-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
U mnie również był to objaw ząbkowania, a do tego smoczek również nam jako gryzak dalej służy. Nigdy go nie ssał. Do tej pory gryzie palce przed wyjściem ząbka.
-
Lekarz w szpiatlu mi nie zalecił, zaleciła dopeiro przy pierwszej wizycie położna, chyba od 9. doby się je podaje. I tak podawałam i K, i D.
-
Jak dobrze przeczytać, że nie tylko u mnie nocne wstawanie to norma i są problemy z jedzeniem stalych pokarmów. Cały czas slyszałam "zobaczysz, jak będzie jadł inne jedzenie to będzie lepiej". a on guzik je i guzik jest lepiej... Jestesmy daleko w tyle z normami, które powinien wyjadać. Choć reakcje jego ostatnio mi się podobają, wreszcie zaczął się cieszyć na coś innego niż pierś :] Da się zabić za kaszkę, co mnei cieszy, bo wybieram same pełnoziarniste i żeby miały więcej błonnika, co by się na dłużej najadł ;P wydawałoby się, że mu nie będą smakować. Choć z ilością szału nie ma (zje z maksymalnie z 90ml wody), ale przynajmniej piersi się nie domaga i moje sutki odpoczną, bo znów mnie bolą... marzena rzeczywiście są okresy, kiedy czasem chętniej je, ale jakiś skoków wzrostu nie zauważyłam i się już przyzwyczaiłam, że jest mniejszy od rówieśników. W sumie, jak się urodził to sobie liczyłam ile mniej więcej będzie mierzył na roczek zakładając, że będzie normę "spełniał" ;) i wyszło mi 74 cm i tyle pewnie będzie miał. beatta ja miałam jakieś wyjątkowe szczęście. U mnie wszystko było pięknie, łatwo, naturalnie, ale i pomoc w szpitalu była. Położna laktacyjna zaglądała chyba codziennie rano, pytała, czy wszystko w porzadku i można bło jej zadać pytania, ale ja byłam łatwą pacjentką... mi niczego nie trzeba było. Lekka ciąża, lekki poród, łatwe karmienie, tylko dziecko trudniejsze w obsłudze ;)
-
Jak się ciesze To teraz lżej Ci znosić te wychodzące zęby z taka wiadomością ;) a mamy powinne uwazać na to co mówią :( Kurcze, dziewczyny Julek dziwnie się zachowuje czasem. W sensie reaguje na pewne rzeczy. Jest strasznie bojaźliwy i nieśmiały. Ostatnio Jaś go pogłaskał, autentycznie delikatnie go dotknął po główce. Bylam obok i widziałam, a Julek zaczął tak płakać, jakby go mocno uderzył! awantura straszna. Pozatym boi się strasznie ludzi innych i świata zewnętrznego. Ja wiem, że to dla niego wszystko nowe, ale nasze chodzone w większości czasu wyglądają tak, że ja go trzymam na rękach, bo czegoś się wstraszył, a wystraszyć się może wszystkiego... Myślałam, że on będzie ciekawy świata, a tu niespodzianka. Do dzieci sięuśmiecha, owszem, ale boi siędo nich podejść.
-
beatta żeby Cię nie skłamać, coś mi się wydaje, że położna mi mówiła, że kryzysy są 3, 6 tydzień i około 3 miesiąca. Potem nie pamiętam. Wiecie jaki problem się pojawił u nas z jedzeniem z cysia? Zaznaczam, że nigdy wczesniej Julek nie traktował cysia jako uspokajacza, tylko czysto do jedzenia mu służył, a teraz? Nieśmiały jest strasznie boi się świata i ludzi i jak tylko pczuje się niepewnie to do cysia. Często spotkam na spacerze "chodzonym" kogoś znajomego, zaczynam rozmawiać, a on z tej niepowności swojej i wstydu zaczyna sięwdrapywać na ręce, rozbierać mnie i dobierać mi się do piersi... Jest to krępujące nieco... Staram się go oswajać z dworem, ale powoli nam to idzie...
-
Ja tylko powiem, że w ciąży trzeba uważać na kosmetyki dla cery z problemami, bo nie wszystkich mogą używać kobiety w ciąży. Miałam też problem, ale na plecach. Po prostu to przeczekałam. Zawsze na plecach łatwiej ukryć niż na twarzy.
-
On nie chce nawet naszego jedzenia, chociaż muszę się pochwalić, że wczoraj zjadł cąłkiem sporo. U n as problem się nasilił po ząbkowaniu i chorobie. Niedawno miał jelitówkę i całą chorobę spędził przede wszystkim przy cysiu. Jak ja sie cieszę, że go jeszcze karmię piersią w takich chwilach, bo przynajmniej się nie odwodnił. No ale potem był problem. Wczoraj byłam nieugięta i dostał pierś po spaniu, a potem dopiero po śniadaniu do spania, kolejny raz po drugim sniadaniu itd. Choć były płacze, czołganie się za mną i takie tam ;)
-
kurcze luigi ja też cały dzień myślę o Tobie i mam nadzieję, że będziecie to tylko wspominać z półuśmiechem kiedyś, że Wam to w ogóle do głowy przyszło. Daj znać proszę jak najszybciej co tam u Was. alatra jak napisałaś objawy to mi kilka do Julka podpasowało ;) nas też nie szuka wzrokiem jak zapytam "Gdzie jest tata" albo mama, preferuje typ zabawek - piłki i placzem reaguje na pokarm 0 każdy poza moim mlekiem ;) no dobra - mało to było zabawne, ale to taki mój smiech przez łzy, choć dziś zrobiliśmy postępy w jedzeniu. Po prostu dałam mu pierś rano i potem choć niemal czolgał się za mną, żeby mu ją dała to nie dostał póki nie zjadł sniadania, potem cyś na spanie i kolejny dopóki nie zjadł drugiego śniadania. Łatwo nie było, ale dało to efekt taki, że zjadł obiad prawie cały, łącznie z mięsem, którego mam wrażenie nie lubi. Potem pojechaliśmy na lody i zjadł całego wafelka po drodze (nawet dostał od nas lizy lodów ;P), po powrocie zjadł jabłuszko i to nie skrobane, nic takiego, gryzł normalnie :) brał gryzy a ja jabłko trzymałam :) więc małe sukcesy są :)
-
Szymek jest jeszcze maly i ma czas, zbadajcie go, to nie zaszkodzi, ale mam nadzieję, ze niczego nie stwierdza. A slyszalam, ze jesli wczesnie sie stwierdzi autyzm i sie z dzieckiem bedzie pracowac to im starsze tym bedzie lepiej. Julek tez nie pokazuje mamy, tylko na jednym zdjeciu mnie pkaze, choc z uporem maniaka pokazuje na siebie i mowie mama i na niego mowiac Julcio... Pokazuje pewne rzeczy, z papa tez roznie bywa, reaguje na daj, nie wiem co on tam jeszcze... Nie ma robi i mowi, ale to dla niego jakies slowo klucz ostatnio i nie moge dojsc w sumie co ma na mysli to robiac ;) Luigi nie zamartwiaj sie, Szymek ma tylko 10 miesiecy, a jesli ma Ci to pomoc to tu na forum widzialam chyba watek dla matek dzieci autystycznych. Moze jak poczytasz je to nie bedziesz sie tak martwic?
-
Oj luigi zmartwilas mnie trochę tym postem i mam nadzieję, że się tylko niepotrzebnie martwisz. Nie wiem duzo o autyzmie, ale mogę Ci powiedzieć, że i Julek sie zawiesza czasem tak, ze moge sobie do niego mowic, wolac go, on cos widzi i tyle. Na imię reaguje, ale tez ma takie zwiechy, ze tylko nagly dzwiek odwroci jego uwage, mnie to nie pokoi u Was to musi jednak inaczej chyba troche wygladac, jesli Cie to zaniepokoilo. Dodam o chlopcu o ktorym juz pisalam. Syn kolezanki, jest z marca. Fizycznie super sie rozwija, intelektualnie tez ja pewne rzeczy niepokoja, ale zaden lekarz nic nie powiedzial. Maly ma juz 13 miesiecy, a rowniez nie reaguje na imię i nie robi papa, nigdy nie bawil sie stopkami swoimi. Jak go obserwuje to mi sie wydaje, ze on za to robi inne rzeczy no i w wieku 9 miesiecy juz ladnie chodzil... Jego mama jest mloda matką, na razie z tym nic nie robi tylko czeka.
-
Znowu przechodzę kryzys... Moje dziecko zamiast jeść więcej stałych pokarmów to cały czas wisi mi na piersi. Ja się staram planuję, gotuję, gimnastykuję się, bo może, może tamto mu posmakuje, a on nic. Rezultatem jest brak przyrostu jego wagi, bo do tego zaczął chodzić, więc moje mleko jest nie wystarczające, a ja po 10 miesiącach bycia uwiązaną mam tak komlpetnie dość, że sobie nawet nie wyobrażacie. To nie jest tak, że on je mało tych dodatkowych posiłków on prawie w ogóle ich nigdy nie jadł. Zawsze kilka łyżeczek kaszki, kilka łyżeczek deserku, kilka łyżeczek obiadku. Teraz ma do tego fazę taką, że co weźmie do buzi to pożuje i wyciąga z buzi, daje mi lub psu. Obojętne co to jest, moze być nawet płynne... Chciałam karmić do roku albo i dłużej, gdybym dała radę, ale mam dość tego jęczenia na mój widok, rozbierania mnie na ulicy, przy innych ludziach, bo jest nieśmiały i jeśli z kimś rozmawiam to się niepewnie czuje i od razu chce na rączki i do cysia... Czuję, że mogę go w czasie długiego weekendu spróbować oduczyć... ale kompletnie nie wiem jak ;(
-
U nas sroczka kaszkę waży co jemy kaszkę na śniadanie ;) Tylko nie pamiętam słów i mamy okrojoną wersję "temu dała, temu dała, a temu nic nie dała" ;) Ja wiem, że Julek spryciarz, ale powiem Wam, że mamy kolegę - Wiktorka, jest z marca, a zaczął chodzić około 9. miesiąca tj na święta, a jest z 20. marca. Nie pierwsze kroczki, jak Julek robił w tym wieku, tylko on wtedy już chodził, jak Julcio teraz, więc są sprytniejsi ;) A do tego jest duży! więc tu legną teorię, że małemu lepiej ;)
-
Ja nie wiem, czy ćwiczenie rowerka coś pomagał w tej sytuacji, ja po prostu łapałam się wszystkiego co myślałam że mogłoby mu ulżyć ;)
-
margeritka nie wiem dlaczego tak jest z tymi odbiciami, u nas tak było, jak odłożyłam Julka za szybko do łóżeczka, a jemu się chciało odbić, wtedy się denerwował. Co do płaczu przed kupkę. My tak mieliśmy. Niestety u nas tak było nad ranem zazwyczaj, bo potem w ciągu dnia dużo go w chuście nosiłam i myślę, że to pomagało. Nikt mi tego nie nazwał, sama to wyszperałam. Mi wmawiano, że to kolka, ale za nic mi to nie pasowało i znalazłam opis dyschezji niemowlęcej. U nas opis się całkowicie pokrywał z dolegliwościami. Zobacz sobie: http://www.esculap.pl/danone/01/index6.html no i z wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyschezja_niemowl%C4%99ca U nas dokładnie tak to wyglądało. Co najmniej pół godziny płaczu, ćwiczenia rowerka, masowanie, a tu kupka poszła i spokój... przeszła, jak tylko wyćwiczył sobie mięśnie.
-
Nie mam cierpliwości do tego forum. Tyle razy tu już coś pisałam i poszło coś nie tam z logowaniem.... U nas wszyscy chorzy. Julek już prawie wyleczony z jelitówki, za tą maż od wczoraj leży. Ja jestem przeziębiona, gardło mnie boli i leci mi z nosa, ale u mnie to typowe przed okresem, więc czekam, kiedy dostanę i minie mi to złe samopoczucie. Do tego dziś wymacałam dwie gulki w miejscu górnych dwójek! Kurde no! przysięgam, czy ja zaznam spokoju?! Był chwilowo, dwie noce Julcio świetnie spał i na nowo.
-
Julek przybierał ładnie do tej pory. Dokładnie tyle ile miał. W tym miesiącu tłumaczę to tym strasznym ząbkowaniem i tym, że zacząl chodzić. W tym miesiącu nie będzie lepiej przez te wymioty i biegunkę :/ Odbiegając od tematu. Juz to pisałam, ale Julcio tak slodko mówi "nie ma" i "jest" :) no i samo "nie" mu świetnie wychodzi, ciekawe kiedy "tak" się nauczy ;P A dziś dostał od taty swoją wlasną prawdziwą klawiaturę :) tylko z odciętym kabelkiem :)
-
niecierpliwa Wy również jesteście na piersi jeszcze? No u nas jak nie ząbki to wymioty i biegunka. Jak on ma normalnie jeść? Nie robiliśmy jeszcze morfologii, pediatra nie kazała, a wie, że średnio je dodatkowe. Choć pewnie po tym miesiącu każe. No cóż jutro znów się z nią zobaczymy. Lubię sobie tydzień zaczynać i kończyć wizytą u pediatry...
-
O swoich problemach z dodatkowymi posiłkami pisałam tutaj już i dalej niewiele się zmieniło, choć je wiecej. Ja mam chyba problem z organizacjąmu posiłków. Nie wiem co ile powinien jeść, czy mogę prosić o chociaż orientacyjny jadłospis dla takiego dziecka? Jest drobnym cłopcem (ma prawie 10 miesięcy, a waży 8280g), do tego żywym strasznie, który od miesiąca ćwiczy chodzenie z coraz lepszym skutkiem, a wynik tego taki, że w ciągu miesiąca przybrał mi tylko 30g. Za miesiąc idę na kontrolę z wagą i mam nadzieję, że będzie więcej na plusie. Opiszę, jak to teraz wygląda: 7.00 - pierś około 8.30 - kaszka z 90 ml wody i 3 łyżek kaszki 9 - pierś bardziej do spania niż jedzenia... 11.30-12 - deserek owocowo mleczny - z 50 g 13 - pierś znów do spania 15-16 - obiadek - w porywach 70 g 18 - deserek owocowy 20.30 - pierś do spania Nie pisałam o karmieniach piersią w ciągu dnia innych, bo są one nieregularne i szybkie, takie w biegu... Czasem dostaje przegryzkę jakąś typu chrupki lub ciasteczka, ale rzadko. Jak powinno wyglądać prawidłowe menu dla żywego 10 miesięcznego dziecka?
-
Tak też wlasnie robię, przemycam mu jak najwięcej, ale ciężko jest. Podobną taktykę mam ze sobą, bo ja znowu tracę na kg w zastraszajacym tempie przez kp i do wszystkiego sobie dodaję dodatkowe kalorie... Od kilku dni zaczął mi chodzić już "długodystansowo" i po chwilowej poprawie (któa trwała może dwa dni) znowu ciekawsze jest próbowanie swojej równowagi :/ Coś czuję, że u lekarza za miesiac waga dalej będzie stala w miejscu. Już nawet mu dodatkowy mleczny posiłek wprowadziłam, ale on tego nei je i tyle...
-
Mam nadzieję, że to kwestia przyzwyczajenia się... i zmiany moze jakichś ustawień. Wkurzyłam się z rana na mężą. Wiadomo, że Julek to niejadek , najchętniej by jadł sam chleb lub chrupki :/ Rano przy meżu zrobiłam dla niego kaszkę, poszłam na minutę tylko siku, a mąż w tym czasie zasiadl do śniadania, ja wracam, a Julek z chlebem w ręku! Dał mu kawałek chleba "dla świętego spokoju", żeby móc spokojnie zjeść śniadanie. Nie było mnie tylko minutę! Oczywiście kaszki nie tknął... tak wiec na śniadanie zjadł całe 3 gryzy chleba :/
-
Wiktorio a u Michalinki nie widać czasem ząbka jakiegoś? Te małe sukcesy Julka mnie strasznie cieszą, bo jakoś nei byłam świadoma, że to wszystko tak szybko bedzie następowało, że z takiego leżącego niemowlaka nagle zrobi sietak komunikatywne i mobilne dziecko. Robi też już "nie ma" i "jest" i przy tym to mówi. Czasem da się z nim juz trochę pogadać ;) A co rano przychodzi do nas do łóżka i się z nami kokosi. Przytula, daje nam buziaki, turla się - jak na filmach ;)
-
Nie powiedziała od czego. JA te nie pytałam. Generalnie to byłam sama u tego lekarza i nie mogłam spokojnie porozmawiać, bo Julek się wiercił, chciał schodzic mi z rąk, ja go musiałam zagadywać, żeby ubrać... ehh... Dowiedzialam się tylko co stosować i jak często - wystarczające minimum. Zapytałam też o stulejkę. Sprawdziła i powiedziała, że do 3. roku zycia ma czas, więc ok. Już się nie będę martwić. No a tym co nie mają fb ogłaszam - Julek chodzi! :) Przepraszam dziewczyny, że siętak chwalę, że jestem tak strasznie podekscytowana tym co on wyczynia! Puszcza sięi idzie przed siebie, jak czuje że traci równowagę to isę zatrzymuję, lapie ją i znów idzie :) W czasie ubierania go do spania 4 razy zrobilo mi siętak gorąco przez jego upadki, że sięcała spociłam ;) Dziś sobie poszedł też sam do Jasia, który sobie siedzial i go przewrócił... ;) A potem poszedł do Charliego naszego :) Już dzisiaj spędził więcej czasu na nózkach niż na czterech. Boję się jego upadków, boję się tego co teraz będzie. Jutro jadę po cały asortyment zabepieczeń.
-
gratuluję :) teraz my mamy problem. Przez miesiąc przybrał całe 30 gram :(
-
3-miesięczny bobas uzależniony od mamy
Mari odpowiedział(a) na lejdissbidka temat w Noworodki i niemowlaki
Ja mam o taką: CHUSTA INDIANA (Maxi) - NATIBABY - chusty do noszenia dzieci, nosideĹka, poĹciele dzieciÄce, bluzki do karmienia Również kupiłam używaną-złamaną i byłam absolutnie początkująca. Trochę musiałam poćwiczyć zanim nabrałam wprawy, ale teraz już jest dobrze. Nie korzystałam ze spotkań z chuściarką, ani żadnych klubów, ale miałam doświadczoną koleżankę. Choć wcale nie jest to trudne, tylko trzeba pamiętać o kilku rzeczach, a do każdej chusty jest również dołączana instrukcja. Powodzenia :) Nosiłam w niej Julka od noworodka. W zimie wiadomo trochę mniej. Choć ostatnio przy ząbkowaniu go włożyłam, a waży już nie mało, bo z 8,5 kg już teraz i wręcz cudownie było odciążyć ręce, a on sie wreszcie uspokoił w niej. -
3-miesięczny bobas uzależniony od mamy
Mari odpowiedział(a) na lejdissbidka temat w Noworodki i niemowlaki
Mi znowu bylo niewygodnie w kolkowej. Sama kupilam tkana, a potem kolezanka mi pozyczyla swoją kolkowa i wole tkana. Bylo mi wygodniej, ale to zalezy od upodoban. Ja trafilam super, bo niby używaną Natibaby, nie zuzyta w ogóle kupilam chyba za 100 zl. Kobieta sie uczyla nosic w niej synka, wiec juz nie byla sztywna, ale dlugo nie ponosila, bo synek bardzo ruchliwy i szybko mu sie przestalo podobac podobno :) wiec mozna kupic w fajnej cenie chuste :)