Skocz do zawartości
Forum

marciołka

Użytkownik
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez marciołka

  1. marciołka

    Listopad 2008

    Hahahahha T to teściowa! Mój mąż jest ogólnie znany jako Kuba ;)
  2. marciołka

    Listopad 2008

    Kurde dzięki! Mało kto mówi, że do mnie podobna ;) Niestety, sama muszę to przyznać :( , podobna jest do mojej T. My też myśleliśmy o knajpie, ale u nas będzie 20 osób i pewnie byśmy to odczuli niestety (ceny w polskich restauracjach są światowe). A że mama się sama zaoferowała…
  3. marciołka

    Listopad 2008

    Ale ale, właśnie byłam w twojej galerii – prześliczne fotki!!! Też masz wrażenie, że ci dziecko urosło taaaaaak baaaardzo? Ja jak patrzę na Zosieńkę to się nie mogę nadziwić :) A już najbardziej jak oglądam główkę – jak sobie przypomnę jaka była maleńka przy pierwszym karmieniu to aż mnie ściska w dołku…
  4. marciołka

    Listopad 2008

    Ja tam nawet na te chrzciny nie narzekam. Robimy u moich rodziców w mojej rodzinnej miejscowości. Ja nawet nie muszę nic robić. Moja mama uwielbia gotować, poza tym wszyscy kochają Zośkę i my się w sumie po prostu musimy tam zjawić ;) Na naszych barkach miało być krzyżmo, świeca i tort. Z tego zostało kupno świecy, bo krzyżmo już moja mama kupiła i dała do wyhaftowania imion i daty chrztu małej na pamiątkę, a tort moja siostra jutro zamówi. Trochę tylko moim zdaniem ciulowo, że u nas chrzty są po południu. Nasz np. zaczyna się o 16 i nie wiadomo za bardzo co dać do jedzenia potem. Bo to ani obiad, ani kolacja. My szykujemy jakieś mięsko i sałatki, bo to chyba jedyne rozwiązanie…
  5. marciołka

    Listopad 2008

    Ainka, trzymamy kciuki, u nas ten dzień w przyszłą niedzielę (chcieliśmy z tym jeszcze chwilę poczekać, ale babcie już nam żyć nie dają, ich ulubiony tekst: Chcecie z dzieckiem jeździć, a ona nawey chrztu nie ma!). Inga, ta galeria się chyba sama robi, jak wrzucisz choć jedną fotkę do niej ;) Z niecierpliwością czekam na zdjęcia!!! U mnie chwila spokoju. Właśnie wróciłam ze spacerku, małą szybko przeniosłam koło otwartego balkonu, będzie jeszcze troszkę spała ;) Ale noc to mieliśmy okropną. Zosia co prawda super grzeczna, ale K brat zrobił u rodziców imprezę, a że z nimi sąsiadujemy to nie szło spać. Aż Kubek musiał iść uspokajać towarzystwo. Najlepsze jest to, że sąsiedzi stukali w rury do nas!!! Jakby mi tym obudzili dziecko to bym chyba obdarła ich ze skóry! Cóż, uroki mieszkania w bloku…. Modlę się, żeby nam Sie udało wybudować dom jak najszybciej!
  6. Jako mamy maluszków na pewno zrozumiecie, jak ważna jest tu pomoc. Proszę zajrzyjcie na tę stronę i jeśli możecie pomóżcie: www.liwia.ugu.pl
  7. Moja Zosia miała pleśniawki i niestety te pleśniawki zaatakowały mi brodawki (strrrraszny ból). Stosowałam aphtin – smarowałam patyczkiem pleśniawkę w buzi i smarowałam nim również piersi – pomogło bardzo szybko! A o moczu też słyszałam, ale stwierdziłam, że najpierw sprawdzę ten aphtin. W każdym razie każdy sposób jest dobry, jeśli jest skuteczny ;)
  8. marciołka

    Nocny marek

    Dziękuję!! Ja już się martwiłam, że coś robię nie tak. Tyle się naczytałam o dzieciach, które są w wieku Zosi i już przesypiają noce, że aż mnie trzęsie z zazdrości ;) No ale jak widzę, muszę jeszcze troszkę poczekać ;) Pozdrawiam!!!
  9. marciołka

    Listopad 2008

    Hehehehe Suzy, my małą hartujemy w ten sposób na życie ;) Dziś np. śpiewaliśmy jej „W murowanej piwnicy” ;) Poza tym dzięki za komplementy – bezcenne, gdy facet wpatrzony w monitor, bo chyba do niego przesyła więcej pięknych słówek niż do własnej kobity… Przeglądałam dziś foty w konkursie – Michelle ma u mnie 3 punkty – uważam, że jest bezkonkurencyjna, bo ślicznie wygląda i co najważniejsze jest UBRANA a nie przebrana ;) Ja też chciałam wziąć udział, ale kurde jak zwykle się zagapiłam. A szkoda, bo moja Zosia ma taki prześliczny płaszczyk, jakby specjalnie na tę okazję… No nic… Dziewczyny, Suzy ma absolutną rację z tą galerią!!! Żądamy fotek też u was!!!! Ja właśnie korzystam z chwili snu mojego maleństwa. Choć mam przeczucie, że już zaraz będzie pobudka. Wcześniej zmitrężyłam godzinkę śpiąc razem z nią (nie chciałam przeszkadzać, bo mój facet z kolegą wzięli się w końcu za robienie certyfikatów energetycznych, więc poszłam się poprzytulać do Zośki i jakoś tak wyszło…).A wczoraj Zofia była w gościach i UWAGA wróciliśmy do domu po północy!!! Masakra jakaś, ale kurde akurat u znajomych pod blokiem zrobiła się jakaś zadymka, leciały butelki itp. i po prostu się baliśmy wyjść wcześniej… Jak już mówiłam – hartujemy Zofkę ;) Dodam moje 3 grosze do sprawy butelek – ja chciałabym nauczyć moją małą picia z butli, bo jedziemy do Czech i chciałam sobie piwko strzelić (ok., więcej niż jedno), ale moja córa z butli toleruje jedynie herbatkę ;(
  10. marciołka

    Listopad 2008

    Oj jak zimno! Właśnie wróciłyśmy ze spaceru, Zofka już nakarmiona, m śpi, a panna Zofia ani myśli ;) Dziś ją zabieramy do znajomych na meczyk, mam nadzieję, że jakoś to zniesie… Mój brzuch… hm… Nie miałam rozstępów, ta kreska nawet w ciąży nie była u mnie widoczna… ale pępek się zrobił jakiś taki duży. Bo brzuch mam taki miękki jak galareta :( i z doświadczenia koleżanek wiem, że ten tłuszczyk z brzuszka najtrudniej zgubić. Ja np. nogi mam już jak przed ciążą, biodra wiadomo – troszkę zajmie czasu nim się zejdą, ale brzuch to tragedia! Córka mi dziś uświadomiła, że fatalnie śpiewam ;) ja jej zaczęłam śpiewać kormorany to tak się rozdarła, że strach ;)
  11. marciołka

    Listopad 2008

    Inga, zajrzyj do porad ekspertów. Pani Dorotka niedawno komuś doradzała w tej sprawie. A jej rady są super i się sprawdzają
  12. marciołka

    Listopad 2008

    Jej, to wy narzekacie na to, że wam maluchy nie śpią w dzień a śpią w nocy?? Ja to bym się nawet cieszyła ;) My mamy kompletnie poprzestawiane wszystko. Mała wstaje tak koło 10-11, bo wcześniej nad ranem robi sobie pierwsza pobudkę, a my niestety nieprzytomni… W ogóle często je – w nocy nie ma mowy o przerwie dłuższej niż 3,5 godz. W dzień zwykle je co 2-2,5 godz. No chyba, że akurat jedziemy autem albo jesteśmy na spacerku, to śpi dłużej. Ale kolki już w zasadzie ustępują hurra!!!!!!!!!!!!! Wiecie co mój luby zrobił wczoraj wieczorem? Mała budzi się koło północy do karmienia, potem odkładam ją do łóżeczka, ona trochę jeszcze pomarudzi, pokwili i zasypia. Ale wczoraj wpadł tatuś poruszony żalem swojej niani. Wyciągnął ją z łóżeczka (na nic moje gadanie, że to ją tylko wybudzi), zdziwił się, że mała zaczyna się obcieszać do niego, ponosił kilka minut, jak stwierdził, że trochę za długo, a on ma tyle pracy, to ją odłożył. I się zaczęło!!! Ryk niemiłosierny, mała rozbudzona, wkurzona, że się nią nikt nie zajmuje, a przy tym zwyczajnie zmęczona… Tatuś jego mać! No, dobrze chociaż, że mi to potem wynagrodził ;)
  13. marciołka

    Listopad 2008

    Hihihihihi mój może nie jest taki obojętny, bo widzę ile pracuje – pracuje w domu i faktycznie codziennie do 3-4 rano projektuje (tak wyglądają zamknięcia projektów niestety, a potem drukowanie – też kilka godzin i to z moją pomocą, bo sam by pewnie musiał 2 doby siedzieć nad tym). Ale jak już ma się zająć Zosią to tylko gdy jest w miarę wypoczęty. Ja jako mama nie mam niestety przywileju bycia wypoczętą ;) A z tym kibelkiem to prawda – ja czekam albo aż mała zaśnie, albo muszę męża szanownego poprosić. Jak w przedszkolu hihihi. I nie ma przesiadywania na tronie z gazetką ;) Podobnie z kąpielą – chcesz poleżeć, czekasz aż dziecko zaśnie twardym snem… Ja nie wiedziałam, że człowiek może tak ograniczyć wizyty w toalecie hehehhe Właśnie wróciłam z zakupów i spacerku, i co?? I zapomniałam kupić warzywa na obiad!!! Dobrze, że mam resztkę pomidorówki, to drugie danie zrobię później. Ainka, witaj! Nie przejmuj się wagą maluszka. Moja Zosieńka była do teraz najmniejsza na forum, ale pani Dorotka od laktacji wyliczyła mi, że przybiera książkowo, widocznie taka uroda naszych dzieciaczków! Zresztą, pewnie niedługo sobie to odbiją ;) Bąbelkowa, buziaki dla Piotrusia!!!! W ogóle dziewczynki buziaki dla was i waszych maleństw!!!
  14. marciołka

    Nocny marek

    Witam Mam nieco ponad 2-miesięczną córeczkę Zosię. Zosia rośnie i rozwija się prawidłowo. Męczyły nas niedawno kolki, ale problem ten jest w dużej mierze zażegnany. W czasie owych kolek braliśmy małą do naszego łóżka, ponieważ ciągłe wstawanie do niej było po prostu męczące. Teraz znów chcemy, aby mała spała w swoim łóżeczku. Zosia jednak jest straszną przytulanką i najchętniej nie wychodziłaby z objęć ani na moment. Do takiego noszenia i lulania przyzwyczaiły ją niestety kochające babcie i ciocie ;) Udało mi się przyzwyczaić ją do spania w dzień samodzielnie (nie na rękach) oraz do zasypiania we własnym łóżeczku. Jak już ją odłożę do łóżeczka, nie biorę jej na ręce, nawet jeśli płacze (przy czym gdy płacz trwa zbyt długo daję jej odrobinę wody do picia, żeby nie zdarła gardełka). Dodam, że wcześniej oczywiście mała jest kąpana (czasem z tatą w wannie, czasem w wanience) oraz karmiona, ale staram się ją odkładać do łóżeczka zanim zaśnie przy piersi (boję się, że nauczy się zasypiania przy cycu i potem będą histerie). Zosia w końcu zasypia (nie trwa to nawet specjalnie długo) i śpi sobie do pierwszego karmienia. Potem znów ją odkładam i śpi grzecznie do kolejnego karmienia. Budzi się około 3-4 rano… I tu właśnie mamy problem, bo Zosia bardzo często jest już wyspana i nawet po karmieniu chce sobie chwilę poleżeć i się pobawić. A rodzice są niestety nieprzytomni ze zmęczenia (pierwsze karmienie nocne Zosia ma około północy, wcześniej zasypia około 21, więc nawet się nie kładę spać, bo zwyczajnie ledwie zasnę, już muszę wstawać do karmienia). Chcielibyśmy, żeby mała lepiej przesypiała noce. Może nam Pani jakoś pomóc? Mała w dzień sypia różnie, czasem śpi przez większość dnia, czasem prawie nie śpi. Karmiona jest na żądanie i chyba raczej się najada, choć wydaje mi się, że dziecko 2-miesięczne powinno mieć już przynajmniej jedną dłuższą przerwę na sen?? A może są jakieś magiczne sposoby?? ;) I jeszcze jedno pytanie – czy jak mała płacze (i nie jest to ani płacz z głodu, ani z bólu) w łóżeczku można jej pozwolić się wypłakać, aż zaśnie? Raz mi się tak zdarzyło, bo akurat miałam awarię w kuchni i nie mogłam do niej podejść, a jak w końcu podeszłam to Zośka spała jak aniołek… Tylko, że aż serducho boli, jak maleństwo się tak wydziera… Pozdrawiam i liczę na jakąś poradę Marta
  15. marciołka

    Listopad 2008

    A u mnie z kolei jest tak, że mieszakm drzwi w drzwi z teściami więc siłą rzeczy teściową mam częściej niż mamę. I bywa różnie. Czasem mnie tak wkurza, że wyć mi się chce, ale czasem się przydaje ;) No i co ważne, widzi, że jestem zmęczona, co nie zawsze zauważy mój mąż. A jak, moje kochane, wam się podoba wasze ciało po ciąży? Ja jestem lekko podłamana. Nie można się odchudzać, a ja utknęłam na 62 kg (waga przed ciążą 55, max.57) i nie mogę ruszyć ;( Do stanu sprzed ciąży doprowadziłam na razie tylko stopy, które niestety dość zaniedbałam jak brzuch urósł… Ale teraz są śliczne i gładziutkie, ale dupka też by się mogła zmniejszyć. Choć w niektóre spodnie sprzed ciąży już się wbijam, to większość ciuszków jest wciąż niedostępna… Ok., muszę spadać poskładać projekty. Kubek pojechał do urzędów i wziął małą ze sobą, żebym mogła na spokojnie się wykąpać, ale w zamian mu pomagam w tych projektach (co i tak zawsze robię, ale tym razem on też się poświęcił hehehhe). Miłego dnia!!!
  16. marciołka

    Listopad 2008

    O proszę, jaka aktywność się tu robi na forum ;) Inga, my jednak chyba i tak jesteśmy w lepszej sytuacji niż Suzy. Biedna siedzi w obcym kraju i jakby nie patrzeć musi jednak w dużej mierze zależeć od swojego faceta i jego rodzinki… My z imieniem nie mieliśmy żadnych kwasów. Zosia to imię polskie, popularne, pasuje do naszej kruszynki i jedna z babć myśli, że to po niej i sypie kaską ;) Choć mnie najbardziej rozśmieszyła moja T, jak dowiedziała się, że mała ma na 2 Anna. Ma tak bo nam się podoba jak brzmi Zofia Anna = Zofianna, Zosianna, Zosianka ;) Ale wg mojej T Zosia ma na 2 Anna, bo… Bo ona takie imię wybrała na bierzmowaniu!!!! Tak jak byśmy kurde wiedzieli ;) hehehhehe
  17. A ja nie chcę ;P Jestem typowym przykładem istoty ciepłolubnej, najchętniej bym się zamieniła w niedźwiedzia i przespała całą zimę (odpycha mnie od tej idei tylko ten przeklęty czop w dupie, który się robi niedźwiadkom, żeby nie musiały z kibelków korzystać ;)) No właśnie mam chwilkę. Kubek wziął dziś małą ze sobą na objazd urzędów, więc na spokojnie się mogę oporządzić. Myślę, że to nie takdo końca z dobrego serca, ale idzie też na pocztę i pewnie liczy, że jak będzie z dzieciątkiem to go przepuszczą w kolejce ;) A poza tym może mnie tu na spokojnie wykorzystać do składania projektów… Jejku jak mi się nic nie chce ostatnio. Słabo śpimy, bo Zosia co prawda zasypia w łóżeczku, ale potem w środku nocy ląduje na karmienie u nas i już zwykle zostaje. A ta pannica ma taki rytm, że koło 4 w nocy się budzi, troszkę poleży, pogada, powierci się i pomarudzi. Po czym zasypia, i potem na następnym budzeniu koło 8 jest to samo… Ale jakoś ją może przestawimy z czasem, mam nadzieję! A może macie jakieś metody na takie historie??? Emilka, jak ja ci zazdroszczę, że jeszcze się uczysz! Jak wspomnę, że na studiach można było robić wszystko i nic i było tak super, to aż mi się łezka kręci. Monika, niedługo pewnie do ciebie dołączę z tym szukaniem pracy. Moja firma działa w reklamie i czuć tutaj niestety kryzys, więc kto wie, czy nie czeka mnie zwolnienie po powrocie z macierzyńskiego… Na szczęście mam fajnych szefów i wybieram się na szczerą rozmowę niedługo, bo w razie w po prostu wezmę wychowawczy, żeby ubezpieczenia nie tracić. A i oferty pracy powoli przeglądam ;)
  18. marciołka

    Listopad 2008

    Po pierwsze – witamy!!! W końcu kolejny facet, bo na razie to chyba tylko u Bąbelkowej był ;) Suzy – ja bym się też wściekła!!! Ale wołaj na małą po swojemu. Mój Kuba ma brata, który ma imię po ojcu, ale zaczęli tak na niego wołać dopiero jak się upomniał, bo wcześniej przez 20 lat wołali na niego drugim imieniem. Zresztą moja mama też używa 2. imienia, tylko babcia (jej mama) jeszcze używa wobec niej pierwszego. My za to mieliśmy inne przeboje zw. Z chrztem. Otóż mój mąż ma 2 braci i jego rodzice, a zwłaszcza mama chcieli widzieć jednego z nich na miejscu chrzestnego… Już im ustąpiliśmy przy wyborze świadka na ślubie i brat się nie sprawdził (nic nie pomógł, wszystko trzeba było za niego robić z obowiązków świadka, a na dodatek spóźnił się na zdjęcia…). Teraz postawiliśmy na swoim i koniec! Jakoś musieli to przełknąć ;) Teraz są tylko pretensje, że babcia nie dostała jakiegoś specjalnego zaproszenia! A przecież odwiedziliśmy ją ostatnio i mówiliśmy o której dokładnie będzie chrzest. No ale to chyba nie wystarczy i trzeba będzie się pofatygować jeszcze raz… echhh….
  19. Dziewczynki, wiosna idzie!!! Byłam dziś na 2-godzinnym spacerze i było przedajnie. Tylko czy mi mała będzie chciała spać w nocy, skoro tyle czasu przespała w dzień ;) Ok., chciałam więcej poskrobać, ale Zofka mi się rozbeczała, idę ją kąpać…
  20. marciołka

    Listopad 2008

    Hihihihi wagą to ja się nie przejmuję, bo mała przybiera w normie, taka po prostu jej uroda. Zresztą nawet przy takiej wadze ma 2 podbródki ;) Moja Zosieńka, muszę się pochwalić, jak ma ochotę, to się potrafi odwrócić z brzuszka na plecki! Najpierw myślałam, że to przypadek, ale powtarza, więc chyba już się tego nauczyła. Dziewczynki, chuchajcie na te maluszki, bo teraz taki durny okres, odwilż, wirusy zaczynają szaleć… Zosia mi tak czasem zakaszle leciutko… Ale chyba nie zaczyna się żadne choróbsko, bo poza tym w normie. Asanna, Nastka płacze w trakcie ssania?? Ja jak byłam mała miałam często zapalenie ucha i właśnie też płakałam przy ssaniu. Bo to tak jest, że ssanie wzmaga odczucie bólu, więc sprawdź na wszelki wypadek, czy to nie to. Bąbelkowa, buziaki dla małego – niech się trzyma byczek ;) Suzy, właśnie, co się stało z imieniem Michelle?? Acha!!! Mamy paszport!! Ok., póki Zosię babcia wzięła na chwilę do siebie, idę poprzytulać męża, bo bidaczynka pracował pół dnia, a jeszcze nie skończył projektu i ma lekką załamkę i niechcieja…
  21. marciołka

    Listopad 2008

    Siemanko!!! W końcu coś się ruszyło ;) Kurczę, ale z waszych maluszków byczki! Moja Zosia waży pewnie jakieś 5 kg (2 tygodnie temu było 4260). U nas niespokojnie… Mała cały czas płacze, już naprawdę nie mamy pomysłów, o co może chodzić. Przytulamy, bujamy, chodzimy na spacerki i tyle. No i cały czas podajemy środki na kolki, choć kolek jako takich mała już raczej nie miewa. Za to sadzi straszliwe bąki ;) I je na potęgę! Niby miało być z wiekiem coraz rzadziej, bo niby dzieci ssą bardziej wydajnie itp. Zośka ciągnie cyca co 2 godziny w dzień, czasem jak zapomni, to udaje nam się ją przetrzymać 2,5 godzinki. Wyjątek – podróże autem – wtedy potrafi nawet przespać porę karmienia hihihhi ale potem sobie odbija z nawiązką! W nocy wstajemy co 2,5 – 3 godzin. Jestem wyczerpana! A jak się spisują wasi panowie? Mój generalnie się sprawdza jako tato, tylko wczoraj w nocy, jak Zośka co chwilę włączała syrenę i wyła uciekł do drugiego pokoju!!! A kiedy, się pytam, ja będę mogła tak zrobić??!! I wiecie co jest najlepsze? Rano przyszedł, ja leże padnięta, głodna, obolała (pleśniawka na piersi – masakra!), a on robi minę, która mówi: Nie mam na nic siły! Wrrrrrr
  22. marciołka

    Listopad 2008

    Z tymi maluchami to już tak jest, że jak się nie wybierasz nigdzie, to spokój, a jak tylko zechcesz wyjść choćby do sklepu to się zaczyna płacz. Ja na szczęście mam męża w domu, więc mogę czasem się urwać na zakupy. I u fryzjera też byłam – jak byliśmy u moich rodziców, to wykorzystałam siostrę, mamę i babcię i ich wielką miłość do Zofki ;) Teraz namawiam Kubę, żebyśmy gdzieś poszli w niedzielę na obiad, ale nie wiem w sumie, czy się uda, bo tu jeszcze wiele zależy od małej. No i nie wiem dokąd mielibyśmy pójść, bo wcześniej nigdy nie zwracałam na to uwagi i nie wiem, która restauracja jest przyjazna takim maluchom… Do głowy mi przychodzi tylko Pizza Hut ;) Ok. idę zmienić mojego ślubnego przy małej. Ostatnio nie chce wcale spać sama i nawet w dzień ktoś zwykle musi obok siedzieć, ale próbujemy ją odzwyczaić.
  23. marciołka

    Listopad 2008

    Hihihi to może te twoje cycki wcale nie są takie niepozorne? A tak serio to faktycznie organizm naprodukuje tyle, ile dziecko wyciągnie. Ja miałam jakiś kryzys, ale po prostu częściej dostawiałam Zosię i już ją wykarmiam znowu. Ale nie powiem – chcę ją nauczyć też pić z butli, bo mam plan, żeby jak już pojedziemy do Czech, móc ściągnąć pokarmi, dać jej butlę i sobie też – z piwkiem oczywiście ;) Acha, u nas kolki w odwrocie, ale mała płacze z bólu. Nie ma przy tym napiętego brzuszka, więc kolki raczej wykluczam. Może to jakaś alergia pokarmowa? Bo dalej przy tym płaczu wymachuje girami, jakby ją brzuszek bolał… A tak w ogóle, czy dobrze pamiętam, że Asanna ma dziś rodzinki?? WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!
  24. Witam Piszę do Pani, choć nie wiem, czy coś Pani może doradzić. Mam 2 miesięczną córeczkę. Zosia urodziła się w 38 tygodniu przez cc, dostała 10 punktów. Rozwija się dobrze, niepokoją mnie tylko 2 sprawy. Mała często w trakcie karmienia odchyla główkę do tyłu, pręży się i w ogóle jakby nie mogła trafić do piersi, którą jej przecież podstawiam. I druga sprawa, nie wiem czy powinno mnie to niepokoić, ale Zosia dość często układa rączki wzdłuż ciała, tak jakby stała na baczność, a przecież dziecko w jej wieku chyba powinno już cały czas w stanie czuwania wymachiwać rączkami? Dostałam od lekarza skierowanie do neurologa, ale oczywiście nie udało mi się jej jeszcze nigdzie zarejestrować :( Dodam, że poza tym Zosia rozwija się dobrze. Nie wiem więc, czy powinno mnie to niepokoić…
  25. Hiihihi widzę, że tym wątkiem otworzyłam puszkę Pandory ;) Adriana masz przesrane – takie baby są niereformowalne!!! Same są jakieś zgorzkniałe, wkurzone, bo pewnie coś im nie wyszło, nie zrealizowały swoich marzeń czy coś, a potem się wtrącają we wszystko. Bo czemu niby ktoś miałby mieć lepiej niż one… Ja, jak już wspomniałam, mam teściową i dobrą, i złą – niczym dr jekyll i mr Hyde ;) Wczoraj wróciliśmy od moich rodziców, wchodzę do mieszkania i radość – teściówka mi posprzątała! Ale żeby nie było tak pięknie, pozakręcała kaloryfery, więc w mieszkaniu piździ, na dworze zimno i wilgotno, więc trochę trwało zanim się mieszkanie ogrzało. I się pytam – po cholerę zakręcać grzejniki, skoro nas nie było 2 noce!!?? Warto??
×
×
  • Dodaj nową pozycję...