy dzisiaj dla młodego tran Moller's Baby - smak naturalny, o dziwo Grzesiek oblizywał się po nim po uszy. Byłam w szoku, osobiście jak skosztowałam, myślałam, że się porzygam :) Nic tylko się cieszyć, że przyjął go lepiej ode mnie Kurcze tak czytam dziewczyny to forum, ciężko się zrobiło. Większość z nas ma problemy treści życia, mamy dowód na to, ze życie nikogo nie oszczędza .... bądźmy dzielne i podnośmy głowy do góry! Przecież musi się wszystko dobrze poukładać!
-
no tak, tran to też min. DHA :) tylko teraz pozostaje pytanie, czy badania o których wspomniał mój ginekolog tyczyły się tylko dzieci, które są jeszcze w brzuszkach czy wszystkich. Swoją drogą to tak jak kiedyś twierdzili, że najzdrowszy jest olej słonecznikowy a rzepakowego powinno się unikać jak ognia. Dzisiaj z kolei twierdzą, ze to właśnie rzepakowy jest najzdrowszy, nawet zdrowszy od oliwy.... z dha może być podobnie.... z dha szybko trafiamy do rybek a one przecież w większości zdrowe nie są bo zawierają rtęć i sole metali ciężkich, większość z nich żyje w syfiastych warunkach... Te wszystkie pangi, mintaje, krewetki to największy syf. Rekin ponoć też, on ma ponoć mnóstwo rtęci. Zdrowa ponoć bardzo kergulena ale ciężko dostępna i często zamiast kerguleny sprzedają nototenię, która w smaku niemal identyczna, ale już niezdrowa. A najzdrowszy ponoć śledź, tylko polski!a nie żaden łosoś. A przecież jeszcze kilka lat temu to właśnie łosoś królował.... tak to wszystko szybko się zmienia, że nie wiadomo już co jeść co nie. Ostatnio czytałam o ryżu - ponoć taki zdrowy zawsze był a teraz piszą , że syf bo na mega pestycydach hodują .... chyba nic zdrowego już nie ma poza polskim jabłkiem zerwanym z własnego drzewka :/ ehhh
-
Iga no właśnie nie wnikaliśmy wtedy bo nie było czasu, ale będę na wizycie 20tego to podpytam co miał na myśli :) mówił coś o badaniach, tzn rzucił tak mimochodem... no nic , na pewno dopytam :)
-
dziewczyny dziękuję za cenne rady :) W takim razie kupię tran na dniach i zamiast witaminki D spróbuję mu podawać. Mam nadzieję, że mi nie odmówi :) i gratuluję kolejnych synusiów <3 fajnie, że się wyrównujemy z płciami :) Jak pisałam, w pierwszej ciąży na forum majowym tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna miałyśmy chłopców, a tak same babeczki się rodziły :) Może u nas równowaga zostanie zachowana <br /> Gabi strasznie mi przykro , ze tak Ci się wali. Niestety tak to bywa, że jak się pieprzy to wiele rzeczy na raz. Musisz się jakoś zaprzeć i jakoś przez to wszystko przejść, nie masz innego wyjścia. Może jakiś spacer na dobry początek jeśli tylko sytuacja Ci na to pozwoli, cokolwiek dzięki czemu mogłabyś choć na chwilę się zresetować... na pewno wszystko się poukłada tak jak ma być. Mocno wierzę, że jeśli jest się dobrej myśli to przyciąga się dobre rzeczy , a każde nieszczęście, nawet jeśli przewraca życie do góry nogami jest początkiem czegoś dla nas lepszego, nawet jeśli w danej chwili wcale na takie nie wygląda. Będzie dobrze za jakiś czas a teraz zaciśnij mocno zęby - masz dla kogo! Trzymaj się dzielnie, wszystkie jesteśmy z Tobą! a ja dzisiaj stanęłam na wagę - prawie 5kilo do przodu! Fakt, że po kilku posiłkach, muszę jutro na czczo dopaść wagę jeszcze raz Posegregowałam wszystkie ubranka dla Hanki, wyszły mi 4 wielkie pudła. Jedno już z wierzchu leży do przeprowadzki w rozmiarach 56/62 na początek. Resztę zostawię u rodziców i będę podmieniać co jakiś czas. Tak samo z ubrankami dla Grzesia ( tyle, ze te posegregowane mam od dawien dawna więc nie musiałam się tym dzisiaj zajmować ). Stwierdziłam dzisiaj , ze mam mnóstwo pięknych ubranek dla małej :) jak je tak przeglądałam, układałam, pakowałam.... no już bym ją tu chciała :) w necie dzisiaj przeglądałam też śliczne opaseczki :) chciałam kupić ale jakieś prace trwają i opcja kup teraz nie działa więc muszę cierpliwie poczekać No i zaraz idę obiadek dla Grzesia robić, żeby miał na jutro, bo my pewnie z rana na budowę znowu pojedziemy więc nie będzie czasu gotować. Już się nie mogę doczekać jak do mnie wróci z tych swoich pierwszych "samodzielnych" trzydniowych wakacji :) tak strasznie się stęskniłam, że aż mu rowerek w Biedronce kupiliśmy wczoraj hahah taki bezpedałowy :) mam nadzieję, że mu podejdzie, jak nie trzeba będzie oddać.... Jeszcze teściowa mi wczoraj mmski puściła jak się bawi na zjeżdżalni :) aż mi się miło zrobiło, ze o mnie pomyślała w taki sposób :) Zazwyczaj to ja jej przesyłam mmski :)
-
AgaWu dzięki :) powiedz mi jeszcze czy podajesz jej jakiś konkretny i jego się trzymasz czy w zależności od innych czynników wybierasz? Słyszałam, ze ten Mollera jest najlepszy, ale czy tak jest w rzeczywistości nie wiem bo nie porównywałam jeszcze składu z innymi dostępnymi na aptecznych półkach
-
Cześka a jaka potrzeba była? podawałaś w stanach przeziębienia, jesienią i zimą czy jak? Właśnie się zastanawiam czy by nie sprawić młodemu tylko nie wiem czy jest sens tą porą roku...