-
Postów
8 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez marzen@
-
Margeritka i dobrze, ze sie balas i tesciowej nie posluchalas (ale mi sie zrymowalo). jakbys jej posluchala to jest duze prawdopodobienstwo, ze laktacja by sie posypala i tylko niepotrzebne nerwy. A tak dzieki twojej madrosci karmicie sie z powodzeniem do dzis :) Jadziku ja mialam odwrotny problem poczatkowo. Mala miala zoltaczke i byla ospala. Nie chciala wspolpracowac, tylko spac. Przez pierwsze dwa tygodnie musialam ja czesto budzic na karmienie, a ta possala 5-10 minut i odplywala. Denerwowalam sie, ze za malo je, ale okazalo sie, ze pieknie przybiera i przestalam sie martwic. Za to gdzies od 4 tygodnia do 4 miesiaca odmienilo jej sie i pokazala mi co to znaczy wisiec na cycu non stop - doslownie Karmilam siedzac, lezac, ogladajac tv, czytajac ksiazki, jedzac obiad, a jak trzeba bylo to nawet chodzilam po domu z dzieciem przy cycu
-
maagie_ks"Chętnie oddałabym krew pępowinową do banku, z którego mogą korzystać wszyscy, którzy tego będą potrzebować, ale w Polsce nie istnieje taki bank (jak np. banki krwi, gdzie każdy może oddać krew i jest ona przechowywana i przekazywana do leczenia)". Ale w Polsce jest bank publiczny krwi pępowinowej! Krew mozna zdeponowac bezplatnie, oddajac ja podczas porodu w 2 szpitalach warszawskich. No wlasnie, warszawskich szpitalach, a nie kazdy mieszka w Warszawie lub okolicy. Dodatkowo, kiedy ja rodzilam bank ten dopiero powstawal. maagie_ks Jego wlasnej krwi u dziecka uzyto juz w Polsce! Jest to na liscie przeszczepien na ich stronie. A poza tym jesli krwi mozna uzyc rowniez dla rodzenstwa, no to tym lepiej, jak dla mnie to dodatkowy plus, nie zamierzam poprzestac na jednym maluszku :) Tyle, ze dziecka ta krwia nie wyleczono zaobserwowano jedynie nieznaczna poprawe :( Oczywiescie nie zamierzam cie przekonywac, napisalam tylko to co bylo stanem faktycznym na dzien, kiedy ja sie interesowalam zagadnieniem.
-
Ja mloda staralam sie wysadzac jak skonczyla miesiac, ale raczej nie z mysla o odpieluchowaniu, lecz odpowiadaniu na potrzeby dziecka. Na tej samej zasadzie co wszystko inne: dziecko glodne - daje jesc, dziecko - zmeczone - klade spac, dziecku zimo - ubieram, dziecko chce siku - podstawiam nocniczek. Nie traktowalam tego jak odpieluchowania, bo po pierwsze w nhn nie o to chodzi. W nhn kluczowa role odgrywa szacunek do potrzeb dziecka (wszystkich), a nie uzywanie czy nieuzywanie pieluch. Nie zakladalam, ze mi sie dziecko w wieku kilku miesiecy odpieluchuje, bo to jest bez sensu. Dziecko odpieluchuje sie kiedy bedzie na to gotowe. I tu nie ma stresu dla dziecka, bo od samego poczatku rodzice zwracaja uwage na jego potrzebe wyproznienia, w przeciwienstwie do standardowego modelu, gdzie czesto rodzice przewijaja dziecko wg zegarka, a nie wg tego, kiedy sie zesikalo - chodzi mi o to, ze wielu rodzicow przewija dziecko np co 2-3h, co oznacza, szczegolnie przy maluszkach, ze dziecko moglo nasikac juz 2-3 razy przez ten czas i nikt na to nie zwrocil uwagi, czyli uczy sie, ze pewne sygnaly plynace z brzuszka sa nieistotne. I nagle wymagaja od dziecka w wieku 2-3 lat, zeby sygnalizowalo, ze chce mus sie cos, co skutecznie przez ten okres ignorowali. Czyli jest stres dla dziecka. (Mam nadzieje, ze nie nakrecilam za bardzo i wiesz o co mi chodzi) Jadziku nie dobieraj sobie do glowy czy popelnilas bledy. Moim zdaniem na Oliwke nie przyszedl jeszcze czas. Byc moze ma teraz wazniejsze sprawy niz sprawy nocnikowe :)
-
Ulla na listosc boska, a jak dziecko nie chodzi? Poza tym nawet chodzacy roczniak nie da rady przejsc np. 10-km wycieczki, a wozkiem nie wszedzie wjedziesz. Nosidlo jest po to, zeby ulatwic rodzicom zycie i oszczedzic kregoslup, ciezar dziecka rozklada sie lepiej niz gdy jest noszone na rekach. A dziecko jesli chce isc i tak nie da sie wsadzic do zadnego nosidla czy wozka :) Nie znam nikogo, ktoby sila dziecko w nosidle/chuscie trzymal - rodzic tez chetnie odpocznie od slodkiego ciezaru. Przepraszam za brak polskich znakow, dziecie mi poprzestawialo cos przy klawiaturze :(
-
Hi hi, dobrze, ze w dywan nie wtarła :) A już się Oliwka faktycznie wydawała być odpieluchowana, widocznie jeszcze nie jej czas :) I dobrze, ze pieluszki założyłaś, bo nie ma co przemęczać się i stresować codziennym czyszczeniem całego domu.
-
Uwaga, chwalę się Moje dziecię dziś zaprowadziło mnie do łazienki, przed drzwiami puściła mnie, żebym zapaliła światło, pytam się czy chce siku, a ona łapie za pieluszkę (czyli tak) i zrobiła do nocnika :) Ostatnio właśnie łapie się za pieluszkę, czasem po fakcie, ale coraz częściej przed :) A jak jej się nie chce to nie da się na nocnik posadzić. Asiek u nas taki kryzys ze dwa miesiące trwał, ale idzie ku lepszemu :)
-
kitykatCóż, Pani wypowiedź nie wzbudziła raczej kontrowersji. kontrowersja różnica zdań, rozbieżność sądów; spór, dyskusja, polemika. Etym. - łac. controversia 'wątpliwość; zwada; dysputa'; por. kontra-; zob. wersja. pozdrawiam Dla mnie dyskusja jest wtedy, gdy z obu stron padają merytoryczne argumenty. Pani nie podała żadnego na poparcie swoich teorii. Wyraziła Pani jakieś zdanie, po czym obraziła się, że ktoś ma odmienne. Ok, więcej nie karmię trolla :P Czy u was też młodzież przez te upały cyca częściej się domaga? Chodzi mi o te, które maja już rozszerzoną dietę?
-
kitykat witam.....tak, tak tak...wzbudziłam kontrowersje, i prosze juz mnie nie atakowac bo nie podoba mi sie ton jakim pani pisze. nie wie pani jakie sa moje wenętrzne odczucia wiec proszę... Szanowna Pani, najmocniej przepraszam jeśli Panią uraziłam. Forum jest po to, aby rozmawiać. Jeśli ktoś włącza się do wątku powinien liczyć się z tym, że znajdą się osoby, które zechcą się ustosunkować do jego wypowiedzi. Cóż, Pani wypowiedź nie wzbudziła raczej kontrowersji. Recz w tym, jak wcześniej pisały dziewczyny, że wynika z niej, iż Pani wiedza na temat kp nie jest, powiedzmy, zbyt kompletna. Nie było moim zamiarem atakowanie Pani. Podałam tylko suche fakty dotyczące kp. Jest mnóstwo opracowań na ten temat, wystarczy poszukać.
-
Czy ktos slyszal o naszyjniku z bursztynu na zabkowanie?
marzen@ odpowiedział(a) na ewaszot temat w Ankiety, sondy
Olinkadrucillaraczej takiemu małemu bym nie zakładała niczego, co ma kształt pętli. Za male dziecko, żeby podejmować tego rodzaju ryzyko. Nie neguję właściwości leczniczych bursztynu- w końcu to żywica, a to ma właściwości lecznicze - może bardziej jako składnik jakichś maści, czy innych specyfików dla dzieci, ale jako coś do wieszania na dziecku kategorycznie nie.No własnie - drucilla idealnie wyraziła moje zdanie. Nie wiem, czy jest skuteczny taki naszyjnik, ale nawet gdyby był to bym go dziecku nie założyła. Dokładnie też tak uważam :) Na dodatek na stronie sklepu, który handluje w/w naszyjnikami jest napisane "Każdy rodzic na swoją odpowiedzialność decyduje, w jakim wieku założyć dziecku naszyjnik. Niektórzy rodzice wolą to zrobić jak najwcześniej, aby dziecko się przyzwyczaiło do noszenia naszyjnika i uniknąć, aby później w celu pozbycia się go ciągnęło za niego. Inni wolą poczekać, aż dziecko będzie większe. W każdym przypadku za użytkowanie naszyjnika nie odpowiada [sklep]." To chyba dość dobitnie świadczy o bezpieczeństwie takiego naszyjnika. -
he, he, zawsze to nie. Nie jestem encyklopedią Każda z nas ma zawsze jakieś cenne rady :)
-
nasze mleko najbardziej potzrebne maluchowi jest własnie przez okres do 4-6 miesiecy, później dostaje juz pokarmy stałe, karmienia piersią sa rzadsze ,a żeby mleko było nadal wartościowe należałoby przed każdym karmieniem odciągać ( każda mama wie ,ze mleko początkowe jest bardziej przeźroczyste i to tylko zaspokaja jego pragnienie). kitykat Cóż to za dziwne teorie? Mleko jest jedynym pokarmem dziecka w wieku 4-6 m-cy, później owszem dziecku rozszerza się dietę, lecz mleko jest nadal głównym pokarmem, aż do skończenia przez dziecko roku. Tak, owszem, mleko jest tak "skonstruowane" przez naturę, że najpierw leci "picie", później "jedzenie", dlatego m.in. niemowląt "piersiowych" się nie dopaja (tzn. nie ma potrzeby do czasu rozszerzania diety). A co w tym złego, że dziecko się najpierw napije? Dlaczego niby miałoby mleko pierwszej fazy być odciągane? Toż to marnowanie najlepszego pici pod słońcem, doskonale zbilansowanego i przefiltrowanego przez organizm matki. Ośmiolatek ssący pierś? Ach... no tak... w telewizji pokazali... Znam sporo 2-3 latków jeszcze na piersi, ale ośmiolatka, ba, nawet pięciolatka jednak nie. Jakieś ekstremum jedno na miliard albo zwykła manipulacja faktami (jak to w tv) Karm sobie ile uważasz za słuszne lub nie karm wcale, ale nie opowiadaj mitów i bajek :)
-
ach, już sporo rzeczy zapomniałam :) Zu ma w końcu 14 m-cy. Pamiętam jak do szkoły rodzenia przyszły dwie przedstawicielki jednego z banków i niestety, ale mówiły takie rzeczy, że nawet ja, laik, który przeczytał zaledwie ze 2-3 artykuły na ten temat, wiedziałam, że coś jest nie tak. Generalnie często odwoływały się do metod, które były jeszcze na etapie badań i raz się udało, a pięćset razy nie, jakby to była metoda pewna i stosowana praktycznie od co najmniej kilku lat. Generalnie wprowadzały w błąd, nawet w materiałach, które rozdawały było co innego niż mówiły napisane :( Wtedy zaczęłam drążyć temat i doszłam do wniosków jak powyżej :)
-
Super, na żywo zawsze lepiej zobaczyć, pomacać, wybrać co się podoba :)
-
Ja młodej tłumaczę, że teraz nie, że cycusie odpoczywają i dostanie przed drzemką/wieczorem itp i od razu ją czymś zajmuję, jeśli jest głodna to prowadzę do kuchni i daje jeść. W ogóle staram się nie doprowadzać do sytuacji, że będzie głodna, a ja nie mam jeszcze nic przygotowanego. Raczej jest np. zupka tylko do podgrzania/nalania czy chociażby owoc na szybko. A picie staram się jej podtykać kilkanaście razy dziennie, jak nie chce to nie pije, a często wypije, więc i cyca rzadziej się domaga przez to.
-
Wszystkiego najlepszego Miki :)
-
Trzymam kciuki, daj znać co lekarz powiedział
-
Śpij spokojnie ....
-
Moja potrafi w srodku nocy, nie budząc się i nie otwierając oczu obrócić się w moją stronę, trącić mi biust nosem i zawołać "cyca!", że tak powiem, tonem nie znoszącym sprzeciwu Księżniczka mi jak nic rośnie, rozkazy nawet przez sen wydaje A w dzień czasem się "łasi", ale daję tylko do dziennej drzemki (chyba, że ma życzenie usnąć w wózku, to wtedy jest bez cyca), bo jeśli dam "ponadprogramowo" to nie chce jeść później np. obiadu. W duże upały natomiast lubi sobie popić (tak chwileczkę ciągnie) i wtedy nie odmawiam.
-
Nim urodziłam dziecko przyglądałam się temu całemu zagadnieniu. W Polsce były przypadki zastosowania komórek macierzystych z krwi pępowinowej, ale ani jeden nie dotyczył zastosowania własnej krwi. Stosowano krew rodzeństwa (często to były nawet przypadki, że rodzice, aby ratować chore dziecko decydowali się na kolejne, a bank po prostu pośredniczył w pobieraniu itp), z tej prostej przyczyny, że nie ma pewności czy w krwi pępowinowej dziecka, które później zachorowało nie znajdowały się już komórki, które później zainicjowały chorobę. Nie było na świecie przypadku wyleczenia choroby własnymi komórkami macierzystymi. Poza tym ilość komórek macierzystych w krwi pępowinowej starczy na wyleczenie co najwyżej 30kg dziecka. Inna sprawa jest taka, że nie wiadomo czy te komórki po np. 18-20 latach będą się w ogóle do czegokolwiek nadawały. Chętnie oddałabym krew pępowinową do banku, z którego mogą korzystać wszyscy, którzy tego będą potrzebować, ale w Polsce nie istnieje taki bank (jak np. banki krwi, gdzie każdy może oddać krew i jest ona przechowywana i przekazywana do leczenia). Natomiast wydanie kilku tysięcy za obietnicę gruszek na wierzbie to dla mnie przesada. maagie_ks w Pl są chyba ze trzy banki, który najlepszy ciężko powiedzieć. Z tej prostej przyczyny, że zaledwie kilka osób korzystało z krwi u nich zdeponowanej, a to zbyt mała grupa by ich opinie były miarodajne. Ceny u nich też podobne. Który jest najpewniejszy też trudno powiedzieć, nie działają na rynku zbyt długo. Z tego co się orientuję, najstarszy i największy PBKM działa od jakichś dziesięciu lat
-
Karolina z tym uczeniem się od innych dzieci to fakt - moja po dwóch wizytach w piaskownicy opanowała, że można innym zabawki wyrywać :/ Co do krzyków i tupania to chyba taki etap - dzieciaki nie umieją inaczej okazać złości, moja do żłobka nie chodzi, a też wrzaski ma opanowane do perfekcji Ale poza tym to jest cuudna, rozumie bardzo dużo z tego co się do niej mówi, tyle, że czasem ma odmienne zdanie i nie omieszka tego uzewnętrznić, hehe. Ma charakterek, ale to dobrze, w życiu sobie będzie radzić :)
-
Moja ostatnio coś z tą dzienną drzemką kombinuje - niby się kładzie, zaraz wstaje, chce do wózka i na balkon, to znów do łóżka i tak potrafi kilka razy. W końcu uśnie, ale czasem na 2h a czasem 40 min. A jak za krótko śpi to jest marudna całe popołudnie i ciężko z nią wytrzymać, bo wszystko nie takie :/ Zobaczymy co z tego będzie, bo zwykle przy takim jej zachowaniu wyrzucała w końcu jedną drzemkę. Tyle, że teraz nic by nie zostało, a myślę, że chyba jeszcze za maa jest na niespanie w dzień. IWA od dawna Hania w dzień nie sypia?
-
Moja Zu tez ostatnio z takim sznytem latała, po bliskim spotkaniu z kaloryferem :)
-
feretti to jakościowo dobre pościele, moja siostra ma. Kup taką jak ci się podoba, byle bawełnianą ;) I tak nie wiadomo, czy dzieciaczek będzie w niej spać. Baldachim sobie odpuść - tylko dziecku ogranicza dopływ świeżego powietrza. U nas rożek używany był jakiś miesiąc, może dwa, wiosna czasem posłużył jako kołderka do wózka, kiedy mała spała na balkonie (po wyciągnięciu usztywnienia). Śpiworek u nas się nie sprawdził - młoda wybudzała się przy każdym przewijaniu, o wiele prościej było rozpiąć rożek.
-
Proszę bardzo :)
-
Jadziku ale przecież nie opuścisz nas na pół roku ?