-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Devachan
-
gratulacje, juz przeskoczyla 3000 stronka\! szkoda ze mnie nie bylo,ale nmie mozna miec wszystkiego///
-
Hej kochane moje foremki, pozdrawiam z Birmingham!!! Lot byl okay, i wszystko byloby cacy gdyby nie to , ze mi sie Victor rozchorowal w piatek popoludniu a w sobote rano juz zaliczylismy pogotowie po tym jak zwymiotowal po kaszlu nadal utrzymywala mu sie temperatura i mowil ze go boli pokazujac na ucho i brzuch - no i ma zapalenie uszu, infekcja wirusowa - i antybiotykn i w zasadzie lekarz zyczyl mi szczescia by mu przeszlo przed lotme powrotnym - przez zamieszanie mojej matki chrzestnej mam bilety i na srode i na sobote, ona musi leciec w srode, ja toeretycznie nie,ale ... potem kolejne koszty na dojazd na lotnisko, bo az do Londynu i w ogole...a wiadomoze ciotke trzeba autem odtransportowac i odprawic, i musze leciec z nia bo mi sie pogubi na tym duzym lotnisku (w porownniu do poznanskiego kazde jest duze, hahah) a ze smiesznych tematow to mialam juz 3 propozycje malzenstwa tu, chyba biale kobiety sa naprawde atrakcyjne i nobilitujace ciemnoskorych facetow... mam nadzieje ze u was dobrze, nie poczytam, nie popisze, bo musze dziecko czyms zajac bo w domu dostaje szalu a pogoda niby nie zimna, i slonce swieci i jest kilkanascie stopni na plusie,ale jak mi go zawieje to sie zapaleniem pluc skonczy... obkipilam malego w tak boskie ciuchy, ze szok! sama sobie kilka kupilam, ceny niemozliwie fajne w Primark-u...
-
Hej dziewczyny, zabiegana jestem na maksa, teraz lece sie pakowac bo jutro godz 10.40 wylot do Anglii, napisze do was stamtad - jak kto bedzie mial chwile, to trzymajcie kciuki zeby podroz minela szybko i bezproblemowo - z lotniska sa 3 godziny jazdy........ ladujemy na Londyn stansted a jazda do Birmingham,,, Buziaki! ps.dzis Vic byl 2gi raz w przedszkolu, tez sporo plakal ale pieknie zjadl, siusiu wolal i zasnal mi w domu o godzinie 18ej taki byl wykonczony, zwlaszcxa ze wstalismy o godzine za wczesnie bo w budziku nie przestawilam godziny i byl na nogach od 6.30..... Panie w przedszkolu i tak nie moga sie go nachwalic, ze taki maly a bardzo aktywnie uczestniczyl w nauce angielskiego ;) za to chrzestna o malo mnie kołkiem nie obija ze po co ja dziecko do obcych skoro w domu siedze.....i ze stres bo nauka tam i ze to za wczesnie... MARGO JA SIE TU NIE CZUJE ZLE nie to mialam na mysli, tylko ze faktycznie macie tu bardziej kameralnie a ja wpadam jak po ogien...taka juz jestem....
-
Związki mieszane czyli mężowie obcokrajowcy:)
Devachan odpowiedział(a) na monikouette temat w Kącik dla mam
Hej dziewczyny, zabiegana jestem na maksa, teraz lece sie pakowac bo jutro godz 10.40 wylot do Anglii, napisze do was stamtad - jak kto bedzie mial chwile, to trzymajcie kciuki zeby podroz minela szybko i bezproblemowo - z lotniska sa 3 godziny jazdy........ ladujemy na Londyn stansted a jazda do Birmingham,,, Buziaki! ps.dzis Vic byl 2gi raz w przedszkolu, tez sporo plakal ale pieknie zjadl, siusiu wolal i zasnal mi w domu o godzinie 18ej taki byl wykonczony, zwlaszcxa ze wstalismy o godzine za wczesnie bo w budziku nie przestawilam godziny i byl na nogach od 6.30..... Panie w przedszkolu i tak nie moga sie go nachwalic, ze taki maly a bardzo aktywnie uczestniczyl w nauce angielskiego ;) za to chrzestna o malo mnie kołkiem nie obija ze po co ja dziecko do obcych skoro w domu siedze.....i ze stres bo nauka tam i ze to za wczesnie... PS.2 dziewczyny tak bylo, serio napisalam... ale odkad mam Vicia to juz nie, wiec stad ten tekst o prolongacie i wiem ze ją dostalam - mam super Aniola Stroza ;) -
Hej dziewczyny, zabiegana jestem na maksa, teraz lece sie pakowac bo jutro godz 10.40 wylot do Anglii, napisze do was stamtad - jak kto bedzie mial chwile, to trzymajcie kciuki zeby podroz minela szybko i bezproblemowo - z lotniska sa 3 godziny jazdy........ ladujemy na Londyn stansted a jazda do Birmingham,,, Buziaki! ps.dzis Vic byl 2gi raz w przedszkolu, tez sporo plakal ale pieknie zjadl, siusiu wolal i zasnal mi w domu o godzinie 18ej taki byl wykonczony, zwlaszcxa ze wstalismy o godzine za wczesnie bo w budziku nie przestawilam godziny i byl na nogach od 6.30..... Panie w przedszkolu i tak nie moga sie go nachwalic, ze taki maly a bardzo aktywnie uczestniczyl w nauce angielskiego ;) za to chrzestna o malo mnie kołkiem nie obija ze po co ja dziecko do obcych skoro w domu siedze.....i ze stres bo nauka tam i ze to za wczesnie...
-
Mamusie po 30-stce czyli "k�cik mamutków"
Devachan odpowiedział(a) na gabalas temat w Kącik dla mam
Trzy sercaCzy Ty gabalas nie mówisz przypadkiem o moim ślubnym Monia38 zgadłaś po śląsku Ale zeby nie było, że my mamutki to takie babki zagwarowane to cos bardziej współczesnego, "Czerwony Kapturek": Zapina ziomala Kaptur przez osiedle na miejscówke do starszej Jareckiej. Pokitrane ma po kieszeniach troche bakania i jakis szamunek. Wyczaił ją wilk wypas i ścieme jej z klatki odstawia: - Elo sztuka. Gdzie sie idziesz ustawić? - Wybiłam się z chawiry i hetam sie z tym towarem do starej ojca. Wilk skumał akcje w moment i między blokami skrót na miejscówke do starej Jareckiej wylukał, a po drodze zdążył jeszcze bucha sciągnąć z writerami. W******lił Jarecką, kabone jej z szuflad powyjmował, co by na zioło starczyło. ***nął się na wyro i ścieme odstawia. Moment i laska w czerwonej bluzie też ustawia się na miejscówce. Patrzy na babke i nie czai wszystkiego: - Babka, melanż jakis był, że uszy i oczy troche przyduże masz, czy to może ja za dużo smażyłam? A wilk zajawkę już taką złapał, że o******lił w moment Kaptura i faze na wyrze dalej odstawia. Nagle psy wbiły się do chawiry Jareckiej i w moment skatowały wilka za odstawianie nielegalu. Klime z podwórka zdążył jeszcze pozdrowić - "HWDP" - krzyknął i zszedł ze swiata z roz******lonym bębnem. Psy Kaptura i Babke wywlekły z bebechów i razem z wilka towaru po kresce sciągnęli. Trzy sercamonikouette a może jakies tantumverde do psikniecia do gardziołka? Moja ma 1,5 roku a już stosujemy....choc tam pisze że dla dzieci powyżej 3 roku. my tez dajemy a moj tekscik - MONIA byłas najbliżej - a altance (przedpokoju) na taborecie (ryczce - inaczej maly drewniany podnóżek) leżą drożdżówki z lukrem ja sie zaraz pakuje i jutro 10.40 wylot do Anglii, napisze do was juz stamtad -
Tuśka Tak mi się marzy weekend w jakimś SPA, w towazystwie kilku fajnych dziewczyn... , albo maraton piątkowo-niedzielny po knajpach np. w Krakowie... Kraków ul.Lubicz 3 to jedyny adres jaki znam,ale zamierzam sie tam wybrac do Mastera na doszkalanie - jakby co to sie umowimy :) TuśkaDzień dobry w niedzielę :) Popijam kawę i Was zapraszam, bo pusto tu, że aż przeciąg się robi ;)) Deva - przynjamniej Ty podtrzymujesz wątek ;)) A co Ty o takich dziwnych porach piszesz? Spać nie możesz???? Za miesiąc kolejne występy, jak uda mi się zdobyć bilety to idę z Mateuszem, M stanowczo odmówił :)))) pisze, a jak , no w koncu skoro napisze tam, to i wkleje tu, a przy okazji poczytam co u was.. u mnie ze spaniem rewelka, tylko doba za krotka i tylko w nocy mam czas spokojnie posiedziec - w dzien chwila nieuwagi i dziecko dopada aparat cyfrowy z obiektywem Carl Zeiss i go psuje - jak naprawa mialaby przedrozyc 500zl to innego pstrykacza kupie a tego ratowac nie bede - dostalam od malza w ramach skruchy za chec przelecenia mlodszej siostry mojej ówczesnej najlepszej przyjaciólki, fajny byl, ale chyba nieszczerze dany...bo nawet ubezpieczenie bylo tylko na 3 lata, a jakby bylo na 5 lat to by mi w sklepie nowy dali a tak chusteczka blada... SowkaHej. Ja wlasnie wrocilam ze szpitala.Tak strasznie bolala mnie glowa,, ze mama zadzwonila na pogotowie i mnie zabrali.Zrobili mi tomograf, dali ketonal, relanium i jakas kroplowke iteraz ledwo na oczy widze.Na szczęscie na tomografie wszystzkook,więc pewnie to te przeklete bole migrenowe Przepraszam, ze nic do was nie pisze,ale obiecuje, ze poprawie sie jutro Dobranoc kochana, o w morde jeża, najwazniejsze ze tomografia pozytywnie wyszla! jak ty musisz sie meczyc z ta glowa, ja miewam migreny tez wiec rozumiem co przechodzisz... udanego poniedzialku i tygodnia moje foremeczki ja we wtorek lece do Anglii do wuja i kuzyna, z moim malym i chrzestna, wyszalaeje sie pewnie ale moja zlota karta kredytowa pewnie zapiszczy...
-
Uda sie uda Justi, jak sie nie spikniecie beze mnie to jak wroce z Anglii i obrobie urodziny meza tu w PL, to po 10tym na pewno cos zorganizuje!!! a co do tracenia wagi to zazdroszcze, aczkolwiek sama po 2,5 mies od porodu bylam tylko 3 kg od wagi wyjsciowej ... rzucanie palenia tak mnie dobilo jak juz zaczelam palic po skonczeniu karmienia, niemadra kobieta... ale zawalcze i znow schudne, a co... pytanie tylko kiedy, hahaha...
-
nie, nic mi nie jest, dzieki za troske ! a Vic dzis tez idzie do przedszkola, a jutro lecimy do Anglii, do mojego Wuja ukochanego męża mojej chrzestnej i ukochanego kuzyna-brata :)
-
Związki mieszane czyli mężowie obcokrajowcy:)
Devachan odpowiedział(a) na monikouette temat w Kącik dla mam
DZiewczyny bardzo wam dziekuje za troske, ale nie widze potrzeby z kilku względów - zawsze sobie zyczylam szybkiej smierci, choc teraz licze na prolongate od Boga bym zdazyla wychować dziecko... a wstrzasów mózgu które juz zaliczyłam to chyba nie policzę - mój ojczym był waga ciężka, pięść miał jak młot, tak więc...jak by sie cos miało dziać, to juz nic nie zaradzę, a zawroty głowy i problemy z błednikiem mam jak tylko myslą sięgne... Buziaki i nie martwiajcie się o mnie ;) -
Kasia1983Mati poszedl sam do Kosciloa, nie usmiechalo mi sie tam stac cala msze a poza tym jakos mnie tam nie ciagnie. na kazdej mszy jakies obrazki dostaja, ktore musza miec w zeszycie wklejone....masakra!!! Czego to oni nie wymysla zeby kontrolowac ludzi!!! . Jak ja Ci zazdroszcze tych tanich irlandzkich sklepow, jak bylam w Anglii to tak sie do nich przyzwyczailam, ze teraz w kazdym polskim ceny sa dla mnie koszmarem :( QUOTE] ja staram sie chodzic dla dziecka, ale on diabelniechrzczony tak w kosciele wariuje ze nie ma opcji, moze tylko przed kosciolem sie bawic, hahaha... a z tymi obrazkami czy 3 letnimi przygotowaniami do bierzmowania to przeginaja totalnie!!!!!!!!!!!!! a w PL dobre ceny ma firma cherokie do kupienia w Tesco, i przeceny maja rewelacyjne! wlasnie kupilam sobie spodnice z 53 na 15.90 przeceniona, tak mi sie podobala, ale nie wzielam, a na nastepne lato bedzie jak znalazl Margolciaa ja wlasnie pieke biszkopt z jablkami dla Juniora.taki cholernie oszukany tort na urodziny...nie stac mnie dzis na kupienie...sama nie potrafie takowego wykonac,a wiec poszlismy na ustepstwo...ale ladnie pachnie...i pomyslec,ze moj Juniorek konczy dzis 14 lat.ale mam kawalera w domu...:)))))))))) urodzinowe dla Juniora!!!!!!!!!! jakbys tylko slowem to ja bym ci powiedziala jak prosto i szybko z biszkopta torta wyczarowac... Kasia1983 No coz chyba musze isc pomyslec z m bo juz widze te spojrzenia....."juz sie do lapka dopadlas???!!!!" oj faceci, chyba nigdy nas nie zrozumieja :( ja mam to samo......... Margolcia.ogolnei to mi jakos niedobrze sie zrobilo.to chyba z jedzenia byle czego anic konkretnego...fuj,aby do obiadu,ale ten bedzie dzis chusteczka bardzo pozno...dupa,dupa,dupa....:)))) ale tekst!!! MargolciaWiki-Ty wiesz...:)))))))))))))))) a rozyczki to fakt,ze zazdroszcze w takim wieku,bo im pozniej tym dzieci gorzej ja przechodza...moja Ola nie miala nigdy ani rozy ani ospy,ani swini..i nie biega tu o to by cierpiala i chorowala,ale aby to miala z glowy i nie bylo jakis powiklan....moze teraz jak poszla do szkoly to cos sie wreszcie wykluje...Ardhara.powiedz mi lopatologicznie-co ja mam kupic?? zaloze to konto,ale jak moj bedzie gdzies hen daleko,za gora i za rzeka...:))) a ja wrocilam pozno od lekarza i chociaz gnalismy jak strusie to wszystkie apteki sa zamkniete...a z mala nie jest dobrze...ma poczatki chyba zapalenia oskrzeli.dostala sterydy na plucka i antybiotyk,oraz cos do nosa.... Margo, nie szalej, ja mam 3 dychy na karku i w zyciu zadnej zakaźnej, a nawet w ciązy mialam przeciwciala na różyczke a nie da rady ze bezobkjawowo przechodzilam , no nie?? teraz sie zaszczepilam na zakaźne dzieciece i mam nadzieje ze mnie nic nie zlapie... a kupic to se masz PURRE ZIEMNIACZANE czyli ziemniaki z torebki co to je wrzucasz na osolony wrzatek z mlekiem, mieszasz a za chwile masz gotowe ziemniaki bez obierania i gotowania... a z tym NK to ja nie mam przekonania, no inwigiliacja straszna, wszyscy wszystkim i w ogole... Pozdrawiam was kochane, witam nowa u nas/was StysięPysię - bo ja sie tu czyje troche jak gosc, a najbardziej u siebie to na Mamutkach, my tam wszystkie takie trzydziechy po przejsciach...
-
Mamusie po 30-stce czyli "k�cik mamutków"
Devachan odpowiedział(a) na gabalas temat w Kącik dla mam
Moniu, pazury skomentowalam, dzieki za foty ;) ja sobie zrobilam nowe, poprawilam siostrze i cioci uzupelnienie ale fot nie wstawie bo mi Vicuś aparat "kill him" dorwał go z parapetu, i chciał mi zdjęcia robić, a jak chciałam zabrac to puscił na ziemię - nie chowa sie obiektyw, jedno zdjecie zrobil jeszcze zanim zdechl bardzo zamazane obawiam sie ze soczewka (Carl Zeiss) padła jesli sie da w ogóle naprawic to nie bedzie tanio, a wtedy kupie najzwyklejszego "pstrykacza" na jakiejs promocji... a najgorsze w tym wszystkim jest to, ze ubezpieczenie mialam tylko na 3 lata od daty zakupu, gdybym miala na 5 lat to by mi w NO dali nowy Monika, piekna tęcza, sympatyczne foty z wycieczki, w Leroy zerowych rat dzis bylam, nie widzialam - ja sobie zamowilam dodatkowe szafki do kuchni w NO, a potem uczylam siostre podstaw jezdzenia autem czyli ruszanie itp... a z tym zalewaniem kuchni mlekiem to woreczek postawila sie wstawia woreczek w miseczke i dopiero może ty lepiej dziecka jutro nie kąp, zebys go faktycznie z kąpiela nie wylała a co z ręką, boli?? Anula a ja tobie za to ze w ogole sie podnioslas, mialam kumpele najlepsza w takiej depresji, wiem jak to wygląda, życzę ci powodzenia w terapii i sciskam mocno!!! Monikstar jeszcze odrobinke cierliwosci, mały ruch był na forum w weekend, a chciałabym zobaczyc kto wie co to znaczy "w sieni na ryczce leżą szneki z glancem w tytce" -
Wiki udanego dnia!!!!!!! ja tez uciekam... udanego weekenda!!!!!!!!!!!
-
Ardharao 19 na kogo stawiacie bo moj M na Adamka ja tez - tak dlugo z mu Golota nie przywali sierpowego bo cios to ona ma...za to Adamek mlodszy i bardziej skoczny, wiec go i moze wymęczyc...zapowiada sie ciekawa walka - mam nadzieje! Margolciajesli mowa o domach to mnie sie tez podobaja nowoczesne apartamentowce.. ostatnio zaczelam myslec by jeszcze gdzies wyjechac-do Canady........ pobalaganic...:))) a komu nie? wszystko zadbane, piękne, bezpiecznie... a ja do Kalifornii!!!!!!!!!!!! Margolcia Kasiu-moj juz na szczescie calowac sie nie chce...ja nie lubie...ale za to ma nadwyzke energii i czekam kiedy przekwitnie bo jak dla mnie moze sowj sprzet schowac na strychu...:)))))))))))) Ardharauwaga uwaga wklejam fotke fotki jaka moje dziecie mialo zrobiona w przedszkolu :) ) jakaz slicznotka!!!!!!!! Jaga Kasiu ja się chyba też starzeję, bo mój m ciągle by się całował a mnie wystarczy się przytulić i podobnie jak Margo czekam na spadek formy choć to pewnie szybko nie nastapi. Dziewczyny starzejemy sę! no cos ty! to nie my sie starzejemy tylko dzieci szybko rosną... a co do braku chęci, to znużenie materiału... jakby ci wyskoczył two idealny facet i porwał w ramiona, to bys w ślinę nie poszła??? bo ja natychmiast (byle był ogolony) Margolciaa moje dzieci tylko zupy i zupy...bleeeeeee. .ja,jak nie mam kasy,to kazdy cent zostawiam dla dzieci....korkiem im sie tylkow nie zatka...tyle miechow mialam juz spokoju........faceci sa z Czarnej Dziury.......bo nawet nie z Marsa. dzieci kochaja zupy bo im latwiej wchodza - zobacz, my mamy do gryzienia i przezuwania wiecej i wieksze zęby, a zupe myk połykasz i już... a co do kasy - no my juz takie jestesmy... a oni maja w D...' mój potrafił 2 tys kr miesiecznie przejesc na stacjach kebaby hamburgery kawki itp, jakby w domu nie bylo, ale wielki pan sam sobie jesc do pracy nie zrobi a jak ja robilam to potem widzialam poupychane w drzwiach auta... tylko jakm u wyczyszczałam oonto na rachunki, to mnie prosił o sniadanko - bo do zadnej karty kredytowej nie ma dostepu! Wiki20plOj fajnie patrzeć jak rosnie własny dom, no ale bez kredyciku się nie nie obyło Nas tylko 20 tys zł, wiec maluteńko bossssssheeeee ja na 47m2 w P-niu musialam wziac 250tys zł...i to we franku, a teraz kwicze jak sa wahania walut... patreenaMargolcia - wydaje mi się , że za dużo kompa i gier to niedobry pomysł , jeszcze się młody rozchuśta-mam giercmena męża więc wiem. Chociaż wiesz jak dzieci.... On już nie ma 5 lat i powinien zrozumieć ,że jak narazie nie da rady. Myślę ,że będzie ok. Devachan- fajnie ,że mały polubił takie marchewki, u mnie nikt ich nie chce jeść ale wpycham na chama heheheh haha, ja tez, tylko na PS3...mecze, boksy, need for speed i wormsy... Ardharaellomoj M sobie kupil nowa zabawke - sluchawke do telefonu i mi wydzwania z pokoju obok ;) - ech ci faceci tez uzywam, rewelacja! a aucie czy jak w domu sie cos robi, miec wolne ręce, super... annazHej kochane czy jesteście w stanie pomoc mi w sprawie wyniku cuytologii? a co sie dzieje? MargolciaPatreenko-wrocilas...:))) zajrzalas...:))) o jak dobrze...:))) aby czesciej...:))) kurcze,to niedobrze,ze z Julia cos zlego sie dzieje...zycze powortu do zdrowka...moja Ola juz 2 dzien lazi ze stanem podgoraczkowym i to po lekach...jesli jutro dalej tak bedzie ide z nia do lekarza. a co do niedzieli-pamietaj-maja byc dwie kreseczki...:))))) Jaga-a co za smutki tutaj..????? nie martw sie...powoli wszystko sie jakos ulozy....moze to tylko taka zyciowa kumulacja...Ardhara-moj dostaje fisia jak dostanie nowy model tel do lapy...wtedy juz jest tydz czasu z glowy...teraz sie napalil na Nokie N97.....juz to widze oczyma wyobrazni co bedzie uskutecznial... AnnaZ-a co sie tam zadzialao z cytologia..??? grupa I czy II jest ok i nie ma sie czym przejmowac...III juz obliguje do powtornego badania i w razie co do pobrania wycinku z szyjki...mam nadzieje,ze martwisz sie na zapas i wszytsko jest ok..... a ja wykapalam swoje baczki i siedze tu i dlubie w klawiaturze....nie mam juz co czytac i bede teraz snuc sie wieczorami jak mops....to dla mnie straszne...:((( ksiazek nie masz? w necie poszukaj zawsze jest cos do czytania... chcesz poczytac historie prawdziwe to polecam ponad tysiac dni istnienia mojego bloga, jak chcesz podam ci adres www na prv mialam juz raz frupe cytologii IIIa i wymrazanie nadzerki...potem bylo ok :) ta nokia wcale nie taka super...ja wole SE C905 ;) Jaga, powodzenia!!! Patreenko trzymam kciuki!!! Margolciaulzylo mi,bo na wysylanie wizytowek ja nie dostaje raportow doreczenie....uf..:))))))))))) Ty masz problemy z siecia,mozna to zrozumiec,ale ja potrafie naskrobac i ...sama sobie skasowac takim klawiszem po prawej stronie na gorze.....to jest dopiero szczyt glupoty......a ja mam w gardle paciorkowce anginy ktorych nikt mi nie potrafi wyleczyc od paru dobrych lat...wiec na bol gardla cierpie bardzo czesto...teraz tez laze jak struta i przumulona...faza przejsciowa...albo mnie rozlozy,albo mi przejdzie.....ale mleko juz pilam...czosnkiem mi sie odbija pol dnia.ale coz,nie ma wyjscia jak sie truc...na szczescie calowac sie z nikim nie musze...:))) nic nie pomaga? antybiotykterapia? metody naturalne? homeopatia? Kasia1983 Co do calowania to mnie tez juz jakos nie kreci, chyba wiek juz nie ten, za to moj co chwila wykorzystuje moja nieuwage i pcha sie z ryjem :) Ja juz jestem na to za stara :)
-
Mamusie po 30-stce czyli "k�cik mamutków"
Devachan odpowiedział(a) na gabalas temat w Kącik dla mam
Czesc Bożenka, pozdrów Toruń ode mnie!!! -
Wczoraj mnie nie było, bo głowa nie pozwalała - juz od jakiegos czasu nie wędrujemy z nocnikiem,ale wczoraj rano Vic robil siusiu w sypialni, i nawet nie zauwazylam na tych jasniutkich panelach, wynosząc nocnik, ze Vic go potrącił i była plama... no i szerokim rozkrokiem schodząc z łózka sie na niej poślizgnęłam - tak rypnęłam o podłogę biodrem i głową (ze stania, bo na łóżko wskakuje otworzyc okno) że potem byłam nie do funkcjonowania... nawet nie zawiozłam Vicia do przedszkola na umówiony pierwszy raz bo nie byłam w stanie wsiąśc za kierownice... Za to dzis Vic był pierwszy raz w przedszkolu - zajechaliśmy na 9ta na sniadanie - po niej dzieci maja częsc dydaktyczna, o 12ej obiad, bajki, wyciszenie drzemka dla tych ktore chcą, o 15ej podwieczorek, o 17ej zamykaja (ceny zaporowe, 10 zł za godz, powyzej 5 godz 50 zł za cały dzień dla dzieci chodzących niereularnie, 750zł dla chodzacych cały miesiąc) Tak więc rano to nawet dobrze na mnie nie spojrzał tak szybko pobiegł do zabawek - i miałam nadzieję, ze sie obejdzie bez problemów, miałam go odebrac po podwieczorku... o 13ej miałam tel ze Vic płacze i ze było by dobrze gdybym po niego przyjechała, bo nic nie działa na niego... a ja jeszcze bylam z autem u mechanika, wiec jak tylko skonczyl (wymiana filtr oleju i szczęki hamulcowe z tyłu i inne drobnostki) to pojechała, oczywiście korki więc byłam o 14ej - wchodze a tam moje dziecko zadowolone mnie wita "mamusiu rozbierz się, zdejmij kurtkę" i mnie rozpina... pytam sie czy zostaje czy idzie ze mna - po chwili zastanowienia stwierdzil ze idzie ze mną - a wczesniej mowil paniom ze on tu mieszka (w przedszkolu) i kiedy mamusia przyjdzie - a zaczal plakac jak w szatni zobaczyl wysokie kozaki jednej z Pań i mu się skojarzyło z moimi ktore mi "zakłada" i "zdejmuje" i zaczal sie ryk, stanie pod drzwiami, mamusiu i mamusiu - obiad zjadl o dziwo, pytam sie czy sam jadl a okazalo sie ze karmila go pani jak ryczal mniej... siusiu nie wołał, chyba za duzo wrazen i zapomnial (mial pieluche, nie chcialam go jeszcze dodstkowo dolowac obsiusianymi ciuchami, czasem sie tego wstydzi jak mu sie zdarzy i moglby zle zareagowac na rozbieranie, bo nie zawsze pozwala by robil to ktos inny niz ja,ale okazalo sie ze ze zmiana pieluchy nie bylo problemu - i nastepne siusiu zrobil dopiero w domku, pielucha byla sucha) na 5 godzin pobytu tam przepłakał 2,5 godziny - pani zadzwonila jak juz uznala, ze mu sie krzywda dzieje - cale popoludnie i wieczor mial zasinione pod oczami biedniątko moje! a przestal płakac jak przyszła mama właścicielki przedszkola, która jest tam kucharką,podaje obiadki - jest troche podobna do Babuni, i przeszlo mu! Na szczęście nie było potem żadnych efektów ubocznych tego przedszkolnego płaczu, bo w aucie padł i spał w drodze do domu (dzieki Bogu,bo przez korki przebijałam sie póltorej godziny odwożąc najpierw kuzyna do domu) W domku dziecie do mnie mówi "mamusiu dam ci pilota, włącz mi" a ja sie pytam co ci włączyc? a moje dziecię na to - "jakąś bajkę"... wymiękłam jeśli chodzi o składnię, on mnie tak co dzień zaskakuje nowymi słowami... nawet powtarza moje słowka typu " no nie wierzę"(w kontekscie ze nie wierzę że to się dzieje) albo "nie do wiary" Popołudniu wpadła moja najlepsza psiapsiólka z synkiem 15to miesiecznym, on jeszcze taki nieporadny maluszek a Vic dzis podwojnie zazdrosny, wiec trzeba bylo ich pilnować - zwlaszcza jak Vic zastosowal prawo dzungli w stosunku do Krzysia zabierając mu kubek z piciem (miał swój ale Krzysiowi dałam piecie w innym kubku Vicka i oczywiscie okazalo sie ze od razu ten wlasnie byl lepszy, a wszyskie zabawki jego!) i wlasnie po to chce by Vic bywal w przedszkolu by nauczył sie funkcjonowania w grupie, i obywania sie bez mamy choc troche... Udanego weekendu foremeczki!!!! ja jutro jade z ciotka "oporządzić" rodzinne groby bo we wtorek lecimy do GB i nas na wszystkich swietych nie bedzie...
-
Wczoraj mnie nie było, bo głowa nie pozwalała - juz od jakiegos czasu nie wędrujemy z nocnikiem,ale wczoraj rano Vic robil siusiu w sypialni, i nawet nie zauwazylam na tych jasniutkich panelach, wynosząc nocnik, ze Vic go potrącił i była plama... no i szerokim rozkrokiem schodząc z łózka sie na niej poślizgnęłam - tak rypnęłam o podłogę biodrem i głową (ze stania, bo na łóżko wskakuje otworzyc okno) że potem byłam nie do funkcjonowania... nawet nie zawiozłam Vicia do przedszkola na umówiony pierwszy raz bo nie byłam w stanie wsiąśc za kierownice... Za to dzis Vic był pierwszy raz w przedszkolu - zajechaliśmy na 9ta na sniadanie - po niej dzieci maja częsc dydaktyczna, o 12ej obiad, bajki, wyciszenie drzemka dla tych ktore chcą, o 15ej podwieczorek, o 17ej zamykaja (ceny zaporowe, 10 zł za godz, powyzej 5 godz 50 zł za cały dzień dla dzieci chodzących niereularnie, 750zł dla chodzacych cały miesiąc) Tak więc rano to nawet dobrze na mnie nie spojrzał tak szybko pobiegł do zabawek - i miałam nadzieję, ze sie obejdzie bez problemów, miałam go odebrac po podwieczorku... o 13ej miałam tel ze Vic płacze i ze było by dobrze gdybym po niego przyjechała, bo nic nie działa na niego... a ja jeszcze bylam z autem u mechanika, wiec jak tylko skonczyl (wymiana filtr oleju i szczęki hamulcowe z tyłu i inne drobnostki) to pojechała, oczywiście korki więc byłam o 14ej - wchodze a tam moje dziecko zadowolone mnie wita "mamusiu rozbierz się, zdejmij kurtkę" i mnie rozpina... pytam sie czy zostaje czy idzie ze mna - po chwili zastanowienia stwierdzil ze idzie ze mną - a wczesniej mowil paniom ze on tu mieszka (w przedszkolu) i kiedy mamusia przyjdzie - a zaczal plakac jak w szatni zobaczyl wysokie kozaki jednej z Pań i mu się skojarzyło z moimi ktore mi "zakłada" i "zdejmuje" i zaczal sie ryk, stanie pod drzwiami, mamusiu i mamusiu - obiad zjadl o dziwo, pytam sie czy sam jadl a okazalo sie ze karmila go pani jak ryczal mniej... siusiu nie wołał, chyba za duzo wrazen i zapomnial (mial pieluche, nie chcialam go jeszcze dodstkowo dolowac obsiusianymi ciuchami, czasem sie tego wstydzi jak mu sie zdarzy i moglby zle zareagowac na rozbieranie, bo nie zawsze pozwala by robil to ktos inny niz ja,ale okazalo sie ze ze zmiana pieluchy nie bylo problemu - i nastepne siusiu zrobil dopiero w domku, pielucha byla sucha) na 5 godzin pobytu tam przepłakał 2,5 godziny - pani zadzwonila jak juz uznala, ze mu sie krzywda dzieje - cale popoludnie i wieczor mial zasinione pod oczami biedniątko moje! a przestal płakac jak przyszła mama właścicielki przedszkola, która jest tam kucharką,podaje obiadki - jest troche podobna do Babuni, i przeszlo mu! Na szczęście nie było potem żadnych efektów ubocznych tego przedszkolnego płaczu, bo w aucie padł i spał w drodze do domu (dzieki Bogu,bo przez korki przebijałam sie póltorej godziny odwożąc najpierw kuzyna do domu) W domku dziecie do mnie mówi "mamusiu dam ci pilota, włącz mi" a ja sie pytam co ci włączyc? a moje dziecię na to - "jakąś bajkę"... wymiękłam jeśli chodzi o składnię, on mnie tak co dzień zaskakuje nowymi słowami... nawet powtarza moje słowka typu " no nie wierzę"(w kontekscie ze nie wierzę że to się dzieje) albo "nie do wiary" Popołudniu wpadła moja najlepsza psiapsiólka z synkiem 15to miesiecznym, on jeszcze taki nieporadny maluszek a Vic dzis podwojnie zazdrosny, wiec trzeba bylo ich pilnować - zwlaszcza jak Vic zastosowal prawo dzungli w stosunku do Krzysia zabierając mu kubek z piciem (miał swój ale Krzysiowi dałam piecie w innym kubku Vicka i oczywiscie okazalo sie ze od razu ten wlasnie byl lepszy, a wszyskie zabawki jego!) i wlasnie po to chce by Vic bywal w przedszkolu by nauczył sie funkcjonowania w grupie, i obywania sie bez mamy choc troche... Udanego weekendu foremeczki!!!! ja jutro jade z ciotka "oporządzić" rodzinne groby bo we wtorek lecimy do GB i nas na wszystkich swietych nie bedzie...
-
Wczoraj mnie nie było, bo głowa nie pozwalała - juz od jakiegos czasu nie wędrujemy z nocnikiem,ale wczoraj rano Vic robil siusiu w sypialni, i nawet nie zauwazylam na tych jasniutkich panelach, wynosząc nocnik, ze Vic go potrącił i była plama... no i szerokim rozkrokiem schodząc z łózka sie na niej poślizgnęłam - tak rypnęłam o podłogę biodrem i głową (ze stania, bo na łóżko wskakuje otworzyc okno) że potem byłam nie do funkcjonowania... nawet nie zawiozłam Vicia do przedszkola na umówiony pierwszy raz bo nie byłam w stanie wsiąśc za kierownice... Za to dzis Vic był pierwszy raz w przedszkolu - zajechaliśmy na 9ta na sniadanie - po niej dzieci maja częsc dydaktyczna, o 12ej obiad, bajki, wyciszenie drzemka dla tych ktore chcą, o 15ej podwieczorek, o 17ej zamykaja (ceny zaporowe, 10 zł za godz, powyzej 5 godz 50 zł za cały dzień dla dzieci chodzących niereularnie, 750zł dla chodzacych cały miesiąc) Tak więc rano to nawet dobrze na mnie nie spojrzał tak szybko pobiegł do zabawek - i miałam nadzieję, ze sie obejdzie bez problemów, miałam go odebrac po podwieczorku... o 13ej miałam tel ze Vic płacze i ze było by dobrze gdybym po niego przyjechała, bo nic nie działa na niego... a ja jeszcze bylam z autem u mechanika, wiec jak tylko skonczyl (wymiana filtr oleju i szczęki hamulcowe z tyłu i inne drobnostki) to pojechała, oczywiście korki więc byłam o 14ej - wchodze a tam moje dziecko zadowolone mnie wita "mamusiu rozbierz się, zdejmij kurtkę" i mnie rozpina... pytam sie czy zostaje czy idzie ze mna - po chwili zastanowienia stwierdzil ze idzie ze mną - a wczesniej mowil paniom ze on tu mieszka (w przedszkolu) i kiedy mamusia przyjdzie - a zaczal plakac jak w szatni zobaczyl wysokie kozaki jednej z Pań i mu się skojarzyło z moimi ktore mi "zakłada" i "zdejmuje" i zaczal sie ryk, stanie pod drzwiami, mamusiu i mamusiu - obiad zjadl o dziwo, pytam sie czy sam jadl a okazalo sie ze karmila go pani jak ryczal mniej... siusiu nie wołał, chyba za duzo wrazen i zapomnial (mial pieluche, nie chcialam go jeszcze dodstkowo dolowac obsiusianymi ciuchami, czasem sie tego wstydzi jak mu sie zdarzy i moglby zle zareagowac na rozbieranie, bo nie zawsze pozwala by robil to ktos inny niz ja,ale okazalo sie ze ze zmiana pieluchy nie bylo problemu - i nastepne siusiu zrobil dopiero w domku, pielucha byla sucha) na 5 godzin pobytu tam przepłakał 2,5 godziny - pani zadzwonila jak juz uznala, ze mu sie krzywda dzieje - cale popoludnie i wieczor mial zasinione pod oczami biedniątko moje! a przestal płakac jak przyszła mama właścicielki przedszkola, która jest tam kucharką,podaje obiadki - jest troche podobna do Babuni, i przeszlo mu! Na szczęście nie było potem żadnych efektów ubocznych tego przedszkolnego płaczu, bo w aucie padł i spał w drodze do domu (dzieki Bogu,bo przez korki przebijałam sie póltorej godziny odwożąc najpierw kuzyna do domu) W domku dziecie do mnie mówi "mamusiu dam ci pilota, włącz mi" a ja sie pytam co ci włączyc? a moje dziecię na to - "jakąś bajkę"... wymiękłam jeśli chodzi o składnię, on mnie tak co dzień zaskakuje nowymi słowami... nawet powtarza moje słowka typu " no nie wierzę"(w kontekscie ze nie wierzę że to się dzieje) albo "nie do wiary" Popołudniu wpadła moja najlepsza psiapsiólka z synkiem 15to miesiecznym, on jeszcze taki nieporadny maluszek a Vic dzis podwojnie zazdrosny, wiec trzeba bylo ich pilnować - zwlaszcza jak Vic zastosowal prawo dzungli w stosunku do Krzysia zabierając mu kubek z piciem (miał swój ale Krzysiowi dałam piecie w innym kubku Vicka i oczywiscie okazalo sie ze od razu ten wlasnie byl lepszy, a wszyskie zabawki jego!) i wlasnie po to chce by Vic bywal w przedszkolu by nauczył sie funkcjonowania w grupie, i obywania sie bez mamy choc troche... Udanego weekendu foremeczki!!!! ja jutro jade z ciotka "oporządzić" rodzinne groby bo we wtorek lecimy do GB i nas na wszystkich swietych nie bedzie...
-
Związki mieszane czyli mężowie obcokrajowcy:)
Devachan odpowiedział(a) na monikouette temat w Kącik dla mam
Wczoraj mnie nie było, bo głowa nie pozwalała - juz od jakiegos czasu nie wędrujemy z nocnikiem,ale wczoraj rano Vic robil siusiu w sypialni, i nawet nie zauwazylam na tych jasniutkich panelach, wynosząc nocnik, ze Vic go potrącił i była plama... no i szerokim rozkrokiem schodząc z łózka sie na niej poślizgnęłam - tak rypnęłam o podłogę biodrem i głową (ze stania, bo na łóżko wskakuje otworzyc okno) że potem byłam nie do funkcjonowania... nawet nie zawiozłam Vicia do przedszkola na umówiony pierwszy raz bo nie byłam w stanie wsiąśc za kierownice... Za to dzis Vic był pierwszy raz w przedszkolu - zajechaliśmy na 9ta na sniadanie - po niej dzieci maja częsc dydaktyczna, o 12ej obiad, bajki, wyciszenie drzemka dla tych ktore chcą, o 15ej podwieczorek, o 17ej zamykaja (ceny zaporowe, 10 zł za godz, powyzej 5 godz 50 zł za cały dzień dla dzieci chodzących niereularnie, 750zł dla chodzacych cały miesiąc) Tak więc rano to nawet dobrze na mnie nie spojrzał tak szybko pobiegł do zabawek - i miałam nadzieję, ze sie obejdzie bez problemów, miałam go odebrac po podwieczorku... o 13ej miałam tel ze Vic płacze i ze było by dobrze gdybym po niego przyjechała, bo nic nie działa na niego... a ja jeszcze bylam z autem u mechanika, wiec jak tylko skonczyl (wymiana filtr oleju i szczęki hamulcowe z tyłu i inne drobnostki) to pojechała, oczywiście korki więc byłam o 14ej - wchodze a tam moje dziecko zadowolone mnie wita "mamusiu rozbierz się, zdejmij kurtkę" i mnie rozpina... pytam sie czy zostaje czy idzie ze mna - po chwili zastanowienia stwierdzil ze idzie ze mną - a wczesniej mowil paniom ze on tu mieszka (w przedszkolu) i kiedy mamusia przyjdzie - a zaczal plakac jak w szatni zobaczyl wysokie kozaki jednej z Pań i mu się skojarzyło z moimi ktore mi "zakłada" i "zdejmuje" i zaczal sie ryk, stanie pod drzwiami, mamusiu i mamusiu - obiad zjadl o dziwo, pytam sie czy sam jadl a okazalo sie ze karmila go pani jak ryczal mniej... siusiu nie wołał, chyba za duzo wrazen i zapomnial (mial pieluche, nie chcialam go jeszcze dodstkowo dolowac obsiusianymi ciuchami, czasem sie tego wstydzi jak mu sie zdarzy i moglby zle zareagowac na rozbieranie, bo nie zawsze pozwala by robil to ktos inny niz ja,ale okazalo sie ze ze zmiana pieluchy nie bylo problemu - i nastepne siusiu zrobil dopiero w domku, pielucha byla sucha) na 5 godzin pobytu tam przepłakał 2,5 godziny - pani zadzwonila jak juz uznala, ze mu sie krzywda dzieje - cale popoludnie i wieczor mial zasinione pod oczami biedniątko moje! a przestal płakac jak przyszła mama właścicielki przedszkola, która jest tam kucharką,podaje obiadki - jest troche podobna do Babuni, i przeszlo mu! Na szczęście nie było potem żadnych efektów ubocznych tego przedszkolnego płaczu, bo w aucie padł i spał w drodze do domu (dzieki Bogu,bo przez korki przebijałam sie póltorej godziny odwożąc najpierw kuzyna do domu) W domku dziecie do mnie mówi "mamusiu dam ci pilota, włącz mi" a ja sie pytam co ci włączyc? a moje dziecię na to - "jakąś bajkę"... wymiękłam jeśli chodzi o składnię, on mnie tak co dzień zaskakuje nowymi słowami... nawet powtarza moje słowka typu " no nie wierzę"(w kontekscie ze nie wierzę że to się dzieje) albo "nie do wiary" Popołudniu wpadła moja najlepsza psiapsiólka z synkiem 15to miesiecznym, on jeszcze taki nieporadny maluszek a Vic dzis podwojnie zazdrosny, wiec trzeba bylo ich pilnować - zwlaszcza jak Vic zastosowal prawo dzungli w stosunku do Krzysia zabierając mu kubek z piciem (miał swój ale Krzysiowi dałam piecie w innym kubku Vicka i oczywiscie okazalo sie ze od razu ten wlasnie byl lepszy, a wszyskie zabawki jego!) i wlasnie po to chce by Vic bywal w przedszkolu by nauczył sie funkcjonowania w grupie, i obywania sie bez mamy choc troche... Udanego weekendu foremeczki!!!! ja jutro jade z ciotka "oporządzić" rodzinne groby bo we wtorek lecimy do GB i nas na wszystkich swietych nie bedzie... -
Wczoraj mnie nie było, bo głowa nie pozwalała - juz od jakiegos czasu nie wędrujemy z nocnikiem,ale wczoraj rano Vic robil siusiu w sypialni, i nawet nie zauwazylam na tych jasniutkich panelach, wynosząc nocnik, ze Vic go potrącił i była plama... no i szerokim rozkrokiem schodząc z łózka sie na niej poślizgnęłam - tak rypnęłam o podłogę biodrem i głową (ze stania, bo na łóżko wskakuje otworzyc okno) że potem byłam nie do funkcjonowania... nawet nie zawiozłam Vicia do przedszkola na umówiony pierwszy raz bo nie byłam w stanie wsiąśc za kierownice... Za to dzis Vic był pierwszy raz w przedszkolu - zajechaliśmy na 9ta na sniadanie - po niej dzieci maja częsc dydaktyczna, o 12ej obiad, bajki, wyciszenie drzemka dla tych ktore chcą, o 15ej podwieczorek, o 17ej zamykaja (ceny zaporowe, 10 zł za godz, powyzej 5 godz 50 zł za cały dzień dla dzieci chodzących niereularnie, 750zł dla chodzacych cały miesiąc) Tak więc rano to nawet dobrze na mnie nie spojrzał tak szybko pobiegł do zabawek - i miałam nadzieję, ze sie obejdzie bez problemów, miałam go odebrac po podwieczorku... o 13ej miałam tel ze Vic płacze i ze było by dobrze gdybym po niego przyjechała, bo nic nie działa na niego... a ja jeszcze bylam z autem u mechanika, wiec jak tylko skonczyl (wymiana filtr oleju i szczęki hamulcowe z tyłu i inne drobnostki) to pojechała, oczywiście korki więc byłam o 14ej - wchodze a tam moje dziecko zadowolone mnie wita "mamusiu rozbierz się, zdejmij kurtkę" i mnie rozpina... pytam sie czy zostaje czy idzie ze mna - po chwili zastanowienia stwierdzil ze idzie ze mną - a wczesniej mowil paniom ze on tu mieszka (w przedszkolu) i kiedy mamusia przyjdzie - a zaczal plakac jak w szatni zobaczyl wysokie kozaki jednej z Pań i mu się skojarzyło z moimi ktore mi "zakłada" i "zdejmuje" i zaczal sie ryk, stanie pod drzwiami, mamusiu i mamusiu - obiad zjadl o dziwo, pytam sie czy sam jadl a okazalo sie ze karmila go pani jak ryczal mniej... siusiu nie wołał, chyba za duzo wrazen i zapomnial (mial pieluche, nie chcialam go jeszcze dodstkowo dolowac obsiusianymi ciuchami, czasem sie tego wstydzi jak mu sie zdarzy i moglby zle zareagowac na rozbieranie, bo nie zawsze pozwala by robil to ktos inny niz ja,ale okazalo sie ze ze zmiana pieluchy nie bylo problemu - i nastepne siusiu zrobil dopiero w domku, pielucha byla sucha) na 5 godzin pobytu tam przepłakał 2,5 godziny - pani zadzwonila jak juz uznala, ze mu sie krzywda dzieje - cale popoludnie i wieczor mial zasinione pod oczami biedniątko moje! a przestal płakac jak przyszła mama właścicielki przedszkola, która jest tam kucharką,podaje obiadki - jest troche podobna do Babuni, i przeszlo mu! Na szczęście nie było potem żadnych efektów ubocznych tego przedszkolnego płaczu, bo w aucie padł i spał w drodze do domu (dzieki Bogu,bo przez korki przebijałam sie póltorej godziny odwożąc najpierw kuzyna do domu) W domku dziecie do mnie mówi "mamusiu dam ci pilota, włącz mi" a ja sie pytam co ci włączyc? a moje dziecię na to - "jakąś bajkę"... wymiękłam jeśli chodzi o składnię, on mnie tak co dzień zaskakuje nowymi słowami... nawet powtarza moje słowka typu " no nie wierzę"(w kontekscie ze nie wierzę że to się dzieje) albo "nie do wiary" Popołudniu wpadła moja najlepsza psiapsiólka z synkiem 15to miesiecznym, on jeszcze taki nieporadny maluszek a Vic dzis podwojnie zazdrosny, wiec trzeba bylo ich pilnować - zwlaszcza jak Vic zastosowal prawo dzungli w stosunku do Krzysia zabierając mu kubek z piciem (miał swój ale Krzysiowi dałam piecie w innym kubku Vicka i oczywiscie okazalo sie ze od razu ten wlasnie byl lepszy, a wszyskie zabawki jego!) i wlasnie po to chce by Vic bywal w przedszkolu by nauczył sie funkcjonowania w grupie, i obywania sie bez mamy choc troche... Udanego weekendu foremeczki!!!! ja jutro jade z ciotka "oporządzić" rodzinne groby bo we wtorek lecimy do GB i nas na wszystkich swietych nie bedzie...
-
Dziubalko przedszkole jest bardzo drogie,ale zupelnie nowe i na wysokim poziomie, panie wychowawczynie sa świetne... Iso, Vic juz tam bywal jak odbierałam z maman jej wychowanka Antosia,ale wtedy był za mały, niemniej jednak w tym tygodniu bylismy na rozmowie z wlascicielka(wychowawczynia) i miał okazje sie zapoznac z miejscem, ale nie bylo tak, ze ja tam z nim bylam jak sa zajecia, bo nie jest to suze przedszkole i chyba bym przeszkadzala, zreszta mam wrazenie ze sie tego tam nie praktykuje, mamy nie wchodza na salę...a dzieci przy odbiorze są wyprowadzane przez panie do szatni... tja, tekstów nie nadążam łapać, zawsze podziwiałam - a wszyscy inny tym bardziej bo to chłopiec a oni zazwyczaj zaczynaja mowic pozniej, duzo pozniej niz Vic - tak wiec Dziubalko nie przejmuj sie, bo twój Macius jest juz i tak tak bardzo samodzielny, że niejedna matka marzy o takich dokonaniach
-
Mamusie po 30-stce czyli "k�cik mamutków"
Devachan odpowiedział(a) na gabalas temat w Kącik dla mam
manenka71witam nowe panie mamutkowe piszcie goscie sie stawiam kawke i jablecznik robiony z nudow Bartus pomagalkupilam wedzona makrele i zaraz bede robic salatke z ogorkiem kiszonym cebulka jajkiem i niewiem co jeszcze mozna dodac majonez napewno i dodaj lyzeczke koncentratu pomidorowego lub ketchupu, moja chrzestna zawsze taka robi, uwielbiam! a jablecznika jeszcze bardziej!!!!!! monikouette ale z nas stare d*** ale za to d*** i tu masz racje!!!!!!!!!!!!!!!!! dzis mnie nawet - nie smiejcie się prosze - podrywał młodszy ode mnie od kilka lat mechanik który mi auto robił (miało byc szybko więc poczekałam na miejscu) i przyznam że to miłe, bo...od czasu zaawansowanej ciązy to juz zapomniałam jak to jest byc kobietą...a nie tylko matką...i żoną (na wyłącznośc jak własnośc cerbera) Słonko domek masz swietny, jaki duzy a te przeszklone drzwi na wlasny ogrodek, no bajer totalny! zobaczysz jaka bedziesz uradowana jak przyjda cieple dni!!! agatronsłonko, świetnie, że wstawiłas zdjęcia! Żeby Wam się WSPANIALE mieszkało! A dla Dziewczyneczki-Juleczki samych pozytywnych wrażeń w nowym miejscu i znalezienia przyjaźni na dłuuuugie lata! Buziaczki dla wszystkich Mamutek i gorące powitanie dla Nowych Koleżanek - u nas ciągle świeża krew - fajny wątek znaczy. Wiadomo spożniona, bo mnienie było, ale dołączam się do życzen dla małej solenizantki!!!!!!! no pewnie że fajny wątek - piszę na kilku i śmiem twierdzić, że najlepszy Monia38 Wpadam zgasić światło,bo właśnie skończyłam robić pierwsze w życiu pazury ja chce zdjęcia!!!!!!!!!!!!!!!! podpowiem co i jak w razie co, daj zdjecia, plizzzzzzzzzzz Trzy serca Piszecie o dietach, ja znalazłam taka podobno suuuper, podobno chudnie sie rewelacja...podam linki do stronki a i mam tę książkę o której tam mowa w formie pdf jak ktos chce to prześlę na emal Dieta Protal Podobno nie jest sie podczas jej stosowania głodnym... ja narazie mam tylko plany bo nadal karmię] to dieta z głową - juz ja opisałam na forum jak i skrót ksiązki na wątku o dietach - zajrzyjcie jak chcecie, juz nie pamietam linku ale bylo cos o mamuskach na diecie JEDNA ZASADA - W TEJ DIECIE TRZEBA WYTRWAC inaczej zrobicie sobie krzywde efektem jojo... ja sie nie mogę zabrac za nia bo za duzo jezdze a finansowo jest ona dla mnie mozliwa tylko w PL...ale jako dosc duzy znawca diet (sprawdzanych na sobie) powiem, ze to najlepsza dieta od czasu Sb i Herbalife'a Trzy sercaGratulejszyn! Świetny pomysł- zazroszczę. Chciałam zapytać, czy Wy też tak macie.. nibym taka stara ( tak się czuję ostatnio, szczególnie jesli chodzi o pożycie domowe i małżeńskie) a przy tym nadal czuję się taka jakaś niedojrzała nawet nie wiem jak to napisać. Niby ma człowiek rodzine, radzi sobie ztym całym majdanem a tak niewiele od człowieka zależy w rzeczywistaości a najbliźsi zawsze wiedzą lepiej i wszyscy decydują zamiast mnie... chyba się wyprowadzę na drugi koniec Polski... Łeee ale mam humor do d.... a i tak nikt nie wie o co chodzi Chciałam dać dziś znajomej parę ubranek po mojej starszej córze i nie przyszła, może ich nie chce... a ja musze znowu te rzeczy pochować.. ja nie daje za siebie decydowac bronie sie rekami i nogami ale i tak wpadam czasem w bagienko... a co do znajomej, moze zajeta byla? do mnie psiapsiola przez tydzien nie mogla dotrzec bo miala dziecie chore ale dzis byla i wyszła z torba duża z Ikei pełną DziubalaWitam piątkowoWczoraj miałam usg piersi, u mnie na szczęście wszystko ok. Która nie robiła niech koniecznie zrobi (powinno się co rok robić)! Onkolog wczoraj u 2 pacjentek wykryła zmiany guzkowe, dobrze, że we wczesnej fazie. Za dużo kobiet na raka w Polsce umiera, dlatego trzeba robić usg, cytologie, badania kontrolne! gabalasMamulka z kwietniowek znalazła: 28 w środe bedzie nasz program w rozmowach w toku!!! ja zawsze jak jestem u gina to robie, od lat chodze prywatnie i to jest zawsze w wizycie a ja 27 lece do Englanda i tam nie maja PL tv!!!!!!!!!! anula_73Trzy serca wiem o co Ci chodzi! mam to samo, dokładnie. jak sobie to uswiadomiłam to I dlatego chodze na terapię zresztą dzisiaj kleimy tapetę UPRZEJMIE PROSZE TRZYMAC KCIUKI, BO JAK ZEPSUJEMY TO SIĘ ZAPŁACZĘ! zaczynam miec coraz wieksza zdolnosc przekonywania. najwazniejsze ze terapia pomaga juz sa efekty oby tak dalej kobieto!!!! trzymalam kciuki w myslach czytajac, pomoglo? ja czarownica jestem... dzis ten biedny mechanik mi jakas zawleczke uciał co nie trzeba jak mu patrzylam na ręce srubki , sprężynki strzelaly agatronCześć Mamutki, my z T pijemy winko Wieczorem może uda się nam gdzieś wyskoczyc, bo przyjedzie teściowa, która chętnie zajmie się Boryskiem Uwaga, mamy pierwsza szafkę w łazience - i to kompletną, z drzwiczkami (ale jeszcze bez uchwytów). słonko, gabi i reszta, czy ktoś z Was nagra ten program w TVN z Naszymi Mamutkami? 'Rozmowy' są teraz jakos chyba wcześnie, więc ja nie obejrzę, a bardzo bym chciała. Może ktoś by nagrał i później 'puścił to w eter? nagrajcie prosze was baaaaaaaaaaaaaaardzo Agatron daj foty szafeczki i kontynuacji mile zaczetego dzis wieczorka juterkiem tez ci zycze! -
Mamusie po 30-stce czyli "k�cik mamutków"
Devachan odpowiedział(a) na gabalas temat w Kącik dla mam
anula_73 Deva piekne zdjecia, dziecek ładniutki, piesek boski, a Ty---uuuuch, zapiera dech! baaaaaaaaaaardzo dziekuje za mile słowa, ale gdybyś mnie widziała 10 kg temu to dopiero bylo na czym oko zawiesic, a wlasciewie nie bylo na czym bo ciala bylo mniej... tylko jakze tu schudnac jak ja dzis czasu nie mialam na jedzenie i mi reszta obiadu na talerzu zostala, nie lubie wyrzucac jedzenia i zjadlam strogonoffa (bez klusek!)z kapusta gotowana - wiem, to nie w takim zestawie sie podaje, ale ja mialam kapuche i musialam ja zuzyc... gabalasWitam chorobowo niestety Krzysiek sie rozlozyłnoc do bani leb mi peka, życ nie umierać Tylko czekac az sie Nika zarazi oby nie!!!!!! zdroweczka wam kochani!!!!!!! agatronCześć! dla chętnych.Deva, ja generalnie jestem anty szczepionkom przeciwgrypowym. Uważam, że lepiej przechorować i naturalnie poprawić swoją odporność niż unikać choroby czytałaś o powikłaniach po PRAWDZIWEJ grypie???............ a szczepionka nie "zwalnia" od zachorowan, tylko pomaga organizmowi z nią walczyć, w końcu wirus sie mutuje co sezon i ta szczepionka nie jest w pełni skuteczna, ale wyrabia odpornośc częściowo na sezon...wszedzie alarmują by się szczepić, P-ń też uznaje się JUŻ za miasto zagrożone pandemią w tym sezonie, juz ponoc nie ma miejsc od zaraz u lekarzy pierwszego kontaktu... agatron u mnie w domu nie przeciera się ich dosłownie, ale jakby odrywa się ciasto łyżką na misce i rzuca do gara na wrzącą wodę. One nie są takie drobne jak lane, tylko takie większe, ale z kolei nie takie duże jak kładzione. Polewa się je tłuszczem z podsmażonego boczku ze skwarkami i posypuje twarogiem, Normalnie NIEBO W GĘBIE Tutaj (czytaj Wielkopolska) mówi się na nie chyba KLUSKI SZARE, ale nie wiem czy te szare się jada z twarogiem, bo tu nigdy nie jadłam, a ja właściwie nie tutejsza - Deva, Ty stąd, więc może pomożesz kluski szare robi sie z tartych ziemniaków w jajem i mąką, troche soli, "rzuca" z pokrywki na wrzatek, gotuje az wypłyną - szarzeją jak ostygną, podaje się ze skwarkami z boczku i gotowaną/zasmażaną kiszona kapustą sposobu z białym serem nie znałam... a kopytka robi się z gotowanych+sól+jajo+mąka, robi ruloniki, spłaszcza, gotuje we wrzątku,dobre do sosów i ze skwarkami a jak dodasz do ciasta biały ser to pyszne na słodko z masełkiem i tartą bułeczką posypane sukrem... a super dla dzieci - UWAGA PRZEPIS - serek homogenizowany mieszamy z jajkiem i maka na tyle by sie nie rozpadało i dało kłaść łyżką kluski na wrzątek, gotujemy do wypłynięcia nie na bulgoczącym mocno ogniu,wyjete łyzka cedzakową polewamy maselkiem i cukrem wzglednie maselkiem z tarta bułką, pyyyyyyycha, a jakie delikatne toto! Falilia31 latek stuknęło mi w sierpniu :) hejo!!! jak mowia teletubisie! witamy w gronie Mamutów I MOJA ZAGADKA NA DZIS - (Agatron, ty odp jako ostatnia, bo poznanianka, to pewnie wiesz) co to takiego: w sieni na ryczce leża szneki z glancem w tytce -
Mamusie po 30-stce czyli "k�cik mamutków"
Devachan odpowiedział(a) na gabalas temat w Kącik dla mam
Wczoraj mnie nie było, bo głowa nie pozwalała - juz od jakiegos czasu nie wędrujemy z nocnikiem,ale wczoraj rano Vic robil siusiu w sypialni, i nawet nie zauwazylam na tych jasniutkich panelach, wynosząc nocnik, ze Vic go potrącił i była plama... no i szerokim rozkrokiem schodząc z łózka sie na niej poślizgnęłam - tak rypnęłam o podłogę biodrem i głową (ze stania, bo na łóżko wskakuje otworzyc okno) że potem byłam nie do funkcjonowania... nawet nie zawiozłam Vicia do przedszkola na umówiony pierwszy raz bo nie byłam w stanie wsiąśc za kierownice... Za to dzis Vic był pierwszy raz w przedszkolu - zajechaliśmy na 9ta na sniadanie - po niej dzieci maja częsc dydaktyczna, o 12ej obiad, bajki, wyciszenie drzemka dla tych ktore chcą, o 15ej podwieczorek, o 17ej zamykaja (ceny zaporowe, 10 zł za godz, powyzej 5 godz 50 zł za cały dzień dla dzieci chodzących niereularnie, 750zł dla chodzacych cały miesiąc) Tak więc rano to nawet dobrze na mnie nie spojrzał tak szybko pobiegł do zabawek - i miałam nadzieję, ze sie obejdzie bez problemów, miałam go odebrac po podwieczorku... o 13ej miałam tel ze Vic płacze i ze było by dobrze gdybym po niego przyjechała, bo nic nie działa na niego... a ja jeszcze bylam z autem u mechanika, wiec jak tylko skonczyl (wymiana filtr oleju i szczęki hamulcowe z tyłu i inne drobnostki) to pojechała, oczywiście korki więc byłam o 14ej - wchodze a tam moje dziecko zadowolone mnie wita "mamusiu rozbierz się, zdejmij kurtkę" i mnie rozpina... pytam sie czy zostaje czy idzie ze mna - po chwili zastanowienia stwierdzil ze idzie ze mną - a wczesniej mowil paniom ze on tu mieszka (w przedszkolu) i kiedy mamusia przyjdzie - a zaczal plakac jak w szatni zobaczyl wysokie kozaki jednej z Pań i mu się skojarzyło z moimi ktore mi "zakłada" i "zdejmuje" i zaczal sie ryk, stanie pod drzwiami, mamusiu i mamusiu - obiad zjadl o dziwo, pytam sie czy sam jadl a okazalo sie ze karmila go pani jak ryczal mniej... siusiu nie wołał, chyba za duzo wrazen i zapomnial (mial pieluche, nie chcialam go jeszcze dodstkowo dolowac obsiusianymi ciuchami, czasem sie tego wstydzi jak mu sie zdarzy i moglby zle zareagowac na rozbieranie, bo nie zawsze pozwala by robil to ktos inny niz ja,ale okazalo sie ze ze zmiana pieluchy nie bylo problemu - i nastepne siusiu zrobil dopiero w domku, pielucha byla sucha) na 5 godzin pobytu tam przepłakał 2,5 godziny - pani zadzwonila jak juz uznala, ze mu sie krzywda dzieje - cale popoludnie i wieczor mial zasinione pod oczami biedniątko moje! a przestal płakac jak przyszła mama właścicielki przedszkola, która jest tam kucharką,podaje obiadki - jest troche podobna do Babuni, i przeszlo mu! Na szczęście nie było potem żadnych efektów ubocznych tego przedszkolnego płaczu, bo w aucie padł i spał w drodze do domu (dzieki Bogu,bo przez korki przebijałam sie póltorej godziny odwożąc najpierw kuzyna do domu) W domku dziecie do mnie mówi "mamusiu dam ci pilota, włącz mi" a ja sie pytam co ci włączyc? a moje dziecię na to - "jakąś bajkę"... wymiękłam jeśli chodzi o składnię, on mnie tak co dzień zaskakuje nowymi słowami... nawet powtarza moje słowka typu " no nie wierzę"(w kontekscie ze nie wierzę że to się dzieje) albo "nie do wiary" Popołudniu wpadła moja najlepsza psiapsiólka z synkiem 15to miesiecznym, on jeszcze taki nieporadny maluszek a Vic dzis podwojnie zazdrosny, wiec trzeba bylo ich pilnować - zwlaszcza jak Vic zastosowal prawo dzungli w stosunku do Krzysia zabierając mu kubek z piciem (miał swój ale Krzysiowi dałam piecie w innym kubku Vicka i oczywiscie okazalo sie ze od razu ten wlasnie byl lepszy, a wszyskie zabawki jego!) i wlasnie po to chce by Vic bywal w przedszkolu by nauczył sie funkcjonowania w grupie, i obywania sie bez mamy choc troche... Udanego weekendu foremeczki!!!! ja jutro jade z ciotka "oporządzić" rodzinne groby bo we wtorek lecimy do GB i nas na wszystkich swietych nie bedzie... -
Wczoraj mnie nie było, bo głowa nie pozwalała - juz od jakiegos czasu nie wędrujemy z nocnikiem,ale wczoraj rano Vic robil siusiu w sypialni, i nawet nie zauwazylam na tych jasniutkich panelach, wynosząc nocnik, ze Vic go potrącił i była plama... no i szerokim rozkrokiem schodząc z łózka sie na niej poślizgnęłam - tak rypnęłam o podłogę biodrem i głową (ze stania, bo na łóżko wskakuje otworzyc okno) że potem byłam nie do funkcjonowania... nawet nie zawiozłam Vicia do przedszkola na umówiony pierwszy raz bo nie byłam w stanie wsiąśc za kierownice... Za to dzis Vic był pierwszy raz w przedszkolu - zajechaliśmy na 9ta na sniadanie - po niej dzieci maja częsc dydaktyczna, o 12ej obiad, bajki, wyciszenie drzemka dla tych ktore chcą, o 15ej podwieczorek, o 17ej zamykaja (ceny zaporowe, 10 zł za godz, powyzej 5 godz 50 zł za cały dzień dla dzieci chodzących niereularnie, 750zł dla chodzacych cały miesiąc) Tak więc rano to nawet dobrze na mnie nie spojrzał tak szybko pobiegł do zabawek - i miałam nadzieję, ze sie obejdzie bez problemów, miałam go odebrac po podwieczorku... o 13ej miałam tel ze Vic płacze i ze było by dobrze gdybym po niego przyjechała, bo nic nie działa na niego... a ja jeszcze bylam z autem u mechanika, wiec jak tylko skonczyl (wymiana filtr oleju i szczęki hamulcowe z tyłu i inne drobnostki) to pojechała, oczywiście korki więc byłam o 14ej - wchodze a tam moje dziecko zadowolone mnie wita "mamusiu rozbierz się, zdejmij kurtkę" i mnie rozpina... pytam sie czy zostaje czy idzie ze mna - po chwili zastanowienia stwierdzil ze idzie ze mną - a wczesniej mowil paniom ze on tu mieszka (w przedszkolu) i kiedy mamusia przyjdzie - a zaczal plakac jak w szatni zobaczyl wysokie kozaki jednej z Pań i mu się skojarzyło z moimi ktore mi "zakłada" i "zdejmuje" i zaczal sie ryk, stanie pod drzwiami, mamusiu i mamusiu - obiad zjadl o dziwo, pytam sie czy sam jadl a okazalo sie ze karmila go pani jak ryczal mniej... siusiu nie wołał, chyba za duzo wrazen i zapomnial (mial pieluche, nie chcialam go jeszcze dodstkowo dolowac obsiusianymi ciuchami, czasem sie tego wstydzi jak mu sie zdarzy i moglby zle zareagowac na rozbieranie, bo nie zawsze pozwala by robil to ktos inny niz ja,ale okazalo sie ze ze zmiana pieluchy nie bylo problemu - i nastepne siusiu zrobil dopiero w domku, pielucha byla sucha) na 5 godzin pobytu tam przepłakał 2,5 godziny - pani zadzwonila jak juz uznala, ze mu sie krzywda dzieje - cale popoludnie i wieczor mial zasinione pod oczami biedniątko moje! a przestal płakac jak przyszła mama właścicielki przedszkola, która jest tam kucharką,podaje obiadki - jest troche podobna do Babuni, i przeszlo mu! Na szczęście nie było potem żadnych efektów ubocznych tego przedszkolnego płaczu, bo w aucie padł i spał w drodze do domu (dzieki Bogu,bo przez korki przebijałam sie póltorej godziny odwożąc najpierw kuzyna do domu) W domku dziecie do mnie mówi "mamusiu dam ci pilota, włącz mi" a ja sie pytam co ci włączyc? a moje dziecię na to - "jakąś bajkę"... wymiękłam jeśli chodzi o składnię, on mnie tak co dzień zaskakuje nowymi słowami... nawet powtarza moje słowka typu " no nie wierzę"(w kontekscie ze nie wierzę że to się dzieje) albo "nie do wiary" Popołudniu wpadła moja najlepsza psiapsiólka z synkiem 15to miesiecznym, on jeszcze taki nieporadny maluszek a Vic dzis podwojnie zazdrosny, wiec trzeba bylo ich pilnować - zwlaszcza jak Vic zastosowal prawo dzungli w stosunku do Krzysia zabierając mu kubek z piciem (miał swój ale Krzysiowi dałam piecie w innym kubku Vicka i oczywiscie okazalo sie ze od razu ten wlasnie byl lepszy, a wszyskie zabawki jego!) i wlasnie po to chce by Vic bywal w przedszkolu by nauczył sie funkcjonowania w grupie, i obywania sie bez mamy choc troche... Udanego weekendu foremeczki!!!! ja jutro jade z ciotka "oporządzić" rodzinne groby bo we wtorek lecimy do GB i nas na wszystkich swietych nie bedzie...