Skocz do zawartości
Forum

marzen@

Moderator
  • Postów

    8
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez marzen@

  1. marzen@

    wielodzietność

    HelenaOlinkaIWA23U mnie na moim rodzinnym osiedlu jest rodzina co ma 12 (chyba bo zgubiłam się w liczeniu) dzieci,lekarze jak była chyba z 8 dzieckiem w ciąży chcieli jej po porodzie podwiązać jajniki ze względu właśnie na częste porody ona się nie zgodziła bo nie będzie pełnowartościowa dla sewgo męża. Ojciec tych dzieci już nie żyje,była tam bieda,dzieci starsze to największa szkoła zawodowa,zajmowali się złomem,mieszkanie małe 42m2,j[B]edyne co bardzo mi się u nich podoba to bardzo są ze soba zżyci bardzo sobie pomagają a zwłaszcza starsze rodzeństwo co ma swoje rodziny pomagają mamie aby młodszemu rodzeństwu było lepiej.A wiesz, że takie więzi silne to są chyba u większości rodzin wielodzietnych? Ja też to zauważam! A u nas jest rodzina z 16 dzieci i to niektóre z nich mają już swoje dzieci i wszyscy mieszkają w jednym domu! Zżyci są ze sobą bardzo! a moze ich poprostu nie stac ich na zmiane miejsca zamiekania? moze w tym przypadku nie ma to ni wspolnego z "zzytoscia"? Mam podobne przypuszczenia :) Naturalnym jest, że w pewnym wieku "wyfruwa" się z gniazda, co nie znaczy, że więzi ulegają osłabieniu. Jakoś sobie nie wyobrażam mieszkania na takiej "kupie", meksyk musi być nieziemski. Mimo najszczerszych chęci ze wszystkich stron na pewno powstaje wiele niedomówień, sprzeczek itp. Trzeba wziąć pod uwagę to, że jeśli ktoś zakłada rodzinę, to wprowadza do domu osobę "z zewnątrz" mającą często odmienne zdanie w niektórych kwestiach (przecież wychowana w innym domu gdzie obowiązywały inne zasady, niekoniecznie lepsze/gorsze, po prostu inne) i pole do kłótni gotowe.
  2. Jomira Dodalabym jeszcze tylko wyznaczanie granic. Od poczatku... Bo niestety jest tak, ze poki dziecko jest male, to przymykamy oko, smiejemy sie z tego, ze maluch siedmiomiesieczny zbil kogos po twarzy, a pozniej dziwimy sie, ze wyrasta nam rozrabiaka. "NIE", jest wyrazem milosci rodzica. "NIE" ulatwia dziecku poruszanie sie w swiecie. "NIE" jest szansa na przejscie zycia malucha bez kar i klapsow. Amen :)
  3. U nas ksiądz nic nie mówił o pieniądzach, zresztą tzw. "koperty" dawało się już po ceremonii, razem z zaświadczeniami od chrzestnych, nikt tam niczego nie liczył, nie sprawdzał kto ile dał i czy w ogóle dał. Ksiądz rozdał każdemu potwierdzenia i obrazki (było 9 chrztów). Daliśmy ile uważaliśmy za słuszne, gdybyśmy nie mieli nie dalibyśmy i też dziecko byłoby ochrzczone. Jasne, że sakramenty powinny być darmowe, a ofiara dobrowolna i jeśli ktoś potrzebuje jakiegoś sakramentu, to ksiądz w zasadzie ma obowiązek odprawić go za "Bóg zapłać". Ja oczywiście rozumiem, że kościół (w sensie budynek) też trzeba utrzymać, wysprzątać , odremontować, że ksiądz mieszkać gdzieś musi, coś jeść, czymś jeździć. Ale i tak większość osób daje ofiarę za różne posługi czy na msze, czy podczas mszy, więc cenniki, komentarze typu "za mało" (też się z tym spotkałam) są nie na miejscu. Oczywiście są też księża, którym tzw. ofiarę trzeba siłą wciskać
  4. marzen@

    wielodzietność

    Nie ma co generalizować, że w rodzinach wielodzietnych jest bardzo silna więź, a w mniejszych nie ma. Ja mam "tylko" dwie siostry, a jesteśmy bardzo ze sobą związane, często się odwiedzamy, jeśli jest taka potrzeba to sobie pomagamy. Rodzice tak nas wychowali, żebyśmy mogły na siebie liczyć. W rodzinach wielodzietnych ta silna więź może tworzyć się dlatego, że zwykle starsze rodzeństwo jest obarczone opieka nad młodszym, zastępuje im niejako mamę i tatę, stąd silne więzi. I nie wiem, czy tak silna więź występuje we wszystkich czy nawet większości rodzin wielodzietnych. Zresztą z boku, dla obcych to czasem tak wygląda, że wszystko cacy, pięknie i w ogóle och, ach, a w "środku" bywa różnie
  5. Curry nawet zostawiając jedno karmienie można karmić wiele miesięcy - zależy ile Lila będzie potrzebować. Co do wapnia - alternatywne źródła i jeszcze tu, a z tego co się orientuję to jogurt, kefir czy maślanka ma zdecydowanie więcej wapnia niż ser biały :)
  6. Nie wydaje mi się że ok 800 zł za restauracje to jakaś kosmiczna kwota, mi mniej więcej tyle w domu wyszło.
  7. Na mnie stanie w kącie przestało działać gdzieś w zerówce, a klapsy kilka lat później, co doprowadziło do frustracji rodziców Trochę im nerwów napsułam, ale skoro "klaps sie czasem należał" to mieli za swoje, a co
  8. marzen@

    wielodzietność

    Yvone w czasach młodości naszych dziadków też umieralność dzieci była spora, choć pojawiły się już antybiotyki i sprawę znacznie poprawiły. Rodzin z 10 dzieci nie było już wtedy tak wiele - częściej niż dziś to pewne, ale jednak nie było to normą - norma wtedy to 4-5 dzieci, za mojego dzieciństwa 2-3, dziś pewnie 1-2. Jeśli popatrze na swoich dziadków to 4 i 4 (z tym, że tu były jakieś poronienia), u męża 3 i 2 (+ 3 aniołków). Ale przecież kilka rodzin nie oddaje przekroju społecznego. A czasy które przytoczyłam w poprzednim poście nie takie zaprzeszłe - to czasy młodości naszych dziadków. Spytaj ich ilu znajomych w ich wieku ma wyższe wykształcenie lub choćby maturę. I ja tu nie mówie o modzie na późne macierzyństwo, tylko o tym do czego przygotowała organizm natura. Wystarczy popatrzeć ile dzieci z zespołem Downa rodzi sie kobietom po 35 rż, a ile młodszym. Moda nie zawsze idzie w parze ze zdrowym rozsądkiem. Owszem, znam kobiety, które tuz przed 40 urodziły zdrowe dzieci, ale nie były to ciąże planowane :) Co do rodziny z artykułu, to oni żyją w realiach UK. I choć chwalebne jest, że starają się pracować, to jednak gdyby nie tamtejszy system socjalny pewnie często nie mieliby co do garnka włożyć. Jest nawet napisane, że prze rok nie naprawiali bojlera bo nie mieli pieniędzy, czyli byli przez rok bez ciepłej wody. A co by było gdyby pani na pół roku wylądowała na patologii ciąży? I 8 poronień na 18 ciąż to jest też jakiś sygnał od organizmu, że nie daje rady.
  9. marzen@

    wielodzietność

    38 to już też niemało ;) Tak, to prawda, że dawniej było więcej rodzin wielodzietnych, kobiety rodziły po 10 dzieci, tyle, że we wczesnym dzieciństwie umierała połowa. I dzieci w wieku 12-15 lat szły do pracy, bo rodziców nie było stać na utrzymanie licznej gromadki. 4 lata podstawówki i do roboty. Co do tego, że natura tak to wymyśliła, że skoro można mieć dzieci to będzie ok się nie zgodzę - 15-latki też mogą zostać rodzicami, ba nawet młodsze dzieci są fizycznie dojrzałe do zajścia w ciążę/spłodzenia dziecka, ale emocjonalnie jeszcze nie czas. Cóż, w przyrodzie chodzi o przetrwanie gatunku, a nie wychowanie dzieci na poziomie :) A tu taki artykuł "udały mi się te dzieci" - fakt trochę przejaskrawiony, ojciec patologicznie bezrobotny, ale niestety, życie... Wytrzymałość organizmu kobiety też ma swój kres
  10. marzen@

    wielodzietność

    Yvone a mogłabyś zalinkować artykuł, bo my sobie tak gdybamy, w zasadzie trochę w ciemno :) IWA być może pierwsza a kolejna to jest różnica, ale nawet pierwsza po 40 niesie za sobą nieporównywalnie większe ryzyko powikłań niż ciąża 20- czy 30- latki. Nie ma co mówić, organizm nie jest już tak wydolny jak u młodszej kobiety.
  11. marzen@

    wielodzietność

    Moim zdaniem naraża się - nie tylko się - naraża dziec, które już ma na zostanie sierotami. Nie ma co się czarować, tyle ciąż, donoszonych czy nie, 11 porodów, to ogromne obciążenie. A dzieci trzeba nie tylko powoływać na świat, ale też wychować - to nawet ważniejsze niż samo urodzenie :) Poza tym ile ta kobieta może mieć lat, skoro najstarsze dziecko jest już na studiach? Pewnie jest po czterdziestce - moim zdaniem w tym wieku świadome zajście w ciążę jest jednak lekkomyślne - zbyt duże ryzyko wad u dziecka. Ale każdy robi jak uważa za słuszne.
  12. marzen@

    Jakie nosidełko?

    O nosidełkach sporo było w tym wątku. Jeśli nie chcesz chusty dla takiego maluszka tylko nosidło ergonomiczne, najlepiej jeszcze pewnie z wkładką dla noworodków, żeby dobrze podtrzymywała kręgosłup. Jeśli chodzi o wybór to masz firmy Manduca, Bondolino, Ergobaby, Tuli - to takie najpopularniejsze. Które będzie ci odpowiadać nie wiem, bo ja chustowa :) Pamiętaj, że w dobrym nosidle dziecko będzie na takiej wysokości, żebyś mogła pocałować je w czółko, a nie będzie wisieć na wysokości twoich kolan ;) Dobre nosidło jest z miękkiego materiału, nigdy usztywniane, dobrze podtrzymuje ciężar dziecka, dziecko przylega do mamy w miarę ściśle. Noszenie nie jest udręką dla rodzica, bo ciężar jest prawidłowo rozłożony. Nóżki dziecka mają być na tzw. żabkę, a nie zwisać prosto w dół. W dobrym nosidle nie dasz rady wsadzić dziecka przodem do świata, bo to niezdrowe dla jego kręgosłupa :) Poniżej z lewej to wisiadło - tak nie noś swojego dziecka, po prawej nosidło :)
  13. marzen@

    wielodzietność

    Jeśli ktoś decyduje się na większą gromadkę to jego wybór, nie potępiam, ani nie podziwiam, ale trzeba myśleć realnie. Sama miłością dzieci się nie wykarmi. Znam kilka rodzin wielodzietnych (takich po 4-7 dzieci) i różnie u nich to bywa. Jedni widać, że nie żyją na jakiejś wysokiej stopie, ale dzieci zadbane, w ładnych ubrankach, chodzą na zajęcia dodatkowe, rodzice starają się im organizować choć skromny wyjazd wakacyjny. Znam też takich co wychodzą z założenia, że "Bóg dał dzieci to da i na dzieci" i niestety tutaj widać po dzieciakach, że ubranka znoszone, wózek się rozpada. Chodziłam do szkoły z koleżanką z wielodzietnej rodziny i na prawdę szkoda mi jej było, że nigdy nie pojechała na wycieczkę szkolną. Jej też było przykro. Warunki mieszkaniowe mieli fatalne - ja nie mówię, że każde dziecko musi mieć własny pokój, ale upchać 5 dzieci w 10-metrowym pokoju to jednak przesada (wielkie łóżko piętrowe, zamiast biurek kawałek długiego blatu pod oknem i tyle się zmieściło - przejść nie było jak, nie mówiąc, żeby zaprosić koleżanki na pogaduchy). O znanych mi patologicznych wielodzietnych rodzinach pisać nie będę, bo nie o tym wątek. Więc jeśli ktoś ma siły i pieniądze na posiadanie licznej gromadki to czemu nie - trzeba tylko zdawać sobie sprawę, że dziecko też człowiek i swoje potrzeby ma.
  14. W rodzinne strony to lepiej niż w zupełnie obce miasto, bo wiesz co, gdzie i jak. Pewnie masz tam rodzinę, przyjaciół, którzy w razie czego pomogą :) Najważniejsze to znaleźć pracę, by mieć po co jechać, a mieszkanie można na szybko wynająć pierwsze lepsze, a później na spokojnie rozglądać się za czymś sensownym. Lub, jeśli jest taka szansa, zakotwiczyć na ten czas u rodziców/rodziny :)
  15. Moim zdaniem nie jest tak, że wszystko jest czarne albo białe. Jeśli ktoś nie używa kar, wszystko jedno jakich, to nie znaczy, że pozwala dziecku na wszystko. Można tłumaczyć, pokazywać skutki itp. Ważna, aby dziecko miało świadomość, że dane zachowanie jest nieodpowiednie bo komuś przykro, bo kogoś boli, bo coś się stłucze itp, a nie zachowywało się "poprawnie" ze strachu przed klapsem, zakazem tv czy staniem w kącie. Jasne, że tłumaczenie, pokazywanie jest trudniejsze i wymaga więcej czasu niż karanie, ale niesie długofalowe skutki. Nastolatek nie będzie się bał stania w kącie, klaps go nie zaboli, ba pewnie zaśmieje się mamusi w twarz, ale jeśli będzie wiedział, czuł w sercu, że to co robi nie jest ok to tego nie zrobi.
  16. Gratulacje dla zwycięzcy - super minka
  17. Jeśli lekarz ortopeda ich wam nie zalecił to nie. Nie ma potrzeby pakować dziecka w sztywne buty z wkładkami jeśli nie ma po temu wyraźnych wskazań. Można w ten sposób narobić więcej szkody niż pożytku.
  18. Myślisz o przeprowadzce Ulla? Zdradzisz dokąd? A o czym należy pamiętać: w pierwszej kolejności o znalezieniu pracy i mieszkania (warto się rozeznać, które dzielnice są bezpieczniejsze, mają dobrą infrastrukturę, dobre połączenie komunikacyjne z innymi częściami miasta, czy są w okolicy dobre szkoły, przedszkola itp), przedszkola/szkoły dla dzieci. Jeśli chodzi o samą przeprowadzkę to można wynająć firmę "przeprowadzkową" i przenieść się w zaledwie 1-2 dni. Warto sobie też zorganizować np. babcię do pomocy przy dziecku, żeby się spokojnie zająć pakowaniem/rozpakowywaniem.
  19. My używamy Emolium, mydło bambino lub szare lub sama wodę, kiedyś jeszcze krochmal :) Oilatum miałam kiedyś, skład podobny do wszystkich emolientów, jednak moim zdaniem Emolium jest jakieś takie gęściejsze i lepiej nawilża. Na początku z zaleceń neonatologa stosowaliśmy Emolium P - jest przeznaczone do bardzo suchej skóry.
  20. Nie dziwi mnie, że ludzie pragnący dziecka zrobią wszystko, żeby je mieć. Jeśli jest kobieta, która zdecyduje się im to dziecko urodzić to dlaczego nie mieliby skorzystać. Nie wiem natomiast co powoduje kobietą, która wynajmuje swój brzuch - najczęściej pewnie chęć zarobienia. Z drugiej strony 20 tys za cały okres ciąży plus przygotowanie, czyli mniej więcej za rok to nie znowu jakaś fortuna - wychodzi z 1700 na m-c. Niemało, ale przy dzisiejszych kosztach życia to raczej za to nie zaszaleje zbyt wiele, tym bardziej, ze trzeba opłacić wizyty u lekarza, badania, trzeba coś jeść i gdzieś mieszkać.
  21. danuta.luczynskaMy kupiliśmy Emmaljunge Smart Duo Combi 2010, była mocno eksploatowana (lubimy dużo chodzić i spacerować z dzieckiem). W końcu budka nie wytrzymała - złamał się aluminiowy stelaż w miejscu mocowania do korpusu. Myślę, że to wada fabryczna, przy wózku za 2k (w mojej opinii dość drogim) raczej nie powinna się pojawić. Na szczęście udało się naprawić. Pojawiło się też skrzypienie z elementów mocowania kół - pomogło dokręcenie śrubek (metal tarł o metal). W skali 0-10 moje zadowolenie z wózka oceniam na 6,7 (jeśli mąż nie dałby rady naprawić to chyba byłoby to 2 lub 3). A nie próbowaliście reklamować? Emmaljungi raczej słyną z niezawodności, u nas po 15 m-cach nic nawet skrzypieć nie chce (a wózek zjeżdża po schodach z 1. piętra - nie noszę go bo mi ciężko), z tym, że ja mam inny model.
  22. U nas tez w kratkę, są dni, że 1 pielucha na dobę zmoczona, a są takie, że na nocnik nie siądzie, sika w pieluchy i jeszcze każe sobie brawo bić
  23. UllaHej dziewczyny, wczoraj byłam na spotkaniu u koleżanki która mi mówiła, że dziwi ją że jej synek ma niebieskie oczy choć jak robiła sobie symulację koloru oczu jej i jej partnera to wyszło jej że synek powinien mieć brązowe. Czy też takie rzeczy robiłyście? A jakie oczy ma sąsiad koleżanki ? Heh, powiedz koleżance, że takie symulacje należy traktować raczej jako zabawę :) Ja takich rzeczy nie robiłam, kiedyś przypadkiem trafiłam na taką stronę w sieci, ale nawet nie pamiętam co mi wyszło. Moja córka ma zdecydowanie ciemniejszą karnację niż ja i mąż, cóż wystarczy spojrzeć na dziadków i jest odpowiedź skąd :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...