Skocz do zawartości
Forum

Devachan

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Devachan

  1. ...jakby tego było mało,właśnie przeczytałam maila od blogowego przyjaciela - zmarł mu roczny syn, chory na raka, po chemioterapii - jedno z bliźniąt, które przeżyło, kiedy jego żona "rodziła" je będąc w śpiączce cukrzycowej... ...bardzo cierpiał...ale wytrzymał szpital tak długo,aż udało się rodzicom załatwić potrzebny sprzęt utrzymujący go przy życiu, by zabrać g do domu -zmarł tej samej nocy... ...jego mama jest w kolejnej ciąży,ma termin na gwiazdkę-chyba tylko to trzyma ich przy zyciu teraz... [*][*][*] dla Gustavita...........
  2. ...jakby tego było mało,właśnie przeczytałam maila od blogowego przyjaciela - zmarł mu roczny syn, chory na raka, po chemioterapii - jedno z bliźniąt, które przeżyło, kiedy jego żona "rodziła" je będąc w śpiączce cukrzycowej... ...bardzo cierpiał...ale wytrzymał szpital tak długo,aż udało się rodzicom załatwić potrzebny sprzęt utrzymujący go przy życiu, by zabrać g do domu -zmarł tej samej nocy... ...jego mama jest w kolejnej ciąży,ma termin na gwiazdkę-chyba tylko to trzyma ich przy zyciu teraz... [*][*][*] dla Gustavita...........
  3. Moniu z tą swiateczna salatka... jak dla siebie to kup i rób Moniko, to chyba po raz pierwszy tobie urzad poszedl na reke, gratki przedszkola! za to u mnie jak na zlosc, system sie zemścił... ide obiad zrobic - tzn.mam d wczoraj, tylko ziemniaczki ugotuje...mam dzis dosc wszystkiego...
  4. Asiu... Rozwazam by odejsc i od męża i od NO. Nie czuje sie tu szczesliwa. Zyc z kims tylko dlatego ze we dwoje ekonomiczniej? to do mnie nie przemawia... nie palnowalam z nim rodziny,ale dalam nam szanse i nie wyszlo - nie jest ani dobrym mezem, ani ojcem moze nie jest zlym, oprocz tego cojuz wiecie z moich opowiadan , ale godzic sie na bylejakosc juz nie chce...nie chce byle jakiej pracy ani byle jakiego zwiazku ani byle jakiego zycia... a tu nie mam szans sama, by zapewnic dziecku dobre warunki, chyba zekosztem tyrania tyle, ze nie bede widywala dziecka - bokoszty zycia w NO sa duze, a nawet jesli alimenty to i tak nie beda to krocie, a opoieka spoleczna w razie czego to tez tylko na przezycie - a moja depresja tu pewna... a jeslimatka nieszczesliwa to co dziecku ofiaruje? a w PL zawsze i rodzina, i znajomi, bylabym u siebie - tylko sama, a wiec nielekko - a PL tooznacza dla mnie zaczynanie wszystkiego od nowa, jedyne co mam tomieszkanie na kredyt... ja w PL to nawet numeru NIP nie mam... i zdaje sobie sprawe z trudnsci, a jednak mnie do PL ciagnie... tylko chodzi o dziecko -moje wybory zawaza na jeg zyciu - i nie mam tu na mysli izolacji od ojca, bo to mu raczej az tak na złe nie wyjdzie...
  5. ...dzwonilam na policje w sprawie swojego paszportu - wniosek o przyznanie mi norweskiego obywatelstwa rozpatrzono pozytywnie - ale moge je dostac tylko pod warunkiem zrzeczenia sie polskiego, czego nigdy nie mialam, i nie mam zamiaru robic............. weszlo z powrotem w NO prawo ze obywatel norweski nie moze posiadac podwojnego obywatelstwa , to znaczy jak nadaja norweskie to swojego trzeba sie zrzec i to obowiazuje wszystkich cudzoziemcow - a wszyscy moi znajomi maja , moj maz ma podwojne, bo dostali zanim ten przepis zaczal obowaizywac!!! a moj syn urodzil sie jako Norweg, i w PL dostal drugie, bo PL to drugie jest jego,ale widac ze gdyby urodzil sie w PL, to juz by nie mogl miec podwojnego, bo musialby sie zrzec go na rzecz norweskiego (w wieku 18lat musialby sie zdecydowac ktore chce miec, takieprawo juz tu obowiazywalo kiedys i znow je maja...) tak wiec nie bede miala paszportu norweskiego i rownych praw do dziecka z moim mezem... w razie czego to nie wiem...bede walczyc...uciekac...chocby na koniec swiata ale dziecka nie dam sobie zabrac... jedyne na co moge liczyc to to, ze on sie tez wychowal bez matki i dziecku nie bedzie chcial tego nigdy zafundowac... zreszta, ten jego wypadek po pijanemu jest mi na reke w tej sytuacji, bo pokazuje ze on jest nieodpowiedzialny - wychodzi jednak na to ze jak bede chciala od niego odejsc to musze miec prace z bardzo dobrymi zarobkami, zeby mnie nie zagial ze nie stac mnie na utrzymanie dziecka... no to szykuje sie burza mózgów i trzeba w koncu podjąc jakies decyzje - chyba pojde do mojej wrozki i zapisze sie do Pani Aidy...ważą się moje losy - ale i dziecka tez... trzeba wybrac ktory kraj...to najtrudniejsza decyzja,bo calym sercem ciagniemnie do PL, a tam trudniejsze warunki... chociaz jak sie okazuje, w NO nigdy nie bede tak naprawde u siebie w tym rasistowskim kraju, w ktorym zimy trwaja pol roku i tylko te zarobki lepsze...no i czesc swiadczen socjalnych...no i niby dzieck mialoby leszy start - ale czy faktycznie? skoro tu tak niski poziom nauczania jest? ale sie napietrzylo dylematów... czuje sie jak przekłuty balonik... musze wymyslic dobry pomysl na biznes w PL - juz jakies pomysly mialam, ale teraz wypadaloby wymyslic cos co przyniesie ponad przecietne dochody...bo ja mam ich czesc takich z drugiej reki, ale tego na papierze wykazac nie moge... a o biznesie w NO nie mysle, bo male sa szanse powodzenia przy bardzo duzym ryzyku finasowym - a do zwyklej pracy isc nie chce, by tu zyc i wegetowac, majac dziecko w przedszkolu i widujac je tylko wieczorami...nawet bym z tego nic wielkiego nie odlozyla jako zabezpieczenie, rynek sie pogorszyl znacznie przez ten kryzys, maja znow pojsc odsetki zamieszkania w górę, no i by sobie dac rade, to musialabym "zostac przy mężu" a to juz na pewno nie wypali...moglabym to zrobic dla dziecka, ale sama bede bardzo nieszczesliwa...
  6. ...dzwonilam na policje w sprawie swojego paszportu - wniosek o przyznanie mi norweskiego obywatelstwa rozpatrzono pozytywnie - ale moge je dostac tylko pod warunkiem zrzeczenia sie polskiego, czego nigdy nie mialam, i nie mam zamiaru robic............. tak wiec nie bede miala paszportu norweskiego ani rownych praw do dziecka z moim mezem... w razie czego to nie wiem...bede walczyc...uciekac...chocby na koniec swiata ale dziecka nie dam sobie zabrac... jedyne na co moge liczyc to to, ze on sie tez wychowal bez matki i dziecku nie bedzie chcial tego nigdy zafundowac... zreszta, ten jego wypadek po pijanemu jest mi na reke w tej sytuacji, bo pokazuje ze on jest nieodpowiedzialny - wychodzi jednak na to ze jak bede chciala od niego odejsc to musze miec prace z bardzo dobrymi zarobkami, zeby mnie nie zagial ze nie stac mnie na utrzymanie dziecka... no to szykuje sie burza mózgów i trzeba w koncu podjąc jakies decyzje - chyba pojde do mojej wrozki i zapisze sie do Pani Aidy...ważą się moje losy - ale i dziecka tez... trzeba wybrac ktory kraj...to najtrudniejsza decyzja,bo calym sercem ciagniemnie do PL, a tam trudniejsze warunki... chociaz jak sie okazuje, w NO nigdy nie bede tak naprawde u siebie w tym rasistowskim kraju, w ktorym zimy trwaja pol roku i tylko te zarobki lepsze...no i czesc swiadczen socjalnych...no i niby dzieck mialoby leszy start - ale czy faktycznie? skoro tu tak niski poziom nauczania jest? ale sie napietrzylo dylematów... czuje sie jak przekłuty balonik... musze wymyslic dobry pomysl na biznes w PL - juz jakies pomysly mialam, ale teraz wypadaloby wymyslic cos co przyniesie ponad przecietne dochody...bo ja mam ich czesc takich z drugiej reki, ale tego na papierze wykazac nie moge... a o biznesie w NO nie mysle, bo male sa szanse powodzenia przy bardzo duzym ryzyku finasowym - a do zwyklej pracy isc nie chce, by tu zyc i wegetowac, majac dziecko w przedszkolu i widujac je tylko wieczorami...nawet bym z tego nic wielkiego nie odlozyla jako zabezpieczenie, rynek sie pogorszyl znacznie przez ten kryzys, maja znow pojsc odsetki zamieszkania w górę, no i by sobie dac rade, to musialabym "zostac przy mężu" a to juz na pewno nie wypali...moglabym to zrobic dla dziecka, ale sama bede bardzo nieszczesliwa...
  7. ...dzwonilam na policje w sprawie swojego paszportu - wniosek o przyznanie mi norweskiego obywatelstwa rozpatrzono pozytywnie - ale moge je dostac tylko pod warunkiem zrzeczenia sie polskiego, czego nigdy nie mialam, i nie mam zamiaru robic............. weszlo z powrotem w NO prawo ze obywatel norweski nie moze posiadac podwojnego obywatelstwa , to znaczy jak nadaja norweskie to swojego trzeba sie zrzec i to obowiazuje wszystkich cudzoziemcow - a wszyscy moi znajomi maja , moj maz ma podwojne, bo dostali zanim ten przepis zaczal obowaizywac!!! a moj syn urodzil sie jako Norweg, i w PL dostal drugie, bo PL to drugie jest jego,ale widac ze gdyby urodzil sie w PL, to juz by nie mogl miec podwojnego, bo musialby sie zrzec go na rzecz norweskiego (w wieku 18lat musialby sie zdecydowac ktore chce miec, takieprawo juz tu obowiazywalo kiedys i znow je maja...) tak wiec nie bede miala paszportu norweskiego i rownych praw do dziecka z moim mezem... w razie czego to nie wiem...bede walczyc...uciekac...chocby na koniec swiata ale dziecka nie dam sobie zabrac... jedyne na co moge liczyc to to, ze on sie tez wychowal bez matki i dziecku nie bedzie chcial tego nigdy zafundowac... zreszta, ten jego wypadek po pijanemu jest mi na reke w tej sytuacji, bo pokazuje ze on jest nieodpowiedzialny - wychodzi jednak na to ze jak bede chciala od niego odejsc to musze miec prace z bardzo dobrymi zarobkami, zeby mnie nie zagial ze nie stac mnie na utrzymanie dziecka... no to szykuje sie burza mózgów i trzeba w koncu podjąc jakies decyzje - chyba pojde do mojej wrozki i zapisze sie do Pani Aidy...ważą się moje losy - ale i dziecka tez... trzeba wybrac ktory kraj...to najtrudniejsza decyzja,bo calym sercem ciagniemnie do PL, a tam trudniejsze warunki... chociaz jak sie okazuje, w NO nigdy nie bede tak naprawde u siebie w tym rasistowskim kraju, w ktorym zimy trwaja pol roku i tylko te zarobki lepsze...no i czesc swiadczen socjalnych...no i niby dzieck mialoby leszy start - ale czy faktycznie? skoro tu tak niski poziom nauczania jest? ale sie napietrzylo dylematów... czuje sie jak przekłuty balonik... musze wymyslic dobry pomysl na biznes w PL - juz jakies pomysly mialam, ale teraz wypadaloby wymyslic cos co przyniesie ponad przecietne dochody...bo ja mam ich czesc takich z drugiej reki, ale tego na papierze wykazac nie moge... a o biznesie w NO nie mysle, bo male sa szanse powodzenia przy bardzo duzym ryzyku finasowym - a do zwyklej pracy isc nie chce, by tu zyc i wegetowac, majac dziecko w przedszkolu i widujac je tylko wieczorami...nawet bym z tego nic wielkiego nie odlozyla jako zabezpieczenie, rynek sie pogorszyl znacznie przez ten kryzys, maja znow pojsc odsetki zamieszkania w górę, no i by sobie dac rade, to musialabym "zostac przy mężu" a to juz na pewno nie wypali...moglabym to zrobic dla dziecka, ale sama bede bardzo nieszczesliwa...
  8. ...dzwonilam na policje w sprawie swojego paszportu - wniosek o przyznanie mi norweskiego obywatelstwa rozpatrzono pozytywnie - ale moge je dostac tylko pod warunkiem zrzeczenia sie polskiego, czego nigdy nie mialam, i nie mam zamiaru robic............. tak wiec nie bede miala norweskiego paszportu i rownych praw do dziecka z moim mezem... w razie czego to nie wiem...bede walczyc...uciekac...chocby na koniec swiata ale dziecka nie dam sobie zabrac... jedyne na co moge liczyc to to, ze on sie tez wychowal bez matki i dziecku nie bedzie chcial tego nigdy zafundowac... zreszta, ten jego wypadek po pijanemu jest mi na reke w tej sytuacji, bo pokazuje ze on jest nieodpowiedzialny - wychodzi jednak na to ze jak bede chciala od niego odejsc to musze miec prace z bardzo dobrymi zarobkami, zeby mnie nie zagial ze nie stac mnie na utrzymanie dziecka... no to szykuje sie burza mózgów i trzeba w koncu podjąc jakies decyzje - chyba pojde do mojej wrozki i zapisze sie do Pani Aidy...ważą się moje losy - ale i dziecka tez... trzeba wybrac ktory kraj...to najtrudniejsza decyzja,bo calym sercem ciagniemnie do PL, a tam trudniejsze warunki... chociaz jak sie okazuje, w NO nigdy nie bede tak naprawde u siebie w tym rasistowskim kraju, w ktorym zimy trwaja pol roku i tylko te zarobki lepsze...no i czesc swiadczen socjalnych...no i niby dzieck mialoby leszy start - ale czy faktycznie? skoro tu tak niski poziom nauczania jest? ale sie napietrzylo dylematów... czuje sie jak przekłuty balonik... musze wymyslic dobry pomysl na biznes w PL - juz jakies pomysly mialam, ale teraz wypadaloby wymyslic cos co przyniesie ponad przecietne dochody...bo ja mam ich czesc takich z drugiej reki, ale tego na papierze wykazac nie moge... a o biznesie w NO nie mysle, bo male sa szanse powodzenia przy bardzo duzym ryzyku finasowym - a do zwyklej pracy isc nie chce, by tu zyc i wegetowac, majac dziecko w przedszkolu i widujac je tylko wieczorami...nawet bym z tego nic wielkiego nie odlozyla jako zabezpieczenie, rynek sie pogorszyl znacznie przez ten kryzys, maja znow pojsc odsetki zamieszkania w górę, no i by sobie dac rade, to musialabym "zostac przy mężu" a to juz na pewno nie wypali...moglabym to zrobic dla dziecka, ale sama bede bardzo nieszczesliwa...
  9. ...dzwonilam na policje w sprawie swojego paszportu - wniosek o przyznanie mi norweskiego obywatelstwa rozpatrzono pozytywnie - ale moge je dostac tylko pod warunkiem zrzeczenia sie polskiego, czego nigdy nie mialam, i nie mam zamiaru robic............. tak wiec nie bede miala roznych praw do dziecka z moim mezem... w razie czego to nie wiem...bede walczyc...uciekac...chocby na koniec swiata ale dziecka nie dam sobie zabrac... jedyne na co moge liczyc to to, ze on sie tez wychowal bez matki i dziecku nie bedzie chcial tego nigdy zafundowac... zreszta, ten jego wypadek po pijanemu jest mi na reke w tej sytuacji, bo pokazuje ze on jest nieodpowiedzialny - wychodzi jednak na to ze jak bede chciala od niego odejsc to musze miec prace z bardzo dobrymi zarobkami, zeby mnie nie zagial ze nie stac mnie na utrzymanie dziecka... no to szykuje sie burza mózgów i trzeba w koncu podjąc jakies decyzje - chyba pojde do mojej wrozki i zapisze sie do Pani Aidy...ważą się moje losy - ale i dziecka tez... trzeba wybrac ktory kraj...to najtrudniejsza decyzja,bo calym sercem ciagniemnie do PL, a tam trudniejsze warunki... chociaz jak sie okazuje, w NO nigdy nie bede tak naprawde u siebie w tym rasistowskim kraju, w ktorym zimy trwaja pol roku i tylko te zarobki lepsze...no i czesc swiadczen socjalnych...no i niby dzieck mialoby leszy start - ale czy faktycznie? skoro tu tak niski poziom nauczania jest? ale sie napietrzylo dylematów... czuje sie jak przekłuty balonik... musze wymyslic dobry pomysl na biznes w PL - juz jakies pomysly mialam, ale teraz wypadaloby wymyslic cos co przyniesie ponad przecietne dochody...bo ja mam ich czesc takich z drugiej reki, ale tego na papierze wykazac nie moge... a o biznesie w NO nie mysle, bo male sa szanse powodzenia przy bardzo duzym ryzyku finasowym - a do zwyklej pracy isc nie chce, by tu zyc i wegetowac, majac dziecko w przedszkolu i widujac je tylko wieczorami...nawet bym z tego nic wielkiego nie odlozyla jako zabezpieczenie, rynek sie pogorszyl znacznie przez ten kryzys, maja znow pojsc odsetki zamieszkania w górę, no i by sobie dac rade, to musialabym "zostac przy mężu" a to juz na pewno nie wypali...moglabym to zrobic dla dziecka, ale sama bede bardzo nieszczesliwa...
  10. tak, juz sie kochalam bez zadnego dodatkowego zabezpieczenia i jakos nie zaciazylam, pewnosc jest taka jak przy tabletkach... mozesz sprawdzac po stosunku czy krazek nie pękł ani nie wypadł, co mi sie nie zdarzylo ani razu..bo tylk tomogloby zmniejszyc jego skutecznosc ale i tak masz 3 godziny czasu na wlozenie nowego lub nawet jak ten co masz wyjmiesz bo cos tam,nawet jakbys szla do gina, to masz 3 godziny w w trakcie ktorych krazek nie traci swojego dzialania.
  11. ...dzwonilam na policje w sprawie swojego paszportu - wniosek o przyznanie mi norweskiego obywatelstwa rozpatrzono pozytywnie - ale moge je dostac tylko pod warunkiem zrzeczenia sie polskiego, czego nigdy nie mialam, i nie mam zamiaru robic............. tak wiec nie bede miala roznych praw do dziecka z moim mezem... w razie czego to nie wiem...bede walczyc...uciekac...chocby na koniec swiata ale dziecka nie dam sobie zabrac... jedyne na co moge liczyc to to, ze on sie tez wychowal bez matki i dziecku nie bedzie chcial tego nigdy zafundowac... zreszta, ten jego wypadek po pijanemu jest mi na reke w tej sytuacji, bo pokazuje ze on jest nieodpowiedzialny - wychodzi jednak na to ze jak bede chciala od niego odejsc to musze miec prace z bardzo dobrymi zarobkami, zeby mnie nie zagial ze nie stac mnie na utrzymanie dziecka... no to szykuje sie burza mózgów i trzeba w koncu podjąc jakies decyzje - chyba pojde do mojej wrozki i zapisze sie do Pani Aidy...ważą się moje losy - ale i dziecka tez... trzeba wybrac ktory kraj...to najtrudniejsza decyzja,bo calym sercem ciagniemnie do PL, a tam trudniejsze warunki... chociaz jak sie okazuje, w NO nigdy nie bede tak naprawde u siebie w tym rasistowskim kraju, w ktorym zimy trwaja pol roku i tylko te zarobki lepsze...no i czesc swiadczen socjalnych...no i niby dzieck mialoby leszy start - ale czy faktycznie? skoro tu tak niski poziom nauczania jest? ale sie napietrzylo dylematów... czuje sie jak przekłuty balonik...
  12. isa32Deva Ala też musi być wysiusiana zanim ja się położę. Dzięki temu brak wpadek. Wysadzam ją na nocnik ok 23.30 - ja sama się kładę. Jeśli się przebudzi w ciągu kolejnych 6 godz. to ją pytam czy chce siusiu. Czasem chce i robi a czasem kategorycznie odmawia i przesypia do rana i rano robi. My do pieluch nie wrócimy, nawet jeśli codziennie musiałabym jej zmieniać prześcieradło no przed snem to jest wysiusiany,ale nie budzilam go specjalnie w nocy tylko jak sam sie przebudzil - dziwie sie tylko bo juz mi sie budzil z suchymi pieluszkami...od dzis bede budzic w nocy - tylko kolejny dylemat, ze on sie nad ranem kolo 5ej -6 budzil na kaszke z butli, a jak sie wczesniej mu zdarzal, w tym wczoraj, to byl ryk o mleko o tej 3.30...wiecjak go wybudze o polnocy to pewnie tez bedzie chcial.... asia78ja Pole budzilam. Ale to trwa 2 sekundy doslownie i zaraz dziecko wraca do spania. Inaczej by sie zsikala. Trwalo to ze 2 miesiace a potem przestalam. Moja Pola do tej pory wstaje w nocy siku. Wiesz to zalezy od dziecka czasem trzeba to zrobic, bo inaczej dziecko nie wytrzymuje no to musze sie uzbroic w cierpliwosc i szykuja sie kolejjne nieprzespane nocki...bo musze go tez odstawic od butli chyba, bo jak bedzie w nocy pil, to i tak sieposiusia, chybaze bede go budzic 2x na siusianie - co rowna sie to samo czyli moj przerywany sen , bo on w dzien w razie czego odespi... asia78Kurcze malo sobie zebow nie wybilam. Siedziala z noga zalozona na noge i to dosc dlugo. Tak mi scierpla, ze sie przwrocilam dobrze ze ci sie nic nie stalo!!! Dziubala Deva – szkoda, że są nocki przesiusiane. Może Vik jest wyziębiony w nocy? Ile macie stopni w sypialni, może ubierz mu skarpetki na noc. fakt, mamy chlodno w sypialni, jakies 18-20 stopni...nawet okna niemam cala noc otwartego by nie byl chlodniej bo Vic sie odkrywa - ale spi nadal w pajacykach wiecniema bosych stopek, jednak maszracje, moze trza skarpetek? on w ogole duzo siusia, ale ja i malz tez tak mamy - slabe pecherze... DziubalaAle mam ochotę na...coca-colę juz poslalam kurierem ale mialam tylko cole zero, moze byc? isa32Jak zakładałam Ali pieluchę na noc, to tez jej nie budziłam, chyba że sama wstała - dokładnie tak jak Franek. Ale z wiadomych względów czasy pieluchy odeszły w zapomnienie. W sobotę w ciągu dnia zsikała się w spodnie 3 razy a wczoraj było wszystko ładnie. Także różnie bywa. w dzien wpadek nie mamy - no chyba ze na spacerze popusci jakjest za dlugo...ale tak to wola zawsze, tylko mu sie zapomnialo 3 razy z qpą i w gatki ale to rzadki incydent, tylko te nocki teraz... moze przegapilam moment - jak juz raz po raz byla sucha pielucha to moze powinnam byla zdjac i zeby spal bez, a ja nie chcialam go stresowac brakiem pieluchy na nc dopoki nie bylo to jeszcze codziennie ze budzil sie z sucha...i sie pogorszylo totalnie, no siusia b.duzo w nocy... a nie jest przeziebiony... i pęcherz tez nie - no bo byly by jakies inne objawy niz tylko siusianie (a mocz jasny i zadnej temp, ani nic go nie boli...przynajmniej nic na tonie wskazuje)
  13. Za to u nas znow noce przesiusianie.......... juz nie daje mleka na noc,tylko przed snem (i myciem zębów) kaszke na gesto, zeby brzuszek byl pelen - a i tak w srodku nocy sie budzi i ma mokra pizamke... poprzedniej nocy bza radą Moniki "wysiusialam" Victora w nocy jak sie przebudzil i bylo ok, rano tylko lekko wilgotna pizamka tylko byla, a dzis spal w nocy mocno i sie przebudzil dopiero o 3ej, ale juz pielucha byla ciepla jak podeszlam jak zamiauczal i do nocniczka nic niepolecialo, bochwile wczesniej zrobil siusiu i jak dotknelam pizamki to juz byla mokra... chyba musze go przebudzac na siusianie zanim sama sie poloze?? no i mleko nad ranem musi byc, tak ryczy za mlekiem z butli... juz wieczorem zasypia bez,ale rano nie mamowy - bo wypija jak sie przebudzi i spi ladnie do 7ej lub nawet dluzej...
  14. babeczqaBylam juz dzisiaj z Oliwka w LIDL - no i kupilam dwie pizamki i te trzy koszulki co kiedys Kwiaciarka linka dawala..sa swietne:) Wydaje mis ie ze dla chlopcow sa tez fajne wzorki ...no ale ja chlopca niemam Zaraz je przeplucze i bedzie:) super ze napislas, poprosze moja chrzestna zeby weszla, ma lidla obok pracy... gratki za brak smokusia, musicie przeczekac, dobrze ze masz K i cie utwierdza w tej decyzji. isa32. Obiecałam sobie, że nie będę tracić zdrowia przez tą budowę, ale ślubny skutecznie to uniemożliwia Isa, to mam nadzieje ze dojdziecie do porozumienia i nie bedzie az taaakich klotni... No i ze nie bedziesz sie az tak denerwowac... budowa to wielkie przedsiewziecie a jak chcesz miec super jest wiele dylematow po drodze...ale mysl o efekcie koncowym, o pieknym domeczku, tylko na tym sie skup i wszystko jakos pojdzie... chyba warto robic duze okna, ale o standardowych wymiarach, bo wszystk co niestandardowe to o wiele drozsze ...
  15. ivonaSzykuje sie powoli do imprezy tak wogole:) 21 listopada Marysia urzadza przyjecie z okazji pierwszych urodzin i musze ustalic menu i tort jakis zamowic...Tylko nie mam zielonego pojecia gdzie ten tort i jaki... No i prezent przydaloby sie jakis kupic corce na pierwsze urodziny:)Nie chce mi jednak zdradzic co chce dostac i musze zdac sie na swoja wyobraznie... zajrzyj na Zdjęciowy blog Victora i obejrzyj tort Vicka i Krzysia - facet mojej psiapsiolki ma cukiernie i robia torty ze zdjeciami, a jakby ci sie spodobalo, to podam namiar - gdzie wyslac zdjecie z zamowieniem agatronGratulacje pierwszego ząbka - to rzeczywiście wcześnie i mam nadzieję, że nie będzie jej bardzo dokuczał. Justi, pamiętaj, że jak dziecku wyrasta pierwszy ząbek, to tatuś dziecka kupuje mamie (dziecka oczywiście, nie swojej ) prezent Może to wiesz, ale nie zaszkodzi przypomnieć, bo wiadomo jak uwielbiamy dostawać prezenty Justi, ząbeczka!!! a z tym prezentem to jest tak: kupuje sie go tej osobie, ktora pierwszy ząbek w buzi znajdzie - Agatron, u mnie to byla A. ale byla w ciazy i sukienki nie chciala tylko ze jakjej sie schudnie po ciąży (bo umownie to sukienke sie kupuje mamie jak znajdzie, a za urodzenie dziecka mąż kupuje prezent - brylant -bizuterie - zreszta, ja dostalam "zalegle" w liczbie kilku sztuk bo 2 pierscionki, kolczyki, wisiorek, drobnica taka,ale ladne...) Ja w polowie pazdziernika zlądowuje do Pl by pod koniec poleciec na 10dni do Englanda, dpocząc, do brata ciotecznego - jego mama,moje chrzestna leci ze mna, wiec bedzie nianczyc wespol ze swoim mezem a moim ukochanym tatusiem Vicka, a ja bede balowac i odsypiac... a wątek zdycha owszem... ja pisze na kilku...zagladam tu,ale malo sie dzieje - aaaale fakt, tu pisze mniej...bo sie malo dzieje...
  16. ferinkaradość sercaDevachanRadość z rotawirusem to nie jest tak! mozna go podac pozniej, tylko wtedy wystarcza jedna dawka.Pytalam w stacji zdrowia.Ja miałam takie informacje. I od mojej przychodni, i tu na forum wypowiadał się niejednokrotnie ekspert i inne dziewczyny. Chyba że coś nowego wprowadzili. Dev, ja mam tą samą informację od pediatry co radość. ups, moze pomylilam szczepionki...ale - wiem, ze pierwsza rotaswirusowa Vic dotal w takim terminie a z druga byla wieksza przerwa i mi wtedy pielegniarka tlumaczyla, ze to ta pierwsza dawka daje odpornosc a ta druga jest tylko przypominajaca i nie ma znaczenia ze zostala podana zopoznieniem byle nie bylo mniejsze niz x tygodnie a nie dluzej niz pol roku czy rok od pierwszej, cos takiego...a z ta jedna dawka to chyba o pneumokoki chodzilo... ferinkadev ale nie stosujesz już gumek tak?? no i dalej stosujesz ten krążek ??:) tak,stosuje krazek od kilku miesiecy i naprawde polecam - ochrona jest p/ciazowa jak przy tabletkach nic sie nie dzieje...
  17. Hej............. no to u mnie sie pochwale ze mam wreszcie dziure w scianie wybita piescia malza zalatana, zaszpachlowane, tapeta polozona - majstry byly na obiedzie i zrobily...wczoraj troche dzis reszte... ja wlasnie kebab przed chwila zezarlam-no tu w NOmaja swietne kebaby,ale toturki je robią wiec wiadomo - do tego pyszne cieniutkie pity i jalapenos -zielone pikantne papryki z marynaty oraz góra kukurydzy ( tu sie surówek nie podaje,góra miesa, kukurydza,pomidor,ogorek, cebulasalata pekinska i sosy) - pycha... widze ze sie u was dzieje!!!! Tuśka, to krotkiego tygodnia i byle do weekenda! Sówko powodzenia w lekcjach, ja tez sie poczatkowo balam ,na pierwszej lekcji na miasto - a po niej nie moglam wyjsc z podziwu jak kierowca ogarnia co sie dzieje na drodze, na chodniku, biegi, lusterka - bo ja sie koncentrowalam na pierwszej lekcji na samej kierownicy hahaha najwazniejsz e to jezdzic ijezdzic,i ja ci zycze obys zdala za pierwszym razem!!!!!!!!!!!! Izek,super ze Jilcia lubi przedszkole ja dzis tez malza wyslalam na spacer z dzieckiem, c by nie stal pod blokiem na placu zabaw to do dyzurnego sklepu go wyslalam, zeby dziecie pobiegalo a on przetrzezwial,bo od wczoraj byl pijany - kulturalnie po drinku mialo byc to nie,musial sie piwem dopic i zdychal, ale ja nie popuscilam i kazalam mu sie rano Vickiem zajac a jado 10ej spalam...on legl jak polozylam syna w poludnie... a jak jest po % to niegdy mu nie daje, nie ma mowy i zadne fochy mnie nie obchodza, bylam konsekwwentna i juz teraz wie... tak wiecnie daj sie i olej pretensje... Guniu, z rodzicami trzeba, choc pewnie nie bedzie latwo - ale jaknie da rady w pojedynke to z kilkoma rodzicami inych dzieci i wychowawczynia zaprosic ich i postaawic sprawe jasno...a jak sobie owi rodzice z dzieckiem rady nie daja to do psychologa skierowac... a z facetami to tak jest ze jak rozpiescisz to potem ciezk jest ustawic z powrotem do pionu...nie daj sie i malymi kroczkami doprzodu albozrob awanture taka ze wszystko fruwac ma i dopiero sie chlop zdziwi! liczy sie element zaskoczenia! co do prezentow- ja sie zawsze ciesze jak ja dostaje czy moje dziecko -a jesli bym uparcie dostawala takie,ktorymi moje dziecko nie byloby zaintersowane, to bym sprzedala na allegro i kupila dziecku cos co by mu bylo bardziej potrzebne...jak na urodziny drugie prosilam o kase na polise to i tak dostal prezenty :) ale byl nimi zachwycowny wiec o co chodzi? wlasnie o to, zeby byl on szczesliwy! uciekam, bo jutro nie pospie... obiecuje postarac sie zagladac czesciej
  18. Lehrerin, ja tez mam takie... I dlatego nosze tipsy...a jak im daje czasem "odpocząc" to mam ściete cążkami na minus jeden, do skórek...inaczej sie szarpią - a jak mam swoje odrobine dluzsze to sie rozdwajaja i je zrywam z wierzchu bo sie zahaczaja...zawsze takie mialam czy witaminy zarlam czy nie itp...poza tym to malowanie codziennie, bona naturalkach odpryskuje szybciej lakier jak sa takie miękkie...mi sie nawet żel na naturalkach nie trzyma... Agatron, jak chcesz zobaczyc czy ci przypasi to zapraszam do mnie- pocwiczysz, zobaczysz, popróbujesz...jak chcesz...wg planu bede w PL w drugiej polowie pazdziernika... ja t zawsze uwielbialam irozdarciemiedzy Pl a NO mnie tym bardziej wkurza, bo bym mimo wszystko wolala w PL mieszkac i sie tym bawic a docelowo chce miec wlasny salon urody... i najgorsze w tym wszystkim jest to, ze jest todozrobienia - tylkomalz sie nie zgadza zebym ja w PL byla a on tu - i druga sprawa, ze robienie teraz czegos moze sie szybko skonczyc plajtą...bo nadal ten kryzys..
  19. Asik ucalowania dla mamy i zyczenia szybkiego powrotu do zdrowia... juz kolejny wątek i kolejny wake up call... chyba tez sie znowu wezme za rehabilitacje, ja tez kregoslup... Buziaki i podpisuje juz liste na jutro z zyczeniami udanego tygodnia!!! PS.jutro bede dzwonic dowiadywac sie co z moim paszportem czy juz jjest czy nadal nic...
  20. no, cisza............. ja zaraz ide spac chyba, zaraz tzn. przed północą... "BrzydUle" nadrobilam juz do 102 odcinka, ale niektore przeskakujemy w ogladaniu bo albo format nie takii nie czyta dvd albo sie nie sciagnelo... Buziaki dla chorowitkow i spokojnego snu dla Margo...
  21. Anulko jak super ze Majeczka zdrowieje!!! Słonko, teraz dopiero doczytalam o tym chruście, jejku jak ja uwielbiam domowe wypieki!! sama wczoraj robilam ciasto drozdzowe z malinami i truskawkami i kruszonka...Twoj mąż bedzie na pewno przeszczesliwy majac cie kolo siebie z ciebie taka zlota kobita Moniq daj znac jak było Anula gratki tego frenczyka, wiesz, lata wprawy zeby "wychodzilo od ręki" japamietam jeszcze te czasy cosie paseczki naklejalo na pazury i od nich malowalo,ale jak sie skonczyly to trzebalo samemu kombinwac...na ha ha dodam, ze pol mjego zycia temu, jak jeszcze w ogle o tipsach nie slyszalam, a sztuczne pazury kupowalo sie w kiosku za grosze i klej byl nie halo, to sie na superglue kleilo...i nikt nie chcial uwierzyc ze toniemoje pazury tylko sztuczne, do takiej perfekcji w bróce doszlam - a zmienialo sie raz na tydzien, po gruntowym sprzataniu i praniu ręcznym, by klej puścił i dalo je zdjac bez odrywania wlasnej plytki... Manenko, wszelkie kredki i przybory do malowania pochowaj, moze syn poczeka na cwiczenie sie na Picassa na czyms innym niz dziadkowe sciany Ja takpilnowalam apotem mi Vic kluczem i lyzeczka po bialych scianach poskrobal, jednak kredki rzucalyby sie w oczy owiele bardziej...ja Vickowi dawalam kredki tylk w jego krzeselku do karmienia z blatem, a ja kchcial juz wyjsc to chowalam... mam juz ladna sciane w sypailni, ktora uprzednio (zdemolowana przez wscieklego meza ) miala dwie dziury - w to miejsce pszedl regips na konsrtukcji i zaszpachlowane i na wierzch tapeta z wzorem... i ladnie jest
  22. Moniko przy takich paznokciach to koniecznie powinnas stosowac bazy-odzywki utwardzajace, z witaminami...typu nail hardener-nakladac dwie warstwy,a kazdego kolejnego dnia jedna cienka - teraz z glowy ciezko mi pdac nazwy ale Sally Hansen ma rewelacyjnej jakosci odzywki, np.z pylkiem diamentowym lub z jedwabiem - mozesz o te skladniki popytac i w tanszych firmowych prduktach - z PL polecam Inglot. Do zmywania tylk bezacetonowe zmywacze z odzywkami, nakladamy godsc duzo na wacik, przykladamy do paznokcia i dopiero po kilku sekundach sciagamy/przecieramy. Ze spoosbow domowych na wzmocnienie to podgrzana (w mikrofali) oliwa najlepeij z dodatkiem kilku kropel olejku rycynowego, cytryny i wycisnietej kapulki witaminy A+E.moczymy kila minut a potem rozcieramy to na dloniach, nie zmywamy - wspaniale wplywa tez na wysuszone skórki wokół paznokci. Jak nie masz czasu na to to Inglot ma tez takie"maselko" do skórek,masujemy/wcieramy odrobine w skorke - ale i w paznikcie jesli sa niepomalowane, no i pilniki tylko papierowe, najdelikatniejsze (ziarnistosc 240) i nie uwywamy zadnych polerek! a bruzdy masz poprzeczne czy podluzne (w stosunku do palca?) na wszystkich paznkciach czy tylko na niektorych, nierowne? bo moze masz "tylko" uszkodzone mechanicznie niewlasciwa pielegnacja, ja za gówniarskich czasów tez tak odsuwaniem skorek niedelikatnym sie zalatwilam... Pozdrawiam!
  23. Słonko,ja sie z tobą zgadzam - od czegoś trzeba zacząc, i ja tez jestem za wolnym rynkiem - o ile "legitymuje się" on fachowa wiedza i umiejetnosciami - i dodam, ze naprawde tanio znalazlas dobry salon :) no i dobrze ze bedziesz miala mozliwosc zadbac o swoje pazurki sama za granica, bo tam takie uslugi jeszcze drozsze są... jeszcze troche i wielki dzien nadchodzi :) na spokojnie ci zycze - bo ja przed podroza mam "reisefeber" a co dopiero jak to podroz z przeprowadzka!
  24. anula_73 Słonko gratuluję odwagi w robieniu paznokci. ja też sie do tego przymierzam, ale ja jestem typ prymusa, najpierw musze sie nauczyć i tak siedze w domu, to moze sobie fundnę kurs, bo tak bym sie nie odważyła (przychylam sie do zdania Devyże z niewiedzy można sobie zaszkodzić. Ale jestem z siebie strasznie dumna, bo wczoraj pomalowałam sobie sama frenczyk , lewa za pierwszym razem OK, prawa za drugim! wiesz, w tej sprawie jest jeszcze drugie dno... bo jak ktos sobie tylk babrze na swoich pazurach to jest ok, chociaz jak nie robi tego wystarczajaco dobrze to przyczynia sie do opini typu "akryle i tipsy niszcza paznokcie" co wkurza, bo zniecheca potencjalne klienki, a wiele dziewczyn w ten sposob pracuje... kolejna sprawa jest taka, ze czesto dziewczyny, ktore "same sie nauczyly bez wywalania kasy na kurs" robią pazury innym i to rodzi podobne opienie jak ta wyzej, a co gorsza - robia czesto za grosze i psuja rynek tym , ktore w siebie, materialy i kursy zainwestowaly - a jak ktos to zrobil, to nie bedzie robil tipsów za 35 zł! i to robia dziewczyny na czarno , zmniejszajac ilosc klientek chodzacych do salonów, ktore tez sie musza z czegos utrzymywac, niemniej jednak kazdy dzis patrzy na kase i czesto wybiera bylejakosc za grosze...bo nawet 50zł brane od dziewczyn jezdzacych po domach to robota po kosztach, bo i produkty i czas - tak, czas...a za tyle juz robia dziewczyny po kursach... ale teraz wszystko robi sie na ilosc..."wolny rynek" robi swoje... agatron Deva, a ja mam do Ciebie prośbę. Od jakiegoś czasu myślę o kursie robienia paznokci, ale właściwie nie wiem od czego zacząć. Twoja A mi powiedziała gdzie taki kurs zrobić w Poznaniu, ale ja nawet nie wiem jak z tymi ludźmi gadać. Chodzi o to, że teraz jest tyle możliwości (tipsy, akryle, żele i jeszcze ze sto innych metod), że zwyczajnie nie wiem od czego zacząć. Możesz mi to jakoś przybliżyć i coś poradzić, może pokierować skoro kurs masz już za sobą i ogromną wiedze na ten temat? to zalezy czy chcesz sama dla siebie czy profesjonalna wiedze by pracowac w tym zawodzie? kazda metoda ma swoje zaletybede w drugiej polowie pazdzierkika w Poznaniu, to moze sie umowimy na koktajl (bo kawy nie pijesz i ci wszystko wyklaruję? umówmy się, ze w P-niu nie ma super dobrego miejsca szkoleniowego, jedyne to, ze zakłady przyuczają jak chcesz u nich pracowac lub jest sterta ofert róznych szkoleń, z lepszymi lub gorszymi warunkami cenowymi oraz poziomem nauki...cos sie wybrać da... ja mam jednak w planach jechac sie doszkalać do Mastera w Krakowie, tam gdzie zaczynalam nauke...(jest grupa szkoleniowców na najwyższym poziomie w PL, w tym wielokrotni mistrzowie i to w ich szkolach najlepiej sie uczyć, ale jak juz wspomnialam, nie każdemu zależy na "mistrzowskich paznokciach- nawet moja A. twierdzi, że teraz nikt na to niepatrzy tylkona to by szybko miec zrobione i wyjsc bo ludzie zyja w niedoczasie...ale co innego jest pokryc plytke króciutką naturalna zelem z frenczykiem w pół godzinki za 130zł w salonie do którego A chodzi, a co innego zrobić pazurki na medal chociazby te "zwykle" sławetne frencze... ale sie rozpisalam! sorry Anulkau mnie koniec spokoju, chłopcy wrócili, Maja wstała, lecę dać im jeść Aga miłego sprzątania (o ile może być miłe - choć ja lubię mieć cysto i często sprawia mi to przyjemność ) tez tak lubię agatronRatunkuuuuuuuu! Moje dziecko jeszcze nie śpi och, czasem dziecki daja popalic, nie?? Pozdrawiam Was, ja mam wlasnie gosci na obiad - majstry ida tapete mi poloza w sypailni dzisiaj
  25. Mama SloneczkaDEVACHAN, KATA - winko juz odkorkowane jesli ktos ma ochote ;) dzieki za zaproszenie agha910Kochane czytam ale nie mam czasu pisac ... do pozniej bo pokoj maluje malujesz?? o zarazilam tym malowaniem dragon ladyDeva - myslalam, ze takie dwulatki to juz sypiaja bez przerw...trzymaj sie wiec... to moga byc piatki, dlugo nie pospal, ale mial dobry humor, tylk wieczorem juz przesadzal z dzikowaniem...ja dam rade...nie spalam ani jednej calej nocy azskonczyl poltora roku to teraz takie wyrywki tez zniose... kata deva a moze zabki, zagladalas??bidulek mam nadzieje ze jednak odespal i ze ty tez znalazlas chwilke zeby sie polozyc!!!! poprzednio tak, dziasla napuchniete i plakal, a ostatnie 2 razy to sie tylk przebudzal,ale bez placzu - tylko popoltorarocznych tego typu akcjach to nadalsie budzena kazde stekniecie,wlasnie teraz bylryk przebieranie b przesikal... ide spac,pa
×
×
  • Dodaj nową pozycję...