Szpitale

Porodówka w Żarach czy w Sulechowie?

kulka84

kulka84

Witam serdecznie!
Mam prośbę do mam, które niedawno rodziły w Szpitalu na Wyspie w Żarach i do tych, które rodziły w Szpitalu w Sulechowie, o opinie:) Nie mogę znaleźć nigdzie aktualnych opinii na temat tych szpitali i cały czas się waham. Szczególnie interesuje mnie to, czy w tych szpitalach można przeć w pozycjach wertykalnych, czy jest możliwy poród do wody i czy nie ma za dużo interwencji medycznych. Chciałabym urodzić małego w jak najbardziej naturalny sposób :) Wszelkie komentarze mile widziane! Pozdrawiam, Ulka

49674 kulka84 Kobieta, 35 lat, Żary

Odpowiedzi znajdują się poniżej

~dona23

~dona23

Czy może ktoś napisać czy w Żarach do porodu trzeba mieć swoją koszule i po porodzie też. I jak jest z ubrankami dla noworodków,dają swoje ubranka czy trzeba zaopatrzyć się w swoje na czas pobytu w szpitalu?

kulka84

kulka84

~dona23
Czy może ktoś napisać czy w Żarach do porodu trzeba mieć swoją koszule i po porodzie też. I jak jest z ubrankami dla noworodków,dają swoje ubranka czy trzeba zaopatrzyć się w swoje na czas pobytu w szpitalu?

Hej! Do CC dają koszulę szpitalną ale mimo wszystko lepiej mieć ze dwie swoje na przebranie potem, bo ta szpitalna jest niewygodna i szorstka w dotyku. I nie jest rozpinana żeby wygodnie karmić dziecko ;) Ja rodziłam SN i miałam swoją koszulę i drugą na przebranie po porodzie. Ciuszków dla dziecka nie trzeba mieć - maleństwu zakładają koszulkę, skarpetki i czapeczkę i zawijają w becik. Codziennie po kąpieli położne zmieniają maluchowi ciuszki. Jak byś miała jeszcze jakieś pytania, chętnie pomogę ;) Pozdrawiam!

49674 kulka84 Kobieta, 35 lat, Żary
~Eadgyth

~Eadgyth

Odświeżam temat odnośnie Sulechowa!! Może któraś mamusia rodziła tam niedawno???

~sulechowianka

~sulechowianka

~Eadgyth
Odświeżam temat odnośnie Sulechowa!! Może któraś mamusia rodziła tam niedawno???

Ja rodzę dopiero w październiku, ale jestem raczej na bieżąco. Co byś chciała wiedzieć?

~Eadgyth

~Eadgyth

Jak tam z opieką położnych?? Czy trzeba opłacić by była pomocna czy można liczyć na to, że nawet nie opłacając urodzi się w dość "przyjemny" sposób?? I czy maluszki ubierane są w szpitalne rzeczy czy trzeba mieć swoje?

agitsguciop

agitsguciop

Eadgyth nie musisz opłacać położnej i bez tego się Tobą zajmie.
ciuszki i rożek masz zapewnione na czas pobytu w szpitalu, potrzebujesz jedynie ubranka dla dziecka na wyjście.
i Ty na czas porodu też dostajesz szpitalną koszulę, więc nie musisz się martwić, o swoją, bo raczej byłaby już do wyrzucenia :)

a skąd jestes? kiedy rodzisz?

52636 agitsguciop Kobieta, 25 lat, Sulechów
~Jolka1987.04.02

~Jolka1987.04.02

Mialam tą wątpliwą przyjemność pobytu w szpitalu w Sulechowie. Kilka dni na patologii ciąży, po badaniach np.usg ciężko uzyskać jakąkolwiek informację o wyniku. Przy wadze dziecka 4900 wg usg zaden lekarz nie odpowiedział mi czy będę miala cc bo po prostu boję się o dziecko i o siebie bo jestem dość drobna. Jedyną konkretną osobą jest tam ordynator i dr Lechowska, wspaniali ludzie. Reszta to jakaś porażka, aspołeczne towarzystwo. Gdy w końcu zaplanowano mi cc na czwartek 05.05.2016 na godz. 8 (dwa tygodnie po terminie porodu) odetchnęłam z ulgą. Dzień przed ok 22 rozpoczęły się dość regularne skurcze, ktg+jakas tabletka i odsyłali mnie do łóżka. I tak 3 razy. Po kazdym ktg musialam czekac z gołą pupą na fotelu gin ok 15 min bo polozna nie mogla sie dodzwonić do lekarza dyzurujacego, ktory spał w pokoju obok. Meczylam sie ze skurczami spacerujac po korytarzu do 4 rano pomimo tego ze mialam zaplanowane cc. Brak słów. Gdy w koncu zaspany doktorek zdecydował zeby przygotować mnie do zabiegu z wrazenia nawet zapomnialam zadzwonić do męża żeby przyjechał wczesniej bo mial być przy mnie. Przygotowanie do cc w porządku, bardzo miła i spokojna polożna, jednak gdy przyszło do znieczulenia mialam ochote uciec z krzykiem. Dwa wkłucia poniewaz pierwsze nie wyszło... ból nie do opisania. Po porodzie moglam dotknąć dzidzie, twarzą, a wlasciwie policzkiem i nosem.

~C.d

~C.d

Urodzilam o 4.45, ok 7 przyniesiono mi małą i zostawiono przy piersi. Jak wiadomo przez 12 godzin trzeba lezec płasko i nie mozna podnosić głowy, więc rób co chcesz, nikt nawet nie zaszedl sprawdzić czy nie trzeba mi pomóc. Zero jakiejkolwiek pomocy przy dziecku. Gdyby nie mąż to nie wiem jakbym tam sobie poradziła. Zabrali małą na pierwsza noc na oddział noworodków zebym mogla odpocząć, rano rozwscieczona stara piguła z nia wpadla na sale i darla się ze mala płakała całą noc, nie chciala mleka i budzila wszystkie dzieci. Pozostawie to bez komentarza. Kto im w ogole pozwolił podawać sztuczne mleko? Później juz do wyjścia do domu mała byla ze mna w sali, oczywiscie zadnej pomocy. Ewentualnie jakies głowy w drzwiach pytaly czemu ona tak placze. Muszę przyznać ze dzieckiem bardziej interesowały się chyba kucharki przynoszące kiepskie posiłki niz personel medyczny. A dobił mnie lekarz który stwierdził ze pani ktora leżała obok mnie po naturalnym porodzie powinna leżeć bez majtek więc mój mąż ma nie siedzieć ze mną tyle czasu bo i tak nie robi nic pożytecznego. Paranoja. Brak mi słów... minęło juz trochę czasu ale ciśnienie dalej mi skacze jak o tym myślę. Ogolne wrażenia z pobytu w Sulechowie... raczej negatywne. I jeszcze zdjęcie szwów... leżę, a pani doktor do mnie mówi ze niteczka jej uciekła i rozgrzebała mi jakieś dwa centymetry blizny po cc. Zakleila plastrem i kazała nie moczyć, tłumaczyła się tym ze od rana dużo pacjentek było i nawet czasu na kawe nje bylo. Bylam tam o 11.30.