Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. O matko o matko!!!! MOjej udręki ciąg dalszy... Napisałam maila do promotora, że chcę do końca m-ca oddać pracę. On mi nato, że 31 maja wyjeżdża na 2 tygodnie za granicę (Uuuuuuuuuuaaaaaa ja mam się bronić jakoś w czerwcu bo mi inaczej wszystko przepadnie :(....), proponuje spotkanie jutro!!!! A ja nie mam z czym do niego iść!!! Bo nowych rzeczy dopisałam raptem 6 stron... Poprosiłam, zeby się ze mną spotkał pod koniec przyszłego tygodnia - trzymajcie kciuki laski bo aż tzręsę portkami....
  2. Siemanko, dobrze was sobie poczytać laseczki :) Mummy, świetnie wykombinowałaś z tymi radami dla Skatharudis!!! Faktycznie najlepiej będzie chyba w ten sposób oswajać kazdego bojaczka u małej. Oj dziewczyny, dziewczyny, siadłam w końcu do tej magosterki. Niestety mam czas tylko późnym wieczorem, a wtedy padam z nóg, więc aż się boję, co za bzdety wypisuję. Jestem kompletnie nieprzygotowana... Ech... ALe piszę, bo nie ma wyjścia i normalnie modlę się, żeby zdążyć oddać i żeby udało się obronić, ale jak tak czytam co napisałam to boję się, czy w ogóle pozytywną ocenę dostanę ;) I w związku z tymi moimi kłopotkami wpadłam na pomysł, żeby wysłać M z Zosią nad jezioro albo do moich rodziców, a ja bym dojechaa dzień później. Bo ja naprawdę nie mam jak siąść do kompa w dzień, bo jak Zońka nie śpi to się nią zajmuję, a jak śpi to nadrabiam w kuchni albo w porządkach... A poza tym dfobrze Kubie zrobi jak posiedzi z córcią raz beze mnie, nie? Niech zobaczy jak fajnie bywa i jak niefajnie też, bo on np. nie rozumie, że mała nie da się zdrzemnąć, jeśli jej się akurat nie chce spać itp. A co??!! Ok, lecę się jeszcze wykąpać i do wyra. Buziaki!!!
  3. marciołka

    Listopad 2008

    Boże padam na twarz... Siadłam do mgr i kurde robię wszystko, żeby pisać, a że nie mam warunków w dzień, bo mam ZOsię, to piszę wieczorem. Masakra, w ogóle mi nie idzie, ale piszę dalej... Mam nadzieję, że się uda, bo takie bzdury tam mam, że szkoda gadać... Suzy, nie bój żaby z tymi zębami, moja Zońka niby ma wystukany, potwierdzony przez pediatrę itd, ale go jeszcze nie widać! Także też czekamy :) Zośka taka mało ruchawa na podłożu, tj. nienawidzi leżeć, zwłaszcza na brzuszku, przewala się za to na boki i wokół pępka, aż strach ją zostawić... A siedzi pięknie i z zapałem- tak tak, nie wiedziałam, że można siedzieć z pasją, ale u Zośki tak właśnie jest ;) Milka, foty pbejrzę jutro, bo już nie mam sił :) A co do figury - moja bez zmian, niestety. Tj. dalej mam do zrzucenia jeszcze jakieś 4-5 kg, ale coś się nie mogę zebrać. Jak zrzucę to i brzuch mi spadnie, a ładny jest, bo nie miałam rozstępów, a tej kreski też za bardzo nie miałam, więc jak się uprzeć to nie ma śladu po ciąży, oczywiście poza tłuszczykiem ;) Acha, kupiłam takiego smoczka z siatki, bo Zosiulka nie chce absolutnie nic poza mlekiem, czasem uda mi się jej wcisnąć 3-4 łyżeczki (te płaskie dla niemowląt) owocka, ale to wswzytsko, a że ZOnia to niezły gryzoń to mam nadzieję, że się choć ta siatka sprawdzi ... I szykuje się u mnie mała rewolucja jak wszystko pójdzie zgodnie z planem to na koniec tygodnia zostanę na 1 noc samiuśka!!! Chcę wysłać M z małą nad jezioro albo do rodziców, bo jak mam napisać cokolwiek to naprawdę potzreba mi wolnego czasu. Zobaczymy co Kuba będzie myślał o matkowaniu Zośce, bo wg niego oczywiście to same przyjemności i nie rozumie jak można być zmęczonym po całym dniu bycia z małą ;)
  4. No to faktycznie nieźle was kopnie po portfelu ten miesiąc... Ale masz rację, zawsze tak jest, że jak kasa potrzebna, to na wszystko naraz... My wczoraj byliśmy z Kubą u ortopedy, skasował nas 80 zł za wizytę i 50 za usg, ale my dostaniemy zwrtot tej kasy z OC tej baby, co w M wjechała. A lekarza wybraliśmy podobno najlepszego we Wrocławiu :) Okazało się, że Kuba ma ścięgna w porządku, ale ma pękniętą kość (taki guzek na końcu barku mu pękł, ale bez przemieszczenia, więc się powinien sam zrsnąć). Kuba ma bezwzględnie nosić temblak przez 4 tygodnie i potem znów kontrola. ALe nam kamień z serca spadł, bo tutaj cały proces leczenia będzie krótszy :) OK, lecę na kibelek :) Bo mi się mała zaraz obudzi i tyle sobie pokorzystam z życia ;)
  5. marciołka

    Listopad 2008

    Dzień dobry paniom :) Moja Zośka śpi, wstała dziś po 6 - jak dla nas to jakaś masakra!!! I w efekcie śpi od ponad godziny, ale ja już sobie nie pospałam :) Muszę powoli nas spakować, bo koło południa wyjeżdżamy nad jezioro. Hurrraaaa!!!!! Wczoraj zapomniałam napisać - byliśmy z Kubą u ortopedy z tym barkiem. I wiecie co się okazało?? Ścięgna ok (jupppiiiiii), za to kość pęknięta, ale na szczęście tylko ten guzek taki co się go da palcami wyczuć pękł i nie ma przemieszczenia. M ma nosić temblak przez kolejne 4 tygodnie, i to koniecznie nosić, a nie udawać, że nosi, bo jak dojdzie do przemieszczenia to będą komplikacje. Ale to złamanie oznacza, że cały proces leczenia będzie trwał krócej!!! U lekarza oczywiście byliśmy prywatnie i nas skasował 80 zł za wizytę i 50 za usg, ale g.... nas to obchodzi, bo wszystko nam zwrócą z ubezpieczenia tej starej babki, co w Kubę wjechała :) Ok, lecę do kibelka, póki śpioch nie płacze (choć jak ją znam to się obudzi akurat w samym środku mojego posiedzenia hihihih) Pozdro i miłego dnia!!
  6. O! Skatharudis! A właśnie dziś sobie myślałam, kiedy do nas zajrzysz :) Fajnie, że wszystko w porządku, a łażenia do kibelka nie zazdroszczę - ja tak miałam calutką ciążę, także nawet światła nie zapalałam, bo jak zaliczałam kibelek po 3-4 razy przeciętnie w nocy to już każdy element drogi na pamięć znałam :)
  7. marciołka

    Listopad 2008

    Suzy!!! I ty narzekasz na takie spanie??!! Ja ci zazdroszczę!!!!!!!!!!!! Zośka dostaje wieczorem kleik, tak około 20 daję jej butlę 180 ml, ale wyjada jakieś 150, choć wczoraj zjadła tyle, a po jakiejś chwili dopiła resztę, więc cała butla poszła. I co? I jest masakra jakaś.... Śpi niespokojnie, co 15 minut się przebudza i popłakuje, myślałam, że ją coś boli, ale wszystko mija jak się znajdzie w naszym łóżku wrrrrrr.... I już koło północy pobudka z płaczem, wczoraj jej dałam wodę, ale męczyła nas rykiem jeszcze jakieś 30-40 minut i poległam dałam cyca, którego oczywiście possała sekundkę, tak dla samego ssania, bo nie połykała za bardzo (a powiem wam, że cycki mnie już tak bolą jak ssie... jak na samym początku w szpitalu, bo już prawie jej nie daję i się odzwyczaiłam). Ale myślę, że kilka nocy się z tą wodą muszę przemęczyć, żeby skapowała, że cyca nie dostanie... Już mam poważnie dość tego cycowania!!!!!!!!!!!!!!!! A najbardziej mnie wkurzył wczoraj M. Zośka nie lubi spać w łóżeczku, bo wiadomo - u mamy najlepiej, jest przytulana, itd. i tylko rodzice się czują jakby ich łóżko przestało być ich (że o bólu pleców nie wspomnę). No więc usypiałam bąbla strasznie długo, bo uczę ją zasypiania samej w wyrku. W końcu zasnęła po jękach i szlochach. A potem jak wskoczyłam się wykąpać do wanny i Zosiulka się rozbeczała to co zrobił Kuba??? Oczywiście wziął ją do naszego łóżka!!!! A ja potem dawaj od nowa usypiać małą.... Ech... Co do prasowania. Ja prasuję, zawsze to lubiłam, ale nie powiem, ostatnio mam tego dość (jak wszystkiego). Mi też wszystkoo się przelewa przez palce, dom jak chlew, góry prasowania codziennie, a prania nie ubywa... Marzy mi się weekend TYLKO we dwoje, żeby Zosia została np u mojej siostry... Ale od razu mam wyrzuty sumienia, co ze mnie za matka, która ma czasem po dziurki w nosie swojej małej córeczki... A ja ją kocham najmocniej na świecie, ale po prostu chciałabym odpocząć... :(
  8. marciołka

    Listopad 2008

    Współczuje karmienia małej gryzulki :) Moja Zosia na szczęście nie podgryza... Ale i tak chcę ją już definitywnie odstawić, bo nie wierzę, żeby była głodna w nocy - tak sobie ciumka dla zasady :) Dziś spróbuję jej podać ciepłej wody jak się rozpłacze, bo o 20 dostała 180ml kleiku i nie powinna być głodna. Jejku dziewczyny, ja mam lenia jak cholera!!!! M zainstalował mi kompa, bo ja już muszę MUSZĘ napisać pracę mgr już teraz, mam na to jakieś 2 tygodnie!!! Inaczej klapa i już!!! A ja nie mogę się zebrać, nie wiem co pisać, boję się normalnie, że nie dam rady... I robię wszystko, żeby czas sobie zająć.. Teraz np. wyprałam ręcznie moje i Kuby adidasy... Załamka normalnie... Aż mi się płakać chce... Oj... Jutro idziemy do ortopedy z Kubą, mam nadzieję, że okaże się, że jest mniej poturbowany... Kurde jak kłopoty to wszystko na raz. Suzy, nie łam się, u was ciepło pewnie, więc mała nawet nie zauważy. Pociesz się, że tyle milionów dzieci przeszło to przed nią i się udało!!! A może spróbujcie przećwiczyć to w domu?? MOże nawet by się udało z chrzestnymi?? U nas strachy kaczuszkowe. Kupiłam Zosieńce kaczuszkę do kąpieli, bo na basenie tak ładnie wyciąga łapki do zabawek... I co? Zosia się naszej kaczki panicznie boi i koniec!!! Ok spadam do tej nieszczęsnej udręki magisterskiej :(
  9. Ninnare, moja Zosia też zawsze czeka na pomocną dłoń ;) Nie lubi leżeć na brzuszku, ale zamiast się samej obrócić na plecki leży i wyje, aż ją obrócimy albo podniesiemy! Leniuch śmierdzący ;) Miśka, Tomcio to nawet na takiego wygląda - jakieś takie chochliki w oczach... :) Mummy, spokojnie, testy to pikuś, nerwy łapią w aucie, ale to też do przejścia!!! Najważniejsze to pamiętać, że tak naprawdę się potrafi!!! I optymistyczne myślenie :) U nas spokój. Zońka śpi, ale jakaś taka marudka z niej znów dzisiaj... My byliśmy w końcu w tym kinie, film na 22, mało nie zasnęłam, musiałam wydoić litr coca coli :) I film też mniej śmieszny nić myśleliśmy (byliśmy na Co jest grane?)... Ale ogólnie zadowoleni, mała dała radę, babcia jej podała jeszcze butlę przed naszym powrotem, a już się bałam, że nic z tego, bo ZOśka wczoraj jeszcze zanim wyszliśmy z domu budziła się ze 4 razy!!! Jakby czuła, że coś się święci... Ninnare, a powiedz mi - jest to do zniesienia, jak se facet zakupi taki sprzęt??? Pytam, bo mój M planuje, że jak już będziemy mieć dom (właśnie zaczynamy budowę), to sobie kupi perkusję, bo zawsze marzył... I nie wiem, czy już się załamać, czy nie ;)
  10. Hejka Jestem, jestem, ale na chwilkę tylko, bo mamy urwanie głowy... Mój M miał wypadek na skuterze w czwartek i od tego czasu jestem jego kierowcą :) Bo on bidny nie może za bardzo używać lewej ręki. Optymistyczna wersja - bark jest tylko stłuczony, ewentualnie któreś ścięgno naderwane, więc jakieś 3 tyg temblak, a potem rehabilitacja, pesymistyczna wersja - ścięgno zerwane, operacja i rehabilitacja, wszystko do kupy kilka miesięcy... Mój Kuba załamany, bo właśnie się zaczął na dobre sezon windsurfingowy, a on ma pływanie z głowy... Nie powiem, mi to też nie na rękę, bo wiecie, jak facet się nie może wyżyć w swojej pasji to się robi zrzęda... ZOśka zaczęła nam siedzieć :) I już 2 razy zasnęła przy babci, więc dziś wieczorkiem mamy randkę w kinie z M :) Bo nam już rok od ślubu stuknął i pora odświeżyć uczucia hihihihi Żartuję, poza ślubem mamy staż 7 lat, więc już nic nam nie pomoże ;P Mummy, tak jak pisała Ninnare - zdasz!!! Nie taki dibaeł straszny :) A potem... sama przyjemność jazdy ekstremalnej po polskich drogach pełnych wariatów i szalonych staruszek za kierownicą (właśnie taka wjechała w mojego M, najlepsze było jednak potem - uciekła z miejsca wypadku i jakiś kierowca ją gonił :)) Ok, zmykam, muszę jeszcze sprzątnąć mieszkanie, póki jestem sama :) papa całusy 102 :)
  11. marciołka

    Listopad 2008

    Hejka babulki :) Ja tak chyba na chwilę, bo mała z dziadkiem na spacerze, a ostatnio robi straszne jazdy jak mnie nie ma obok, a najlepiej, żebym była przy niej najbliżej jak się da, bo dziś np. wyła jak myłam naczynia stojąc jakieś 2,5 m od niej!!! Ja też wrzucę fotki, ale raczej nie dzisiaj, bo nie mam czasu :( Mój Kuba miał wypadek na skuterze i tak się wozimy po mieście razem autem, tzn ja prowadzę, bo on srednio może ruszać ręką (ma coś z barkiem, boję się, żeby nie miał całkiem zerwanego ścięgna, on już i tak załamany, bo to dopiero co się zaczął sezon na windsurfing i klops...) A dziś wieczorkiem uderzamy do kina, mała zostaje z babcią, już 2 razy babcia ją usypiała, więc jestem dobrej myśli :) Moja Zośka też już siedzi :) Ale zęby niby wystukane, a żadnego nie widać... I mała mi daje buziaki, wygląda to tak: ja ją całuję po policzkach wydając taki smokający dźwięk i ona potem mnie liże (a co!) mówiąc przy tym: łoaaaaa :) My nie mamy żadnych kłopotów z kupą (odpukać), ale słyszałam, że właśnie kleik ryżowy może zapierać, więc może to przez to wasze boleści Asanna?? Zośka w każdym razie poszła po mnie - wszytsko jak w zegarku ;) A przez to wożenie Kuby po mieście i wczoraj i dziś musiałam jej zmieniać pieluchę po kupie w samochodzie!! :)
  12. Hejka kochaniutkie!!! Witam nowe mamusie:) I bardzo, ale to bardzo gratuluję Robaczkowi narodzin robaczka :) !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Co do twoich pytań - jeśli maluch poza tym je normalnie to chyba nie trzeba wybudzać. A co do płaczu - moja Zońka też była beksa. U niej się to zaczęło chyba około 3-4 tyg. Okazało się, że tak mocno ją gazowało mleko. Tj mleko, które piłam ja (piłam go dużo, mała miała problem ze strawieniem, ktoś mi poradził odstawienie mleka i pomogło z dnia na dzień, problemu kolek nie rozwiązało do końca, ale poprawa była ogromna!!!). W ogóle wydaje mi się, że nie powinien też wisieć na cycu tak długo, bo ani on się nie naje (tzn powinien być cykl - dziecko głodne, najedzone itd), poza tym twoje piersi tego nie zniosą. Ja ci radzę napisz do pani Dorotki od laktacji - nam bardzo zawsze pomagała (dość powiedzieć, że planowałam karmić małą 1,5 m-ca, a karmię po dziś dzień, tylko od 3 tygodni włączyłam butlę). Ona na pewno coś doradzi!!! Życzę powodzenia :) A ja wam powiem, ze ja nie lubiłam być w ciąży.., Tzn czułam się świetnie, ładnie wyglądałam, uwielbiałam jak mała się ruszała w brzuszku (tylko kopniaki w pęcherz były okropne, brrrrr), ale taka zależność od innych... Oj... Nic sama nie mogłam dźwigać, mój M sam pamiętał, nie musiałam go prosić o pomoc, ale mimo wszystko, ja jestem taka Zosia samosia a tu tzreba było zdać się na innych... Ale nie powiem, teraz mi czasem brakuje takiego wyręczania ;)
  13. OOOooo ja się podpinam :) Moja mała jest w dzień już na butli, w nocy jeszcze podjada z cyca, ale też zauważyłam, że to raczej ciumkanie niż jedzenie :) Na razie jeszcze ją tak dopieszczam, ale na dniach będę chciała i to odłączyć, a nie bardzo wiem jak :)
  14. marciołka

    Listopad 2008

    Siemka kochane!!! Stęskniłam się za wami normalnie :) Kurde, ja też mam zagwozdkę z tym glutenem... Moja Zosia nie chce jeść nic poza mlekiem, ewentualnie kleikiem ryżowym (bezsmakowym), więc nawet nie mam jak przemycić tego glutenu :( Ale z drugiej strony 2 lekarki mi mówiły, że dziecko w jej wieku może spokojnie jeść tylko mleko jeśli ładnie przybiera na wadze. Także ja się nie zamartwiam, ale z tym pomysłem Asanny to poeksperymentuję :) Inga, no mały waży więcej niż przeciętnie, ale niektóre dzieciaki tak mają :) Zresztą jeśli maluch nie jest przekarmiany to się "wyciągnie" jak zacznie się przemieszczać! OK, chciałam więcej popisać, ale dopiero teraz udało mi się dorwać do kompa i jestem niestety już padnięta... Także buziolki i spadam Acha jeszcze tylko całuski dla Nastki!!!
  15. Witam nowe koleżanki!!! I was - staruszki też :) My właśnie już po weekendzie, byliśmy znów nad jeziorem, a wczoraj musieliśmy wrócić, bo M ma znów nawał roboty... Pierwszy raz na 3 maja we Wro hihihhihi. Mój M ma dziś urodziny, więc dzień spędziliśmy w dużej części świątecznie - zaprosiłam go na obiad, potem poszliśmy na wystawę, potem na gofry (mniam!!). Strasznie się wykosztowałam, bo to ja stawiałam, skoro zaprosiłam. I mamy teraz frajdę, jacy to my kulturalni jesteśmy. A normalnie to zwykle 3 maja leczyliśmy kaca hihihihihihi Skatharudis, szkoda, że nie masz netka, ale niecierpliwie czekamy aż zajrzysz i zdasz relację z postępów ciążowych :) Miśka, moja Zonia katarek już ma zaleczony (w końcu to już tydzień hihihi), ale kaszelek jest dalej, jakby mocniejszy wieczorami, w ogóle jakoś tak niespokonie śpi, zaraz ją biorę do nas do łóżka, bo aż mi jej szkoda... Ale jutro spotykam się z pediatrą i dam małą do obejrzenia. Na szczęście (odpukać) nie ma gorączki.
  16. marciołka

    Listopad 2008

    No troszkę mnie nie było, ale widzę, że chyba większość sobie odpuściła kompa w długi weekend :) My do wczoraj nad jeziorem, było super - cieplutko, słonecznie, mała w końcu się pozbyła katarku :) Ale gardełko trzyma niestety - kaszelek, leciutka chrypka, ale jutro jestem umówiona ze znajomą pediatrą to Zosię obejrzy. Kurde, póki mała chora to nasze wyjazdowe plany w zawieszeniu :/ Dziś urodziny M, pierwszy raz (chyba w całym moim życiu) byłam w mieście na 3 maja! Zaliczyliśmy obiad w restauracji, potem wystawę o Europie, potem coś dla mnie - gofry :) A sumie fajniutki dzień, tylko kupę kasy wydałam, bo to ja płaciłam, w końcu to ja zaprosiłam w ramach prezentu. A teraz już idziemy spać, chyba małą wezmę do wyrka do nas, bo biedna co rusz się przez ten kaszel wybudza i w ogóle jakaś taka niespokojna. Inga, a co za problemy masz? Bo wagowo to chyba wszystko ok z tobą? Jakieś kłopotki zdrowotne? Asanna, to bidulka z Anastazji... Ja na razie nie wciskam Zosi słoiczków, lekarka mi mówiła, że jak dziecko nie chce, to może w tym wieku na samym mleku jechać, jeśli tylko dobrze przybiera, Mała dostaje więc raczej tak dla smaczku, kilka łyżeczek i już. Bałam się za to tego mleka w proszku, ale okazuje się, że żadnych problemów nie ma :) Buziaki dla Nastki i niech ciśnie zdrowo!!! :)
  17. A nasza Zosia przyszła na świat w 38 tyg., ważyła 3000g i mierzyła 53cm. Taka kochana kruszynka :)
  18. marciołka

    Listopad 2008

    No dziś rano byłam z nią u lekarza, bo noc znów zarwana przez ten głupi katar, a do tego dołączył lekki kaszelek. Pani dr fajna, młoda, sympatyczna, a nie to co ta jędza wczoraj... Mała ma jakąś infekcję wirusową, na pewno nie jest to wina przewiania, jak sądziłam, ale zaraziła się od kogoś (obstawiam zakatarzonego M). Mamy kropelki na katar, syropek i tabletki na gardełko, tzreba jej oczyszczać nosek tak jak oczyszczałam tj. baaaardzo często. Wg pani dr wszystko powinno minąć w ciągu kilku dni :) Teraz czekam na kuriera, bo kupiliśmy fotelik i ponoć mają dziś dostarczyć. I wybieramy się na spacer, w końcu :) A obiad już mam z głowy, bo teściówka pierogi ugotowała - mniam A z tymi lekarzami to tak kurde jest. Ja normalnie wszędzie chodzę prywatnie i kurde zastanwiam się, po co w takim razie muszę odprowadzać składkę zdrowotną??!! Tylko tego pediatrę zaliczam w państowej przychodni, ale np. w mojej rodzinnej miejscowości to chodzę z małą tylko na prywatne wizyty. Mam wrażenie, że większość lekarzy się na tych prywatnych wizytach bardziej stara...
  19. No fakt, że nasza Miśka ma ładne oczka, w ogóle ładna z niej babeczka :)!!!! Ninnare, zajęcia są fajne - my mamy za sobą 3, na początek to takie oswajanie z wodą, chlapanie, przytulanie, coś właśnie jak wspólna kąpiel w wannie hihihihi A tak serio, to instruktor wszystko ma na oku, pokazuje, jak trzymać baby, żeby nie napiło się wody, jak przyzwyczajać otd. My już mamy za sobą pierwszego jednosekundowego nurka! A teraz sorki, ale wam skopiuję, bo nie mam siły pisać, co mi się dziś przydarzyło... Wrrrrr U nas ciężki dzień. Zosia ma katar, straszliwy - poprzednia noc zarwana, 3 razy oczyszczałam jej nosek, a glutki miała takie aż zielone, tak gęste, że jak wydmuchiwałam fridę w pieluszkę przy oczyszczaniu, to potem nie mogłam tej tetry doprać! Dzwonię więc do przychodni, gadam z pediatrą i ta mówi, że już kończy dyżur, ale radzi, żebym przyszła pokazać małą, bo zaraz przychodzi inna pani dr. Polazłam z Zosią do tej przychodni i dawaj prosić o audiencję. A ta stara rura do mnie, że ma komplet pacjentów, że nie wie, czy w ogóle mnie przyjmie (pracuje od 14 do 19, ja byłam o 14.10!), tylko ku... dziwne, bo na korytarzu nie było NIKOGO!!! Odprawiła mnie z kwitkiem i na nic tłumaczenia, że dziecko jakieś dziwne jest... Aż się popłakałam z nerwów jak wyszłam z przychodni! Pod wieczór zobaczyłam, że mała coś się łapie za uszko, mam nadzieję, że nie będzie mieć żadnego zapalenia ucha, a o to niestety nietrudno przy katarze :( Jak wyląduję w nocy na ostrym dyżurze, to jutro idę złożyć skargę i będę też dzwonić do NFZtu... Wiecie co? Skandal! Płacę podatki, moja córa jest do nich przypisana, a tu mi jakaś stara pinda robi wykład o rejestrowaniu się! Bo ja to mam niby umieć przewidzieć kiedy i na co mi dziecko zachoruje??!! __________________
  20. marciołka

    Listopad 2008

    Hejka :) A moja Zośka nie chce się przekonać do słoiczków :( Jeszcze owocki to jakoś wcisnę pół słoiczka, ale warzywa? Mogę zapomnieć ;) U nas ciężki dzień. Zosia ma katar, straszliwy - poprzednia noc zarwana, 3 razy oczyszczałam jej nosek, a glutki miała takie aż zielone, tak gęste, że jak wydmuchiwałam fridę w pieluszkę przy oczyszczaniu, to potem nie mogłam tej tetry doprać! Dzwonię więc do przychodni, gadam z pediatrą i ta mówi, że już kończy dyżur, ale radzi, żebym przyszła pokazać małą, bo zaraz przychodzi inna pani dr. Polazłam z Zosią do tej przychodni i dawaj prosić o audiencję. A ta stara rura do mnie, że ma komplet pacjentów, że nie wie, czy w ogóle mnie przyjmie (pracuje od 14 do 19, ja byłam o 14.10!), tylko ku... dziwne, bo na korytarzu nie było NIKOGO!!! Odprawiła mnie z kwitkiem i na nic tłumaczenia, że dziecko jakieś dziwne jest... Aż się popłakałam z nerwów jak wyszłam z przychodni! Pod wieczór zobaczyłam, że mała coś się łapie za uszko, mam nadzieję, że nie będzie mieć żadnego zapalenia ucha, a o to niestety nietrudno przy katarze :( Jak wyląduję w nocy na ostrym dyżurze, to jutro idę złożyć skargę i będę też dzwonić do NFZtu... Wiecie co? Skandal! Płacę podatki, moja córa jest do nich przypisana, a tu mi jakaś stara pinda robi wykład o rejestrowaniu się! Bo ja to mam niby umieć przewidzieć kiedy i na co mi dziecko zachoruje??!!
  21. Siemanko laski!! :) My już we Wro. Zośka w weekend katarek podłapała, ale niewielki więc byłysmy dziś na basenie da,ć nura - oczywiście z płaczem ;) Miśka, u nas ładnie, tj słonecznie i ciepło, a nas wiatry cieszą, bo M może sobie na desce popływać. Fotelik już zamówiliśmy, chicco proxima, niezbyt drogi, ładny, no i od 0kg :) Wiecie co? Chyba nam wzsystkim się te maluszki porobiły marudne... Zonia jest na etapie - wszystko i wszzędzie, ale tylko z mamą ;) ok kończę, bo mi nie daje pisać tak płacze :( moja mała laleczka. później zajrzę
  22. marciołka

    Listopad 2008

    Pewnie, zwłaszcza, że to taki skarb ;) My nie bardzo mamy co zrobić, tj. mam mnóstwo roboty, ale póki mała nie śpi, nic nie ruszę. Na spacer nie chcę teraz iść, bo jak mówiłam - masa prania i prasowania... A poza tym nie chcę łazić po osiedlu, a po południu lecimy z koleżanką do parku- ona w ciąży więc trza dbać o jej zdrowie :) A w południe na mieście się z M umówiłam bo mi kupił kompa i muszę odebrać autem, bo M skuterem dziś bryka Ok spadam, bo mój mały komputerowiec Zosia już ma dość siedzenia, troszkę ją pomęczę na wyrku niech zaśnie
  23. Gabalas, ja mojej mleko daję w domu ciepłe, ale jak jesteśmy poza domem to ma takie, jaka jest woda, czyli zimne :) I herbatki też. Koleżanki mnie ostatnio próbowały przekabacić, ale ja wiem swoje - moja mama mnie tak hartowała od małego i nie mam żadnych, ale to żadnych problemów z gardłem. A mój M zawsze dbał o gardło i co? Wystarczy, że wypije coś zimnego albo gazowanego i chrypka murowana :) Monika, no właśnie, ja jak zrobię małej coś co mi smakuje a ona nie chce, to nawet jej specjalnie nie przymuszam, w koncu się i tak nie zmarnuje :) U nas nocka średnio. Mała dostała wieczoorem kleik, aż się dziwiłam, jak jej smakował, dziś dam jej więcej :) Ale potem po północy zaczęły się jazdy. Te zęby już mnie wkurzają, ZOsia taka niespokojna, spać nie może... Ech...
  24. Ewcia, ja mojej rano daję kleik własnej roboty, że tak powiem. Tzn kleik noramalnie bezsmakowy, z mleczkiem sztucznym, a do tego dodaję owocki ze słoika. Mała sie tym zajada!! A normalnie nie chciała tknąć :) A druga sprawa - moja kuzynka ma córeczkę w wieku twojego baby, Ola też nie chciała mleka. Magda po rozmowie z pediatrą dawala jej właśnie kaszki i kleiki zamiast mleka, dziecko zdrowe, rozwija się bardzo dobrze, biega jak szalone, a mama spokojna :)
  25. marciołka

    Listopad 2008

    Taaaa... Żeby to z tego było... On jeździ na pamięć. Tam gdzie wczoraj dostał było do niedawna 70, bo to taka szybka trasa, więc jechał 90. A teraz tam jest 50!! A poprzedni mandat to za brak doksów i pasów - no tego to już nie wytłumaczy nijak ;) Jak się zaczął dzień? My po śniadaniu - ZOsia teraz dostaje kleik wymieszany z owocami, pycha!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...