Kącik zadumy

Jak radzicie sobie ze stratą bliskiej osoby

Świeżak

Świeżak

21 września była rocznica najgorszego dnia mojego życia...
Wyjechałam wtedy do innego miasta, do chłopaka. Zadzwoniła siostra, że muszę wracać do domu i nie chciała powiedzieć dlaczego, dopiero po jakimś czasie powiedziała mi, że nasz Tata nie żyje, ale wtedy jeszcze szok był dla mnie tak wielki, że nie zapytałam jak to się stało. Całą drogę do domu nie mogłam w to uwierzyć. Dopiero jak dotarłam na miejsce, dowiedziałam się, że Tata odebrał sobie życie - powiesił się. Już nigdy chyba nie poznamy odpowiedzi dlaczego. Możemy tylko przypuszczać, że powodem był alkoholizm ojca, ale nie był takim alkoholikiem jak ci powszechnie znani, nie był złym człowiekiem, nie bił, nie ubliżał, nie wykłócał się z nami, po prostu pił, potrafił nie pić miesiącami, a potem wpadał w ciąg i czasem nawet parę tygodni nie trzeźwiał, martwiłyśmy się i bałyśmy o niego. Gdy byłam w domu zawsze wiedziałam co się święci, potrafiłam go wyczuć i znaleźć schowany gdzieś alkohol, jak była cisza to po kilka razy sprawdzałam co się dzieje, dlatego nie mogę sobie do tej pory wybaczyć, że wtedy wyjechałam, bo prawdopodobnie zareagowałabym w porę i teraz by żył.......
Najgorsza była myśl jak powiedzieć to najmłodszej siostrze, była wtedy dzieckiem, miała 11 lat.....
Jesteśmy z małego miasta i ludzie też nas nie szczędzili, miasto huczało od plotek, ludzie nas wytykali palcami wypytywali jak to się stało tylko po to, aby dalej przekazać.
Przez kilka miesięcy nie było dnia, żebym nie poszła na cmentarz, nawet późno po pracy, po ciemku, szłam i stawiałam znicz dzień w dzień.
Jedyne, co pomogło mi przez to przejść i nie zwariować, to wiara w Boga, w to, że dusza nie przemija, że Tato nadal jest z nami choć nie fizycznie. Zawsze chciał dla nas najlepiej i teraz też pewnie by nie chciał, żebyśmy cierpiały.........
Jakiś czas temu oglądałam też program w którym padły słowa : "Gdy płaczemy po zmarłym, rozpaczamy ciągle po jego stracie, to nie pozwalamy mu odejść" dlatego choć nie ma dnia, kiedy nie myślę o tacie, to sobie tłumaczę, że nie On nie chce, żebym cierpiała. Minęło kilka lat, ale cierń w sercu został........
To, że zakładam ten wątek jest dla mnie też swojego rodzaju terapią. Choć uważam,że przez to wszystko jestem silniejsza, potrafię cieszyć się z małych rzeczy i nie przejmować błahostkami, które dla innych są problemem nie do pokonania...
Może któraś z Was przeszła przez to samo i znalazła jakiś inny sposób, aby poradzić sobie z takim ciosem?

--

http://www.suwaczki.com/tickers/65vq786iklsvuww1.png
http://www.suwaczki.com/tickers/cb7w43r8253bs8l9.png
09.11.2012 :angel_star:Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć jak ma dalej żyć.
Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie .

28648 swiezak Kobieta, 38 lat, Szczecin

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Martek73

Martek73

Mówią, że czas leczy rany, ale to niestety nie jest do końca prawda.
Czas zalecza, ale jak to napisałaś, cierń i tak zostanie na zawsze.
A ludzie dla taniej "sensacji" będą się wypytywali i drążyli temat. Tylko po co??
Nie dość, że rodzina przeżywa dramat, to oni jeszcze to potęgują.
Tak niestety jest natura ludzka.

Bardzo Wam współczuje.

Ale najważniejsze, aby w takich sytuacjach wspierać się na wzajem i być razem.

--

http://fajnamama.pl/suwaczki/w7e0oow.png

http://www.suwaczki.com/tickers/bfaregz2mib36tc2.png

7267 martek73 Kobieta, 46 lat, Warszawa
Daffodil

Daffodil

Świeżynka ogromny przytulak dla Ciebie :zwyrazami_milosci:
Przykro mi bardzo, że tak Cię życie doświadczyło :(
Mam nadzieję, że jak najlepiej poradzisz sobie ze swoimi uczuciami, emocjami... Wierzę, że tak będzie, bo ogromna dojrzałość bije z Twojego posta...

1969 daffodil Kobieta, 37 lat, Kraków
Margeritka

Margeritka

przeczytałam Twojego posta i bardzo Ci współczuję, widzę, że jesteś silna i trzymasz się!, cieszę się, że wierzysz, bo wiara w takich chwilach daje prawdziwe oparcie, ja mogę się tylko modlić za duszę Twojego Taty, mam nadzieję, że Bóg okaże mu swoje miłosierdzie. Myślę, że jest przy Was, tylko w inny, taki duchowy sposób, o czym sama też wiesz, trzymaj się ciepło!!!

27583 margeritka Kobieta, 33 lata, Lublin
Świeżak

Świeżak

Martek dokładnie tak jak mówisz. Przez śmierć Taty wzmocniła się więź między nami-siostrami, no i mamą oczywiście, bo teraz mamy taką świadomość, że nikt z nas nie żyje wiecznie i bardziej się doceniamy, szanujemy i kochamy.

--

http://www.suwaczki.com/tickers/65vq786iklsvuww1.png
http://www.suwaczki.com/tickers/cb7w43r8253bs8l9.png
09.11.2012 :angel_star:Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć jak ma dalej żyć.
Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie .

28648 swiezak Kobieta, 38 lat, Szczecin
Martek73

Martek73

Świeżynka81
Martek dokładnie tak jak mówisz. Przez śmierć Taty wzmocniła się więź między nami-siostrami, no i mamą oczywiście, bo teraz mamy taką świadomość, że nikt z nas nie żyje wiecznie i bardziej się doceniamy, szanujemy i kochamy.

Niestety życie jest kruche i nikt nie zna dnia, ani godziny.
Dziś się świetnie czujesz, a jurto Cię nie ma.

Moi rodzicie jeszcze żyją, ale dla mnie takim traumatycznym przeżyciem była śmierć moich dziadków, z którymi miałam bardzo dobry kontakt, jak również stata ciąży, chociaż we wczesnym okresie.

Wtedy najważniejsze jest wspracie najbliższych. Każdy przeżywa to na swój sposób, ale wtedy trzeba trzymać się razem i razem radzić sobie ze złością, dlaczego tak musiało być, ze smutkiem, żalem i innymi emocjami.

--

http://fajnamama.pl/suwaczki/w7e0oow.png

http://www.suwaczki.com/tickers/bfaregz2mib36tc2.png

7267 martek73 Kobieta, 46 lat, Warszawa
Świeżak

Świeżak

Dzięki dziewczyny :Kiss of love:

Wiem, że na forum jest wiele osób, które borykają się z cierpieniem po stracie bliskich. Otoczenie rzadko wie jak reagować w takiej sytuacji.
Nie ma słów, które dodadzą wtedy otuchy.
Trzeba nauczyć się żyć od nowa.
Mam nadzieję, że trafią tu osoby, które też tej pustki w sercu nie mogą niczym zapełnić i się otworzą, wyleją żale, bo wtedy jest lżej.

--

http://www.suwaczki.com/tickers/65vq786iklsvuww1.png
http://www.suwaczki.com/tickers/cb7w43r8253bs8l9.png
09.11.2012 :angel_star:Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć jak ma dalej żyć.
Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie .

28648 swiezak Kobieta, 38 lat, Szczecin
~Yvone

~Yvone

przytulam Cię mocno. nie ma sensu żebym coś więcej napisała, bo i tak nie mogę sobie wyobrazić co przeżywasz. Trzymaj się kochana :36_3_15:

Isia

Isia

Trzymaj sie,bo wiem jak bardzo boli strata rodzica.Ja dokładnie 10 września(niecaly mieisac temu)straciłam mamę.Cala rodzina wiedziała,ze mama choruje,ale było z dnia na dzien lepiej i nikt nie dopuszczał myśli,ze odejdzie.Jenak Bóg chciał inaczej i zabrał Nam Ja nagle.Wiem jak to boli,bo cały czas szukam sobie czasami na sile roboty,żeby o tym nie myśleć-Dlaczego Moja Mama????Z drugiej strony wszyscy wiemy,ze każdy z Nas kiedyś odejdzie,ale jak odchodzi ktoś bliski jest to straszne przeżycie.
Sciskam mocno i bądź dzielna,bo jak piszesz na pewno rodzice chcą,by ich dzieci były szczęśliwe.

--

http://www.suwaczki.com/tickers/mh06egz2hh0iw4ix.png
http://www.suwaczki.com/tickers/iv09uay3d0rr883i.png
http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6j44j4rni465f.png

6169 isia Kobieta, 36 lat, Banbury-UK
ma-mmi

ma-mmi

Świeżynka81
21 września była rocznica najgorszego dnia mojego życia...
Wyjechałam wtedy do innego miasta, do chłopaka. Zadzwoniła siostra, że muszę wracać do domu i nie chciała powiedzieć dlaczego, dopiero po jakimś czasie powiedziała mi, że nasz Tata nie żyje, ale wtedy jeszcze szok był dla mnie tak wielki, że nie zapytałam jak to się stało. Całą drogę do domu nie mogłam w to uwierzyć. Dopiero jak dotarłam na miejsce, dowiedziałam się, że Tata odebrał sobie życie - powiesił się. Już nigdy chyba nie poznamy odpowiedzi dlaczego. Możemy tylko przypuszczać, że powodem był alkoholizm ojca, ale nie był takim alkoholikiem jak ci powszechnie znani, nie był złym człowiekiem, nie bił, nie ubliżał, nie wykłócał się z nami, po prostu pił, potrafił nie pić miesiącami, a potem wpadał w ciąg i czasem nawet parę tygodni nie trzeźwiał, martwiłyśmy się i bałyśmy o niego. Gdy byłam w domu zawsze wiedziałam co się święci, potrafiłam go wyczuć i znaleźć schowany gdzieś alkohol, jak była cisza to po kilka razy sprawdzałam co się dzieje, dlatego nie mogę sobie do tej pory wybaczyć, że wtedy wyjechałam, bo prawdopodobnie zareagowałabym w porę i teraz by żył.......
Najgorsza była myśl jak powiedzieć to najmłodszej siostrze, była wtedy dzieckiem, miała 11 lat.....
Jesteśmy z małego miasta i ludzie też nas nie szczędzili, miasto huczało od plotek, ludzie nas wytykali palcami wypytywali jak to się stało tylko po to, aby dalej przekazać.
Przez kilka miesięcy nie było dnia, żebym nie poszła na cmentarz, nawet późno po pracy, po ciemku, szłam i stawiałam znicz dzień w dzień.
Jedyne, co pomogło mi przez to przejść i nie zwariować, to wiara w Boga, w to, że dusza nie przemija, że Tato nadal jest z nami choć nie fizycznie. Zawsze chciał dla nas najlepiej i teraz też pewnie by nie chciał, żebyśmy cierpiały.........
Jakiś czas temu oglądałam też program w którym padły słowa : "Gdy płaczemy po zmarłym, rozpaczamy ciągle po jego stracie, to nie pozwalamy mu odejść" dlatego choć nie ma dnia, kiedy nie myślę o tacie, to sobie tłumaczę, że nie On nie chce, żebym cierpiała. Minęło kilka lat, ale cierń w sercu został........
To, że zakładam ten wątek jest dla mnie też swojego rodzaju terapią. Choć uważam,że przez to wszystko jestem silniejsza, potrafię cieszyć się z małych rzeczy i nie przejmować błahostkami, które dla innych są problemem nie do pokonania...
Może któraś z Was przeszła przez to samo i znalazła jakiś inny sposób, aby poradzić sobie z takim ciosem?

swiezynka przeszlam to samo co Ty scia lat temu mialam 9 lat znalazlat tate i go odcinalam....teraz juz umiem o tym spokojnie mowic chociaz bardzo mi o brakuje, ale tak jak piszesz ludzie potrafia byc okropni

--

Trzy serca, jeden rytm
Kjære Gud, hvis du ikke kan gjøre meg tynn....
så vær så snill å gjør mine venner tykkere
:na:

27410 ma-mmi Kobieta, 40 lat, kraina snow
Świeżak

Świeżak

Isia
Trzymaj sie,bo wiem jak bardzo boli strata rodzica.Ja dokładnie 10 września(niecaly mieisac temu)straciłam mamę.Cala rodzina wiedziała,ze mama choruje,ale było z dnia na dzien lepiej i nikt nie dopuszczał myśli,ze odejdzie.Jenak Bóg chciał inaczej i zabrał Nam Ja nagle.Wiem jak to boli,bo cały czas szukam sobie czasami na sile roboty,żeby o tym nie myśleć-Dlaczego Moja Mama????Z drugiej strony wszyscy wiemy,ze każdy z Nas kiedyś odejdzie,ale jak odchodzi ktoś bliski jest to straszne przeżycie.
Sciskam mocno i bądź dzielna,bo jak piszesz na pewno rodzice chcą,by ich dzieci były szczęśliwe.

Isia słońce u Ciebie to jeszcze bardzo świeże rany. Widziałam na którymś z wątków, że niedawno straciłaś Mamę. Będę o niej pamiętała przy każdej modlitwie.
A co do pytania dlaczego akurat mnie to spotkało, to chyba naturalne, bo jeszcze nie spotkałam nikogo, kto by stracił bliskiego i tego pytania nie zadał. W każdym z nas jest wtedy ogromny żal do losu, choć przyznam, że ja z tym losem jestem już pogodzona i choć boli nadal, to próbuję sobie przetłumaczyć,że moje życie zupełnie inaczej by się potoczyło, a teraz potrafię się cieszyć bliskimi i w ogóle tym co mam, bo wiem jak łatwo to stracić.

ma-mmi
swiezynka przeszlam to samo co Ty scia lat temu mialam 9 lat znalazlat tate i go odcinalam....teraz juz umiem o tym spokojnie mowic chociaz bardzo mi o brakuje, ale tak jak piszesz ludzie potrafia byc okropni

Ma-mmi :big_whoo: a dzieci w szkole Ci nie dokuczały?
Mojego tatę znalazła siostra i bardzo długo dusiła w sobie uczucia z tym związane.
Najmłodsza natomiast usłyszała w szkole od jakiegoś chłopaka " bo twój stary się powiesił" a od katechetki na religii, że samobójstwo to grzech ciężki i że samobójcy nie idą do nieba. Długo musiałam ją uspokajać i wiele rozmów przeprowadzić, w tym z psychologiem, żeby po tym wszystkim doszła do siebie.

Wiecie co, ja czuję, że przez to co mnie w życiu spotkało jestem silniejsza i tak naprawdę drażni mnie jak ktoś czasami biadoli na jakieś błahe problemy.
Mam wspaniałego męża, cudownych teściów, mamę która teraz za mną w ogień wlezie, bo przedtem nie było tak różowo i dwie siostry, które tak naprawdę są moimi najlepszymi przyjaciółkami i dzięki temu jestem naprawdę szczęśliwa, fakt, mam czasem dołki jak każdy, ale teraz rozumiem, że kasa i rzeczy materialne to nie wszystko i nie przejmuję się dyrdymałami.

--

http://www.suwaczki.com/tickers/65vq786iklsvuww1.png
http://www.suwaczki.com/tickers/cb7w43r8253bs8l9.png
09.11.2012 :angel_star:Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć jak ma dalej żyć.
Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie .

28648 swiezak Kobieta, 38 lat, Szczecin