-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Mari
-
Julek w nocy zaliczył 3 czkawki, 2 kupki, obsikane ubranko, ale jak wreszcie zasnął to wszyscy sie wyspaliśmy :) Co do trudności z siedzeniem to kilka juz koleżanek mi powiedzialo ze siadanie na dmuchanym kole pomaga. Ja niestety nie zdążyłam swojego znaleźć, a męża doprosić sie nie moge, ale Wam na przyszłość sądzę. Do dziewczyn które mają psa - powodzenia. Mój mlody rozentuzjazmowany pies byl nie do ogarniecia na poczatku. Mam nadzieję ze u Was bedzie spokojniej. Chcialam jeszcze powiedziec ze w szoku jestem jak szybko moja macica sie obkurcz. Teraz mój brzuch wygląda jakbym po prostu dobrze pojadla. Pewnie tylko dlatego, ze to pierwsza ciaza ale i tak sie ciesze ;) Umieram z ciekawości co u luigi...
-
Ja nie tyle zajęta maluszkiem co wciąż nie moje normalnie siedziec wiec przy kompie nie usiade, a z telefonu mam coraz mniej cierpliwosci. Generalnie to u mnie dol sie zaczął... Mam dość ciągłego bolu... Nie mnie nic normalnie zrobic
-
Nawet nie wiecie dziewczyny jak częs.to tu zaglądam zobaczyć co u Was... evitka to niespokojna noc przed Toba. Powodzenia!
-
Ode mnie szybkie gratulacje, bo wlasnie karmie;) Gratulacje Kaśka!!! Evitka dobrze zrozumialam? Tobie wody zaczely tez odchodzić? Trzymam kciuki Luigi hmm po tym jak ja sie dziwnie czulam przed porodem to mam nadzieję ze u Ciebie bedzie podobnie. Powodzenia! Ja dzis dotarłam do książeczki malego i mam wpisana długość porodu 4,5 godziny. I teraz sie zastanawiam jak można to dłużej znieść? My pierwsza nocke mamy w domu zaliczona bezsennie, ale dzien jest lepszy. Pokarm mam i nie mam co narzekać, za to brodawki bolą koszmarnie. Kurcze jeden bol sie kończy to inny zaczyna... Ale ciesze sie, ze nie mamy problemow z jedzeniem i to znoszę dzielnie :-)
-
Ale super wiesci :) trzymam kciuki ! U mnie wlasnie była wizyta położnicza, dziewczyny życzę Wam takich położników przystojnych ;-) Za niedlugo bede w domu i sie dopiero zacznie prawdziwe życie ;-)
-
Oj niefajne wiesci o dziewczynach z 12... :( trzymam kciuki mocno! Tak mi głupio, ze ja tu ladnie wszystko i marudze, adziewczyny maja naprawde problemy :( Dziewczyny odnosnie powera to ja w weekend na kolanach wyszorowalam mieszkanie ;) i zagonilam meza na ostatnie zakupy, do tego od niedzieli do wtorku same jakied wypas obiadki robilam ;) wiec heh to moze zwiatun? :) Zycze tego :) i obserwujcie swoje psiaki ;) a u mnie sie zaczal nawal :) brodawki pogryzione, czyli wszystko jak powinno byc ;) jutro rano jade do domku :) Co do moich boli po porodzie to tak narzekam zapewne dlatego, ze na nie nikt mnie nie przygotowal, o porodowych sie mowi, o poporodowych slabo. Nie przygotowalam sie na to, za to, na porodowe bylam tak nastawiona, ze mnie nie przerazily ;)
-
kaska moja szyjka slyszalam caly czas, ze jest twarda, a mimo tego rozwarcie postepowalo.
-
zaza ja skurczy jakichkolwiek dostalam dopiero po odejsciu wod do tego na pol gwizdka Mam chwilke, bo Julcio sie najadl i spi, a ja ekhm... czekam az mi czopek zadziala, bo wyszlo na to, ze ten bol to nie szwy, tak sie zorientowalam w pewnym momencie ;) wiec Wam moge opisac :) O 4.20 w srode przekrecilam sie z prawego boku na lewy i poczulam, ze cos ze mnie polecialo, zerwalam sie, patzre, wody, czy siku? Ani to zolte, ani krwia podbarwione, nie czulam zapachu, bo mialam katar. Poszlam do ubikacji, znow cos polecialo, ale niewiele, wiec znow myslalam ze to siku, ale jak zrobilam krok... To polecialo... Zastanawialam sie czy budzic meza, czy nie, ale wreszcie obudzilam i nie wiedzielismy co dalej. Poszlam umyc zeby, jemu kazalam robic jedzenie i pakowac picie, dopakowalam torbe, bo byla do polowy spakowana ;) Moj pies wszystko czul, caly wczesniejszy dzien spedzil u mnie na rekach, a jak poszly wody, zaczal sie trzasc z nerwow chyba...o 5.30 zostalam przyjeta do szpitala. Ja w nerwach, a pani sie nie spizeszy... I mowi, ze jak najpierw wody poszly to ja prawdopodobnie dzis nie urodze i wyląduje na patologii :( później jeszcze kilka innych osob to powtórzyło, wiec bylam rozczarowana... Dostalam moja wymarzoną salę porodowa z prysznicem i toaleta tylko dla mnie :) Moj lekarz wpadl sie przywitac i pozegnac, bo wlasnie konczyl 24 godzinny dyzur, za to przyszla koleżanka, ktora dyzur zaczynała :) Skurcze mialam beznadziejne, w sumie to ich nie bylo, rozwarcie na opuszek, szyjka twarda :/ o 10 dali mi oxytocyne, pol godziny pozniej wskoczylam pod prysznic, reakcja byla natychmaistowa. O 11 mialam juz chyba 2 cm, przed 13 5 cm, a szyjka wciaz twarda... Za to sie skracala. Przy tych 5 cm mialam juz jeden wielki skurcz, wiec dali mi Dolargen dozylnie i w pupe, reakcja natychmiastowa, poszlam spac. Reszte pamietam jak przez mgle. Znieczulenie mialo dac mi ulge na maksymalnie godzine... Ja odplynelam i nawet w czasie skurczy spalam... Pamietam kolezanka ok. 14.30 byla sie pozegnac, bo konczyla dyzur, w sumie nikt caly czas nie wrozyl szybkiego postepu... Przed 15 rozwarcie na 8cm, polozna stwierdzila, ze do Teleexpressu bedzie dzidzia, mi to guzik mowilo, bo pojecia nie mialam, ktora godzina... W kazdym razie najpierw znieczulenie mialo przestac dzialac... Polozna wyszla, maz poszedl siku, a ja czuje ze musze przec! Taka sama w tym pokoju! Myslalam, ze on wiecznosc to siku robi! Zaczelo sie, przybiegla polozna na ratunek... Za chwile multum ludzi... Niewiele kojarze, bo Dolargen robil swoje i wciaz bylam nietomna... Maly byl owiniety pepowina trzy razy wokół szyjki, jak to wypieralam, zrobilo mi sie slabo i zaczelam mdlec. Ale szybko mnie ten hałas obudzil, przez moment nie wiedzialam o co chodzi, co robie, gdzie jestem, ale jak dotarlo to tak sie zaparlam, ze jeszcze dwa parcia i Julek byl z nami :) Położyli mi go na brzuchu, ale wciąż bylam nieświadoma tego co sie dzieje. Maly dostal 10 pkt. Zaraz do nas wrocil :) co do pepowiny to brzmi przerazajaco, ale pytalam poloznej, powiedziala,ze to norma, ze to nic takiego, pepowina jest dluga i dziecku nic nie grozi. Co do imienia, to przed porodem zrezygnowalismy i z Aleksandra, i z Bruna, mial byc Leonard, ale jak go zobaczylismy to wygladal od razu na Julka ;) I jedna rzecz, gdyby nie ta pepowina to by sie obylo bez naciecia :( i kicha :( Nie przeklinalam, nie krzyczalam,a ponoc nawet przepraszaalam, ze tak odplynelam :)
-
Dziewczyny ja tak szybko z telefonu. Dziekuje za gratulacje, w dobe po porodzie potrafie powiedziec tylko tyle, ze bol przy porodzie to byl pikus przy tym bolu szwow :( przynajmniej wiedzialam, kiedy bedzie ich koniec, a teraz? Raz ketonal dozylnie, raz paracetamol i boli koszmarnie :( ale poza tym jest super ;) personel i szpital zasluguja na 6+ :) Trzymam za Was kciuki kochane, oby tez sie zaczelo tak niespodziewanie jak u mnie :) ach! Wyjdziemu jutro popoludniu lub w sobote :)
-
Wyjde na maniaczke, ale ja nie mam co tu robic ;) skurcze sa na pol gwizdka i nieregularne, rozwarcie zaraz sie przekonamy, bo mam byc badana... Ale szybkiego porodu mi nie wroza, bo jak mowia, zaczelo sie od zlej str ony. To pewnie przez to moje sprzatanie i wczorajszy dluuuugi spacer... Dobra, jak sie ruszy to bede informowac przez kaske :)
-
Kurde, dziewczyny, to nie bylo przeziebienie, a bol glowy to nie zmeczenie, to byly zwiastuny! nie zapisalam sobie numeru zadnej z Was, bo przeciez mialam miec jeszcze mnostwo czasu, a teraz pisze do Was z porodowki... okolo 4.20 zaczely mi odchodzic wody, skurcze mam jakies, ale jakies na pol gwizdka, rozwarcie slabowate. Na razie chodze i czekam...
-
Gartuluje Ropuszcze! Evitka ja bym wybrala cesarke wlasnie ze wzgledu na szwy... Termin cc masz dzien po moim terminie... :( ja pewnie jeszcze bede czekac... :( Czuje sie fatalnie, dopadlo mnie przeziebienie, ktore zaczelo sie od brata, potem maz i teraz ja... W sama pore :( wszystko mnie boli, dziecko koszmarnie napiera na dole, co chwile cos gdzie kluje... Kicha :( nie mam nawet sily meczu ogladac :(
-
ehhh... luigi napisałaś, kiedy ja pisałam i nie zauważyłam Twojego postu nad moim ;) mamamajki nareszcie jakieś wieści! GRATULUJĘ!
-
madzia pięknie z siostrą wyszło :) Ja się szykowałam na trochę starań, bo też i lekarz kiedyś powiedział mojemu mężowi, że może mieć problemy, ja też to kiedyś niby usłyszałam, że jakieś problemy hormonalne niby mam, a tu psikus ;) Fakt faktem, że najczęściej się zachodzi chyba, jak na tym nie zależy... luigi obydwie będziemy miały bliźniaki ;) mój pierwszy "synek" właśnie wgramolił mi się na kolana... przylepa koszmarna z niego ;P ale jak to terriery, lubią mieć towarzystwo :) W sumie to weszłam tutaj pełna nadziei, że będą wiesci już od mamymajki i ropuszki, a tu nic :(
-
Chłopczyk czy dziewczynka??? Chcesz poznać płeć???
Mari odpowiedział(a) na NATELLA temat w 9 miesięcy, ciąża
wczoraj widziałam gdzieś podobną tablice, na którejś ze stron dla mam i odpowiedzi były dokładnie przeciwne niż tu ;) -
oj! to ja trzymam mocno kciuki za Jaśka... :( oczywiście gratuluję, ale żeby tylko wszystko było dobrze.
-
Świeżynka81Hej A miałyście może taką maskotkę małpkę, co wkładała palca do buzi? Guma Turbo też była super. No i te fartuszki do szkoły Moja siostra miała :) ja za to pamiętam chyba też małpkę co fikołki fikała na takim drązku, jak się przycisk nacisnęło ;) no i Turbo było :) i Kaczor Donald był ;) zawsze w tym samym zieleniaku kupowane ;) a fartuszki to ja w latach 90-tych nosiłam, a potem tylko tarcze, ale tarcze nosiłam do 8. klasy, za to był plus ;) dyżurny w danym tygodniu sprawdzał kto ma, a kto nie ma tarczy przypiętej ;)
-
Właśnie nie chodzi mi ani o fugi, ani o silikon... mamy takie duże kafelki w łazience, bardzo mi się podobają i w ogóle super, ale kurde od wody zrobiło się coś brzydkiego. Nie jest to grzyb, takie zacieki? nie wiem, kamień? od wody twardej? potrafię tylko angielskie słowo na to znaleźć ;P "stain" i tyle. Wiec taki chyba kamień, do którego się może brud przyczepił? I nic nie daje wycieranie podłogi po kąpieli... Nie wiem już czym to szorować, spróbuję tym do ubikacji... bo tym na kamień nie schodzi... masakra, walczę z tym od 2 lat co najmniej... a grzybem nie jest, bo by się rozrastało. Wczoraj mój mąż popadł w nostalgię i zaczął wspominać jak to było jak się dowiedzieliśmy o ciąży. I tak pomyślałam, że chciałabym się Was zapytać, że ciekawa jestem reakcji różnych kobiet na tę wiadomość. Ja byłam w szoku, przypuszczałam, ale rozsądek, albo naiwność mówili "to niemożliwe". Przypuszczałam, że okres mi się spóźnia bo miałam nerwowy miesiąc, końcówka przygotowań do ślubu, na 2 dni przed ślubem skończyłam dopiero pisać pracę licencjacką w nerwach cała, cały wrzesień mnóstwo pracy - po nocach siedziałam, potem ślub i wesele, zaraz potem tydzień podróży poślubnej, a 4 dni po powrocie miałam już obronę... było mnóstwo powodó dla których okres mógł mi się spóźnić ;) No ale będąc senna i nie mając ochoty nagle kompletnie na seks, cała w nerwach poprosiłam męża, żeby kupił test. Wyrwał się z pracy, kupił... (pracuje 5 minut od domu). Na teście napisane jest, że wynik może się pokazać po jakimś czasie nawet dłuższym, u mnie były błyskawicznie dwie kreseczki. I zaczęłam ryczeć! nie płakać, ryczeć ;) zadzwoniłam cała nerwach i łzach do męża, on zaczął się cieszyć, a ja tym bardziej w ryk ;P "jak to? miało to potrwać kilka miesięcy co najmniej!". Zraz telefon do lekarza z błaganiem, żeby mnie przyjął wieczorem, odwołałam wszystkie lekcje i poszłam się kąpać. Wyslałam starszej sisotrze zdjecie testu, zadzwoniła, a ja znowu w ryk ;) na szczęście tak mi potrafiła wszystko wytłumaczyć, że zaczęłam się cieszyć ;) ale u lekarza jak to potwierdził, myślałam, że zemdleję z wrażenia. Na szczęście lekarz - genialny facet - w super sposób mi przekazał informacje i się mną zajął, widząc jaki mam mętlik w głowie ;) Potem w aucie już telefony i myśli co dalej? Pojechaliśmy do mojej drugiej siostry ze zdjęciem z USG, szwagier jak usłyszał, że tak nagle przyjdziemy powiedział tylko "albo kupują mieszkanie, albo Lola jest w ciąży" (mówią na mnie Lola w domu ;P). Nic nie odda tego chaosu, który miałam w głowie i nawet teraz jest mi wciąż trudno uwierzyć, że niedługo będzie nas troje (w sumie czworo bo jest i pies ;P), że to, czego byłam tak ciekawa, jest już na finiszu, że niedługo zobaczę co wyjdzie z miksu mnie i męża, a zawsze się nad tym zastanawiałam. I przede wszystkim nie mogę uwierzyć, że ja, taka Lolka, najmłodsza w rodzinie, będę mamą:) Chciałam być, byłam gotowa od dawna, ale to wciąż nierealne. I to co napisała madzia o trzymaniu ręki na brzuchu... jak tak trzymam i czuję te ruchy to sobie uświadamiam, że tam jest dziecko, w pełni ukształtowane i nas od siebie nie wiem czy centymetr dzieli, czy ile... że ono jest tak blisko :) to aż nierealne :)
-
luigi 3800!!?? wow! ja liczę na to, że moje dziecię nie będzie większe niż 3500 skoro 1. czerwca 3050 ważyło... oby, oby... i pamiętaj, że zawsze jest to 10% marginesu błędu... będzie dobrze :) ale czemu Cię nie zbadał ginekologicznie? ja bym się chyba sama domagała, bo jestem ciekawa. biedna mamamajki ciąża przenoszona, a ją na izbie przyjęć 8 godzin trzymają! :/ nie podoba mi się to ani trochę... madzia skoro tak lubisz sprzątać, to może znasz cudowny sposób na czyszczenie kafelek w łazience. Mam jakieś o smiesznej fakturze i tam, gdzie najczęściej przy wannie woda leci są brzydko brudne, CIF nie działa ;P szorowałam nie raz, a kurde mało estetycznie to wygląda. Ja dziś mam jakiś słaby dzień. Plecy mnie bolą koszmarnie, co jakiś czas gdzieś coś nagle zakłuje, do tego skurcze mam już intensywniejsze i dłuższe, wreszcie je czuję.
-
4. tygodnie po... ehh... ja się już doczekać nie mogę, kiedy będę mogła uprawiać jakiś sport... chociaż raz w tygodniu... nie sądziłam, że aż tak mi będzie tego brakować... Ja siedzę tu jak na szpilkach i czekam na wieści od mamymajki.... chyba już czwarty raz dziś tutaj zaglądam....
-
niecierpliwa gratuluję! ale się wzięłyście do roboty dziewczyny :)
-
Oopsy Daisypicie w woreczku i z syfonu Nie uwierzycie, ale jedna z moich małych uczennic (druga klasa podstawówki), któregoś razu mówi do mnie, że ona lubi picie z syfonu, a ja w szoku! Jak to!? Skad ona wie co to syfon?! Pytam jej, a ona mi na to, że mają syfon i pan im w sklepie specjalnie naboje sprowadza do niego i mi pokazała po lekcji :) Nie wszystko zaginęło, a jak zobaczyłam jej syfon to aż pozazdrościłam :)
-
Oopsy DaisyNa trzepakach się wisiało, fikało i sąsiadki z trzepaczkami przeganiały zawsze .Stare roszpundy A Pegazusa miałyście? Na trzepak też były zabawy :) Np. murzyn ;P jak sobie pomyślę, jakie akrobacje na nim się robiło ;) chciałabym, żeby moje dzieci mogły to też przeżyć :) a Pegazusa miałam ile razy ja się ze śmiechu posikałam grając w Micro Machine ;D ale najpierw była inna gra telewizyjna, takie czarne pudełko. Za nic nie wiem co to było ;)
-
Mam wrażenie, że rodzenie dzieci u nas na wątku nabrało tempa... mamamajki bardzo mocno trzymam kciuki... baaaaaaardzo.... :) niech już będzie po ropuszka od Ciebie to czekam na wieści z niecierpliwością, bo u Ciebie to wiadomo, że jutro dzidzię będziesz miała ;) Katarzyna ja mam wizytę w piątek i też nie mogę się doczekać... ostatnią miałam 1. czerwca... niecierpliwię się coraz bardziej im bliżej terminu... ...i zaczynam świrować z tym czopem ;P nie wiem czemu akurat jego moja podświadomość się tak czepiła, ale dzisiaj przez sen wciąż miałam wrażenie, że mi odchodzi... a koniec będzie taki, że go pewnie nawet nie zauważę, jak odejdzie ;) alatra godzina 10 do nas piszesz, a Ty już po ktg i lekarzu? wow! ranny ptaszek z Ciebie dzisiaj :] Ja dziś miała koszmarną noc i zła jestem na męża, bo on śpi przy zamkniętym oknie w sypialni, sądzi, że wystarczą otwarte w kuchni (po przeciwnej stronie mieszkania), a mi duszno... Do tego od 5 (ja poszłam spać o 2 :]) się kręcił, bo nie mógł spać, chodził w te i wew te, otwierał balkon, zamykał, masakra! do tego jak on nie może spać to i ja, nie krępuje się, bo jest wkurzony to będzie to pokazywał i był koszmarnie głośno :/ Potem jak się położył nawet ruszyć się nie mogłam, bo krzyczał, że go budzę, uwierzycie? Obudził mnie, przez niego nie mogłam spać, jak zwykle dostałam kataru i wszystko moja wina. Rano stwierdził, że to przeze mnie się nie wyspał, bo strasznie się kręciłam, aż nawet teraz mnei trafia, jak o tym sobie przypomnę;P Nie spałam do 7,dopóki do pracy nie wyszedł :/
-
madzia no nie wiem, czy ja nie będę ostatnia... ;) choć dzisiaj jakoś dziwnie się czuję i zaczęłam się bać, że to może być już niedługo... ale może to reakcja na moje odkurzanie. Moje mieszkanie po odkurzaniu mojego brata od dwóch miesięcy wymagało na prawd szczegółowego odkurzania, więc połowę czasu spędziłam na kolanach ;) Potem nie mogłam się schylić... luigi masz rację, evitka już ładny czas się chyba nie odzywa. Zauważyłyście, że potwierdza się przesąd? że niby chłopcy są częściej przenoszeni, a dziewczynki lubią się rodzić wczesniej? Akurat u mnie w rodzinie było dokładnie na odwrót, 3 siostrzenice po terminie co najmniej 1,5 tygodnia, a chłopcy wcześniej ;) (ale oni to bliźniaki, więc się nie liczy ;P). Zobaczymy jak to dalej pójdzie :) alatra zostanie nas garstka, ale jednak trochę nas jeszcze jest :) nie jest tak źle, ja mam dzisiaj nastrój, że ja jeszcze nie chcę końca, że ja chcę jeszcze być w ciąży, ze ja się boję jednak :] więc spokojnie, mi się nie spieszy...