Skocz do zawartości
Forum

Mari

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Mari

  1. W poszukiwaniach odpowiedzi na nurtujące mnie pytania znalazłam coś takiego :) od Instytutu Matki i Dziecka http://www.imid.med.pl/images/do-pobrania/poradnik_zywienia_kobiety_w_ciazy.pdf
  2. Mari

    Magnez w ciąży

    Dziubala Ja w każdej ciąży brałam magnez. I chyba nie znam dziewczyny, która by go w tym szczególnym okresie nie brała. Ginekolodzy wcześniej czy później go zalecają, bo potrzebny jest też m.in. przy skurczach macicy, czy tzw. "stawianiu się brzucha". Poza ciążą kilka razy łykałam magnez, gdy przez dłuższy czas byłam "wiecznie zmęczona", czy nerwowa z byle powodu ;), albo gdy czułam drganie mięśni albo powieki ;) Przydatny jest magnez :) Do tej pory nie słyszałam, żeby kobiety musiały go suplementować. Żaden lekarz mi go nie zalecił, ani ja go nie brałam i nie biorę, bo nie widzę powodu. Zapotrzebowanie w ciąży wzrasta bodajże o 40 mg w mojej grupie wiekowej (z 310 na 350 chyba?). Jestem w stanie to sobie dostarczać dietą i badania moje tego dowodzą :] Wystarczy mądrze skomponować to co się je. Trochę nie rozumiem (już tak poza ciążą) odruchu sięgania po tabletki jak nam czegoś brakuje, zamiast przyjrzenia się swojej diecie. Przecież po odstawieniu tych tabletek znów ten niedobór powróci, jak niczego w diecie nie zmienimy...
  3. Dzięki dziewczyny za odpowiedź odnośnie magnezu. Tak jestem ciekawa jaki on ma związek ze skurczami, czy ryzykiem poronienia, bo z tego co widzę to Wam go karzą brać jak coś mówicie o bólach? ale w jaki sposób to ma pomóc? Muszę gdzieś poszukać odpowiedzi ;P Mój lekarz na szczęście zdanie do diety ma takie jak ja, więc nie stresuję się tym, ze każe mi brać suplementy, choć może dlatego też, że mi nic nie jest i lekko w punktu widzenia medycznego ;P przechodzę tę ciążę. Co nie zmienia faktu że mnie denerwuje ta senność i mdłości! Ja z Julkiem dużo rozmawiam odnośnie dzidzi. Mówię, jaka ona będzie na początku, że niczego nie będzie potrafiła robić, żeby się nie spodziewał, że od razu wyskoczy i będzie się z nim bawić ;) tłumaczę mu, że będzie w niego zapatrzona i będzie chciała być jak on, że będziemy musieli ją wszystkiego nauczyć absolutnie łącznie w trzymaniem główki i podnoszeniem jej :) Na razie jest zachwycony. Też włączam go w obowiązki domowe i świetnie mu to idzie. Uwielbiam jak mi pomaga, on czuje się taki potrzebny, a ja taka dumna, że napatrzeć się nie mogę. Chcę też go włączać w prawie wszystko co będę robić z dzidzią, bo nie chcę, żeby czuł się odrzucony. No i mam nadzieję zachować nasz wieczorny rytuał czytania książek, bo wg Julka to mama najlepiej się do tego nadaje :) Ja byłam najmłodsza z bratem. A nawet w ogóle najmłodsza, bo on jest starszy o 10 minut i nie pozwalał mi o tym zapomnieć, jak się kłóciliśmy, jak byliśmy młodsi i zawsze wypominał, że on jest starszy ;) Zawsze chciałam mieć młodsze rodzeństwo no ale 4 dzieci w 3-pokojowym mieszkaniu i dla moich rodziców to było wystarczająco :( Chciałabym wiedzieć co będzie przeżywało moje dziecko wraz z pojawieniem się kolejnego dziecka,ale poczytam chociaż Was. mistra to co piszesz to jota w jotę sytuacja u mnie ;) Pewnie przypomniało Ci się jak pisałam, że Julek wybrał jagody od lizaka. Nie dziwię mu się, choćby mi dawali górę najlepszego ciasta, czy czekolady na świecie, mi się oczy zawsze zaświecą bardziej na widok góry jagód, borówek, malin! poziomek! ahhhh.... ;) mój syn ma to samo chyba (trzymać kciuki). Mnie jeszcze ratuje wymówka, że Julek ma alergię na kakao. Więc ten argument przyjęli. No ale Danonki kupują :/ a to jeszcze gorsze... choć ta alergia własnie z niedojrzałości układu pokarmowego jeszcze wynika i wyrasta z niej powoli, ale mam nadzieję, że jeszcze chwilę się utrzyma ;) ale mąż mi przyznał rację. Według niego pozwoliłam Julkowi poznać najpierw smaki naturalnych rzeczy, czekoladę gorzką (bez zbędnych dodatków) pierwszy raz spróbował po drugich urodzinach. I według niego dlatego woli naturalne rzeczy. W mojego męża znów zawsze te słodycze "wpychano" i jemu oczy się błyszczą na widok czekolady... czy innych czekoladopodobnych, byle by było słodko. Ja w ogóle nawet cukru nie używam tylko zamienników. Najczęściej miodu, czasem syropu z agawy, ksylitolu itp. Ewentualnie cukier trzcinowy nierafinowany. JA dziś wreszcie obiad zrobiłam. Najlepszy na świecie krupnik - wege oczywiście ;P Jak mi siostra odda książkę to Wam podam przepis na super bulion warzywny. Lepszego nigdy nie jadłam! Chwilowo mam mniejsze mdłości :)
  4. mistra ja wiem, że u CIebie choroba, ale to co innego. Ja się pytam w jakim celu tylu lekarzy każe ten magnez suplementować, ciekawa jestem, bo widzę, że wielu dziewczynom to zalecono, a pierwsze słyszę, żeby w ciąży to bylo niezbędne. To ja będę miala 3-latka w czasie porodu :) ale marcelina wyjaśniaj małemu o co chodzi, tylko może bliżej terminu, jak będzie starszy. Ale tłumacz jak najprostszymi słowami. Podobno ta książka jest fajna i pomocna w tej kwestii: http://www.empik.com/czekamy-na-dzidziusia-obrazki-dla-maluchow-belineau-nathalie,prod7090036,ksiazka-p Ja w ogóle lubię tę serię :) I się nie martw, rodzisz za pół roku. Teraz synek jest przylepą, ale za pół roku wszystko może się zmienić. Dobrze robisz, że go próbujesz przyzwyczaić do nocowania z kim innym :) mistra mialaś cąłkowite prawo się obrazić, widać bardzo przeżylaś skoro tak dobrze wszystko pamiętasz!
  5. Ej.... nie napisali tam o kaszach jako o źródle magnezu ani o kakao a to jest smakowite źródło :)
  6. marcelina o to samo się martwię, ale pocieszam się, ze moze na oddział poporodowy go wpuszcza. Jak rodziłam go to widziałam ze niektórzy z dziećmi przychodzą. Ja mam takie pytanie. Po co Wy ten magnez bierzecie i czy nie lepiej dostarczyć go naturalnie? I można go przedawkowac jak każdą witaminę czy składnik mineralny. Tu poczytajcie o źródłach i dodajcie jeszcze mój ulubiony amarantus ;) http://www.witaminy.org.pl/magnez/ Ja najczęściej jestem głodna strasznie ale mam takie mdłości ze na nic nie mogę spojrzeć. ..
  7. rybcia dokladny wiek mojego synka masz na suwaczku pod moimi postami :) w czerwcu skończy 3 latka. Zawsze zakladalam taką różnicę wieku, zeby starsze dziecko było juz w przedszkolu. No i na wypadek bliźniąt, żebym dała radę ;) chciałbym kolejne dziecko po kolejnych 3 latach, maksymalnie juz 5 . Tez mam siostrę starsza o 11 lat i drugą starszą o 9 lat. Dogadujemy się super, ale dopiero jak sie wyprowadzilam z domu zaczely miedzy nami być relacje siostrzane, wcześniej były prawie jak matczyne. Ale dla równowagi mam brata bliźniaka :)
  8. haha! Ania mój syn też rozmawia z brzuchem! Jak mnie niechcący uderzy lub mi łokieć wepchnie w brzuch to mówi "przepraszam Różyczko, nie chciałem" ;) a wieczorem czasem opowiada czego ją nauczy, co będą robić i tak dalej ;) Z góry mówię, że nie znam płci. Julek sam założył od poczaku, ze to będzie i musi być siostra ;)
  9. Słyszałam o tym przypadku mistra dlatego ja podchodzę z rezerwą do leków, a ufam naturze. Nie chcę zabrzmieć jak paranoiczna eko mama ;) ale leki podaję jak naprawdę muszę, nie rozumiem podejścia "na wszelki wypadek", bo na wszelki wypadek to można o siebie dbać wcześniej. Zresztą to nie pierwszy taki przypadek rewelacyjnego leku, który koniec końców okazał się szkodliwy.
  10. karol specjalnie dla Ciebie odszukałam notatki z poprzedniej ciąży co do wagi :) Wtedy na początku schudłam trochę, ale do wagi wyjściowej wrócilam dopiero w 17 (sic!) tygodniu, a potem do 26 tygodnia wzrosła o 4 kg od wagi wyjściowej. W sumie przybrałam w pierwszej ciąży zabójcze jakieś 7,5 kg :] ale dzidzia była mala i Twoja też może być. Do tego ja jestem drobna i w piersi to mi moze 100 g poszło ;) dziecko ważyło 3 kg, macica, wody i reszta w sumie 2 kg. Po porodzie byłam lżejsza o 5 kg raptem. Te 2 i niestety dalsze kg polecialy przy karmieniu. Teraz kończe 15. tydzień i wciąż 1,5 kg, ale na minusie... Jesli wyniki badań masz ok, jesli dzidzia zdrowa - nie martw się.
  11. byledojutra ja mam Juliuszka :) miało być oryginalnie i w sumie jest, tylko zdrobnienie jest Julek, jak od Juliana, a tych to już na pęczki, zwlaszcza w Łodzi mam wrażenie. Bylam w wakacje na placu zabaw z synkiem. Na placu bylo dwóch innych chłopców tylko. Każdy był Julek, ale dam rękę uciąc, że oni byli Julianami ;) tam to chyba ze względu na Juliana Tuwima ;) na szczęście w Zielonej Górze Julków mniej! :) My znów myślimy nad imieniem i znów mamy problem z imieniem dla chłopca. Ja chcę Bruna (super brzmi z naszym nazwiskiem), mąż Aleksandra, Konstantego, na razie zgodziliśmy się na kompromis - Witold. Zapewne to się zmieni ;)
  12. Ktos tu wcześniej pisał, że podobno jest już możliwość oddania krwi pepowinowej dla innych, nie na wlasny ewentualny uzytek. Jesli jest to prawda to ja będę chciala oddac w ten sposob.
  13. I wlasnie tego typu przewijak mam. rewolucja nie otworzę tego linka na telefonie, ale słyszałam chyba o tym. To znaczy chyba na ten temat jest link co myślę. Czytałam pozniej artykuly obalajace te teorię, bo ta powstała chyba wiele lat temu? Dobrze kojarze? Ja do takich rewelacji tez podchodze z umiarem. Eliminuje chemie z naszej diety i otoczenia ile się da i staram sie jak najzdrowiej gotować, a dziecko nauczyc milosci do sportu.
  14. Ja też niskociesnieniowiec i tez mnie odrzuca od kawy. W ogóle jej smaku nie lubię, a teraz juz calkiem. No ale piję małe, żeby się szybko skończyła ;) wiecie coś może na temat tego czy można w ciąży pić yerba mate? Ratowalam sie nią przed ciążą. .. Co do szczepien i zdań różnych profesorów to ja zawsze podchodzę do tego ostrożnie. Czytam zdanie obydwu stron i staram sie swoje zdanie jakos wyrobić, ale te szczepienia to strasznie ciężki temat.
  15. Właśnie trudno wierzyć, nie wiadomo komu :( nie wiadomo kto jest bardziej wiarygodny... a koleżanka, matka wlasnie synka który miał poważny NOP, wrzuciła cośtakiego na fb: Prof. M. Majewska "Wiele wskazuje, że szczepionka MMR - nieskuteczna w ochronie przed chorobami, ale bardzo toksyczna i okaleczająca - zostanie wkrótce wycofana z rynku z tychże powodów. Dlatego firma Merck na gwałt próbuje opróżnić swoje magazyny z tych szczepionek i uruchomiła globalną kampanię straszenia pandemią odry, choć zachorowało na nią ostatnio znacznie mniej osób niż chorowało w innych latach, i większości zachorowali zaszczepieni. To przypomina terror straszenia nieistniejącą pandemią świńskiej grypy z r. 2009, jak również skandal Mercka z zabójczym lekiem Viooxem, który został usunięty z rynku dopiero po kilku latach, kiedy zabił (tylko w USA) ponad 50 tysięcy ludzi, a u setek tysięcy wywołał zawały serca. Procesy sądowe ujawniły, że Merck celowo ukrywał wyniki własnych badań, które wskazywały na kardiotoksyczne działanie viooxa. Teraz wiemy, że Merck ukrywał też wyniki badań wskazujące na neurotoksyczne działanie szczepionek MMR i brak ich skuteczności. Miliony dzieci, które zachorowały na autyzm i zostały trwale okaleczane po tych szczepieniach jednak się nie liczą, bo ten argument jest w korporacyjnych mediach całkowicie przemilczany lub zakłamywany. Zyski po trupach dzieci - to nadrzędne hasło szczepiennego biznesu, maskowane pozorną dbałością o tzw. zdrowie publiczne. Jednak społeczeństwo składa się z jednostek, a jeśli wiele z nich jest okaleczanych przez jakiś lek czy szczepionkę, to nie może być mowy o żadnym zdrowiu publicznym, nawet teoretycznie. mistra u nas jest dużo więcej obowiązkowych. W tym bardzo mocno zachęca się na ospę i grypę... no i na pneumokoki i rotawirusy. Ja już pisałam. Szczepię obowiązkowymi, ale wiem, że odpowiednim odżywianiem i stylem życia zarazki choćby rotawirusów mogą po prostu spłynąć po nas nie mówiąc o innych korzyściach dla zdrowia, więc w to inwestuję :) ahhh... zresztą pisałam o tym wiele razy...
  16. marta1986 właśnie też mam ten profil STOP NOP polubiony na fb. Czytam o za i przeciw i tak myślę już od trzech lat. Ruda witaj i pisz :)
  17. mistra cenę strzeliłam z głowy ;) nie pamiętam dokładnie ;) interesowałam się tym 3 lata temu i pamiętam, że cena była nieporównywalnie wyższa od ceny wanienki. Doszłam wtedy do wniosku, że nie będę matką-wariatką i tylko racjonalne myślenie mnie uratuje ;) bo zaczęłam naprawdę wariować na punkcie gadżetów. A później ta mała istotka się urodziła i się okazało, że niczego do życia nie potrzebuje, poza rodzicami kochającymi ;) I tak jest do dziś :) Może się bawić tylko kartonem, byle z mamą i tatą :) Uwielbiam wręcz jak mąż bierze go na ręce i Julek jedną rączką obejmuje męża za szyję, drugą mnie za szyję i na nas przytula. Jego szczęście na twarzy jest nie do opisania :) We Francji szczepienia nie są obowiązkowe :) w Niemczech zresztą też chyba. Masz wybór, masz to szczęście :) Niewiele krajów w Europie ma obowiązkowe szczepienia, z tego co pamiętam to na pewno Polska, Czechy, Słowacja, Rosja. Czyli stary blok sowiecki ;P To mi też daje do myślenia. Dlaczego u nas jest obowiązek a gdzie indziej nie? I z tego co pamiętam we Francji pierwsze szczepienie jest dopiero po miesiącu od narodzin, nie zaraz po urodzeniu. Wiesz coś moze na ten temat? U nas to szczepienie jest niezbędne do zycia, a gdzie indziej dzieci żyja spokojnie miesiąc bez niego. Dlaczego?
  18. nikitaka trzydziecha robi swoje ;D
  19. Co do szczepień to ja mam zdanie podobne do rewolucji. Najchętniej bym dzieci nie szczepila, bo boję się kazdegi szczepienia, czy nic się nie stanie. A mój strach nakręcają mnie przypadki. Juz u trzech moich znajomych wystąpiły straszne powikłania o ktorych tu nie będę pisać zeby nikogo nie straszyć, wystarczy ze ja sue boję :( Z drugiej strony boję nie szczepić ale nie ze względu na konsekwencje prawne a zdrowotne. Nie ma złotego środka. W ikazdyn razie szczepie niezbednym minium ktorym i ha bylam szczepiona. Choc podobno teraz szczepionki są bardziej zanieczyszczone. Jedynie zastanawiam się ,czy nie odroczyc pierwszegi szczepienia o miesiac. Tego po porodzie lub czy wlasnie tego pierwszego nie wykupić tego płatnego. Niby jest czystsza. Chciałabym nie moc spać o 6. Ja o 6 sie budzę nie dlayego ze spać nie moge tylko mi spac nie dają. Kompletnie nie mam sily przez to niewyspanie.
  20. Chcialabym moc sie choć zastanawiac nad tymi rozwiazaniami co Wy, ale u nas będzie oszczędzanie miejsca ile się da ;) à propos tych przewijakow i tanszych rozwiązań to te przewijaki na łóżeczka kosztują też w granicy 30-50 zl. Co do stelaży na wanienki to moja koleżanka miala taki stelaz na swoją dużą wannę. To wyglądało duzo stabilniej niż te wolnoatojace stelaże.
  21. mistra tak w ogóle to widziałam te kubelki ale one byly chyba jakoś bardzo drogie. Wanienka kosztuje chbya 30 zl wiec 150 czy ile tam, przy tej cenie to sporo. W sumie na szczęście, bo wolałam sama aie z synkiem potem kąpać, a sam zaczął w duzej wannie kapac sie jak mial 7 miesiecy i siedzial.
  22. marta ja takie upławy mam zawsze w ciąży i to bardzo obfite... tak mi sie wydaje. mistra skopiuj po prostu adres linku i tu wklej bez używania żadnych funkcji :)
  23. Staram sie praktycznie podchodzić do zakupów bo i miejsca mamy niewiele :)
  24. martusia i inne pierworodki. Ja poszlam za moimi siostrami. Przewijak mialam na łóżeczku, po kąpieli zawijalam w recznik i do pokoju. Zresztą my Julka w wanience kapalismy na ławie w salonie. Na mojej pralce zaden przewijak by sie nie zmieścił ;) Ja podchodzilam ostroznie do zakupów. Jak z tą butelką czy smoczkiem. Moj mąż chciał nakupowac tego na zapas a ja jego zapał schlodzilam mowiac ze najpierw musimy sprawdzic czy bedzie potrzebne. Jakbym przewidziala ze sie nie przyda ;) moze dlatego ze u mnie w rodzinie u sióstr zadne dziecko nie chcialo smoczka. Ja tez podobno nie chcialam ;)
  25. metafora ja mam dużo czasu, bo Julek w żłobku, mąż odwala prace domowe, a ja mam ferie i odpoczywam. Wróciła Wam juz energia? Co do libido. Ja chęć mam, ale ból pleców i to zmęczenie, no i nudności bardzo skutecznie mnie powstrzymują :( nawet nie wiecie jak czesto wracam myślami do nocy poczęcia naszej dzidzi ;) znów tyle przerwy zanim bedzie normalnie, bo z brzuchem jednak szaleństw nie ma ;) no a po porodzie mam nadzieję., ze szybciej dojde do siebie, bo nikogo nie strasząc, ja jestem zawsze wyjątkiem potwierdzającym regułę i do stanu sprzed ciąży wróciłam po co najmniej roku od porodu. Tak to zawsze czułam dyskomfort i jakis lekki ból az plakalam ze juz nigdy nie będzie normalnie ;) Co do chusty Natibaby jest tą lepszą firmą ale ja kupilam używaną, a teraz juz w sumie 5 dziecko nosi i moje nastepne bedzie 6 ;) Julek byl drugim dzieckiem, bo kobieta kupila nowa chustę chyba za 400 zl a syna prawie nie nosila ;) ja odkupilam za 150 chyba, złamaną, ale prawie nową :) Jest niezniszczalna ta chusta. Wózek tez sie przydał, ale na spacery z psem na przyklad nie chcialo mi sie wyciagac wózka z wozkarni. No i w czasie zabkowania sie przydala. Wcześniej tez w domu go nosilam. Moglam przynajmniej wszystko w domu zrobic, a Julek byl taki, ze płakał, tylko poczuł ze go wkladam do chusty, przestawal płakać, zanim wyszlam z domu juz spał
×
×
  • Dodaj nową pozycję...