-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
Siemka Idziemy dziś do lekarza :( Zosia znów kaszlała w nocy, prawie godzinę się męczyła, aż się jakimś sluzem porzygała :( Dobrze, że udało nam się umówić na dziś, także na 9.40 idziemy. Mam wrażenie, że ten kaszel nie ma nic wspólnego z gardłem, boby kaszlała też w dzień, a ona tylko w nocy, taki suchy kaszel. No nic, muszę to jakoś wyjaśnić pediatrze... ok, idę się wykąpać, no i idę beż śniadania, bo chleb nam sie skończył wczoraj na kolację i nie mamy płatków żadnych. Aaaaa No i Kuba mi w nocy zrzucił telefon z łóżka, telefon się rozpadł i dziś znalazłam wszystko poza kartą!!! Pewnie jest pod łóżkiem, które mój mąż już złożył, a ja sama nie dźwignę. Ech, ładnie mi sie dzień zaczyna...
-
Moja ma rzadko okazję, ale też lubi :) My na razie mamy za sobą chyba ze 4 takie przejazdy, bo ja nie lubię :P Idę ją budzić. Mam jeszcze do poodkurzania mieszkanie i podłogi do mycia, ale już sobie teraz daruję, bo szkoda dnia. Zrobię to wszystko jak wrócimy wieczorem a teraz czas dla dziecka :) Kwiatuszek, ja wolę chodzić z Zośką po południu, ale to tylko dlatego, że ja śpioch jestem i taka jestem niedobudzona z rana. Ale jak idziemy około 10 to jest git. My chodzimy jak ciepło 2-3 razy dziennie na dwór, wiadomo wiosną i latem to praktyczne tylko jemy w domu. W weekend byliśmy nad jeziorem i tam to już totalnie się nawdychała powietrza, dzięki temu spała jak suseł :) Ale to prawda, że po południu przycvhodzą starsze dzieci. Mi tam nie przeszkadzają dopóki opiekunowie ich pilnują, ale niestety nie każdemu się chce... U nas przyłazi taka dziewczynka z babcią. Babcia taka figo-fago, okularki słoneczne, jeansy :) I siada babacia sobie na ławce i siedzi tak ponad godzinę i non stop wysyła smsy, a na mała nawet nie spojrzy. No i dziewczynka rozrabia, bo nikt jej nie pilnuje. Porażka...
-
Hejka witam :) U nas luz :) Zosia właśnie dosypia, bo się wybiegała na placu zabaw. Jak się obudzi to jedziemy do koleżanek na drugi koniec miasta. AUTOBUSEM!!! Moja Zo będzie miała frajdę Bo wiecie, ona towarzyska, a tam pełno ludzi i się na dodatek zmieniają :) Ja też dziś padnięta, nawet chciałam iść spać teraz jak Zosia śpi, ale jak zwykle gdy człowiek zmęczony to ma masę roboty. Obiad co prawda z wczoraj, ale M musiał szybko się zbierać, więc mu składałam projekty i tak już się nie położę... A noc mam zarwaną, bo Zo znów kaszlała, a jak jej dałam mleko to się rozkaszlała i zwymiotowała :(
-
Kasica dobrze cię rozumiem. Ja tez kocham Zosieńkę nad życie, ale nieraz daje mi popalić i też siedzę z nią w domu. Też wszędzie ją muszę zabierać ze sobą, chyba że dziadki (teście) akurat mogą z nią posiedzieć... Kurczę ja nawet do kibelka chodzę z dzieckiem ;) A tak serio to jej tam nie zapraszam, ale jak jesteśmy same w domu to musze się załatwiać przy otwartych drzwiach, co nie jest komfortowe Ok laseczki, miłego wieczoru, ja idę pod prysznic, już mam wszystko gotowe, nic tylko się zrobić na bóstwo I jak zwykle nie mam co na siebie włożyć hihihihiihihih
-
Kasica gratulujemy !!!! :36_1_21
-
Yo :) Kwiatuszek nie pokażę fryza, bo mamy dalej aparat zepsuty. I chyba nic z nim nie zrobimy, bo już nie ma gwarancji (też się dowiedzieliśmy... miał gwarancję na 2 lata, ale że na firmę kupiony to automatycznie gwarancja się skraca o połowę...) i jak wysłaliśmy zapytanie ile koszt naprawy wyniesie to nam podali kwotę - połowę wartości aparatu :( Więc nie opyla się go chyba robić, ale na razie kaski na nowy nie mamy, bo chcemy teraz wziąć kredyt na dom i musimy mieć jak najwięcej na koncie :/ Także nawet w Portugalii byliśmy bez aparatu :( Zocha śpi, jak wstanie to muszę ją wziąć na jakiś dłuższy spacer (wczoraj z dziadkiem łaziła chyba ze 3 godziny), bo jak się wyszaleje i wybiega to będzie ładnie spała. Ja już ugotowałam jajka, zrobiłam sos do nich i sos-czos, pokroiłam ogórki i umyłam udka. Resztę zrobię już przed imprezą. ufff :) No i jeszcze chcę posprzątać, ale to już jak Zo wstanie, bo odkurzacz muszę włączyć. I jak M wróci z Kłodzka to wyślę go po napoje
-
Siemka dziewuszki :) Właśnie wstałam, ale ile bym jeszcze dała za godzinkę snu... Zoś nam znów się rozkaszlała w nocy, chyba z godzinę kaszel ją męczył, oczywiście wybudziła się totalnie, I uwaga! - mój mąż się zdecydował, że to on do niej pójdzie się położyć. I moje dziecko, które przy mnie wyprawia harce i bawi się do rana przy nim zasnęło!!!! Aniołek, mój Kuba też nie kuma o co mi chodzi z tymi krótkimi włosami (ja lecę serią - zaouszczam, ścinam, zapuszczam, ścinam...). A ja po rpostu lubię siebie w krótkich włosach :) No i co mi zrobi A co do jedzenia - w Polsce Zo nie rusza owoców, no ugryzie raz czy dwa i koniec. Mam nadzieję, że jak się zaczną sezonowe to ją wciągnie :) Moja za to marchewki nie rusza - cwaniara widzi nawet jak próbuję schować na widelcu pod mięskiem czy ziemniaczkiem. Także u nas jak już pannica się zdecyduje zjeść obiad, to jest to raczej obiad nieskomplikowany - ziemniak + mięso ;) Deserów oczywiście nie odmawia Ok, idę zmienić Zosi pieluchę, bo już walnęła kupę... :/
-
Hejaaaa :) Ścięłam włosy dziewuszki! Zupełnie na krótko jupppiiiii Aż mnie dziecko moje własne nie poznało :) U nas spokój, tj. względny spokój, bo choć Zosia śpi, to ja oczywiście szykuję sałatkę na jutro.... A M ogląda "Pana Wołodyjowskiego" i jest nie do użycia w jakiejkolwiek robocie... Ech, przynajmniej nie przeszkadza w kuchni, choć jak poszłam wieszać pranie to ubyło troszkę kurczaczka z sałatki :)
-
Zosia śpi, byłyśmy na spacerze, ale musiałam wrócić, bo moja mała zalicza wszystkie kałuże po drodze, a potem włazi na zjeżdżalnię i ma pupę mokra :) Teraz chcę poprasować, bo jutro nie będzie kiedy, ale tak sobie zajrzałam na neta i siedzę... Kwiatuszek, wakacje super, trafiliśmy z pogodą, obżarliśmy się świeżymi rybkami i owocami morza, bo w Portugalii to grosze kosztuje, no i owocami - MNIAM!!!! Zosia aż wychodziła ze skóry na widok pomarańczy i truskawek, no i polepszyła nam się z jedzeniem, myślałam, że już tak będzie, ale nie - jak tylko wróciliśmy do kraju Zoś znowu jest niejadkiem :( Dziś na śniadanie zjadła ogórka kiszonego, jednego!!! Ech... A impreza się szykuje... ostateczna lista to 23 osoby (z nami włącznie), ale już jedna zrezygnowała, uff... A z żarełka to przyszykuję sałatkę z zupek chińskich, upiekę udka z kurczaka i chyba jakieś jajka albo śledzie (pewnie raczej jajka, bo szybciej :)). Ja chcę jeszcze jak się uda to fryzjera zaliczyć, bo już nie mogę na siebie patrzeć - już nie chcę zapuszczać włosów, chcę ściąć na krótko, mi dobrze w takiej fryzurce i wygoda jest. Tylko czekam na M, bo nie wiem na kiedy się mogę umawiać, bo on będzie musiał z Zo posiedzieć. Jeny, idę prasować, bo się nie wyrobię...
-
Ankalena, tak bywa z dziećmi... Moja co jakiś czas ma faze na zabawę w nocy!! Trzeba jakoś starać się przysypiać w ciągu dnia jak dziecko śpi, bo inaczej klops :( No prezczytałam wszystko od mojego ostatniego wpisu :) Jeju mój M oszalał - właśnie wrócił z siatkówki i mówi, że spotkał kolegę i zaprosił go z dziewczyną na piątkową imprezę - lista gości wciąż się wydłuża, normalnie szykuje nam się biba na 20 osób!!!
-
Yo :) Jeju daaaaaawno mnie tu nie było - tyle nowych dziewczyn, tyle do czytania... Ale zaraz się za to wezmę i mam nadzieję, że nadrobię choć u mnie ostatnio trochę brak czasu na neta :( Zosia śpi, nie chcę zapeszać, ale przespała nam już kilka nocy (dokładnie 3) i kurde naprawdę mam nadzieję, że to moje dziecię już się robi "dojrzałe" M pojechał na siatkę, a ja szukam przepisów na jakies fajne dania, bo w piątek robimy imprezę i będzie na niej kilku chłopaków, którzy mają taaaaki spust i muszę narobić naprawdę dużo żarcia, a przy tym się nie narobić, bo w końcu to ma być też dla mnie przyjemność
-
Dobra książka w wolnej chwili
marciołka odpowiedział(a) na monikouette temat w Humor i hobby oraz gry i zabawy
Ja czytam gdzie się da... czyli najlepiej przed spaniem w łóżku, w kibelku (taaak, wiem że nie każdy to popiera...), w wannie, jak się uwinę z obiadem to w czasie drzemki Zosi - słowem kiedy tylko mogę! Teraz czytam "Cały smutek Belgii" Clausa, dopiero zaczęłam, ale już mi się podoba :) -
Yo :) Byliśmy w Portugalii, ale nie takie jakieś wczasy, tylko M brat tam miał kontrakt i kończył mu się, więc postanowiliśmy skorzystać z okazji, bo później nam się pewnie nie trafi. No i pojechalismy na 2 tygodnie do Porto. Teraz szwagier wciąż nie wie, gdzie go wyślą, podobno albo Madryt, albo Budapeszt... Ale nie wiem, czy jeszcze pojedziemy, bo finansowo nas to kosztowało prawie tyle samo co dalibyśmy za wczasy np. w Egipcie :( Mówisz, że Marysia daje ci popalić? Moja Zo tak samo... Ja nie wiem, skąd te dzieci biora tyle energii. Zośka lata jak perszing, na placu zabaw sama mi włazi na drabinkki jak sie tylko odwrócę, więc zazdroszczę wszystkim mamom, które mogą sobioe usiąść na ławce. Z utęsknieniem czekam na piasek w piaskownicy, bo wciąż nie ma, a myślę, że Zo się zajmie choć chwilę babkami. A jak przygotowania do świąt? Jaa zrobiłam jedną sałatkę tak na wszelki wypadek, jakby ktoś nas dziś lub jutro odwiedził. A na święta do teściów i do rodziców :) AAaaaaaa i Zosia była wczoraj z babcią w kościele :) Podobno prawiła kazania na równi z księdzem ;)
-
Lot liniami Ryanair z dzieckiem
marciołka odpowiedział(a) na marciołka temat w Dziś pytanie - dziś odpowiedź
Hejka, właśnie wróciliśmy z wakacji, więc wrzucam parę słów na temat lotów Ryanairem z dzieckiem :) Otóż jesteśmy bardzo zadowoleni :) Straszono nas, że ta linia jest najgorsza pod względem podróży z maluchem, a tu niespodzianka. I to nie jednorazowa, bo lotów mamy za sobą 4 i każdy fajny. Nie wykupiliśmy ani razu pierszeństwa przy wejściu na pokład i okazało się, że tak jak my postępowała większośc pasażerów z dziećmi. Pewnie wykupilibyśmy tę opcję jesli lecielibyśmy w okresie świątecznym, ale tak to nie było potrzeby. Za każdym razem siedzieliśmy we 3 w jednym rzędzie, choć Zosi nie przysługuje osobne miejsce, bo samoloty nie były w 100% zajęte. Obsługa w porządku, pomocni i zainteresowani małą. Na lotniskach też bez kłopotu, wózek nie uszkodzony, nieubrudzony, na pokład wnosiliśmy picie dla małej bez ograniczeń, do tego kocyk, zabawki i książeczki :) Jedyny minus to obsługa we Wrocławiu na kontroli - niezbyt mili, służbiści, ale tez do rzeczy Zosi się nie czepiali. Polecam :) -
Hejka kobitki!! Mnie dłuuuugo nie było na forum, bo za nami 2-tygodniowe wakacje, a wcześniej oczywiście urwanie głowy (jak to przed wyjazdem). U nas w porządku, mała na wyjeździe oduczyła się jedzenia w nocy i mam nadzieję, że już tak zostanie. Choć boję się, że przez to że spała z nami to się nie budziła, a jak będzie teraz to zobaczymy... Zosia ma swoje nowe własne słóko: tobaaa :) Każdy dzień jest nim wypełniony, od rana co chwilę słyszymy tobaaa tobaaa :) I powiem wam, że urosła mi moja dziewczynka, już nie wchodzi w połowę bodziaków i spodnie tez jakby za krótkkie. Teraz własnie czekamy na M, bo jestesmy uwięzione w domu, bez klucza, a tak ładnie na dworze... Zresztą chcę, żeby Zo się wyszalała bo spała dziś do 11.20! Odsypiała wczorjasze podróżowanie, ale tak nam się przestawiła na wakacjach, że chodziła spać koło 22.30, a wczoraj z tych emocji (powrót do zabawek hihihi) nie mogła zasnąć jeszcze o północy. Ok, idę ją trochę spacyfikować, bo mi sajgon robi w pokoju :)
-
Kotleciki z soczewicy z sosem czosnkowym i surówka z marchewki na słodko
-
naleśniki
-
No ładnie dziewczyny - chłopaki wam tego nie wybaczą!!! Ale są plusy - macie najlepsze haki na nich, jak zaczną dojrzewać
-
Razem raźniej... Klub "Grubasów" ;)
marciołka odpowiedział(a) na rorita temat w Zdrowie i pielęgnacja oraz dobra forma
No i jest 59 :( -
Makaron wstążki na szybko Składniki (większość na oko) paczka makaronu wstążki (pyszny wypuściła Lubella) szpinak rozdrobniony ser topiony naturalny lub gouda (taki w "kiełbasce" się naljepiej wytopi) słodka śmietanka 18% czosnek sól, pieprz, odrobina papryki suszonej ewentualnie jeszcze ser pleśniowy niebieski Makaron gotujemy. w duzym rondlu podsmażamy chwilę szpinak z czosnkiem, dodajemy serek topiony, mieszamy, wlewamy smietankę, mieszamy, żeby konsystencja była jednolita. Przyprawiamy do smaku. Ja jeszcze na koniec dodaję jeden ząbek czosnku, żeby była smak bardziej intensywny. W ten sos wrzucamy ugotowany al dente makaron, mieszamy, żeby sos obelpił wstązki i serwujemy :) Pyszne i mega szybkie :) Obiad w 20 minut
-
Smażona rybka a do tego sałatka z soczewicy z zieloną fasolką i pomidorem
-
Razem raźniej... Klub "Grubasów" ;)
marciołka odpowiedział(a) na rorita temat w Zdrowie i pielęgnacja oraz dobra forma
Yo Ale mnie tu długo nie było. No i dziś środa!!! Matko, nie zważyłam się!! Jutro z rana zamelduję wagę, bo dziś to już bez sensu... Ale coś podejrzewam, że nic mi nie spadło, w końcu byłam 4 dni u rodziców ;) -
Siema laski :) Kwiatuszek ja też sobie wczoraj piwkowałam - kupiłam sobie reddsa żółtego, choć miałam mega ochotę na szmpana, no ale co? sama miałam wypić? :) Mnie trochę nie było bo od czwartku do niedzieli byłam u rodziców i jakoś nie miałam czasu. A we Wrocku nie miałam kiedy zasiąść do kompa, bo albo Kuba miał full roboty, albo Zoltan łobuzowała... Teraz myszka śpi a ja idę zabierać się za obiadek. patusia, co ty tak wcześnie na forum?? Spać nie możesz? :)
-
Jeju dziewczyny, jak wam się udaje tak z rana siadać do kompa?? U mnie niewykonalne, dopiero w porze drzemki mam chwilę, ale w tym czasie muszę też obiad gotować... Zośka właśnie zasnęła, coś ma problemy z zasypianiem od kilku dni... Byłyśmy wcześniej na spacerze, a po powrocie moje dziecko postanowioło napić się wody - Z PODŁOGI!!! Norlanie wylała sobie trochę wody, położyła się i zaczęła chłeptać z radością! W wannie tez tak robi, ale że wpadnie na to, że w kuchni też się da... Dziewczyny, Gabalas ma rację - dzieciaki się muszą między sobą powyżywać. To tak jak między dorosłymi, tylko u nas więcej kultury ;)
-
Siema dziewczyny Trochę mnie nie było i tak was podczytuję... Moja Zo to też niejadek :( Ostatnio zjadła rano jogurt a potem o 17 150ml zupki... I jakoś rośnie! Ja już olałam te walki o jedzenie - jak jest głodna to coś wsunie, a jak nie to siłą jej nie zmuszę. Mama tylko się smieje, że mam za swoje, bo byłam taka sama. Moja Zosia była ze mną u dziadków i chwała Bogu za psa :) Jak już nie dawałam rady to dawałam jej smycz i kazałam prowadzać psa siostry po pokoju "na spacer". Mała zaśmiewała się w niebogłosy i było spokój, bo Dejon (dla Zośki Didi) tak ją wymęczał, że nie miała sił na wygibasy,a jak jeszcze miała to dziadek ją parę razy po schodach poprowadził i już :) Andzia, moja córa tez ma fryz mojego autostwa - dziś zresztą poprawiany i teraz nosi boba (bo już M zaczął na nią mówić czeski piłkarz...)