Regina
Użytkownik-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Regina
-
Mnie po kawie też już lepiej. No i, mimo że mnie to nie dotyczy, podzielam Waszą radość z powodu nadchodzącego weekendu.
-
Cześć Iwcia! Dzięki. Pogoda rzeczywiście fatalna. Przypomina głęboki październik, a nie połowę września. Na pocieszenie, podobno październik ma być ładniejszy i co ważnie cieplejszy.
-
I wzajemnie :)
-
dziecko śpi, pies śpi, a ja pracuję. Oby jak najdłużej ...
-
Właśnie widzę, ze pada. Spacer odpada. Chyba dziś będzie ciężki dzień, bo cały z Małym w chałupie. Już czuję jak mi daje w kość. Zresztą rano już zdążył dać. A o optymizm u mnie tez ciężko, oj ciężko. No, coś w tym stylu. Przepraszam.
-
Witaj GALOPEK. Cześć Dziewczynki! Mnie już się skrzynia biegów kopci. Nie mam siły. Mały daje równo w kość. Zęby swoją drogą, a charakterek swoją. Każdy dzień to Tylko, ze przegrywam ja. I do tego ta pogoda. I ciśnienie niskie. Ach.Idę zrobić kawę, bo właśnie woda się ugotowała i siadam do pracy.
-
Regina pewnie bardzo duuuuuuuuuuużo pracujesz i brakuje czasu na forum Cześć. Położyłam Gada spać i mam moment. Wczoraj autentycznie nie miałam chwili, żeby usiąść i pogadać na Forum. Najpierw Michał dawał w kość, potem miałam dentystę, a jak wróciłam znów Michał. Wieczorem siadłam do pracy, ale ... zasnęłam. Ostatnio chodziłam spać o 2.00 i miałam kilka pobudek w nocy, więc ... Wszystko jasne. Wczoraj to ewidentnie ząb, więc daliśmy Michałowi Paracetamol po 23.00, jak się kolejny raz przebudził z wrzaskiem i z jednym tylko przebudzeniem spał do 7.00. Mogę więc powiedzieć, że dziś się wyspałam. Nie wiem, co się z moim Małym dzieje. Jest taki niesforny, szybki, niecierpliwy. Czasem mam ochotę płakać. Normalnie, nie mam siły. Jeszcze dwa lata i przedszkole. Dwa lata ... Teraz siadam do pracy. Za oknem szaro, buro i ponuro. Właśnie ugotowała się woda na kawę. Nie wiem, czy da rade dziś wyjść na spacer; w taką pogodę to ani miłe ani bezpieczne. A póki co(odpukać) jakoś się trzymamy.
-
Oj, na samym początku już zmiany. Pamiętam, jak mojej klasie zmienili wychowawczynie po drugie klasie. Nasza pani (a była strasznie kochana) nie podobała się dyrektorce. Rozpaczaliśmy strasznie. I co śmieszniejsze, nasze mamy z nami. Pamiętam to do dziś.
-
radość sercaRegina miłej pracy (ja zaraz swoją kończę...) A coś dolega dziecku, że u lekarza byliście? Kardiolog. Jak Michał się urodził, stwierdzono u niego szmery w sercu. Byliśmy u lekarza, potem miał echo serca. Po pół roku kontrola, właśnie dziś. Jest ok. Sporo noworodków ma podobno takie szmery. Kolejna wizyta kontrolna dopiero za rok,więc już się wcale tym nie martwię.
-
Brawa dla Mateuszka!!
-
Hejka. dziś też nie jest łatwo. Rano lekarz z Małym, a potem gonitwa. Żeby on był choć trochę spokojniejszy, wolniejszy. U mojego dziecka już jest jutro. Ale cóż, poniekąd przywykłam do biegu, ale tylko poniekąd. Kawa zrobiona, dziecię zjadło obiad i usnęło, więc siadam do pracy.
-
Buźka!! Dobrej nocki! Ja jeszcze siedzę, pracy trochę i mąż zaraz z piłki wróci. Zdrówka dla Gabrysi!!!
-
A mamy jakieś inne wyjście??
-
Początki są najgorsze, trzeba się wdrożyć. Mnie też trochę przeraża, ze rok akademicki nadchodzi, bo obrona coraz blizej, czyli do pracy nad doktoratem dochodzą egzaminy przed obroną i jeszcze ćwiczenia na dwóch kierunkach. A trzeba je chociaż jako przygotować. Noce będą jeszcze krótsze.
-
Hejka! A Gabrysia gorączkuje? Jak Ci leci w pracy? Ja już znam rozkład jazdy u mnie. Koniec z wolnymi weekendami!
-
RADOŚĆ, dzisiejszy dzien w ogóle był jakiś ciężki. Ja poszłam spać o 2.00 w nocy, ale pospałam (z przerwami, rzecz jasna) do 7.30. Potem bieganina za raczkującym dzieckiem, w między czasie obiad, praca zawodowa; to akurat standard, ale ta dołująca pogoda. Wiało i nawet z dzieckiem nie wyszłam, no do teścia, ale to akurat parę kroków. I ciśnienie niskie.
-
Teść jest pod wpływem teściowej. Ale chyba najgorszy jest brat mojego męża. Zjadł wszystkie rozumy. Głosi banały głosem proroka. Kiedyś inaczej ich odbierałam, ale cóż ... czasy się zmieniają, albo może po prostu człowiek z czasem zaczyna pewne rzeczy dostrzegać.
-
Rodzinka jest fajna na zdjęciu, o ile klisza nie pęknie.
-
BASIEŃKA, i jak, już po badaniu??? Daj znać co u Ciebie!!!
-
Yo!!! My właśnie wróciliśmy z impry u teścia. Oj, ciężko, coraz ciężej ... I siadam do pracy. Bardzo ciężko, coraz ciężej ... :36_2_46:
-
NO NARESZCIE SIĘ ODEZWAŁAŚ! Po pierwsze, syropek nazywa się LIPOMAL (składniki, wiadomo - lipa i malina). On jest też i na przeziębienie, stany gorączkowe. O przeziębienie teraz, kurcze, bardzo łatwo. Pogoda tragiczna. My już od paru dni grzejemy. Włączyliśmy piec, bo ziąb się zrobił. Nie martwię się już niemówieniem Michała. neurolog stwierdził, że chłopcy do trzeciego roku życia potrafią nic nie mówić. Ale Mały zaczyna coś gadać. Np. nauczyć się mówić - hau. oznacza to, oczywiście szczekanie, ale i ... halo. Pokazuje na telefon, a jak ten dzwoni (domowy czy komórka) to od razu woła "hau". I tak jak Twoja Gabi, staje wszędzie i przy wszystkim , co się da, włącznie z moimi spodniami, za które ciągnie. Mamy już pozakładane ochraniacze na rogach mebli i ławy oraz na szufladach. generalnie jest wszędobylski, no i zrobił się nieco rozgadany. Pojawiają się powoli nowe "słowa". Odzywaj się w wolnej chwili. I napisz, jak idzie w pracy. Po tygodniu pewnie już się nieco wdrożyłaś.
-
Ależ u nas cisza ...
-
Ja też już się pożegnam, tym bardziej, że robota i tak nie szła. Najpierw Taniec z gwiazdami (cieszę się, że Popek odpadła; jak dla mnie za bardzo zarozumiała i pewna siebie), a potem serial na TVN. Ja mam dar do oglądania seriali na wyrywki. Życzę Dziewczynki dobrego początku nowego tygodnia!!
-
Nie ma to jak porządnie poimprezować. Super!!
-
W domciu ciepło - 22 stopnie, bo piec grzeje. Co gorsza, póki co, nie zapowiadają poprawy pogody. Żeby choć słońce świeciło, bo normalnie, jakoś tak smutno na duszy ...