-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
Wracanie do formy :):)
Mari odpowiedział(a) na Kwiatuszek81 temat w Zdrowie i pielęgnacja oraz dobra forma
Migotka5 Kochana Mari,wszytsko przetestowane ale w tym przypadku jeśli chodzi o szybkie efekty i możliwośc jedzenia deserów ( co prawda dużo chemii w tym Dukanie i faktycznie słabo się człowiek czuje) to Dukan wygrywa.Mogę jeść nocą moje jogurty tiramisu i inne a warzywa też można jeść. Szanuję Twoje uwagi i dziękuję za nie,ale gdybym mogła to dla tych 57 kg na wadze i tak na Dukana przeszła.Tymczasem życze udanego porodu,skup się na sobie i dzidzi nami się nie przejmuj Chemii to pewnie dużo jest, ale w tych jogurtach tiramisu ;) nie wiem czy kiedykolwiek czytałyście skład takich jogurtów, łącznie z tymi dla dzieci - koszmar. Ja robię sama, bo zmiksowanie np. banana z jogurtem naturalnym trwa niemal tyle, co sięgnięcie po gotowy i rozpakowanie go ;) albo z truskawkami... :) pychota Jestem na bieżąco z odchudzanie, bo mój maż bezskutecznie się odchudza od x czasu... :/ wyglądało to mniej więcej jak u większości ludzi. Hamował się z jedzenie i jedzeniem ulubionych rzeczy cały dzień, żeby na koniec dnia, albo np. po tygodniu się rzucić ze zdwojoną ochotą na to co lubi :/ To, że go już oduczyłam picia coli i jedzenia pizzy kilka razy w tygodniu, a nauczyłam mojej kuchni nic nie dało, bo i tak w pracy słodycze musiały być, no i nie ma jak wieczorem coś podgryźć. Przed narodzinami dziecka tym bardziej chciał schudnąć, więc wzięłam go do dietetyczki. On chce zgubić kilogramy, ja, żeby nauczył się prostych zasad, że wszystko można, ale z umiarem. Wiecie co wyszło? Że on je za mało :] Jego metabolizm zwolnił i przez to problemy ze schudnięciem i tyciem. Ma rozpisaną dietę, w której ma o wiele więcej węglowodanów. 5 posiłków, ostatni na 3 godziny przed snem - nie o 18, bo ta 18 to dla kogoś kto chodzi spać o 21 ;). Chudnie nie w zastraszającym tempie, bo schudł może 5 kg w 1,5 miesiąca, czy 2, ale nie wyrabia normy ćwiczeń dziennej ;) Ale waga idzie w dół, on ma więcej energii, o tyle więcej, że zamiast 4 kaw w ciągu dnia pije 1 i jak mówi - dla smaku :) po tym czasie pozwala sobie nawet na kilka łyków coli, ale rano, czy na batona z sezamu i miodu (polecam z Lidla :) tylko to i nic więcej ), ale też przed obiadem. Zaliczyliśmy kilka grilli, gdzie po prostu musiał mądrze wybrać i z umiarem zjeść, z alkoholu może pić whiskey z wodą - czyli to co pił i pił. On się cieszy, bo waga leci w dół, ja się cieszę, bo wreszcie o siebie dba :) Dlatego ja nie jestem za żadnymi dietami, bo po diecie takie osoby i tak wracają do starych nawyków, nie wiedząc co robią źle, a co dobrze i jojo mamy... Szkopuł tkwi w tym, żeby się odchudzić i być zdrowym :) Trzymam za Was kciuki :) -
Wracanie do formy :):)
Mari odpowiedział(a) na Kwiatuszek81 temat w Zdrowie i pielęgnacja oraz dobra forma
Migotka5 Myslalam o Dukanie ale Adas ma uczulenie na nabial więc odpada.Chodze 3 razy w tygodniu na ale dla odmiany musze popracować nad silna wola. Pewnie się wstrzelę trochę nie na temat, ale zaczęłam czytać ten wątek i ten komentarz moją uwagę przykuł. Dziewczyny nie stosujcie tego Dukana i inne tego typu diety, tym bardziej karmiąc, przecież to jest ubogie w składniki odżywcze, nie dostarcza błonnika, z tego co kojarzę mało węglowodanów i witamin, przez to powoduje chroniczne zmęczenie. Lepiej wziąć pod lupę swoje odżywianie i zacząć się zdrowo odżywiać. Pożegnać się z gotowym jedzeniem, obiad od podstaw można w 15 minut zrobić... Zdrowo też nie znaczy mało, no i ćwiczyć w miarę możliwości. A jak komuś brakuje wiedzy lub sobie nie ufa pod tym względem, to udać się na choć jednorazową wizytę u dietetyka, żeby powiedział, gdzie się robi błędy. Zdrowo się odżywiając moze się nie gubi 10 kg w miesiąc, ale przynajmniej nie sieje to spustoszenia w organizmie. No i to bardziej chodzi o zmianę sposobu życia niż o odchudzanie. -
mamaola mari - a ja Ci mimo wszystko polecam smarować wcześniej - choćby jakimś olejkiem, jak nie chcesz specjalnej maści. Bez masowania i innych ceregieli. Chodzi o to, by brodawki były odpowiednio elastyczne. Ja się do moich w pierwszej ciaży nie dotykałam, bo miałam zagrożenie przedwczesnym porodem. W efekcie były przesuszone i baaardzo podatne na pękanie. W sumie to mnie przekonałaś :) Co do brata to on miał styczność z kobietą w ciąży, jedna siostra nasza była 3 razy w ciąży - mieszkając przy tym niedaleko nas i nie raz jej pomagaliśmy, druga była raz, ale w bliźniaczej - do niej też się jeździło, zwłaszcza na koniec ciąży i jak się dzieciaczki urodziły. A może mi się wydaje? Może to tylko ja pomagałam, się przejmowałam i jeździłam? Cholera to mój brat bliźniak! myślałam, że go znam! a tu guzik i figa z makiem ;P nana a propos spania i tego, że się boisz, że zaraz zaczniesz rodzić, to ja przez nadinn i jej tę szybką akcję z czopem (po której wszystkie mówiłyśmy, że może minąć jeszcze trochę czasu do porodu) i porodem, to teraz co czuję, że więcej wydzieliny leci, lecę do ubikacji przerażona, że to na pewno czop! ;P wiktorio to Twój wczorajszy wysiłek poszedł na nic :( a z bakteriami to się nie martw, może źle się podmyłaś przed pobraniem próbki, gdzieś się coś zawieruszyło. Też musiałam powtarzać raz i wszystko wyszło ok potem. I czemu L4 na tak krótko? madzia nawet nie mów o tych okazjach w UK ;P ale swojego czasu to tam siostrzenice dobrze ubrałam ;) ahhh!!! i zrobiłam dziś pranie ciuszków! ale cudownym uczuciem było ich wieszanie i wkładanie do pralki
-
Wy to jesteście... jak już myślę, że o wszystkim pomyślałam to Wy znów nowy wątek zaczynacie, który mi do głowy nawet nie przyszedł ;P Myślałam o moich brodawkach, ale do głowy mi nie przyszło ich hartować. No dobra... przeszło przez myśl, ale raz spróbowałam i jak to ma tak boleć, to ja dziękuję, poczekam najwyżej.... krem też kupi mąż jeśli będę potrzebowała. Mając tak małe piersi i nie musząc o nich myśleć do tej pory, jakoś się tym nie przejmowałam ;) Co do rozstępów, to też mnie w ciąży ominęły, mam tylko jak mamaola z okresu dojrzewania kilka na pośladkach i nie uwierzycie, ale je lubię, bo jak się pojawiły, to się bardzo cieszyłam, że mam znak, że zaczęłam wreszcie dojrzewać ;) U mnie w domu mała wojna cicha. Między mną a bratem, który uważa, ze ja mam tyle wolnego czasu i się nudzę, że dzwoni do mnie, żebym przyjechała do firmy po byle bzdurę. Np. dzis ledwo wróciłam do domu, a on dzwoni, żebym przyjechała, bo on musi wyskoczyć na 10 minut na pocztę list wysłać. Nie wiem czemu teraz akurat, czemu koniecznie o 14, a nie o 18 i czemu dzisiaj... Nie pojechałam. Mi to zajmie co najmniej w sumie z 45 minut plus paliwo. Oj długo by opowiadać, ale krótko mówiąc, na 3 tyogdnie przed terminem porodu dla niego jestem tak samo sprawna jak przed ciążą i się tylko ze sobą pieszczę, jak mówię, ze coś mnie boli :/ lub gdy śpię w ciągu dnia. Pewnie wg niego śpię z lenistwa... (gdyby tylko on w połowie był taki pracowity :/). Trafia mnie, bo się licytuje jak dziecko o każdą bzdurę, ale pozwoliliśmy mu tu mieszkać, więc dotrzymamy obietnicy, ale nigdy więcej nie zgodzimy się na zamieszkanie z nami kogokolwiek, chyba że naprawdę będzie w podbramkowej sytuacji. wiktorio czekam na wieści po wizycie :)
-
Emilia1988 W UK ich tok myślenia i ich system mnie osobiście przeraża, zresztą nie tylko mnie a każdego. hehe ;) sama chciałam to napisać, ale za bardzo nie wiedziałam jak to ująć, myślę, że trafiłaś w sedno tego co i ja myślę ;) Trzymam kciuki dalej za marjaneczkę, bo nie dość, że to pierwsze dziecko i niewiadomo czego sie spodziewać, to jeszcze na obczyźnie trudniej, obojętne, czy się ma problemy z komunikacją z nimi, czy nie.
-
Trzymam kciuki, żeby wszystko było dobrze... rzutem na taśmę dzieciątko się na ten maj załapie :)
-
Odnośnie planów porodu, to takie informacje podstawowe na pewno są użyteczne dla położnych, typu grupa krwi, choroby... ja już nie pamiętam co tam jest ,ale mam z gazetki którejś. Miałam na myśli bardziej tę resztę rzeczy właśnie odnośnie nacięcia krocza itp. i dziewczyn, które się tego trzymają kurczowo nie biorąc pod uwagę zmianę planów. Wypytałam się dokładnie o każdy punkt z takiego planu jak to jest w naszym szpitalu i w sumie doszłam do wniosku, że nie ma sensu. Te podstawowe informacje mogę im podać i to jest w sumie dobry pomysł, bo ten plan, który mam, zawiera informacje o które pytają na izbie przyjęć, więc lepiej to wypełnię na trzeźwo ;) ale nie mam zamiaru się upierać co do całkowitego "nie" dla nacięcią, czy cc (aczkolwiek wciąż mam naiwną nadzieję, że będę w tym malutkim procencie szczęściar z szeroką miednicą i elastycznym kroczem ;P). nikitaka robiłam raz. Po co się robi więcej? Trzymam oczywiście dalej kciuki za alatrę :) ale niech cesarkę zrobią w piątek, co by była jednak czerwcową mamuśką ;) ropuszka nie wiem czy Ci się luigi ze mną nie pomyliła, bo ja pisałam, ze patrzyłam na pościel u tego samego sprzedawcy :)
-
oj, chyba 4/06 :) ale nie takich wieści się spodziewałam, mówiłam, że będziesz czerwcóweczką, ale za bardzo w to nie wierzyłam. Trzymam kciuki, żeby jednak ten przepowiedziany przeze mnie 1. czerwiec się sprawdził. A na kiedy Ci wyliczyli tam termin? Ile już jesteś "po"?
-
zaza plan porodu zaczęłam robić, ale moje odpowiedzi były typu "nacinać, jak będzie potrzeba", "cesarka, jak będzie potrzeba" itp. Więc na chwilę dzisiejszą moim planem jest po prostu zaufać lekarzom i położnym i ich słuchać ;) Bo tak jak mamamajki napisała to ten plan, to chyba raczej lista pobożnych życzeń, bo skąd możesz wiedzieć jak "w praniu" wyjdzie? Możesz sobie życzyć np. porodu w wannie, ale co zrobisz, jak będzie akurat zajęta? Słyszałam też opinie lekarzy o tych planach ;) dla nich to niepotrzebne, bo i tak jak będzie potrzeba to będę pytać o zgodę np. o nacięcie. Po co się męczyć i upierać, że za nic się czegoś nie chce. Lekarze jak coś robią to po to, żeby nam pomóc. Tu mam na myśli historię dziewczyny, o której mi ostatnie doktor opowiadał. Uparła się, że nie chce żadnego nacięcia i w ogóle 100% naturalnie. Nacięcie było potrzebne, dziewczyna była wyczerpana, lekarze też, bo prawie 48 godzin rodziła, a i tak się skończyło nacięciem... mamaola co do porodu w wannie, mnie od razu do tego zniechęcali lekarze. Rzeczywiście jak przemyślałam ich argumenty... przecież to wszystko co z Ciebie wypływa, łącznie czasem z wodami płodowymi, krwią, a czasem jak nie masz lewatywy to z czymś jeszcze, pływa w tej wannie... i do tego ten słodki dzieciaczek wyskakuje... hmmm... chyba nie dla mnie to jest ;) ale prysznic jak najbardziej. Upatrzyłam sobie salę do porodów wertykalnych i tam jest osobny prysznic tylko dla mnie :) Oby mi się udało na tę salę załapać. Co do lewatywy to w sumie upewniłyście mnie w tym, że to dobry pomysł :) Też mi doktor mówiła, że przyspiesza rozwarcie, i też mówiła, że to dla mnie komfort psychiczny. nadinn masz niesamowitego męża :) w takiej sytuacji tak szybko zareagował i jeszcze potrafił zażartować, kiedy mu się syn rodzi :)
-
tak mi się przypomniało, czytając nadinn, nikt o tym tutaj nie pisał, a ja rozmawiałam o tym z lekarzem. Będziecie chciały lewatywę przed porodem? Kiedyś robiło się to rutynowo, teraz, przynajmniej u nas, trzeba poprosić, sami nie zaproponują, a ja sobie myślę, że choćby nie wiem jak to było nieprzyjemne to chyba o nią poproszą (jesli zdążę), bo wolę czuć się komfortowo. Chociaż jak to mi lekarka powiedziała, oni są przyzwyczajeni do różnych niespodzianek w czasie porodu i dla nich to normalka. nadinn zyczę sobie i innym takiego porodu jak Twój, brzmi szybko i łatwo :) zazdroszczę:) i gratuluję po raz kolejny :) co do cięcia, to lepiej, żeby nacięli, niż miałoby pęknąć, bo wtedy niewiadomo jak bardzo pęknie, nawet nie chcę myśleć o tym, że może być to pęknięcie IV stopnia... w UK podobno nie nacinają w ogóle, bo nie potrafią nawet... tam te najgorsze pęknięcia zdarzają się podobno często. Już wolę nacięcie... Humor mi przeszedł. Mąż do tego wszystkiego chce kupić nowe auto (ten temat powraca jak bumerang), ale ma szczęście, bo znalazł taki jak mamy, w tej samej opcji, ale kombi i nowszy - więc taką zmianę mu wybacze, bo znów, to auto, które mamy to moje pierwsze auto i je po prostu uwielbiam ;P Jest stare niby, ale w full opcji i nie jest plastikowe, więc nic nie trzeszczy, się nie psuje i nawet ja je rozumiem lepiej niż mój mąż ;P jak rozrusznik nie działał, to ja wiedziałam gdzie stuknąć ;P bagażnik miał zamek zepsuty - tylko ja wiedziałam jak otworzyć ;P (tak naprawdę trzeba było być delikatnym, a nie walić jak on po męsku ;P). A tak w ogóle to komary mi pogryzły cały brzuch... chodzę i się drapię :/
-
mamamajki Twoja pani doktor chociaż o Twoje finanse dba, ale jak tak dba, to mogłaby się z Tobą umówić na wizytę na NFZ ;P a nie się nie umawiać :] Tak mi się też wydawało, że pisałaś coś o dniu matki, czy pikniku 30.maja? Jednak coś jeszcze zapamiętuję ;) Dobrze, że temperatura choć trochę spadła. o matko kaska profesjonalna pielęgniarka nie ma co :/ zapomnieć o jednym badaniu :/ Ja mam słaby humor chyba ciążowo... ale mąż swojej oliwy do tego ognia też dolał wczoraj. Jestem na niego zła, bo się pokłóciliśmy o jego dietę m.in. Olał ją sobie tak z dnia na dzień po prostu, a mi się koszmarnie przykro zrobiło, bo cholera to ja łażę na te zakupy niemal codziennie, planuję, stoję cały wieczór najpierw nad kolacją, potem nad pierwszym, drugim śniadaniem, przekąską, a w ciągu dnia nad obiadem. On tak sobie po prostu stwierdził, że nie, bo nie daje efektów. A jaki ma być efekt, jak się piło i imprezowało cały weekend? i zamiast przestać w niedzielę rano, to jeszcze w niedzielę i poniedziałek jadł śmieci. Nie rozumiem tego, że nie potrafi po prostu zrezygnować z niektórych rzeczy. Ja w ciaży musiałam zrezygnować z ulubionych niektórych smakołyków i karmiąc piersią będę musiała też zrezygnować z innych rzeczy... nie ma przebacz, nie ma dyskusji, a dorosłemu facetowi trudno zjeść kilka chipsów zamiast całej paczki? W głowie mi się nie mieści.
-
ale jestem wściekła, zdołowana i w ogóle wszystko nie tak... ;( do tego dziś motocykl został sprzedany, niby czuję ulgę, ale kurcze tyle na nim przeżyliśmy, tyle przejechaliśmy, ze mi najnormalniej szkoda go :( alatra trzymam naprawdę mocno kciuki za rozwiązanie po Twojej myśli i żeby w razie czego nie trzymali Cię na tej patologii, po co Ci to?
-
ojej luigi a to niespodzianka po tej wizycie! więc w takim razie jestem ciekawa, co mi mój w piątek powie. Boję się tylko, że jak mój mąż by usłyszał, ze szyjka miękka, skrócona i gotowa, to by mnie zamiast do Łodzi na komunię to do domu leżeć zawiózł ;P Nam obojgu bardzo zależy, żebym jednak w terminie urodziła nie wczesniejszym niż ten 21. Ale miłe wiadomości od Ciebie spłynęły :) Ja jutro idę na pół legalne USG ;P bo mój lekarz nic o nim nie wie ;) mam nadzieję, że znajdzie się wolna chwila USG w szpitalu i się tam gdzieś wstrzelę, więc mam nadzieję, jutro Wam powiedzieć, że tak! to będzie Różyczka! ;) No a ja pisałam, że nic mi nie jest, a teraz jakieś dziwne naciski czuję w dole... mała główką zaczyna naciskać jak nic.... jestem lekko przerażona...
-
ja na razie też mam odstęp między wizytami 2,5 tygodnia... jakoś nie ma powodów wcześniej ;P Co do astmy i alergii, pytałam się ostatnio mojej alergolog o poród. Powiedziała, żebym brała po dwa wziewy dwa razy dziennie i że to nic nie przeszkadza w porodzie naturalnym. Ginekologowi nawet przez myśl nie przeszło, żeby zasugerować cesarkę... mi też zresztą, więc chyba sama astma nie jest jakimś wskazaniem do cesarki. Niby to mam, a jakoś się nie przejmują tym. Biorę lekarstwa i nie mam żadnych objawów.
-
Wasze sny o tym ,że rodzicie dziewczynki są więc dowodem, że trzeba je na opak rozumieć ;) Mi się jakiś czas temu śniło, że urodziłam i wszyscy krzyczeli "dziewczynka! dziewczynka!", a ja tak patrzyłam na to moje dziecko i myślałam "jaka dziewczynka, przecież widać jak nic, że to chłopak!". To było zanim płeć poznaliśmy ;) Wszyscy mi wmawiali, że to będzie chłopak na bank, nie może być inaczej, a ja głęboko miałam nadzieję na dziewczynkę w tym męskim towarzystwie. Alatra i Ty chcesz dołączyć do majówek? :( no ale trzymam kciuki, żeby było po Twojej myśli. luigi ja widzę, że my to będziemy iść łeb w łeb z tym porodem. Też czytam tutaj, że dziewczyny czują to, tamto, a ja nic.... fakt macica się czasem napnie, ale nie na długo i nie boleśnie i zazwyczaj jak się zdenerwuję lub fizycznie "przytyram", a tak to nic... żadne kości, żadne spojenie... czasem jak się dużo nachodzę to mnie bolą... tyle, że chce mi się cały czas spać, więc i z Waszym zastrzykiem energii jestem do tyłu...
-
marjaneczkaMari Hehe no widzisz nawet czerwcowki mnie wyprzedzily ;) Idą takim tempem, że się boję, kiedy na mnie przyjdzie czas, mając termin na 21. czerwca ;) albo teraz szybko się niektóre rozpakują, a potem będzie zastój jak u Was ;) zobaczymy :) W każdym razie też trzymam kciuki za Ciebie i za poród w UK. Ja się tam ich służby zdrowia boję ;P na wszystko mi kazali tylko pić dużo wody ;) Nie załamuj się, przecież jak weszła to musi kiedyś wyjść ;)
-
kilka naszych czerwcowych dziewczyn zostało majowymi mamami, to jedna majowa może zostać czerwcową ;) Mała zrobi psikusa i jeszcze na dzień dziecka się urodzi ;) Oczywiście trzymam kciuki za jak najszybsze rozwiązanie i założę się, że ja za miesiąc będę w Twojej sytuacji - ostatnia w dwupaku na wątku ;)
-
wow! Jak mi takie emocje będziecie serwować, to i ja wcześniej urodzę ;) nadinn łobuzie, wszystkiego najlepszego! ;) Tak się wyrwałaś niespodziewanie, najpierw z tym czopem, a teraz z tym porodem! Jestem w wielkim szoku. Tak sobie spokojnie ten weekend spędzałam. Mąż mi oszczędził gotowania, wczoraj grill nad jeziorkiem z grupą znajomych, potem imprezka u nas, potem, oni - sami faceci, poszli na imprezę. Ten dzień to była jedna wielka impreza firmowa, nasz oficjalnie szef sieci, nieoficjalnie przyszły szwagier ;P i mój brat z mężem, jego firmę rozkręcający na zachodzie - śmiech na sali, jak posłuchałam co wyrabiało się w klubie... a o rezultatach szkoda gadać... A dziś nie pozwolił mi się przemęczać i pojechaliśmy do włoskiej na obiad :) kochany, choć w weekend jego wolny odpocznę od gotowania. Śniadanie po imprezie i sprzątanie po to też zawsze jego robota :) Dalej nie mogę uwierzyć, że nadinn już po wszystkim... ;) ja nie chcę przed terminem.
-
ropuszka mam pościel u tego samego sprzedawcy upatrzoną:) ale na razie czekam na potwierdzenie informacji, że to dziewczynka ;P jak już pisałam to jednorazowe stwierdzenie mojego lekarza "wygląda jak dziewczynka", jakoś mnie nie przekonuje, albo mi jest tak trudno uwierzyć, że to naprawdę dziewczynka będzie,kiedy wszędzie są tylko faceci ;) No ale mam nadzieję w tym tygodniu to potwierdzić na USG, jeśli znów jakiegoś numeru nie wywinie ;) wiktorio Ty prowadziłaś? Mam nadzieję, że nic poważnego, matko, akurat teraz przed porodem, kiedy sprawny samochód jest tak ważny... evitka pytałam się jak to z tą szczepionką wygląda, możesz też się zapytać swojego lekarza. Ja nie wiem, czy dobrze pamiętam, zapytam się jeszcze raz najwyżej, ale tak jak ktoś napisał to szczepienie się robi w drugiej dobie chyba? Tak więc jak isę urodzi maleństwo, mąż idzie do apteki i kupuje, tylko trzeba uprzedzić o tym w szpitalu.
-
Nie wiem, czym, wiem, że szczepionki w szpitalu te darmowe, są bardziej zanieczyszczone od tych do kupienia.
-
Najpierw odnośnie szczepień, bo poruszyłyście temat dość zajmujący moją głowę ostatnio. Rozmawiałam z tą moją znajomą lekarką ostatnio o szczepionkach. Radziła, żeby kupić tę lepszą w aptece i oczywiście, żeby szczepić. Jej ufam, bo dziewczyna jest młoda, z entuzjazmem niesamowitym i cały czas się kształci i jeździ na stypendia po całym świecie. Nie namawia oczywiście, ale przedstawia plusy i minusy każdej opcji, tak żeby rodzice w pełni świadomości podejmowali decyzje. Co do reszty szczepień, tych na ospę itp. to również jestem zdania, że lepiej, żeby dziecko samo przeszło i się uodporniło. wiktorio przez cały mój pobyt w UK jako au pair, mama dzieci jeździła ze swoim synkiem najmłodszym, po znajomych, jak tylko usłyszała, że tam dziecko ma ospę ;) i co? równy rok tam byłam i przez ten rok polowań nie udało się małemu zarazić ;) Nieraz te dzieci są jakieś odporne ;) niecierpliwa też się przygotowałam na problemy z zajściem w ciążę, na jakieś starania. W sumie to sobie zaplanowałam, że jak do końca października nie zajdę to odwlekamy to na kolejny rok ;) no ale ja nawet decyzji dobrze nie podjęłam, bo jak już tak zaczęłam myśleć i planować, to już w ciąży byłam ;) Ale wśród znajomych fakt, jedni się już dwa lata starają, inni 6 lat się starali, ta koleżanka też z 10 lat... to jak tu się na dłuższe starania nie przygotowywać? Ja dziś też byłam w banku :) i znów miło. Pani z okienka mnie poprosiła przed wszystkimi :) oczywiście zapytała długą kolejkę o zgodę, wszyscy powiedzieli tylko "oczywiście". Akurat dziś się z tego ucieszyłam, bo mści się na mnie ten tydzień biegania, ledwo chodzę i boli mnie chyba każda kość, do tego mogłabym spać cały czas... szkoda, że w nocy to spanie mi tak nie chce wyjść...
-
Strach się w nocy budzić... wstałam tylko siku i chciałam iść dalej spać, a tu guzik. Mała dostała czkawki, jeszcze się tak ułożyła, że ją wyjątkowo dobrze czułam i zmiana pozycji nie pomagała... ale generalnie się wyspałam :) alatra jak widzę tabliczkę, że kobiety w ciąży mają pierwszeństwo, a przede mną kolejka długa i do tego jeszcze powiedzmy gorąc, to bez skrupułów podchodzę do kasy czy okienka poza kolejnością. Ktoś tu pisał o starszym panie w wieku 80 lat, który jako jedyny chciał przepuścić. Mi miejsca w autobusie jako jedyna starsza pani ustąpila miejsca. Jeszcze biletu nei zdążyłam kupić, a ta mnie wołała ;) ale gdyby nie ona to by podeszła do miejsca oznaczonego dla kobiet w ciąży i przeprosiła. Jak ktoś siada na takim miejscu to powinien się spodziewać, że może przyjść ciężarna lub kobita z dzieckiem.... mamamajki to chyba Ty pisałaś, że u Ciebie Tesco też tak wyłapują ;) głupio mi było, bo kolejek wcale nie było. Na prawdę! Stanęłam w kolejce, gdzie pani była już kasowana, a ta kobieta nas wyłapala. I popieram prośbę Zazy i alatry ;P a tak poza tym słodką masz tą swoją Mają :) lubię o niej czytać :) Przewinął się temat kilka stron temu o bezpłodności. Trzymajmy kciuki proszę za moją koleżankę. Od 10 lat już chyba walczą o dziecko, leczyli się, badali... kilka razy poroniła... w czasie samych naszych wspólnych 2-letnich studiów dwa razy poroniła :( zdecydowali się wreszcie na in vitro i w środę dostała dwa zarodki. Teraz trzymam mocno kciuki, żeby im się udało...
-
mamamajki widzisz? w rezultacie wychodzi, że ten Twój mąż nie jest taki zły ;) grunt to dobre spojrzenie na sytuację ;) on się po prostu swojego syna doczekać nie może ;D ropuszka ja chyba nawet wiem, u którego sprzedawcy na Allegro tę pościel kupowałaś ;) bo to z Allegro prawda?? też ją oglądałam i będę prawdopodobnie podobną kupować :) czekam na zdjecia w kolorach :) Co do aparatu to też długi czas nie mieliśmy, bo nas okradli porządnie pewnego razu i od tamtej pory tylko a telefonach, a że w telefonach mieliśmy niezłe, to zakup się odwlekał, ale tym razem powiedziałam, że musi być aparat, jak się dziecko urodzi i na moje urodziny pojechaliśmy i kupiliśmy z pełnym ubezpieczeniem ;P w razie, gdyby dziecku do rąk trafił;) luigi i zaza, czemu się tak nastawiacie na wcześniejszy poród? Nie zostawiajcie mnie tak ;P przecież mamy w podobnym czasie termin... a ja najlepiej, żebym urodziła między 24. a 30. czerwca ;) więc mi się tam nie spieszy ;) Co do urzędów to cudów nie ma i w ZUSie już tak szybko nie poszło ;P 1,5 godziny jak nic, ale tym razem to czas z wypełnianiem papierków i pełną informacją, więc mogło się zdarzyć :) Ja Wam nie opowiedziałam wczoraj ;D Byłam u alergologa, kolejka masakra, ale, że miałam gdzie siedzieć, to się nie upominałam o wcześniejsze przyjęcie. Wyszła pani doktor na chwilę z gabinetu, spojrzała na mnie i mówi: "no to teraz pani w ciąży, nie macie państwo nic przeciwko?" i cała poczekalnia (u niej kolejki na 20 osób są zazwyczaj ;P): "nie, nie, ależ skąd" ;D A druga sytuacja z dzisiaj, ale to już była siara. Kolejki w Tesco na jedną osobę, stanęłam z siostrą przy kasie, bo pani miała mało rzeczy i była pod koniec kasowania. Na to przylatuje dziewczyna i mówi: "proszę do 19. bo tam nie ma nikogo" i nas ciągnie, spojrzała na mnie i mowi "a panie to nawet bez kolejki, proszę poczekać" i wepchnęła nas z naszymi gigantycznymi zakupami przed dwóch panów, którzy mieli po kilka rzeczy.... przeprosiłyśmy ich, ja już się skasowałam bez tej kolejki, a siostra poszła za nich ;P ale kobieta z obsługi nachalna, że nawet nam dojść do słowa nawet nie dała. A my w szoku. Jakaś nowa polityka Tesco?
-
nadinn urocze zdjęcie rodzinne :) ja Was wszystkie podziwiam, że macie siłę na wyprawienie urodzin swoim starszym dzieciom. Problemy ze spaniem miałam podobne jak Wy... dopiero nad ranem dobrze zasnęłam. Jak się ułożyłam, że mi było dobrze, to mała się zaczynała wiercić... Byłam tak strasznie zmęczona, a nie mogłam zasnąć ;( płakać mi się chciało. Mam kolejny dzień załatwiania sprawa, a ja znów będę nieprzytomna i nie będę rozumiała co do mnie mówią... :/
-
jutro na pisze więcej, a teraz na dobranoc tylko tyle: ło matko alatra kawał faceta Ci rośnie! mam nadzieję, że w przeciwieństwie do mnie, nie masz zapasów dużych ciuszków na 56 cm ;) bo u Ciebie to więcej może być :) Czyli za tydzień może nam kolejne czerwcowo-majowe dzieciątko przybyć :) pierwszy chłopak u nas znów się chmurzyło, chmurzyło, deszcz było czuć w powietrzu aż było przyjemnie i.... nic :] poszło gdzieś indziej... znów duszna i nieprzespana noc przed nami.