Skocz do zawartości
Forum

marzen@

Moderator
  • Postów

    8
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez marzen@

  1. A może za nisko chustę wiązałaś, dziecko małe właściwie powinno być tak jakby owinięte wokół biustu - ja tez początkowo miałam piersi spore, ale nic mnie nie ugniatało :)
  2. No faktycznie z tą pediatrą coś nie halo, jakąś wiedzę sprzed trzydziestu lat ma ;/ Ja jeszcze obstawiam alergię/nietolerancję pokarmową, czasem się tak objawia. Wprowadziłaś coś nowego ostatnio (ja jako niemowlę puszczałam mega pawia po twarożku pod każdą postacią - do dziś nie jadam serów białych bo mnie odpycha, widocznie coś z nimi nie tak)
  3. oby Laura oczy w około głowy zawsze trzeba mieć ;), a moja opanowała nieco sztukę schodzenia z kanapy, więc coraz odważniejsza przy krawędziach. Na dodatek nie da sobie nijak przetłumaczyć, żeby schodzić tyłem (nie pomaga ani obracanie jej, ani nawet jak ja sama w ten sposób schodzę) tylko przodem woli, aż boję się pomyśleć co będzie jeśli za którymś razem nie utrzyma równowagi i poleci na paszczę
  4. A może po posiłku rusza się dość intensywnie? Kładzie się na brzuszku, zgina czy coś w tym rodzaju. Spróbuj po jedzeniu zająć go chwilę czymś, żeby był spokojny (czytajcie książeczkę, pokaż ptaszki za oknem, układajcie klocki), jakaś zabawa czy zajęcie, przy którym nie będzie się dużo ruszać przez jakieś 15-20 minut, żeby jedzonko się "ułożyło"
  5. aniushka nie jesteś ani pierwszą ani ostatnią mamą, której dzieciątko spadło, nie martw się. Moja spadła z łóżka jak miała 9 m-cy, ja byłam przy niej. Ja zasnęłam, a ona nie, pokonała zaporę z kołdry i spadła na dywan. Obudziłam się od razu i w ułamek sekundy byłam przy niej, ale ona chyba bardziej przestraszyła się tego, że krzyknęłam niż samego upadku. Od tej pory mała uważa jak jest przy krawędzi łóżka :)
  6. marzen@

    Jecie śniadania?

    Śniadanie to podstawa, zawsze jem (chyba, że idę np. na badanie krwi z rana, ale to rzadkość).
  7. Jak tylko zaczęła siadać obniżyliśmy materacyk na środkowy poziom, choć w łóżeczku przebywa rzadko. A kiedy zaczęła podciągać się do stawania, materacyk powędrował na najniższy poziom.
  8. Po bokach są takie jakby szyny, trzeba niestety dwóch rąk użyć, ale działa bez problemów. Do góry wystarczy pochnąć oparcie i sie podnosi, nie trzeba nic kombinować. tu jest link, możesz sobie zdjęcie powiększyć i obejrzeć każdy szczegół. Aha, jakbym się chciała czepiać jeszcze tego wózka to koła troszkę turkoczą na kostce i hamulce trzeba czasem ze dwa razy nacisnąć, żeby zaskoczyły. Ściąganie tapicerki do prania to też "wyższa szkoła jazdy" bo trzeba śrubki odkręcać :/ Ale poza tym ogólnie go lubię, nawet ostatnio przez łąkę przejechał i dał radę :)
  9. marzen@

    Rzeszów

    Hej, hej jestem i ja. Mam z Rzeszowa jest pewnie kilka, ale jakoś ten nasz podkarpacki wątek mało popularny :(
  10. July mi po wosku robiły się tez siniaki. Zejdą. W okolicy bikini skóra jest delikatna, a jak do tego dojdzie mocniejszy włos to siniaki gotowe. Jak robiła mi kosmetyczka obyło się bez siniaków (ale obie mocno naciągałyśmy skórę - może w tym tkwi sekret, poproś męża niech ci pomoże naciągnąć), a jak sama to efekt był właśnie siniakowy :(
  11. Oj cichutko to, cichuteńko. Wszystkie cyckują i nie mają czasu pisać Margeritka Przyswajalność witaminy D zwieksza tłuszcz, ale o tym wiesz. A dawkę ktoś kiedyś wyliczył optymalną, mam nadzieję, że popartą badaniami, a nie wziętą z księżyca :)
  12. Ja mam tempo, ale używam głównie jako przewozówkę i leży w samochodzie. Ale... w lutym byłam z nim na nartach i dał radę po ubitym śniegu, czym byłam pozytywnie zaskoczona. Myślę, że jak na parasolkę to całkiem niezły wózek. Ja go daję radę prowadzić jedną ręką jeśli jest taka potrzeba (np. rozmawiam przez telefon), wiadomo, to nie to samo co jedna rączka, ale nie ucieka, nie skręca tam gdzie chce tylko tam gdzie ja chcę. Jest b. zwrotny. Kółka przyzwoitej wielkości - jakieś 15 cm, więc radzi sobie na większości nawierzchni. Rozkłada się prawie na płasko do spania, podnoszony podnóżek. Siedzisko jest szerokie (zimą córa zmieściła się do niego w kombinezonie i śpiworze emmaljungi) i wygodne. Pięciopunktowe pasy, łatwa regulacja. Ma kieszonkę w budce na drobiazgi. Budka z tyłu jest długa, tak, że jak się rozłoży siedzisko do spania to nie ma prześwitu (mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi). Łatwo się składa (jedną ręką i nogą, ja daję radę z dzieckiem na ręku) i przenosi (uchwyt do przenoszenia i dość niska waga). Rączki ma dość wysoko jakieś 107 cm, ale ja tak lubię. Podbijanie takie sobie, ale nie trzeba jakoś specjalnie się wysilać. Ogólnie prowadzi się dość przyjemnie. Bardzo fajna folia przeciwdeszczowa, zakrywa cały wózek łącznie z budą, choć początkowo musiała się "wyśmierdzieć". Żeby nie było tak słodko to jeszcze wady: mały kosz na zakupy (jak to w parasolkach), buda nie jest zbyt duża (można ewentualnie poratować się parasolką), jeśli powiesisz coś cięższego na rączkach i wyjmiesz dziecko to wózek może się wywrócić. Jeśli chodzi o amortyzację to szału nie ma, ale nie jest najgorsza. Jeśli chcesz jeszcze coś wiedzieć to pytaj.
  13. Marg niby zalecenia co do wit D są takie, że niemowlęta cały rok, a młodsze dzieci tylko od października do maja. Ale niektórzy lekarze zalecają cały rok, nawet dorosłym w naszej szerokości geograficznej. W sumie wybieram się na szczepienie, to zapytam pediatrę co o tym sądzi, ona z reguły jakoś rozsądnie do wszystkiego podchodzi, nie przegina ani w jedną ani w drugą stronę :) Szczerze powiem, że o ile w zimie pilnowałam, żeby młoda codziennie dostawała kropelkę devikapu, to teraz zdarza mi się zapomnieć, a jak sobie przypomnę np. wieczorem to już odpuszczam. Młodej też nie smaruję, jak np. wychodzimy późnym popołudniem lub jest pochmurno.
  14. Marg zgodnie z opiniami pediatrów, ortopedów, fizjoterapeutów dziecko ma czas do 18 m-cy. Zu tez jeszcze nie chodzi, tylko przy meblach, albo za rączkę (i nie jest jedyna wśród rówieśników). Sama od czasu do czasu odważy się ze dwa kroki zrobić i tyle. Dzieci są różne, na pewno jest wiele umiejętności, które posiadła Ola, a dzieci sąsiadek nie :) A swoją drogą długie raczkowanie też jest dobre, bo rozwija połączenia między półkulami mózgu.
  15. Margeritka ja podaję wit D cały rok, bo i tak nie opalam teraz młodej tylko smaruję kremem przeciwsłonecznym, więc wytwarzanie wit D w skórze będzie przy takiej ochronie znikome. Sylwia witaj. Nie patrz na to ile ściągasz laktatorem - niektóre piersi są "laktatoroodporne" i za wiele nie uciągniesz. A dzidzia swoje wypije. Przystawiaj małego jak najczęściej, jak przysypia przy piersi to go pobudzaj (pogłaszcz po policzku, pociągnij za uszko, pomasuj stópkę), tak, żeby przynajmniej z 10 minut efektywnie ssał. Ja moją młodą na początku ciągle tarmosiłam , bo też przysypiała, dodatkowo miała żółtaczkę i nie chciała współpracować. Początki są najtrudniejsze, a później będzie super. Powodzenia i nie poddawaj się.
  16. Moja lekarka sama wystawiła receptę na pierwszy devikap, a teraz jak się kończy to przy okazji wizyt (przeziębienie czy szczepienie) proszę o kolejne recepty i problemu nie ma. Wypisuje bez mrugnięcia. Sprawdziłam cenę na opakowaniu i zapłaciłam całe 4,51
  17. Ja rodziłam w kwietniu, wtedy było raczej zimno i mokro. Kiedy mała miała ok 10 dni wychodziłyśmy na balkon (mamy właściwie loggię, więc osłonięta od wiatru i deszczu) najpierw na 10 minut, następnego dnia dłużej, trzeciego dnia również, a czwartego już normalny spacerek, który trwał około 45 minut. Z każdym dniem spacer coraz dłuższy i niezależnie od pogody. Latem jest ciepło, można odpuścić sobie werandowanie i wychodzić z dzieckiem, które ma tydzień czy dwa. Byle nie w samo upalne południe, raczej wczesnym rankiem lub pod wieczór ze względu na temperaturę.
  18. bejbelaczku tak sobie pomyślałam, że skoro jeszcze nie kupiłaś, to poproś pediatrę o receptę np. na devikap lub inny preparat. Ważne, żeby był na receptę, bo wtedy to są leki, podlegają ścisłej kontroli. A te bez recepty to suplementy - ostatnio afera była, że w jednym była mniejsza zawartość wit. D niż podaje producent. A swoją drogą devikap jest tani - kilka złotych i starcza na jakieś 4-5 miesięcy, a te wszystkie suplementy kilkakrotnie droższe.
  19. Hej :) Malenka, Anja dzieciaczki słodziutkie. Ale już urosły. Ja swojego dziecka nie poznaję. Jeszcze niedawno to taka mamusiowo-tatusiowa była, a teraz zrobiła się bardzo otwarta. W piaskownicy zaczepia inne mamy/babcie/opiekunki, w sklepie śmieje się do ekspedientek, jak dziś zobaczyła moją siostrę to tylko "ciocia, ciocia", poleciała do niej na ręce, a mamę odpycha. Dziadziu też fajny, choć niedawno jeszcze nie mógł się na nią nawet popatrzeć, bo od razu uciekała. I oczywiście zaczepia inne dzieci i gada do nich po swojemu.
  20. Bejbelaczku jak dziecko ma ok 3 m-cy to często pojawia się kryzys laktacyjny. Możesz spróbować trochę częściej ściągać lub przystawiać małą, ale jeśli nie wykazuje oznak głodu to znaczy, że jej wystarcza :) Jakbyś zauważyła, że ilość mleka drastycznie spada z dnia na dzień to trzeba będzie albo częściej ściągać, a najlepiej częściej przystawiać, żeby pobudzić laktację i wszystko wróciło do normy. A wit. K podaje się wg norm przez pierwsze 3 miesiące, później już tylko D i ja tak podawałam. Olinka zwykle początki są najtrudniejsze. U mnie najgorsze były pierwsze trzy miesiące. Najpierw musiałam popracować nad rozbudzeniem laktacji, a dziecię nie chciało współpracować, bo miała żółtaczkę i była senna. Za to później jak się rozkręciła to wisiała na cycu całymi dniami. Po 3-4 miesiącach ustaliła sobie mniej więcej stałe pory karmienia i od tej pory to już faktycznie sama przyjemność, niesamowita bliskość z dzieckiem, a nocą czy rano po prostu wygoda - nie trzeba wstawać, żeby robić butlę czy śniadanie o 6-7. Margeritka tak sobie jeszcze przypomniałam - czy Ola często dostaje jakieś przekąski typu: chrupki, wafle, owoce w tzw. międzyczasie? Sorki, że tak drążę, ale wspólnymi siłami może uda się Olę jakoś przekonać do "dorosłego" jedzenia.
  21. Oh, czy wy na prawdę wierzycie w to, że trzymiesięczne dzieci muszą już przesypiać całą noc? Znam trzylatki, które budzą się w nocy, metody wypłakiwania na nic się zdały. Co do Tracy Hogg i superniani, pierwsza zostawiła swoje dzieci pod opieką dziadków i pojechała "robić karierę" do USA, z drugą, z całym szacunkiem do jej wiedzy, ale po rozwodzie z mężem dzieci nie chciały z nią mieszkać. To o czymś świadczy. A R.Ferber swoją metodę opracował w latach siedemdziesiątych XX wieku, wtedy wiedza z psychologii małego dziecka była w powijakach (nota bene metoda ta ma korzenie w XIX wieku) - to tyle jeśli chodzi o "nowoczesność" metody. Żeby nie było, róbcie ze swoimi dziećmi co chcecie, a wypłakujcie je nawet przez pół nocy w imię swojej wolności czy czego tam. Nie moje dziecko, nie moja sprawa. Autorka wątku pytała w pierwszym poście czy jej dziecko nie jest za małe na wypłakiwanie - przedstawiłam swój punkt widzenia. Widać oczekiwałyście pochwały waszych pomysłów, a nie porady czy innego punktu widzenia. Solange opieki nad dzieckiem nie traktuję w kategoriach wyrzeczenia. To taki etap w życiu rodziców, kiedy zmieniają się priorytety. Można zaakceptować to, że małe dziecko potrzebuje więcej uwagi, dać mu ją i cieszyć się patrząc jak się rozwija. Może moje podejście wynika z tego, że dziecko urodziłam dość późno i zdążyłam się "wyszaleć" - dla mnie obecny etap życia to jednak miła odmiana, nie poświęcenie. Wiele rzeczy można dopasować do dziecka, nadal można jeździć na wakacje, na nartach, na rowerze, iść na wystawę, wyjść ze znajomymi tylko może na trochę krócej, o innej porze. Wszystko się da jak się chce, bez szkody dla nikogo.
  22. Nie chce być brutalna, ale po pierwsze półroczne dziecko nic nie wymusza - ono ma potrzeby i pragnie by były zaspokojone, wymuszać nauczy się koło drugich, trzecich urodzin. Po drugie, jeśli ktoś decyduje się na dziecko, decyduje się również na pewne ograniczenia wynikające z tego faktu - ludzie żyją średnio po 70-80 lat - jeśli dwa, trzy razy w życiu nie pójdę na sylwestra, albo przez rok na dyskotekę to czy na prawdę tak wiele mi umknie? Można umówić się do kawiarni z koleżankami w sobotę na szesnastą, o ósmej być w domu i pomóc dziecku zasnąć. Wilk syty i owca cała. Co ma zrobić pracująca mama? Dziecko zapewne ma też tatę - czas by jego zaangażować w nocną opiekę. Mój mąż pracuje (ponad etat), a od 14 m-cy wstaje na równi ze mną do małej w nocy (piersią nie nakarmi, ale przewinie - z przytulaniem nie mamy problemów bo dziecko śpi z nami). Żyje i ma się dobrze. Dlaczego matce, która pod drzwiami pokoju słucha jak wypłakuje się jej dziecko wydaje się, że zaraz oszaleje i ma nieodpartą potrzebę wkroczenia i utulenia dziecka? Bo natura tak to urządziła, że nie potrafimy być głusi na płacz własnego dziecka. Czemu te małe, złośliwe, podstępne potwory ciągle chcą być przy nas? Bo w drodze ewolucji, dzieci, które nie domagały się bliskości rodziców zostały wyeliminowane - zjadł je tygrys szablozębny Dziecka nie trzeba tresować, żeby nauczyło się zasypiać - ono zasypiać umie (bo jak zasypiałoby podczas życia płodowego?) tylko potrzebuje do zaśnięcia naszej obecności, co jest zupełnie normalne i naturalne. Coś do poczytania o wypłakiwaniu: Nauka samodzielnego usypiania niemowląt - czy to działa?
  23. marzen@

    Po cesarce

    Zuzkkaa dużo zależy od stanu mięśni brzucha przed ciążą, a nie od tego ile się przytyło (w granicach rozsądku oczywiście). Wiek mamy tez ma znaczenie, bo wiadomo, z czasem mięśnie są coraz bardziej wiotkie. Mam znajomą, która jest bardzo wysportowana i ona miesiąc po porodzie miała brzuch i w ogóle figurę jak modelka :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...