Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. marciołka

    Listopad 2008

    Kurde mi mała się też rozstroiła :( A cieszyłam się, że taki z niej aniołek... I kurde nie wiem czemu tak się dzieje! Karmię na żądanie, położna kazała dopajać glukozą - od wczoraj 2 razy jej dałam i nie wiem, czy to ma sens. Mała po tym dalej głodna, a wypija jakieś 50-75ml! I z tym snem zaczęły się problemy...
  2. marciołka

    Listopad 2008

    Ja spróbuję, bo Zosia faktycznie się uspokaja przy mnie, wystarczy, że się położę obok niej i cisza :) Ale wczorj pokazaliśmy... Ja nie wiem, ta nasza mała ma wyrodnych rodziców! Byliśmy tak padnięci, że po kolacji położyliśmy się "na 15b minut". I padliśmy jak muchy, spaliśmy od 20 do 23.50! A dziecko niewykąpane, zsikane... Masakra!!! Strasznie nam głupio było, ale w sumie nie wyszło tak tragicznie. Małą wykąpaliśmy o 24, spała potem do prawie 4 w nocy, bo była najedzona, wypoczęta, suchutenka... Ale niesmak pozostał ;) Mamy nauczkę, żeby nie przemęczać się zbytnio, bo takie są potem skutki... A teraz czekamy na położną - raczej się nie przyznamy do wczorajszej przygody ;)
  3. marciołka

    Listopad 2008

    Witamy!!! Fajnie, że nie będę jedyną cesarką na forum :) Moja Zosia też kruszynka - 3000 i 53 :) Pozdrawiamy!!!!
  4. marciołka

    Listopad 2008

    acha!!!! niech mi któraś z was powie, jak wstawić fotkę tam, gdzie miałam suwaczek.... Bo ja jakiś totalny głupek jestem i nie umiem
  5. marciołka

    Listopad 2008

    Suzy wielgachne gratulacje!!!! I brawo dla dzielnej mamy - naturalnie takiego ogromniaska urodzić, a ty chyba nieduża dziewczynka, co? :) A ja wam powiem, że, dopukać, moja Zosia to jakoś tak w miarę dobrze sypia... Pierwsza noc to była jakaś porażka, ale teraz już ok. Wstajemy jakieś 3, max. 4 razy! Aż się boję, że to zbyt piękne i kiedyś się skończy.... Do mnie jutro przychodzi położna... Kurde, muszę porządnie posprzątać, bo wstyd, a przez ostatnie kilka dni mnie się po prostu nie chciało A szczepienia też nas przerażają, ale już w czasie ciąży zdecydowaliśmy, że trzeba będzie tę kasę choćby spod ziemi wydobyć. Zresztą może nie trzeba będzie - na razie Zosia jest samowystarczalna :) Tj. dostaje co rusz od dziadków kasiorkę, więc chyba sobie sama zasponsoruje :)
  6. Kurde, ale ja nie umiem! Niby próbowałam zgodnie z instrukcją, ale udało mi się tylko umieścić fotę w galerii :36_2_42: Jeszcze poproszę małża, może mi pomoże jak będzie miał chwilę. Boże, co za żenada... A ja się tak chcę pochwalić moim maleństwem... Kurczę, nawet się nie spodziewałam, że z małą będzie taki zapierdziel w domu! Dosłownie nic nie można zrobić, bo albo głodna i trza karmić, albo marudzi i nie można jej ululać... Ale za to jak ślicznie wygląda :)
  7. Ja mam tzw. świeże wiadomości :) Rodziłam tydzień temu, właśnie przez cc i lekarz przy wypisie zaznaczył, żeby z kolejną ciążą czekać minimum rok (choć mnie się aż tak nie spieszy ) Nie martw się - dzidzia na pewno się ułoży jak trzeba, a w razie czego powiem ci jedno - nie takie to straszne!!!
  8. marciołka

    Listopad 2008

    Dzięki! Kurka, jak tylko się nauczę, wrzucę jakąś fotkę :)
  9. marciołka

    Listopad 2008

    Dzięki! Jak sobie radziłam? Po cesarce najgorsze są 2 pierwsze doby, pierwsza, bo leżysz plackiem, nie masz jak się ruszyć, ale faszerują cię środkami przeciwbólowymi, a druga, bo musisz wstać... A to boli... Ale da się wytrzymać, myślę, że bardziej boli po naturalnym porodzie, bo mi tylko brzuch "ciągnął", ale nie bolało np. przy siusianiu. Karmienie - zaczęłam przystawiać małą już w pierwszej dobie, ale pokarm dostałam dopiero w czwartek, wtedy zresztą miałam największy kryzys - zmęczenie szpitalem, obolałe brodawki, tęsknota za domem... No ale to już za nami!!!
  10. Siemka dziewczyny!! My już w komplecie w domu :) Chciałam wcześniej coś pisać, ale byłam u rodziców i coś miałam problem z zalogowaniem się... W poniedziałek 17.11 urodziłam małą Zosię!!! Waga 3 kg, dł 53 cm, uroda - bezkresna ;) Poważnie, jest prześliczna, my w niej zakochani i nie możemy się napatrzyć! Ale pierwsza noc w domu... Hihihihi mogło być lepiej ;) Zaliczyliśmy 4 kupy, masę płaczu i małą wtopę w ubieraniu (za ciepło), ale od czegoś trzeba zacząć :)
  11. marciołka

    Listopad 2008

    Wróciłam!!! Od wczoraj jesteśmy w domu z małą panną Zosią!!!! Urodziła się w poniedziałek, waga 3kg, dł 53cm!!! Jest prześliczna, kochaniutka, taaaaka pachnąca..... Teraz sobie śpi, ale zaraz pora na cyca, więc nie będę się mocno rozpisywać :) Generalnie powiem tak: cesarka to supersprawa, tylko pierwsze 2 dni po są koszmarne. Rana boli, ciągnie, nie ma jak wstać (ehh te pseudowygodne szpitalne łóżka...), ale na szczęście położne i pielęgniarki były naprawdę super!!! I blizna nie będzie zbyt duża (spod stroju nie będzie nawet widać) :) Cały poród, ze znieczuleniem i szyciem trwał może z 40 minut! Ok idę zajrzeć do mojej córeczki Potem jeszcze coś popiszę :)
  12. marciołka

    Listopad 2008

    Jezuu.... wczorajszy dzień tragedia! Miałam od rana skurcze, taaaakie bolesne, myślałam, że się zaczęło... Byłam na izbie przyjęć (bleeeee) i u mojego gina (kochany, przyjął mnie w gabinecie, mimo że niedziela), okazało się, że nic - 1 cm rozwarcia wieczorem po całym dniu bóli! Więc poszłam spać :) Zaraz jadę kupić parę par gatek (bo ja cały czas nosiłam stringi, a do połogu się raczej nie nadają ), a potem... do szpitala! trzymajcie kciuki!!!!
  13. marciołka

    Listopad 2008

    Coś mi wariuje net, więc kurczę nie piszę tak często, jak bym chciała.... Jak wrócę do Wro to nadrobię :) Bąbelkowa- ŚLICZNY JEST TEN WASZ PIOTRUŚ!!! Wielkie gratulacje i całusy! No to mamy już parkę na forum :) Niezłe numery z tym twoim porodem, ale najważniejsze, że już jesteś po i że wszystko w porządku!!! Druga sprawa - Suzy nie łam się tym swoim facetem!!! Najważniejsze, że z tobą i małą jest ok, więc jakieś jego fochy traktuj tak o... No słabiaki czasem są z tych mężczyzn i boją się przyznać do tego!!! A ty dziewczyno - wielki szacun, że trwasz i dajesz radę!!!! Mamusia - pewnie, że przygarniemy! Im nas więcej, tym weselej :) Ja dziś się dowiedziałam, że rodzę w poniedziałek. Będę mieć cesarkę, także około 19-20 mała Zosia już będzie na świecie!!!! Ok, kończę się chwalić, bo mnie mąż czochra po głowie i każe spadać od kompa ;) Także pozdrowienia laski i trzymajcie się!!!!
  14. marciołka

    Listopad 2008

    Aaaaaa jeszcze pytanie z mojej strony!!! Czy któraś z was była przeziębiona w czasie ciąży??? Bo ja się leciutko przeziębiłam, a że nie mam zamiaru chorowć to muszę coś wymyślić, jak się tego choróbska wystrzec...
  15. marciołka

    Listopad 2008

    Teraz z kolei coś cicho u Suzy... Może już zalicza porodówkę?? I tylko ja zostanę z piłką zamiast brzuszka Jutro rano mam ktg, kurczę w domu wciąż mam skurcze, ale pewnie jak pójdę na badanie to brzuch będzie miękki jak flaczek :) Mam tylko nadzieję, że dziś w nocy mnie nie ruszy, bo mąż mnie zostawił, pojechał do Wrocka i będzie dopiero jutro po południu. Suzy jak nastrój??? Asanna, jak się macie dziewczynki? Już doszłaś do siebie po porodzie? Mała już wypoczęta?? Bąbelkowa - no pokażże się w końcu :) A co do reszty dziewczyn - spokojnie, na każdego przyszła lub przyjdzie pora ;) Taki ze mnie dziś filozof jak widać
  16. marciołka

    Listopad 2008

    Hahahah dokładnie!!! Wczoraj naskrobałam dwa takieeeeee długaśne posty, ale kurde wywaliło mnie i żadnego nie dałam rady umieścić! Byłam dziś u lekarza - już mam przestać brać fenoterol, czekamy co się będzie działo, a w piątek na wszelki wypadek mam przyjść na ktg. I może się umówimy na poniedziałek na oddziale ;) Normalnie nie możemy z Kubą uwierzyć, że jeszcze kilka dni i będziemy rodzicami!!! :nana_bobo: Dziś mama kupiła mi jeszcze rożek (bo nie miałam) i teraz mogę szczerze powiedzieć - tylko czekać :) Bąbelkowa na 100% urodziła, bo jak zauważyłyście już by się odezwała gadułka jedna :) No nic, czekamy, aż da znać... Asanna - Anastazja to ślicznotka!!! Piękna królewna, nie dziwię się, że wszyscy w niej się zakochują
  17. Emilka - nawał zajęć... I tak źle, i tak niedobrze... Ja teraz jak mi zostało tak mało do końca prawie nie ruszam się z domu. I też nie jest za fajnie, bo kurde nudzę sie czasami Za to jak już wspominałam życie towarzyskie mamy teraz bujne :) A dziś po południu jeszcze się przenosimy na kilka dni do moich rodziców, gdzie pomieszkamy do rozwiązania (hhihihihi mam nadzieję, że nadejdzie szybko, bo inaczej... ja już nie umiem po prostu mieszkać z rodzicami więc się pewnie będziemy żreć, zwłaszcza, że pewnie będzie troszkę nerwowo - pierwszy raz będą dziadkami!!) Monika widziałam twoje pytanie do psychologa - niezły czaruś z Kuby, co? Faktycznie nie wiedziałabym co robić na twoim miejscu hihihihi Ok, muszę chyba się spakować, więc lecę uffff
  18. A ja dziś nic nie robię!!! Jadę do mamy na pomidorówkę!!! :36_5_2:
  19. marciołka

    Listopad 2008

    Hejka!!!! No to naparwdę niezła kobitka z twojej córci - nie dość, że kawał baby to jeszcze od początku okręciła sobie tatusia wokół palca :) Jeszcze raz wielkie gratulacje!!! Hehehehhe z tym snem to nie taka prosta sprawa... Ja mam tak: co rano myślę sobie, że ponoszę małą jeszcze kilka dni (w końcu tak niewiele zostało), a wieczorem, jak zaczyna łupać po pęcherzu - wyłaź no stamtąd dziewczynko!!!! :36_2_49: Mój mąż też coraz częściej coś tam mruczy do brzuszka, częściej głaszcze... Chyba już żadne z nas nie chce czekać! Ale w środę mam wizytę u lekarza, więc przynajmniej do środy chciałabym się jeszcze pomęczyć, bo może uda mi się coś więcej dowiedzieć nt. porodu (jaki będzie - cesarka czy naturalny itp.) Dziś się przenosimy do moich rodziców na te kilka ostatnich dni. I wiecie co jest w tym najlepszego?? POMIDOROWA!!!
  20. Eeee w sumie jak to napisałam, to nie wiem jak bym się zachowała w takiej syt. na jego miejscu. Pewnie jakby się mnie czepił jakiś facet byłoby łatwiej, a tak...
  21. Nowy fakcik do kolekcji: wczoraj byliśmy u kolegi na imieninach. Kolega ma dziewczynę, która ma na pewno jakiś problem z alkoholem, a chyba dodatkowo po prostu coś z nią nie tak... Jak już popiła (w sumie już jak przyszliśmy to była zamroczona), znalazła sobie ofiarę. DZiewczyny w ciąży są niestety skazane na większą uwagę, więc padło na mnie... Laska się przyczepiła mi do brzucha jak rzep do psiego ogona, zaczęła mnie po nim głaskać, całować!!!, potem nawet chciała iść ze mną do kibelka, jak wymyśliłam sobie taką drogę ucieczki... Towarzystwo nie bardzo wiedziało co robić, jej facet zmieszany... A mój rycerz znalazł świetne wyjście - UCIEKŁ NA DRUGĄ STRONĘ STOŁU!!! Dobrze chociaż, że skapował aluzję do późnej pory i zabrał mnie stamtąd... Ale jakoś przeszła mi ochota na jakieś odwiedziny u tego kolegi. Jego bardzo lubię, ale ta panna to jakaś pomyłka...Fuj
  22. Hehheeheh a mnie chyba te wszystkie zwiastuny nie dotyczą ;) Dziś znów miałam biegunkę, bóle w krzyżu, wczoraj skórcze + bóle pleców i w kroku nieprzyjemnie... I dalej nic... A ja już ledwo chodzę!!!
  23. marciołka

    Listopad 2008

    WIELKIE GRATULACJE!!!!! Bardzo się cieszę, że wszystko poszło ok!!! Ucałuj małą Anastazję od cioci Marty koniecznie!!! No i dawaj jakieś szczegóły - ile mierzy, ile waży... I jakąś fotkę plizzzzzzz Wielka BUŹKA!!!! za odwagę i na szczęście!!
  24. Kurde, teraz to jak stare małżeństwo... Łóżko już przestało być tylko miejscem do igraszek - teraz się w nim dogaduje to, o czym się zapomniało w ciągu dnia (czyli przeważnie sprawy zw. z kasą i opłatami...) My mieszkaliśmy już wcześniej ze sobą i faktycznie jakoś tak się po domowemu zrobiło, tzn. co tu ukrywać - wiemy jak wyglądamy rano po przebudzeniu, jak wyglądamy jak mamy zły dzień itd. A z tego, co pamiętam to najtrudniejsze dla mnie było (na samiuśkim początku ehhh jak dawno temu) korzystanie z kibelka, jak K był gdzieś obok... Ale jak tak sobie pomyślę, to nawet miało swój urok :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...