Skocz do zawartości
Forum

Kłopotliwe sytuacje na ulicy przy buncie dziecka


Mariusz95

Rekomendowane odpowiedzi

Moje pierwsze dziecko właśnie kończy niedługo 3 lata. Zdarzyła mi się trochę nieprzyjemna sytuacja na ulicy i zastanawiam sie czy ja cos źle zrobiłem, czy ludzie wtracają sie nie tam gdzie potrzeba. Wiadomo, że wiele błędów popełnię i nie chcę sie z niczego wybielac. Córce spodobał się próg zwalniający,  ulica może  mało ruchliwa, ale to jednak ulica, staram się ją uczyć, żeby chodziła chodnikiem. Tym razem z zabraniem dziecka i zainteresowaniem jej czymś innym nie poradziłem sobie, więc córka zaczęła płakac, krzyczeć. Z uspokojeniem nie zawsze sobie radzę, jakie macie sposoby? Sam córkę wychowuję. Ze szkoleń wiem tylko, że jej emocje się rozwijają, więc rozmowa to później jak juz emocje opadną. Przytulenie, na ręce itd nie podziałało tym razem. Akurat szedł jakiś starszy Pan, który zaczął zwracać mi uwagę, żebym wziął dziecko z ulicy. Byliśmy na osiedlowej ulicy przy krawężniku, właśnie próbowałem ogarnąć sytuację,  nie jesteśmy w środku miasta, wiec sobie pozwoliłem na próbę wyciszenia emocji przy chodniku. Może to mój błąd i niezależnie od sytuacji powinniśmy być na chodniku. Sytuację widziała też inna starsza Pani, która widziała wszystko od początku, ta akurat wykazała się zrozumieniem jak córeczka krzyczała i płakała, jak to dziecko gdy się jej coś zabierze.

Jak coś mam do poprawy u siebie to napiszcie mi proszę co źle zrobiłem  w tej sytuacji.

Natomiast tydzień temu na placu zabaw podobna sytuacja, córka zaczęła plakac, bo chciała do zabawy użyć nie swojej łopatki, tutaj łatwo poszło,  trochę popłakała ale na rękach po chwili uspokoiła się i mogliśmy zająć się inna zabawą, i w międzyczasie byla okazja wytłumaczyć dlaczego nie zabieramy innym dzieciom zabawek. Ale pisze o tym żeby pokazać roznice- na placu zabaw jak córkę uspokajałem to rodzice się uśmiechali jakby wiedzieli jak to jest. A na ulicy wśród starszych jeden gostek zaczął się mądrkować. Nawet jeśli miał rację to chyba wydaje mi się że to nie jego sprawa? 

Jak radzicie sobie w sytuacjach gdy nic nie pomaga? Zostaje tylko przeczekanie i w tym czasie różne próby uspokojenia dziecka? Reprymend nie potrzebuję tak jak na ulicy,  bo to problemu nie rozwiąże,  szukam rozwiązań 🙂 nie zawsze sobie radzę, dzieckiem głównie od popołudnia się tylko zajmowałem gdy jeszcze miała mamę, teraz staram się z nią spędzać jak najwięcej czasu, prosto po pracy odbieram ją z przedszkola, popełniam błędy ale kto ich nie popełnia, ważne chyba żeby wyciągnąć wnioski, poprawić się. A z tym uspokojeniem nie zawsze potrafię sobie poradzić i zaczyna mnie to martwić, czasem mam chwilę zwatpienia w siebie,  już nie chodzi o tego dziadka co mu się coś nie podobało że dziecko placze i się nią niewłaściwie zajmuje, ale ogólnie gdy widzę że nie umiem jej uspokoić.

Edytowane przez Mariusz95
Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...