-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
alatra dziękuje za wyczerpującą odpowiedź:) Nie wiem na ile odporna na ból jestem, bo jeszcze nie rodziłam ;) histeryczką nie jestem i u dentysty znieczulenia nie biorę, ale to ma się przecież nijak do porodu ;) Chociaż wątpię, żebym krzyczała, bo nigdy nie krzyczę, no i nie przeklinam w żadnej sytuacji, bo u mnie takie słowa po prostu nie istnieją w słowniku, więc o to co będę mówić to się nie martwię, prędzej jakieś "ała" albo "boli" będę mówić ;) Zastanowię się więc nad tymi salami. Cała ciąża mi tak bezproblemowo mija, że mam nadzieję, że koniec będzie taki sam... albo może być niespodzianka i bedzie na odwrót... ale jakoś się nie boję samego porodu. Naprawdę trzymam za nas wszystkich lekkie przeżycia porodowe i poporodowe :)
-
myślę, że wszystkie dobrze wiemy, jak to jest jak facet choruje ;) a mój do tego to istny hipochondryk ;P raka to już miał kilka razy i bezpłodny był... jak widać ;)
-
Zjadło mi długiego posta :( Wcześniej nie mogłam się skupić na napisaniu posta, bo mi cały czas ktoś przeszkadzał. W tych płatnych opcjach to chodziło mi oczywiście również o położną, a potem o te sale. mamamajki Ty chyba pisałaś, że sale do porodów rodzinnych są osobne. Niestety nie są wszędzie. Tu na bank są parawany między stanowiskami i to usłyszałam zarówno dziś od lekarza swojego, jak i od kobiet, które to przerabiały. W Jeleniej Górze też moja siostra rodząc rodzinnie, była oddzielona parawanem od innej dziewczyny. Co do sal poporodowych... W Jeleniej wg mnie były zarąbiste sale, wszystkie dwuosobowe i tam bym się nie zastanawiała, stanowisko do przewijania, do kąpania, "łóżeczka" na kółkach. Dla mnie super, ale w Zielonej zobaczę. Jest większość sal dwuosobowych, ale są też czteroosobowe. Jak będzie nagle zatrzęsienie rodzących to słabo będzie... ;) Pytałam lekarza o opinię, powiedział, że ona by zdecydowanie brał osobną porodową, a nad poporodową by się zastanowił. Ja poczekam, moja koleżanka ma rodzić... wciąż... termin miała na zeszłą środę... a wczoraj jeszcze pisała do mnie na fb. Ale obiecała się "po" spotkać i mi opowiedzieć jak tam jest.
-
Mam, masz sukienkę w grochy?
-
Jestem po wizycie u lekarza, paciorkowiec za dwa tygodnie, teraz morfologia i mocz tylko. Generalnie niestety schudlam! Wierzyc mi sie nie chcialo jak sie waga ostatecznie zatrzymala! Nie wiem jak to mozliwe, chudne razem z mężem chyba... lekarz wszystko sprawdzil, nogi i zyly na nich w porzadku... No i ja raczej nie mam co pakowac jeszcze torby, sszyjka dluga, wąska, w ogole nic nie wskazuje na to, żeby się dziecku śmieszyło, tak jak przypuszczalam. Popytalismy go o porod, zapytalam o koszule szpitalne, bo kto jak kto, ale on wie naJlepiej jak to w praktyce wychodzi. Powiedzial, ze najlepiej zrobie, jesli zdam sie na szpitalne, ciuszki tez maja dla dziecie, wiex nawet ich nie potrzebujemy na 'dzien dobry'. No i pytalam o te platne opcje. Powiedzial, ze nie widzi sensu opłacania położnej, natomiast mozemy sie zastanowić nad osobną salą porodowa i poporodowa. Rozwaza któraś z Was te opcje?
-
Migotka5Mari a zamierzasz karmic cycuchem?Jak tak to pomarz sobie o tych truskawkach albo sie najedz na zapas Chodzi mi to po głowie i chodzi, bo w sumie czemu? Jeszcze nikt nie powiedział, że dziecko będzie alergikiem, więc jest szansa :) JA dziś również jajecznica ze szczypiorkiem :) duuuuuuużo szczypiorku :)
-
oj evitka to ja się zaliczam do tych co jeszcze torby nie mają spakowanej... baaa... ja jeszcze ubranek nie poprałam, czekam, aż mama pojedzie. Na szczęście wszystko kupione poza koszulami i kapciami, ale takie rzeczy to nie problem, w szpitalu koszule mają, a kapcie mogę wziąć z domu ;P
-
wiktorio te ogórki więc się w takim razie w Twoim wypadku sprawdzają ;) ja w ogóle za to ani kiszonych ani korniszonych... madzia cieszę się, że jesteś już w domu cała i wciąż 2 w1 ;) ja bym się bała lecieć, ale nie miałaś wyboru w sumie, a jak ostatni egzamin Ci poszedł?
-
oj matko, dziewczyny trzymajcie się tam z tymi bólami... biedne... (już nie pamiętam, kto to pisał o tym kłuciu w kroczu...) Ja dziś rozpoczęłam kupowanie swojej wyprawki do szpitala, w aptece poprosiłam o najlepsze wkłady ginekologiczne ;P jak mi kobieta je przyniosła! strasznie wielkie, pierwszy raz je widziałam na oczy... do tego majtki z siatki, odpowiedni płyn do higieny intymnej.... No i chustę do noszenia dzieciątka też zakupiłam :) Czy któraś z Was opłaca sobie położną na poród? Bo ja juz kilka propozycji dostałam.... ah! i prawie zapomniałam! mamalina witaj ale Ci zazdroszczę, że brzdąca masz już ze sobą a ja tu dopiero pakować się zaczynam... zobaczymy co mi lekarz powie w środę...
-
monkalot zaczęłam się już o Ciebie martwić, dobrze, że się odezwałaś Dziękuję za troskę, dzisiaj rzeczywiście lepiej, wyspałam się i spałam bite 9 godzin :) co nie zmienia faktu, że po godzinie mogłam znów się położyć spać, a tu nie ma, bratu trzeba pomóc w punkcie, klientów obsługiwać :) Nasi sąsiedzi w bloku są naprawdę w porządku i nie mamy na co narzekać. Wszyscy mniej wiecej w naszym wieku, wszyscy od czasu do czasu robimy imprezy i nie robimy z tego problemu, jednocześnie jest taka niby zasada, że w mieszkaniach siedzimy maksymalnie do 1. potem zawsze się jedzie do klubu :) No ale wiadomo, że czasem każda para musi się porządnie pokłócić ;) po co sąsiedzi mają w to być wtajemniczani? A nasze ściany są z papieru :/ W kuchni wieczorem późnym słyszalam, jak sąsiad za ścianą w kuchni u siebie mieszka sobie drinka z lodem :/ Te nowe bloki są do niczego :/ Alatra spokojnie... a swoją drogi niezłe czubki w tej ubezpieczalni siedzą :/ możesz nam zdradzić, która to firma, to będziemy ich wielkim łukiem omijać :/
-
dziękuję :) JA miałam koszmarną noc i dzień. Poszłam spać ok. 23.30, a o 2 obudzili mnie dwa sąsiedzi rozmawiający na klatce. Nasz z przeciwka poszedł uspokajać tych pod sobą, więc potem słyszałam, jak tamci się kłócą... ehh... beznadziejny ten blok, ściany są cienki, że nawet pogadać głośniej nie można, a co mówić o kłótni :/ Tak więc sobie wstałam przed 3, próbując kilka razy się kłaść, ale mała mi skakała po całym brzuchu, a skurcze nie dawały spokoju - nie jestem bez winy, bo też się dobrze pokłóciliśmy na noc :/ I jak nie maleństwo miało czkawkę i skakało, to pies szczeknął, ptaki zaczęły coraz głośniej się odzywać i coraz większy szum się zaczął robic pod blokiem, a dziś komunijna niedziela znów... I tak cały dzień chodzę byle jaka, mała kopie koszmarnie, wwierca się w żebra - jeden z gorszych dni pod względem samopoczucia :(
-
Polecam Nietykalnych :) Mnie za to wzięło ostatnio na stare filmy, i polskie i zagraniczne :) Tak więc Casablanca, Nóż w Wodzie, Dziecko Rosemary, Lśnienie ;) I jakoś na tego Polańskiego zawsze trafię, albo Kieślowskiego... nieświadomie zawsze sięgnę po ich film ;)
-
u nas pogoda w porządku, słoneczko świeci, ale nie jest zbyt ciepło. Wieczorem była burza, a w nocy padało, więc jest czym oddychać nareszcie :) I nocka dzięki temu minęła bajecznie :)
-
dla nowordka smoczek? mi odradzano smoczki dla maleństwa takiego... aczkolwiek mogłam sobie to wymyślić... teraz to ja już niczego nie jestem pewna z tego co mówię ;)
-
też myślałam, że to to samo, dopóki nie poruszyłyście tematu skurczów przepowiadających ;) muszę to dziś sprawdzić ;)
-
mamamajki to ja pomyliłam lwa z myszką na przewijaku ;) to ja też już kurcze nie wiem, czym się różnią przepowiadające od tego Braxtona... te drugie miewam, ale rzadko. Moja koleżanka ma na dziś termin :) wlasnie do mnie napisała, że wciąż biega sobie, wczoraj własnie w swoim lokalu siedzieli do 2 w nocy ;) bo niedawno otworzyli... heh wszystkie się szykujecie na wcześniejsze porody, a ja tu u moich kolezanek widze, że raczej większość z nich po terminie rodzi ;)
-
mamamajki jakie śliczne łóżeczko! widzę, że motyw przewodni to lew ;) Pięknie, jestem na tym samym etapie ciąży co Ty luigi, a skurczy przepowiadających chyba żadnych nie mam, bo to nie chodzi o te chwilowe twardnienie brzucha prawda? To jest całkowicie bezbolesne i raczek nie trwa długo... A Wam nie mówiłam. Pamiętacie, moja mama zamierza ze mną kupować mieszkanie i chodzić i oglądać je ze mną, prawda? To wczoraj wymyśliła jeszcze, żebym pochodziła po Zielonej Górze (bo jest o wiele większa niż jej Łuków) za prezentem od niej dla mojej siostry i szwagra (mają urodziny w ten sam dzień-tak się dobrali!), a ona mi pieniądze odda. Nie wiem jak rozumieć zachowanie mojej mamy... kiedyś taka nie była :( Kończy się tak, że wolę, żeby to teściowa mi pomogła po porodzie, a nie moja mama. Przepraszam, że tak marudzę, to tu to tam, chyba mam gorsze dni...
-
Wczoraj Was poczytałam, ale nie miałam siły odpisać, pokladałam się po prostu ze zmęczenia, a meżowi, trzeba było jeszcze jedzonko przygotować na dzisiaj. Ja nie wiem czemu po prostu nie potrafię jego poprosic, żeby sam zrobił sobie... wiem, że by zrobił, bo cały czas mi każe się nie przemęczać i mówić, jesli już nie mam siły to on sam zrobi. Ale ja kurcze nie lubi pokazywać slabości swoich i oczywiście, że na wszystko mam siłe, choć oczy mi się same zamykają. Ile razy ja już byłam zła na siebie, za to branie na siebie zbyt wiele... :/ Co do diety męża to schudł 3 kg, tkanka tłuszczowa się zmniejszyła o 2%, a nic tylko je. Mama wrażenie, że przez ostatnie dwa tygodnie tylko robiłam zakupy i gotowałam... ;P Ktoś tu pisał o Porodówce na TLC, wlaśnie oglądam i się popłakałam nie przy wychodzeniu dziecka, tylko popłakałam się, bo nie mogłam patrzeć jak kobiecie znieczulenie dają zewnątrzoponowe ;) to mnie tylko utwierdza w tym, że będę robić wszystko, żeby go nie mieć ;) ta igła jest przerażająca! alatra dziewczyny mają rację, gdybyś nie była dobrą nauczycielką, ty by nawet nie pomyśleli, żeby się z Tobą spotkać :) Gratuluję więc, bo chyba nie ma lepszego komplementu dla nauczyciela jak taka wdzięczność uczniów :)
-
u nas kolejny dzień upału...
-
Gra - "Jeszcze nigdy nie..."
Mari odpowiedział(a) na ania2012 temat w Humor i hobby oraz gry i zabawy
mnie też nie, jeszcze nigdy nie ugotowałam gołąbków ;) -
mamamajki tylko powiedz jak Ty tego arbuza do domu doniosłaś? bo mnie póki co odstrasza waga ;) a mam przepis na dobry koktajl z arbuza i kurcze chyba wreszcie męża wyśle ;) Co do oszczędzania to mi się śmiać chce, bo teraz to mąż ściga wszystkich za światło, za komputer chodzący, za ładowarkę nie wyciągniętą z kontaktu, a jak go poznałam to prysznic pół godziny brał, a światło nie gasło ;) Pochodzimy z całkiem innych domów i otoczenia, i to ja go musiałam oszczędności nauczyć. Jak teściowie byli ostatnio to z "podziwu" nie mogli wyjść, że on tak wszystkich gania, bo im cale zycie się nie udało go nauczyć choćby tego gaszenia świtała ;) zaza kurcze niestety nie zawsze taki opanowany ;) wczoraj byłam w szoku, bo z niego bardzo nerwowy i wybuchowy człowiek ;D ale pięknie sobie ze mną poradził ;)
-
kto się dzisiaj ze mną połączy w bezsenności? Cały dzień chodziłam śnięta i marzyłam, żeby się położyć, położyłam się i spać nie mogę... Powiedzcie jak tu się złościć na męża. Zdenerwowali mnie z moim bratem, byłam nie w humorze, ten chodzil i pytał "czy wszystko w porządku", ja oczywiście, że tak ;P a w łóżku mnie przytulił i nalegał żebyśmy pogadali, bo wie, że jak mu się wygadam to będzie mi lepiej... i wygrał... a awantura wisiała na włosku z mojej strony - o byle co, taki nastrój miałam ;) Gdyby on zawsze był taki opanowany, nie wiedząc o co chodzi, chcąc ratować sytuację próbował wszystkich tekstów pocieszających typu "nie martw się", "wszystko będzie dobrze", "ja o wszystko zadbam" ;)
-
ja fajne legginsowate spodnie kupiłam w Stradivariusie i dobre (nieprześwitujące!) legginsy w Bershce.
-
Też się nei zgadzam, że te psy takie są, bo mojemu do zaborczości i zachowywania się jak pan domu to daleko. Wie gdzie jego miejsce, kto rządzi, kto daje jeść i kto go wyprowadza. Trochę czasu z nim spędzam na szkoleniu go i nie jest źle :) Fakt, że ma czasem swoje zdanie, czy humor lub gorszy dzień. Najgorzej jak suczkę poczuje, żadne "chodź tu", czy "stój" nie działa, ale taka natura psa - każdej rasy, na cieczkę suczki nie ma rady... Szczerze powiem, że yorki są inteligentne i bystre, mój szybko się uczy i rozumie dużo. Część komend udało mi się go nauczyć wzrokowo, tzn. nie muszę nic mówić tylko wykonuję gest, a on wie o co chodzi. gusia oglądam te programy i ten o którym mówisz i na National Geography leci taki facet, próbuję, ale niektórych rzeczy u mnie nie sposób wprowadzić. Nie mogę uczniów np. swoich, którzy do mnie przychodzą, prosić, żeby szkolili ze mną psa... ale udało mi się oduczyć go skakania na ludzi przychodzących do nas. Zwykłe wypychanie kolana przez niektórych pomogło.
-
oj nadinn nie gadaj, że maluszka można wykaszleć, bo ja choć to wziewne biorę to lekką alergię mam i kaszel lekki też, do tego kichanie standardowo kilka razy pod rząd ;) Jak teraz słyszę o kaszlu w nocy to każdemu sugeruję alergię, bo wiem, że taki kaszel alergiczny się wlaśnie nocą nasila... może pójść w tę stronę? Co by nie było, niech minie jak najszybciej. To mi przypomniałyście o komunii... też jedziemy, 3. czerwca w Łodzi. Hosa-Mosa ja jakoś przeżylam dzisiejszy dzień, ale rzeczywiście zaduch był niemiłosierny.