-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez marciołka
-
A jak mnie masakrycznie swędzą dziś cycki!!! Idę chyba podstawię Zośce, niech pociągnie :)
-
Milka, moja ma tak samo - od kilku dni tylko u mnie, ewentualnie u taty na rękach, do nikogo nie pójdzie, jak nas traci z oczu to tragedie odstawia... Słowem - boi się! Mi się wydaje, że to jest zw. z rozwojem mózgu. Tak sobie przynajmniej tłumaczę, bo skoro te tygodnie to okres rozwoju właśnie mózgu, to może mała zaczyna więcej świata chłonąć niż dotychczas i stąd te lęki? Mam nadzieję, że to minie... U nas wieczór - porażka... Mała nie mogła zasnąć, siedziałam z nią 1,5 godziny, w końcu przeniosłam do naszego łóżka. Teraz śpi, ale nie wiem jak długo :( A ja głodna okropnie, bo po południu byłam zrobić zakupy, a potem od razu trzeba było niunię kąpać i kłaść spać, teraz poprasowałam i kurde zjadłabym coś, ale aż się boję tych fałdek tłuszczu, które mi się tworzą ;) Co do pieluch - ja tych belli używałam w szpitalu, zaraz po porodzie, bo takie nam szpital dawał, były ok, ale też nie byłam zbyt doświadczona ;) Teraz używamy pampersów, a dziś kupiłam huggiesy, bo były tańsze. U nas butelka bez zmian :( Zosia dziś znów jadła jabłuszko, zauważyłam, że krzywi się nie tylko od jabłka, ale też od samej łyżeczki ;)
-
Zonia mi też marudzi i buczy :( chyba zęby idą kurcze blade... Właśnie była u mnie teściowa, poszła spytać teścia, czy weźmie małą na spacer. Sama bym poszła, ale mam tyle do zrobienia: muszę iść zapisać małą do innej przychodni do pediatry, muszę powiesić pranie, poprasować poprzednie, posprzątać itd..
-
Butla to jakaś pomyłka ;) Zośka herbatkę czy wodę chętnie wypije, ale mleko? Ona ma lepszy dystrybutor!!! Też nie chce butli ciągnąć... My wypróbowałyśmy smoczki silikonowe i kauczukowe i mleko jak już to tylko z kauczuka :)
-
Kurcze to niefajnie z tym AZS :( A co jeszcze mówił lekarz?
-
No kurde tak to już z tymi facetami jest - mój nawet mówi wprost, że nie wykonuje przy małej niefajnych zabiegów (np. odciąganie glutków z nosa), bo nie chce być źle kojarzony! Dobrze, że chociaż pieluchy zmienia :) Dzień był dziś taki śliczny, że poszłam sobie z Zosią do zoo! Mała nawet na chwilkę oczek nie otworzyła tak smacznie spała :) Szkoda tylko, że tatuś nie chciał z nami pójść... Siatkówka... No trudno, ja nie narzekam, zaliczyłam fajny długaśny spacer z dzieckiem. A co z Tomkiem? Taki żywy? Wszystko fajnie jak maluchy szybko rosną, ale potem to niestety mamusiom się odbija na zdrowiu ;)
-
Miśka wiem co to znaczy ;) My też parę razy musieliśmy się ewakuować, ale w sumie czasem nas nawet mała ratowała z nudnego pisiedzenia z rodziną ;) U nas rewolucja! Zosia została wczoraj sama z tatą na calutki wieczór! Ja byłam na panieńskim koleżanki, wróciłam po 1 w nocy. Jakoś dali radę, choć Kuba mówił, że był płacz od 20 do 22.30 :) A potem oboje padli ze zmęczenia i spali do karmienia. Kolejną zmianą było to, że mała dostała mieszankę (nie ściągnęłam pokarmu niestety), zjadła jakieś 50ml, a M przewidział, że nie będzie chciała butli i nakarmił ją na śpiocha spryciarz :) Jak wróciłam zastałam sielankę - spali sobie smacznie. Ale potem się zaczęło - Zosia rzygała, a Kuba miał jakiś stan podgorączkowy :( I tak się jakoś przemęczyliśmy przez noc,, dziś na szczęście moja rodzinka ma się dobrze. I tak się zaprzyjaźnili, że chociaż mieliśmy jechać na zakupy to śpią sobie razem - tatuś z córeczką :)
-
babelkowamama a dzisiaj pobudka po 5, bo sie synowi mojemu zebralo na marudzenie i jak polozylam go do nas, to sie rozgadal i przez co najmniej 10 min jakby mówił 'dupa' ... jakbY wiedzial co to i jak .... o matko! gagatek z niego bedzie ..... QUOTE]Ale masz synka Bąbelkowa!!! Zagadywacz pierwsza klasa!! :) Buziaki
-
Zoni też chyba zęby idą :( Jest też jakby bardziej marudna, ale są to takie ataki dziwnego płaczu - ja myślę, że bardziej ze strachu niż od zębów. Wczoraj mała została z tatą na CAŁY wieczór. Wyszłam na imprezę o 20 a wróciłam o 1.15 i dali sobie radę! Kuba co prawda mówi, że Zośka rozryczała się jak tylko wyszłam i wyła do 22.30, ale potem oboje zasnęli i obudzili się koło 12 na karmienie. Nie miałam jak wczoraj ściągnąć pokarmu, więc dostała mieszankę, wypiła może z 50ml, jak wróciłam do domu to oboje smacznie spali... A potem się zaczęło! Zosieńka się porzygała nam do łóżka, jakoś posprzątałam, ledwie się położyliśmy znowu, za 10 minut kolejny paw!!! Masakra, a jak to jeszcze śmierdziało... Do tego M się gorzejpoczuł, jakieś choróbsko go chyba brało, musiał wziąć coś na gorączkę... Echhh... Na szczęście dziś już oboje ok! I teraz mieliśmy skoczyć na zakupy, ale oboje śpią :) Jak wam mija dzień kobiet? Mój mąż jak po mnie pojechał do rodziców to przywiózł kwiaty dla wszystkich babek poza mną i Zońką, bo nas będzie miał w niedzielę. I co? I nico :(
-
A i byłam przed chwilą u ginekologa. Tak na kontrolę, wsyztsko ok, ale ja zawsze panikuję jak gdzies przeczytam o raku szyjki macicy i lecę się badać :) I pytanko - jak się zabezpieczacie przed ciążą? Bo u nas prezerwatywa, jakoś jak póki karmię nie chcę brać żadnych hormonów.. I te z was, które karmią - macie już miesiączkę? Jak tak to wcześniej czułyście, że dostaniecie? Bo lekarz mówił, że może się pojawić nawet jak się karmi :(
-
Biedne wy moje :) Pocieszcie się, że dziś juz piątek i panowie tatusiowie będą mogli się w wekkend wykazać! Ja nawet wyspana, choć znów się zagapiłam i poszłam spać po 1 w nocy!!! To przez to, że biorę do łóżka laptopka i kurde nie kontroluję siebie ;) Ja nie wracam na rzie do pracy, bo ten cholerny kryzys sprawia, że nic się nie dzieje u nas w firmie. Troche szkoda, bo kasa by się przydała, ale z drugiej strony nie zarabiam kokosów, to głównie mąż zarabia na nas... I w sumie zadowolona jestem, bo tak - mam zatrudnienie w 2 miejscach, i z tego 2. jeszcze nie wpłynął mi zasiłek macierzyński, okazało się, że nie wszystkie dokumenty dotarły do zusu. I dobrze!!! Bo teraz już mi się kończy urlop, ale kasa wpłynie dopiero za parę dni i to będzie za ten zaległy okres, więc jakby nie patrzeć, mam bufor na kilka misięcy, które zamierzam spędzić z córeczką nad jeziorem!!! Nie ma tego złego :)
-
Krysiak, moja mała niechętnie się daje wsadzic do chusty (nawet tak do noszenia musieliśmy kupic nosidełko, bo ona po prostu musi byc jak najmniej skrępowana i jak nabardziej w pionie). Tesciowa ją czasem usypia lulając na rękach, ale ja na to niezbyt przychylnie patrzę, bo oczami wyobraźni widzę siebie za kilka miesięcy z takim 10-kilowym dzieckiem na ręku brrrrr Kurczę, szukam sposobu, który pozwoli mi usypiac Zośkę w każdych warunkach, np. latem za dnia (wieczorem przed snem, na ostatnie karmienie mamy już zgaszone światło i zapaloną tylko małą lampkę, żeby mała kojarzyła nocną przerwę z ciemnością, ciszą, spokojem itp). Inaczej pozostanie mi tylko wózek, a nie uśmiechają mi się spacery np w deszczu ;) Wózek za dnia jest naprawdę sprawdzony - dziś było pięknie na dworze, więc o 11 wyszłam z Zosią na spacer, z którego wróciłyśmy po 14 - Zosia cały czas spała! Za to potem już nie bardzo chciała usnąc chociaż była śpiąca (usnęła znów w wózku, jak poszłam z nią do sklepu, spała z 15 minut i potem znów nic aż do 20.20). A może moje dziecko nie potzrebuje aż tyle snu w dzień?
-
Skaza białkowa i co tu podawać jeść zamiast nabiału?
marciołka odpowiedział(a) na bajustyna temat w Prośba o pomoc
Fajnie, że w końcu znalazłam taki wątek!!! Fajnie bo już sama nie wiem... Moja mała Zosia jest karmiona wyłącznie piersią (raptem od 2 dni jej próbuję podac słoiczek). Od początku miała straszne próblemy z brzuszkiem - kolki, bóle brzuszka itd. Kolki minęły jak tylko odstawiłam mleko. Piłam go naprawdę sporo (około litra dziennie, bo lubię) i ktoś mi powiedział, żeby odstawic, bo Zonia była zagazowana. Momentalnie ustąpiły też takie strzelające kupki. Inny nabiał dalej jadłam, tzn. sery, śmietanę, masło i czasem jogurt naturalny (w sosach). Innyvh jogortów nie jadam bo nie lubię. I dalej mała nie miała w zasadzie problemów brzuszkowych. Raz wypiłam szklankę maślanki wieczorem i w nocy jakiś koszmar - płacz, bączki itp. Lekarz kazał wykluczyc nabiał, niby tak zrobiłam, ale jm zabielane zupy, jem herbatniki i ciasta, smaruję chleb masłem i... wszystko jest ok! Więc teraz już sama nie wiem, czy Zosia może miec skazę czy nie. Wydaje mi się, że gdyby miała to nie tolerowałaby białka krowiego w żadnej postaci, a jak widac nie zachowuję ścisłej diety i wszytsko gra. Co o tym myślicie? Nie chcę się radzic lekarza, bo i tak go w poniedziałek zmieniam, jak widac on i tak jest przekonany o skazie, a ja myślę, że zbyt często jakieś problemy żywieniowe zrzuca się na skazę. -
Widzisz Inga, zapomniałabym! Zosia jadła dziś jabłuszko! Krzywiła się niemożebnie i w końcu się rozpłakała - nie ma się co dziwic, w końcu zjedzenie CAŁEJ ŁYŻECZKI jabłuszka to niemały wyczyn :)
-
Mi bez recepty żadnych nie chcieli sprzedac. Mamy devikap i nie wiem jak wy, ale ja uważam, że ta buteleczka jest do bani. Ile ja się nagimnastykowałam, zanim wypracowałam sposób na podanie dokładnie 2 kropelek.... Ufff Niedawno dopiero dowiedziałam się o tych w kapsułkach, ale teraz to ja już umiem podac te w kropelkach :) A inne pytanie do bardziej doświadczonych mam - jak długo podawałyście witaminkę D? Pytam, bo mój lekarz raczej słaby jest w kwestii dzieci (chodzimy do rodzinnego, ale w poniedziałek idę jednak przepisac do pediatry).
-
Hihihihi mój chłop też się przy mnie trochę męczył. Bo to najłatwiej się na najbliższych wyładowac. Ja miałam jeszcze inny głupi problem - w ogóle jestem taka beksa, ale w ciąży przeszłam samą siebie. Wzruszało mnie dosłownie wszystko, np. raz jedziemy autem, a na jakimś przystanku siedzi bezdomny z psem, popatrzyłam na nich i w bek, bo "ten pies jest mu tak wierny, mają tylko siebieeeee" i tak wyłam chyba z 15 minut! Jak idiotka :) Ale poza tymi wybuchami płaczu i początkowymi nudnościami (ale bez wymiotów) w zasadzie żadnych dolegliwości nie miałam. No jeszcze zgaga mnie męczyła. Także współczuję, choc nie wiem, jak to jest się tak męczyc.
-
Jestem :) U nas ok, rano była kupa, więc "radośnie zaczęłyśmy dzień! Teraz Zosia już w łóżeczku, właśnie się na mnie gapi, ale już oczka coraz mniejsze. Moja metoda na usypianie to właśnie takie wygaszenie małej -wykąpana, nakarmiona, poprzytulana już leży w łóżeczku, ja się nie odzywam, ale słabe światełko sprawia, że mnie widzi i tak sobie zasypia... Jest taka kochaniutka :) Dziewczyny my też już od dawna w śliniakach. Tylko co parę dni dokupuję nowe, bo okazuje się, że produkcja śliny jest już bardzo zaawansowana - dziś od około 14-15 po południu do wieczora poszły 3 śłiniaki!!! Wcześniej żaden, bo skoro taki piękny dzień, to siedziałyśmy na dworze i mała spała sobie smacznie w wózku. Łapki też pcha do gębulki non stop. I co czytam o ząbkowaniu to piszą, że dziąsła są przy tym rozpulchnione i gapię się na te jej dziąsełka i za cholerę nie jestem w stanie stwierdzic, czy te jej są czy nie :) Zaraz muszę pogrzebac na allegro za takimi zasłonami na szyby boczne w aucie, bo już idą słoneczne dni i będą nam potrzebne.
-
Kurde a mnie tak szybko nie odchudza ;) Ostatnio w Czechach na ich słodyczach (duuuuże ilości) i jedzonku (duuuużo i pysznie) przybrałam 1,5 kg!!! Teraz na szczęście idzie wiosna, więc już w ciągu kilku ostatnich dni ruszam się więcej, więc wkrótce powinny byc efekty. Ale jeszcze nie doszłam do wagi sprzed ciąży, co mnie bardzo smuci :( No nic, widocznie muszę dłużej na to poczekac :) Maget, to spróbuj odstawic mleko. Ja odstawiłam i dolegliwości automatycznie minęły. Jeszcze czasem pokrzyczy z bólu brzuszka, ale to już naprawdę sporadyczne przypadki i zwykle towarzyszą te wrzaski robieniu kupki.
-
Majajula, moja koleżanka ma takie mocno przetłuszczające się włosy i fryzjer jej kiedyś polecił stosowanie nie tych bajeranckich ciężkich szamponów, ale takich zwykłych, naszych polskich np. z pokrzywy (z tego zo pamiętam, ale mogę się mylic, że akurat z tego zielska, trzeba po prostu poczytac, co dobrze działa na ten problem). Izabell1203 u mnie też siwienie jest genetyczne, rodzina od strony ojca cała szybko siwiała, na szczęście mnie to omija, moja młodsza siotra za to już nie raz miała siwulce, ale zakrywa je czarną farbą. Za to mnie ominęło siwienie, ale włosy mam po rodzinie mamy - mizerne cieniutkie :( A siostra ma takie piękne, że już kilku fryzjerów jej proponowało udział w pokazach fryzjerskich... Ja odżywki ostatnio nie stosuję. Dziś dodatkowo byłam u fryzjera, ścięłam się na krótko i jak mam krótkie włosy to nie potrzebuję odżywek, bo wciąż są podcinane i ta wysuszona częśc jest właśnie odcinana. Za to jak mam dłuższe to u mnie odżywka jest obowiązkowa, ale też nie mam jakiejś ulubionej. Acha, kiedyś używałam też odżywki w sprayu, chyba ten Schwarzkopf, jakiś jedwab czy coś (dokładnie nie pamiętam, taka metaliczno-perłowa nalepka na opakowaniu, jest cała seria z tym jedwabiem) i była rewelacyjna!!
-
Inka, bo tatusie się najlepiej sprawdzają jak wszystko jest cacy. Inaczej jest kiepsko/ Mój M np. często sam wymyśla, że weźmie małą na drzemkę popołudniową, oczywiście wtedy, gdy sam jest mega zmęczony, a Zosia akurat ma ochotę na zabawę, ewentualcnie sama jest zmęczona, a niestety zmęczone dzieciaczki są marudne. I już po 5 minutach słyszę błagalny ton z sypialni - Jednak ją zabierz... Wchodzę po małą i co widzę? Kuba zakrywa sobie głowę poduszką, mała albo drze się wniebogłosy, albo bawi w najlepsze i zaczepia tatę. I jaki sens robic coś jak się nie do końca ma na to ochotę? Już lepiej niech się nią zajmie krócej, ale efektywniej jak jest wypoczęty :) A teraz z innej beczki - macie jakieś sposoby na usypianie maluszka w dzień? Bo moja Zonieczka mało co śpi za dnia, oczywiście spacer usypia ją momentalnie, ale nie zawsze jest czas, żeby z nią wyjśc... A bywają dni, kiedy śpi mi np. 2 razy, co łącznie daje czasem mniej niż 2 godzinki :(
-
No ja dopiero teraz, bo cały dzień urwanie gwizdka... Najpierw obudziłam się jakaś chora, połamana, mięśnie i kości mnie bolały, o głowie nie wspomnę... Do tego jakiś taki suchy, głuchy kaszel... Zapisałam się do lekarza, ale już wcześniej dolegliwości ustąpiły, poza kaszlem. Lekarka oczywiście nic nie powiedziała, zapisała mi coś na receptę (jakiś ascorutical czy coś) i kazała się pytac farmaceuty, co mogę brac kiedy karmię, bo "ja się nie znam na lekach bez recepty". Nie biorę więc nic, piłam herbatkę z cytryną i miodem i chyba wystarczy, zresztą ja za bardzo nie choruję. Byłam dziś u fryzjera, ścięłam się na króciutko i mam nadzieję, że to rozwiąże problem tych nieszczęsnych włosów. Potem musiałam poleciec do miasta zrobic zakupy, bo dziś imieniny mojego ojca. Potem się umówiłam z koleżankami na spotkanko w restauracji, oczywiście każda z dzieckiem i doszłam do wniosku, że nie znoszę córki jednej z koleżanek, bo jest rozpuszczona jak dziadowski bicz! Ja nie każę byc cicho przy moim dziecku, rozmawiamy na głos jak śpi, słuchamy muzyki itp (słowem żyjemy normalnie), ale jakieś dzikie wrzaski i piski wnerwiają mnie jak nic! I jeszcze reakcja tej koleżanki: Martynko nie wolno... I na tym koniec wychowania! Wrrrrr Na szczęście na koniec dnia Zosieńka poprawiła mi humor. Oczywiście nie chciała zasnąc, interesowali ją goście więc zeszłam z nią na chwilę na dół. I ZOsia dała popis - śmiała się, gadała... Cudowna jest!!!!
-
Kochana! Byłam teraz w Czechach i znajomi mi mówili, że u nich sprawa wygląda tak: z góry trzeba określic jak długo ma trwac twój urlop, do wyboru 2, 3 lub 4 lata. Jak 2 lata to dostajesz co miesiąc 12000 koron (2000 pln), jesli 3 lata to80% tej kwoty, a jeśli 4 lata to 60%. Jak usłyszeli jak to wygląda u nas to się za głowy łapali... Ok, ja idę spac, bo mnie dyńka napiernicza :( I jakieś takie kluchy w gardle mi się robią, mam nadzieję, ze to nie angina :(
-
A mnie boli głowa i strasznie mi zimno... Kurde boję się, że też padnę :( Dobrze, że mam laptopa siostry w łóżku to sobie przynajmniej zapewniam rozrywkę. A z zimna już wzięłam mojego Kabaczusia do łóżka, bo jest taka cieplusia o kochana :)
-
Ja już się nie mogę doczekac tego słówka (na razie wszystkie pierwsze razy były do kogoś innego - pierwszy świadomy uśmiech, pierwszy śmiech...). Ivona moja Zosia jak płacze to mówi Ne ne ne ne ne ;)
-
Kurde nie wiem! Podejrzewam, że to spisek firm farmaceutycznych z rządem, który chce w ten sposób odzyskac nasze zasiłki macierzyńskie i becikowe ;)